Rynek wart miliardy złotych. Przybywa coraz więcej legalnych zakładów bukmacherskich

zakłady bukmacherskie sport

Jeżeli mamy wskazać jedną z branży rozwijających się w Polsce w bardzo szybkim tempie, to z pewnością są nią zakłady bukmacherskie. Nowelizacja ustawy sprawiła, że legalnie działające firmy stawiają czoło tzw. szarej strefie, choć walka nie jest wyrównana…

Pod względem prawodawstwa sprawa od pewnego czasu teoretycznie jest jasna i klarowna. Przypomnijmy, że aby funkcjonować w Polsce, bukmacherzy muszą otrzymać licencję wydawaną przez Ministerstwo Finansów. Oczywiście działając w naszym kraju, każda firma musi przestrzegać obowiązującego prawa, na co składa się między innymi obowiązkowy podatek w wysokości 12% od stawki każdego zawartego zakładu. Wcześniej w Polsce panował iście „Dziki zachód”.

Zabawa w kotka i myszkę

Przed 1 kwietnia 2017 roku (czyli datą nowelizacji ustawy o grach hazardowych) szacowano, że ponad 90 procent rynku zakładów wzajemnych online w Polsce kontrolowali operatorzy bez odpowiednich pozwoleń, którzy nie przestrzegali krajowego prawa i tym samym nie płacili podatków. Najważniejszą zmianą w prawie było utworzenie Rejestru Domen Służących do Oferowania Gier Hazardowych Niezgodnie z Ustawą. Od 1 lipca 2017 witryny nielicencjonowanych operatorów oraz płatności na ich rzecz podlegają blokowaniu. W czerwcu br. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie potwierdził prawo Ministerstwa Finansów do prowadzenia Rejestru oraz wpisywania do niego domen operatorów bez zezwolenia. Obecnie Rejestr zawiera kilka tysięcy domen, jednak nie jest on aktualizowany wystarczająco często, co najwyżej kilka razy w miesiącu. Ponadto część nielicencjonowanych podmiotów regularnie zmienia nazwy swoich domen, by omijać blokowanie i dalej swobodnie świadczyć usługi. Przez to walka z nielegalnymi firmami bukmacherskimi przypomina zabawę w kotka i myszkę. Mimo tych trudności strefa zakładów bukmacherskich nad Wisłą się zmienia.

Coraz większa konkurencja

Na początku 2018 roku zezwolenie Ministra Finansów na urządzanie i prowadzenie działalności w zakresie zakładów wzajemnych przez Internet posiadało tylko siedem podmiotów. Zezwolenia te uzyskały jeszcze w latach 2012-2014 dobrze znane polskim klientom marki, jak STS, Fortuna, Totolotek, Milenium i etoto. Dwie pierwsze firmy to dziś zdecydowani liderzy branży. Tort bukmacherski nie został jednak raz na zawsze podzielony, bo chętnych do jedzenia przy tym samym stole wciąż przybywa. W minionym 2018 roku kolejne siedem firm otrzymało stosowne zezwolenie z Ministerstwa Finansów, powiększając grupę zakładów sportowych z licencją w kraju do kilkunastu. W ostatnich miesiącach prężnie zaczęły działać kolejne firmy bukmacherskie, które momentalnie podpisały umowy sponsorskie z polskimi klubami, przede wszystkim piłkarskimi.

Przez wiele lat branża była chora. Nie było regulacji podatkowych, więc zagraniczne firmy wykorzystywały raje podatkowe. Kiedy to uregulowano, polscy bukmacherzy zwiększyli dochody, ale też konkurencja się zwiększa. Chociaż ostatnio szara strefa znów rośnie w siłę i napędza nieuczciwą konkurencję. Kiedyś było pięć licencjonowanych firm, teraz jest 15, a kolejne otwierają się jak grzyby po deszczu. Rynek się zmienia, rośnie, ale sytuacja jest lepsza. To są polskie firmy, które zatrudniają polskich pracowników. I jeszcze jedno: chyba nikt – z wyjątkiem spółek skarbu państwa – nie inwestuje u nas tyle w sport.  – przyznał w wywiadzie udzielonym dla Gazety Wrocławskiej Mateusz Juroszek, prezes firmy STS.

Zyski bukmacherów rosną

Liczby związane z branżą i z działającymi firmami robią wrażenie, a najbardziej imponować może dynamika rozwoju. W 2018 roku obroty licencjonowanych bukmacherów w Polsce sięgnęły ok. 5,1 mld złotych, czyli ok. 55% więcej niż przed rokiem. Oznacza to, że budżet państwa tytułem podatku od gier został zasilony kwotą 612 mln zł. W 2017 roku było to ok. 3,3 mld złotych, zaś w 2016 roku 1,7 mld złotych. Według danych Ministerstwa Finansów szara strefa zakładów wzajemnych online w ostatnich miesiącach oscylowała wokół 50 procent. Wiele wskazuje na to, że w tym roku po raz pierwszy legalni bukmacherzy mają generować większe zyski niż działający bez pozwolenia. Tak jak już wspominaliśmy, walka z nielegalnymi firmami bukmacherskimi nie jest łatwa, ani szybka. Tak naprawdę to nieustanny proces, podczas którego trzeba być czujnym. Zagraniczni bukmacherzy prowadzą np. regularne dystrybucje wiadomości tekstowych oraz e-maili do graczy, w których zachęcają do korzystania ze swoich usług, co naraża Polaków na odpowiedzialność karno-skarbową.

