Remarketing AdWords – sprytny sposób, by zachęcić klienta do zakupów

Dzięki narzędziom remarketingowym Google Ads możliwe staje się dotarcie do potencjalnych klientów, którzy mimo odwiedzenia strony lub sklepu internetowego, nie podjęli spodziewanej akcji. Jak działa kampania remarketingowa AdWords zwiększającą sprzedaż?

Remarketing AdWords to sposób na przekonanie niezdecydowanych klientów do kolejnych zakupów, pobrania e-booka, wypełnienia formularza kontaktowego bądź rejestracji na stronie. Więcej inspirujących kampanii online znajdziesz na https://adcookie.pl/.

Na czym polega remarketing AdWords?

W dobie nowych technologii witryny internetowe są w stanie monitorować zachowania użytkowników, sprawdzając w jaki sposób zostali przekierowani na stronę i które produkty lub usługi przykuły ich uwagę. Remarketing AdWords wykorzystuje te informacje, wyświetlając dopasowane reklamy osobom najbardziej skłonnym do zakupów lub innych akcji na stronie. Przykładowo potencjalny klient poszukujący laptopa, wkrótce po opuszczeniu e-sklepu zobaczy w usługach Google reklamy komputerów osobistych, produkty z pokrewnej kategorii bądź informację o bieżących rabatach na sprzęt elektroniczny. Tym samym znacznie zwiększa się szansa na sfinalizowanie transakcji lub inną pożądaną akcję na stronie.

Jakie możliwości oferuje remarketing Google Ads?

Zaletą Google Ads jest możliwość tworzenia precyzyjnych list remarketingowych. To autor kampanii decyduje, czy znajdą się na niej wszyscy odwiedzający wskazaną zakładkę na stronie internetowej, czy tylko osoby, które dodały produkt do koszyka, lecz ostatecznie nie dokonały zakupu. Reguły te pozwalają ściśle dopasować działania reklamowe do konkretnych grup użytkowników, co znacznie podnosi efektywność działań promocyjnych.

Nie są to wszystkie możliwości oferowane przez narzędzia do remarketingu Google AdWords. Niezwykle przydatne są też opcje lokowania reklam, umożliwiające wielokanałowe dotarcie do użytkowników. Należą do nich:

  • remarketing standardowy – reklamy wyświetlane podczas przeglądania innych stron internetowych lub podczas korzystania z aplikacji w sieci reklamowej Google,
  • remarketing dynamiczny – reklama spersonalizowana, obejmująca produkty lub usługi oglądane przez użytkownika na Twojej stronie internetowej,
  • reklamy w wyszukiwarce – wyświetlanie reklam w Google, gdy użytkownik po opuszczeniu witryny nadal poszukuje informacji w wyszukiwarce,
  • remarkerting wideo – prezentacja reklam osobom oglądającym filmy Youtube,
  • remarketing kierowany na listę odbiorców – kierowanie reklam do osób zalogowanych w usługach Google.

Jeśli zastanawiasz się jak połączyć remarketing AdWords z innymi działaniami promocyjnymi, zajrzyj na stronę https://adcookie.pl/uslugi/. Znajdziesz tam różnorodne kampanie online, dostosowane do potrzeb e-biznesu.

Kampania remarketingowa AdWords – od czego zacząć?

Konfiguracja list remarketingowych wymaga instalacji w witrynie lub sklepie internetowym specjalnego skryptu śledzącego. Możesz zrobić to wchodząc na swoje konto w AdWords i pobierając niewielki blok kodu do wklejenia na wybranych podstronach. Dzięki temu dane o działaniach użytkowników automatycznie trafią na konsoli Google Ads, z możliwością ich wykorzystania w przyszłych kampaniach remarketingowych.

DHL: Jak eksport może pomóc MŚP w przezwyciężeniu negatywnych skutków pandemii?

Nawet do 60 proc. polskiej branży meblarskiej, 47 proc, rynku elektroniki osobistej czy 46 proc. sektora urządzeń elektrycznych jest zależnych od eksportu[1]. Tymczasem według najnowszych danych ABSL[2], w ubiegłym roku pierwsze miejsce pod względem wartości eksportu z Polski zajął sektor nowoczesnych usług, osiągając wartość 19,8 mld USD. W efekcie sektor ten zdystansował branże automotive (16,2 mld USD), meblową (12,3 mld USD) czy AGD (6,9 mld USD). Jak firmy produkcyjne mogą dostosować swoją strategię do nietypowych czasów i odwrócić tendencję na swoją korzyść?

