J. Żuralski (Private Wealtch Consulting): Nie ma ryzyka, że akcje Lotosu o wartości 1 mld zł trafią do niepożądanych inwestorów z Rosji

0

CEO Magazyn Polska

Grupa Lotos planuje pozyskać z rynku 1 mld zł na zwiększenie dostępu do własnych surowców oraz rozwój sieci stacji benzynowych. Spółka potrzebuje kapitału, ponieważ z powodu dekoniunktury na rynku ropy naftowej ponosi straty, a prognozy na następne kwartały nie są optymistyczne. To główny problem dla zarządu i Skarbu Państwa, gdyż ryzyko objęcia nowej emisji przez inwestorów, którzy mogliby sabotować politykę energetyczną rządu, jest bardzo małe.

Lotos boryka się w tej chwili z bardzo dużymi problemami, jeżeli chodzi o dostęp do surowców i ma dosyć duże potrzeby, jeżeli chodzi o nowy kapitał. Stąd też nowa emisja akcji. Mówiąc o dostępie do surowców, mam na myśli węglowodory, które są między innymi w planach strategicznych naszego rządu, czyli dostęp do szeroko pojętych łupków, ale również wykorzystania w pełni złóż, które są na Morzu Bałtyckim, czy też projektów, które toczą się na Morzu Norweskim – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Jan Żuralski, prezes zarządu Private Wealth Consulting.

W przypadku powodzenia emisji spółka może osiągnąć inny cel w postaci ponad 10-proc. udziału w rynku detalicznym ropy – twierdzi Żuralski. Choć ostateczną decyzję o jej przeprowadzeniu zapadnie dopiero 8 września na WZA, to inwestorzy na GPW oceniają prawdopodobieństwo emisji jako wysokie, o czym świadczy spadek kursu po ogłoszeniu planu zarządu.

Nowa emisja ma trafić przede wszystkim do dotychczasowych akcjonariuszy, którzy otrzymają prawo poboru. Zdaniem Żuralskiego, to praktycznie eliminuje ryzyko związane z kupnem nowych akcji przez niepożądanych inwestorów z punktu widzenia Skarbu Państwa.

Jeżeli Skarb Państwa, jako główny akcjonariusz, sam nie będzie decydował się na objęcie prawa poboru, czyli nie będzie uczestniczył w nowej emisji, będzie mógł to prawo poboru sprzedać. Decyzje o tym, komu zostaną te prawa poboru sprzedane, będą podjęte rozmyślnie, z dużą rozwagą, z związku z czym nie spodziewam się, że akcje docelowo trafią na przykład do akcjonariuszy, którzy byliby zza wschodniej granicy i mogłoby to zaszkodzić naszym interesom państwowym – twierdzi prezes Private Wealth Consulting.

Czytaj również:  Alior Bank obchodzi 10-lecie działalności

Duże potrzeby kapitałowe Lotosu to także efekt bieżącej koniunktury na rynku ropy oraz prognoz na następne kwartały. Rynek relatywnie spokojnie przyjął wyniki za II kwartał 2014 r., choć były one gorsze od oczekiwań. Grupa Lotos  odnotowała 122,52 mln zł skonsolidowanej straty netto przypisanej akcjonariuszom jednostki dominującej, podczas gdy rok wcześniej było 126,08 mln zł, a analitycy prognozowali zysk na poziomie 77 mln zł. Mniej korzystnie wypadł wynik na poziomie operacyjnym – spółka zanotowała stratę w wysokości 414,98 mln zł, a rynek spodziewał się zysku 135,4 mln zł. Wszystko przez odpis na norweskie złoże, którego prognozy nie uwzględniały.

Zdaniem Żuralskiego, odpis aktualizujący wartość złoża YME był kluczowym elementem, który wpłynął negatywnie na wyniki Lotosu i sprawił, że były one poniżej oczekiwań rynku. Grupa Lotos zaksięgowała w II kwartale 2014 r. kolejny odpis na norweskie złoże o wartości 545 mln zł, wobec czego zmniejszyła jego wycenę wraz z dotychczasowymi odpisami o 1,596 mld zł.

Większym zmartwieniem dla inwestorów mogą być niekorzystne dla spółki trendy makroekonomiczne. Ceny ropy naftowej są pod presją i od 20 czerwca spadły o ponad 10 proc.

Dodatkowo elementem negatywnym jest trudna sytuacja makroekonomiczna w Polsce: duża zmienność jeżeli chodzi o parę walutową dolar/złoty, jak i stygnące oczekiwania co do dalszego rozwoju polskiej gospodarki. W związku z tym następny kwartał będzie dużym wyzwaniem i są duże oczekiwania w kierunku zarządu, aby działał prężnie, szybko i żeby poradził sobie z tą trudną sytuacją – mówi Żuralski.