Unia Europejska może stanąć przed poważnym kryzysem migracyjnym. Potrzebne większe nakłady na pomoc humanitarną i nowe podejście do migrantów

Pandemia ograniczyła napływ imigrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu do Europy zaledwie o jedną piątą. Brak perspektyw w krajach afrykańskich czy na Bliskim Wschodzie, potęgowany skutkami kryzysu gospodarczego oraz konfliktów zbrojnych, może się stać już za kilka miesięcy źródłem wielomilionowej fali migracji w kierunku Starego Kontynentu. Według prezesa Fundacji Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej można temu zapobiec, inwestując w opiekę medyczną, edukację i pomoc żywieniową w tych krajach oraz umożliwienie legalnej emigracji, co pozwoli ją kontrolować.

– W roku 2020 ruch migracyjny do Europy spadł o około 20 proc., co jest dość niewielkim spadkiem, zważywszy na potężny wpływ pandemii na wszystkie kraje na szlakach migracyjnych, takich jak np. Libia. Ubóstwo, brak perspektyw, brak możliwości normalnego życia będą potężnym motorem wzrostu migracji w roku 2021 – przewiduje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes dr Wojciech Wilk, prezes Fundacji Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej. – Ruchy migracyjne będą rosnąć nie tylko z terytorium Libii i południowego wybrzeża Morza Śródziemnego do Europy, ale także najprawdopodobniej z Libanu, Syrii oraz Turcji.

Fundacja pracuje w Libanie od 2012 roku i obserwuje, że ktokolwiek ma możliwość wyjazdu i środki na ten cel, stara się go opuścić. Dotyczy to głównie osób wykształconych: lekarzy, inżynierów, specjalistów, którzy nie widzą dla siebie perspektyw nie tylko rozwoju, ale i normalnego życia. W Libanie mieszka jednak zaledwie 5 mln osób, podczas gdy w kolejnym zagrożonym falą emigracji regionie – pasie krajów na południe od Sahary, takich jak Mali, Burkina Faso, Niger, przez Sudan i Sudan Południowy, po Erytreę i Etiopię – łącznie pół miliarda ludzi.

– To ogromna liczba osób dotknięta skutkami zmian klimatycznych, brakiem żywności i kryzysem gospodarczym spowodowanym COVID-em. To kilka tysięcy kilometrów od granicy Unii Europejskiej, ale przez Saharę biegną szlaki migracyjne i naprawdę nie dziwmy się, jeżeli za pół roku do roku na wybrzeżach Libii czy Mauretanii w kierunku Wysp Kanaryjskich będą dziesiątki tysięcy migrantów próbujących się dostać do Unii Europejskiej ­– podkreśla dr Wojciech Wilk. – Drugim zalążkiem niestabilności i kryzysów jest obszar Bliskiego Wschodu. W Syrii, kiedy myślimy, że w danym roku pomoc humanitarna osiągnęła już najgorszy punkt, w kolejnym roku jest jeszcze gorzej. Ludzie stoją w kilometrowych kolejkach po chleb, bo nie stać ich na zakup czegokolwiek innego, więc może działa w Syrii przycichły, ale nie skończył się kryzys humanitarny.

Niewiele lepiej jest w Iraku, Libii czy Jemenie. Szczególnie groźna jest sytuacja między Etiopią a Sudanem, gdzie napięcia polityczne są tak silne, że zachodzi obawa o wybuch konfliktu zbrojnego. Licząca 105 mln obywateli Etiopia rozdarta jest też zbrojnymi konfliktami wewnętrznymi.

– Wskutek tego prawie 1,5 mln ludzi musiało uciekać z domu. Gdyby sytuacja w Etiopii dalej rozwijała się w złym kierunku, to nawet jeżeli 10 proc. ludności tego kraju uciekłoby za granicę, to mówimy tutaj o fali 10 mln uchodźców – mówi prezes PCPM.

Według fundacji, jeśli bogate kraje Zachodu nie chcą ponosić zdrowotnych, społecznych i gospodarczych skutków fali nielegalnych imigrantów, powinny szybko podjąć działania pomocowe, które w sumie będą kosztować znacznie mniej. Dotyczy to nie tylko Europy, ale także Stanów Zjednoczonych, do których z Meksyku próbują się przedzierać nie tylko obywatele tego kraju, ale też np. Gwatemali.

– Konieczne jest wsparcie w zakresie szczepionek na COVID-19 w pierwszej kolejności krajów sąsiednich, ale w dalszej kolejności krajów dalej położonych. Jest to w naszym własnym interesie, żeby zapewnić bezpieczeństwo również naszych obywateli – precyzuje prezes Fundacji Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej. – Po drugie, konieczne jest wsparcie w zakresie pomocy humanitarnej i wsparcia dla gospodarek praktycznie wszystkich krajów na świecie. Oczywiście Unia Europejska nie jest w stanie sfinansować i pokryć wszystkich potrzeb, ale konieczne jest radykalne zwiększenie nakładów UE na ten cel dlatego, że to leży w jej długofalowym interesie.

Dziś Unia Europejska i państwa członkowskie odpowiadają za udzielanie ok. 36 proc. globalnej pomocy humanitarnej i są pod tym względem światowym liderem. W ubiegłym tygodniu Komisja Europejska zapowiedziała jednak zwiększenie zaangażowania i działania na rzecz większej skuteczności operacji humanitarnych. UE chce stworzyć nowy potencjał europejskich działań, aby interweniować bezpośrednio w sytuacji, gdy tradycyjne mechanizmy – np. za pośrednictwem partnerów UE – okażą się niewystarczające. Ten nowy potencjał ma ułatwiać logistykę i transport, gromadzenie zapasów i ich rozdzielanie. To może się okazać przydatne m.in. w kontekście dystrybucji szczepionek.

Jak wykazała ankieta przeprowadzona w 27 państwach członkowskich, 91 proc. respondentów pozytywnie ocenia działania humanitarne finansowane przez UE. Prawie połowa opowiada się za utrzymaniem nakładów na dotychczasowym poziomie, a 40 proc. – za ich zwiększeniem.

Jak podkreśla dr Wojciech Wilk, nawet niewielkie z punktu widzenia krajów UE środki mogą znacząco poprawić byt ludności w krajach biednych, ustabilizować sytuację polityczną, podnieść poziom edukacji i opieki medycznej, zapewnić wodę i posiłki.

– Po trzecie, umożliwienie legalnej, nawet czasowej migracji pracowników do Unii Europejskiej zahamowałoby nielegalną migrację, a także dałoby ogromną motywację osobom, które chcą szukać lepszego wykształcenia czy kwalifikacji zawodowych w krajach afrykańskich. Jest to kluczowy element, bardzo niepopularny politycznie. Mało kto wie, że Polska jest krajem, który w zeszłym roku wydał najwięcej pozwoleń na pracę dla obcokrajowców spośród wszystkich państw UE – mówi prezes PCPM.

