Regaty w Gdyni to nie tylko promocja sportu, lecz także ochrony środowiska. Mają zwiększyć świadomość zanieczyszczenia plastikiem Bałtyku

0

Ponad 1,6 tys. zawodników i 11 imprez – zakończone właśnie 20. regaty Volvo Gdynia Sailing Days to największe żeglarskie wydarzenie w regionie Morza Bałtyckiego. Najważniejszymi regatami całej imprezy były mistrzostwa świata w klasie 29er, widowiskowe i przyciągające tłumy kibiców. Regaty mają jednak nie tylko sportowy wymiar. To także promocja ekologicznych postaw i zwiększenie świadomości na temat zanieczyszczenia Bałtyku plastikiem.

Kolejne wielkie wyzwanie i piękny festiwal za nami. W tym roku mieliśmy ponad 1,6 tys. uczestników we wszystkich 11 imprezach rozgrywanych w ramach festiwalu Volvo Gdynia Sailing Days. To nieco mniejsza liczba niż w ubiegłym roku, ale wówczas mieliśmy mistrzostwa świata klas, które swoją liczebnością przyćmiły wiele i te liczby trudno będzie powtórzyć – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Tomasz Chamera, prezes Polskiego Związku Żeglarskiego.

Niedawno zakończyły się jubileuszowe 20. regaty Volvo Gdynia Sailing Days. Organizatorzy spodziewali się 1,5 tys. zawodników, więc wynik okazał się jeszcze lepszy. Do Gdyni tłumnie przybyli też miłośnicy żeglarstwa. Tych zaś w Polsce jest coraz więcej. Z raportu „Polski rynek żeglarski” wynika, że blisko 5 mln Polaków brało kiedykolwiek udział w rejsie, a łącznie żeglarzy w naszym kraju jest ok. 4,3 mln.

Volvo Gdynia Sailing Days to największe regaty w Polsce, drugie w ogóle w całym rejonie Morza Bałtyckiego i bardzo prestiżowe. Nawet jeżeli mamy imprezy podobnej wielkości, to w Gdyni mamy mistrzostwa Polski i Europy, a także wyścigi klas olimpijskich. Wszystkich klas jest 19 i wszystkie one są bardzo spektakularne. Dodatkowo możemy żeglarzy oglądać niemalże z brzegu – tłumaczy Stanisław Dojs, PR Manager Volvo Car Poland.

Jak podkreślają organizatorzy, tegoroczne regaty to całe spektrum żeglarstwa. Odbyły się m.in. mistrzostwa Europy w olimpijskich klasach 49er, 49er FX i Nacra 17, a także mistrzostwa świata juniorów do lat 21 w klasie Laser. Dodatkowo najmłodsi mieli okazję przejść przyspieszony kurs żeglarstwa. Najwięcej zawodników, bo ok. 350, przyciągnęły mistrzostwa świata w klasie 29er.

Czytaj również:  Elektryczne samochody nie takie ekologiczne?

To tzw. skiffy, czyli szybkie łódki, dość wywrotne, z dużą powierzchnią ożaglowania, bardzo atrakcyjnie wyglądające na wodzie, wodowane z plaży, więc przyciągające uwagę turystów i kibiców ze względu na swoje kolorowe żagle. Poza tym duża impreza w klasie Optimist, Kinder+Sport Puchar Trenerów –wymienia Tomasz Chamera.

Regaty to przede wszystkim wizytówka Gdyni, która zyskała tytuł żeglarskiej stolicy Polski.

– Te korzyści również można oceniać w wielu aspektach. Część z nich ma wymiar czysto finansowy, liczony przede wszystkim wpływami do budżetów podmiotów, które realizują działalność gospodarczą w zakresie noclegów, gastronomii i wielu innych. Trudniejsze do policzenia, ale niemniej istotne są wartości promocyjne – przekonuje Katarzyna Gruszecka-Spychała, wiceprezydent Gdyni ds. gospodarki.

Volvo ósmy rok było sponsorem tytularnym wydarzenia. Marka z żeglarstwem związana jest od lat. Od 2001 roku firma sponsorowała Volvo Ocean Race. Jak podkreślają jej przedstawiciele, impreza rozgrywana w Polsce oprócz wymiaru czysto sportowego ma też promować ideę oczyszczania wód z plastiku.

– Będziemy chcieli rozwijać Volvo Gdynia Sailing Days w kierunku ekologicznym. Będziemy chcieli się zaangażować w oczyszczanie Bałtyku i zwiększanie świadomość na temat zanieczyszczenia naszego morza – zapowiada Mariusz Nycz, dyrektor marketingu Volvo Car Poland.

W regatach Volvo Ocean Race w latach 2017–2018 koncern reprezentowała drużyna Turn the Tide on Plastic. Jacht pobierał próbki z oceanu i mórz, aby zidentyfikować problem zanieczyszczenia wód plastikiem.

W ślad za tym poszedł wielki program, w ramach którego usunęliśmy wszystkie jednorazowe plastikowe sztućce, kubeczki, inne przedmioty, nawet baloniki, z naszych biur na świecie. Dodatkowo ograniczyliśmy emisję dwutlenku węgla podczas produkcji, wymienialiśmy technologię lakierni, budowaliśmy panele tak, aby nie zużywały prądu, aby emisja dwutlenku węgla była jak najmniejsza – wymienia Stanisław Dojs.