Pakiet Omnibus I ograniczył liczbę firm objętych obowiązkiem raportowania ESG, ale nie zmniejszył presji na dane emisyjne w łańcuchu dostaw. Duże organizacje nadal będą oczekiwać od partnerów informacji potrzebnych do raportowania Scope 3. Dla firm z branży facility management zdolność do dostarczania takich danych może w praktyce decydować o udziale w przetargach. Na ten paradoks zwraca uwagę ekspertka Sodexo Polska.
Globalny standard GHG Protocol dzieli emisje gazów cieplarnianych na trzy zakresy. Scope 1 to emisje bezpośrednie z działalności firmy – spalanie paliw w kotłowniach, flotach i instalacjach technologicznych. Scope 2 obejmuje emisje z zakupionej energii elektrycznej, cieplnej i chłodniczej zużywanej w budynkach i procesach. Razem dają jednak zaledwie ułamek rzeczywistego wpływu klimatycznego organizacji.
Nawet 80-90 proc. całkowitego śladu węglowego powstaje w Scope 3 – poza murami firmy: w łańcuchu dostaw, u dostawców, podwykonawców i partnerów. To najszerszy i najtrudniejszy do zmierzenia zakres emisji, obejmujący wszystko, co firma kupuje, zleca oraz pośrednio zużywa. W przypadku nieruchomości przemysłowych chodzi konkretnie o dostawców serwisu technicznego, chemię utrzymania czystości, gospodarkę odpadami, logistykę oraz energię wbudowaną w komponenty używane w całym cyklu eksploatacji obiektu. To właśnie te kategorie, dotąd niewidoczne w bilansie emisji, stają się dziś przedmiotem twardych wymogów regulacyjnych.
– Dyrektywa CSRD i standardy ESRS przesuwają punkt ciężkości z raportowania własnych emisji na odpowiedzialność za dane w całym łańcuchu wartości. Dla zarządców nieruchomości, zwłaszcza tych obsługujących duże zakłady pracy, to oznacza jedno: nie wystarczy już wiedzieć, ile zużywa się energii. Trzeba również wiedzieć, skąd pochodzi każdy komponent serwisowany w obiekcie i w jakich warunkach środowiskowych był wyprodukowany – tłumaczy Renata Skowrońska, FM & CSR Expert, Sodexo Polska.
Fabryka, nie biurowiec
Duże zakłady pracy – takie jak fabryki, kampusy produkcyjne czy obiekty logistyczne – to szczególnie złożone środowisko z perspektywy Scope 3. Wolumen zużywanych materiałów eksploatacyjnych, liczba dostawców serwisu technicznego, skala gospodarki odpadami: każda z tych kategorii generuje emisje, które w świetle CSRD i ESRS muszą być kwantyfikowane i raportowane przez operatora jako część jego łańcucha wartości.
W odpowiedzi na te wymagania wdrażanie systemowych platform ESG oraz metodologii opartych na śladzie węglowym produktu (Product Carbon Footprint) zaczyna być standardem rynkowym. onPozwala to odejść od szacunków na rzecz danych pierwotnych pozyskiwanych bezpośrednio od partnerów i dostawców.
Dostawca drugiego stopnia też ma znaczenie
Złożoność regulacyjna rośnie wraz z dyrektywą CSDDD (należytej staranności przedsiębiorstw w zakresie zrównoważonego rozwoju). Choć jej bezpośrednimi adresatami są największe organizacje, w praktyce wywiera ona presję na cały łańcuch wartości. Klienci firm FM objęci CSDDD będą wymagać od swoich dostawców usług weryfikacji nie tylko efektywności energetycznej urządzeń, ale również przestrzegania standardów środowiskowych i praw człowieka, także na poziomie produkcji komponentów technicznych czy preparatów chemicznych. Dla zarządców dużych obiektów przemysłowych oznacza to w praktyce konieczność aktualizacji umów serwisowych oraz wdrożenia systemów audytowania dostawców drugiego i trzeciego stopnia.
Paradoks Omnibusa polega na tym, że choć mniej firm ma dziś formalny obowiązek raportowania, presja na dane wcale nie maleje. Duże organizacje objęte CSRD – często będące klientami firm FM – będą wymagać od swoich dostawców danych emisyjnych na potrzeby raportowania Scope 3. Zdolność do ich dostarczenia może być warunkiem utrzymania się w procesach przetargowych.
– Podmioty, które potrafią dostarczyć partnerom gotowe, analityczne dowody na swoją rzetelność, zdejmując z nich ciężar ryzyka regulacyjnego, uplasują się wyżej. Pełny monitoring operacyjny przestaje być wymogiem prawnym, a staje się najsilniejszą przewagą konkurencyjną – podsumowuje Skowrońska.
Ekspertka Sodexo podkreśla, że praktyczny punkt wyjścia dla zarządców to inwentaryzacja kategorii zakupowych pod kątem emisji: serwis techniczny, chemia, gospodarka odpadami. I weryfikacja, które z tych danych można już dziś pozyskać bezpośrednio od dostawców.