Z danych Urzędu do Spraw Cudzoziemców wynika, że ważne zezwolenia na pobyt w Polsce posiadało po 2020 roku 457,2 tys. cudzoziemców. W ubiegłym roku liczba ta wzrosła o nieco ponad 34 tys. osób. Największe grupy stanowili obywatele Ukrainy – 244,2 tys. osób, Białorusi – 28,8 tys., Niemiec – 20,5 tys., Rosji – 12,7 tys., Wietnamu – 10,9 tys., Indii – 9,9 tys., Włoch – 8,5 tys., Gruzji – 7,9 tys., Chin – 7,1 tys. oraz Wielkiej Brytanii – 6,6 tys. Z kolei według ZUS-u na koniec 2020 roku do ubezpieczeń społecznych zgłoszonych było 725 tys. obcokrajowców, o prawie 67,5 tys. więcej niż rok wcześniej.

 Jeżeli Polska może w ten sposób regulować swój rynek pracy i otwierać go dla obcokrajowców, oczywiście mówimy tutaj głównie o obywatelach Europy Wschodniej, to w podobnym kierunku powinny pójść kraje Europy Zachodniej. One z innych powodów cały czas liczą na to, że nielegalna migracja, bardzo często dominowana przez organizacje przestępcze, sama z siebie się ureguluje – wskazuje dr Wojciech Wilk. – Możemy jej nie zauważać, ale jeżeli ta migracja napędzana przez kryzysy gospodarcze wzrośnie o kilkadziesiąt procent, to Unia Europejska stanie przed ogromnym kryzysem.

ONZ szacuje, że w tym roku jedna na 33 osoby na świecie będzie potrzebowała pomocy humanitarnej. W stosunku do 2020 roku to wzrost o 40 proc., a względem 2014 roku – niemal trzykrotny. Jednocześnie – jak wskazuje KE – pogłębia się luka między dostępnymi środkami a zapotrzebowaniem. W ubiegłym roku ONZ apelowała o pomoc humanitarną w rekordowej wysokości 32,5 mld euro, a wartość udzielonej pomocy sięgnęła 15 mld euro. Ta luka może w tym roku być jeszcze większa. W UE tylko cztery państwa członkowskie i Komisja Europejska zapewniają około 90 proc. środków na finansowanie unijnej pomocy humanitarnej.

Trzecia fala pandemii dotarła do Warszawy. W wielu szpitalach brakuje łóżek, ale też kadry medycznej

W piątek na SOR w Szpitalu Bródnowskim brakowało 22 łóżek dla pacjentów, a w Szpitalu Bielańskim – 61, które trzeba było uzupełnić dostawkami. Dane z Systemu Informacji o Szpitalach pokazują trudną sytuację warszawskich placówek, które borykają się z trzecią falą pandemii. Przepełnione szpitale miała odciążyć otwarta w lutym placówka na Ursynowie, ale brakuje lekarzy i pielęgniarek, żeby ją zapełnić. W efekcie Szpital Południowy na 300 dostępnych łóżek może w tej chwili przyjąć raptem kilkudziesięciu pacjentów. Ratusz we współpracy z wojewodą mazowieckim prowadzą poszukiwania kadr medycznych, ale tych brakuje już w skali całego kraju.

– Mamy do czynienia z trzecią, dosyć mocną falą epidemii COVID-19, na którą nałożyły się dodatkowe czynniki. Po pierwsze, wielu pacjentów niecovidowych po prostu musiało wrócić do szpitali na różnego rodzaju zabiegi, operacje odłożone w czasie. Ten rok był dość trudny, ponieważ wielu pacjentów przymuszonych sytuacją albo z własnej woli rezygnowało z diagnostyki i leczenia. Dzisiaj to wraca ze zdwojoną siłą. W tej chwili mamy szpitale pełne pacjentów niecovidowych, a do tego dochodzi jeszcze potrzeba kolejnych łóżek dla pacjentów z COVID-19, których intensywnie przybywa – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Renata Kaznowska, wiceprezydent m.st. Warszawy odpowiedzialna m.in. za obszar miejskiej polityki zdrowotnej.

W ostatnich dniach Ministerstwo Zdrowia informuje o rekordowych liczbach nowych zakażeń SARS-CoV-2 od początku roku. Aktualna liczba pacjentów przebywających w szpitalach (19 102) i pod respiratorami (1982) jest najwyższa od początku grudnia i rośnie. Zwłaszcza na Mazowszu, które jest w tej chwili największym ogniskiem COVID-19 i które notuje najwięcej zakażeń od początku pandemii w Polsce. Trzecia fala pandemii dotarła też do Warszawy.

W wielu miejskich szpitalach nie ma już miejsc dla zakażonych, SOR-y są przepełnione, a karetki czekają godzinami na wolne łóżko albo wożą pacjentów od jednej placówki do drugiej. Ciężką sytuację obrazują dane z Systemu Informacji o Szpitalach, według których w piątek po południu na oddziale ratunkowym w Szpitalu Praskim i na Solcu było zero wolnych miejsc, w Szpitalu Bródnowskim minus 22, a w Bielańskim minus 61. Minus określa liczbę dostawek ponad liczbę regularnych miejsc dla pacjentów. To oznacza, że np. w Szpitalu Bielańskim, który dysponuje 23 łóżkami na SOR, w piątek było aż 84 pacjentów. W miejskich szpitalach trwa też ekspresowe przekształcanie oddziałów internistycznych w covidowe.

– Wojewoda podjął decyzję, żeby w naszych szpitalach przekształcać łóżka niecovidowe w covidowe i tych przekształceń jest sporo. Szpital Bielański, który dotychczas miał 31 łóżek covidowych, docelowo ma mieć ich aż 98. Jednak ta decyzja została podjęta 9 marca z realizacją od 10 marca, co jest absolutnie niemożliwe, ponieważ te wszystkie łóżka są zajęte przez pacjentów. Musimy ich najpierw wyleczyć i wypisać albo przekierować do innych szpitali. Dlatego dyrektor szpitala odwołała się od tego terminu – mówi Renata Kaznowska. – Ale oczywiście przygotowujemy się do tego, żeby jak najszybciej i jak najwięcej łóżek przeznaczyć na potrzeby walki z COVID-19, choć ten proces trwa.

Jak podkreśla, dostępność łóżek dla pacjentów z COVID-19 to w tej chwili niejedyny problem, z jakim borykają się przepełnione, warszawskie szpitale. Kolejnym jest brak wystarczającej liczby kadry medycznej.

– Budowane są szpitale tymczasowe, ale szpitale i łóżka nie leczą. Potrzebni są lekarze i pielęgniarki, a z tym jest olbrzymi problem. Widać to na przykładzie naszego szpitala tymczasowego, który został zorganizowany w Szpitalu Południowym. On działa, przyjmuje pacjentów wyłącznie covidowych, w najcięższych stanach. Mamy jednak olbrzymi problem z kadrą medyczną. W tej chwili znalezienie pielęgniarki czy lekarza szczególnie internisty, anestezjologa jest rzeczą niezwykle trudną. Między innymi dlatego, że otwierają się kolejne placówki tymczasowe. W Warszawie jest olbrzymi szpital tymczasowy na Stadionie Narodowym, nasz tymczasowy Szpital Południowy, szpital wojskowy na Okęciu i inne, budowane w całej Polsce, które borykają się z tym samym problemem braku kadry – mówi wiceprezydent Warszawy.

Szpital Południowy na Ursynowie przyjmuje pierwszych pacjentów od 15 lutego, co oznacza, że jego oddanie do użytku zostało przyspieszone aż o pół roku. Było to możliwe m.in. dzięki dodatkowym 22 mln zł przekazanym przez wojewodę na doposażenie placówki. Na razie tymczasowy Szpital Południowy leczy tylko pacjentów zakażonych COVID-19. W odróżnieniu od podobnej placówki na Stadionie Narodowym przyjmuje też pacjentów w cięższym stanie, wymagających intensywnej opieki.

