Automatyzacja produkcji a bariery rozwojowe

0
Mikołaj Dramowicz, prezes datapax
Mikołaj Dramowicz, prezes datapax

Wyobraźmy sobie przyszłość, w której ludzie mają więcej czasu na zajmowanie się tym, na czym im naprawdę zależy. Przyszłość, w której korzystanie ze zdobyczy cywilizacji nie odciska piętna na naszym zdrowiu i otoczeniu. Aby tak było musimy wykorzystać dostępne zasoby, aby odpowiadać na nasze potrzeby, czyli systemy produkcji i dystrybucji. Zwiększenie skuteczności tych systemów zależy po części od stopnia automatyzacji, czyli wykonywania określonych zadań bez udziału człowieka. O barierach stojących przed przedsiębiorcami na drodze do zwiększenia opłacalności działań opowiada Mikołaj Dramowicz, prezes datapax – firmy audytorsko doradczej.

Brak rąk do pracy blokuje automatyzację

Podczas tegorocznej edycji Polskiego Kongresu Przedsiębiorczości został poruszony temat braku rąk do pracy. Przedstawiciele międzynarodowego biznesu, MŚP, nauki, rządu i samorządu wskazywali na emigrację zarobkową Polaków, często poprzedzoną wysokiej jakością kształceniem z jednej strony oraz brakami w przygotowaniu infrastruktury dla imigrantów z drugiej. Pomimo, iż taka sytuacja to podatny grunt na rozwiązania z zakresu automatyzacji, jest również ograniczeniem. Proces analizy, projektowania oraz wdrażania zmian technologicznych i organizacyjnych wymaga określonych kompetencji, w tym zrozumienia procesu podejmowania istotnych decyzji w firmie, a wykształceni specjaliści często decydują się na pracę za granicą lub są tak obłożeni bieżącymi zadaniami w firmie, iż podjęcie projektu automatyzacji jest praktycznie niewykonalne. Warto wspomnieć, że problem ten dotyczy zarówno zakładów przemysłowych, jak i firm zajmujących się dostarczaniem rozwiązań z zakresu automatyzacji.

Klęska urodzaju

Kolejną barierą na drodze automatyzacji jest dostęp do rozwiązań. Tylko w Polsce znajduje się kilkaset firm zajmujących się automatyzacją przemysłu. Wykonując zadania kierownika produkcji, technologa czy szefa utrzymania ruchu może być ciężko znaleźć czas, aby dodatkowo śledzić rynek automatyzacji, obserwować nowości, dopasować i wybrać optymalne rozwiązanie. Z kolei mniejsze firmy inżynierskie nie mają zasobów na budowę profesjonalnych zespołów sprzedażowych, aby docierać do swoich Klientów.

Rozwiązania mogą zaskoczyć swoją elastycznością i zastosowaniami, jak np. robot do obsługi zautomatyzowanej linii produkcyjnej czy cobot – robot współpracujący z człowiekiem, którego możemy ustawiać w dowolnym miejscu w zależności od potrzeb i ekspresowo uczyć wymaganej sekwencji ruchów dosłownie prowadząc go za mechaniczną rękę.

Większe firmy mają komfort budowy działu automatyzacji, który jest w stanie w ramach obowiązków śledzić rynek, jeździć na konferencje, spotykać się z dostawcami. Tutaj barierą może okazać się właśnie wielkość firmy, gdzie procedury i podział budżetu z góry mogą nałożyć ograniczenia, rozdrobnić wysiłki nawet do poziomu działu firmy. Zmniejsza to pole widzenia osób zaangażowanych w proces automatyzacji, ponieważ nie leży w ich interesie analiza korzyści dla całej firmy, a jedynie jej wybranego fragmentu, co może skutkować niewykorzystanym potencjałem usprawnień.

Mnogość czynników