M. Kurtek (Bank Pocztowy): W lipcu produkcja przemysłowa urosła o 2 proc. Poprawa koniunktury możliwa najwcześniej w IV kwartale

0

CEO Magazyn Polska

Polski przemysł dotkliwie odczuwa konsekwencje konfliktu o wschodnią Ukrainę, co pokazuje wyprzedzający wskaźnik koniunktury PMI. Lipcowy odczyt poniżej 50 pkt. zwiększa prawdopodobieństwo, że będzie to kolejny miesiąc – po czerwcu – kiedy produkcja przemysłowa była blisko stagnacji. Ekonomiści spodziewają się, że w lipcu zwiększy się ona o 2-2,2 proc. w ujęciu rocznym.

– Wzrost produkcji przemysłowej prawdopodobnie wyhamuje w drugiej połowie roku, więc te relatywnie wysokie dynamiki, które były obserwowane pomiędzy styczniem a majem, prawdopodobnie nam się obniżą, czyli będą w okolicach 2 proc. Dopiero pod koniec roku, być może w IV kwartale, to tempo trochę przyspieszy – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.

Ekonomiści prognozują wzrost produkcji przemysłowej w lipcu o 2,2 proc. w ujęciu rocznym oraz spadek cen produkcji sprzedanej przemysłu o 1,8 proc. rok do roku. W czerwcu produkcja przemysłowa urosła o 1,7 proc. w ujęciu rocznym, znacznie poniżej prognoz ekonomistów, które były na poziomie 4 proc. Jeszcze w maju dynamika produkcji przemysłowej sięgała 4,4 proc. rok do roku, a w kwietniu – 5,4 proc. rok do roku.

Lipcowa dynamika produkcji przemysłowej może być jednak niższa od prognozowanej oraz od czerwcowej, ponieważ wyprzedzający wskaźnik PMI dla przemysłu wyniósł w tym miesiącu 49,4 pkt. Był to piąty miesiąc z rzędu, kiedy wskaźnik nastrojów menedżerów logistyki zanotował spadek, ale po raz pierwszy od roku był poniżej 50 pkt.

To oznacza, że kondycja sektora przemysłowego w Polsce uległa znacznemu pogorszeniu i ten sektor właśnie zaczął nam się kurczyć. To nie jest dobra wiadomość dla polskiej gospodarki i z punktu widzenia statystyk, jakie będziemy otrzymywali w kolejnych miesiącach. Wskaźnik PMI jest takim wskaźnikiem wyprzedzającym – wskazuje główna ekonomistka Banku Pocztowego.

Według Moniki Kurtek pogorszenie koniunktury w polskim przemyśle to efekt wzajemnych sankcji, jakie nałożyły na siebie Rosja i państwa zachodnie. Jak na razie embargo dotyka bezpośrednio tylko sektora rolno-spożywczego, niepewność związana z możliwością nałożenia kolejnych sankcji jednak już teraz pogarsza nastroje innych gałęziach gospodarki.

Czytaj również:  400 tys. cudzoziemców z ważnymi zezwoleniami na pobyt

Na bazie wskaźnika PMI możemy oceniać, że główna przyczyną spowolnienia i pogorszenia kondycji w sektorze przemysłowym w tej chwili jest właśnie eksport. Niestety, sytuacja na Ukrainie, konflikt między Rosją a państwami Zachodu, sankcje, które były nakładane wcześniej przez państwa zachodnie na Rosję, oraz odwet Rosji powodują, że mniej naszych produktów jest eksportowanych – uważa Kurtek.

Prognozowany spadek wskaźnika cen produkcji sprzedanej przemysłu może także sygnalizować pogorszenie koniunktury w Polsce, choć częściowo spadek może wynikać ze zmian cen towarów i surowców na światowych rynkach.

Jeżeli chodzi o ceny producentów, to tutaj duże znaczenie dla nich ma to, co się dzieje z cenami metali i paliw na świecie. A te dość mocno się wahają, w zależności od tego, jakie dane pokazuje gospodarka chińska, a także czy nasila się, czy łagodnieje konflikt na Bliskim Wschodzie lub w innych krajach, które dostarczają ropę na świecie – twierdzi Monika Kurtek.