Centralny Rejestr Faktur – nowe narzędzie kontroli przedsiębiorców

Polski aparat skarbowy niedługo dostanie nowe narzędzie do walki z nadużyciami podatkowymi. Będzie nim Centralny Rejestr Faktur, który ma zostać utworzony już 1 lipca. Jakie dane będą w nim gromadzone i czy na przedsiębiorców spadną w związku z tym kolejne obowiązki?

Piotr Ciszewski, ekspert podatkowy w firmie inFakt
Piotr Ciszewski, ekspert podatkowy w firmie inFakt

Komisja Europejska 1.12.2010 roku wydała dokument zwany „Zieloną Księgą” w sprawie przyszłości podatku VAT. Określała ona zalecenia, które były niezbędne do prostszego oraz wydajniejszego rozliczania podatku od towarów i usług. Dodatkowo jednym z narzędzi, które miało na celu zminimalizowanie oszustw podatkowych, miał być system monitorujący wszystkie faktury w zestawieniu z rozliczeniami dokonanymi przez przedsiębiorców z tytułu podatku VAT.

Takim narzędziem będzie w Polsce Centralny Rejestr Faktur. Jest to narzędzie umożliwiające sprawdzanie poprawności wystawiania faktur, analizy i wykrywanie karuzel podatkowych oraz eliminację między innymi tzw. pustych faktur, czyli dokumentujących fikcyjne transakcje. Dodatkowo CRF ma usprawnić oraz przyspieszyć kontrole podatkowe.

W Centralnym Rejestrze Faktur aparat skarbowy będzie gromadził wszystkie dane przesyłane w strukturach JPK oraz deklaracji VAT, a w późniejszym czasie dane przesyłane w nowej strukturze JPK_VDEK. Na podstawie tych informacji szef Krajowej Administracji Skarbowej będzie weryfikował dane na potrzeby związane z kontrolą. Sprawdzane będą rozliczenia, puste faktury, błędy. Obecnie przepisy nie wymieniają definicji błędu. W praktyce będzie chodziło o wszystkie uchybienia „utrudniające” analizę danych. Sankcje, np. mandat lub zablokowanie firmowych kont, będą uzależnione od wagi przestępstwa.

Warto podkreślić, że podatnicy nie będą mieć żadnych dodatkowych obowiązków związanych z Centralnym Rejestrem Faktur. Natomiast wprowadzenie narzędzia ułatwi oraz przyspieszy procedury kontrolne, przez co można się spodziewać ich wzmożonej liczby. W mojej opinii CRF jest kolejnym krokiem do wprowadzenia JPK_VDEK oraz eliminacji deklaracji VAT. W zamyśle ustawodawcy JPK_VDEK ma uprościć rozliczenia podatku od towarów i usług. Nowy plik odzwierciedli dane przesyłane obecnie w deklaracjach VAT oraz w pliku JPK_VAT. Dodatkowo będzie zawierał dane, które są potrzebne do analizy rozliczeń tego podatku i jego kontroli.

W mojej opinii bez CRF nie powstałaby nowa struktura JPK, ponieważ nie wiadomo byłoby, w jaki sposób kontrolować przesyłane dane.

Najem: podatnik musi wystawiać fakturę za usługę, mimo że faktycznie jej nie świadczy

Zasadniczo podatnicy są zobowiązani do wystawienia faktury dokumentującej dokonaną sprzedaż towaru lub usługi. Z uwagi na przepis art. 2 pkt 22 ustawy o VAT sprzedaż ta powinna być odpłatna. Przede wszystkim faktura powinna jednak dokumentować rzeczywiste zdarzenie gospodarcze. W wydanej 19 kwietnia 2019 r. interpretacji indywidualnej organ podatkowy na gruncie tej samej ustawy stwierdził, że podatnik może świadczyć usługę, mimo że faktycznie jej nie świadczy (interpretacja indywidualna Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej, sygn. 0111-KDIB3-2.4012.44.2019.1.AZ).

W lipcu 2018 r. wynajmujący zawarł ze spółką z o.o. umowę najmu lokalu z przeznaczeniem na prowadzenie działalności gospodarczej na okres 5 lat. Zaledwie po miesiącu od przekazania lokalu najemca zgłosił zastrzeżenia co do jego stanu, który miał się różnić od tego, w jakim najemca widział go podczas oględzin przed zawarciem umowy najmu. W październiku 2018 r. spółka złożyła oświadczenie o odstąpieniu od umowy najmu, a w grudniu 2018 r. odesłała wynajmującemu fakturę VAT bez księgowania.

Wynajmujący stanął na stanowisku, że odstąpienie od umowy nie ma podstaw prawnych i uznał je za bezskuteczne. Wystąpił do organu podatkowego o potwierdzenie, że nie musi on kumulować kolejnych, comiesięcznych obowiązków VAT, skoro najemca zaprzestał płacenia czynszu, nie korzysta z lokalu ani nie rozpoczął w nim nawet prowadzenia jakiejkolwiek działalności. Powołując się na treść przepisów ustawy o VAT oraz interpretacji indywidualnej, wydanej przez inny organ podatkowy w podobnej sprawie, uznał, iż nie można wystawiać faktury VAT za usługę nie świadczoną. To dokumentowałoby bowiem nierzeczywiste zdarzenie gospodarcze, powodując przy tym konieczność wystawiania faktur VAT, a następnie korygowania deklaracji VAT wstecz za okresy, w których powstawał obowiązek podatkowy z tytułu czynszu najmu. To z kolei wiązałoby się z koniecznością zapłaty odsetek od zaległości podatkowych.

Najmu nie ma, ale fakturę wystawiać trzeba

Organ podatkowy uznał stanowisko wynajmującego za nieprawidłowe. Jednym z głównych tego powodów była sama wypowiedź wynajmującego o tym, że mimo wypowiedzenia umowy najmu przez najemcę, uznał je za bezskuteczne. Nie miało więc zdaniem organu decydującego znaczenia, czy wystawiana w opisanych przez wynajmującego okolicznościach faktura dokumentowałaby rzeczywiste zdarzenie gospodarcze, czyli najem lokalu.

