Skąd pesymizm przedsiębiorców?

Jerzy Dąbrowski, Dyrektor Generalny firmy faktoringowej Bibby Financial Services
Jerzy Dąbrowski, Dyrektor Generalny firmy faktoringowej Bibby Financial Services

Zaledwie 23,5 pkt. osiągnął w kwietniu tego roku Bibby MSP Index obrazujący nastroje małych i średnich przedsiębiorców w Polsce. To najniższy wynik w całej, dziewięcioletniej historii badania. Największy pesymizm panuje w transporcie i usługach. Eksperci apelują: to nie jest czas na przeczekanie, właśnie teraz trzeba działać!

W porównaniu z odczytem w marcu 2019 roku Bibby MSP Index odnotował spadek o ponad 30 pkt. – wówczas wynik 54,3 pkt. wskazywał na pewien umiarkowany optymizm przedsiębiorców (zgodnie z metodologią badania wynik powyżej 50 pkt. to zapowiedź poprawy kondycji firm).

Bezpośrednią przyczyną tak dużego tąpnięcia indeksu jest zamrożenie gospodarki – nie tylko w Polsce, ale również u naszych partnerów handlowych – spowodowane epidemią COVID-19.

Tak źle jeszcze nie było. Spadły sub-indeksy dla każdej badanej branży i w każdym obszarze. Aż 68 proc. badanych spodziewa się w ciągu najbliższych miesięcy spadku zamówień i sprzedaży, a 48 proc. kłopotów z płynnością finansową. Najgorzej swoją sytuację oceniają przedsiębiorcy z branży transportowej, usługowej i handlowej.– mówi Jerzy Dąbrowski, prezes Bibby Financial Services, spółki która regularnie prowadzi badanie Bibby MSP Index.

Wyniki Bibby MSP Index w podziale na branże

Wśród badanych MŚP z branży transportowej ani jeden respondent nie wskazał, że spodziewa się wzrostu lub choćby utrzymania sprzedaży na poziomie z poprzednich miesięcy. Skala inwestycji drastycznie zmalała, w zasadzie do zera. 67 proc. badanych z branży zakłada też pogorszenie płynności.

Z kolei najsilniejsze obawy usługodawców wiążą się z drastycznym spadkiem zamówień i znaczącym wzrostem ryzyka pogorszenia płynności. 73 proc. badanych z tej branży deklaruje, że w nadchodzących miesiącach ich wydatki na inwestycje spadną, a 48 proc. zamierza ciąć zatrudnienie.

Handel od początku epidemii realizowany jest głównie w obszarze artykułów spożywczych, drogeryjnych i farmaceutycznych. Nawet jeśli początkowo wydawało się, że Polacy robią zakupy na zapas, a e-commerce ma swój najlepszy czas, przedsiębiorcy i tak twierdzą, że sprzedaż drastycznie spadła. W związku z tym w branży dochodzi do zmniejszania zatrudnienia – 48 proc. badanych twierdzi, że nadchodzących miesiącach będzie zwalniać pracowników.

Firmy produkcyjne również notują spadki, jednak nie tak głębokie, jak w pozostałych branżach. Przede wszystkim, starają się utrzymywać zatrudnienie. Na tle rynku lepiej kształtuje się płynność oraz zakładany poziom zadłużenia. Wartość zamówień spadła znacząco, co wskazuje, że producenci nie pozostają w obecnej sytuacji wolni od obaw dotyczących sprzedaży.

W branży budowlanej wciąż realizowane są prace, czemu sprzyja pełnia sezonu. Spadek jest wyraźny (28,6 pkt. w porównaniu do 56,8 pkt. przed rokiem), jednak na tle innych działalności recesja nie jest aż tak dramatyczna. Z danych GUS wynika, że produkcja budowlano-montażowa była jednym z nielicznych sektorów, które w marcu 2020 r. odnotowały wzrosty. Po części wynika to z realizowania prac zleconych wcześniej. Jednak mniejsze firmy także obawiają się o swoją płynność, w sytuacji gdy w całej gospodarce tworzyć się będą zatory płatnicze wywołane lock downem.

