Ceny żywności wpłyną na droższe święta?

    Maciej Przygórzewski, główny analityk Walutomat i Internetowykantor.pl
    Maciej Przygórzewski, główny analityk Walutomat i Internetowykantor.pl

    Od kilku lat statystycznie na Święta Bożego Narodzenia wydajemy około 720 zł. Czy w tym roku będzie to mniejsza czy większa kwota? Wpływ na to ma wiele czynników. Z jednej strony wzrost cen żywności, inflacja, a z drugiej wzrost średniego wynagrodzenia. 

    Według badań firmy Deloitte tegoroczne święta zamkną się rachunkiem o około 5% wyższym niż poprzednie. Co na to wpłynie? – W tym roku mamy spory problem, jakim jest najwyższy od 12 lat wzrost cen żywności. Głównym czarnym charakterem nie są już jednak ceny masła. W tym roku będzie to prawdopodobnie cukier drożejący o 20%. Nie bez znaczenia są też około 10% wzrosty cen mąki czy mięsa. To właśnie żywność może niespodziewanie w tym roku nadwyrężyć nasze świąteczne domowe budżety – mówi Maciej Przygórzewski, główny ekspert walutowy Walutomat.pl

    Jak było w poprzednich latach?

    Badania Barometru Providenta na temat wydatków statystycznego Polaka, pokazują, że w 2016 roku wydawaliśmy średnio 722 złote na święta, w 2017 było to 721 złotych, a w 2018 zaledwie 718 złotych. Oznacza to, że pomimo wzrostu wynagrodzeń w Polsce wydawaliśmy coraz mniej na same święta. Proste powiązanie zarobków, które w tym czasie wzrosły o około 20%, z wydatkami nie jest zatem uzasadnione.

    Wpływ inflacji na ceny

    Jeśli chcielibyśmy wiedzieć czy, i o ile, więcej zapłacimy za święta warto przyjrzeć się różnym wskaźnikom. Teoretycznie można w tym celu próbować wspierać się wskaźnikiem inflacji. Ten jednak dosyć mocno zniekształca sytuację. Dlaczego?

    Koszyk inflacji zawiera określone składniki. Nie są one takie same jak w naszych wydatkach świątecznych. Inflacja składa się w niecałych 25% z wydatków na żywność i napoje bezalkoholowe. To nie oddaje charakteru przygotowań do świąt. W tym roku inflacja rosła o 2,6%, według ostatnich danych żywność zdrożała jednak 6,5%. Powodem tej różnicy jest to, że w koszyku inflacyjnym są elementy, które ostatnio nie tylko względnie trzymają cenę, ale wręcz tanieją. Dobrym przykładem jest tutaj odzież i obuwie, czy transport, który staniał dzięki spadkowi cen ropy naftowej. Relatywnie wolno rósł również ważny element koszyka, czyli użytkowanie mieszkań i nośniki energii. Tutaj jednak pomogło zamrożenie kosztów energii – tłumaczy M. Przygórzewski z Walutomatu.

    Wydawać by się mogło, że skoro w latach ubiegłych wydatki były niższe a mieliśmy deflację, to jednak porównanie inflacyjne będzie bardziej zasadne. Problem w tym, że wydatki najmocniej spadły w 2018 roku, kiedy inflacja faktycznie przyspieszyła do 2%.

    Wynagrodzenia poszły w górę

    Drugim nasuwającym się elementem, którym można oszacować wydatki Polaków jest wzrost średniego wynagrodzenia podawanego przez GUS. Ten z kolei wynosi obecnie 5,9% więcej niż rok temu. Byłaby to dobra metoda, gdyby społeczeństwo uzyskiwało w miarę porównywalne dochody i wydawało podobny procent na święta. Tak jednak nie jest, jak pokazują dane statystyczne, co czyni tą metodę wątpliwą.

    Na żywność tyle co na prezenty

    Komentatorzy wskazują na pewną zmianę zwyczajów. Coraz więcej zakupów prezentowych robimy przez internet, co pozwala nam skutecznie ograniczać koszty. Nie bez znaczenia jest też dobra kondycja złotego względem euro w ostatnich tygodniach, pozwalająca zaoszczędzić na prezentach importowanych. Z drugiej strony nie jest to aż tak istotne gdyż, jak pokazują badania Deloitte, w przeciwieństwie do Zachodniej Europy wydatki na żywność mamy bardzo zbliżone do tych na prezenty. Na Zachodzie prezenty wyraźnie wygrywają.

    Materiał przygotowany przez ekspertów serwisu Walutomat.pl.