„Postępowanie najemcy, który zaprzestał płacić czynsz najmu, nie rozpoczął również prowadzenia w lokalu jakiejkolwiek działalności i fizycznie nie korzysta z lokalu oraz zwrócił fakturę VAT bez księgowania, nie przesądza o tym, że umowę najmu skutecznie zakończono, tym bardziej że wypowiedzenie tej umowy przez najemcę, jak twierdzi Wnioskodawca, było pozbawione jakichkolwiek podstaw faktycznych i prawnych. Fakt, że najemca nie konsumuje usługi w postaci najmu, nie ma większego znaczenia w sprawie, gdyż lokal pozostawiony jest do jego dyspozycji i nie doszło do skutecznego rozwiązania stosunku najmu przez jego wypowiedzenie. Zatem z przedstawionego we wniosku opisu sprawy wynika, że w przedmiotowej sprawie pomiędzy Wnioskodawcą a najemcą nadal istnieje więź o charakterze zobowiązaniowym, która na gruncie ustawy o VAT wypełnia definicję świadczenia usług w rozumieniu art. 8 ust. 1 ustawy o VAT” (sygn. 0111-KDIB3-2.4012.44.2019.1.AZ).

Nie ma najmu, nie ma faktury

W niemal identycznej sprawie kilka lat wcześniej organ podatkowy stwierdził zupełnie odwrotnie. Dyrektor Izby Skarbowej w Warszawie, w interpretacji z 30 grudnia 2013 r. (sygn. IPPP1/443-1213/13-2/MP), zgodził się, że w obliczu opuszczenia lokalu przez najemcę, usługa najmu nie jest faktycznie przez wynajmującego świadczona. Stąd wystawianie faktur nie odzwierciedlałoby rzeczywistego zdarzenia gospodarczego.

W sprawie tej najemca również, mimo trwania wiążącej umowy najmu, wyprowadził się z lokalu, nie płacił czynszu, odesłał fakturę wynajmującemu bez księgowania, a wynajmujący wypowiedzenie umowy najmu uznał za bezskuteczne. Organ poinformował, że umowa najmu stanowi w takich warunkach jedynie podstawę do dochodzenia swoich roszczeń o zapłatę na drodze postępowania cywilnego. Właśnie na tę interpretację powołał się wnioskodawca w omawianej sprawie.

Konieczne odzwierciedlenie zaistniałego zdarzenia gospodarczego

W 2017 r. jeden z podwykonawców robót budowlanych świadczący usługę budowlaną na rzecz głównego wykonawcy wystąpił do organu podatkowego z zapytaniem, czy może wystawić fakturę za wykonane prace inwestorowi, w obliczu braku zapłaty wynagrodzenia przez wykonawcę. Inwestor nie negował faktu, iż doszło do bezpodstawnego wzbogacenia na jego rzecz, poprzez wykonanie tej usługi przez podwykonawcę. Inwestor chciał jedynie, by fakturę opiewającą na żądaną kwotę podwykonawca wystawił jemu, korygując jej wcześniejsze wystawienie głównemu wykonawcy.

Jednak wówczas fiskus nie wyraził na to zgody. Nawet w wydawałoby się oczywistej sprawie, gdzie przedsiębiorca mógł uzyskać zaspokojenie swej wierzytelności od dłużnika uznającego swój dług, organ stwierdził: „Wnioskodawca nie może wystawić dla Inwestora faktury VAT dokumentującej czynności wykonanych na rzecz Wykonawcy (…) Faktura taka nie odzwierciedlałaby zaistniałego zdarzenia gospodarczego, nie potwierdzałaby wykonania określonych czynności na rzecz Inwestora, a jedynie roszczenia Wnioskodawcy z tytułu należnej mu części wynagrodzenia (…)” (interpretacja indywidualna Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z 21.11.2017 r., sygn. 0112-KDIL1-1.4012.357.2017.1.RW).

Jak więc takie stanowisko fiskusa ma się do sytuacji, gdy w omawianej sprawie wynajmujący wystawiałby najemcy fakturę „nieodzwierciedlającą zaistniałego zdarzenia gospodarczego”? Czy nie odzwierciedlałoby jedynie roszczenia właściciela lokalu z tytułu należnego mu wynagrodzenia?

Hipokryzja i ignorancja

Dla podatników, a przede wszystkim przedsiębiorców, najbardziej bolesne w całej sprawie jest to, że to organy podatkowe stoją tak bacznie na straży rzetelności faktur. Zarzut, że przedstawiona przez przedsiębiorcę faktura nie dokumentuje rzeczywistego zdarzenia gospodarczego, jest najchętniej używany przez organy w celu wysunięcia wobec przedsiębiorcy oskarżenia o udział w karuzeli VAT. A interpretowanie procesów gospodarczych i prawa w sposób nakłaniający podatników do wystawiania faktur niedokumentujących rzeczywistego zdarzenia jest nakłanianiem do złamania tego prawa.

„(…) faktury VAT pełnią fundamentalną rolę na gruncie tego podatku. (…) Nie można uznać za prawidłową fakturę, gdy sprzecznie z jej treścią wykazuje ona zdarzenie gospodarcze, które w ogóle nie zaistniało…” (wyrok NSA z 02.10.2013 r., sygn. I FSK 1475/12).

„Nie sposób bowiem przyjąć, że podatnik odliczający podatek z takiej faktury nie jest świadomy swojego oszukańczego działania czy nadużycia prawa, skoro wystawieniu tego rodzaju faktury nie towarzyszy w ogóle żadna dostawa towaru lub świadczenie usług przez podmiot ją wystawiający, ani żaden inny (obrót istnieje tylko na fakturze)…” (wyrok NSA z 19.03.2015 r., sygn. I FSK 2205/13).

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Zmiany w ustawie o świadczeniu usług drogą elektroniczną i Prawie telekomunikacyjnym

Prośby o kolejne zgody na przetwarzanie danych osobowych i zmiany w procedurach wewnętrznych podmiotów świadczących usługi on-line to wynik nowelizacji ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną i Prawa telekomunikacyjnego. Wiele firm będzie musiało ponownie przeprowadzić analizę zgodności swoich działań z obowiązującym prawem oraz zmienić zasady przyjęte przy wdrażaniu RODO. Krajowe wymagania okazały się, wbrew oczekiwaniom, bardziej rygorystyczne niż unijne rozporządzenie. Na które nowe przepisy warto zwrócić szczególną uwagę? Wskazuje dr hab. Bogdan Fischer, Partner, Radca Prawny w Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy.

Od kilku dni obowiązuje ustawa wdrażająca RODO, tj. ustawa o zmianie niektórych ustaw w związku z zapewnieniem stosowania RODO. Ze względu na niewielką ilość przepisów przejściowych, większość zasad ma zastosowanie od 4 maja br., również te odnoszące się do usług on-line.

