NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Pociągi wróciły do Łomży po ponad 30 latach. PKP zapowiada budowę nowego dworca

Po ponad 30 latach przerwy pociągi pasażerskie wróciły do Łomży, a Polskie Koleje Państwowe S.A. planują budowę nowego dworca kolejowego, który będzie częścią zmodernizowanej właśnie stacji. 8 czerwca br. spółka PKP ogłosiła przetarg na wykonanie projektu oraz wybudowanie zupełnie nowego obiektu do obsługi podróżnych.

13 czerwca w Łomży odbyło się wydarzenie inaugurujące powrót pociągów do miasta z udziałem premiera Donalda Tuska i już od następnego dnia zaplanowano regularne kursy pociągów PKP Intercity i POLREGIO m.in. do Białegostoku, Olsztyna, Ostrołęki, a dzięki dogodnym przesiadkom także do wielu innych polskich miast.

Przywrócenie połączeń kolejowych do Łomży było jednym z priorytetów rządu związanych z poprawą mobilności mieszkańców tej części Polski. Zgodnie z deklaracjami i w zapowiedzianym terminie pierwsze pociągi zatrzymają się na kompleksowo przebudowanej stacji. Inwestycje infrastrukturalne są jednym z kluczowych działań umożliwiających rozwój całego kraju i zaspokajanie potrzeb transportowych wszystkich Polaków, niezależnie od tego, czy mieszkają w największych aglomeracjach czy w mniejszych miejscowościach. Niedawno Łomża zyskała szybkie połączenie drogowe, a od dziś jest skomunikowana z resztą kraju także kolejowo – mówi Dariusz Klimczak, minister infrastruktury.

Reaktywację połączeń pasażerskich poprzedziły duże prace modernizacyjne PKP Polskich Linii Kolejowych S.A., w ramach których przebudowana została linia kolejowa prowadząca do Łomży i cała stacja, na której powstały m.in. nowoczesne perony. Inwestycja PKP S.A., w ramach której wybudowany zostanie zupełnie nowy budynek dworca, w naturalny sposób będzie uzupełniała wykonaną już modernizację infrastruktury.

– Inwestycje PKP S.A. wpisują się w większą całość budowania dostępności infrastruktury w Polsce i są istotną częścią zmiany, jaka w ostatnich latach zaczęła zachodzić na kolei. Nasz program Dworce Przyjazne Pasażerom uwzględnia m.in potrzeby mieszkańców, jak i plany przewoźników czy samorządów. Ujęte zostały w nim zarówno inwestycje na stacjach już dziś obsługujących wielu pasażerów, np. Łódź Widzew, Zawiercie czy Żywiec, jak i w miejscowościach, do których pociągi powróciły niedawno – jak w przypadku Ciechocinka czy właśnie Łomży – mówi Alan Beroud, prezes zarządu PKP S.A. i Grupy PKP.PKP S.A. wybuduje nowy dworzec kolejowy w Łomży 3 fot. PKP S.A.

Nowy dworzec i jego otoczenie, zmodernizowane tory, perony oraz wybudowane przez samorząd w sąsiedztwie stacji Miejskie Centrum Przesiadkowo-Komunikacyjne razem będą tworzyły nowoczesny węzeł integrujący różne środki transportu. W Łomży powstanie modułowy obiekt, w którym znajdą się wszystkie potrzebne elementy, by pasażerowie mogli zacząć podróż w komfortowych warunkach. Zagospodarowana zostanie także przestrzeń wokół – powstaną miejsca parkingowe, w tym dla osób z niepełnosprawnościami i dwa typu Kiss&Ride, elementy małej architektury, takie jak wiaty, ławki, kosze oraz nowe nasadzenia zieleni – podkreśla Paweł Lisiewicz, członek zarządu PKP S.A. ds. rozwoju i inwestycji.

Historyczny, wybudowany w latach 20. XX w. dworzec kolejowy nie przetrwał II wojny światowej, a obsługa pasażerów przez wiele lat była prowadzona w prowizorycznych budynkach. Nowy dworzec powstanie w ramach ogólnopolskiego programu PKP S.A. Dworce Przyjazne Pasażerom. Inwestycja ma na celu zwiększenie komfortu pasażerów stacji. Dzięki niej powstanie bezpieczny i dostępny dla wszystkich pasażerów, także dla osób o ograniczonych możliwościach poruszania się obiekt. Ogłoszone 8 czerwca br. postępowanie przetargowe obejmuje wybór wykonawcy prac projektowych oraz robót budowlanych w formule projektuj i buduj. Swoje oferty wykonawcy mogą składać do końca czerwca tego roku.

USA kolejny raz ograniczają wojskowe wsparcie dla NATO w Europie. Wschodnia flanka pod większą presją

Waszyngton przygotowuje głębokie cięcia w kontyngencie wojskowym przypisanym do struktur NATO w Europie. Jak ujawnił „New York Times”, Amerykanie zamierzają radykalnie uszczuplić liczbę samolotów bojowych, jednostek rozpoznawczych oraz okrętów wojennych, które do tej pory pozostawały do dyspozycji Sojuszu.

Z informacji, do których dotarli dziennikarze „New York Times”, wynika, że oficjalny plan redukcji sił trafił do europejskich sojuszników na początku czerwca. Szczegóły dokumentu potwierdziło dwóch wysokich rangą urzędników z Europy. Najważniejsze założenia Pentagonu przewidują spadek liczby myśliwców F-16 i F-15E dedykowanych do operacji NATO ze 150 do zaledwie 100 maszyn. Poważne ograniczenia dotkną również lotnictwo morskie – liczba samolotów rozpoznawczych ma zostać zredukowana z 26 do 15 sztuk.

Największe zaniepokojenie w kwaterze głównej NATO budzą jednak plany dotyczące logistyki powietrznej. Amerykanie zamierzają całkowicie wycofać z puli zasobów dostępnych dla Europy wszystkie osiem samolotów-cystern. Dla europejskich strategów to paraliżująca decyzja, ponieważ brak latających tankowców drastycznie ogranicza zasięg, mobilność i czas operowania myśliwców w powietrzu.

Redukcje uderzą rykoszetem również w potencjał morski Sojuszu. Plany Pentagonu zakładają wycofanie z europejskiego teatru działań okrętu podwodnego przenoszącego pociski rakietowe oraz całej lotniskowcowej grupy uderzeniowej. Taki krok automatycznie pozbawi Europę osłony ze strony stacjonujących na pokładzie okrętu dziesiątek myśliwców pokładowych. Pod znakiem zapytania staje także przyszłość sił odstraszania nuklearnego i konwencjonalnego – Amerykanie rozważają relokację jednej z dwóch grup bombowców strategicznych, które do tej pory były bezpośrednio przypisane do obrony Starego Kontynentu.