Mimo że nowa rzeczywistość zamknęła drzwi przed wieloma biznesami, otworzyła jednocześnie cały wachlarz nowych możliwości. Głównymi wygranymi będą firmy, które postawią na elastyczność i dostosują swoją strategię biznesową do nietypowych czasów. Według mnie, kluczem są trzy kwestie. Po pierwsze: sprawdzenie, na które produkty jest obecnie popyt. Po drugie: otworzenie się na nowe rynki. Po trzecie: zapewnienie swoim konsumentom i kontrahentom sprawnej oraz bezpiecznej dostawy – radzi Edwin Osiecki, wiceprezes ds. marketingu i sprzedaży w DHL Express.

Popyt na artykuły higieniczne, medyczne, środki czystości i AGD

Na całym świecie wzrosło zapotrzebowanie na artykuły higieniczne i medyczne, ale również AGD. To dało pole do rozwoju firmom kosmetycznym, które sprawnie zareagowały na zmianę sytuacji rynkowej. Około 30 proc. z nich zmieniło profil produkcji, zwiększając udział preparatów do higieny rąk, czyli m.in. żeli czy płynów dezynfekcyjnych[3]. Co więcej, jak wynika z informacji Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego, ponad 50 proc. produktów z tej branży wytwarzanych w Polsce przeznaczonych jest na eksport. Wzrost popytu na artykuły szczególnie potrzebne w nowej rzeczywistości umożliwił firmom kosmetycznym nadrobienie strat związanych ze spadającą sprzedażą innych towarów.

Globalność trendu zapotrzebowania na dobra związane z higieną i medycyną potwierdzają statystyki ze Stanów Zjednoczonych, gdzie w marcu tego roku wśród najszybciej rosnących kategorii e-commerce’owych znalazły się m.in. jednorazowe rękawiczki (wzrost o 670 proc.), wypiekacze do chleba (+652 proc.), leki na kaszel i przeziębienie (+535 proc.) czy artykuły do mycia naczyń (+275 proc.)[4].

Warto się zastanowić, w jaki sposób firma może dostosować się do potrzeb konsumentów, dostarczając to, czego potrzebują i jednocześnie realizując swoje cele biznesowe. Przykładowo, restauracje podczas okresu obowiązywania restrykcji zaczęły sprzedawać posiłki „do-it-yourself” lub paczki z zestawami produktów. Szczególnie nagradzana jest elastyczność i kreatywność, które umożliwiają odpowiednie wpisanie się w potrzeby klientów – dodaje Edwin Osiecki.

Rosja, USA i Czechy – popularne kierunki polskiego eksportu

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w pierwszym kwartale 2020 roku nadwyżka w obrotach towarowych handlu zagranicznego Polski wyniosła 3,5 miliardów złotych[5]. W takim samym okresie przed rokiem dodatnie saldo wyniosło zaledwie miliard złotych. Jednocześnie – zdaniem urzędu – szereg ograniczeń wprowadzonych na terenie Polski w drugiej połowie marca nie miał dużego wpływu na handel międzynarodowy z uwagi na to, że granice dla przepływu towarowego były niezmiennie otwarte.

Otwieranie się na nowe rynki w czasie powolnego „odmrażania” krajowej gospodarki to dobra strategia. Przede wszystkim – umożliwia dotarcie do klientów za granicą w państwach, które zniosły już restrykcje związanych z koronawirusem i odnotowują ekonomiczne ożywienie. Dotyczy to np. Chin – sugeruje Edwin Osiecki.

W jakich kierunkach powinny podążać MŚP, które szukają odbiorców za granicą? Z grona głównych partnerów handlowych Polski, produkty w pierwszym kwartale najczęściej eksportowano do Rosji, Stanów Zjednoczonych i Czech[6]. Najczęściej procentowo eksportowaliśmy: maszyny, urządzenia i sprzęt transportowy (37,4%), towary przemysłowe, sklasyfikowane głównie według surowca (18%), różne wyroby przemysłowe (16,8%) czy chemikalia i produkty pokrewne (9,8%)[7].

Przemysł ciężki, automotive czy AGD to tylko wybrane przykłady branż, które znalazły się w trudnym położeniu w trakcie pandemii. Polscy przedsiębiorcy mogą zmienić strategię biznesową lub zainteresować zagranicznych klientów innymi produktami, które będą odpowiadać na ich aktualne potrzeby. Ważne jest dokładne zbadanie danego rynku
i zastanowienie się w jaki sposób można wpisać się ze swoim produktem w oczekiwania konsumentów w danym regionie
– zachęca Edwin Osiecki.

Zapewnienie ciągłości dostaw oraz sprawnej i bezpiecznej dostawy

Ostatnim aspektem, na który powinny zwrócić uwagę MŚP, chcące osiągnąć sukces
w nowej rzeczywistości, jest sprawna logistyka – zarówno pod kątem zapewnienia ciągłości dostaw od podwykonawców, jak i doręczeń do klientów. Przedsiębiorstwa, które sprowadzają niezbędne do funkcjonowania produkty z zagranicy, są uzależnione od terminowości i niezawodności dostaw.