Zmiany w uśude a zasada minimalizacji

Podczas prac projektowych nad nowym kształtem ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną (uśude) zakładano usunięcie szeregu dotychczasowych przepisów, w tym art. 18 ust. 1-4. Ostatecznie tego nie uczyniono i artykuł 18 ust. 1-2 zawiera katalog danych niezbędnych do realizacji usługi. W rzeczywistości przetwarzanie niektórych z nich, takich jak  np. numer PESEL, może naruszać zasadę minimalizacji, czyli przetwarzania przez administratora tylko adekwatnego, ograniczonego katalogu danych.

dr hab. Bogdan Fischer, Partner, Radca Prawny w Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy
dr hab. Bogdan Fischer, Partner, Radca Prawny w Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy

Traktowanie przepisu uśude jako zwalniającego z konieczności dokonywania odpowiedniej oceny w przypadku kontroli może być ryzykowne i należy być w tym przypadku ostrożnym. Dla przetwarzania innych danych dotyczących usługobiorcy, a które nie są niezbędne do świadczenia usług drogą elektroniczną wymagana jest zgoda. Według artykułu 18 ust. 4 stanowi ona podstawę przetwarzania  danych dla celów reklamy, badania rynku oraz zachowań i preferencji użytkowników z przeznaczeniem wyników tych badań na potrzeby polepszenia jakości świadczonych usług. Dlatego nie może być bez niej mowy np. o profilowaniu dla przyznania rabatu, czy oferowania zgodnej z preferencjami reklamy w oparciu o inne wcześniej dopuszczone przez RODO podstawy profilowania, np. uzasadniony interes administratora – mówi dr hab. Bogdan Fischer, Partner, Radca Prawny w Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy. Zgoda będzie konieczna wbrew brzmieniu art. 22 RODO nawet wówczas, gdy kategoryzowanie nie prowadzi do automatycznego podjęcia decyzji – dodaje.

Nowy wymiar zgody

W dotychczasowym orzecznictwie polskiego organu ds. ochrony danych osobowych zgoda była traktowana w takich przypadkach jako jedna z podstaw przetwarzania danych, ale nie jedyna. Pojawienie się wymogu uzyskiwania zgody poprzez kolejne wyskakujące okienka wydaje się być nadmierne (kosztowne i uciążliwe), kiedy możliwe jest zastosowanie innego rozwiązania, np. gdy jest ona potrzebna do zawarcia lub wykonania umowy, a także wykonania obowiązków prawnych ciążących na administratorze – wskazuje dr hab. Bogdan Fischer, Partner, Radca Prawny w Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy.

Wymóg zgody użytkownika – będącego osobą fizyczną – na przetwarzanie informacji pozostawiono również w art. 161 ust. 3 Prawa telekomunikacyjnego (PT). Ma ona zastosowanie do innych danych niż wymienione w tym przepisie w ust. 2. Ponadto, nie zawiera on katalogu danych, co oznacza, że zgoda jest konieczna do przetwarzania wszystkich informacji o użytkowniku.

Twarde wymagania odnośnie zgody w uśude i PT muszą być uwzględniane w procedurach wewnętrznych, rodząc poza dodatkowymi kosztami dla usługodawców, konieczność rozwiązywania praktycznych i formalnych problemów np. w przypadku cofnięcia zgody. Nadmierność oczekiwanych, ale i koniecznych do wyrażenia zgód, jest również odczuwana przez każdego użytkownika i w rzeczywistości może prowadzić do uśpienia jego czujności i wrażliwości na zagrożenia – mówi dr hab. Bogdan Fischer, Partner, Radca Prawny w Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy.

Warto dodać, że w świetle nowych przepisów warunki udzielenia zgody pozostają takie same, a każdy użytkownik w dowolnym momencie może cofnąć wcześniej udzieloną zgodę bez ponoszenia jakichkolwiek konsekwencji.

Nie jest łatwo utrzymać optymizm

Najnowsze doniesienia związane z negocjacjami handlowymi USA-Chiny dają podstawy, by ponownie rozniecić awersję do ryzyka. Ponadto napięcia geopolityczne na Bliskim Wchodzie dodają powodów do nerwowości. W piątek ryzykiem jest, na ile inwestorzy będą obawiać się wydarzeń dwóch następnych dni?

Krótko panował entuzjazm wynikający z doniesień, że prezydent Trump panuje odroczyć wprowadzenie wyższych ceł na samochody sprowadzane z UE i Japonii. Nie jestem zaskoczony, a moje uzasadnienie przedstawiałem we wczorajszym komentarzu. Przestrzegałem też, że nastroje są na tyle kruche, że wciąż łatwiej będzie o pogorszenie sentymentu i dziś mamy tego dowód. Według komentarzy z chińskich mediów w piątek Pekin może nie być zainteresowany kontynuowaniem negocjacji, gdyż nie widzi „szczerości” w podejściu prezydenta USA Donalda Trumpa. Jest to reakcja na decyzję Waszyngtonu o wpisaniu na czarną listę chińskiej spółki technologicznej. Chociaż to wciąż nie wyklucza ostatecznego porozumienia (np. na szczycie G20 pod koniec czerwca), ale póki to nie nastąpi, rynki narażone są na nowe oznaki zaostrzenia sporu, gdyż żadna ze stron zdaje się nie chcieć łatwo ustąpić. Z perspektywą dwóch kolejnych dni, kiedy to rynki może nie funkcjonują, ale politycy bywają aktywni, strachliwe myśli inwestorów mogą ogarnąć piątkowy handel.

Rynki dodatkowo śledzą wydarzenia na Bliskim Wschodzie i interakcje USA z Iranem. Arabia Saudyjska oskarża Teheran o udział w akcjach sabotażowych na saudyjskie tankowce, a w spór angażuje się prezydent Trump. Prezydent USA twierdzi, że nie chce iść na wojnę, ale nie powstrzymało go to przed wysłaniem wojsk w rejon Zatoki Perskiej. Iran twierdzi, że nie szuka konfliktu, ale zamierza bronić swoich interesów. Trudno powiedzieć, w którym kierunku sprawy podążą, ale na razie dokłada to powodów do obaw do mieszanki czynników ryzyka. Podnosi też zmienność na rynku ropy naftowej, gdyż konflikt zbrojny jest zagrożeniem dla podaży, ale spór USA-Chiny podnosi wątpliwości o siłę popytu na ropę w przyszłości.