– Do tego szpitala trafiają najtrudniejsze przypadki z miasta. Staramy się zwiększać liczbę łóżek, ale największy problem to właśnie dostępność kadry medycznej. Mamy w tym szpitalu podpisanych 170 umów, ale to są bardzo często kontrakty i zlecenia cząstkowe. Brakuje nam lekarzy i pielęgniarek na dyżury w ciągu dnia, poszukujemy ich – mówi Renata Kaznowska.

Jak wskazuje, w tym tygodniu ratusz podpisał ponad 20 nowych umów z medykami, którzy będą pracować w Szpitalu Południowym. Dzięki temu placówka będzie w stanie zwiększyć liczbę łóżek dla pacjentów do 60, a w perspektywie kolejnego tygodnia przekroczyć 100.

Szpital Południowy to jeden z ośmiu szpitali tymczasowych na Mazowszu utworzonych w ramach planu zabezpieczenia łóżek covidowych. Przy komplecie lekarzy, pielęgniarek i kadry medycznej jest w stanie przyjąć ok. 300 pacjentów, w tym 80 na intensywnej terapii.

– Lekarzy i medyków do obsługi tego szpitala szukamy zarówno my, jak i wojewoda. Jeżeli są chętni i wolni medycy, to my oczywiście zachęcamy, dajemy ogłoszenia i szukamy. Mam nadzieję, że ten szpital będziemy mogli sukcesywnie zapełniać pacjentami – mówi wiceprezydent Warszawy.

Stołeczny ratusz zarządza 10 szpitalami na terenie Warszawy, które w ostatnich latach zostały w większości wyremontowane i doinwestowane. Miejskie szpitale samorządowe mają sprzęt i aparaturę o wartości 380 mln zł, z czego ponad 70 proc. zostało sfinansowane właśnie z budżetu stolicy. Sam koszt rozpoczętej w 2016 roku budowy Szpitala Południowego przekroczył 370 mln zł. Po zakończeniu pandemii koronawirusa nowy miejski szpital zacznie służyć mieszkańcom południowych dzielnic Warszawy.

Tylko 2 proc. Polaków uwzględnia w testamencie stowarzyszenia lub fundacje. Taki trend funkcjonuje już w wielu krajach na całym świecie

Tylko 8 proc. Polaków po 45. roku życia pisze testament. Blisko połowa nie zastanawia się nad tym, a 24 proc. uważa, że nie ma nic cennego, co mogłaby po sobie zostawić. Osoby, które mają już gotowy testament, uwzględniają w nim przede wszystkim członków rodziny. Tylko 2 proc. zapisuje środki charytatywnym instytucjom pozarządowym. Tymczasem samo sporządzenie testamentu u notariusza zajmuje mniej niż godzinę, a do przekazania środków instytucjom wystarczy wskazać numer KRS. 15 marca rusza kampania społeczna „Zapisz Dobro”, zachęcająca Polaków do uwzględniania w testamentach stowarzyszeń i fundacji.

– Celem kampanii „Zapisz Dobro” jest zachęcenie Polaków, aby sporządzali testamenty i w tych testamentach zapisywali dobro, czyli uwzględniali dobre i uczciwe fundacje oraz stowarzyszenia. Taki trend funkcjonuje na całym świecie. W wielu krajach, nie tylko na zachodzie Europy, normalne jest, że sporządzamy testamenty i pamiętamy w nich, poza rodziną i przyjaciółmi, o fundacjach i stowarzyszeniach – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Ewelina Szeratics, manager kampanii społecznej „Zapisz Dobro”.

Raport Kantar Polska „Sporządzanie testamentu w opinii i doświadczeniach Polaków” wskazuje, że jedynie 8 proc. osób po 45. roku życia przygotowuje testament. Większość albo się nad tym nie zastanawia, albo uważa, że nie ma nic cennego do zapisania. Osoby, które już sporządziły testament, uwzględniają w nim przede wszystkim najbliższe osoby. Jedynie 2 proc. wskazuje na zaprzyjaźnioną instytucję, taką jak szpital, dom dziecka czy biblioteka.

– Patrząc na działania innych krajów, wiemy, że działania edukacyjne przynoszą plon, dlatego liczymy się z tym, że przez najbliższych kilka lat będziemy opowiadać o testamentach i będziemy tłumaczyć, jak ważne jest dla organizacji pozarządowych funkcjonowanie właśnie dzięki temu, że ktoś pamięta o nich nie tylko tu i teraz, ale również zostawia cząstkę siebie dla przyszłych pokoleń, uwzględniając je właśnie w testamentach – wskazuje Ewelina Szeratics.

Sytuacja powoli się jednak zmienia, zwłaszcza że zgodnie z sondażem Stowarzyszenia Klon/Jawor i Grupy 4P 56 proc. Polaków ufa organizacjom społecznym. Wśród osób, które miały osobisty kontakt z działaniami NGO-sów, poziom zaufania wzrasta do 74 proc. W czołówce instytucji znajdują się Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy (84 proc.), Fundacja Ewy Błaszczyk „Akogo?”, Fundacja Anny Dymnej „Mimo Wszystko” i Szlachetna Paczka – Stowarzyszenie Wiosna (po ok. 81 proc.) oraz Polski Czerwony Krzyż (74 proc.).

– Ludzie zaczynają częściej do nas dzwonić, kontaktują się coraz częściej z organizacjami pozarządowymi, zadając im pytanie, czy jest w ogóle taka możliwość, że można im coś zostawić w testamencie. Chcą wiedzieć, ponieważ coraz więcej osób pamięta o fundacjach i stowarzyszeniach poprzez darowizny. Naturalną rzeczą jest, że kiedy pamiętamy o organizacjach, dając im coś na co dzień, mamy potrzebę, żeby zostawić im coś w przyszłości – zauważa ekspertka.

Samo sporządzenie testamentu jest bardzo proste, podobnie jak zapisanie części majątku fundacji lub stowarzyszeniu.

– Jeśli mamy ten plan przemyślany, trwa to nie dłużej niż godzinę u notariusza. Samo przekazanie organizacji pieniędzy czy określonego składnika majątku następuje poprzez jedno proste zdanie ze wskazaniem tej organizacji, jej numeru KRS, albo ze wskazaniem kategorii organizacji, której chcemy przekazać część swojego majątku, by czynić dobro – podkreśla Aldona Leszczyńska, radca prawny, wspólnik w Kancelarii GWW.

Warto pamiętać, że w testamencie nie można wskazać konkretnego celu, na jaki mają przeznaczyć środki wybrane organizacje. Najczęściej wykorzystują je one do prowadzenia bieżącej działalności.

– Jeżeli jest to hospicjum, może to być np. budowa świetlicy środowiskowej albo szpitala. Jeżeli są to organizacje, które zajmują się dziećmi lub zwierzętami, to na pewno to są pieniądze, które pomagają rozbudować schroniska czy wspierać dzieci. Niemniej, gdyby więcej osób uwzględniało organizacje w testamencie, wszystkie organizacje mówią: dzięki temu będziemy mogli działać nie tylko tu i teraz, ale również w przyszłości – podkreśla Ewelina Szeratics.