Z drugiej strony, stabilny partner logistyczny daje też klientom poczucie bezpieczeństwa, że ich zamówienia dotrą pod wskazany adres w określonym czasie. O popycie na ekspresowe przesyłki świadczą liczby – w połowie marca odnotowano globalny wzrost zapotrzebowania o 183 procent[8]. Ważną rolę w warunkach pandemicznych odgrywa również bezpieczeństwo doręczenia, np. dostawa bezkontaktowa lub możliwość odbioru przesyłki z automatu.

Przedsiębiorcy, którzy teraz przeżywają moment zawahania w nowej rzeczywistości, nie powinni się poddawać. Kluczem do sukcesu jest ustalenie nowej strategii biznesowej: sprawdzenie, na które produkty czy modele biznesowe panuje obecnie popyt na danym rynku, wyjście z ofertą do nowych klientów – także zagranicznych – oraz zapewnienie kontrahentom oraz konsumentom sprawnej i bezpiecznej dostawy.

[1] Polski Instytut Ekonomiczny, Top 10 industries dependent on exports in Poland in 2020, czerwiec 2020

[2] Raport ABSL, Sektor nowoczesnych usług biznesowych w Polsce, czerwiec 2020

[3] Branża kosmetyczna vs. Covid-19, Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego, maj 2020

[4] Stackline, Top 100 Fastest Growing & Declining Categories in E-commerce, marzec 2020 r.

[5] Obroty towarowe handlu zagranicznego ogółem i według krajów w okresie styczeń-marzec 2020 roku, Główny Urząd Statystyczny, maj 2020

[6] Obroty towarowe handlu zagranicznego ogółem i według krajów w okresie styczeń-marzec 2020 roku, Główny Urząd Statystyczny, maj 2020

[7] Obroty towarowe handlu zagranicznego ogółem i według krajów w okresie styczeń-marzec 2020 roku, Główny Urząd Statystyczny, maj 2020

[8] Kount, Kount Unveils eCommerce and Fraud Trend Tracker for Spring 2020, kwiecień 2020

Auchan Retail Polska zdecydowało o zamknięciu dwóch ze swoich sklepów na terenie Polski

Niskie obroty i niesprzyjające warunki wynajmu spowodowały znaczne straty w tych lokalizacjach. Pomimo wysiłków zespołów osiągnięcie trwałej rentowności dla dwóch sklepów okazało się niemożliwe.

Informując o podjętej decyzji Auchan Retail Polska podkreśla jednocześnie, że zadba o każdego z pracowników zatrudnionych w obu zamykanych sklepach. Procesowi będą towarzyszyć indywidualne rozmowy z poszczególnymi pracownikami, podczas których przedstawione zostaną możliwości i dalsze perspektywy.

Decyzja o zamknięciu nierentownych sklepów jest skomplikowana i trudna dla nas wszystkich. Na tym etapie priorytetem naszych działań jest wsparcie pracowników zamykanych sklepów, którym, w miarę możliwości, zaoferujemy alternatywne stanowiska pracy w okolicznych sklepach należących do naszej sieci. Musimy natomiast pamiętać, że w perspektywie długoterminowej koncentrujemy się na zapewnieniu trwałej rentowności wszystkich sklepów, tak aby realizować założoną przez nas strategię Auchan 2022. Dzięki temu jesteśmy w stanie bronić siły nabywczej polskich konsumentów i pozostać liderem niskich cen na polskim rynku – powiedział Gérard Gallet, dyrektor generalny Auchan Retail Polska.

Auchan Retail Polska planuje przeniesienie części pracowników do innych, okolicznych sklepów należących do sieci. Przeniesienia te nastąpią w ramach dostępnych wakatów, z zachowaniem wszelkich uprawnień pracowniczych i ciągłości zatrudnienia. Nastąpi również rozwiązanie umów w ramach zwolnień grupowych wraz z odprawami. Dla osób spełniających kryterium wieku możliwe będzie skorzystanie z uprawnień przedemerytalnych lub emerytalnych wraz z odprawą emerytalną.

Zamknięcie sklepów dla klientów nastąpi od 30 sierpnia br.

Activision Blizzard z najwyższą ceną docelową. Boeing rośnie ponad 8 proc.

Kontrakty terminowe na akcje w USA wzrosły w poniedziałek, podczas gdy inwestorzy obserwują wzrost liczby infekcji koronawirusem z prawdopodobieństwem wznowienia restrykcji gospodarczych w przyszłości, co z kolei daje szansę na kontynuację bardzo luźnej polityki monetarnej prowadzonej przez amerykańską Rezerwę Federalną.

W weekend przypadki infekcji koronawirusem na całym świecie przekroczyły 10 milionów, a śmierć poniosło ponad 500 000 osób. Władze na Florydzie, w Teksasie, Kalifornii i Arizonie, które przyczyniły się do niedawnego wzrostu liczby przypadków w Stanach Zjednoczonych nałożyły nowe ograniczenia i wycofały się z planów ponownego otwarcia, a znoszenie restrykcji na razie wstrzymano.