Realizacja tego scenariusza uderzy bezpośrednio w architekturę bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO, drastycznie ograniczając zdolności obronne Sojuszu w kluczowych obszarach operacyjnych. Redukcja amerykańskiego kontyngentu oznacza realne osłabienie potencjału militarnego w rejonach o najwyższym ryzyku geopolitycznym. Mowa tu przede wszystkim o zdolnościach do wykonywania uderzeń dalekiego zasięgu, prowadzenia misji tankowania w powietrzu oraz ciągłego monitorowania aktywności rosyjskiej floty podwodnej, które stanowią fundament każdego planu szybkiego reagowania w przypadku potencjalnego kryzysu.

Informacje o planowanych redukcjach krążyły w kuluarach od dłuższego czasu. W maju agencja Reuters donosiła, że administracja w Waszyngtonie pracuje nad nowym podziałem zasobów dla Sojuszu. Pierwsze konkretne ustalenia upublicznił jednak niemiecki „Spiegel”, opisując niejawne spotkanie w Brukseli. To tam amerykański wysłannik Alexander Velez-Green oficjalnie zakreślił sojusznikom kierunek nadchodzących zmian.

Rzeczniczka NATO Allison Hart oficjalnie potwierdziła, że plany modyfikacji wkładu wojskowego USA są faktem. Dowództwo Europejskie Stanów Zjednoczonych (EUCOM) określiło te działania jako „dostosowanie do właściwych rozmiarów”. Waszyngton tłumaczy swoją decyzję dążeniem do sprawiedliwszego podziału obciążeń finansowych i obronnych, co wpisuje się w założenia amerykańskiej Strategii Obrony Narodowej na 2026 rok oraz nową koncepcję „NATO 3.0”.

Biały Dom zapewnia, że decyzje te były konsultowane z dowództwem Sojuszu od wielu miesięcy, a ich nadrzędnym celem jest wymuszenie na Europie większych inwestycji we własny potencjał militarny. W praktyce oznacza to jednak gwałtowne przesunięcie ciężaru odpowiedzialności za bezpieczeństwo kontynentu na barki europejskich podatników.

Zapowiedziane uszczuplenie sił to bezpośrednia kontynuacja doktryny administracji Donalda Trumpa. Pod koniec kwietnia Pentagon zdecydował o wycofaniu około 5 tysięcy żołnierzy z Niemiec, a sam prezydent zapowiedział kolejne redukcje. Z ustaleń „Wall Street Journal” wynika, że Waszyngton poważnie rozważa zmniejszenie planowanej obecności wojskowej w Europie nawet o połowę.

Można więc powiedzieć przewrotnie: cieszymy się z polskich F-35, ale trudno udawać, że wszystko układa się idealnie. Nowoczesne myśliwce są ogromnym wzmocnieniem, jednak nie zastąpią amerykańskich samolotów-cystern, lotniskowcowych grup uderzeniowych, strategicznego rozpoznania ani całego zaplecza operacyjnego, na którym przez dekady opierała się obrona Europy. To dlatego entuzjazm po ceremonii w Łasku powinien iść w parze z chłodną oceną sytuacji: Polska robi coraz więcej, ale ciężar bezpieczeństwa wschodniej flanki rośnie szybciej niż liczba nowych maszyn w hangarach.

Trump znów rozhuśtał rynki. Nadzieje na porozumienie wspierają giełdy

Stopy procentowe w strefie euro są od wczoraj na poziomie 2,25%. Na Bliskim Wschodzie balansujemy pomiędzy możliwą eskalacją a porozumieniem, zgodnie z taktyką made by Trump. SpaceX debiutuje, a wpływ z IPO ma trzykrotnie przebić poprzedni rekord. 

EBC: działamy

Wczoraj EBC zdecydował się na zmiany po okresie rocznej stabilizacji. Koszt pieniądza poszedł w górę o 25 pkt bazowych, ale decyzja nie była zaskoczeniem. Trzeba przyznać, że tym razem komunikacja po stronie EBC nie zawiodła, a rynki spodziewały się takiego ruchu od dłuższego czasu. Mamy więc jasny sygnał, że bank centralny strefy euro nie będzie czekał, a z powodu wysokiej inflacji postanowił działać już teraz – i to mimo tego, że aktywność gospodarcza wcale nie wygląda najlepiej. Na konferencji prasowej zabrakło konkretów. Nie dowiedzieliśmy się, czy to początek nowego cyklu, czy tylko dostosowanie. Co istotne, w projekcjach EBC zarysowuje się kierunek w stronę bardziej stagflacyjnych rewirów (wyższa inflacja, niższy wzrost gospodarczy), ale o kolejnych decyzjach zapewne przesądzą dalsze losy konfliktu na Bliskim Wschodzie i czas trwania szoku energetycznego.

Kolejna nadzieja na pokój

Dla notowań EUR/USD sama decyzja EBC nie była przełomowa i tak naprawdę można ją traktować w kategoriach stabilizacyjnych. Wczorajszy dzień zdominowała jednak sytuacja na Bliskim Wschodzie i rollercoaster, który zafundował nam Donald Trump. W swoim stylu najpierw postraszył Iran nawet przejęciem wyspy Kharg, kluczowej dla irańskiego eksportu ropy naftowej (blisko 90%), i zapowiedzią ataków w nocy, by po krótkim czasie wszystko odwołać i zacząć mówić o „wielkim porozumieniu”. Jak wyliczyli statystycy, hasło to padło już po raz 39. w tym konflikcie z ust prezydenta USA, ale inwestorzy znów podłapali temat. Efekt był widoczny już wczoraj na Wall Street, gdzie obserwowaliśmy solidne wzrosty, ponad 1,5%, a fala optymizmu popłynęła dzisiaj również w stronę reszty świata. Wzrosty widać było w Japonii, na Tajwanie i w Europie – niemiecki DAX rośnie ponad 1,8%. Wrzucając kij w szprychy tego risk on można zacytować źródła irańskie, które twierdzą, że Teheran jeszcze nie zaakceptował tego porozumienia. Złośliwi mogą stwierdzić, że Trump znów zagrał na emocjach i zmienił retorykę, bo nie chciał psuć klimatu piłkarskiego święta, które zaczęło się m.in. w USA.

