Brexit to także sprawa zachodniopomorska. Pandemia koronawirusa „przykryła” ważny, międzynarodowy temat

brexit

Czy w dobie pandemii koronawirusa, ktoś jeszcze pamięta, że jesteśmy na półmetku roku przejściowego Brexitu? To w tym czasie miały wykuwać się nowe przepisy i ustawy międzynarodowe, które będą jasno i wyraźnie definiować jak powinien wyglądać import, eksport i gospodarcze kontakty międzynarodowe pomiędzy Wielką Brytanią i reszty Europy. W czerwcu premier Boris Johnson stwierdził, że nie ma szans na przedłużenie okresu przejściowego. Nie da się jednak ukryć, że niepewność jaka panuje wokół tego tematu może się znacząco odbić na relacjach gospodarczych z Królestwem, a to będzie ciosem dla firm transportowych i logistycznych z naszego regionu. – To jest temat globalny, o silnym wydźwięku lokalnym. Zgłasza się do mnie wiele firm z pytaniem: ten Brexit to będzie czy może pandemia sprawiła, że mamy się teraz martwić innymi rzeczami? No niestety, Brexit będzie i jeżeli Wielka Brytania wspólnie z Unią Europejską nie opracuje szybko spójnego planu działania to przed nami miesiące chaosu – mówi Piotr Porzycki, prawnik i doradca podatkowy z kancelarii CMW, ekspert Północnej Izby Gospodarczej.

  • Kontrole graniczne wracają do Wielkiej Brytanii 1 stycznia 2021. Wciąż jednak brakuje przepisów i wytycznych jak będzie wyglądał obrót handlowy po Brexicie
  • Pandemia koronawirusa spowodowała, że rozmowy spowolniły, ale nie ma mowy o wydłużeniu okresu przejściowego dla Brexitu. Efektem jest chaos, który najmocniej dotyka firmy, które zajmują się m.in. spedycją i logistyką, handlem międzynarodowym i rozliczeniami podatkowymi
  • Efekty nieumiejętnie przeprowadzonego Brexitu dotkną nas wszystkich. Wzrosną obciążenia publicznoprawne i koszty wymiany towarowej z Wielką Brytanią, a to odbije się na cenach
  • To się skończy bardzo źle, bo powstanie umowa o wolnym handlu pisana „na kolanie”, która będzie zawierała masę luk, niedomówień i błędów – mówi mec. Piotr Porzycki, prawnik i ekspert Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

„Umowa na kolanie” albo brak porozumienia. Brexit zapowiada się boleśnie

Mówiąc kolokwialnie: Brexit został „przykryty” przez koronawirusa. Wiele firm zajmujących się logistyką, transportem, e-commerce i rozliczeniami finansowymi zajęło się „gaszeniem pożaru” w postaci ratowania bieżącej działalności przed konsekwencjami globalnej pandemii, a tymczasem za rogiem czekają już kolejne komplikacje. Jak wyglądać będzie międzynarodowa wymiana handlowa między Wielką Brytanią, a Unią Europejską? To dzisiaj wielka niewiadoma, a czasu by ustalić przepisy i rozliczenia coraz mniej. Od 1 stycznia 2021 roku na granicy Unia Europejska – Wielka Brytania powrócą kontrole. Najpierw częściowo, a całkowicie – równo za rok – w lipcu 2021.

– Świat skupił się na pandemii, ale o Brexicie zapominać nie można. Decyzje zapadły i cały czas trwają prace legislacyjne i negocjacyjne, co do kształtu przyszłej współpracy. Jest to temat aktualny i ważny, bo negocjacje nie przynoszą żadnego rezultatu. Sytuacja jest więc taka, że przedsiębiorcy oczekują na pewne uporządkowanie spraw związanych z importem, eksportem czy możliwością przekraczania granic, a nic takiego nie ma miejsca. Wielka Brytania ma swoje postulaty, których nie akceptuje Unia Europejska i odwrotnie. To się skończy bardzo źle, bo albo powstanie umowa o wolnym handlu między Unią Europejską a Wielką Brytanią, która będzie zawierała masę luk, niedomówień i błędów albo wcale nie będzie takiego porozumienia – mówi mec. Piotr Porzycki, prawnik i  doradca podatkowy kancelarii CMW.