Jak wskazuje, o instytucjach najczęściej pamiętają kobiety i osoby samotne, które mają świadomość, że jeśli nie spiszą testamentu, wszystko przejdzie na rzecz gminy. Wciąż jednak część Polaków nie ma świadomości, że istnieje możliwość, by takie organizacje umieścić w testamencie. Stąd kampania „Zapisz Dobro”, której organizatorem jest Fundacja Otwarte Forum. Od 15 do 26 marca można zadzwonić na infolinię testamentową i porozmawiać z prawnikami specjalizującymi się w prawie spadkowym. Szczegóły można znaleźć na stronie www.zapiszdobro.pl.

Polska w pierwszej dziesiątce rankingu cyfryzacji administracji na świecie. Przegoniliśmy już Francję i jesteśmy coraz bliżej Estonii oraz Stanów Zjednoczonych

– Polska awansowała w rankingu e-partycypacji ONZ z 31. na 9. miejsce. Organizacje międzynarodowe dostrzegają prace, które są toczone od wielu lat, a których efekty są teraz coraz bardziej widoczne – mówi Konrad Taperek z S&T Poland. Wskaźnik e-partycypacji określa poziom dostępu obywateli do informacji i usług publicznych za pośrednictwem technologii cyfrowych i telekomunikacyjnych. Polska wyprzedza w nim już m.in. Francję czy inne wysokorozwinięte kraje. Motorem napędowym do cyfryzacji, zwłaszcza ochrony zdrowia, była m.in. pandemia koronawirusa.

W światowym rankingu e-partycypacji ONZ pierwsze trzy miejsca zajmują Estonia, Korea Południowa i Stany Zjednoczone. Gigantyczny awans w ciągu dwóch ostatnich lat zanotowała jednak Polska, przesuwając się w rankingu z 31. na 9. miejsce. Wskaźnik e-partycypacji określa poziom dostępu obywateli do informacji i usług publicznych za pośrednictwem technologii cyfrowych i telekomunikacyjnych. Polska wyprzedza w nim m.in. Francję czy inne wysokorozwinięte kraje. To jednak nie koniec, a jedynie początek cyfryzacji polskiej administracji, bowiem w najbliższym czasie planowany jest rozwój kolejnych usług.

– Widzimy znaczny skok w usługach udostępnianych dla obywateli, widzimy chęć obywateli do korzystania z usług e-administracji. Wiemy, że niektóre usługi, m.in. w obszarze służby zdrowia, np. e-recepta czy e-skierowania, znacząco poprawiają dostępność i jakość życia ludzi. Widzimy, że w czasach pandemii, która była bardzo dużym akceleratorem, zarówno dla usług e-administracji, jak i w ogóle dla prac w obszarze pracy zdalnej czy prac biurowych, nastąpiła znaczna poprawa i znaczny skok pracy w tych obszarach – wskazuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje Konrad Taperek, architekt rozwiązań biznesowych w firmie S&T Poland.

W dobie pandemii koronawirusa kluczowym efektem zainteresowania Polaków e-usługami były rozwiązania przeznaczone dla ochrony zdrowia. Według oficjalnych danych rządu już niemal 5 mln Polaków korzysta z Internetowego Konta Pacjenta. Z kolei ok. 25 mln obywateli wystawiono e-receptę. Kolejnym impulsem dla rozwoju usług e-zdrowia ma być e-skierowanie. Niemal 12 proc. użytkowników IKP założyło konto tylko dla tej usługi. Tylko w pierwszym miesiącu obowiązywania skierowań w postaci elektronicznej lekarze wystawili ich blisko 2,5 mln. Średnio dziennie wystawia się niemal 150 tys. tych elektronicznych dokumentów.

– E-administracja będzie rozwijać się w szerokim spektrum, natomiast tematy związane ze służbą zdrowia będą podlegać szczególnemu rozwojowi. W projektach, w których uczestniczy też nasza firma, w szczególności prowadzonych przez centrum e-zdrowia, tylko na ten rok zaplanowane są prace związane z kontynuacją elektronicznej dokumentacji medycznej, wymiany między podmiotami, a także centralnej e-rejestracji. To system, który będzie umożliwiać rejestrację centralną na określony koszyk świadczeń medycznych tak, aby można było dopasować termin bądź konkretnego usługodawcę – tłumaczy architekt rozwiązań biznesowych w firmie S&T Poland.

Kolejnym etapem rozwoju w obszarze e-zdrowia może być połączenie aktualnie działających systemów państwowych z zasobami firm i szpitali prywatnych, ubezpieczycieli czy innych podmiotów działających w obszarze zdrowia. Dodatkowym aspektem digitalizacji usług e-zdrowotnych w przyszłości może być wsparcie, jakim będą dane z urządzeń internetu rzeczy, coraz częściej wykorzystywanych w ramach telemedycyny.

– Aby e-administracja się rozwijała, potrzebne jest cały czas zwiększanie nakładów na cyberbezpieczeństwo. To jest dziedzina, na którą trzeba cały czas pracować. Niezbędne jest także zapewnienie równego dostępu do infrastruktury, do internetu – wskazuje Konrad Taperek.

Pandemia przyspieszyła rozwój biotechnologii. Nowoczesna diagnostyka molekularna pozwoli łatwiej opracować szczepionki na nowe wirusy

Pandemia przyspieszyła rozwój biotechnologii, także w Polsce. Biotechnologia odgrywa kluczową rolę w walce z koronawirusem. Pracując z ludzkimi komórkami i mechanizmami genów, biotechnolodzy pogłębiają wiedzę na temat mechanizmów wirusowych, co może mieć ogromne znaczenie w przypadku przyszłych epidemii. – W wyniku pandemii powstanie wiele nowych produktów i firm związanych stricte z koronawirusem, ale również z detekcją wirusów jako takich – ocenia Piotr Barski, dyrektor Działu Badań i Rozwoju A&A Biotechnology.

– Koronawirus na pewno przyczynił się do lawinowego wzrostu zainteresowania biotechnologią, do wielkiego wzrostu świadomości społecznej na temat nowoczesnej diagnostyki molekularnej, jak również zwiększonej świadomości obecności wirusów w naszym życiu. I pod tym kątem na pewno przyczyni się do tego, że powstanie wiele nowych produktów, jak również firm związanych stricte z sytuacją pandemiczną, ale również w przyszłości w ogóle z detekcją wirusów – mówi agencji informacyjnej Newseria Innowacje Piotr Barski, dyrektor Działu Badań i Rozwoju A&A Biotechnology.

Pandemia przyspieszyła wyścig biotechnologiczny. Raport Polskiego Instytutu Ekonomicznego „Biotechnologiczny skok w przyszłość czy dryft” wskazuje, że biotechnologia – obok sektora ICT – jest obecnie obszarem, z którym wiążą się największe oczekiwania. Zwłaszcza w sytuacji pandemicznej daje ona nadzieję na rozwiązanie kluczowych wyzwań ludzkości – skuteczniejsze produkty lecznicze lub leki i terapie radzące sobie z nieuleczalnymi dotychczas schorzeniami.

