REKLAMA
GIEŁDA I INWESTYCJE Panika mija, ale do optymizmu daleko

Panika mija, ale do optymizmu daleko

0
Bartosz Sawicki, Dyrektor Departamentu Analiz w Domu Maklerskim TMS Brokers
Bartosz Sawicki, Dyrektor Departamentu Analiz w Domu Maklerskim TMS Brokers
REKLAMA

Nie sposób ocenić skali zagrożenia związanego z koronawirusem. Metody walki obrane przez Chiny z pewnością przełożą się negatywnie na aktywność sektora przemysłowego. Szczególnie mocno uderza to w metale przemysłowe, których Państwo Środka jest dominującym konsumentem. Miedź potaniała w tydzień ponad 8 proc. a z jej notowań został wymazany cały optymizm wynikający z porozumienia handlowego.

Faza największej paniki prawdopodobnie jest za nami. Inwestorzy przejdą do wyczekiwania na kolejne doniesienia o skali problemu i widać oznaki stabilizowania się nastrojów. Kontrakt na S&P500 nie spadał całą wczorajszą sesję. Dołki zostały ustanowione w pierwszej godzinie handlu. Wrażenie musi robić stwierdzenie, że była to najgorsza sesja na Wall Street od października, ale należy pamiętać, że główny indeks kończył dzień około 1,5 proc. pod kreską. Dziś notowania kontraktu futures zaczynają podbijać. Na amerykańskim rynku akcji wszelkie, nawet płytki korekty były wykorzystywane do zwiększania eskpozycji na akcje. Trwa sezon wyników, dziś pochwalą się nimi m.in. Apple, 3M, Pfizer, AMD, czy eBay. Dobre informacje ze spółek mają potencjał by choć na moment przyćmić strach przed koronawirusem.

Nie wszystkie waluty i aktywa mają jednak taką samą przestrzeń do odbicia. Wróćmy do miedzi, jej perspektywy rysują się najmniej pozytywnie – w tym przypadku dochodzi przecież do nieuniknionego załamania się zapotrzebowania na surowiec. Słabość może zatem okazać się dłuższa niż w notowaniach instrumentów powiązanych w pierwszym rzędzie kanałem rynkowych nastrojów. Idąc tym tropem w kierunku walut, gwałtowne osłabienie AUD i NZD może nie być okazją do kupna tych walut. Bardziej optymistycznie postrzegamy perspektywy korony norweskiej i dolara kanadyjskiego.

EUR/USD osunął się natomiast w kierunku 1,10 i zaczyna flirtować z dołkami z listopada. Ich sforsowanie nie jest naszym scenariuszem bazowym, ale dowody utrzymywania się słabości gospodarki Eurolandu nie wróżą dynamicznego zwrotu i szybkiego marszu do 1,12. Zdecydowanie więcej wartości widzimy w funcie, który naszym zdaniem skorzysta na braku cięcia stóp przez Bank Anglii na czwartkowym posiedzeniu. USD/JPY stabilizuje się przy 109,00 – skala ruchu pokazuje, że rynek nie panikuje, ale nie zakładamy powrotu do wzrostów. EUR/PLN został wywindowany do 4,28. Złotemu nie sprzyja też seria negatywnych sygnałów z niemieckiej gospodarki oraz zamieszanie wokół reformy sądownictwa. Strach przed koronawirusem wypychający kapitał z gospodarek emerging markets jest jednak dominującym ciężarem. Wielokrotnie podkreślaliśmy, że ostatnie poziomy kursu były trudne do utrzymania ze względu na oderwanie od fundamentów i wartości godziwej. Nie widzimy jednak również znacznej przestrzeni do dalszego wzrostu notowań.

Czytaj również:  Polski rząd kusi obligacjami

Bartosz Sawicki
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.