Z punktu widzenia poszczególnych spółek Activision Blizzard, spółka gamingowa, otrzymała od Benchmark Co. najwyższy poziom ceny docelowej na Wall Street. Cena została podniesiona z poziomu 77 do 85 USD za akcję. Zdaniem Benchmark Co. silne zaangażowanie graczy może przyczynić się do osiągnięcia przez spółkę dobrych wyników. ATVI powinno nadal wykazywać wzrost nie tylko z zaangażowania, ale także z monetyzacji oraz przyspieszającego trendu w kierunku cyfryzacji, co może prowadzić do długoterminowych stałych zysków. Analitycy dostrzegają szczególną siłę cyfrowego ekosystemu pełnego spektrum gry Call of Duty.

Boeing wzrósł o ponad 8 proc. po tym, jak amerykańskie organy nadzoru bezpieczeństwa lotniczego poinformowały, że rozpoczną kluczowe testy już w poniedziałek dla modelu samolotu, który w ostatnich miesiącach napotkał trudności techniczne, powodując dwie katastrofy. Będzie to ważny kamień milowy w przywróceniu tego typu samolotu do użytku po tym, jak flota była uziemiona przez ponad rok.

Departament Zarządzania Aktywami

Copernicus Capital TFI S.A.

Uwaga inwestorów skupiona na danych z amerykańskiego rynku pracy

W najbliższych dniach w centrum uwagi inwestorów znajdzie się kumulacja danych z amerykańskiego rynku pracy. Koniec kwartału, tradycyjnie, może charakteryzować się większą zmiennością na rynku.

Miniony tydzień dla globalnych rynków finansowych był okresem dość mieszanym. Z jednej strony optymizm budziły w większości dobre – jak na sytuację, w jakiej się znajdujemy – dane z globalnej gospodarki. Z drugiej zaś, popłoch wśród inwestorów wywołały niepokojące wieści z frontu walki z koronawirusem w USA.

W tym tygodniu uwaga inwestorów ponownie skupi się na danych z amerykańskiego rynku pracy – interesuje nas tempo w jakim sytuacja amerykańskich pracowników będzie wracać do normy po tym jak minęło największe uderzenie w gospodarkę USA. Oprócz cotygodniowych danych o liczbie bezrobotnych zgłaszających się po zasiłek, rynek skupi się na czerwcowych „payrollsach” (najważniejszych, comiesięcznych odczytach z amerykańskiego rynku pracy), które wyjątkowo opublikowane zostaną tego samego dnia co wspomniane wyżej dane. Warto też pamiętać, że przed nami koniec miesiąca, czyli okres, w którym może wystąpić większa zmienność w związku z rebalansowaniem portfeli inwestycyjnych.

PLN

W relacji do euro, polski złoty zakończył miniony tydzień niemal w tym samym miejscu, w którym go rozpoczął, aczkolwiek radził sobie lepiej od kluczowych walut regionu (szczególnie forinta, którego osłabiła niespodziewana obniżka stopy referencyjnej węgierskiego banku centralnego).

Pierwsza tura wyborów prezydenckich w Polsce charakteryzowała się niezwykle wysoką frekwencją, jednak nie przyniosła rozstrzygnięcia. Rynek wynikami niespecjalnie się przejął – być może reakcja jeszcze nadejdzie, jednak w momencie, gdy któryś z dwóch liderów zacznie wykazywać istotną przewagę nad drugim albo dopiero po drugiej turze. Wygrana obecnego prezydenta prawdopodobnie nie miałaby istotnego znaczenia dla inwestorów – kolejne pięć lat charakteryzowałyby się tym, co już znają. Zwycięstwo kandydata opozycji mogłoby wywołać ciekawszą reakcję, jednak w tym kontekście sytuacja też nie jest jednoznaczna. Z jednej strony wygrana oznaczałaby zburzenie status quo (nie wiadomo jak wyglądałaby jego współpraca z rządem), z drugiej zaś, kandydat ten wydaje się bardziej proeuropejski.

Dane dot. sprzedaży detalicznej i bezrobocia w maju, jakie poznaliśmy w zeszłym tygodniu, w normalnej sytuacji mogłyby zostać uznane za bardzo złe, jednak biorąc pod uwagę gdzie znajduje się kraj, można uznać je za dość optymistyczne. W kontekście danych z rynku pracy warto jednak poczekać na publikacje dot. czerwca i lipca. Dane te lepiej pokażą  wpływ pandemii na rynek pracy, gdyż uwzględnią wygasanie dłuższych okresów wypowiedzenia.

W tym tygodniu poznamy inne odczyty – we wtorek opublikowane zostaną wstępne dane o inflacji CPI w czerwcu, w środę z kolei odczyt PMI dla przemysłu w tym samym miesiącu.

