E-commerce w obliczu trzech nowych dyrektyw. W maju duże zmiany dla sprzedających

prawo europejskie unia europejska

Trzy unijne dyrektywy – 2019/770 (dyrektywa cyfrowa), 2019/771 (dyrektywa towarowa) oraz 2019/2161 (dyrektywa Omnibus) mają zostać implementowane do polskiego prawa w najbliższym miesiącu. Dotyczą one szeregu kwestii, w szczególności reklamacji składanych w oparciu o rękojmię, treści cyfrowych dostarczanych drogą elektroniczną, a także obowiązku informacyjnego. Ekspertka Legal Geek tłumaczy, co zmiany oznaczają dla sprzedających.

E-commerce i regulaminy sklepów nie przechodziły jeszcze tak częstych zmian, jak ma to miejsce na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy. Już w maju wejść ma w życie szereg kolejnych zmian w przepisach dotyczących między innymi praw konsumentów. Celem tych zmian jest implementacja do prawa polskiego trzech unijnych dyrektyw – 2019/770 (dyrektywa cyfrowa), 2019/771 (dyrektywa towarowa) oraz 2019/2161 (dyrektywa Omnibus). Ustawy implementujące wskazane dyrektywy mają wejść w życie 28 maja. Jednak prace nad ostatecznym brzmieniem nowelizacji jeszcze się nie zakończyły i nie ma całkowitej pewności co do daty i finalnej treści dokumentów.

Zofia Babicka-Klecor, prawniczka i CEO w Kreator Legal Geek
Zofia Babicka-Klecor, prawniczka i CEO w Kreator Legal Geek

– Pierwsza część zmian miała wejść w życie już 1 stycznia tego roku i właśnie na ten termin przygotowaliśmy regulaminy w naszym Kreatorze. Jednak do dzisiaj nie ujrzały one światła dziennego, ponieważ wciąż czekamy na wejście w życie polskiej ustawy – wyjaśnia Zofia Babicka-Klecor, prawniczka i CEO w Kreator Legal Geek, rozwiązaniu zapewniającym zautomatyzowaną obsługę prawną sklepów internetowych. – Czy wszystkie zmiany zaczną obowiązywać w maju? Trudno powiedzieć. Pozostaje nam śledzić proces legislacyjny i być w gotowości do wdrażania nowelizacji – dodaje.

Przewidywane nowelizacje przepisów zaowocują szeregiem zmian dla dostawców internetowych platform handlowych, ale niosą za sobą też dużo wyzwań dla e-sklepów oraz platform oferujących oprogramowanie do prowadzenia sklepów internetowych w modelu SaaS.

Obniżki towarów na nowych zasadach

Jednym z głównych elementów planowanych zmian są nowe wymogi informacyjne w związku z obniżkami cen towarów. W każdej takiej sytuacji trzeba będzie uwidocznić obok obniżonej ceny również najniższą cenę tego towaru, jaka obowiązywała w okresie 30 dni przed wprowadzeniem obniżki. Natomiast w wypadku nowych sklepów internetowych czy nowości produktowych, które nie mają 30 dniowego okresu porównawczego – najniższą cenę, która obowiązywała w okresie od wprowadzenia towaru do oferty.

Spis treści:

Nieprecyzyjne przepisy – wyzwanie dla branży spożywczej

O ile przepisy dla standardowych towarów są dosyć zrozumiałe, postanowienia dotyczące branży spożywczej nastręczają wielu wątpliwości. Zgodnie z projektem polskiej ustawy, w wypadku towarów, które ulegają szybkiemu zepsuciu lub mają krótki termin przydatności, obok informacji o obniżonej cenie umieszcza się informację o cenie sprzed pierwszego zastosowania obniżki.

– Sformułowanie „cena sprzed pierwszego zastosowania obniżki” budzi wiele wątpliwości interpretacyjnych. Wykładnia językowa projektowanego przepisu może doprowadzić do wniosku, że w wypadku produktów będących w sprzedaży od dawna, konieczne będzie sięgnięcie do cen sprzed kilku lat nawet. Nie wydaje się to jednak być celem ustawodawcy – mówi Zofia Babicka-Klecor.

Brak precyzji w przepisach sprawia, że przedsiębiorcy zobowiązani dostosować się do nowego prawa, nie wiedzą, jak to zrobić właściwie. Dotyczy to zarówno pojedynczych sklepów z żywnością, jak i dostawców oprogramowania do prowadzenia e-sklepu, chcących w odpowiedni sposób zaktualizować swoje narzędzie e-commerce.

– Czekaliśmy na projekt rozporządzenia w sprawie uwidaczniania cen towarów i usług z nadzieją, że rozwieje ono nasze wątpliwości, ale niestety nie wnosi ono nic nowego do problematycznej kwestii – tłumaczy prawniczka z Legal Geek. – Stosowanie wykładni językowej w mojej ocenie oddala nas od celu ustawodawcy. Rozsądne wydaje się rozwiązanie, w którym sprzedawca informuje o pierwszej cenie towaru z danej partii, mającej taki sam termin ważności. Być może w ostatecznej wersji nowej ustawy lub rozporządzenia ta spora luka interpretacyjna zostanie usunięta. – dodaje.

E-sklep musi mieć numer telefonu

– W oparciu o obecnie obowiązującą ustawę o prawach konsumenta pominięcie w danych kontaktowych numeru telefonu jest możliwe i zgodne z prawem. Implementacja dyrektywy Omnibus to zmieni i numer telefonu stanie się obowiązkową informacją na stronie internetowej sprzedawcy – wyjaśnia Zofia Babicka-Klecor.

Przynajmniej dla części mikroprzedsiębiorców podanie numeru telefonu na stronie stanowi pewną barierę. Zwłaszcza jeśli działają w pojedynkę i łączą to z inni aktywnościami zawodowymi czy prywatnymi. Z tego względu część e-sprzedawców decyduje się na udostępnienie wyłącznie kanałów komunikacji pozwalających na kontakt z klientami w komfortowym dla siebie czasie i formie. Wkrótce taka praktyka będzie niezgodna z prawem i przed grupą e-sprzedawców, którzy prowadzą e-sklep dorywczo lub np. na urlopie macierzyńskim, pojawi się nowe wyzwanie.

Podanie numeru telefonu nie wystarczy, trzeba go jeszcze odbierać

Choć podanie numeru telefonu nie jest zadaniem trudnym, to zapewnienie, aby w ten sposób klienci mogli skutecznie się ze sprzedającym kontaktować, już tak. Podanie numeru, na który nie da się dodzwonić może szybko doprowadzić kupującego do frustracji i negatywnie wpłynąć na opinię o e-sklepie. Może też podważyć jego wiarygodność.

– Już teraz ustawa o prawach konsumenta wymaga, aby udostępnione na stronie sklepu dane kontaktowe zapewniały szybką i efektywną komunikację z przedsiębiorcą. To się nie zmieni i wymóg ten pozostanie, obejmując również numer telefonu. Niestety ustawodawca nie wskazuje jak jest przez niego rozumiana taka komunikacja – dodaje założycielka Kreator Legal Geek.

Aktualne informacje o przebiegu procesu legislacyjnego można śledzić na stronach rządu, sejmu i w branżowych mediach.