eFaktoring, eWindykacja i eUmowy – ułatwienia dla przedsiębiorców w Santander Bank Polska

0

Santander Bank Polska przygotował pakiet e-usług dla mikro i małych firm. W bankowości internetowej Mini Firma oprócz m.in. eKsięgowości i Kantoru Santander, klienci skorzystają z usługi szybkiej wymiany faktur na gotówkę, czyli z eFaktoringu oraz z narzędzi do windykacji zaległych należności i zawierania umów online.

– W Santander Bank Polska wprowadzamy rozwiązania, aby pomóc klientom w prowadzeniu i rozwijaniu ich biznesu. Tym razem w bankowości internetowej Mini Firma udostępniliśmy zestaw nowych możliwości, które będą wspierać i ułatwiać codzienne zarządzanie biznesem – to profesjonalne wsparcie ekspertów usług prawnych i windykacyjnych. Dzięki rozwiązaniom eUmowy, eFaktoring i eWindykacja, nasi klienci mogą szybko i sprawnie załatwić dużą część formalności. Wspieramy w codziennym prowadzeniu biznesów, aby nasi klienci – przedsiębiorcy, mogli je z sukcesami rozwijać – mówi Arkadiusz Przybył, wiceprezes Zarządu Santander Bank Polska.

eFaktoring – proste narzędzie do utrzymania płynności finansowej

Jak wskazują dane z majowego badania na zlecenie KRD, połowa ankietowanych przedsiębiorców, którzy reprezentują sektor mikro i małych firm negatywnie ocenia swoją sytuację ekonomiczną[1]. To przede wszystkim efekt kryzysu wywołanego pandemią COVID-19. Obawę o utratę płynności finansowej przedsiębiorcy mieli już w kwietniu, sygnalizowało ją 2/3 ankietowanych przedstawicieli MŚP w badaniu Barometr EFL[2].

Istotnym utrudnieniem w zachowaniu płynności przedsiębiorstw są długie terminy płatności faktur, których wymaga wielu usługobiorców. Dwu-, a nawet trzymiesięczne oczekiwanie na zapłatę nawet w stabilnej sytuacji gospodarczej jest niełatwe, a w czasach kryzysu może być destruktywne dla działalności firmy.

Właśnie dlatego Santander Bank Polska przygotował dla przedsiębiorców przystępną i przejrzystą usługę eFaktoringu. Dzięki niej fakturę sprzedażową, zaraz po jej wystawieniu można zgłosić do sfinansowania w Narodowym Funduszu Gwarancyjnym (NFG), który ekspresowo wypłaci 100% wartości netto faktury VAT lub jej część – w zależności od decyzji przedsiębiorcy. Aby zacząć korzystać z usługi wystarczy złożyć wniosek o przyznanie limitu faktoringowego. Na start można otrzymać nawet 100 000 zł – i zamieniać faktury na gotówkę w 5 minut! Rozwiązanie dostępne jest dla klientów, którzy mają bankowość elektroniczną Mini Firma.

Proces finansowania faktur odbywa się w on-line, szybko i bez formalności. Klienci Santander Bank Polska mogą korzystać z eFaktoringu na specjalnych warunkach. Przez pierwsze 6 miesięcy współpracy są zwolnieni z opłaty abonamentowej za prawo do wykorzystywania limitu faktoringowego. W kolejnych miesiącach koszt stały wynosi 0,2% od kwoty przyznanego limitu. Do tego dochodzą jedynie prowizje od sfinansowanych faktur – w NFG stawki rozpoczynają się już od 1,99 zł za każde sfinansowane 100 zł na 30 dni – jest to obecnie jedna z najniższych stawek rynkowych.

Wsparcie w odzyskaniu należności

Nieterminowa zapłata za towar lub usługę albo też całkowity brak uregulowania należności, to istotne zagrożenie dla płynności finansowej firmy. Odpowiada na to eWindykacja – nieopłacone faktury można w ciągu kilku chwil wprowadzić na platformę Payhelp i tym samym uruchomić proces windykacji polubownej. W razie potrzeby przez platformę można też skierować sprawę na drogę sądową, w trybie Elektronicznego Postępowania Upominawczego.

Eksperci Payhelp, dzięki swojemu wieloletniemu doświadczeniu, dobierają najlepszą formę dochodzenia wierzytelności. Payhelp prowadzi pełną obsługę procesu windykacyjnego. Przedsiębiorca oszczędza w ten sposób czas i energię, a jednocześnie zyskuje specjalistyczne pośrednictwo. Pozwala to utrzymać dobre relacje bezpośrednie z nieterminowym kontrahentem, a ponadto kształtuje wizerunek firmy jako profesjonalnie kontrolującej swoje należności. Dostawcą usługi eWindykacja oraz serwisu Payhelp jest BEST S.A. – lider w branży zarządzania wierzytelnościami w Polsce.

eUmowy – prostsza droga przez formalności

Przedsiębiorcy mierzą się ze zmiennością przepisów i biurokracją, która na co dzień spowalnia ich biznes. Szczególnie małe firmy z reguły nie mogą sobie pozwolić na stałą i kompleksową obsługę prawną. Dlatego każde rozwiązanie, które upraszcza formalności jest dla nich istotnym udogodnieniem.

Takim narzędziem są udostępnione bezpłatnie eUmowy. eUmowy dają dostęp do aplikacji Umownik – narzędzia, które umożliwia wygenerowanie aktualnej i zgodnej z prawem umowy w oparciu o ponad 30 dostępnych szablonów. Znajdują się w niej np. umowy sprzedaży, zlecenia, o dzieło, NDA, RODO. W aplikacji klienci mogą tworzyć wzory o dowolnej treści, a także prowadzić zdalne negocjacje z kontrahentem. Dodatkowo mogą weryfikować tożsamość i podpisywać umowy podpisem elektronicznym.

W ten sposób można elektronicznie, z zachowaniem pełnego bezpieczeństwa i poufności wprowadzonych danych, szybko i poprawnie przygotować i zawrzeć umowę. Jednocześnie wszystkie tak stworzone dokumenty są dostępne w jednym miejscu i w każdej chwili można do nich sięgnąć przez bankowość internetową. Dostawcą usługi Umownik jest LawBiz Technology Sp. z o.o.