Kto się stęsknił za brexitowym bałaganem? Ja nie, ale dołujący funt wymaga komentarza. Ulatują ostatnie nadzieje, że najbliższe tygodnie przyniosą postępy w pracach nad umową wyjścia z UE. Międzypartyjne rozmowy rządu z laburzystami zostały zerwane, a Partia Pracy nie zamierza popierać projektu porozumienia w obecnej formie. W rezultacie głosowanie nad umową (po 3 czerwca) przyniesie kolejną klęskę premier May. Według wczorajszych informacji May otrzymała ultimatum ze swojej partii, według którego po przegranym głosowaniu odejdzie. To jednak oznacza, że Partia Konserwatywna przez kolejne 2-3 miesiące będzie zajęta wyborem nowego lidera partii i premiera. A następca May prędzej będzie orędownikiem ostrzejszego stanowisk wobec UE, co nie wróży dobrze przyszłym negocjacjom. I funtowi również.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Inwestorzy niewrażliwi na zmiany klimatu

W badaniu przeprowadzonym przez RICS wśród blisko 4 tys. przedstawicieli branży nieruchomości na świecie 38% respondentów stwierdziło, że zagrożenia związane ze zmianami klimatu nie są dla nich ważne bądź istotne.

Kwestie odpowiedzialnego inwestowania oraz wpływu nieruchomości, technologii i infrastruktury na przyszłość naszej planety to tematy przewodnie tegorocznego szczytu RICS ‘World Built Environment Forum’, który odbył się w Nowym Jorku (13-14 maja 2019).

Marcene Mitchell, Senior Manager ds. Climate Business z International Finance Corporation (grupa Banku Światowego):

„Rozmaite wyzwania, z którymi w XXI wieku muszą się zmagać ludzie oraz miasta wymagają wspólnych, międzynarodowych i innowacyjnych działań. Podczas tegorocznego szczytu ‘World Built Environment Forum’ RICS liderzy sektorów związanych z nieruchomościami oraz środowiskiem naturalnym spotkali się, aby zastanowić się wspólnie nad kluczową rolą jaką pełnimy w tej łamigłówce. Jestem dumna z tego, że mogłam uczestniczyć w tak ważnym wydarzeniu”.

Simon Rubinsohn, główny analityk ekonomiczny RICS:

Simon Rubinsohn_RICS Chief Economist (2)
Simon Rubinsohn

„Choć zagrożenia związane ze zmianami klimatu i odporność na te zmiany środowiska naturalnego mają dla inwestorów coraz większe znaczenie, przeprowadzone przez nas badanie pokazuje, że musi jeszcze upłynąć trochę czasu zanim kwestie te będą traktowane jako powszechne kryteria inwestycyjne. Niemała część respondentów z całego świata, a dokładnie 38% z nich, twierdzi bowiem, że omawiana kwestia „nie jest ważna” lub „nie ma znaczenia” w ich bieżącej działalności inwestycyjnej. Niemniej jednak coraz częstsze przekonanie o tym, że budynki o wysokiej wydajności energetycznej stanowią atrakcyjną inwestycję sugeruje, że istnieje solidny fundament, na którym można budować świadomość istoty postępu w zakresie zrównoważonego rozwoju”.

Podczas zakończonego właśnie szczytu ‘World Built Environment Forum 2019’ RICS omówiony został m.in. rosnący wpływ zmian klimatu na częstotliwość i intensywność skrajnych zjawisk pogodowych. Ed Walter, globalny CEO oraz Billy Grayson, dyrektor wykonawczy ds. zrównoważonego rozwoju i wydajności gospodarki instytutu Urban Land przedstawili wyniki najnowszych badań na temat tego, jakie miejsce w strategiach inwestycyjnych przygotowywanych przez menedżerów zarządzających inwestycjami zajmują zagrożenia klimatyczne.

Parag Khanna z kolei, w przemówieniu inaugurującym Szczyt RICS, stwierdził:

„Miasta krajów rozwiniętych i rozwijających się pełnią coraz większą rolę w zakresie ogólnego zdrowia, bogactwa i szczęścia mieszkańców planety. W tym kluczowym historycznie momencie zachodzi paląca potrzeba innowacyjnego, ambitnego, kompleksowego podejścia do takich kwestii, jak szybki wzrost liczby osób migrujących oraz zmian klimatycznych – w tym zakresie istotną rolę mają do odegrania zarówno sektor prywatny, jak i publiczny. Bardzo cieszę się z szansy uczestniczenia w tej istotnej dla przyszłości naszego świata dyskusji”.

Długi wobec operatorów telekomunikacyjnych przekraczają już 1,3 mld zł

Polacy lubią rozmawiać przez telefon, porozmawiajmy więc o długach za te rozmowy. A jest o czym, zaległości za nieuregulowane rachunki wystawiane przez firmy telekomunikacyjne wzrosły przez rok o jedną szóstą i przekraczają już 1,3 mld zł. Tyle ma do zwrotu 372 tys. konsumentów i firm. Największa pojedyncza zaległość – ponad milion złotych należy do firmy, rekord osoby prywatnej to 189 tys. zł – obie kwoty pochodzą z Mazowsza – wynika z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor przygotowanych z okazji Światowego Dnia Telekomunikacji i Społeczeństwa Informacyjnego.

Według badania Urzędu Komunikacji Elektronicznej* 9 proc. społeczeństwa korzysta z telefonii stacjonarnej. W przypadku telefonów komórkowych do 100 proc. brakuje już niewiele, bo ma je 93,1 proc. Polaków. Zapewne niewiele mniej osób jest też przekonanych, że nie da się funkcjonować bez telefonu, a mimo to wielu ryzykuje zepsucie dobrych relacji z firmami telekomunikacyjnymi i nie płaci rachunków.

Liczba dłużników telekomunikacyjnych, na koniec kwietnia br., wyniosła prawie 372 tys. Łącznie są oni winni ponad 1 333 mln zł. Za tą zawrotną sumą stoją przede wszystkim konsumenci, których jest ponad 337 tys. i mają niemal 995 mln zł przeterminowanych płatności wobec telekomów. Z kolei do ponad 34 tys. firm należy 339 mln zł długu. Choć kwota suma zaległości jest wysoka, nadal rośnie. W ciągu roku zwiększyła się o 185,6 mln zł. O 21 505 przybyło również dłużników, głównie za sprawą konsumentów, bo akurat liczba niepłacących firm zmniejszyła się o 3 010.

Średnia wartość długu osób to obecnie 2 944 zł, a firm 9 935 zł. To sporo biorąc pod uwagę, że z badania UKE wynika, iż średnie miesięczne wydatki na telefon wynoszą niespełna 50 zł. Niepłacący rachunków muszą jednak brać pod uwagę, że gdy nie wywiązują się z terminów firma dodaje do długu udzielone wcześniej rabaty na oferowaną taryfę czy telefon, a na poczet zaległości nalicza wszystkie płatności, które klient powinien uregulować do końca trwania umowy. Może również doliczyć opłatę karną za opóźnienie. W rezultacie dwa nieopłacone rachunki, które wynoszą średnio 49,9 zł miesięcznie, mogą uruchomić lawinę zaległości.

