Marek Lachowicz: Sytuacja na polskim rynku odpadów nie jest dobra

Sytuacja na polskim rynku odpadów nie jest dobra. Widać o chociażby po wzroście cen za wywóz śmieci. Każda podwyżka stawki dla gospodarstw domowych oznacza, że w systemie wywozu i przetwarzania odpadów dzieje się źle. Drugim wyznacznikiem złej sytuacji jest dysproporcja między możliwościami zakładów recyklingowych, a deklarowanym w dokumentach poziomie przetwarzania odpadów. W Polsce liczba ton odpadów, które według deklaracji zostały poddane przetworzeniu, jest dużo większa niż realne możliwości zakładów recyklingowych. Różnica między tymi liczbami to prawie milion ton śmieci. Tymczasem Polskę już obowiązuje dyrektywa Unii Europejskiej numer 2018/851, której termin realizacji przypadł na 5 lipca bieżącego roku. Ustalone przez nią minimalne poziomy recyklingu powinny być więc już realizowane. Do 2025 ma być to 70% szkła, 77% plastiku po napojach i 70% stali. Te odsetki będą rosnąć co pięć lat – na 2030 rok planowany jest wzrost o kilka lub kilkanaście punktów procentowych w każdym z tych obszarów. By osiągnąć taki poziom recyklingu, potrzebujemy odpowiednio zbudować i zorganizować system Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenckiej (ROP).

– Przypuszczamy, że sytuacja ta wynika z rozpowszechnionego handlu kwitami i dokumentacją. Wystawiane są papiery dowodzące, że coś zostało poddane recyklingowi – ale w rzeczywistości wcale nie zostało przetworzone – powiedział serwisowi eNewsroom Marek Lachowicz, główny analityk Instytutu Jagiellońskiego. – Rozszerzona Odpowiedzialność Producenta (ROP), która jest głównym tematem naszego raportu, mogłaby tę sytuację zmienić. Wprowadza ona bowiem na rynek równowagę – producent, który wypuszcza odpad na rynek, jest odpowiedzialny za jego usunięcie. W tym momencie producenci wprowadzają odpady na rynek i nie obchodzi ich to, co się z nimi później dzieje – a z problemem śmieci pozostają mieszkańcy i gminy. Tymczasem w interesie producenta powinno być dopilnowanie, by jego odpady zostały przetworzone lub odzyskane – wyjaśnia Lachowicz.