Baltona zwiększa przychody, ale rośnie też strata, między innymi przez Ukrainę

0

CEO Magazyn Polska

W I półroczu 2014 roku Baltona miała 155,7 mln zł przychodów, o 59 proc. więcej niż rok temu. Z powodu wyższych kosztów wzrosła jednak również strata – do 7,48 mln zł z 3,36 mln przed rokiem.

Osiągnęliśmy 155 mln zł sprzedaży, to blisko 60 proc. wzrost, który zawdzięczamy zarówno wynikom nowo przejętych spółek z grupy Chacalli, jak i naszym spółkom Baltona w Europie Środkowo-Wschodniej. Zysk jeszcze nie wygląda lepiej w pierwszym półroczu. Nasza aktywność na Ukrainie ze zrozumiałych powodów, choć nadal rentowna, była trochę mniej rentowna niż rok temu. Pasażerowie podróżują tam mniej i kupują mniej – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Andrzej Uryga, prezes Baltona SA.

W pierwszym kwartale 2014 r. Baltona miała 6,91 mln zł skonsolidowanej straty netto przypisanej akcjonariuszom jednostki dominującej wobec 2,99 mln zł straty rok wcześniej. W pierwszym półroczu było to 7,48 mln zł straty netto, co oznacza, że drugi kwartał był zdecydowanie lepszy. Baltona wskazuje zresztą w komunikacie na sezonowość działalności, przez którą pierwszy kwartał jest zwykle najsłabszy w roku. Skonsolidowane przychody ze sprzedaży wzrosły w pierwszym kwartale br. do 66,77 mln zł z poziomu 40,15 mln zł w analogicznym okresie 2013 r., a w całym półroczu do 155,7 mln zł z 97,9 mln rok temu.

Pierwsze półrocze w naszej branży jest zawsze dużo słabsze, bo sezon zaczyna się pod koniec czerwca i trwa do sierpnia. Tak jak w zeszłym roku zanotowaliśmy stratę. Ona będzie w tym roku trochę większa ze względu na negatywny wpływ Ukrainy, jednorazowe koszty restrukturyzacyjne Chacalli i otwarcie sklepu w Alghero we Włoszech – twierdzi Uryga.

Wojna na Ukrainie negatywnie wpłynęła na wynik Baltony poprzez osłabienie hrywny oraz spadek sprzedaży, na który z kolei złożyła się mniejsza liczba pasażerów i podwyżka podatku akcyzowego na wyroby tytoniowe i alkohol. Koszty działalności operacyjnej w pierwszym półroczu zwiększyły się w porównaniu z ubiegłym rokiem o 60 proc. do 160 mln zł ze 100 mln.

Według Urygi poza Ukrainą na pozostałych zagranicznych portach Baltona osiąga solidne wzrosty sprzedaży. Od początku roku akcje spółki jednak silnie potaniały, spadając z poziomu ok. 7,15 zł do niecałych 5 zł obecnie.

Największy operator sklepów wolnocłowych w Polsce zamierza kontynuować ekspansję zagraniczną, gdzie generuje obecnie 1/3 swoich obrotów. Baltona równocześnie pracuje nad wzrostem sprzedaży całkowitej oraz sprzedaży w przeliczeniu na jednego klienta w Polsce. W pierwszym półroczu rosła ona w polskich portach lotniczych szybciej niż liczba pasażerów. Pozytywną wiadomością dla akcjonariuszy jest także rozwój siatki połączeń oraz wzrost liczby pasażerów w Modlinie, gdzie Baltona jest wyłącznym operatorem gastronomicznym.

Pomimo tego, że polskie lotniska nie miały wielkiego wzrostu w pierwszym półroczu, zanotowaliśmy wzrost sprzedaży. Bardzo staramy się dostosować nasza ofertę do potrzeb klientów i cały czas zauważamy, że na tych lotniskach zarabiamy na pasażerach coraz więcej, co jest bardzo obiecujące. Bardzo dobrze wygląda również rozwój lotniska w Modlinie. Podwarszawskie port wraca do życia i odzyskuje formę. Zgodnie z prognozami lotnisko spodziewa się osiągnięcia około 1,5 mln pasażerów, co ulokowałoby Modlin na piątym lub szóstym miejscu w Polsce, a zaczynali praktycznie od zera – wskazuje Andrzej Uryba.

Wynik finansowy w drugim półroczu może być jeszcze obciążony kosztami związanymi z przejęciem aktywów Chacalli i zmianą brandu.

– Przejęliśmy wraz z tą firmą punkty sprzedaży na trzech lotniskach  w Weeze, Rotterdamie i Liege. Zakończyliśmy właśnie audyt na tych lotniskach, chcemy je teraz zmienić brand na Baltonę. Zdecydowaliśmy, że marka Chacalli będzie dotyczyła naszych działalności dyplomatycznych, a marka Baltona będzie dotyczyła naszych działalności detalicznych. Przejęte obiekty nie wymagają jakiegoś wielkiego dokapitalizowania. Oczywiście zmiana brandu będzie się wiązała z odświeżeniem sklepów, zmianą ustawienia, może zmianą asortymentu. Będą to pewne wydatki, ale nieporównywalnie mniejsze do tych, które ponieślibyśmy, otwierając sklepy w nowych lokalizacjach – ocenia prezes Baltony.