Historyczny debiut

Z drugiej strony mamy dzisiaj debiut SpaceX, który przyciągnął olbrzymie zainteresowanie. Zepsucie nastrojów w tym momencie mogłoby zniechęcić inwestorów, a nieudane IPO miałoby swoje rynkowe konsekwencje. A skoro już o spółce Elona Muska mowa, w jej wypadku wszystko wydaje się mieć komiczny wydźwięk: zaczynając od sektora działalności, przez wycenę na poziomie 1,77 bln USD, a kończąc na pozyskaniu z samego IPO niebagatelnych 75 mld USD. SpaceX już teraz należy więc do czołówki najdroższych firm świata, zaraz po gigantach technologicznych takich jak Nvidia (ok. 5 bln USD) czy Apple (4 bln USD). Schodząc jednak trochę na ziemię, warto wspomnieć, że spółka jak na razie opiera swój fenomen na… obietnicach. Są to choćby centra danych poza naszą planetą czy kolonizacja Marsa, a więc nie mówimy tutaj stricte o przepływach pieniężnych, przynajmniej nie w tym momencie. W tym całym otoczeniu zadziwia spokój na PLN, który – mimo tylu tematów – zachowuje się tak, jakby „grał w swojej grze”, EUR/PLN utrzymuje się tuż nad poziomem 4,24, a USD/PLN w okolicach 3,66.

Polski rynek aut rośnie szybciej niż unijny. Najmocniej zyskują hybrydy plug-in

Prawie 100-procentowy wzrost rejestracji hybryd plug-in w ciągu pierwszych 4 miesięcy tego roku Polsce to jeden z najbardziej zaskakujących trendów na europejskim rynku motoryzacyjnym. W czasie, gdy kierowcy w Niemczech, Francji czy krajach skandynawskich coraz częściej wybierają samochody w pełni elektryczne, Polacy stawiają na kompromis między nową a starą motoryzacją. Co ciekawe, dzieje się to mimo faktu, że ceny paliw w Polsce należą obecnie do najniższych w Unii Europejskiej, a wzrost ich cen po wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie był mniej dotkliwy niż w wielu krajach Europy Zachodniej. Coraz więcej kierowców zdaje sobie jednak sprawę, że w świecie rosnących napięć geopolitycznych, na rynku energii i kolejnych zmian regulacyjnych koszty użytkowania samochodów spalinowych mogą w przyszłości dalej rosnąć. Auta elektryczne i hybrydy przestają być więc ciekawostką, a stają się sposobem na obniżenie codziennych wydatków i dają większą niezależność od wahań cen paliw. To właśnie ten segment odpowiada dziś za znaczną część wzrostu całego rynku nowych samochodów w Polsce.

W pierwszych czterech miesiącach 2026 roku w krajach Unii Europejskiej zarejestrowano 746 899 nowych samochodów elektrycznych zasilanych wyłącznie bateriami. Oznacza to wzrost o prawie 34 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Udział aut elektrycznych w rynku nowych samochodów wzrósł do 19,7 proc. W samym kwietniu zarejestrowano ponad 200 tys. nowych elektryków, co oznacza skok sprzedaży o blisko 38 proc. rok do roku. Największy wzrost popytu odnotowano na największych rynkach motoryzacyjnych Europy. Włochy zwiększyły liczbę rejestracji samochodów elektrycznych o 73,1 proc., Francja o 48,2 proc., a Niemcy o 41,3 proc.

Na tym tle ciekawie wygląda Polska. W pierwszych czterech miesiącach 2026 roku zarejestrowano u nas 11 414 nowych samochodów elektrycznych, co oznacza wzrost o 49 proc. rok do roku. To tempo wyższe od średniej dla całej Unii Europejskiej, gdzie sprzedaż elektryków, jak wspomnieliśmy, wzrosła o prawie 34 proc. Polska nie należy jeszcze do największych rynków elektromobilności, ale rozwija się szybciej niż wiele bogatszych państw Europy Zachodniej.

Polacy ciągle stawiają przede wszystkim na hybrydy niż na w pełni eklektyczne pojazdy. W całej Unii Europejskiej sprzedaż hybryd plug-in wzrosła od początku roku o 26 proc., a klasycznych hybryd o 12,6 proc., co pokazuje, że kierowcy szukają sposobów na ograniczenie kosztów użytkowania samochodu i ochronę domowych budżetów przed skutkami drogiego paliwa. W Polsce ten trend jest jeszcze wyraźniejszy. Liczba rejestracji hybryd plug-in wzrosła aż o 98,5 proc., do 16 737 samochodów, co jest jednym z najlepszych wyników w całej Unii Europejskiej. Można odnieść wrażenie, że wielu polskich kierowców wybiera dziś rozwiązanie pośrednie, samochód pozwalający poruszać się na prądzie podczas codziennych dojazdów, ale jednocześnie dający komfort długiej podróży bez konieczności planowania postoju przy ładowarce.

Jednocześnie sprzedaż aut z tradycyjnymi silnikami spalinowymi w Europie wyraźnie spada. W całej Unii Europejskiej rejestracje samochodów benzynowych zmniejszyły się o 17,7 proc., a diesli o 16,1 proc. Polska na tym tle pozostaje jednak krajem przejściowym między starą a nową motoryzacją. Sprzedaż samochodów benzynowych spadła od początku roku jedynie o 4,4 proc., czyli znacznie wolniej niż wynosi unijna średnia. Pokazuje to, że polscy kierowcy nadal ostrożniej podchodzą do elektromobilności niż mieszkańcy Europy Zachodniej, na co wpływają nie tylko ceny samochodów, ale także dostępność infrastruktury ładowania oraz duże znaczenie rynku aut używanych.

Warto jednak zauważyć, że krajowy rynek motoryzacyjny rozwija się szybciej niż przeciętnie w Europie. W pierwszych czterech miesiącach roku liczba nowych rejestracji samochodów wzrosła w Polsce o 7,6 proc., podczas gdy średnia dla całej Unii Europejskiej wyniosła 4,2 proc. Co szczególnie istotne, auta ładowane z gniazdka, czyli samochody elektryczne i hybrydy plug-in, odpowiadały za około 84 proc. całego wzrostu rynku. To wyraźny sygnał, że elektromobilność przestaje być w Polsce niszowym segmentem i zaczyna mieć realny wpływ na kierunek rozwoju całej branży motoryzacyjnej.

Tymczasem sytuacja w USA wygląda inaczej niż w Europie. Wysokie ceny nowych samochodów elektrycznych oraz ograniczenie części programów wsparcia sprawiły, że sprzedaż nowych elektryków spadła od początku roku o niemal 27 proc., podczas gdy cały rynek nowych samochodów skurczył się o 7 proc. Amerykanie nie rezygnują jednak z elektromobilności całkowicie. Coraz większą popularnością cieszą się używane samochody elektryczne, których sprzedaż wzrosła w pierwszych czterech miesiącach roku o 17 proc., a ich udział w rynku osiągnął rekordowy poziom 2,8 proc.

Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej konflikt na Bliskim Wschodzie może ograniczać ogólną sprzedaż samochodów, jednak jednocześnie wysokie ceny paliw przyspieszają przechodzenie na napędy elektryczne. Globalna sprzedaż samochodów elektrycznych ma wzrosnąć w 2026 roku do 23 mln sztuk i odpowiadać za 28 proc. wszystkich sprzedawanych aut. Największy wzrost spodziewany jest w Europie, gdzie już co trzeci nowy samochód ma być elektryczny. Także nasz kraj wpisuje się w ten trend, choć wobec Europy Zachodniej odróżnia nas silny wzrost popularności samochodów hybrydowych. Obserwowane zmiany są czymś więcej niż reakcją na chwilowy wzrost cen paliw. Coraz częściej mamy do czynienia z trwałą zmianą nawyków zakupowych, która może przyspieszyć przejście na samochody elektryczne.

Backlog Scanway przekroczył 120 mln zł. Spółka planuje zwiększyć skalę produkcji. W tle możliwe pozyskanie kapitału

Scanway S.A. korzysta z rosnącego popytu na zaawansowane instrumenty optyczne dla globalnego sektora New Space i spodziewa się dalszego wzrostu portfela zamówień. Spółka wskazuje, że coraz większa liczba projektów konstelacyjnych oraz zapytań dotyczących obszarów Data-as-a-Service i świadomości sytuacyjnej w przestrzeni kosmicznej (SSA) powinna przełożyć się na nowe kontrakty w kolejnych okresach. W związku z tym Scanway planuje upoważnienie Zarządu do podwyższania kapitału zakładowego w ramach kapitału docelowego, a rozszerzony projekt uchwały w tej sprawie został ujęty w porządku obrad Zwyczajnego Walnego Zgromadzenia. Rozwiązanie to zwiększy elastyczność Spółki w zakresie ewentualnego pozyskania finansowania na dalsze skalowanie działalności oraz sprawniejszego reagowania na pojawiające się szanse rynkowe.

  • Popyt na zaawansowane instrumenty optyczne Scanway rośnie szybciej niż zakładała strategia Spółki na lata 2026–2028, m.in. w związku z większą liczbą projektów konstelacyjnych oraz zainteresowaniem nowym obszarem Data-as-a-Service
  • Spółka będzie rozwijała nową generację instrumentów VHR (Very High Resolution) oraz swoje kompetencje technologiczne w zakresie rozwiązań adaptive optics. Pozwoli jej to wejść do nowego, wysoce specjalistycznego segmentu rynku, obsługiwanego przez wąskie grono globalnych dostawców zaawansowanych instrumentów optycznych, w którym wartość pojedynczego instrumentu, wg szacunków Spółki, plasuje się w przedziale 5–20 mln euro
  • Backlog Scanway (podpisane i realizowane kontrakty) na 28 maja 2026 roku wynosił 53,5 mln zł, a łącznie z kontraktami oczekującymi na formalizację (o których Spółka informowała w komunikatach giełdowych) przekroczył 120 mln zł. Równolegle Spółka identyfikuje na ten moment pipeline potencjalnych projektów w perspektywie najbliższych 4 lat o wartości 500–700 mln zł[1]
  • Akcjonariusze będą głosować nad utworzeniem kapitału docelowego podczas Zwyczajnego Walnego Zgromadzenia zwołanego na 29 czerwca 2026 roku, a proponowane rozwiązanie zwiększy elastyczność finansowania dalszego rozwoju Spółki

[1] Wartość zapytań, ofert i postępowań przetargowych na różnych etapach poprzedzających zawarcie kontraktu. Ostateczna wartość ekonomiczna zostanie rozpoznana po podpisaniu umów.

Przed nami Walne Zgromadzenie, podczas którego akcjonariusze będą głosować nad udzieleniem Zarządowi upoważnienia do emisji akcji w ramach kapitału docelowego. Traktujemy to rozwiązanie jako narzędzie, które pomoże nam zwiększyć elastyczność Scanway w finansowaniu dalszego rozwoju. Widzimy wyraźnie rosnący popyt na nasze rozwiązania, wyższy niż zakładaliśmy podczas publikacji strategii we wrześniu 2025 roku. Liczba projektów konstelacyjnych i zapytań ofertowych od klientów międzynarodowych potwierdza, że rynek New Space się skaluje, a zapotrzebowanie na zaawansowane instrumenty optyczne rośnie. Nasz backlog łącznie z kontraktami oczekującymi na formalizację przekroczył już 120 mln zł, a zidentyfikowany pipeline jest kilkukrotnie wyższy, dlatego chcemy mieć możliwość przeprowadzenia sprawnego procesu pozyskania kapitału, jeśli pojawią się szanse rynkowe wymagające szybszego zwiększenia skali działalności – komentuje Jędrzej Kowalewski, CEO Scanway S.A.

Strategia Scanway na lata 2026–2028 zakładała systematyczny wzrost portfela zamówień, jednak popyt na produkty i usługi Spółki rośnie szybciej od przyjętych założeń. Backlog Scanway, łącznie z kontraktami oczekującymi na formalizację przekroczył 120 mln zł. Równolegle Spółka obserwuje wzrost zainteresowania obszarem Data-as-a-Service oraz świadomości sytuacyjnej w przestrzeni kosmicznej (SSA), które w momencie ogłaszania Strategii pozostawały na wcześniejszym etapie komercjalizacji. W ocenie Scanway dalszy wzrost portfela zamówień może wymagać większej elastyczności w zakresie pozyskania finansowania dalszego rozwoju, szczególnie w obszarach związanych ze skalowaniem zaplecza produkcyjnego, operacyjnego i równoległą realizacją większej liczby projektów.

Kapitał docelowy jest rozwiązaniem, które pozwala Zarządowi na podwyższenie kapitału zakładowego w granicach określonych przez Walne Zgromadzenie. W przypadku Scanway proponowany mechanizm ma zapewnić elastyczność działania w sytuacji, gdy pojawią się uzasadnione dodatkowe potrzeby finansowe związane z dalszym rozwojem działalności. Spółka chce zabezpieczyć sobie możliwość szybszego reagowania (w zakresie pozyskania finansowania) na możliwości rynkowe, bez konieczności każdorazowego uruchamiania pełnej procedury związanej ze zwołaniem Walnego Zgromadzenia.