[1] KRD: 49 proc. przedsiębiorców z sektora mikro, małych i średnich firm przyznaje, że ich sytuacja ekonomiczna jest zła, 18.05.2020, pap.pl, publikacja online: https://www.pap.pl/aktualnosci/news%2C646231%2Ckrd-49-proc-przedsiebiorcow-z-sektora-mikro-malych-i-srednich-firm [dostęp: 05.06.2020].

[2] Ponad 60 proc. MŚP obawia się utraty płynności finansowej w II kwartale, finanse.gazetaprawna.pl, 15.04.2020, publikacja online: https://finanse.gazetaprawna.pl/artykuly/1469506,ponad-60-proc-msp-liczy-sie-z-utrata-plynnosci-finansowej-w-ii-kwartale.html [dostęp: 05.06.2020]

Jak koronawirus wpłynął na rynek pracy

0

Na początku marca w Polsce potwierdzono pierwsze zachorowania na COVID-19. W kolejnych tygodniach lockdown uniemożliwił wielu firmom prowadzenie swojej działalności. Jak epidemia wpłynęła na liczbę publikowanych ofert pracy oraz poszukujących zatrudnienia, pokazują dane serwisu OLX Praca.

Jak wynika z danych GUS na koniec maja tego roku w urzędach pracy zarejestrowanych było ponad milion bezrobotnych, czyli więcej niż w kwietniu o prawie 50 tys. oraz więcej niż w maju ubiegłego roku o 105,7 tys. Stopa bezrobocia rejestrowanego wyniosła 6 proc. W maju kolejne osoby utraciły zatrudnienie – zarejestrowano wówczas ponad 100 tys. zupełnie nowych bezrobotnych. Zwiększył się też odsetek osób bezrobotnych w wieku poniżej 30. roku życia i wyniósł 27,2 proc.

Sytuacja społeczno-gospodarcza w kraju nadal pozostaje trudna, ale stopniowe odmrażanie gospodarki wpłynęło na poprawę w niektórych obszarach. Z danych serwisu OLX Praca wynika, że w pierwszej połowie kwietnia znacząco spadła liczba pracodawców publikujących ogłoszenia o pracę w porównaniu z okresem sprzed koronawirusa. Praktycznie nie oferowano wówczas zatrudnienia w branżach beauty i HoReCa. Jednak w maju sytuacja uległa poprawie. Ma to oczywiście związek ze stopniowym odmrażaniem polskiej gospodarki. Od 4 maja były otwierane hotele i pensjonaty. Od 18 maja działalność wznawiały salony kosmetyczne i fryzjerskie, restauracje, bary i kawiarnie.

Zgodnie z wynikami serwisu OLX w drugiej połowie maja liczba pracodawców oferujących pracę wzrosła o 3 proc. w porównaniu z danymi z lutego.

Większe zapotrzebowanie w sektorze beauty i w branży budowlanej

Po znoszeniu obostrzeń rządowych w niektórych obszarach zwiększyło się zapotrzebowanie na nowych pracowników. W sektorze beauty liczba dodanych ofert wzrosła wówczas o 30 proc. Co ciekawe, w połowie maja zanotowano największą liczbę dodanych ogłoszeń w kategorii Fryzjer / kosmetyczka w historii OLX Praca.

Remonty i prace budowlane również w czasie epidemii cieszą się dużym zainteresowaniem. Jest to jedna z nielicznych branż, która nie była całkowicie zamrożona. A wiosna i początek lata to okres, w którym co roku poszukiwani są pracownicy sezonowi do wykonywania prac budowlanych. W maju tego roku w branży budowlanej pojawiło się o 21 proc. więcej ofert w porównaniu z okresem sprzed epidemii. Z kolei do pracy na produkcji oraz na stanowiska kierowców i kurierów już w maju liczba ofert utrzymywała się na takim samym poziomie jak przed koronawirusem.

Jak wynika z danych OLX w drugiej połowie maja w porównaniu z danymi z lutego tego roku o ponad 200 proc. wzrosła również liczba dodanych ogłoszeń w kategorii Zdrowie i opieka. Miało to związek z akcją promocyjną trwającą od marca do końca czerwca, podczas której użytkownicy mogli w tej kategorii dodawać oferty bezpłatnie.

Rekrutacja online i praca zdalna

W dobie epidemii zarówno dla pracodawców, jak i osób szukających pracy istotne znaczenie ma możliwość wykonywania pracy z domu. Na początku czerwca łącznie w kategorii Praca pojawiło się ponad 3 tys. ogłoszeń oznaczonych jako praca zdalna oraz ponad 6 tys. oznaczonych jako praca z rekrutacją online. Również wśród osób poszukujących zatrudnienia dwukrotnie wzrosła liczba osób zainteresowanych pracą wykonywaną zdalnie.

Wprowadzenie do parametrów wyszukiwania pracy zdalnej to odpowiedź na potrzeby rynku, które pojawiły się w związku z koronawirusem – mówi Tomasz Grzechnik, szef kategorii Praca w OLX. – Epidemia zmusiła wiele firm do przeniesienia pracy do domów i choć oczywiście życzymy sobie, by wirus odszedł jak najprędzej, to z obecnej perspektywy możemy już powiedzieć, że praca zdalna i rekrutacja online na dłuższą metę mogą pomóc wygenerować spore oszczędności dla pracodawcy i korzyści dla pracownika.

Spadek liczby odpowiedzi na oferty pracy

W pierwszej połowie kwietnia, gdy wiele firm pracowało zdalnie i obowiązywały ograniczenia dotyczące przemieszczania się i funkcjonowania, zmniejszała się liczba osób odpowiadających na ogłoszenia o pracę. Znaczące spadki były widoczne w takich kategoriach, jak: Hotelarstwo, Gastronomia, Hostessa, Fryzjer / kosmetyczka. W maju sytuacja uległa poprawie – podobnie jak zwiększała się liczba ofert, zwiększała się również liczba osób aktywnie poszukujących zatrudnienia.

W maju największe zainteresowanie było w branży dotyczącej zdrowia i opieki – o ponad połowę wzrosła liczba użytkowników odpowiadających na oferty. Ponadto, w porównaniu z okresem sprzed koronawirusa, zwiększyła się liczba aplikujących odpowiadających na ogłoszenia na stanowisko magazyniera (wzrost o 13 proc.) oraz do pracy w salonach fryzjerskich i kosmetycznych (wzrost o 14 proc.).

