Zwolnienia grupowe nie zawsze są potrzebne, czyli pracodawco postaw na mediacje

0
szef

Jak przekazało Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, stopa bezrobocia rejestrowanego w kwietniu br. w naszym kraju wzrosła do poziomu 5,7 proc. i będzie dalej rosnąć. Jak podaje Personnel Service, w nadchodzącym czasie nawet 2 mln osób może stracić pracę, a bezrobocie, przy potwierdzeniu się najczarniejszego scenariusza, może wzrosnąć nawet do 10 proc. Niestety, coraz więcej przedsiębiorców próbując radzić sobie ze skutkami finansowymi pandemii COVID-19, sięga po takie rozwiązania, jak np. redukcja etatów, obniżka pensji czy zmniejszenie wymiaru czasu pracy. Mimo wszystko wydaje się jednak, że mniejsze firmy radzą sobie lepiej z obecnym kryzysem, ale w przypadku większych przedsiębiorstw zahamowanie działalności może przekładać się na zwolnienia grupowe. Takie rozwiązanie powinno być traktowane jako ostateczność, bo wbrew pozorom tracą na nim obie strony: pracownicy i pracodawca. Można go uniknąć, jeżeli w firmie, która ma kłopoty finansowe, we właściwym czasie pojawi się mediator.

Mała firma – mały kłopot, duża firma… zwolnienia grupowe i redukcja etatów?

Chociaż kryzys finansowy związany z pandemią COVID-19 nie oszczędza nikogo, to jednak mniejsze firmy, szczególnie z branży usługowo-handlowej, zdecydowanie szybciej przystosowały się do nowej rzeczywistości. Część z nich zaczęła prowadzić działalność online. Reszta niestety z konieczności zawiesiła swoją aktywność, ale to właśnie najmniejszym podmiotom będzie najłatwiej powrócić na rynek, kiedy już to będzie możliwe.

Zupełnie w innej sytuacji są większe firmy, zakłady przemysłowe czy produkcyjne. Z powodu rozprzestrzeniania się koronawirusa i wprowadzonych restrykcji wiele z nich musiało wstrzymać działalność z dnia na dzień. Pracodawcy musieli dokonać takich kroków, jak np. obniżka pensji czy redukcja etatu. Krajowa Izba Gospodarcza prognozowała w kwietniu, że aż ok. 88 proc. firm oczekuje zmniejszenia zatrudnienia. W niektórych przypadkach sytuacja jest na tyle poważana, że przedsiębiorcy sięgnęli po grupowe zwolnienia. Niedawno pojawiła się w mediach informacja o kolejnym przypadku – jeden z największych zakładów pracy na Opolszczyźnie, fabryka motoryzacyjna, przymierza się do przeprowadzenia zwolnień grupowych. Pracę może stracić nawet 25 proc. załogi. W zwolnieniach grupowych pracodawcy szukają sposobu, który ma uchronić ich biznesy przed większymi problemami finansowymi, które mogą prowadzić do upadłości.

Czym są zwolnienia grupowe?

Kodeks Pracy określa, w jakich okolicznościach może do nich dojść i ile osób może jednocześnie stracić pracę, co jest uzależnione od wielkości przedsiębiorstwa. Przeprowadzenie zwolnień grupowych jest dla pracodawcy czasochłonnym oraz kosztownym procesem, w czasie którego musi spełnić szereg obowiązków.

– Pracodawca zobowiązany jest w szczególności do poinformowania o przyczynach przeprowadzenia zwolnień, grupach, których proces będzie obejmował, kryteriach wyboru pracowników, z którymi stosunek pracy zostanie rozwiązany, a także o kolejności dokonywanych zwolnień – chodzi o tzw. regulamin zwolnień grupowych. Oddzielną kwestią jest rozstrzygnięcie spraw finansowych związanych z dokonywaną redukcją etatów, czyli np. wypłata odpraw i ewentualnych świadczeń. Pracodawcę podejmującego taki krok czeka również zawarcie porozumienia ze związkami zawodowymi, jeżeli takie funkcjonują w danym przedsiębiorstwie. Ta ostatnia kwestia jest szczególnie ważna, ponieważ związki zawodowe działające w imieniu pracowników, mogą nie zgodzić się na zwolnienia grupowe i negocjować z pracodawcą warunki dalszego zatrudnienia pracowników – wyjaśnia Marzena Korzeniewska ze Stowarzyszenia Mediatorów Pactus.

Ten etap, jak i cały proces przeprowadzania zwolnień grupowych jest bez wątpienia stresującą sytuacją dla obu stron, wymagającą specjalnych kompetencji. Jednak nie każdy pracodawca musi je posiadać. Warto w takim przypadku skorzystać z pomocy mediatora, bezstronnej osoby, która pomaga w komunikacji na linii pracodawca – pracownicy. – To właśnie od niej w dużej mierze zależy, w jakiej atmosferze będą przebiegać zwolnienia i czy obie strony dojdą do porozumienia w kluczowych kwestiach. Jeżeli go zabraknie, zwolnienia zbiorowe zamiast być ratunkiem, mogą odbić się czkawką przedsiębiorcy – tzw. czarny PR, który będzie udziałem odchodzących pracowników, będzie dodatkowym problemem dla firmy w kryzysie – dodaje Marzena Korzeniewska.

Mediacje w firmie pilnie poszukiwane, czyli jak uniknąć zwolnień grupowych

Na Zachodzie mediacje są usługą, z której często korzysta się w biznesie. W Polsce stają się coraz bardziej popularne, choć sięgają po nie głównie osoby decydujące się na rozwód. A szkoda, bo to pomocne rozwiązanie, które usprawnia pewne procesy i pozwala rozwiązać wiele problemów. Mają charakter dobrowolny i pozasądowy. Kompetentny mediator pomaga w tym, by strony „sporu” czy posiadające po prostu odmienne interesy, porozumiały się na neutralnym gruncie, a nie na sali sądowej. To pozwala uniknąć ostatecznych rozwiązań i konsekwencji, które będą się nimi wiązać. Takimi rozwiązaniami z pewnością są grupowe zwolnienia.