Pandemia koronawirusa według naszego eksperta nie może być usprawiedliwieniem dla spowolnienia prac legislacyjnych w zakresie Brexitu. Koronawirus skomplikował pewne sprawy, ale nie zatrzymał pracy instytucji europejskich. – Zadaniem stron jest określić warunki współpracy dla obopólnych korzyści. Brak porozumienia to problem  zarówno dla przedsiębiorców unijnych, jak również brytyjskiego otoczenia biznesowego – dodaje mec. Porzycki.

Transport, spedycja, logistyka, handel – Brexit będzie odczuwalny dla całej gospodarki

Co najbardziej martwi przedsiębiorców? Wyłączenie w relacjach polsko – brytyjskich zasady swobody przepływu kapitału, skutkujące opodatkowaniem dywidend i niektórych innych należności transgranicznych podatkiem dochodowym oraz podatkiem od czynności cywilnoprawnych, wprowadzenie obszaru celnego i ustalenie jak import i eksport towarów będzie przebiegać np. pod kątem cła czy preferencji podatkowych. Te kwestie to podstawa przyszłego obrotu gospodarczego między Wielką Brytanią, a Unią Europejską.

Brexit bez umowy o wolnym handlu oznaczać będzie bowiem objęcie taryfą celną wymiany towarowej między Polską, a Wielką Brytanią. To z kolei skutkować będzie koniecznością uzyskania przez polskich przedsiębiorców uczestniczących w takim obrocie stosownych pozwoleń na stosowanie uproszczeń i preferencji celnych. Są to jednak procedury skomplikowane i czasochłonne, które trwają miesiącami. Jak mówi mec. Piotr Porzycki uzyskanie ww. pozwoleń może zajmować nawet… 10 miesięcy. Biorąc pod uwagę fakt, że mamy lipiec to nie ma szans by przedsiębiorcy przygotowali się na to w odpowiedni sposób.

– To będzie problem, który dotknie lokalnych przedsiębiorców. Wiele firm z Pomorza Zachodniego to przedstawiciele sektora TSL, czyli Transportu, Spedycji i Logistyki. Nowa rzeczywistość będzie skutkowała tym, że firmy wypadną z kręgu przedsiębiorstw importujących lub eksportujących towary z lub do Wielkiej Brytanii. . Wiele zależy także od wysokości ponoszonych kosztów – jeżeli będą one zbyt wysokie, a procedury zbyt skomplikowane, to nawet firmy, które teoretycznie uzyskają wszystkie dokumenty i pozwolenia mogą nie być zainteresowane taką działalnością. Dla firm z naszego regionu Brexit może więc oznaczać straty, a jak wiadomo kolejne straty w czasie pandemii koronawirusa to ogromny problem i wiele przedsiębiorstw nie może pozwolić sobie na utracenie kolejnych rynków – mówi mec. Piotr Porzycki. – Branża TSL z pewnością będzie dotknięta najmocniej, ale straci też sektor handlowy, w tym branża retail. Wzrosną koszty obrotu towarowego, co przełoży się na wysokość uzyskiwanych marż, a w konsekwencji – ceny towarów. Będzie to odczuwalne dla wszystkich – dodaje mec. Porzycki.

Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie nie wyklucza, że już niebawem powołany zostanie panel ekspercki, który będzie udzielać informacji przedsiębiorcom, którzy mogą być dotknięci Brexitem. Założenie jest takie, by think-tank działał podobnie do „Izbowego Pakietu dla Przedsiębiorców”, który został powołany, by wspierać firmy borykające się z problemami w czasie pandemii koronawirusa.