EUR

Indeksy aktywności biznesowej PMI w strefie euro w czerwcu istotnie wzrosły w relacji do maja i znalazły się na podobnych poziomach, co te w Wielkiej Brytanii – również przekraczając oczekiwania konsensusu. Wspólnej europejskiej walucie sprzyja różnica w kontekście walki z pandemią koronawirusa po obu stronach Atlantyku. W Europie obserwuje się malejącą liczbę przypadków zakażeń koronawirusem, podczas gdy w USA nowych zakażonych przybywa w niepokojącym tempie. Niemniej jednak, ogólne poczucie nerwowości i niepewność w kontekście rebalansowania portfeli na koniec kwartału sprawiło, że kurs EUR/USD zakończył tydzień w dość niewielkiej odległości od poziomu, na jakim go rozpoczął.

Obecnie, w momencie gdy ryzyko potencjalnego wystąpienia kolejnego kryzysu strefy euro nie zaprząta już głowy inwestorom, oczekujemy, że euro ponownie będzie stopniowo umacniać się w relacji do wielu światowych walut, aczkolwiek nie w parze ze złotym.

USD

Jednym z najciekawszych zagadnień zajmujących rynek walutowy przy wejściu w drugą połowę 2020 roku jest to, czy dolar amerykański zdoła utrzymać swój status waluty bezpiecznej pomimo tego, że sytuacja w kontekście pandemii jest tam gorsza niż w większości pozostałych krajów rozwiniętych.

W ostatnim tygodniu osiągnięty został rekord liczby nowych dziennych przypadków zakażeń, jednak na szczęście gwałtownemu wzrostowi zakażeń nie towarzyszyła rosnąca liczba zgonów. Sugeruje to, że przynajmniej w części wzrost liczby nowych zakażeń jest związany ze wzrostem liczby przeprowadzanych testów. Niemniej, hamowanie albo stopowanie procesu łagodzenia obostrzeń w części stanów nie jest pozytywnym sygnałem dla rynku pracy. Powrót do normalności na tym froncie zajmie więcej czasu. Do tej pory niezwykle szczodra polityka władz (ogólna stymulacja fiskalna oraz szczególnie zwiększone zasiłki dla bezrobotnych) skutecznie zapobiegały spadkowi dochodów pracowników. Program zakładający wypłatę dodatkowych 600 USD, jakie co tydzień otrzymywali bezrobotni wygasa jednak pod koniec lipca, stąd wydłużenie okresu funkcjonowania nadzwyczajnych środków obecnie zależy od decydentów.

Czerwcowy raport z amerykańskiego rynku pracy, który poznamy w czwartek, powinien pokazać trwającą poprawę sytuacji na rynku pracy, aczkolwiek o ograniczonej skali.  Niemniej jednak, sądzimy, że w związku z niezwykle wysokim poziomem niepewności, równie istotnych informacji jak „payrollsy” powinny dostarczyć nam cotygodniowe dane o zasiłkach, które również poznamy w czwartek.

GBP

Podobnie jak w przypadku większości pozostałych krajów dla których poznaliśmy dane, w czerwcu indeksy PMI dla Wielkiej Brytanii pokazały silniejsze odbicie w relacji do odczytów z maja niż oczekiwano. Wskaźnik zbiorczy znalazł się na poziomie 47,6 pkt, sugerując, że niewiele brakuje, aby gospodarka ponownie rosła. Drugi kwartał prawdopodobnie będzie okresem, w którym osiągnięte zostało minimum aktywności gospodarczej.

Wykres 1: Indeksy PMI dla Wielkiej Brytanii (2017 – 2020)

Indeksy PMI dla Wielkiej Brytanii
Źródło: Refinitiv Datastream Data: 29/06/2020

We wtorek minie termin, do którego Wielka Brytania może złożyć wniosek o przedłużenie okresu przejściowego, jednak brytyjski rząd już zadeklarował, że nie będzie o to wnosił. Stąd też nie spodziewamy się większej zmienności ponad typową związaną z rebalansowaniem portfeli na koniec kwartału. Obie strony brexitowych negocjacji w ostatnim czasie wyrażały ostrożne, acz optymistyczne komunikaty. W związku z tym spodziewamy się, że w najbliższych tygodniach funt powinien zacząć ponownie się umacniać.

CHF

Para EUR/CHF zakończyła miniony tydzień w niewielkiej odległości od poziomu, na jakim go rozpoczęła. Po początkowym wzroście utraciła zyski po tym, jak wieści dotyczące ekspansji koronawirusa w USA uderzyły w sentyment rynkowy. Opublikowane dziś, najbardziej bieżące dane na podstawie których można szacować skalę interwencji na rynku walutowym ze strony Szwajcarskiego Banku Narodowego, czyli te opisujące zmianę wartości depozytów na żądanie, pokazały ich wzrost o 2,9 mld CHF w zeszłym tygodniu. Skala tego wzrostu jest dość ograniczona w porównaniu ze zmianami jakie obserwowaliśmy w okresie marzec-czerwiec jednak sugeruje, że SNB nie zrezygnował z prób ograniczania siły franka na obecnie chwiejnym rynku.