Naszym priorytetem pozostaje sprawna realizacja obecnego portfela zamówień i przygotowanie organizacji do obsługi większej liczby projektów prowadzonych równolegle. W ostatnich kwartałach zwiększaliśmy możliwości produkcyjne i operacyjne, m.in. poprzez rozwój zaplecza laboratoryjnego i clean roomu oraz rozbudowę zespołu. To istotne przy projektach o rosnącej złożoności, w których coraz większe znaczenie ma nie tylko pozyskiwanie nowych kontraktów, ale również zdolność do ich terminowej realizacji i skalowania produkcji w powtarzalnym modelu z zachowaniem najwyższych standardów jakości. To kierunek, który ma nam utorować drogę w perspektywie do końca 2028 r. do osiągnięcia pozycji jednego z największych integratorów ładunków optycznych w Europie tłumaczy Jędrzej Kowalewski.

Przyspieszenie transformacji w seryjnego dostawcę ładunków optycznych dla globalnego sektora New Space pozostaje jednym z kluczowych kierunków rozwoju Scanway. Spółka chce zwiększać skalę dostaw dla klientów konstelacyjnych, rozwijać kolejne generacje instrumentów optycznych VHR (Very High Resolutions), w tym zdolnych do obrazowania na poziomie 50 cm/piksel z orbity LEO (Low Earth Orbit; rozdzielczość do osiągnięcia po 2028 r.)  wzmacniać kompetencje technologiczne w zakresie rozwiązań adaptive optics. Potwierdza to rosnący udział projektów międzynarodowych – w 2025 roku eksport technologii kosmicznych odpowiadał za 88% przychodów segmentu Space, a rozwiązania trafiały do klientów z Azji, USA i Europy.

Scanway coraz mocniej łączy rozwój hardware’u z warstwą software’ową i analityką danych, rozwijaną od dekady m.in. w segmencie Industry. Przykładem tych kompetencji jest HYDRA, autorskie rozwiązanie wykorzystywane w obszarze przetwarzania danych wizyjnych. Kierunek ten wspiera dążenie do pokrywania pełnego łańcucha wartości danych optycznych – od akwizycji, przez przetwarzanie i analizę, aż po predykcję zdarzeń, zgodnie z modelem APAP. Dzięki temu Spółka chce dostarczać klientom nie tylko instrumenty i zobrazowania, ale również gotowe informacje wspierające procesy decyzyjne.

Jednym z przykładów tego kierunku jest umowa zawarta w I kwartale 2026 roku z klientem z USA, dotycząca opracowania i dostarczenia nowej klasy instrumentów optycznych do obserwacji Ziemi dla budowanej konstelacji satelitów. Jej przewidywana wartość może sięgnąć ok. 4,3 mln USD za pierwszy instrument optyczny, a projekt obejmuje również możliwość komercjalizacji danych satelitarnych w modelu Data-as-a-Service. W kolejnych okresach portfel zamówień mogą zasilić także inne projekty, w tym m.in. drugi instrument dla Intuitive Machines oraz kolejne fazy projektu księżycowego Mani.

Matexi Polska z sukcesem wyemitowało obligacje o wartości 105 mln zł

Matexi Polska Holding & Finance S.A. (Matexi Polska) z powodzeniem przeprowadziło emisję czteroletnich obligacji korporacyjnych serii D o łącznej wartości 105 mln zł. To ważny krok w realizacji długoterminowej strategii rozwoju spółki oraz pierwsza w jej historii emisja papierów dłużnych, która została przeprowadzona z założeniem wprowadzenia ich do obrotu na rynku Catalyst. Duże zainteresowanie ofertą ze strony inwestorów potwierdza zaufanie rynku do stabilnej pozycji finansowej spółki oraz perspektyw dalszego wzrostu na polskim rynku mieszkaniowym. Rolę oferującego pełnił Michael / Ström Dom Maklerski.

Matexi Polska zakończyło proces emisji niezabezpieczonych obligacji korporacyjnych serii D o wartości 105 mln zł. Obligacje zostały wyemitowane na okres czterech lat, a ich oprocentowanie zostało ustalone na poziomie WIBOR 6M + 4 p.p. w skali roku. Odsetki będą wypłacane inwestorom w cyklach półrocznych.

Przeprowadzona emisja stanowi istotny element strategii dywersyfikacji źródeł finansowania działalności Grupy oraz wzmacniania jej pozycji kapitałowej. Pozyskane środki zostaną przeznaczone na refinansowanie obecnego zadłużenia oraz dalszy rozwój działalności Matexi Polska, w tym realizację kolejnych inwestycji mieszkaniowych na kluczowych rynkach w kraju.

„Jesteśmy bardzo zadowoleni z dużego zainteresowania inwestorów naszą ofertą. Emisja spotkała się z pozytywnym odbiorem rynku, a wśród inwestorów znaleźli się również nowi partnerzy finansowi, którzy obdarzyli Matexi Polska zaufaniem. Obligacje stanowią istotne źródło finansowania naszej działalności i wspierają realizację planów rozwojowych na polskim rynku. Przeprowadziliśmy pierwszą w naszej historii emisję niezabezpieczonych obligacji z założeniem notowania na rynku Catalyst. To ważny krok nie tylko z perspektywy dalszego rozwoju działalności deweloperskiej, ale również budowania silnej pozycji Grupy w obszarze finansowym. Sukces emisji potwierdza wiarygodność naszej strategii, stabilność biznesu oraz rosnące zaufanie inwestorów do naszej marki na polskim rynku”podkreśla Zofia Szymońska, Dyrektorka Finansowa, Członkini Zarządu, Matexi Polska Holding & Finance S.A.

Rolę oferującego oraz Agenta Emisji pełnił Michael / Ström Dom Maklerski, który wspierał spółkę w procesie przygotowania i przeprowadzenia transakcji. Emisja obligacji serii D została zrealizowana w ramach szerszego programu emisji obligacji ustanowionego wspólnie z Michael / Ström Dom Maklerski. Program przewiduje możliwość pozyskania finansowania do maksymalnej kwoty 300 mln zł w okresie dwóch lat, tj. do końca czerwca 2028 roku.

Pierwsza emisja obligacji Matexi Polska planowana do notowania na rynku Catalyst otwiera nowy rozdział w historii spółki. Obecność na rynku publicznym zwiększy transparentność działalności, poszerzy dostęp do kapitału oraz umożliwi budowanie długoterminowych relacji z inwestorami instytucjonalnymi i indywidualnymi.

Czy AI staje się naszym największym wrogiem? Krytyczna podatność w LangGraph może prowadzić do przejęcia infrastruktury AI

Coraz więcej organizacji wdraża autonomicznych agentów AI wspierających obsługę klienta, zarządzanie procesami biznesowymi czy analizę danych. Rozwiązania te często posiadają dostęp do systemów CRM, baz danych oraz innych kluczowych zasobów przedsiębiorstwa. Specjaliści Check Point Research – powołując się na swoje ostatnie badanie – ostrzegają, że błędy bezpieczeństwa w platformach wykorzystywanych do budowy takich systemów mogą prowadzić do poważnych konsekwencji dla organizacji.