Pokazała to m.in. pandemia świńskiej grypy. W ciągu kilku miesięcy dostępnych było już kilka miliardów dawek szczepionki przeciwko H1N1. Była gotowa tak szybko, ponieważ naukowcy wiedzieli, w jaki sposób wyprodukować odpowiednią szczepionkę. Badania kliniczne były szybkie, a producenci mieli już doświadczenie w pracy z takimi wirusami. Szczepionki przeciwko SARS-COV-2 były gotowe również w rekordowo szybkim czasie – w rok od wybuchu pandemii.

– Pandemia jako sytuacja krytyczna, wyjątkowa, przyczyniła się do gwałtownego wzrostu rynku biotechnologicznego w Polsce, ale to dotyczy całego świata z racji zagrożeń i rynku, który dotyczy wszystkich mieszkańców planety. Dlatego ja bym szacował, że ten wzrost to przynajmniej dwa rzędy wielkości, jeśli chodzi o możliwości polskich firm i polskiej branży właśnie z tych powodów – wskazuje dyrektor Działu Badań i Rozwoju A&A Biotechnology.

Polskie firmy biotechnologiczne włączyły się w prace nad opracowaniem szczepionki przeciwko koronawirusowi. W połowie marca 2020 roku Celon Pharma poinformowało, że zamierza rozpocząć prace nad stworzeniem leku na COVID-19. Badania kliniczne mają ruszyć w trzecim kwartale 2021 roku. Spółka OncoArendi i jej projekt OATD-01 w obszarze włóknienia płuc może znaleźć zastosowanie w leczeniu komplikacji po przebytym koronawirusie. Biomed Lublin Wytwórnia Surowic i Szczepionek pod koniec kwietnia podjął współpracę z Samodzielnym Publicznym Szpitalem Klinicznym nr 1 w Lublinie w zakresie produkcji immunoglobuliny z osocza ozdrowieńców.

Zwiększyły się również inwestycje w firmy poszukujące nowych leków. Korzystają na tym nie tylko te firmy, które skupiły się na badaniu SARS-CoV-2. To o tyle istotne, że mniejsze polskie przedsiębiorstwa mają mniejsze szanse, by konkurować ze światowymi gigantami, mogą jednak znaleźć niszę i w ten sposób wejść na zagraniczne rynki. Według ostrożnych szacunków w ciągu najbliższych lat fazę badań klinicznych w Polsce może rozpocząć kilkanaście nowych projektów. Wkrótce może być ich więcej, bo na rynku pojawiają się kolejne firmy biotech.

–  Rozwój sektora biotechnologicznego zostanie przynajmniej utrzymany, może nie na najwyższym poziomie z okresów pandemii, ale na pewno nie wróci do swojego pierwotnego stanu sprzed pandemii, ponieważ zainteresowanie tymi produktami będzie znacząco wyższe. Koronawirus nie jest jedynym organizmem, który jest wysoce zaraźliwy. Mamy szereg innych czynników etiologicznych, które zachowują się podobnie albo wymagają diagnostyki, również przesiewowej, więc zainteresowanie tymi produktami lekko zmaleje, ale będzie na znacznie wyższym poziomie niż do tej pory – ocenia dyrektor Działu Badań i Rozwoju A&A Biotechnology.

Grand View Research szacuje, że światowy rynek badań biotechnologicznych w 2025 roku może być wart 730 mld dol.

PGE i Ørsted uzyskały zgodę UOKiK na koncentrację

PGE Polska Grupa Energetyczna wraz z Ørsted otrzymały zgodę Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów na dokonanie koncentracji. Ma ona na celu utworzenie joint venture w formule 50 na 50 udziałów w Elektrowni Wiatrowej Baltica-2 i Elektrowni Wiatrowej Baltica-3, należących do Grupy PGE. Uzyskanie zgody Prezesa UOKiK jest kolejnym krokiem do finalizacji zawartej w lutym 2021 roku umowy inwestycyjnej, zakładającej wspólną budowę i eksploatację morskich farm wiatrowych o łącznej mocy do 2,5 GW, realizowanych w dwóch etapach.

Zgoda na koncentrację oznacza dla PGE i Ørsted zielone światło ze strony organu antymonopolowego dla realizacji umowy inwestycyjnej określającej warunki utworzenia joint venture. Jej zadaniem będzie rozwój, budowa i eksploatacja morskiej farmy Baltica 2 o łącznej mocy zainstalowanej do 1498 MW oraz Baltica 3 o mocy 1045 MW, które są częścią przedsięwzięcia inwestycyjnego pod nazwą Morska Farma Wiatrowa Baltica o łącznej mocy około 2,5 GW. W najbliższym czasie PGE spodziewa się spełnienia pozostałych warunków zawieszających transakcji.

Zgoda wydana przez prezesa UOKiK to pierwszy z warunków zrealizowania umowy inwestycyjnej, dotyczącej budowy morskich farm wiatrowych na Bałtyku przez PGE i Ørsted. Wspólnie ustanowione warunki współpracy umożliwią skuteczne wykorzystanie mocnych stron i wiedzy obu partnerów. Wynegocjowana przez nas umowa z Ørsted w pełni zabezpiecza nasze interesy i pozwoli sprawnie przeprowadzić inwestycję z korzyścią dla polskiej gospodarki – mówi Wojciech Dąbrowski, prezes zarządu PGE Polskiej Grupy Energetycznej.

Morska Farm Wiatrowa Baltica realizowana w dwóch etapach – Baltica 2 i Baltica 3 to najbardziej zaawansowane projekty w ramach Programu Offshore Grupy PGE. Baltica 2 i Baltica 3 posiadają już wspólnie wydaną decyzję środowiskową oraz umowy przyłączeniowe do sieci przesyłowej, kwalifikują się również do uczestnictwa w pierwszej fazie działania systemu wsparcia dla morskiej energetyki wiatrowej w Polsce.

BioMaxima rejestruje test do wykrywania przeciwciał neutralizujących przeciwko SARS-CoV-2

BioMaxima SA, wiodący polski producent i eksporter diagnostyki laboratoryjnej, zakończył prace walidacyjne oraz złożył wniosek o rejestrację testu do wykrywania przeciwciał neutralizujących przeciwko SARS-CoV-2. Badanie pozwala na ocenę poziomu odporności zarówno w przypadku ozdrowieńców, jak i osób zaszczepionych przeciwko COVID-19 i tym samym daje służbie zdrowia możliwość bardziej efektywnego planowania szczepień.

BioMaxima jako wytwórca złożyła dziś w Urzędzie Rejestracji Wyrobów Medycznych wniosek o rejestrację testu nowego, szybkiego testu jakościowego SARS-CoV-2 Neutralization Antibody Rapid Test. Po 14 dniach od daty złożenia wniosku spółka uzyska prawo do sprzedaży testu na terenie RP oraz do otrzymania świadectwa wolnej sprzedaży na rynki, gdzie takowe jest wymagane.

SARS-CoV-2 Neutralization Antibody Rapid Test to szybki test jakościowy, umożliwiający wstępną przesiewową diagnostykę obecności przeciwciał neutralizujących koronawirusa. Badanie może być wykonane w próbkach surowicy, osocza, jak również krwi pełnej, pobranej z palca, a  uzyskanie wyniku następuje po 10-15 minutach. Jest to skuteczne i ekonomiczne narzędzie dające służbie zdrowia opcję na bardziej efektywne programowanie szczepień komentuje Łukasz Urban, prezes zarządu BioMaxima.