Najbliższe dni przyniosą zatrzęsienie danych ze Szwajcarii. Mimo, że naszym zdaniem nie będą miały tak istotnego wpływu na franka jak zmiany sentymentu, warto je jednak obserwować. Najbardziej bieżące odczyty, za czerwiec, obejmą wyprzedzające wskaźniki KOF, dane PMI dla przemysłu oraz dane o inflacji konsumenckiej.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk – analitycy Ebury

Złoty ignoruje wybory

Pierwsza tura wyborów została niemal zignorowana przez rynki walutowe. Patrząc na to, jak bardzo jest ona zgodna z oczekiwaniami, nie można się zbytnio dziwić. Rynki reagują najsilniej na niespodzianki, a tej nie było.

Pierwsza tura bez wpływu na waluty

W weekend odbyły się wybory prezydenckie w Polsce. Pierwsza tura zgodnie z przewidywaniami nie przyniosła rozstrzygnięcia. W drugiej spotkają się urzędujący prezydent Andrzej Duda oraz jeden z kandydatów opozycji Rafał Trzaskowski. Wynik ten nie jest dla większości obserwatorów zaskoczeniem. Dla rynków istotniejszym pytanie jest, czy podczas tych dwóch tygodni nie padnie jakaś ryzykowna dla budżetu propozycja. Przed pierwszą turą wbrew obawom sporej części analityków (oprócz bonu wakacyjnego) nie pojawiło się zbyt wiele kosztownych obietnic.

Problemy Wirecard

Jeszcze dwa tygodnie temu Wirecard był modelowym przykładem sukcesu w branży fintech. Toczyły się dziennikarskie śledztwa, ale te często mają miejsce w przypadku odpowiednio dużych organizacji. Dzisiaj mamy niemiecki Enron. Co takiego się stało w międzyczasie? Spółka Wirecard nie tylko nie przeszła audytu, ale również okazało się, że zniknęły niemal 2 mld euro, które miały znajdować się na kontach powierniczych w Azji. Oprócz dymisji zarządu pojawił się również wniosek o postępowanie likwidacyjne. Sytuacja ta odbija się negatywnie na niemieckim parkiecie, gdzie jeszcze niedawno spółka była istotnym podmiotem. Pośrednio rzutuje to również negatywnie na walutę euro

USA znów ponad stan?

Piątkowe dane pokazują, że w USA pomimo tego, że dochody Amerykanów spadły o 4,2% w maju to ich wydatki wzrosły o 8,2%. Kraj ten ma tendencje do życia na kredyt, a niskie stopy procentowe to ułatwiają. Jednak łatwo się domyślić, że prędzej czy później zrobi się z tego problem. Rynki przyjęły to w miarę neutralnie. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę, że spadek zakupów byłby tutaj znacznie bardziej niepokojący niż wzrost zadłużenia. Gospodarka wolniej wychodziłaby z kryzysu.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Wirus zmieni gospodarkę – rozmowa z Jackiem Giedrojciem

Pandemia odcisnęła znaczące piętno niemal na każdym sektorze gospodarki. Wiele przedsiębiorstw, np. z branży gastronomicznej i hotelarskiej, musiało ograniczyć lub całkiem zaprzestać prowadzenia swojej działalności. W innych przypadkach udało się zachować ciągłość pracy firmy, dzięki zmianie trybu ze stacjonarnego na zdalny. Skutki takiego rozwiązania widzimy już teraz, jednak dr Jacek Giedrojć tłumaczy, że od lat obserwuje się tendencję wzrostową w zakresie przyjmowania takiego modelu pracy. Ekonomista dodaje, że o ile bardzo trudno jest przewidywać najbliższą przyszłość gospodarczą Polski, tak nieunikniony wydaje się wzrost podatków, zwłaszcza dla najzamożniejszych obywateli i globalnych korporacji.

Jacek Giedrojć – założyciel Warsaw Equity Group, od 1992 roku prowadzi w Polsce działalność inwestycyjną. Na podstawie swoich kwalifikacji, wieloletniego doświadczenia zawodowego oraz obserwacji bieżących wydarzeń, wyjaśnia w rozmowie następstwa pandemii w polskiej gospodarce i radzi, w jaki sposób skutecznie zarządzać firmą, nie tylko w czasie korona kryzysu.

Jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana – po pandemii czeka nas ewolucja czy rewolucja?