Eksperci Check Point Research odkryli krytyczny łańcuch podatności w LangGraph – popularnym frameworku open source rozwijanym przez twórców LangChain. Narzędzie, pobierane średnio około 46,5 miliona razy miesięcznie, jest wykorzystywane do tworzenia zaawansowanych, opartych na dużych modelach językowych (LLM) agentów AI, którzy potrafią przechowywać stan, podejmować decyzje i realizować wieloetapowe zadania.

Jak jeden błąd rodzi katastrofę?

Badania wykazały, że połączenie dwóch odrębnych luk bezpieczeństwa może umożliwić przejęcie kontroli nad serwerem obsługującym środowisko LangGraph. Pierwsza z nich dotyczy podatności typu SQL Injection w funkcji get_state_history(), która odpowiada za pobieranie historii działania agentów AI. Umożliwia ona manipulowanie zapytaniami kierowanymi do baz danych SQLite lub Redis. Druga luka związana jest z niebezpiecznym procesem deserializacji danych przy użyciu mechanizmu msgpack. W odpowiednich warunkach pozwala to na wykonanie złośliwego kodu bezpośrednio na serwerze.

Połączenie obu podatności może prowadzić do zdalnego wykonania kodu (Remote Code Execution – RCE), co w praktyce oznacza możliwość przejęcia pełnej kontroli nad środowiskiem, w którym działa agent AI.

Zagrożenie inne niż wszystkie

Znaczenie tej podatności wykracza poza typowe zagrożenia związane z chatbotami czy manipulacją promptami. Agenci AI często posiadają dostęp do szerokiego zakresu zasobów organizacji, dlatego naruszenie serwera LangGraph może skutkować ujawnieniem kluczy API wykorzystywanych do komunikacji z modelami językowymi, historii konwersacji, danych klientów, rekordów CRM, zgłoszeń helpdeskowych oraz innych informacji przetwarzanych przez agenta. Dodatkowo przejęty serwer może stać się punktem wejścia do dalszych ataków na wewnętrzną infrastrukturę przedsiębiorstwa.

Jak podkreślają badacze Check Point Research, jest to sytuacja jakościowo odmienna od klasycznych ataków typu prompt injection. W tym przypadku zagrożone jest nie pojedyncze zapytanie czy sesja użytkownika, lecz całe środowisko wykonawcze agenta AI wraz z wszystkimi danymi i uprawnieniami, którymi dysponuje.

Podatność dotyczy wdrożeń self-hosted wykorzystujących mechanizmy przechowywania stanu oparte na SQLite lub Redis oraz aplikacji udostępniających funkcję get_state_history() z parametrami kontrolowanymi przez użytkownika. Problem nie wpływa natomiast na zarządzaną platformę LangSmith Deployment, która korzysta z innej architektury przechowywania danych.

Co istotne, w ramach procesu odpowiedzialnego ujawniania podatności Check Point Research współpracował z zespołem LangChain nad przygotowaniem i weryfikacją poprawek. Wszystkie zidentyfikowane luki zostały już usunięte. Jednocześnie, organizacje korzystające z podatnych wersji powinny niezwłocznie przeprowadzić aktualizację do bezpiecznych wydań, w tym między innymi do langgraph 1.0.10 oraz langgraph-checkpoint-sqlite 3.0.1 lub nowszych.

Zdaniem badaczy odkrycie to pokazuje szerszy problem związany z bezpieczeństwem systemów agentowych. Klasyczne podatności, takie jak SQL Injection, mogą mieć znacznie poważniejsze konsekwencje w środowiskach AI, ponieważ działające tam agenty dysponują szerokimi uprawnieniami i dostępem do wrażliwych danych. Dlatego organizacje rozwijające rozwiązania oparte na agentach AI powinny regularnie przeprowadzać testy bezpieczeństwa oraz działania AI Red Teaming, które pozwalają identyfikować złożone scenariusze ataków jeszcze przed ich wykorzystaniem przez cyberprzestępców.

Rynki założyły różowe okulary. Trump mówi o porozumieniu, ropa traci, giełdy zyskują

Notowania ropy naftowej są na najniższych poziomach od dwóch miesięcy. Czy „wielkie porozumienie” Trumpa tym razem się uda? Historyczny debiut SpaceX na giełdzie reprezentuje nie tylko kosmiczny przemysł, ale też kosmiczną wycenę na poziomie 1,77 bln USD i rekordowe IPO rzędu 75 mld USD. 

Euforia na rynkach

Wczorajszy dzień doskonale pokazał, z jak przewrotną sytuacją mamy do czynienia w kontekście Bliskiego Wschodu. Jeszcze przed południem „grana” była eskalacja, a prezydent USA groził zajęciem wyspy Kharg, kluczowej dla irańskiego eksportu (według szacunków tą drogą przepływa 90% handlu ropą naftową). Do tego znów zapowiadał uderzenie na Teheran z dużą siłą. I gdy już wszystko wydawało się przesądzone, a inwestorzy wycenili strach i kolejną falę napięcia w regionie, nastąpił nieoczekiwany zwrot. Trump po raz kolejny zaszokował rynki: nie tylko odwołał zmasowane ataki, ale zapowiedział, w swoim stylu, kolejne „wielkie porozumienie” z Persami. Inwestorzy zostali zaczarowani wizją zakończenia wojny i założyli „różowe okulary”, co poskutkowało falą optymizmu. Giełda amerykańska wystrzeliła, S&P zyskał ponad 1,7%, a Nasdaq aż 2,5%. Euforia rozlała się na cały świat, a piątkowy handel przynosi spore wzrosty choćby w Japonii (blisko 3%) czy na Tajwanie (ponad 2%). Również w Europie zapowiada się mocny start, niemiecki DAX w kontraktach przedsesyjnych pokazuje +1,5%.

Ropa najniżej od dwóch miesięcy

Na notowaniach ropy naftowej doskonale widać, z jak gwałtownym zwrotem akcji mieliśmy do czynienia. WTI po informacjach o możliwym zajęciu wyspy Kharg skoczyło w okolice 92 USD za baryłkę, by po kilkunastu godzinach zawrócić i znaleźć się na poziomach niewidzianych od dwóch miesięcy, w okolicach 86 USD za baryłkę. Mamy więc wyraźny odwrót od szczytów na poziomie 100 USD z końcówki maja. Silna reakcja notowań ropy naftowej to efekt zapisków potencjalnego porozumienia, w których mowa o otwarciu Cieśniny Ormuz i przywróceniu pełnej żeglugi. Powrót do podaży surowca sprzed konfliktu wymaga czasu, ale taki rozwój wydarzeń miałby przełożenie na ceny ropy naftowej, która powinna wejść w powolny trend spadkowy. Trzeba być jednak ostrożnym, ten konflikt pokazał wielokrotnie, że sytuacja zmienia się diametralnie, a o „wielkich porozumieniach” czytaliśmy już nie raz. Trzeba poczekać na reakcję strony irańskiej i ewentualne doniesienia o podpisaniu dokumentu przez obie strony.