Użyteczność testów szczególnie istotna w czasie ograniczonej dostępności  szczepionki

Przeciwciała neutralizujące odgrywają najważniejszą rolę w walce z rozwojem choroby COVID-19 u osób zarażonych. Tym samym badanie obecności przeciwciał neutralizujących może być wykorzystane:

  • Przy ustalaniu kolejności szczepień w kierunku SARS-CoV-2: umożliwia szczepienie w pierwszej kolejności osób najbardziej narażonych na zakażenie SARS-CoV-2, nie posiadających przeciwciał neutralizujących oraz ew. przesunięcie terminu szczepień u osób, które posiadają przeciwciała i są mniej narażone na zakażenie – dzięki temu można szybciej zwiększyć liczbę osób uodpornionych w populacji.
  • Do monitorowania odporności osób, które już zostały zaszczepione przeciwko SARS-CoV-2 w celu weryfikacji skuteczności szczepionki i określenia czasu trwałości ochrony po szczepieniu.
  • Do identyfikacji potencjalnych dawców osocza spośród osób, które przebyły zakażenie SARS-CoV-2.

Wysoka skuteczność i specyficzność testu

SARS-CoV-2 Neutralization Antibody Rapid Test BioMaxima SA wykrywa wyłącznie przeciwciała które mają właściwości neutralizujące, czyli tylko takie, które wiążąc się z białkiem (S) kolca SARS-CoV-2 skutecznie go neutralizują uniemożliwiając jego połączenie z receptorem ACE2 komórki ludzkiej, który jest bramą wejścia wirusa do wnętrza komórki.

W teście BioMaxima SA zastosowano komponenty, które umożliwiają symulację interakcji przeciwciał neutralizujących z domeną wiążącą receptor (ang. receptor binding domain, RBD) białka kolca (S) wirusa SARS-CoV-2 a następnie z receptorem ACE2 komórki ludzkiej. Brak lub obecność tej interakcji informuje o braku lub obecności przeciwciał neutralizujących w badanej próbce, czyli mogących „zablokować” infekcję wirusową i pomóc w jej zwalczaniu.

Skuteczność i czułość testu BioMaxima SA została skorelowana z testem PRNT (Plaque Reduction Neutralization Test), który jest uważany za „złoty standard” pomiaru skuteczności przeciwciał w neutralizacji wirusów. W badaniach porównawczych potwierdzono bardzo wysoką czułość na poziomie 95,74 proc., a specyficzność na poziomie 99,15 proc.

Ugoda czy regulacja – możliwe rozwiązania problemu kredytów walutowych w Polsce

Od 2005 r. polskie banki sprzedały ponad 600 tys. kredytów hipotecznych we frankach szwajcarskich. Dotychczas nie został jednak zażegnany spór pomiędzy klientami a bankami. Sprawa rozstrzygnąć się może już 25 marca br. za sprawą decyzji Sądu Najwyższego. Swoje rekomendacje wydała również Komisja Nadzoru Finansowego, która zachęca instytucje finansowe do zawierania ugód. Uczestnicy konferencji „Zarządzanie ryzykiem i kapitałem w bankach”, która odbyła się w miniony piątek w ramach Europejskiego Kongresu Finansowego, zgodzili się, że należy wypracować porozumienie korzystne dla obu stron, ale sektor bankowy odczuje jego skutki, bez względu na rezultat. Eksperci firmy doradczej Deloitte zaznaczają, że Polska to nie jedyny europejski kraj, który nie wypracował dotychczas zasad dotyczących rozwiązania kwestii frankowych hipotek. Podobna sytuacja ma miejsce w Rumunii, Słowenii, Grecji i na Cyprze.

Pierwszy i najważniejszy element, który wpływa obecnie na postrzeganie relacji między instytucją finansową a konsumentami to sprawa kredytów frankowych, a tak naprawdę stojące za nimi stawki referencyjne i tabele kursowe, które zostały uznane za klauzule abuzywne. Na horyzoncie pojawia się jednak kilka innych obszarów, które wymagają jednak uregulowania, mówi Paweł Spławski, lider programu CFO, partner w zespole ryzyka finansowego, Deloitte.

Chodzi przede wszystkim o indeksy stóp procentowych i Reformę IBOR. Od 1 lipca 2021 r. na rynek, zgodnie z rekomendacjami grup roboczych działających na poszczególnych rynkach objętych Reformą, wprowadzane będą produkty oparte nie na indeksach stóp procentowych bazujących na LIBOR, tylko stawkach zreformowanych. Administrator wskaźników LIBOR potwierdził natomiast w ostatnich dniach zamiar zaprzestania udostępniania takich indeksów jak LIBOR dla GBP, EUR oraz CHF.

Dodatkowo, od 2020 roku polska gospodarka działa w otoczeniu praktycznie zerowych stóp procentowych. Pojawiają się w związku z tym zasadne pytania o możliwość ujemnego oprocentowania kredytów i zjawiska dotychczas niespotykanego, czyli ujemnego oprocentowania dla depozytów lub prowadzonych rachunków, w tym również depozytów i rachunków konsumentów.

W czasie debaty „Konsument świadomy ryzyka czy zbłąkana owieczka w świecie finansów – pytania o model ochrony klienta na rynku finansowym” Paweł Spławski – ekspert Deloitte – przypomniał, że sprzedaż kredytów hipotecznych we frankach szwajcarskich rozpoczęła się w 2004 roku i zbiegła się w czasie z dynamicznym rozwojem rynku mieszkaniowego. Wzrost w tym segmencie był w dużej mierze finansowany właśnie przez kredyty frankowe. Od 2005 do 2016 roku sprzedano ich ponad 600 tys.

Próba wypracowania kompromisu

Komisja Nadzoru Finansowego od końca 2020 roku aktywnie działa na rzecz wypracowania kompromisu pomiędzy klientami a bankami, przypominając propozycję zgłaszaną wcześniej przez ekspertów Prezydenta RP oraz cześć organizacji zrzeszających klientów tego typu produktów. Zgodnie z propozycją, banki powinny oferować ugody na takich warunkach, jak gdyby kredyt od początku był złotowy, oprocentowany według odpowiedniej stopy WIBOR powiększonej o stosowaną historycznie dla takich kredytów marżę.

Propozycja przewodniczącego KNF jest bardzo konkretna i spójna. To jedyne realne rozwiązanie, które obecnie funkcjonuje w debacie publicznej. Jest ono bardzo kosztowne dla sektora bankowego, bo pokryje pełen skutek zmiany kursu franka od daty udzielenia tych kredytów. Łączny koszt tej propozycji jest szacowany na około 35 mld zł. Przez lata zgromadziliśmy jednak na tyle duże bufory kapitałowe, że dzisiaj – inaczej niż 5-6 lat temu – możemy sobie na to pozwolić. W mojej ocenie rozwiązanie KNF jako jedyne może doprowadzić do konsensusu społecznego w sprawie kredytów frankowych. Jest to propozycja, która godzi interesy kredytobiorców frankowych, kredytobiorców złotowych oraz banków, ale także deponentów. Musimy pamiętać, że kredyty frankowe pochodzą ze środków właśnie tej ostatniej grupy mówi Rafał Kozłowski, Wiceprezes Zarządu, PKO Bank Polski.

