Ze względu na duże obciążenia podatkowe coraz więcej znanych ludzi, m.in. polityków, sportowców i biznesmenów, przenosi swoje centra biznesowe do atrakcyjnych jurysdykcji podatkowych. Na taki krok zdecydował się także Lewis Hamilton, przez co został wrzucony przez media do jednego worka z bohaterami afery Paradise Papers. Sęk w tym, że struktury prawne, z których Hamilton skorzystał na Wyspie Man, nie są nielegalne.

Lewis Hamilton to brytyjski kierowca wyścigowy, czterokrotny mistrz świata Formuły 1 i jednocześnie jeden z najlepiej zarabiających na świecie sportowców. Jest też właścicielem odrzutowca Bombardier Challenger 605. Dlaczego w takim razie rozpisywały się o nim także portale gospodarcze? Czempion ma problemy podatkowe i stał się niechlubnym bohaterem ostatniej afery Paradise Papers, rozdmuchanej przez prasę, a często nierozumianej przez samych dziennikarzy.

Wyciek wielu dokumentów z Paradise Papers, dotyczących oferowania usług finansowych w przyjaznych podatkowo krajach, został opisany przez redakcję niemieckiego Süddeutsche Zeitung, za którą podążyły inne tytuły. To nie pierwszy tego typu przeciek. W ubiegłym roku ta sama gazeta opisała sprawę „kwitów z Panamy”, najgłośniejszego dotąd wycieku poufnych informacji. Wówczas bohaterami afer podatkowych byli światowi przywódcy oraz osoby objęte sankcjami międzynarodowymi, ukrywające swoje majątki za pomocą zagranicznych struktur organizacyjnych. Zostały wtedy wykryte także inne nieprawidłowości, takie jak handel narkotykami i korupcja. Czym się jednak różni najnowszy wyciek dokumentów Paradise Papers od poprzedniego? Opisywane w prasie schematy podatkowe tym razem nie są… nielegalne!

Wszystko zaczęło się w 2013 r., kiedy Hamilton zapragnął latać biznesowym odrzutowcem Bombardier Challenger 605. Sprowadził wtedy z Kanady do swojej rodzimej Anglii jeden z modeli tego samolotu, wart ponad 16 mln funtów. Każdy prywatny odrzutowiec zakupiony poza Unią Europejską podlega 20-procentowemu podatkowi VAT, który trzeba zapłacić, aby móc swobodnie poruszać się tym samolotem po całym kontynencie. Lewis Hamilton otrzymał zwrot podatku VAT w wysokości ponad 3 mln funtów, którą to kwotę odliczył sobie z zakupu prywatnego odrzutowca. Jak to możliwe?

Czytaj również:  Polska administracja nadrabia zaległości w cyfryzacji. E-dokumenty coraz bardziej powszechne w urzędach i firmach

Dzięki wykorzystaniu wehikułu korporacyjnego na Wyspie Man, leżącej pomiędzy Irlandią a Wielką Brytanią. Hamilton, zanim sprowadził samolot do ojczyzny, założył firmę leasingową na Wyspie Man, a następnie wynajmował samolot sobie samemu. Jednakże zgodnie z ustawodawstwem brytyjskim i unijnym, mistrz świata byłby uprawniony do zwrotu podatku VAT od zakupu odrzutowca jedynie pod warunkiem, że samolot byłby wykorzystywany wyłącznie do celów biznesowych. A dokumenty pochodzące z wycieku danych sugerują, że około jedna trzecia lotów Hamiltona to były wyjazdy prywatne. Gdyby nie to, zastosowana konstrukcja nie byłaby nielegalna.

Sam mistrz miał skomentować, że płaci podatki w wielu państwach. „Wnoszę wkład w rozwój kraju i nie tylko, pomagam utrzymać zespół zatrudniający ponad 1 tys. osób. Jestem częścią znacznie większego obrazu” – dodał Hamilton. Niewiele osób wie, że Hamilton najpierw przeniósł swoją rezydencję podatkową do Szwajcarii, a później do Monako.