Na listę dłużników można trafić szybciej niż myślisz

Osobę niepłacącą rachunków operator telefonii komórkowej może wpisać do Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor jeśli w grę wchodzi co najmniej 200 zł, firmę gdy 500 zł, a opóźnienie wynosi min. 30 dni. Zwykle dzieje się to później, bo na 30 dni przed wpisem wierzyciel musi jeszcze listownie uprzedzić dłużnika o takim zamiarze. W piśmie informuje, że jeśli dług nie zostanie spłacony to adresat znajdzie się w rejestrze. Wysłanie takiego pisma może też zlecić BIG-wi i ten zrobi to w imieniu wierzyciela. Jeśli pismo pozostaje bez reakcji, klient ma za sobą spalone mosty nie tylko w firmie, w której narobił długów, ale również w innych. Weryfikując rzetelność płatniczą potencjalnych klientów do rejestru zaglądają również banki, firmy pożyczkowe, operatorzy telewizji kablowych i wiele innych firm. One również mogą niesolidnemu dłużnikowi odmówić sprzedaży usług, czy towaru. Nie ma wątpliwości, że na takie informacje szczególnie czułe będą pozostałe telekomy, które mają w zwyczaju sprawdzać w Rejestrze Dłużników BIG czy zainteresowany daje radę regulować inne zobowiązania. Jeśli nie, to nie ma mowy o wręczeniu mu abonamentu z telefonem, czy tabletem, z wiarą, że spłaci to w ciągu kolejnych dwóch, trzech lat. Niesolidnemu dłużnikowi pozostanie więc zakup usług przedpłaconych, lub wniesienie kaucji. Tymczasem jak można zakładać z danych UKE, klienci wolą abonamenty, stanowią one 2/3 umów.

I w pracy i w domu – nie da się żyć bez telefonu

Z raportu zaprezentowanego na koniec listopada 2018 przez UKE* wynika, że Polacy w większości korzystają ze smartfonów. Z telefonii stacjonarnej jedyne 9 proc. Większość badanych posiada telefon stacjonarny z przyzwyczajenia. Dotyczy to również firm, bo blisko 80 proc., odchodzi już od telefonii stacjonarnej. Ponad 70 proc. posiadaczy telefonów komórkowych korzysta z usługi Internetu w telefonie, najczęściej w formie abonamentu. Internet mobilny w telefonie wykorzystywany jest głównie do przeglądania stron, portali społecznościowych oraz poczty elektronicznej. 36,8 proc. użytkowników Internetu w telefonie ma zainstalowaną aplikację bankową, z której korzysta zazwyczaj kilka razy w tygodniu. Płatności zbliżeniowej telefonem dokonuje z kolei trzech na dziesięciu (30 proc.) posiadaczy aplikacji bankowej.

Ankietowani zdecydowanie docenili też fakt, że opłaty za rozmowy na terenie Unii Europejskiej zrównały się z krajowymi, dlatego niemal 90 proc. osób skorzystało z roamingu podczas podróży po Europie.

Niebotyczne zaległości na Śląsku i Mazowszu

Długi wobec operatorów telekomunikacyjnych przekraczają już 1,3 mld zł

Źródło: Rejestr Dłużników BIG InfoMonitor

Najwięcej dłużników telekomunikacyjnych mieszka na Śląsku – 55,4 tys., ich łączny dług również jest najwyższy, bo sięga 194 mln zł. Na drugie miejsce, jeszcze rok temu należące do Dolnego Śląska, wspięło się Mazowsze. Nieopłacone rachunki telefoniczne zgłoszone do BIG InfoMonitor ma tu ponad 42,5 tys. osób, kwota zaległości wynosi 193,7 mln zł. Na trzecim miejscu jest Dolny Śląska z liczbą 40,6 tys. dłużników i długiem 141,3 mln zł. Najmniej osób i firm niepłacących operatorom telekomunikacyjnym zamieszkuje Podlasie oraz Świętokrzyskie i Opolszczyznę.

Średnia wartość zadłużenia telekomunikacyjnego przypadająca na jedną osobę i firmę wynosi obecnie 3 584 zł i jest o 309 zł wyższa niż przed rokiem. Najwyższą średnią zaległość mają klienci telekomów z Mazowsza i Małopolski – odpowiednio 4 560 zł i 4 174 zł. Zdecydowanie zawyżają ją firmy, które choć są w mniejszości, to przeciętnie mają 9 935 zł zaległości, podczas gdy na osobę prywatną wypada 2 944 zł.

Młodzi nie płacą najczęściej

Dane zgromadzone w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor wskazują, że najwięcej osób niepłacących rachunków ma między 25 a 34 lata – 88 964 z osób, choć niewiele mniej ma od 35 do 44 lat – 83 268 osób. Koniec końców osoby w wieku od 25 do 44 lat stanowią połowę dłużników telekomunikacyjnych wśród osób fizycznych. Jeśli chodzi o płeć, to w prawie każdym przedziale wiekowym dominują panowie, wyjątek stanowią osoby po 65 roku życia, gdzie jest więcej pań niepłacących rachunków za telefon.

Długi wobec operatorów telekomunikacyjnych przekraczają już 1,3 mld zł 2

Długi wobec operatorów telekomunikacyjnych przekraczają już 1,3 mld zł 3

Źródło: Rejestr Dłużników BIG InfoMonitor

Ponad milion złotych – rekord firmy z Mazowsza

Największe długi względem operatorów komórkowych odnotowano na Mazowszu. Rekord należy do firmy, na temat której w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor znajduje się 89 informacji gospodarczych o zaległościach wobec telekomów – w sumie wynoszą one 1 088 964 zł. Z kolei rekord osoby prywatnej to 189 296 zł, złożyło się na niego 12 informacji gospodarczych o zaległościach w telekomach. Dług należy do 60-letniego mieszkańca również województwa mazowieckiego.

Rekordowe zaległości firm względem telekomów

Długi wobec operatorów telekomunikacyjnych przekraczają już 1,3 mld zł 4

Rekordowe zaległości konsumentów w firmach telekomunikacyjnych

Długi wobec operatorów telekomunikacyjnych przekraczają już 1,3 mld zł 5

Źródło: Rejestr Dłużników BIG InfoMonitor

*UKE – Badanie opinii publicznej w zakresie funkcjonowania rynku usług telekomunikacyjnych oraz preferencji konsumentów – listopad 2018

Czas na regulacje nad podwyżkami czynszów?

