Prezes UOKiK wydał decyzję dotyczącą spółki Oltens 1, dystrybutora wyposażenia łazienkowego marki Oltens. Urząd uznał, że przez co najmniej kilkanaście miesięcy firma narzucała sklepom internetowym minimalne ceny odsprzedaży, co ograniczało konkurencję cenową. W efekcie konsumenci mieli mniejsze szanse, by znaleźć w sieci ten sam produkt taniej. Kary finansowe nałożono na spółkę oraz dwie osoby nią zarządzające.
Sprawa dotyczyła współpracy Oltens 1 z tzw. partnerami handlowymi, którzy sprzedawali produkty m.in. online. W cennikach firmy obok warunków zakupu pojawiała się rubryka „sugerowana cena sprzedaży detalicznej”, która – jak wynikało z korespondencji z kontrahentem – miała w praktyce oznaczać ceny minimalne dla e-commerce. To oznaczało, że sklepy nie mogły swobodnie ustalać stawek, nawet jeśli chciały konkurować ceną. Według UOKiK taki mechanizm działał jak odgórny „sufit” na promocje.
Urząd zwraca uwagę, że sama rekomendacja ceny nie jest zakazana. Problem zaczyna się wtedy, gdy „sugerowana” staje się obowiązkowym minimum, a zejście poniżej niego wiąże się z presją lub sankcjami. W ocenie UOKiK właśnie tak wyglądało to w tej sprawie. Firma miała dążyć do tego, by klient widział podobne ceny w salonach stacjonarnych i w internecie.
Kluczowym elementem był nadzór nad partnerami. Oltens 1 miała na bieżąco monitorować ceny w sieci, m.in. poprzez porównywarkę Ceneo. Gdy wykryto ofertę tańszą niż przewidywał cennik – nawet o symboliczny grosz – sprzedawca dostawał sygnał, by poprawić cenę w określonym czasie. Reakcje miały dotyczyć także darmowej dostawy, traktowanej jako forma obniżenia finalnego kosztu dla klienta.
Jeśli sklep nie dostosował się do oczekiwań, spółka miała stosować środki, które realnie utrudniały sprzedaż. W materiałach wskazano m.in. wstrzymywanie dostaw oraz blokowanie dostępu do platformy zakupowej, co uniemożliwiało składanie zamówień i sprawdzanie stanów magazynowych. Dostęp miał wracać dopiero po podniesieniu cen do poziomu wskazywanego przez dystrybutora. Z kolei partnerzy określani jako „zdyscyplinowani” mogli liczyć na udział w akcjach promocyjnych.
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny podkreślił, że cena sugerowana może być podpowiedzią, ale nie może działać jak mechanizm wymuszający jednolity poziom cen w sklepach. W ocenie urzędu, jeśli za obniżkę grozi blokada dostaw lub wykluczenie z promocji, nie ma mowy o swobodzie cenowej. UOKiK uznał, że porozumienie ograniczało konkurencję między niezależnymi sprzedawcami i uderzało w interes konsumentów.
W decyzji przypomniano też, że maksymalne kary za udział w porozumieniu ograniczającym konkurencję mogą wynosić do 10% rocznego obrotu firmy, a dla menedżerów do 2 mln zł. W tej sprawie urząd zastosował jednak program leniency (łagodzenia kar), bo spółka i osoby zarządzające miały współpracować i przekazać istotne dowody. Dzięki temu kary obniżono o 45%. Oltens 1 ma zapłacić 256 300 zł (zamiast 466 000 zł), Ewa Wojciechowska – 28 779 zł, a Mariusz Biegański – 37 001 zł.