Pod koniec maja nadal liczba nadesłanych odpowiedzi na oferty pracy była mniejsza niż przed koronawirusem o ok. 10 proc. Widoczna jest jednak tendencja wzrostowa. Warto też zwrócić uwagę, że o ponad 60 proc. wzrosła liczba użytkowników przeglądających ogłoszenia oznaczone jako Praca dodatkowa / sezonowa. Może to oznaczać, że w związku z niestabilną jeszcze sytuacją na rynku pracy dla poszukujących zatrudnienia ciekawą opcją staje się praca tymczasowa.

Cyfryzacja po koronawirusie – czy dogonimy Europę?

Polska cyfryzacja kuleje i trzeba nadać jej tempa. Czy paradoksalnie pandemia COVID-19 pozytywnie wpłynie na potrzebę informatyzacji i zastosowania technologii w naszym kraju? Na przełomie ostatnich trzech miesięcy przekonaliśmy się, jak wiele i jak szybko mogło się zmienić. Biznes dostosował się sprawnie. A jak wyglądały inne sektory, w tym sądownictwo i administracja? 

Od blisko 20 lat mamy możliwość korzystania z podpisu elektronicznego. Do tej pory promil Polaków stosował tę formę sygnowania dokumentów. Wielu ekspertów wskazuje, że administracja elektroniczna działa średnio, a obywatele w dobie pandemii na własnej skórze przekonali się, co nie zostało zinformatyzowane. A przecież Estonia, która jest mniejszym krajem niż Polska, sprawnie funkcjonuje online. Czemu więc my nie możemy? Cyfryzacja nie jest przecież odrębną gałęzią gospodarki czy administracji, a sposobem na to, by takie elementy życia jak płatności, edukacja czy sprawy urzędowe móc realizować w sposób szybki i wygodny, a w sytuacjach kryzysowych jak pandemia, przetestować skuteczność informatycznych wdrożeń.

Cyfryzacja Polski w dobie koronawirusa i konsekwencje przejścia do przestrzeni online

Jesteśmy krajem konserwatywnym. Tak w poglądach, jak i sektorze prawno-administracyjnym. Usługi oparte są na papierologii i tradycyjnym obiegu dokumentów. Zero działalności elektronicznej albo minimalna ich ilość sprawiały, że zanim nabyliśmy wymarzoną nieruchomość, poświęcaliśmy kilka dni na bieganie od urzędu do urzędu. Nagle, 1 marca 2020 roku wszystko stanęło. Przekonaliśmy się, co zostało scyfryzowane, a gdzie cyfryzacji nie było. Ludzie, siedząc w domach, zmienili sposób funkcjonowania. Zmieniła się również ich mentalność i podejście do technologii. Scyfryzowaliśmy się jako społeczeństwo, ale państwo pozostało na tym samym zastanym etapie.

Doświadczenie, które państwo polskie popełniło na naszych dzieciach będzie skutkowało przez najbliższe dwadzieścia lat. Dzieci miały dwa tygodnie na przerzucenie się na e-learning. One zdały ten egzamin bardzo dobrze, gorzej z nauczycielami. Ale przez dwa miesiące wielu z nich pozyskało nowe kompetencje. I tu rzeczywiście online’owe funkcjonowanie znakomicie się poprawiło – powiedział prof. UO dr hab. Dariusz Szostek.

Jakie są tego konsekwencje? Wielu przedsiębiorców bardzo poważnie rozważa rezygnację z najmu nieruchomości komercyjnych i przejście  na pracę zdalną, która wcześniej istniała w niewielkim stopniu. Tendencje wyraźne są także wśród części pracowników, którzy bardzo chwalą sobie pracę z domów. Wiele osób chciałoby pracować w systemie 3+2 (praca w biurze + home office), co bardzo wpłynie w przyszłości na kwestie najmu nieruchomości.

Sektor prawny nie był gotowy na lockdown

Przez ostatnie 20 lat głównie mówiliśmy o informatyzacji, a nie działaliśmy. I nagle, 1 marca pojawiło się pokerowe „sprawdzam”. Lawina problemów, zawierania umów tylko się rozkręcała. Chociaż w ciągu dwóch miesięcy ludzie nawykli do zdalnego komunikowania się, wiedzą, co to jest podpis elektroniczny, a na rynku odnotowano kilkusetprocentowy wzrost sprzedaży takiej formy uwierzytelniania dokumentów, droga zmian nie jest łatwa, ale widać światełko w tunelu. Pomału zmienia się też myślenie w konserwatywnym notariacie.

Dwa miesiące temu wraz z prof. Zollem i prof. Rott-Pietrzyk oraz dr Grochowskim przygotowaliśmy rekomendację dla notariatu w aspekcie możliwości sporządzania aktu notarialnego online na podstawie dzisiejszych przepisów, z drobnym ewentualnym liftingiem. Chodzi o to, aby zmienić konserwatywne podejście do czynności notarialnych. Efekt był zaskakujący: bardzo mocna negacja ze strony wielu notariuszy, względem wykorzystania nowoczesnych narzędzi z notariacie. Rekomendacje miały charakter praktyczny, ale z mocnymi podwalinami naukowymi. Po dwóch miesiącach, kiedy okazuje się, że kancelarie notarialne funkcjonują na pół gwizdka, a niektóre wręcz przez 2 miesiące były zamknięte, kiedy już wiadomo, że pandemia nie skończy się tak szybko, diametralnie zmieniło się nastawienie notariuszy w zakresie wykorzystywania nowych technologii. Podjęto dyskusję w tymże zakresie, a wielu notariuszy otwarcie przyznaje się do tego, że nie ma innego wyjścia jak się zreformować. Zmieniła się mentalność. Pamiętam jak jeszcze w ramach prac “świętej pamięci” Komisji Kodyfikacyjnej  (została rozwiązana w poprzedniej kadencji Parlamentu) przygotowaliśmy zmiany w kodeksie postępowania cywilnego, dopuszczające między innymi e-rozprawy. Przepisy uchwalono, ale nie wdrożono. Pojawił się COVID-19 i  nagle można! Pierwsza taka rozprawa odbyła się 21 kwietnia we Wrocławiu. Aktualnie wiele sądów je wdrożyło. Nagle podpisy elektroniczne są akceptowalne. Zmieniło się także rozumienie bezpośredniości czy obecności. To, co do tej pory było odrzucane, przede wszystkim także przez notariuszy, że dla spełnienia wymogu obecności oraz bezpośredniości musimy być fizycznie obecni w konkretnym miejscu, zmieniło się także w systemowej wykładni prawa. W lipcu pojawi się taka publikacja europejskich naukowców „Covid and Law”, w której,  m.in. wskazujemy  jak na świecie w przeciągu dwóch ostatnich miesięcy zmieniła się kwestia interpretacji bezpośredniości. Skoro w polskiej Konstytucji w art. 120 mamy przepis, który wskazuje, że posiedzenia Sejmu odbywają się w obecności co najmniej połowy posłów – a my nie zmieniając Konstytucji, ale tylko regulaminem wprowadzając możliwość uczestnictwa posłów online, to oznacza, że zdalnie można robić wszystko, na co także wskazuje nowa interpretacja prawa. A realizacja postulatu obecności oraz bezpośredniości może być realizowana także online – podsumował Dariusz Szostek.

