Drosed zamierza inwestować w produkcję mięsa z kaczki i gęsi oraz produkty gotowe do przyrządzenia na grillu

0

CEO Magazyn Polska

Polacy coraz bardziej przekonują się do mięsa drobiowego, w tym roku zjedzą go już niewiele mniej niż wieprzowiny. Siedlecki Drosed zamierza skoncentrować się na rozwijaniu niszowych i jeszcze mało docenianych segmentów drobiowego rynku, takich jak mięso z kaczek i gęsi.

Jak prognozuje Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej w tym roku Polacy zjedzą 37 kg wieprzowiny na osobę, czyli o ponad 5 kg mniej niż w 2010 roku. Jednocześnie prognozowane spożycie drobiu w 2014 roku to 30 kg, czyli o ponad 5 kg więcej niż przed czterema laty.

Na polskim rynku drobiowym dominują oczywiście kurczaki, jednak szanse na wzrost branża dostrzega w innych gatunkach zwierząt.

– Staramy się patrzeć bardziej w przyszłość i trochę urozmaicać klientowi asortyment – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Jacek Lewicki prezes zarządu Grupy Drosed. – Jeżeli chodzi o mięso, to nie inwestujemy aż tak dużo jak inni w ten podstawowy, mainstreamowy produkt, którym jest kurczak, bo tam jest olbrzymi przyrost, olbrzymi rynek i olbrzymia konkurencja.

Jak podaje Krajowa Rada Drobiarstwa, w 2013 roku w Polsce hodowano na mięso ponad 760 mln kur i zaledwie 26 mln indyków. Kaczych brojlerów było ponad 11 mln, a tuczonych gęsi – 6,6 mln. Jako ciekawostkę można też przytoczyć dane o hodowli 2 tys. strusi.

– Mamy w swoim portfolio bardzo dużo innego asortymentu – deklaruje prezes Lewicki. – Jesteśmy jednym z największych graczy w Polsce, największym dostawcą kaczki, jednym z dużych producentów gęsi. Staramy się urozmaicać portfolio o tyle, żeby dać klientowi szansę kupowania drobiu lepszej jakości.

Spożywając coraz więcej mięsa drobiowego, Polacy poszukują nie tylko niższych cen. Część konsumentów szuka nowych smaków i produktów z wyższej półki.

– Jest jeszcze olbrzymi potencjał w kaczce i gęsi – ocenia Jacek Lewicki. – Na razie mało sprzedaje się elementów z kaczki, ale to można zmienić. Jest to tylko kwestia pewnego dostosowania poziomu cenowego do potrzeb klienta.

Paradoksalnie potencjał można dostrzec też w masowo sprzedawanym w Polsce mięsie kurzym. Są klienci, którzy chcą jeść kurczaki lepszej jakości niż oferuje chów przemysłowy, i są za to gotowi zapłacić.

– Mamy też kurczaka lepszej jakości, kurczaka zagrodowego, który jest bardziej wyrafinowanym produktem mówi prezes grupy Drosed. – Można powiedzieć, że to jest dzisiaj jedyny produkt pakowany w mięsie drobiowym, który został zaakceptowany przez tradycyjną dystrybucję. Ma on markę, jest zapakowany, ma swoje dodatkowe wartości, lepsze mięso, przez dłuższy chów, przez pewną specyfikę tego chowu.

Najtrudniej, jak ubolewa prezes grupy Drosed, przekonać polskich konsumentów do mięs poddanych wstępnej obróbce. Produktów przyprawionych, przygotowanych na grilla czy do pieczenia.

– Mamy zatem olbrzymie pole do popisu, chociażby właśnie w takich daniach gotowych. To jest oczywiście śpiew przyszłości, ale pewnie kiedyś klient w końcu zaakceptuje ten trochę bardziej przetworzony produkt.