Nad tym rozwiązaniem pracuje obecnie 9 banków, które uważnie przyglądają się możliwościom przebiegu konwersji walutowej. Również kredytobiorcy zaczynają optymistycznie podchodzić do tego pomysłu. Wśród klientów banku PKO BP przeprowadzono ankietę, w której zapytano ich, czy byliby gotowi przewalutować swoje kredyty. 70 proc. z nich odpowiedziało, że tak lub raczej tak, 5 proc. nie zgodziło się na taki wariant, a 25 proc. wskazało, że zdecyduje, gdy otrzyma szczegóły dopasowane do ich sytuacji kredytowej.

Jak podkreślili uczestnicy debaty, krajobraz w sektorze bankowym na najbliższe miesiące wyznaczy rozstrzygnięcie dotyczące kredytów frankowych Izby Cywilnej Sądu Najwyższego zaplanowane na 25 marca br. Największe konsekwencje dla sektora może przynieść decyzja nazywana „darmowym mieszkaniem”. W przypadku stwierdzenia występowania klauzuli abuzywnej ogranicza ona jednocześnie możliwość dochodzenia roszczeń banku wobec kredytobiorcy ze względu na okres przedawnienia i zobowiązuje bank do zwrotu na rzecz klienta wszystkich rat kapitałowo-odsetkowych. Takie rozwiązanie może kosztować sektor 234 mld zł. Banki, które posiadają kredyty frankowe, zgromadziły fundusze własne na kwotę około 200 mld zł.

Różne pomysły na rozwiązanie problemu

W Europie opracowano dwa główne modele, które zostały wprowadzone, żeby rozwiązać problem kredytów frankowych – ustawowy i ugodowy. Pierwszy wdrożono m.in. na Węgrzech, gdzie w 2015 roku przewalutowano na forinty kredyty hipoteczne zaciągnięte we frankach szwajcarskich. Stało się to na mocy ustawy przyjętej przez parlament węgierski w 2014 roku. Kredyty zostały przewalutowane po kursie rynkowym na dzień 7 listopada 2014 roku z uwzględnieniem odchylenia nie przekraczającego 10 proc. kursu rynkowego, liczonego jako średnia z półrocza poprzedzającego przewalutowanie.

– Drugi przykład to rynek serbski, gdzie w 2019 roku uchwalono ustawę umożliwiającą dłużnikom przewalutowanie kredytów hipotecznych zaciągniętych we frankach szwajcarskich na euro, według kursu z dnia zawarcia umowy. Wprowadzone zostało odniesienie oprocentowania kredytów do analogicznych produktów tego samego rodzaju i o takim samym czasie trwania w euro. To rozwiązanie zbliżone jest więc do rozważanej obecnie propozycji – mówi Paweł Spławski.

Model ugodowy przyjęto m.in. w Austrii, gdzie poszczególne instytucje proponowały klientom opcje przejścia z kredytów we frankach szwajcarskich na euro, a także w Chorwacji. Natomiast państwa takie jak Grecja, Słowenia, Rumunia czy Cypr, pomimo podejmowanych prób wypracowania rozwiązania nadal nie były w stanie przygotować rozwiązań, które zyskałoby powszechną aprobatę.

Szaleństwo na funcie. Kurs funta powyżej 5,35 zł

Brytyjska waluta ponownie przebiła poziom 5,35 zł i wciąż nie widać, gdzie zatrzyma się ten ruch. Korekta po nadmiernie negatywnych oczekiwaniach jest zrozumiała, ale wszystkich interesuje, gdzie kończy się ten ruch.

Po konferencji EBC

Europejski Bank Centralny wypowiedział się wczoraj na wiele tematów, ale nie pominął chyba najbardziej interesującego, czyli kwestii zmian cen. Analitycy z jednej strony wskazują, że wchodzimy w czas trwałego wzrostu cen na świecie, co przy bardzo niskich stopach procentowych może spowodować ich jeszcze większy wzrost. EBC jednak podchodzi do tematu bardzo spokojnie. Według prognoz tej organizacji jest to przejściowa tendencja, a w Europie większym problemem będzie zbyt niska niż zbyt wysoka inflacja. Po posiedzeniu inwestorzy uwierzyli w lepsze perspektywy gospodarcze i euro ponownie umacniało się względem dolara i to pomimo dobrych danych z amerykańskiego rynku pracy.

Dane z Wysp

Dzisiaj nad ranem poznaliśmy dane z brytyjskiej gospodarki. Obiektywnie rzecz biorąc, nie są to dobre wskaźniki. Spadek PKB o 9,2% i spadek produkcji przemysłowej o 4,9% w większości państw byłyby poważnym problemem dla waluty. Tutaj jednak należy pamiętać, że oczekiwania analityków, jak zachowa się gospodarka po wyjściu z Unii Europejskiej, były wyjątkowo niskie.

Szaleństwo na funcie

Od wyjścia z Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię funt ma się bardzo dobrze. Ostatni raz brytyjska waluta była tak silna względem euro tuż przed pandemią. Względem euro od początku stycznia podrożała o imponujące 5%. Względem złotego po ostatnich ruchach w górę funt jest najdroższy od 2016 roku, kiedy to funt spadał po przegłosowaniu brexitu. Za siłę funta odpowiadają przede wszystkim przeszacowane negatywne skutki wyjścia ze struktur unijnych. Skoro miało być tak źle, to dlaczego nie jest? Dlatego właśnie inwestorzy chętnie wracają na Wyspy, a funt rośnie.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Szczepionka Johnson & Johnson przeciwko Covid-19 otrzymała od KE warunkowe pozwolenie na dopuszczenie do obrotu

Dane wykazały, że szczepionka chroni przed hospitalizacją i zgonami związanymi
z COVID-19 w różnych regionach oraz przed nowymi wariantami SARS-CoV-2
[i]

Decyzja jest zgodna z zaleceniami Europejskiej Agencji Leków dotyczącymi szczepionki J&J przeciwko COVID-19[ii]

Dostawa szczepionki ma rozpocząć się w drugiej połowie kwietnia – Spółka spodziewa się, że w 2021 roku dostarczy 200 milionów dawek do państw członkowskich UE[iii]

Johnson & Johnson (NYSE: JNJ) (Spółka) ogłosiła dzisiaj, że Komisja Europejska (KE) przyznała warunkowe pozwolenie na dopuszczenie do obrotu szczepionki przeciwko COVID-19 podawanej w pojedynczej dawce, opracowanej przez Janssen, aby zapobiec infekcji COVID-19 u osób w wieku 18 lat
i starszych.

Warunkowe dopuszczenie do obrotu jest zgodne z pozytywną opinią Komitetu ds. Produktów Leczniczych Stosowanych u Ludzi Europejskiej Agencji Leków2  i obowiązuje we wszystkich 27 państwach członkowskich Unii Europejskiej oraz w Norwegii, Islandii i Liechtensteinie.[iv]

Dane uzyskane w czasie Fazy 3 badania ENSEMBLE wykazały, że szczepionka jest dobrze tolerowana i wykazuje 67-procentową skuteczność u uczestników, którzy otrzymali szczepionkę w porównaniu z uczestnikami, którym podano placebo. 1 Początek ochrony obserwowano od 14 dnia i utrzymywał się 28 dni po szczepieniu. Dane wykazały również, że szczepionka była skuteczna w 85% w zapobieganiu ciężkiej chorobie we wszystkich badanych regionach i wykazywała ochronę przed hospitalizacją i śmiercią związaną z COVID-19 począwszy od 28 dnia po szczepieniu. 1

„Od ponad roku pracujemy przez całą dobę wykorzystując umysły naukowców, skalę działania i zasoby naszej globalnej organizacji, aby stworzyć szczepionkę przeciwko COVID-19” – powiedział Alex Gorsky, prezes i dyrektor generalny Johnson & Johnson. „Cieszymy się z dzisiejszego warunkowego pozwolenia na dopuszczenie do obrotu, wydanego przez Komisję Europejską – które umożliwia naszej jednodawkowej szczepionce dotarcie do wielu potrzebujących społeczności – jako że nadal robimy wszystko, co w naszej mocy, aby pomóc zakończyć pandemię.”