Zmieniła się mentalność. Dostrzeżono bałagan, chaos i to, że żyjemy jak za czasów Bismarcka – papierologia, dokumenty, obrót wniosków, podań, który mamy perfekcyjnie opanowany. Brak nam systemów informatycznych, które by wspierały tę pracę. W innych państwach nie jest tak, że otrzymujemy obieg dokumentów, w tym papierowych. Jest dostęp do informacji, obieg informacji, a nie dokumentów. Wielu uważa, że staje się nowoczesnymi tylko dlatego, że zamienia dokument tradycyjny, z podpisem własnoręcznym, na taki z podpisem kwalifikowanym, ale dalej to jest tekst w PDF. To nie jest nowoczesność, to co najwyżej kompensowanie opóźnień.

Wciąż tkwimy w końcówce XX wieku

Jako kraj mamy do odrobienia spore zaległości w zakresie cyfryzacji. Tokenizacja za granicą jest już powszechna. Gruzja, Litwa, Estonia, Malta mają wpisy w blockchain, a my wciąż księgi wieczyste. Na świecie mamy do czynienia ze smart contractami, samodzielnie egzekwującymi czynności, m.in. bankowe, jest tokenizacja i algorytmizacja.

To jest teraźniejszość, żadna przyszłość (jak uważa wielu). Problemem Polski jest porównywanie się do dużych gospodarek, m.in. Niemców, Anglików, Francuzów, znajdując zawsze usprawiedliwienie, że oni są bardziej rozwinięci. Wolę  porównywać się do Turcji, Białorusi, Rumunii, Estonii itd. (bo tu nie ma usprawiedliwienie). Widząc takie efekty porównania, bardziej boli, gdyż wyraźnie wówczas widać, w jakim miejscu jesteśmy. Czyli gdzie? W zakresie cyfryzacji mentalnie i organizacyjnie w końcówce XX wieku, może pierwsze lata XXI. Obieg dokumentu przede wszystkim, zamiast oparcia się o informację i odpowiednie wpisy, m.in. w blockchain. Konieczna jest zmiana funkcjonowania administracji, sądownictwa itd.. Czy w dalszym ciągu mamy posługiwać się papierowym odpisem aktu notarialnego jak przez ostatnie 150 lat, z tradycyjną pieczęcią, zszywając karty  w czasach, gdy nowoczesne państwa umieszczają go w blockchainowych rejestrach? – skonkludował Dariusz Szostek.

***

Wypowiedzi prof. UO dr hab. Dariusza Szostka, specjalisty w prawie nowych technologii, w aspektach prawnych handlu elektronicznego i w prawie konsumenckim, eksperta w zakresie identyfikacji elektronicznej oraz metod uwierzytelniania, blockchain i smart contract, pochodzą z debaty Otodom „Rynek nieruchomości dziś i za rok”, która odbyła się online, 17 czerwca 2020 roku, w ramach cyklu Otodom.Live na platformie Facebook.

Czym się różni księgowy od dyrektora finansowego?

0

Księgowy patrzy w przeszłość, dyrektor finansowy – kreuje przyszłość. Tak w skrócie można opisać podstawową różnicę między tymi dwoma stanowiskami w firmie. Dla wielu przedsiębiorców nie jest to jednak oczywista sprawa. Aby nie dochodziło do niepotrzebnych napięć, warto więc dokładnie określić zakres obowiązków każdej z tych osób.

Na czym polega rola księgowego?

Rolą głównego księgowego jest zapewnienie firmie bezpieczeństwa związanego z ewidencją zdarzeń gospodarczych – zarówno z punktu widzenia formalnego, jak i prawnego. Do jego obowiązków należy także realizacja zaleceń audytorów badających sprawozdania finansowe (jeżeli spółka podlega badaniu), ewentualnie zarządzanie podległym zespołem.
– Do tego momentu wszystko jest jasne. Problem pojawia się, gdy właściciele przedsiębiorstwa oczekują, że z wyprzedzeniem dowiedzą się od księgowego o tym, jak będzie wyglądała przyszła sytuacja finansowa firmy. Oprócz prognozowania często wymagają ponadto analizy rentowności poszczególnych obszarów, planowania płynności w długim i krótkim terminie, a nawet odpowiedzialności w zakresie kontroli wyniku finansowego czy optymalizacji podatków. Jednak te kwestie ewidentnie należą już do kompetencji dyrektora finansowego – tłumaczy Sebastian Uryn, ekspert z Grupy Doradczej Compertus. Czy to oznacza więc, że główny księgowy nie może wykonywać opisanych wyżej obowiązków? – Jeśli posiada odpowiednią wiedzę i umiejętności – jak najbardziej może. W takiej sytuacji trzeba mieć jednak świadomość, że są to dodatkowe zadania, wykraczające poza klasyczną księgowość. Dlatego ich zakres warto uszczegółowić na piśmie. W ten sposób unikniemy nieporozumień czy rzucania wzajemnych oskarżeń, gdy coś w firmie idzie nie tak – wyjaśnia Sebastian Uryn. A co jeśli nasz księgowy stwierdzi: “Szefie, to dla mnie za dużo!”? Wtedy do akcji powinien wkroczyć dyrektor finansowy.