– Pracodawcy może wydawać się, że dokonując zwolnień grupowych, poprawi sytuację finansową swojej firmy. Choć realnie może zyskać (warto również zaznaczyć, że sam proces zwolnień grupowych łączy się z pewnymi kosztami, które ponosi pracodawca), może również stracić – np. dobrą atmosferę i stosunki panujące w zespole, zaufanie pracowników. Traci również sprawdzoną kadrę, która doskonale zna wszelkie procesy występujące w firmie. Pracodawca, do którego przyczepi się łatka, tego, który zwolnił niemałą część pracowników, może mieć problem z rekrutowaniem kolejnych. To także wejście w dyskusję ze związkami zawodowymi. Warto więc skorzystać z wszelkich możliwości, by uniknąć konieczności przeprowadzania zwolnień grupowych, a jedną z nich jest wsparcie mediatora – podpowiada Marzena Korzeniewska, Stowarzyszenie Mediatorów Pactus.

Ochrona miejsca pracy i zmniejszenie pensji lub etatu pracownikowi

Mediator przede wszystkim pomaga, wspiera w znalezieniu przez pracodawcę alternatywnych rozwiązań, które poprawią kondycję finansową firmy i uchronią miejsca pracy, takich jak np. zmniejszenie wymiaru czasu pracy. Może wystarczy zrezygnować z części benefitów, obciąć cześć świadczeń czy zdecydować się na czasowe zmniejszenie pensji, by nie musieć przeprowadzać zwolnień grupowych. Negocjacje takich nowych warunków nie są prostą kwestią, ale pomóc mogą mediacje. Mediator niejako zapewnia platformę do komunikacji, na której zarówno pracodawca, jak i pracownicy mogą dojść do porozumienia.

Choć w danej firmie może funkcjonować osoba czy nawet cała struktura dedykowana rozwiązywaniu takich kwestii, warto jednak zaprosić do negocjacji osobę, która jest spoza środowiska i nie jest w relacjach z żadną ze stron. Emocje zazwyczaj nie są dobrym doradcą – a ich nie brakuje podczas omawiania kwestii związanych z pieniędzmi, dlatego ważne jest wsparcie mediatora.

Co nie jest oczywiste, zwolnienia zbiorowe to problem, który nie dotyka tylko dwóch wspomnianych stron – pracodawcy i pracownika. Problem sięga zdecydowanie głębiej.

– Skutki zwolnień grupowych mogą być nieodwracalne i wpłynąć na losy całych społeczności. Z taką sytuacją mamy do czynienia wtedy, gdy chodzi o zwolnienia w fabryce czy w dużym zakładzie, który daje zatrudnienie większości mieszkańców danej miejscowości. Tracą oni czasami jedyne źródło utrzymania w rodzinie. Przez to, że nie zarabiają, nie mogą wspierać lokalnych biznesów. Z powodu braku gotówki w obiegu tracą inne firmy, które z czasem również zaczynają mieć problemy finansowe. Zresztą, z historii wiemy – można, chociażby wymienić kwestię likwidacji PGR-ów – jak źle mogą się potoczyć losy lokalnych społeczności, gdy nie zadba się o ich interesy. Dla pracodawców, którzy podejmują decyzję o zwolnieniach grupowych, w pewnym sensie problemy się kończą, ale dla drugiej strony to dopiero ich początek. Dlatego ważne jest podjęcie próby ocalenia miejsc pracy i warto w tym procesie postawić na mediacje – stwierdza Marzena Korzeniewska, Stowarzyszenie Mediatorów Pactus.

Mediacje „przyjacielem” pracodawcy, czyli gdy nie chodzi tylko o zwalnianie pracowników

W związku z tym, że nie możemy z całą pewnością określić, jak rozległe będą dalsze skutki pandemii koronawirusa dla biznesu, warto, by nawet ci przedsiębiorcy, którzy nie stanęli (jeszcze) w obliczu problemów finansowych, zainteresowali się pomocą oferowaną przez mediatorów i tym, czym w ogóle są mediacje, by temat zwolnień pracowników nie stał się realną możliwością. Ostatnie tygodnie pokazały, że zawsze należy się spodziewać niespodziewanego, więc na ile jest to możliwe – warto przygotować się na różne scenariusze.

Co ważne – warto skorzystać z mediacji nie tylko wtedy, gdy w grę wchodzą tzw. duże problemy, sytuacje typu „być albo nie być”, jak wspomniane zwolnienia grupowe. – Mediacje mogą stanowić w firmie stałe narzędzie, wykorzystywane za każdym razem, gdy dokonywane są jakieś ważne decyzje, przeprowadza się zmiany, które będą wpływać na pracowników, co do których istnieje podejrzenie, że nie spotkają się z aprobatą. Mediacje bowiem nie tylko pomagają rozwiązywać już zaistniałe problemy, ale mogą pomóc w tym, by te w ogóle się nie pojawiły – stwierdza Marzena KorzeniewskaStowarzyszenie Mediatorów Pactus.

Mediator wspierając komunikację na linii pracodawca – pracownicy, pomaga w porozumieniu się obu stron. Te z kolei następnie mogą ustalić warunki pracy występujące w danej firmie w taki sposób, by nikt nie czuły się poszkodowany, a proces komunikacji przy dokonywaniu jakichkolwiek zmian w przyszłości przebiegał sprawniej.