Przed epidemią było całkiem nieźle

Chociaż rok 2019 kończył się obawami przed spodziewanym spowolnieniem gospodarczym, a Brexit i wojna handlowa USA – Chiny destabilizowały działalność również polskich MŚP, to obecnie przedsiębiorcy uważają, że przed epidemią było całkiem nieźle. 61 proc. badanych w ramach Bibby MSP Index stwierdziło, że klimat ekonomiczny sprzyjał prowadzeniu działalności gospodarczej. 43 proc. uważa, że sytuacja ich firmy polepszyła się w ciągu 6 miesięcy poprzedzających wprowadzenie obostrzeń administracyjnych związanych z COVID-19, a 45 proc. deklaruje, że była taka sama. W porównaniu z poprzednimi falami badania widać wyraźny bark ciągłości w ocenie otoczenia rynkowego. Wynika to z faktu, że obecny kryzys ma charakter zmiany szokowej bez wyraźnych sygnałów wyprzedzających, a więc trudno się było na niego przygotować.

Gospodarka czasu pandemii

Komentuje ekspert Bibby Financial Services, dr Anna Czarczyńska z Katedry Ekonomii Akademii Leona Koźmińskiego:

Czy mamy kryzys? Tak. Miesiąc do miesiąca niemal wszystkie segmenty gospodarki odnotowują drastyczne spadki. Czy mamy jakiś przykładowy punkt odniesienia do tego kryzysu. Nie. Porównania do pandemii grypy hiszpanki, kryzysu lat trzydziestych czy też sektora finansowego z 2008 różnią się znacząco, zarówno po stronie przyczyn jaki i efektów, a na pewno po stronie potencjału stosowanych środków zaradczych i możliwości wirtualizacji gospodarki. Czy jest szansa na powrót na ścieżkę wzrostu w długim okresie? Tak. Potencjał wzrostowy naszej gospodarki nie wyparował, a jedynie zahamował i ulega bardzo szybkiemu przemodelowaniu. Zwolniliśmy tempo życia, ale przyspieszyliśmy tempo przechodzenia na gospodarkę cyfrową. Konsumenci niemalże z dnia na dzień zmienili swoje zachowania i preferencje, a z pewnością część z tych pandemicznych nawyków stanie się nowym standardem.

Pandemia to tsunami dla gospodarki, zmiatające większość słabo adaptacyjnych biznesów, zmienia układ sił gospodarczych, ale też wynosi tych, którzy na tej fali są w stanie się utrzymać.

Zdecydowanie nie jest to czas na przeczekanie, zatrzymanie, odpuszczenie, ale raczej na szukanie nowych przyczółków stałego lądu i nowych kierunków ekspansji. Pierwszym towarem, na który rośnie zapotrzebowanie w czasach chaosu gospodarki pandemicznej jest informacja – rzetelna, sprawdzona i wiarygodna. Paradoksalnie czas zejścia na poziom wirtualny wyrównuje szanse biznesów małych i średnich, jeśli tylko potrafią się poruszać w przestrzeni wirtualnej, gdzie liczba posiadanych biurowców i powierzchni sklepowo-wystawienniczych przestaje mieć znaczenie, a wręcz przeciwnie – staje się trudnym do udźwignięcia obciążeniem. Małe, elastyczne firmy, stawiające na komunikację bezpośrednią z klientem, płyną bez przeszkód dając swoim klientom poczucie bezpieczeństwa, trwałości i normalności.

Czyli jest to moment na włączanie się w działania wspierające lokalną społeczność, na skracanie łańcuchów dostaw do minimum, także ze względu na wartości patriotyczne, środowiskowe, czy klimatyczne. Bądźmy bliżej tych, którzy są blisko nas, wspierajmy naszych pracowników – naturalnych ambasadorów naszego biznesu – wymagając od nich zaangażowania i kreatywności w przeorganizowanie firmy. Twórzmy grupy samopomocy i wymiany informacji, także z dotychczasowymi konkurentami; wywierajmy presję na decydentów w obronie naszych biznesów – działania te dadzą nam poczucie sprawczości – to nie jest czas na załamanie, ale na działanie.