Dyrektor finansowy – strażnik interesów firmy

Kompetencje CFO są bardzo szerokie. W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że osoba ta dba o finanse firmy i jest strażnikiem jej interesów.
– Do głównych zadań CFO należą: prowadzenie polityki finansowej przedsiębiorstwa, tworzenie strategii jej rozwoju, kontrola rentowności, optymalizacja podatków czy inwestowanie nadwyżek. Innym ważnym obszarem, który może usprawnić działanie biznesu, jest edukacja zespołu, a szczególnie menedżerów każdego szczebla – mówi specjalista z Grupy Doradczej Compertus.  Dlaczego współpraca z menedżerami jest tak istotna? Ponieważ to właśnie ich decyzje operacyjne mają największy wpływ na wynik finansowy firmy. Aby w przedsiębiorstwie mógł funkcjonować dobrze zarządzany system budżetowania czy kontrolingu, osoby odpowiedzialne merytorycznie za poszczególne obszary muszą posiadać niezbędny poziom wiedzy ekonomicznej.

CFO – etat czy outsourcing?

Powodem, dla którego wielu przedsiębiorców przerzuca obowiązki CFO na głównego księgowego, są wysokie koszty zatrudnienia wykwalifikowanego dyrektora. Istnieje jednak inne rozwiązanie, które ostatnimi czasy zyskuje na popularności nawet w przypadku dużych przedsiębiorstw. To outsourcing, w ramach którego wyspecjalizowane firmy świadczą usługi dyrektora finansowego na godziny.  – Poziom opłat za usługi dyrektora finansowego na godziny dostosowany jest do skali działalności biznesu – jego praca ma przecież generować dodatkowe zyski, a nie pogarszać wynik finansowy. Jest to możliwe dzięki temu, że małe firmy mają stosunkowo niewiele dokumentów, co w prosty sposób przekłada się na mniejszą pracochłonność. U dużych klientów z kolei specjalizacja, doświadczenie i sprawne narzędzia powodują, że współpraca z CFO jest bardziej efektywna niż zatrudnianie go na etacie – podkreśla Sebastian Uryn. W wielu sytuacjach bywa również tak, że przedsiębiorstwa nie potrzebują ciągłego wsparcia dyrektora finansowego na godziny. Ekspert opracowuje wtedy procedury i wdraża system controllingowy, nad którymi pieczę przejmują potem inne osoby w firmie. Można to porównać do tworzenia “instrukcji obsługi finansów” – podręcznika pomagającego rozwijać biznes przy utrzymaniu jego rentowności.

USA rozważa wprowadzenie nowych ceł na towary z UE

0

Administracja USA ogłosiła, że rozważa nałożenie ceł na dobra importowane z Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. Przedstawiciel USA do spraw handlu Robert Lighthizer uzasadnia konieczność zwiększenia taryf, potrzebą wywarcia presji i zmuszenia krajów Unii Europejskiej do pójścia na ugodę w związku z ciągnącym się od dawna konfliktem o dofinansowywanie produkcji Airbusa.

Przypomnimy, że na początku czerwca 2020 Prezydent USA Donald Trump zagroził nałożeniem cła na samochody wyprodukowane w UE, jeśli nie zostaną cofnięte cła na homary, importowane do UE ze Stanów Zjednoczonych. W czwartek (25.06.2020) dzienna liczba nowych zakażeń COVID-19 w USA była największa w historii. Część stanów USA decyduje się na cofnięcie decyzji o poluzowaniu restrykcji.

Z kolei w Europie, gdzie sytuacja (według WHO) stopniowo się poprawia, część państw przywraca restrykcje (Portugalia, Chorwacja). Ryzyko powrotu do ostrych ograniczeń podtrzymuje nerwowość na rynkach.

Według danych Państwowej Komisji Wyborczej z 99,78% obwodów głosowania wynika, że, zgodnie z oczekiwaniami, zwycięzcą pierwszej tury wyborów prezydenckich został obecnie urzędujący prezydent Andrzej Duda, uzyskując poparcie 43,67%. Drugiej miejsce i awans do drugiej tury wyborów uzyskał prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski z poparciem 30,34% głosów.

Na koniec ubiegłego tygodnia GPW w Warszawie zanotowała osłabienie. Indeks szerokiego rynku WIG stracił na wartości -1,86%. Notowania największych spółek (tworzących index WIG20) straciły nieco więcej – 2,68%. Z kolei indeksy małych i średnich spółek zakończyły tydzień następująco: sWIG80 wzrósł o 0,94%, natomiast mWIG40 lekko spadł o -0,27%.

W nadchodzącym tygodniu uwaga inwestorów pozostanie skupiona na danych z USA. We wtorek (30.06.2020) poznamy odczyt indeksu zaufania konsumentów Conference Board. W środę (01.07.2020) nadejdzie kolej na raport ADP, indeks zatrudnienia, indeks nowych zamówień oraz indeks ISM dla przemysłu. W czwartek (02.07.2020) czeka nas cały wysyp danych z rynku pracy w USA, takich jak zmiana zatrudnienia w sektorze pozarolniczym, długość tygodnia pracy, stopa bezrobocia oraz liczba złożonych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Piątek jest dniem wolnym w USA ze względu na Dzień Niepodległości, który przypada na sobotę. Poza tym, we wtorek (30.06.2020) poznamy inflacje CPI w Polsce oraz w środę (01.07.2020) – PMI dla polskiego przemysłu.

Departament Zarządzania i Analiz
SUPERFUND TFI S.A.

