Przed lipcowym posiedzeniem RPP scenariuszem bazowym pozostaje utrzymanie stóp procentowych bez zmian, czyli pozostawienie stopy referencyjnej NBP na poziomie 3,75%.
Z jednej strony Rada dostała w ostatnich tygodniach argument za bardziej gołębim nastawieniem. Inflacja CPI w maju spadła do 3,1% r/r, a więc znalazła się już w paśmie odchyleń od celu NBP, co potwierdza, że proces dezinflacji postępuje i krajowa presja cenowa jest dziś znacznie mniejsza niż jeszcze kilka kwartałów temu. Z drugiej strony sam spadek inflacji nie przesądza jeszcze o szybkim powrocie do obniżek, bo dla RPP kluczowe jest obecnie nie tylko to, gdzie CPI znajduje się dziś, ale czy ten trend okaże się trwały w otoczeniu podwyższonej niepewności zewnętrznej.
Czerwcowa decyzja o pozostawieniu stóp bez zmian pokazała, że Rada po marcowej obniżce do 3,75% weszła w tryb wyczekiwania i chce zobaczyć więcej danych, zanim ponownie poluzuje politykę pieniężną. To podejście jest spójne z dominującymi komentarzami ekonomistów banków i domów maklerskich, którzy podkreślają, że przestrzeń do cięć w drugiej połowie roku istnieje, ale lipiec może być jeszcze zbyt wczesny.
Istotnym elementem tej oceny jest obecna sytuacja na Bliskim Wschodzie. Zawarty rozejm i wyraźne uspokojenie notowań ropy po deeskalacji są dla RPP informacją korzystną, bo ograniczają ryzyko natychmiastowego skoku cen paliw i energii, a tym samym zmniejszają presję na ponowny wzrost inflacji importowanej. W ostatnich dniach ceny ropy spadały wraz z oczekiwaniami na bardziej płynny transport surowca przez cieśninę Ormuz i mniejsze ryzyko zakłóceń dostaw, co z punktu widzenia polskiej inflacji jest sygnałem pozytywnym. Jednocześnie ten rozejm wciąż trudno uznać za w pełni stabilny i trwały, a rynki nadal zakładają możliwość nawrotu napięć. Instytucje międzynarodowe zwracają uwagę, że ryzyko dla regionu i szlaków transportowych nie zniknęło całkowicie. Dla RPP oznacza to, że choć geopolityka przestała być w ostatnich dniach argumentem za utrzymywaniem restrykcyjnego nastawienia w polityce pieniężnej, to nadal pozostaje ważnym powodem ostrożności. Innymi słowy, poprawa sytuacji na rynku ropy zmniejsza presję na utrzymywanie rygorystycznego nastawienia, ale nie daje jeszcze komfortu, by już w lipcu przesądzać o kolejnym cięciu.
W efekcie najbardziej prawdopodobny wydaje się dziś scenariusz, w którym RPP pozostawi stopy bez zmian, ale jednocześnie utrzyma w komunikacji łagodniejszy ton i nie zamknie sobie drogi do obniżek w kolejnych miesiącach. Jeśli dezinflacja będzie kontynuowana, inflacja bazowa nie odbije, a sytuacja surowcowa po rozejmie na Bliskim Wschodzie pozostanie stabilna, to przestrzeń do wznowienia cięć w dalszej części roku być może jesienią pozostanie otwarta. Na lipiec bardziej prawdopodobna wydaje się jednak pauza niż ruch, bo RPP najpewniej będzie chciała najpierw upewnić się, że poprawa inflacyjna jest trwała, a geopolityczne uspokojenie nie okaże się tylko krótkim epizodem.





