Rezerwa Federalna w środę obniżyła główną stopę procentową o 0,25 punktu procentowego. Oznacza to, że podstawowa stopa w USA wynosi teraz 3,5–3,75 proc. Decyzja nie zapadła jednogłośnie – część członków Fed była jej przeciwna, co sprawiło, że było to najbardziej podzielone głosowanie w banku centralnym od sześciu lat.
Podczas posiedzenia Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC) decyzję poparło dziewięciu członków, natomiast trzech zgłosiło zdania odrębne. Gubernator Fed Stephen Miran opowiedział się za głębszą, półpunktową obniżką stóp. Z kolei prezes oddziału Fed w Chicago Austan Goolsbee oraz prezes Fed w Kansas City Jeffrey Schmid głosowali za pozostawieniem stóp na dotychczasowym poziomie. Ostatni raz taka sytuacja – sprzeciwy idące w przeciwnych kierunkach – miała miejsce we wrześniu 2019 roku.
Podziały w FOMC odzwierciedlają złożone otoczenie makroekonomiczne, w którym Fed musi równoważyć sygnały słabnącego rynku pracy z inflacją wciąż utrzymującą się powyżej celu wynoszącego 2 proc.
Jednocześnie opublikowano zaktualizowane projekcje makroekonomiczne. Mediana prognoz nadal zakłada jedną dodatkową obniżkę stóp o 25 punktów bazowych w 2026 roku, przy czym stopa funduszy federalnych ma zakończyć przyszły rok na poziomie około 3,4 proc. To projekcje niezmienione względem września – bardziej restrykcyjne, niż oczekiwał rynek jeszcze kilka tygodni temu. Urzędnicy Fed przewidują utrzymanie stopy bezrobocia na poziomie 4,4 proc. do 2026 r. oraz inflacji bazowej w okolicach 2,5 proc., a więc nadal powyżej celu.
Komitet subtelnie zmodyfikował także język komunikatu po posiedzeniu. Fed zapowiedział, że przed kolejnymi decyzjami będzie „starannie oceniać napływające dane, zmieniające się perspektywy oraz równowagę ryzyk”. Taka fraza w przeszłości często poprzedzała dłuższe przerwy w cyklu obniżek. W komunikacie podkreślono również, że niepewność dotycząca perspektyw gospodarczych „pozostaje podwyższona”, a ryzyka dla rynku pracy wzrosły – mimo że inflacja od początku roku ponownie przyspieszyła i wciąż utrzymuje się na podwyższonych poziomach.
Decyzję podejmowano w warunkach niepełnych danych makroekonomicznych. Kluczowe raporty – w tym dane o zatrudnieniu za październik i listopad oraz listopadowy wskaźnik CPI – nie były jeszcze dostępne z powodu opóźnień spowodowanych 43-dniowym zamknięciem administracji federalnej, które zakończyło się dopiero w listopadzie.
Reakcja rynków finansowych była umiarkowana. Indeks Dow Jones Industrial Average wzrósł o około 0,5 proc., S&P 500 zyskał 0,2 proc., natomiast Nasdaq Composite spadł o 0,4 proc. Rentowności amerykańskich obligacji skarbowych lekko wzrosły, a dochodowość dziesięciolatek utrzymała się w pobliżu 4,19 proc., co odzwierciedla ostrożność inwestorów wobec tempra dalszych obniżek stóp.
Dodatkowym źródłem niepewności jest zbliżający się koniec kadencji przewodniczącego Fed Jerome’a Powella, przypadający na maj. Oczekuje się, że prezydent Donald Trump ogłosi jego następcę na początku przyszłego roku. Pogłębiające się różnice zdań ujawnione podczas ostatniego posiedzenia pokazują, że przed Fed stoi coraz trudniejsze zadanie godzenia celu stabilności cen z mandatem wspierania maksymalnego zatrudnienia.





