Altus TFI: Akcje powinny dać zarobić inwestorom w II połowie roku

0

CEO Magazyn Polska

Od początku roku na polskich i zagranicznych rynkach finansowych panuje duża zmienność. Jednak w Polsce akcje na GPW nie powinny niżej spaść. Mocniejsze wzrosty są spodziewane w II połowie roku wraz z przyspieszeniem wzrostu PKB oraz środkami z nowej perspektywy finansowej UE. W cenie powinny być przede wszystkim spółki eksportowe oraz banki i operatorzy energetyczni. Należy natomiast uważać, inwestując na niektórych rynkach zagranicznych, szczególnie rosyjskim i greckim. 

– 2015 rok będzie okresem dużej zmienności. Ceny akcji będą rosły i spadały, wydaje się nam jednak, że w perspektywie całego roku polski rynek akcji powinien dać zarobić pieniądze, dlatego że bardzo dużo negatywnych informacji uwzględniono już w cenach polskich spółek – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Piotr Osiecki, prezes Altus TFI. – Druga połowa roku powinna być lepsza dla posiadaczy akcji. Zakładamy, że wyniki finansowe spółek będą się poprawiały wraz ze wzrostem PKB i pieniędzmi płynącymi do nas z UE.

Na GPW od początku styczniu panuje trend boczny. Główny indeks giełdowy rozpoczął 2015 rok na poziomie 2309 pkt, obecnie oscyluje wokół 2350 pkt. Z kolei w ciągu ostatnich 12 miesięcy indeks nie zmienił radykalnie swoich notowań. W stosunku do lutego dzisiejszy odczyt jest niższy o 2-3 proc.

– Wydaje nam się, że ten rok potencjalnie może być najlepszy dla spółek, które są klasycznymi eksporterami mocno związanymi z gospodarkami krajów europejskich, krajów rozwiniętych czy gospodarką niemiecką, bo relatywnie słaba złotówka i przyspieszający wzrost PKB w Polsce będą po prostu pozytywnie napędzały i poprawiały wyniki takich spółek – mówi Piotr Osiecki.

Prezes Altus TFI prognozuje, że wyniki sektora bankowego w I kwartale okażą się słabe, by w dalszych miesiącach ulec poprawie. Innym ważnym segmentem rynku wpływającym na GPW jest energetyka i przyszłe decyzje Ministerstwa Skarbu Państwa na temat konsolidacji Energii, Enei, Tauronu i PGE. Zdaniem eksperta kursy spółek energetycznych mają potencjał do wzrostów, ale należy poczekać na rozstrzygnięcia w sprawie fuzji i przejęć kluczowych firm.

Czytaj również:  Koszty studiów za granicą wielokrotnie wyższe niż w Polsce. W Wielkiej Brytanii czesne sięga nawet 45 tys. zł rocznie

Jak dodaje, już od początku roku widać wysoką zmienność na różnych klasach aktywów, zarówno na akcjach, jak i obligacjach. Poza tym pojawiają się na rynku tzw. czarne łabędzie, czyli zdarzenia, które są trudne do przewidzenia i trudno na nich grać i zarabiać pieniądze. Przykładem jest styczniowa decyzja banku centralnego Szwajcarii o uwolnieniu kursu franka oraz uruchomienie programu QE przez Europejski Bank Centralny.

Patrząc na sytuację na rynkach zagranicznych, ekspert przestrzega przed inwestowaniem w aktywa tylko dlatego, że zostały ostatnio mocno przecenione. Jego zdaniem w przypadku Rosji nic nie zapowiada zmiany trendów na tym rynku, który od prawie roku niezmiennie znajduje się pod presją. Tym bardziej że UE zapowiada kolejne sankcje.

– Nie podchodziłbym do inwestowania w taki sposób, że skoro największy bank rosyjski Sbierbank spadł o kilkadziesiąt procent, to warto kupić jego akcje, to tak nie działa – ostrzega Osiecki.

Grecja również pozostaje ryzykownym rynkiem, szczególnie po wygranych wyborach przez partię Syriza, która nie wyklucza wyjścia ze strefy euro.

– Spadki na giełdzie w Atenach sięgają kilkunastu czy nawet 20 proc. To nie oznacza jednak, że są to dobre okazje do zakupów. Ale gdybym miał już wybierać, to na pewno wolałbym dzisiaj spółek greckich niż rosyjskich – podsumowuje prezes Altus TFI.