EBOR i GPW stworzą „przewodnik” po raportowaniu ESG dla spółek i inwestorów

0
  • Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju (EBOR) i Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW) nawiązały współpracę w zakresie wsparcia spółek w procesie raportowania czynników ESG
  • Do 17 lipca 2020 r. EBOR zbiera oferty firm doradczych, posiadających doświadczenie w dziedzinie zrównoważonego rozwoju, na realizację projektu
  • Wspólny projekt EBOR i GPW polega na opracowaniu ujednoliconych, zgodnych z obowiązującymi przepisami prawa (m.in. Europejskim Zielonym Ładem) wytycznych dotyczących raportowania czynników ESG przez spółki giełdowe. Jego celem jest opracowanie dokumentu określającego spójne ramy raportowania, które pomogą spółkom w procesie udostępniania informacji o swoich działaniach i danych w zakresie ESG, posiadających walory użytkowe w procesie inwestycji na rynku kapitałowym.

Globalnie, wartość aktywów pod zarządzaniem funduszy ETF ESG wyniosła na koniec maja rekordowe 82 mld dolarów, o 10% więcej niż w kwietniu. Ta polityka inwestycyjna z peryferyjnej przeszła do głównego nurtu rynków kapitałowych. Wielu globalnych inwestorów już się przekonało, że zrównoważony rozwój i rosnące zyski wzajemnie nie wykluczają się. Powstają kolejne badania, które wskazują, że uwzględnienie czynników ESG zwiększa odporność portfela na zawirowania i szoki w gospodarce. Pandemia Covid-19 jeszcze bardziej przyspieszyła rozwój inwestowania odpowiedzialnego społecznie – szczególnie na rozwiniętych rynkach kapitałowych – mówi Marek Dietl, Prezes GPW.

W celu realizacji projektu EBOR wyłoni w przetargu publicznym konsorcjum składające się z  ekspertów z doświadczeniem międzynarodowym i lokalnym w obszarze zrównoważonego rozwoju, rynków finansowych oraz zagadnień ESG. We współpracy z GPW wybrany podmiot opracuje raport, zawierający wytyczne wraz z rekomendacjami dotyczącymi raportowania czynników ESG. Wytyczne te będą zgodne z istniejącymi przepisami prawa krajowego i UE. Wyłoniony podmiot przeprowadzi też działania budujące świadomość dotyczącą zagadnień ESG. Oferty zainteresowanych udziałem w postępowaniu EBOR przyjmowane są do 17 lipca br. do godz. 18:00.

Wspieranie zrównoważonego i przyjaznego środowisku rozwoju jest dla Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOR-u) sprawą priorytetową. Od 29 lat, w Polsce oraz w innych krajach działalności Banku, realizujemy projekty, które łączą w sobie elementy: inwestycji finansowych, zaangażowania doradczego oraz wsparcia merytorycznego. Tylko w ubiegłym roku ponad 62% naszego finansowania było finansowaniem projektów zielonych. Transparentność spółek oraz dostęp do regularnych raportów dot. czynników ESG są potrzebne aby móc rozwijać nowoczesne rynki kapitałowe oraz finansować zieloną gospodarkę. W ramach współpracy z GPW, EBOR wesprze zintegrowane raportowanie dot. ESG oraz rozwój zrównoważonych rynków kapitałowych, zgodnie z regulacjami UE i potrzebami inwestorów – zaznacza Grzegorz Zieliński, Dyrektor Regionalny na Europę Środkową i Kraje Bałtyckie, EBOR.

Skrót ESG (ang. Environmental, Social and Corporate Governance) to opis działań podejmowanych przez firmy z punktu widzenia ich wpływu na ochronę środowiska (E), dbanie o społeczeństwo (S) i prowadzenie ładu korporacyjnego (G). W przeprowadzonym w październiku 2019 r. przez GPW badaniu wśród uczestników rynku kapitałowego o wpływie czynników ESG na decyzje inwestycyjne, aż 88% ankietowanych uważa, że spółki, których strategia zbudowana jest w oparciu o dobre praktyki z obszaru ESG mogą być traktowane jako podmioty o obniżonym poziomie ryzyka, a tym samym o zwiększonej atrakcyjności inwestycyjnej.

Nowa platforma 5G przyspieszy rozwój najnowszych technologii. Dzięki wsparciu sztucznej inteligencji zrewolucjonizuje rynek robotów i dronów

Roboty potrafią już coraz więcej. Wyposażone w sztuczną inteligencję zastępują ludzi nie tylko w przemyśle. Sprawdzają się też w medycynie, obsłudze klientów czy w szkołach. Innowacyjnych, energooszczędnych robotów o dużej mocy obliczeniowej będzie coraz więcej – platforma Qualcomm Robotics RB5 przyspieszy ich rozwój poprzez wsparcie w zakresie 5G i sztucznej inteligencji. – Pomagamy w tworzeniu bezpieczniejszych i inteligentniejszych robotów niż kiedykolwiek wcześniej – przekonuje Dev Singh z Qualcomm Technologies.

Rewolucja w robotyce gwałtownie przyspiesza. Dzięki postępowi technologicznemu w automatyce, magazynowaniu energii, sztucznej inteligencji i uczeniu maszynowym roboty potrafią coraz więcej i stopniowo przejmują zadania wykonywane przez ludzi.  Oxford Economics ocenia, że do 2030 roku liczba robotów przekroczy 20 mln. Wszystko wskazuje jednak na to, że będzie ich jeszcze więcej, a przy tym będą potrafić znacznie więcej niż obecnie.

Technologia 5G wpłynie na sztuczną inteligencję, internet rzeczy i robotykę. Aby działać skutecznie, roboty muszą wymieniać ogromne ilości danych z systemami i siłą roboczą, do czego potrzebna jest pojemność i możliwości sieci 5G. Przykładowo w rolnictwie mogą łatwo monitorować stan upraw i wysyłać rolnikom wideo i informacje w czasie zbliżonym do rzeczywistego. Po otrzymaniu instrukcji mogłyby następnie wykonać pożądane czynności.

Teraz o takie roboty będzie znacznie łatwiej. Firma Qualcomm wprowadziła pierwszą na świecie platformę robotyki z obsługą 5G i SI. Dzięki temu przyspieszy powstawanie nowoczesnych maszyn, m.in. autonomicznych dronów.

– Dzięki platformie Robotics RB5  pomożemy w przyspieszeniu rozwoju szerokiej gamy segmentów robotyki, takich jak autonomiczne roboty mobilne (AMR), roboty dostawcze, inspekcyjne, inwentaryzacyjne, przemysłowe i współpracujące, a także bezzałogowe statki powietrzne. Umożliwimy w ten sposób wykorzystanie zastosowań robotyki Przemysłu 4.0 i wylejemy fundamenty w obszarze zarządzania ruchem powietrznym dronów – mówi Dev Singh, szef działu autonomicznej robotyki, dronów i inteligentnych maszyn w Qualcomm Technologies.

