Dobry inwestor nie panikuje, gdy rynki szaleją

0

Kryzys gospodarczy i zawirowania na rynkach finansowych to czas poważnej próby dla inwestorów. Kto ulegnie emocjom i zacznie np. pospiesznie wyprzedawać akcje, może bardzo wiele stracić. Z kolei kupowanie w kryzysowych realiach, choć bywa ryzykowne, może się opłacić. Czym warto się kierować, podejmując decyzje inwestycyjne – wyjaśnia Bartosz Grejner, analityk Cinkciarz.pl.

Kryzysy i załamania gospodarcze najczęściej występują niespodziewanie, wywołując trudne do przewidzenia skutki. Widmo kryzysu sprawia, że ceny akcji często spadają poniżej ich rzeczywistej wartości. Zdarza się wtedy, że ludzie, postawieni przed wizją znacznych strat finansowych, podejmują mało racjonalne decyzje.

Gdy jedni się boją, drudzy inwestują

Jak nietrudno się domyślić, sprzedawanie w takich warunkach może okazać się kiepskim pomysłem. Inwestorzy bardzo często popełniają błąd, który polega na zbyt długim przetrzymywaniu tracących na wartości aktywów, by w końcu zostały one wystawione na sprzedaż w chwili, gdy ceny spadają bardzo nisko. Prawdopodobnie takie reakcje – co tłumaczy też ekonomia behawioralna – wynikają z faktu, że o wiele mocniej odczuwamy utratę kapitału niż poczucie satysfakcji z zysku na tym samym poziomie.

Kupowanie w warunkach kryzysu może się opłacać, ale oczywiście pociąga za sobą spore ryzyko. Zawsze może się okazać, że sytuacja pogorszyć się jeszcze bardziej. Warto jednak pamiętać, że kiedy negatywne emocje na rynkach już opadną, czynniki fundamentalne, determinujące stan gospodarek (jak np. wzrost gospodarczy, zadłużenie, poziom stóp procentowych), zaczną odgrywać coraz większą rolę i wyceny akcji wrócą do normy.

Dobry przykład takiej sytuacji mogliśmy zaobserwować po wygranej Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w USA. Nie był to kryzys, niemniej chaos powyborczej nocy i powyborczego dnia wdarł się na rynki. Indeksy europejskie i kontrakty na indeksy amerykańskie traciły początkowo nawet o ok. 5 proc.

Czytaj również:  FED umacnia dolara. 3,5% wzrostu PKB w Polsce?

Tymczasem Carl Icahn, 52. na liście najbogatszych ludzi świata, powiedział w wywiadzie dla agencji informacyjnej Bloomberg, że gdy zobaczył, jak giełdy nurkują, wyszedł z imprezy na cześć zwycięstwa Trumpa i wydał miliard dolarów (tyle udało mu się w tak krótkim czasie zorganizować) na akcje. Icahn się nie pomylił. Po gwałtownej przecenie ceny akcji zaczęły piąć się w górę, a główny amerykański indeks Dow Jones 30 w parę dni osiągnął historyczne rekordy.

Jak wypełnić portfel, aby skorzystać z okazji

Sytuacja z pierwszych godzin po triumfie Donalda Trumpa stanowi dość skrajny przykład, ale dobrze obrazuje pewien rodzaj zachowania inwestycyjnego. Aby móc wykorzystywać takie okazje podczas kryzysu czy innych zawirowań na rynku, należy posiadać wolne środki i nie bać się inwestować w ten sposób. To prowadzi do takiego konstruowania portfela inwestycyjnego, który z jednej strony jest nieco bardziej odporny na takie wydarzenia, a z drugiej strony umożliwia kupno dodatkowych aktywów po atrakcyjnych cenach, które mogą zapewnić w przyszłości ponadprzeciętne zyski.