Po pierwszym szoku blednie rynkowy efekt wtorkowych zaskakująco niskich (względnie) odczytów inflacyjnych z USA. Kurs dolara w swoją obronę wziął jastrzębi Kevin Warsh. Świetne wyniki spółek giełdowych poprawiły sentyment na rynku kapitałowym (a przynajmniej na jego części). Chińskie odczyty makro generują więcej pytań niż odpowiedzi.
Sentyment na grzbiecie AI
Nikogo nie zaskakuje, że spora część sentymentu giełdowego jeździ aktualnie na grzbiecie AI. Z tego też powodu ostatnie tygodnie nie były najłatwiejsze dla niektórych parkietów giełdowych (pozdrawiamy Seul), ponieważ rosną wątpliwości wokół kosztów, jakie w związku z rewolucją SI muszą ponosić przedsiębiorstwa. Jednak przychodzą wciąż takie chwile, gdy nastroje znowu szybują, a wraz z nimi niektóre indeksy giełdowe. Znakomitym pretekstem są oczywiście raporty kwartalne spółek. Holenderska firma ASML, która produkuje maszyny niezbędne do wytwarzania półprzewodników (kontroluje nawet 90% tego rynku), opublikowała wyniki raz jeszcze przebijające oczekiwania i znowu podniosła prognozy na cały ten rok. Falę pozytywnego sentymentu podbił jeszcze OpenAI, który przy planach wejścia na giełdę poszerza zakres swojej działalności. Teraz, oprócz usług online, planuje wprowadzić produkt fizyczny, którym ma być domowy asystent (urządzenie w stylu Alexy od Amazona).
Świetnie zaczął się także sezon wynikowy na Wall Street, gdzie banki zanotowały fantastyczny poprzedni kwartał. JPMorgan zaraportował najwyższe prowizje z bankowości inwestycyjnej od 2021 roku. Zysk Citigroup w drugim kwartale wzrósł o 45%, a przychody osiągnęły najwyższy poziom od dekady. W tym miejscu pojawia się punkt łączny z branżą AI, ponieważ banki same przyznają, że częściowo tak rewelacyjne rezultaty związane były z największym giełdowym debiutem w historii w postaci SpaceX. To wszystko przełożyło się na fantastyczną środową sesję koreańskiego KOSPI, który wystrzelił o ponad 7%. Zdecydowana większość Azji świeciła się na zielono, Taiex z Tajwanu zyskał 2%, a Nikkei z Tokio 1,5%. Niestety o wiele mniej technologiczna Europa nie ruszyła za tym przykładem, z chlubnymi wyjątkami, np. w postaci AEX w Amsterdamie (ciągnięty przez wspomniany wcześniej ASML, którego zyski jednak spadają im dłużej trwają notowania). Oprócz pierwszej linii spółek w Londynie (UK100 +0,2%) główne indeksy ze Starego Kontynentu tracą od 0,5% do 1%. Za rynkami bazowymi podąża GPW, gdzie WIG20 o godz. 13:30 traci 0,4%. Kontrakty na Wall Street wskazują na pozytywne otwarcie za Atlantykiem.
Jastrzębi Warsh, skuteczna obrona USD
Nie milkną echa wczorajszych zaskakujących danych inflacyjnych z USA, ale ich przełożenie na rynek staje się coraz mniej widoczne. Dzieje się tak pomimo zauważalnej zmiany w oczekiwaniach co do ścieżki stóp procentowych w Stanach. Według narzędzia FedWatch Tool od CME Group praktycznie zniknęły szanse na podwyżkę kosztu pieniądza na koniec lipca i zamiast dwóch ruchów do końca roku ostał się jeden. Dolara przed dalszym osłabieniem mógł uratować także szef Fed, który wczoraj przedstawiał raport przed komisją Izby Reprezentantów. Kongresmenom nie udało się wyciągnąć zbyt dużo z Kevina Warsha, ale wydźwięk jego wypowiedzi można było uznać za jastrzębi. Raz jeszcze przekonywał o swojej zerowej tolerancji dla podwyższonej inflacji. Wydaje się, że na ten moment wystarczą słowa, a czy rynek w dalszym ciągu nie przesadza z wyceną samych podwyżek, to pokażą najbliższe miesiące. Przed godz. 14 kurs EUR/USD pozostaje blisko 1,141 $, czyli bliżej dolnego ograniczenia lipcowej konsolidacji. Przekłada się to na kurs dolara, który wraca w pobliże 3,79 zł. Kurs EUR/PLN stabilizuje się lekko poniżej 4,33 zł.
Zmieszany chiński napar
Po wczorajszych świetnych danych o chińskiej wymianie handlowej dzisiaj otrzymaliśmy już mniej jednoznaczny obraz tamtejszej gospodarki. Zacznijmy jednak od tych odczytów, które wypadły lepiej od prognoz. Czerwcowa produkcja przemysłowa wykazała +5,3% rdr, a sprzedaż detaliczna +1%. Bezrobocie zaskakująco spadło do równych 5%. Do tego momentu wszystko wygląda dobrze, prawda? Tutaj dochodzimy do tej gorszej części publikacji. Tempo PKB w Państwie Środka z +5% rdr (chińczycy przepadają za liczbą 5, vide plany 5-letnie) w pierwszym kwartale niespodziewanie skorygowało się do aż +4,3% rdr. Wiele państw mogłoby pozazdrościć takiego wzrostu gospodarczego, ale w Chinach sprawa nie jest już tak prosta i od razu pojawiają się pytania o stabilność tamtejszego systemu (z pewnością zdecydowanie na wyrost). Takie rozważania dodatkowo podgrzewa odczyt o inwestycjach w środki trwałe, które zmniejszyły się aż o 5,7% rdr, co jest najgorszym wynikiem od początku pandemii. Który obraz Chin jest w takim razie prawdziwszy? Przyjdzie nam chyba poczekać na kolejne dane makro, aby zza Wielkiego Muru wyłonił się wyraźniejszy krajobraz. USD/CNY lekko odbija do 6,78 ¥, ale wciąż jest blisko lipcowych minimów. CNY/PLN zalicza tylko delikatną korektę od 1,5-rocznych szczytów i jest blisko 0,56 zł.