Jesteśmy świadkami szybkiego wzrostu czynszów, jakie muszą płacić najemcy prywatnych mieszkań. Takie zjawisko można zauważyć przede wszystkim na terenie największych miast. W 2018 r. przeciętny czynsz za wynajem mieszkania (M1, M2, M3) z sześciu polskich metropolii wzrósł o 4% (Kraków) – 13% (Łódź). Wg ekspertów portalu RynekPierwotny.pl najemców irytuje to, że czynsze już od dłuższego czasu rosną szybciej niż inflacja. Dlatego rodzą się różne pomysły i propozycje związane z dodatkową regulacją poziomu czynszów. Zwolennicy takich rozwiązań powołują się między innymi na przykład naszych zachodnich sąsiadów. W tym kontekście warto jednak zdawać sobie sprawę, że opinie co do regulowania czynszów w Niemczech są podzielone.

Ustawa o ochronie praw lokatorów ogranicza podwyżki …

Propozycje dotyczące ustawowej regulacji czynszów w Polsce, dość często pomijają fakt, że już teraz obowiązują przepisy ograniczające tempo podwyżek. Są one zawarte w ustawie z dnia 21 czerwca 2001 r. o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego (Dz.U. 2001 nr 71 poz. 733). Wbrew temu, co sądzi wiele osób, ustawa z 21 czerwca 2001 r. reguluje również zasady najmu prywatnych mieszkań, a nie tylko lokali należących do zasobu mieszkaniowego gminy.

Ustawa o ochronie praw lokatorów wskazuje, że możliwe są co najwyżej dwie podwyżki czynszowe rocznie. Termin wypowiedzenia aktualnej wysokości czynszu powinien wynosić przynajmniej 3 miesiące. Właściciel lokalu (również prywatnego) może tylko w uzasadnionych przypadkach dokonać podwyżki, która skutkuje przekroczeniem przez czynsz poziomu 3,00% wartości odtworzeniowej mieszkania rocznie lub następuje z poziomu wyższego niż 3,00% wartości odtworzeniowej mieszkania. Wartość odtworzeniową lokum ustala się jako iloczyn jego powierzchni użytkowej oraz wskaźnika przeliczeniowego kosztu odtworzenia 1 mkw. powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych (aktualizowanego raz na pół roku).

Jak wskazują eksperci portalu RynekPierwotny.pl problem dotyczący obowiązujących przepisów jest trojaki. Po pierwsze, wielu najemców i wynajmujących w ogóle o nich nie wie. Po drugie, te regulacje nie są do końca precyzyjne. Pozwalają one bowiem wynajmującemu na podwyżki w celu osiągnięcia bliżej niesprecyzowanego „godziwego zysku” (patrz art. 8a ust. 4b pkt 2 ustawy o ochronie praw lokatorów). Po trzecie, ustawowe ograniczenia skali podwyżek czynszu nie dotyczą umów najmu okazjonalnego.

Niemiecki hamulec czynszowy wzbudza spore kontrowersje

Konstrukcja obowiązujących w naszym kraju przepisów sprawia, że zasadność podwyżek czynszu dość często jest badana przez sądy. Niektórzy zwolennicy mocniejszej ingerencji państwa w rynek najmu postulują wprowadzenie bardziej bezpośrednich rozwiązań. Często wykorzystywany jest przykład Niemiec. Ten kraj nawet jak na warunki europejskie cechuje się wysoce uregulowanym cenowo rynkiem najmu. Ze względu na duże polityczne i społeczne znaczenie wynajmu, w Niemczech już od dawna funkcjonuje system lustra czynszowego (niem. Mietspiegel). Pozwala on na łatwe porównanie czynszu za wynajem danego mieszkania do średniej stawki z danej okolicy. Stawki publikowane przez samorząd w ramach lustra czynszowego wykorzystuje się m.in. do określenia tego, czy wynajmujący wyzyskuje lokatora.

Pomimo istnienia systemu lustra czynszowego i ustawowego ograniczenia podwyżek czynszów (max. o 20% przez 3 lata), niemiecki rząd w 2015 r. na terenie 313 miast wprowadził dodatkowe ograniczenie. Mowa o tak zwanym hamulcu czynszowym (niem. Mietpreisbremse) ograniczającym poziom czynszu w nowych umowach do stawki nieprzekraczającej lokalnej średniej o więcej niż 10%. Nowe przepisy wzbudziły jednak spore kontrowersje, a we wrześniu 2017 r. berliński sąd uznał je za niezgodne z Ustawą Zasadniczą Republiki Federalnej Niemiec.

W naszych warunkach problemem jest niska podaż lokali

Przykład Niemiec w kontekście regulacji poziomu czynszów bez wątpienia jest bardzo ciekawy. Okazuje się bowiem, że wprowadzenie hamulca czynszowego nie spowolniło tempa wzrostu czynszów. To dobra lekcja również dla polskich polityków, ponieważ pokazuje ona, że ustawodawstwo bywa bezradne wobec procesów rynkowych. W przypadku Niemiec, szybki wzrost czynszów stanowi efekt długoletniego utrzymywania się liczby budowanych mieszkań na poziomie mniejszym od wymaganego. Warto również wziąć pod uwagę wpływ masowej imigracji (nie tylko w latach 2015 – 2016).

Jak wskazuje portal RynekPierwotny.pl w naszym kraju nie mamy do czynienia ze zbyt małą aktywnością inwestorów mieszkaniowych. Problemem pozostaje natomiast niewydolny system eksmisji. Sprawia on, że wielu właścicieli mieszkań w ogóle rezygnuje z wynajmu albo dolicza do czynszu swoistą premię za ryzyko. Takie zjawisko związane z obawami o trudną eksmisję niepłacącego lokatora występowało na długo przed niedawnym przyspieszeniem wzrostu czynszów (na wskutek podwyżek płac oraz imigracji zarobkowej). Niestety można oczekiwać, że ryzyko wynajmu w ocenie wielu osób wzrośnie, ponieważ 21 kwietnia 2019 r. wprowadzono niekorzystną dla właścicieli prywatnych mieszkań zmianę kodeksu postępowania cywilnego (patrz art. 1046 par. 4 KPC).

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Świetna kondycja polskiego rynku gastronomicznego

Według raportu GfK „Rynek gastronomiczny w Polsce 2018” odsetek Polaków odwiedzających punkty gastronomiczne wzrósł w roku 2018 w porównaniu z rokiem poprzednim o ponad 20 proc., osiągając najwyższy poziom od dziesięciu lat. Również średnie wydatki po raz pierwszy przekroczyły poziom 100 złotych na osobę.