Historycznie wielkie epidemie skutkowały spłaszczeniem struktury społecznej, a w szczególności zmniejszeniem nierówności ekonomicznych. Najlepiej znanym przykładem jest czarna śmierć, czyli epidemia dżumy, która przybyła do Europy jedwabnym szlakiem w połowie XIV wieku. Wielka śmiertelność poskutkowała brakiem rąk do pracy w stosunku do kapitału (wtedy przede wszystkim ziemi). W efekcie płace wzrosły, a renty spadły.

Szczęśliwie śmiertelność COVID-19 jest niewspółmiernie mniejsza. Można sobie jednak wyobrazić inny mechanizm niwelowania nierówności. Na wiele tygodni zostaliśmy wszyscy, biedni i bogaci, zamknięci w domach. Ciężka ręka państwa ograniczyła różne wolności, również gospodarcze. Psychologicznie to wyrównujący czynnik, który może z nami pozostać na dłużej. Co więcej, skoro w czasach pandemii od wszystkich oczekuje się wyrzeczeń, to trzeba wszystkich dowartościować. Powszechne prawo wyborcze i państwo dobrobytu jest produktem światowych wojen z pierwszej połowy XX wieku. W następstwie pandemii wyborcy również mogą domagać się bardziej egalitarnych rozwiązań w różnych sferach życia.

Czy kryzys związany z epidemią może przyspieszyć proces przestawiania się polskiej gospodarki na bardziej innowacyjną, oferującą nowoczesne rozwiązania?

Pandemia niewątpliwie przyspiesza cyfryzację, ale to głównie adopcja cudzych innowacji. Obawiam się, że w czasie kryzysu firmy przede wszystkim skupią się na przetrwaniu. Innowacyjne przedsięwzięcia są obarczone ryzykiem i dlatego są odsuwane na dalszy plan. Oczywiście wiele będzie zależało od tego, na ile publiczne środki pomocowe dla firm będą wspierały innowacyjne projekty, np. związane z dekarbonizacją.

Szansą jest oczekiwany proces przenoszenia działalności, zwłaszcza R&D (od ang. research and development), przez wielkie koncerny z Dalekiego Wschodu, tzw. reshoring. Niestety, w tej kwestii wytworzona przez obecną władzę atmosfera oblężonej twierdzy, nieustannie zagrożonej zepsuciem płynącym z zachodu, wyraźnie nam szkodzi. Homofobiczne wypowiedzi prezydenta Dudy odbiły się w świecie szerokim echem. Trzeba by bowiem przekonać światowych, kreatywnych ludzi, z różnych stron świata, niekoniecznie białych, heteroseksualnych katolików, żeby zechcieli w Polsce przez jakiś czas pomieszkać i wspomniane centra R&D organizować. Zresztą, rodzima kreatywność również kwitnie w warunkach tolerancji, otwartości. Kilka lat temu w czasie jednej z konferencji oprowadzałem Rosjanina po mojej alma mater i opowiadałem o tym, jak w miejscu, gdzie kiedyś rosły sady brzoskwiniowe, powstał Harvard. Mężczyzna pokiwał głową i skonstatował — tak, wystarczy, że władza ogrodzi kawałek terenu, wyznaczy cele i da dużo pieniędzy. Nie przyszło mu do głowy, że wielkie rzeczy nie muszą być państwowe, narodowe, ani centralnie organizowane, lecz wystarczy, że będą powstawać w klimacie tolerancji, sporu i otwartości na różne, nawet uznawane przez niektórych za obrazoburcze, poglądy.

W ciągu ostatnich miesięcy byliśmy świadkami znacznych zmian w sposobie prowadzenia działalności przez liczne przedsiębiorstwa: zmiana trybu pracy na zdalny, ograniczenie lub przerwanie pracy, dostosowanie się do panujących obostrzeń. Jaki to będzie miało wpływ na dalsze prosperowanie firm?

Nie demonizowałbym tych zmian. Jedni przedsiębiorcy zyskają, inni stracą. Od lat obserwujemy tendencję wzrostową w zakresie przyjmowania modelu pracy zdalnej. Dyslokacje są nieuniknione, a kreatywna destrukcja to wręcz znak firmowy kapitalizmu czy wolnego społeczeństwa w ogóle.

Czeka nas zmiana komunikacji i paradygmatu zarządzania?