Jak radzić sobie z nielegalnymi bukmacherami

Na nieuczciwą konkurencję w branży zwracać uwagę mają przede wszystkim dwa podmioty: Stowarzyszenie Pracodawców i Pracowników Firm Bukmacherskich (SPPFB) oraz Stowarzyszenie na Rzecz Likwidacji Szarej Strefy Zakładów Wzajemnych w Polsce – „Graj Legalnie”. Oba stowarzyszenia mają wspólne cele statutowe, m.in. takie, jak:

  • ochronę rynku przed nielegalną i nieuczciwą konkurencją,
  • zapewnienie warunków prawnych i organizacyjnych do funkcjonowania i rozwoju branży bukmacherskiej zgodnie z obowiązującym prawem,
  • ochronę dobrego imienia i interesów licencjonowanych spółek, także poprzez wskazywanie czynów nieuczciwej i niesolidnej konkurencji oraz nierzetelnej działalności firm krajowych i zagranicznych,
  • wymianę informacji i doświadczeń pomiędzy członkami stowarzyszenia oraz podmiotami zainteresowanymi przedmiotem ich działalności
  • kształtowanie i upowszechnianie zasad etyki w działalności gospodarczej firm przyjmujących zakłady wzajemne

Co ciekawe w ocenie Stowarzyszenia „Graj Legalnie” organy państwowe powinny efektywnie prowadzić oraz aktualizować Rejestr Domen Służących do Oferowania Gier Hazardowych Niezgodnie z Ustawą. Następnie egzekwować blokowanie witryn przez dostawców telekomunikacyjnych. Niezbędna jest także dalsza inicjatywa ustawodawcza oraz doprecyzowanie istniejących przepisów. Ustawodawca powinien również dokonać weryfikacji aktualnej formy opodatkowania zakładów wzajemnych i w konsekwencji zracjonalizować obowiązujące przepisy podatkowe. Obecny w Polsce podatek od każdego postawionego zakładu jest jednym z najwyższych w Europie. Spełnienie powyższych postulatów pozwoliłoby utrzymać wysoką dynamikę ograniczania szarej strefy oraz uzyskać wysokie wpływy podatkowe. Gdyby w pełni egzekwowano obowiązujące w Polsce prawo, to do państwowej kasy w tym roku wpłynęłoby dodatkowo ok. 663 mln złotych, a budżet państwa sumarycznie mógłby zostać zasilony kwotą ok. 1,2 mln złotych z tytułu podatku od gier.

Główni sponsorzy polskiego sportu

Tak jak wcześniej było już powiedziane, firmy bukmacherskie chcąc zaistnieć w świadomości polskiego klienta, pierwsze swoje kroki kierują w stronę klubów sportowych. Można wręcz powiedzieć, że najmocniej na zmianie ustawy o grach hazardowych skorzystały polskie kluby piłki nożnej, bo ten sport jest zdecydowanie najbardziej popularny i najbardziej dochodowy. STS – lider branży bukmacherskiej w Polsce – oprócz wspierania najważniejszej drużyny w naszym kraju, czyli reprezentacji Polski, zaangażował się w sponsoring niemal połowy klubów w Ekstraklasie. Obecnie większość drużyn z piłkarskiej najwyższej klasy rozgrywkowej ma sponsora z branży bukmacherskiej. Spory udział oznacza także spore pieniądze, jak na polską piłkę. O jakich kwotach mówimy? Przychody komercyjne klubów (w tym umowy sponsorskie) wynoszą 263 miliony złotych. Dla porównania w pierwszej lidze, która także sponsorowana jest przez jednego z bukmacherów, kwota ta wynosi 87 mln zł. Biorąc pod uwagę, że roczne/sezonowe budżety polskich klubów ekstraklasowych wynoszą od 15 do ok. 110 mln zł (tyle szacunkowo wynosi budżet mistrza Polski Legii Warszawa na sezon 2018/19), widać wyraźnie, że wsparcie branży bukmacherskiej jest istotnym kanałem finansowania. Przed startem nowego sezonu Ekstraklasy wiele klubów przedłużyło umowy z dotychczasowymi sponsorami z branży bukmacherskiej lub ogłosiło zmianę partnera biznesowego.

Przyszłość branży rysuje się więc niezwykle ciekawie, ale i wiele się jeszcze może wydarzyć, bo dynamika zmian jest spora.