Wzrostowa rakieta?

Wczorajszy handel na Wall Street był również napędzany debiutem spółki SpaceX. Z racji prowadzonej działalności nie mogło być inaczej – w grę wchodziły tylko kosmiczne wartości wycen i wpływów z emisji publicznej akcji. Spółka Elona Muska została wyceniona na poziomie 1,77 bln USD, a z samego IPO pozyskano niebagatelne 75 mld USD. Żeby zdać sobie sprawę o jak bardzo „kosmicznych” wartościach mówimy, warto przypomnieć poprzedni rekord z IPO, który wynosił raptem 25,6 mld USD i należał do spółki Saudi Aramco, giganta na rynku ropy naftowej. SpaceX już teraz należy więc do czołówki najdroższych firm świata, zaraz po gigantach technologicznych takich jak Nvidia (ok 5 bln USD) czy Apple (4 bln USD). Schodząc jednak trochę na ziemię, warto wspomnieć, że spółka jak na razie opiera swój fenomen na… obietnicach. Są to choćby centra danych poza naszą planetą czy kolonizacja Marsa, a więc nie mówimy tutaj stricte o przepływach pieniężnych, przynajmniej nie w tym momencie. Dla rynków istotna jest informacja, czy taki debiut może pozyskać nowy kapitał, czy dojdzie np. do relokacji z już posiadanych aktywów. Wtedy możemy być świadkami dość mocnych ruchów, mówi się, że rykoszetem oberwie np. rynek kryptoaktywów.

Cyfryzacja tak, ale nie kosztem najmniejszych firm. Rada Naukowa przy Rzeczniku MŚP o JPK-CIT

Rozszerzanie obowiązków raportowych na najmniejsze firmy może prowadzić do wzrostu kosztów prowadzenia działalności, pogłębiania barier administracyjnych oraz ograniczania konkurencyjności sektora MŚP – alarmują członkowie Rady Naukowej przy Rzeczniku Małych i Średnich Przedsiębiorców. W stanowisku dotyczącym JPK-CIT wskazują, że cyfryzacja administracji jest potrzebna, jednak nie może odbywać się kosztem mikroprzedsiębiorców, którzy często nie dysponują odpowiednim zapleczem organizacyjnym, finansowym i technologicznym. Stanowisko zostało przekazane Ministrowi Finansów i Gospodarki po analizie skutków rozszerzenia obowiązków raportowych związanych z JPK-CIT dla mikro, małych i średnich przedsiębiorców.

Przy Rzeczniku Małych i Średnich Przedsiębiorców działa Rada Naukowa skupiająca uznanych przedstawicieli świata nauki, prawa i gospodarki. Jej zadaniem jest identyfikowanie barier utrudniających prowadzenie działalności gospodarczej oraz opracowywanie rekomendacji wspierających tworzenie bardziej przyjaznych warunków dla przedsiębiorców.

Jednym z największych atutów Biura Rzecznika MŚP jest możliwość korzystania z wiedzy i doświadczenia wybitnych ekspertów skupionych w Radzie Naukowej. To autorytety reprezentujące różne dziedziny nauki i praktyki gospodarczej, które pomagają nam identyfikować zagrożenia dla przedsiębiorców oraz formułować rozwiązania oparte na rzetelnych analizach i danych. Dzięki temu głos przedsiębiorców jest wzmacniany przez ekspercką wiedzę i merytoryczne argumentymówi Agnieszka Majewska, Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców.

Eksperci zwracają uwagę, że kumulacja obowiązków wynikających z JPK, KSeF oraz innych systemów raportowych coraz mocniej obciąża najmniejsze podmioty gospodarcze. W opinii Rady Naukowej nowe regulacje powinny uwzględniać realne możliwości organizacyjne i finansowe mikroprzedsiębiorców, którzy często nie dysponują wyspecjalizowanym zapleczem administracyjnym.

Zdaniem przedstawicieli Rady Naukowej kolejne obowiązki sprawozdawcze oznaczają dla wielu firm konieczność ponoszenia dodatkowych kosztów związanych z obsługą księgową, zakupem specjalistycznego oprogramowania oraz dostosowaniem procesów wewnętrznych do nowych wymagań. W konsekwencji może to prowadzić do ograniczenia aktywności gospodarczej części najmniejszych przedsiębiorców.

W przekazanych rekomendacjach podkreślono również konieczność zachowania odpowiednich gwarancji ochrony praw przedsiębiorców w sytuacji coraz szerszego wykorzystywania przez administrację narzędzi opartych na algorytmach i sztucznej inteligencji. Zdaniem ekspertów cyfryzacja jest kierunkiem nieuniknionym i potrzebnym, jednak musi być wdrażana z poszanowaniem zasad proporcjonalności, przejrzystości oraz prawa do skutecznej obrony.

Cyfryzacja państwa jest potrzebna i może przynosić korzyści zarówno administracji, jak i przedsiębiorcom. Nie może jednak prowadzić do sytuacji, w której prowadzenie niewielkiej firmy wymaga poruszania się w coraz bardziej skomplikowanych systemach i procedurach. Rolą państwa powinno być upraszczanie obowiązków, a nie ich mnożeniepodkreśla Agnieszka Majewska.

Rada Naukowa postuluje m.in. objęcie mikroprzedsiębiorców szerszymi wyłączeniami z obowiązków raportowych, uproszczenie języka instrukcji i systemów cyfrowych, zapewnienie odpowiedniego czasu na wdrażanie nowych rozwiązań oraz stosowanie zasady proporcjonalności przy nakładaniu obowiązków sprawozdawczych.

Rzecznik MŚP zapowiada dalsze wykorzystywanie rekomendacji Rady Naukowej w działaniach na rzecz poprawy warunków prowadzenia działalności gospodarczej oraz wzmacniania konkurencyjności sektora MŚP.

Rynek biurowy w regionach zwalnia. Pustostany rosną, a deweloperzy stawiają na mniejsze projekty

Rynek biurowy poza Warszawą wszedł w 2026 rok z ograniczoną aktywnością deweloperską oraz wyraźnym przesunięciem nowej podaży w stronę mniejszych projektów. Największym zainteresowaniem najemców nadal cieszą się nowoczesne projekty w kluczowych miastach regionalnych, podczas gdy właściciele starszych obiektów coraz częściej wprowadzają pakiety zachęt dla najemców – wynika z raportu BNP Paribas Real Estate Poland „Review. Rynek biurowy w regionach” za I kwartał 2026 roku.