Johnson & Johnson zobowiązuje się do udostępnienia swojej szczepionki przeciwko COVID-19 do użytku na zasadach not-for-profit w nagłych przypadkach wywołanych przez pandemię.
W drugiej połowie kwietnia firma planuje rozpocząć dostawy swojej jednodawkowej szczepionki przeciwko COVID-19 do państw członkowskich UE oraz dostarczyć w 2021 roku 200 mln dawek do państw członkowskich UE oraz Norwegii, Islandii i Liechtensteinu.

„Ta szczepionka jest wynikiem ponad dziesięciu lat inwestycji w badania i rozwój oraz głębokiego zaangażowania naszych naukowców. Doceniamy współpracę i wsparcie Komisji Europejskiej w tym ogromnym wysiłku” – powiedział dr Paul Stoffels, wiceprzewodniczący komitetu wykonawczego i dyrektor naukowy w Johnson & Johnson. „Jesteśmy dumni, że dzięki warunkowemu zezwoleniu na dopuszczenie do obrotu, nasza jednodawkowa szczepionka pomoże w ciągu kilku miesięcy ochronić miliony ludzi w państwach członkowskich UE.”

W grudniu 2020 r. Spółka ogłosiła złożenie przez firmę Janssen wniosku w trybie przyspieszonym do Europejskiej Agencji Leków w sprawie kandydata na jednodawkową szczepionkę przeciwko COVID-19, co umożliwiło przyspieszoną procedurę w Europejskiej Agencji Leków.[v] Kandydat na szczepionkę przeciwko COVID-19 został także zgłoszony do listy produktów dopuszczonych do zastosowania w sytuacjach wyjątkowych (Emergency Use Listing – EUL) w Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).[vi] Wnioski w trybie przyspieszonym dotyczące naszego kandydata na szczepionkę zostały również złożone w kilku innych krajach na całym świecie.

„Ten krok milowy nie byłby możliwy bez ciężkiej pracy i poświęcenia wszystkich osób zaangażowanych w nasz program badań klinicznych nad szczepionkami przeciwko COVID-19, w tym zespół J&J, naszych partnerów i uczestników badań” – powiedział dr Mathai Mammen, Wiceprzewodniczący Komitetu Wykonawczego i Dyrektor ds. Badań
w Johnson & Johnson. „Jesteśmy bardzo zadowoleni z dzisiejszego obwieszczenia i będziemy z pełnym zaangażowaniem kontynuować badania kliniczne nad szczepioną przeciwko COVID-19, ponieważ staramy się zapewnić ludziom na całym świecie jednodawkową szczepionkę.”

W dniu 27 lutego[vii] spółka otrzymała zezwolenie na użycie w sytuacjach wyjątkowych
w Stanach Zjednoczonych po jednogłośnym głosowaniu Komitetu Doradczego ds. Szczepionek i Pokrewnych Produktów Biologicznych amerykańskiej Agencji ds. Żywności
i Leków dnia 26 lutego 2021 r.[viii] Jednodawkowa szczepionka przeciwko COVID-19 firmy Johnson & Johnson została również tymczasowo dopuszczona do obrotu w procedurze „Interim Order” w Kanadzie.[ix]

[i] Janssen. Johnson & Johnson Announces Single-Shot Janssen COVID-19 Vaccine Candidate Met Primary Endpoints in Interim Analysis of its Phase 3 ENSEMBLE Trial. Dostępne pod adresem: https://www.janssen.com/emea/sites/www_janssen_com_emea/files/johnson_johnson_announces_single-shot_janssen_covid19_vaccine_candidate_met_primary_endpoints_in_interim_analysis_of_its_phase_3_ensemble_trial.pdf. Ostatni dostęp: marzec 2021.

 

2 European Medicines Agency. EMA recommends COVID-19 Vaccine Janssen for authorisation in the EU. Available at: https://www.ema.europa.eu/en/news/ema-recommends-covid-19-vaccine-janssen-authorisation-eu. Last accessed: March 2021.

 

[iii] Janssen. Johnson & Johnson Announces European Commission Approval of Agreement to Supply 200 Million Doses of Janssen’s COVID-19 Vaccine Candidate. Available at: https://www.janssen.com/emea/sites/www_janssen_com_emea/files/johnson_johnson_announces_european_commission_approval_of_agreement_to_supply_200_million_doses_of_janssens_covid-19_vaccine_candidate.pdf. Last accessed: March 2021.

4 Janssen. Johnson & Johnson Announces Initiation of Rolling Submission for its Single-dose Janssen COVID-19 Vaccine Candidate with the European Medicines. Available at: http://www.janssen.com/sites/www_janssen_com_emea/files/jj_announces_initiation_of_rolling_submission_for_its_single_dose_janssen_covid19_vaccine_candidate_with_the_ema.pdf. Last accessed: March 2021.

5 Janssen. Johnson & Johnson Announces Submission to World Health Organization for Emergency Use Listing of Investigational Single-Shot Janssen COVID-19 Vaccine Candidate. Available at: https://www.janssen.com/emea/sites/www_janssen_com_emea/files/jj_announces_submission_to_who_for_eul_of_investigational_single-shot_janssen_covid-19_vaccine_candidate_.pdf. Last accessed: March 2021.

6 Johnson & Johnson. Johnson & Johnson COVID-19 Vaccine Authorized by U.S. FDA For Emergency Use – First Single-Shot Vaccine in Fight Against Global Pandemic. Available at: https://www.jnj.com/johnson-johnson-covid-19-vaccine-authorized-by-u-s-fda-for-emergency-usefirst-single-shot-vaccine-in-fight-against-global-pandemic. Last accessed: March 2021.

[vii] Johnson & Johnson. Johnson & Johnson Single-Shot COVID-19 Vaccine Candidate Unanimously Recommended for Emergency Use Authorization by U.S. FDA Advisory Committee. Available at: https://www.jnj.com/johnson-johnson-single-shot-covid-19-vaccine-candidate-unanimously-recommended-for-emergency-use-authorization-by-u-s-fda-advisory-committee. Last accessed: March 2021.

8 Johnson & Johnson. Johnson & Johnson COVID-19 Vaccine Granted Authorization under Interim Order by Health Canada For Emergency Use. Available at: https://www.jnj.com/johnson-johnson-covid-19-vaccine-granted-authorization-under-interim-order-by-health-canada-for-emergency-use. Last accessed: March 2021.

9 Summary of Product Characteristics. COVID-19 Vaccine Janssen suspension for injection. March 2021.

10 Custers, J., Kim, D., et al. Vaccines based on replication incompetent Ad26 viral vectors: Standardized template with key considerations for a risk/benefit assessment. Vaccine. 2020.