Świetna kondycja polskiego rynku gastronomicznego

Rynek gastronomiczny pozostaje w dobrej kondycji od ponad dekady będąc jedną z lepiej rozwijających się branż na polskim rynku. Przez ostatnie trzy lata jego wartość wzrosła o ponad 30% podczas gdy liczba punktów gastronomicznych o 7%. Nastroje w branży są więc bardzo dobre – i nie ma co się dziwić. Od kilku lat stale rośnie odsetek konsumentów, którzy odwiedzają horecę i w roku 2018 było ich już 60% – liczba ta oznacza, że ciągle istnieje jeszcze pole do dalszego rozwoju – komentuje Szymon Mordasiewicz, Commercial Director Consumer Panel Poland w GfK. Wraz z rosnącymi wynagrodzeniami rosną wysokości opłacanych w restauracjach rachunków co powoduje, że także przyszłe perspektywy co do przychodów są coraz lepsze. W roku 2018 pomagały bez wątpienia czynniki zewnętrzne takie jak, pogoda czy Mundial.

Wpływ wykształcenia i zasobności portfela

Do najpopularniejszych typów lokali odwiedzanych przez Polaków należą niezmiennie pizzerie, do których uczęszczała w 2018 roku 1/3 klientów gastronomii. Kolejne w rankingu typy lokali odwiedzanych przez Polaków to restauracje, puby i piwiarnie, bary fast food i kawiarnie. Restauracje chętniej odwiedzają ludzie starsi, do pubów i barów z kebabem chodzą głównie młodzi mężczyźni. Fast foody są często odwiedzane przez młodzież.

Gospodarstwa domowe o dochodzie powyżej 6000 złotych netto najchętniej odwiedzają kawiarnie i bary/lunch bary. Natomiast gospodarstwa o dochodzie poniżej 3000 złotych netto najczęściej stołują się w barach typu fast food. Kawiarnie i restauracje cieszą się największą popularnością u osób z wykształceniem wyższym.

Budżety domowe barierą dalszego wzrostu

Najczęściej wskazywaną barierą jadania poza domem jest brak funduszy w budżecie domowym na tego typu aktywność (48 proc.), a co czwarta osoba nieodwiedzająca lokali gastronomicznych uważa także, że posiłki przygotowywane w domu są smaczniejsze i zdrowsze. 18 proc. respondentów nie chodzi do lokali gastronomicznych, bo sami lubią gotować i lubią też wiedzieć z jakich składników posiłki są przygotowywane (czego nie gwarantuje restauracja lub bar). Na brak czasu by odwiedzać lokale gastronomiczne wskazuje 11 proc. respondentów.

Główne powody korzystania z oferty gastronomicznej

Spotkania ze znajomymi oraz spontaniczne wizyty są nadal najczęstszymi okazjami do odwiedzania punktów gastronomicznych – czyni tak odpowiednio 51 proc. i 48 proc. respondentów. Kolejną popularną okazją jest odwiedzanie lokali w celu zakupu szybkiej przekąski, bądź w czasie podróży. Ponad połowa Polaków korzystających z gastronomii, lokale gastronomiczne odwiedza w towarzystwie męża/żony lub partnera/partnerki. Dokładnie taki sam odsetek badanych jako towarzystwo wybiera przyjaciół albo znajomych.

Ranking punktów sieciowych

McDonald’sW badaniu zapytano respondentów o to jakie punkty gastronomiczne odwiedzili w przeciągu ostatnich 12 miesięcy. Według raportu liderem pośród odwiedzających lokale gastronomiczne jest restauracja McDonald’s, na drugim miejscu uplasowało się KFC a na trzecim Pizza Hut. Kolejne pozycje zajmują: Stop Cafe  i Burger King. Najważniejsza obserwacja jest taka, że pomimo, że McDonald i KFC są wciąż najczęściej odwiedzanymi sieciami to częstotliwość odwiedzin spadła o 8 punktów procentowych rok do roku, a w tym samym czasie dokładnie o tyle samo punktów procentowych rośnie odsetek konsumentów odwiedzających pizzerie. – podsumowuje Mordasiewicz.

***

O badaniu

Raport Rynek Gastronomiczny w Polsce 2018 został przygotowany na podstawie 1000 wywiadów na reprezentatywnej próbie Polaków w wieku 15+; badanie typu Omnibus – wywiady bezpośrednie CAPI (lipiec 2018), dla wybranych pytań N=3000, 3 fale badania typu Omnibus (lipiec, sierpień i wrzesień 2018) oraz 584 wywiadów z właścicielami/kierownikami całorocznych punktów gastronomicznych (lipiec – sierpień 2018).

Adaptacja do zmian klimatu to wspólne wyzwanie dla państw i firm

Postępująca zmiana klimatu będzie miała coraz większy wpływ na życie na ziemi. Spowodowana zarówno działaniem człowieka, przede wszystkim emisją dwutlenku węgla do atmosfery, jak i czynnikami naturalnymi – stała się w obecnym dziesięcioleciu niezaprzeczalnym faktem. Eksperci wzywają polityków, by w swoich działaniach zaczęli brać pod uwagę przyszłe skutki podwyższenia temperatury na ziemi.

– Te zmiany będą determinowały to, w jaki sposób będziemy się rozwijali i jak będzie się rozwijała gospodarka – powiedział serwisowi eNewsroom Michał Kobosko, szef polskiego oddziału Atlantic Counsil – Najistotniejszym problemem, przed którym staniemy w przyszłości, będą ruchy ludów i migracje. Życie na wielu terenach stanie się niemożliwe, ze względu na zbyt wysoką temperaturę lub podwyższenie poziomu wód. Całe społeczeństwa zaczną migrować, w poszukiwania miejsca do życia. Na takie zmiany powinny już teraz przygotowywać się wszystkie państwa na świecie. Musimy się zastanowić, jak zmienić sposób funkcjonowania gospodarek i społeczeństw, by odpowiedzieć na takie ryzyko – podkreślił Kobosko.

Wdrożenie 5G będzie wymagać dużej dbałości o cyberbezpieczeństwo. Operatorzy muszą wypracować odpowiednie standardy

Wdrożenie 5G będzie wymagać dużej dbałości o cyberbezpieczeństwo. Operatorzy muszą wypracować odpowiednie standardy 1

Wielkimi krokami zbliża się wdrożenie sieci 5G, która ma zapoczątkować nową rewolucję technologiczną i stworzyć możliwości ultraszybkiej komunikacji. Eksperci podkreślają jednak, że fundamentalną kwestią w kontekście 5G jest cyberbezpieczeństwo i na każdym etapie wdrażania nowej technologii operatorzy muszą zadbać o najwyższe standardy. Bardzo ważne jest też budowanie świadomości użytkowników końcowych oraz efektywna współpraca firm technologicznych z administracją publiczną. – W przypadku 5G trzeba najpierw wypracować standardy, a dopiero potem wdrażać całą sieć – podkreśla Ryszard Hordyński z Huawei Polska.