To pierwsza platforma,  która oferuje wsparcie dla technologii 5G. Robotics RB5 to zestaw składający się ze sprzętu, oprogramowania oraz niezbędnych narzędzi deweloperskich –  m.in. ośmiordzeniowego CPU z rdzeniami Kryo i procesora graficznego Adreno 650 oraz silnika przetwarzania obrazu Spectra 480 ISP. Platforma umożliwia też nagrywanie wideo w rozdzielczości 8K w 30 klatkach na sekundę, a także wykonywanie zdjęć 200 MP. Co więcej, przy zdolności do 15 teraoperacji na sekundę (TOPS) ułatwi prace ze sztuczną inteligencją czy deep learning.

Qualcomm przekonuje, że platforma dostarcza kluczowe elementy konstrukcyjne dla każdego rodzaju robota – od konsumenckiego do przemysłowego. Heterogeniczna platforma obliczeniowa jest zaś idealnym mózgiem dla robotów.

– W Qualcomm Technologies mamy duże doświadczenie w zakresie technologii bezprzewodowej wspieranej sztuczną inteligencją, mobilnym przetwarzaniem i łącznością. Wykorzystując swoją głęboko zakorzenioną wiedzę na temat systemów mobilnych w branży robotyki, pomagamy w tworzeniu silniejszych, bezpieczniejszych i inteligentniejszych robotów niż kiedykolwiek wcześniej – przekonuje Dev Singh.

Odwzorowano już niemal 20 proc. dna oceanów. Dokładna wiedza pozwoli lepiej przewidzieć fale tsunami i ocenić zmiany klimatu

Nawet Księżyc i Mars zostały całkowicie i szczegółowo odwzorowane. W przypadku dna morskiego jest to jednak znacznie trudniejsze. Większość tego, co dotychczas zostało przedstawione, nie opiera się na bezpośrednich pomiarach. Szacunki głębokości dna morskiego mogą być niepoprawne nawet o ponad kilometr, a obiekty mniejsze niż kilkaset metrów są niewidoczne. Stopniowo się to jednak zmienia. Fundacja Seabed 2030 ogłosiła właśnie, że zmapowała już niemal 20 proc. dna oceanicznego.

Ponad 70 proc. powierzchni Ziemi jest pokryte wodą i nie można jej zmierzyć bezpośrednio za pomocą kamer ani zdjęć satelitarnych. Mapowanie zwykle wykonuje się za pomocą teledetekcji poprzez odbijanie fal dźwiękowych od dna morskiego. W efekcie tylko niewielki procent oceanicznego dna został dokładnie zbadany. O ile nawet Księżyc i Mars zostały szczegółowo odwzorowane, o tyle większość naszej planety pozostaje tajemnicą.

Aby wypełnić tę lukę, w 2017 roku powstał projekt Seabed 2030, którego celem jest mapowanie całego dna oceanu i udostępnianie danych. Projekt powstał we współpracy The Nippon Foundation z General Batymetric Chart of the Oceans (GEBCO). Fundacja niedawno ogłosiła, że do sieci GEBCO dodała zmapowanych 14,5 mln mkw. dna oceanicznego. To powierzchnia niemal dwukrotnie większa niż terytorium Australii. W efekcie zmapowane jest już 19 proc. dna oceanu. Dla porównania w 2017 roku było to zaledwie 6 proc.

– Ciągły wzrost ilości danych dostępnych do mapowania dna oceanu pozwoli Seabed 2030 odegrać wiodącą rolę w dostarczaniu kompleksowego zestawu wiarygodnych danych, z których wszyscy mogą swobodnie korzystać. Jest to krok naprzód w kierunku realizacji naszej misji do 2030 roku, której celem jest umożliwienie światu podejmowania decyzji politycznych, wykorzystania zrównoważonego rozwoju oceanów i podjęcia badań naukowych na podstawie szczegółowych informacji batymetrycznych dna morskiego Ziemi – mówi Jamie McMichael-Phillips, dyrektor projektu Seabed 2030.

Prezes Fundacji Nippon, Yohei Sasakawa, ogłosił niedawno trzy inicjatywy, które pozwolą przyspieszyć mapowanie dna oceanu. To wspieranie mapowania niezbadanych obszarów, gromadzenie danych poprzez crowdsourcing i rozwój technologii gromadzenia danych.

– Przy wsparciu rządów, przemysłu, środowisk akademickich i filantropii, a także dzięki zastosowaniu innowacyjnych technologii spodziewamy się, że nowych danych z roku na rok będzie przybywać – mówi Jamie McMichael-Philips.

Znajomość kształtu dna morskiego ma wiele ważnych zastosowań – od bezpiecznej nawigacji po zarządzanie zasobami i modelowanie klimatu. Wiele nowoczesnych sieci komunikacyjnych mogłoby nie istnieć, gdyby nie dokładnie zbadane dna morskie, a podwodne kable stanowią podstawę cyfrowego ekosystemu i internetu. Co istotne, dokładna mapa pozwoli lepiej zrozumieć np. cyrkulację oceanów czy wzrostu poziomu morza. Pomoże przewidzieć fale tsunami, ekologom da zaś możliwość dokładnego śledzenia zmian klimatycznych.

– Seabed 2030 będzie nadal poszukiwać nowych partnerów i innowacji technologicznych. Każdy może przyczynić się do budowania mapy oceanów, która przyniesie ludzkości ogromne korzyści – przekonuje dyrektor projektu Seabed 2030.

Łączenie sektorów zielonej energii. Co to oznacza dla Polski?

Farmy wiatrowe, fotowoltaika i zielony wodór to przyszłość polskiej energetyki. Za 10 lat połowa wytwarzanej energii może pochodzić z OZE. Do odchodzenia od węgla nie jest nam potrzebna elektrownia atomowa.