Mało nowych obiektów

Deweloperzy wyraźnie ograniczyli swoją aktywność na regionalnym rynku biurowym. Od początku roku zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej w największych miastach poza Warszawą zwiększyły się o 47,2 tys. m kw., co oznacza wzrost zarówno względem poprzedniego kwartału, jak i analogicznego okresu ubiegłego roku. Analitycy BNP Paribas Real Estate prognozują jednak, że w kolejnych kwartałach podaż pozostanie na ograniczonym poziomie.

Roczna podaż najprawdopodobniej pozostanie na poziomie poniżej 100 tys. m kw., co będzie jednym najsłabszych wyników od 2006 r. Jej struktura przesuwa się w stronę mniejszych projektów, z ograniczoną liczbą realizacji powyżej 10 tys. m kw. – ocenia Ewa Nicewicz, Starsza Konsultantka, Dział Wynajmu Powierzchni Biurowych BNP Paribas Real Estate Poland.

Nowa podaż na regionalnym rynku biurowym ogranicza się obecnie do pojedynczych inwestycji. Do największych obiektów oddanych do użytkowania w I kwartale 2026 roku należy Swobodna SPOT we Wrocławiu (14,6 tys. m kw.) realizowany przez Echo Investments, .PUNKT w Gdańsku (12,7 tys. m kw.) od Torus, The Park Wrocław II (9,5 tys. m kw.), za który odpowiada Projektmanagement Polska oraz Fabryczna Office Park B7 w Krakowie (8,4 tys. m kw.) od Inter-Bud.

Na koniec marca w budowie pozostawało niespełna 190 tys. m kw., co oznacza spadek w ujęciu kwartalnym (18%), jak i rocznym (46%). Nowe inwestycje, których oddanie planowane jest do końca 2027 roku, skupiają się w kluczowych ośrodkach – aż 65% wolumenu znajduje się w Krakowie i Poznaniu.

Obecnie największe zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej koncentrują się w Krakowie (27% rynku), we Wrocławiu (20%) oraz w Trójmieście (16%).

Wyhamowanie nowych transakcji

Wyniki za I kwartał 2026 roku wskazują na osłabienie aktywności najemców. Po mocnej końcówce roku, wolumen transakcji najmu w okresie od stycznia do końca marca wyniósł ok. 121,5 tys. m kw., co jest wynikiem o 51% niższym względem ubiegłego kwartału oraz prawie o 30% niższym względem analogicznego kwartału w 2025 roku. W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy na rynku odnotowano transakcje obejmujące niemal 718 tys. m kw. powierzchni, co oznacza wynik nieznacznie niższy niż zanotowany dla analogicznego okresu w pierwszym kwartale ubiegłego roku (spadek o 2,5%).

W pierwszym kwartale 2026 roku największy udział w wolumenie transakcji najmu przypadł na Trójmiasto, które odpowiadało za 41% wszystkich zawartych umów. Do największych transakcji w regionie należały przedłużenie najmu przez Adtran w budynku Tensor Y na 6,8 tys. m kw. oraz nowa umowa podpisana przez poufnego najemcę na 6,1 tys. m kw. powierzchni w Alchemia IV Neon Business Park II.

Wrocław odpowiadał za 21% zawartych transakcji, a największą z nich było przedłużenie umowy przez poufnego najemcę na 13 tys. m kw. w kompleksie Business Garden Wrocław. Z kolei Kraków, z udziałem na poziomie 14%, odnotował m.in. renegocjację umowy najmu przez PepsiCo, obejmującą 5,4 tys. m kw. powierzchni w obiekcie Brain Park A.

W strukturze popytu na początku roku dominowały nowe umowy, które stanowiły 51% całego wolumenu transakcji. Znaczące miejsce zajęły także umowy renegocjacji (37%), co może oznaczać, że firmy czasowo preferują pozostać w dotychczasowych lokalizacjach, a w przypadku zmiany wybierają najnowsze inwestycje. Biorąc pod uwagę wyniki z czterech ostatnich kwartałów, przedłużenia odpowiadają za ponad połowę zawieranych umów.

Wzrost współczynnika pustostanów

Na koniec marca 2026 roku na ośmiu głównych rynkach regionalnych do wynajęcia od zaraz było dostępne 1,18 mln m kw. powierzchni biurowej, co odpowiada współczynnikowi pustostanów na poziomie 17,4% – to wzrost o 0,5 p.p. w porównaniu do poprzedniego kwartału. Analitycy BNP Paribas Real Estate wskazują, że pomimo relatywnie wysokiego poziomu pustostanów, ograniczona nowa podaż oraz utrzymujące się czynniki wzrostu rynku powierzchni biurowych powinny sprzyjać stopniowemu ograniczaniu wolnych zasobów w kolejnych kwartałach.

Wskaźnik pustostanów pozostaje zróżnicowany w zależności od miasta. Na początku 2026 roku najniższy poziom niewynajętej powierzchni odnotowano w Szczecinie (7,9%), natomiast najwyższy w Katowicach (22,1%) oraz we Wrocławiu (22%). Pod względem wolumenu dostępnej powierzchni liderem pozostaje Kraków, gdzie na najemców czekało 341 tys. m kw. biur.

Rywalizacja o najemców

Rynek regionalny znajduje się w fazie stabilizacji, co przekłada się na poziom obecnych czynszów. Czynsze typu „Prime” za najlepsze powierzchnie biurowe w miastach regionalnych utrzymują się na poziomie 16,00–18,00 EUR/m kw./miesiąc, odzwierciedlając równowagę popytu i ograniczonej nowej podaży. Właściciele obiektów biurowych oferują również pakiety zachęt.

– Spada dostępność dużych modułów powyżej 3-5 tys. m kw., co wynika z niewielkiej aktywności deweloperskiej i postępującej absorpcji istniejącej powierzchni. Z uwagi na wysoki współczynnik pustostanów na rynkach regionalnych panuje duża rywalizacja o najemcę. Wynajmujący chcąc utrzymać wysokie stawki bazowe oferują bardzo atrakcyjne pakiety zachęt czynszowych w postaci wakacji czy budżetu na aranżację. W średnim terminie można oczekiwać również presji wzrostowej na czynsze Prime w projektach najwyższej klasy – podkreśla Wiktoria Weilandt, Associate Director, Dział Wynajmu Powierzchni Biurowych BNP Paribas Real Estate Poland.