– Budowa sieci 5G oznacza wkroczenie w zupełnie nowy etap rozwoju łączności i usług cyfrowych na polskim i europejskim rynku. Dzięki niej będziemy mogli nie tylko swobodnie przesyłać ogromne liczby danych, które już dzisiaj powoli blokują internet, lecz także uruchomić całkiem nowe usługi dla administracji czy biznesu – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska.

Nad wdrożeniem piątej generacji sieci komórkowej pracują największe globalne koncerny. 5G ma zapoczątkować kolejny etap rewolucji technologicznej. Będzie oferować ultraszybką komunikację i większą pojemność sieci. Podczas gdy 4G LTE pozwala na dostęp do internetu z przepustowością liczoną w megabajtach, sieć 5G stworzy możliwość przesyłania danych z prędkością co najmniej kilku gigabajtów na sekundę, a czas opóźnienia transmisji skróci się z kilkudziesięciu do kilku milisekund. Dzięki temu możliwe będzie upowszechnienie usług takich, jak telemedycyna, internet rzeczy, samochody autonomiczne czy rozwiązań z obszaru smart cities.

Zgodnie z wymogami Komisji Europejskiej do 2020 roku kraje członkowskie Unii Europejskiej powinny uruchomić technologię 5G w co najmniej jednym dużym mieście, natomiast do 2025 roku – zapewnić szerokie pokrycie. Resort cyfryzacji podaje, że sieć piątej generacji wymaga nowych częstotliwości i ogromnych inwestycji w infrastrukturę, które szacuje na 11,3–20,3 mld zł.

Eksperci podkreślają też, że fundamentalną kwestią w kontekście 5G jest cyberbezpieczeństwo, a operatorzy na każdym etapie wdrażania nowej technologii muszą zadbać o najwyższe standardy.

Budowa 5G i cyberbezpieczeństwo w ramach budowy tejże sieci to przede wszystkim trzy filary, o których musimy pamiętać. Po pierwsze, bezpieczeństwo infrastruktury, którą budujemy dla 5G. Po drugie, bezpieczeństwo urządzeń końcowych, które będziemy użytkowali w ramach nowej sieci. I trzecie, chyba najważniejsze i najpoważniejsze wyzwanie, to budowanie świadomości użytkownika końcowego i administracji, w jaki sposób bezpiecznie wykorzystywać sieć 5G do nowych usług – mówi Michał Kanownik.

To bardzo ważne, żeby właśnie teraz wypracować odpowiednie standardy związane z wdrożeniem 5G, żeby nie powtórzyła się sytuacja jak w przypadku 4G. Ta technologia już działa, a teraz się zastanawiamy, czy standardy były właściwie wdrożone. W przypadku 5G właśnie trzeba zrobić odwrotnie – najpierw wypracować standardy, a dopiero potem wdrażać całą sieć – dodaje Ryszard Hordyński, dyrektor ds. strategii komunikacji w firmie Huawei.

Jak podkreśla, w kwestii cyberbezpieczeństwa kluczowa jest współpraca pomiędzy sektorem publicznym a prywatnym. Pierwsza wyznacza standardy, procedury i ramy legislacyjne, natomiast firmy technologiczne mogą dzielić się swoim doświadczeniem na tym polu z różnych państwa.

My działamy w 170 krajach świata i mamy doświadczenia z różnych sieci, różnych instalacji, różnych środowisk. Jesteśmy kopalnią wiedzy na temat tego, jak może wyglądać zapobieganie zagrożeniom w cyberprzestrzeni. Ale oczywiście nie należy tego traktować bezkrytycznie – od tego jest właśnie administracja rządowa czy regulatorzy, żeby wybrać z tego najlepsze dla siebie wskazówki – mówi Ryszard Hordyński.

Firmy technologiczne mogą również wspierać działania dotyczące cyberbezpieczeństwa w postaci edukacji albo inwestycji, np. w centra badań i rozwoju.

Huawei robi to w podobnym modelu, czyli inwestujemy w edukację, współpracujemy z szeregiem uczelni, gdzie dostarczamy sprzęt i organizujemy wykłady. Po drugie, inwestujemy w centra ds. cyberbezpieczeństwa, do których zarówno nasi klienci, jak i przedstawiciele administracji rządowej mogą przyjść, zobaczyć, jak działa cały nasz proces i poszczególne urządzenia. Co najważniejsze, inwestujemy w nasz proces technologiczny tak, żeby wszystko, co produkujemy i dostarczamy na rynek, było jak najlepiej zabezpieczone z perspektywy cyberbezpieczeństwa – podkreśla Ryszard Hordyński.

Dyrektor Departamentu Cyberbezpieczeństwa w Ministerstwie Cyfryzacji Robert Kośla ocenia, że do zwiększenia poziomu cyberbezpieczeństwa – także w kontekście 5G – przyczynią się przepisy, które weszły w życie w sierpniu ubiegłego roku.

Ustawa o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa umożliwia zidentyfikowanie usług, które są kluczowe dla działania państwa w kilku sektorach: energii, dostaw wody i usług cyfrowych. Technologia 5G – podobnie jak technologia 4G czy 3G – wymaga zastosowania rozwiązań, które zwiększają zarówno odporność na ataki sieciowe, jak i ochronę informacji przetwarzanych w tej technologii – mówi Robert Kośla.

Wejście w życie ustawy o KSC umożliwia m.in. identyfikowanie operatorów usług kluczowych, czyli tych podmiotów, które świadczą kluczowe usługi w oparciu o systemy informatyczne i ich zakłócenie mogłoby spowodować problemy w funkcjonowaniu państwa. Aktualnie trwa 360 postępowań administracyjnych dotyczących uznania określonego podmiotu za operatora usługi kluczowej. Dotychczas takim statusem objęto 68 podmiotów, w tym 19 w sektorze finansów, 8 w sektorze usług cyfrowych.

– Na operatorów usług kluczowych ustawa nakłada szereg obowiązków. Przede wszystkim powinni oni oszacować ryzyko dla poszczególnych sektorów. Co więcej, w oparciu o szacowanie ryzyka muszą wypracować metody ochrony przed tymi zagrożeniami, a po roku od wejścia w życie decyzji o uznaniu ich za operatorów usług kluczowych powinni przeprowadzić audyt sprawdzający, czy rzeczywiście te działania są skuteczne – mówi Robert Kośla.