Europejski Zielony Ład ma na celu przyspieszenie tempa transformacji krajów UE w kierunku gospodarki zeroemisyjnej, rozwijającej się bez wykorzystania paliw kopalnych. Na finansowanie przez banki komercyjne czy Europejski Bank Inwestycyjny nie mogą liczyć nie tylko przedsięwzięcia związane z eksploatacją węgla ale także potencjalna budowa elektrowni jądrowej.

W tym kontekście kluczową koncepcją staje się tzw. łączenie sektorów energii, jak to ocenia Instytut Jagielloński, w swoim raporcie „Łączenie sektorów zielonej energii. Co to oznacza dla Polski? Elektryfikacja, decentralizacja, digitalizacja”. Kierunek ten zakłada znaczny wzrost wykorzystania energii elektrycznej, pochodzącej z najtańszej formy jej pozyskiwania, tj. elektrowni wiatrowych i instalacji fotowoltaicznych, zasilania określonych sektorów gospodarki takich jak sektor transportowy, różne gałęzie przemysłu oraz ciepłownictwo systemowe i indywidualne ogrzewanie budynków, w celu minimalizacji zależności od paliw kopalnych.

– Nasz scenariusz jest realistyczny, ponieważ zakłada, że bardzo konkurencyjne ze względu na opłacalność staną się alternatywne źródła energii – mówi w rozmowie z MarketNews24 Marcin Roszkowski, prezes Instytutu Jagiellońskiego. – Alternatywne nie tylko wobec węgla, ale także – ropy i gazu ziemnego. Istotne jest, że przy finalnej cenie energii dla odbiorcy coraz bardziej brane są pod uwagę koszty oddziaływania na środowisko, a wynika to z polityki UE i ONZ.

Jak wynika z raportu Instytutu Jagiellońskiego najważniejszym wyzwaniem dla takiej przyszłości energetycznej państw jest z jednej strony rozproszenie przestrzenne (decentralizacja), a z drugiej strony zmienność i nieregularność wytwarzania warunkowana czynnikami pogodowymi. Rozwiązaniem są odpowiednie technologie wytwarzania i magazynowania – np. turbiny gazowe, wykorzystujące biogaz lub wodór w cyklu prostym, czy magazynowanie energii w bateriach, ale również odpowiednich technologii cyfrowych umożliwiających komunikację urządzeń i agregację – np. internet rzeczy czy sztuczna inteligencja oraz rozwiązań rynkowych – np. zarządzanie popytem (DSM) w celu chwilowej redukcji zapotrzebowania, czy odpowiednia konstrukcja tzw. usług systemowych, zapewniających utrzymanie częstotliwości i napięcia.

– Cztery polskie koncerny energetyczne, w których akcjonariuszem jest Skarb Państwa, są narzędziem dla realizacji tej strategii, a przede wszystkim chodzi o odwrócenie całego naszego dotychczasowego myślenia o energetyce – wyjaśnia prezes Instytutu Jagiellońskiego. – Energetyka będzie coraz bardziej rozproszona i różne sektory gospodarki będą się przenikać. To jest teoria wszystkiego czyli powiązania wszystkiego ze wszystkim, bo istotne jest wytwarzanie energii z różnych odnawialnych źródeł ale także jej magazynowanie, a takimi magazynami mogą stać się również samochody.

Dla Polski istotne jest, żeby nowe technologie powstawały w naszym kraju. Ponieważ wiele państw jest dopiero na początku drogi poszukiwań wytwarzania zielonego wodoru – nie jesteśmy spóźnieni. Największe polskie spółki, takie jak Orlen czy PGNiG przygotowują się do tego od kilku lat i zapisały to w swych strategiach.

– Okres kolejnych kampanii wyborczych nie sprzyjał temu, aby podawano konkretne terminy realizacji inwestycji i wygaszania już istniejących, ale po wyborach prezydenckich rozpocznie się konkretna dyskusja wokół tematu łączenia sektorów zielonej energii – komentuje Marcin Roszkowski.

Cedrob kupuje ZM Silesia za 108,3 mln zł

Gobarto SA zawarła z Cedrob SA umowę sprzedaży 100 proc. akcji Zakładów Mięsnych Silesia SA. Kwota transakcji wyniosła 108,3 mln zł.

Gobarto o zamiarze sprzedaży ZM Silesia poinformowała na początku roku. Wówczas podjęła decyzję o zmianie strategii na lata 2019-2024. Zgodnie z jej założeniami Gobarto chce skupić się na segmentach zwierzęcym, produkcyjnym i dystrybucyjnym. Cedrob za Zakłady Mięsne Silesia zapłaci 108,3 mln zł.

– Naszym celem jest umacnianie Cedrob jako silnej grupy kapitałowej działającej w branży mięsnej. Nie jest to możliwe bez bardzo mocnej pozycji rynkowej i zdolności kapitałowych. Ta zmiana pozwoli nam przyśpieszyć proces restrukturyzacji segmentu przetwórczego i przygotować się na kolejne akwizycje – podkreśla Andrzej Goździkowski, prezes zarządu Cedrob SA.

Marcin Śliwiński, prezes zarządu Gobarto SA dodaje – Sprzedaż Silesii zwiększy możliwości finansowe Gobarto do rozwoju segmentów hodowli, produkcji i dystrybucji. W ostatnim czasie dokonaliśmy znaczących inwestycji w fermy zarodowe. Rozwijamy także program Gobarto 500, którego celem jest wybudowanie, wraz z polskimi rolnikami, 500 nowoczesnych obiektów inwentarskich.

Zakłady Mięsne Silesia są jednym z liderów branży mięsnej w Polsce w zakresie przetwórstwa. Główny zakład produkcyjny znajduje się w Sosnowcu. Spółka zarządza także wydzierżawionymi przez Cedrob Zakładami Mięsnymi Henryk Kania, które zlokalizowane są w Goczałkowicach Zdrój, Pszczynie, Mokrsku i Ćwiklicach.

Wraz z przejściem do Cedrob nasze cele biznesowe nie zmieniają się. Będąc częścią Gobarto, bardzo blisko współpracowaliśmy z Cedrob, m.in. wykorzystując w naszych zakładach pochodzący od niej surowiec. Pionowa integracja w ramach Grupy Cedrob gwarantuje bezpieczeństwo i stabilność biznesową – podkreśla Mariusz Rusin, prezes zarządu Zakładów Mięsnych Silesia SA.