Od mniej więcej 80. lat paradygmat zarządzania został podporządkowany tzw. wartości akcjonariuszy (shareholder value paradigm). W jego myśl korporacje są własnością akcjonariuszy i istnieją po to, aby im przysparzać zysków. To fatalny sposób myślenia o firmach, który, co gorsza, zakorzenił się w prawie, regulacjach i różnych kodeksach dobrych praktyk giełdowych. W efekcie spadły inwestycje i innowacyjność. Zastanówmy się przez moment jak to wygląda z punktu widzenia pojedynczego akcjonariusza – lepiej przymusić spółkę do wypłaty dywidendy albo wykupu akcji własnych, niż czekać lata na zwroty z dalekosiężnych przedsięwzięć. Dlaczego wspomniany akcjonariusz miałby się przed tym powstrzymać skoro zyski tu i teraz są pewne, a rezultaty inwestycji i innowacji odległe w czasie i niepewne? Co więcej, ten udziałowiec może zainwestować uzyskane środki w kolejną spółkę i powtórzyć proces wyciskania gotówki. Jednak na poziomie systemu jako całości takie działania są przeciw produktywne. Zyski akcjonariuszy jako grupy, nie mówiąc o innych interesariuszach i społeczeństwie jako całości, w długim okresie wynikają z ryzykownych inwestycji firm. Ktoś trafnie porównał shareholder value paradigm do łowienia ryb dynamitem. Można szybko wyłowić wszystkie ryby, ale kosztem ekosystemu, dzięki któremu ryby w ogóle istnieją.

Od paru lat w wysoko rozwiniętych krajach narasta krytyka paradygmatu. Pandemia uwypukla jego słabości jak np. wydrążanie zdolności produkcyjnych i innowacyjnych firm poprzez offshoring do Chin. Mam nadzieję, że pandemia przyspieszy odchodzenie od tego szkodliwego paradygmatu.

Jaki model zarządzania najlepiej sprawdzi się w dzisiejszych czasach?

Trzeba myśleć o firmach jak o organizacjach budujących kompetencje przez lata, a nie chwilowych splotach relacji, które mogą zostać rozerwane, wykorzystane po to, aby zyskali ci, którzy w danym momencie są akcjonariuszami. Takie myślenie każe zarządzającym uwzględniać interesy nie tylko akcjonariuszy, ale również klientów, pracowników i szerszego otoczenia.

Dziś modne jest obwinianie korporacji o wszelkie problemy świata. Wszakże większość korporacji robi to, czego od nich w obecnym klimacie intelektualnym oczekujemy — maksymalizują zwroty akcjonariuszy. Nie zawsze tak jednak było. Korporacja, byt zawieszony między tym co prywatne i publiczne, jest jedną z najważniejszych innowacji organizacyjnych zachodu. Jak pokazują badania, firmy, które przez wiele dekad systematycznie odnosiły sukcesy (odzwierciedlone we wzroście cen ich akcji), bez wyjątku stawiają̨ na pierwszym miejscu nie akcjonariuszy, lecz albo klientów, albo pracowników.

Jakie są perspektywy na najbliższe miesiące?

Paradoksalnie dziś najtrudniej przewidywać najbliższą przyszłość. Tak dużo zależy od rozwoju epidemii. W średnim okresie rysuje się kilka trendów. Nieunikniony wydaje się wzrost podatków, zwłaszcza dla najzamożniejszych obywateli oraz globalnych korporacji. Ratowanie poziomu życia gospodarstw domowych i zdolności organizacyjnych oznacza wzrost wydatków fiskalnych w czasie, gdy dochody spadają. Powoduje to wzrost długu publicznego, który kiedyś trzeba będzie spłacić. Patrząc bardziej długoterminowo, pandemia uświadomiła nam zaniedbania w usługach publicznych, które w przyszłości będą wymagały większych nakładów. Drugi trend jest związany ze wspomnianymi skutkami pracy zdalnej. Ostatnio wszyscy wiele się nauczyliśmy i te nowe praktyki z nami zostaną. Wynikają z tego szanse i ryzyka dla firm technologicznych, nieruchomościowych, służby zdrowia, a w dłuższej perspektywie nawet urbanistyki i transportu. Warto wreszcie jeszcze raz wspomnieć o deglobalizacji. Pandemia pokazała ryzyka długich, globalnych łańcuchów dostaw i uzależnienie od wątpliwych partnerów w tak wrażliwych aspektach jak lekarstwa i sprzęt medyczny.

Zagrożenie: 9 milionów miejsc pracy „zombie” w Europie

W Europie, w przeciwieństwie do USA, powszechne programy zachowania miejsc pracy pomogły zapobiec masowemu bezrobociu w krótkim okresie czasu. Blisko jedna trzecia siły roboczej Europy lub 45 milionów miejsc pracy w pięciu największych gospodarkach korzysta obecnie z krajowych programów wsparcia zatrudnienia (zob. Rysunek 1). Sukces niemieckiego Kurzarbeit podczas wielkiego kryzysu finansowego z pewnością skłonił wiele rządów europejskich do przyjęcia rozwiązań dotyczących skróconego czasu pracy, aby złagodzić powiązane z Covid-19 uderzenie w rynki pracy. Firmy mogły zredukować godziny pracy pracowników, przy czym rząd pokrywał dużą część utraconego dochodu (od 60% do 100%, zob. Aneks do raportu dla uzyskania dalszych informacji). Pomimo nadzwyczajnych środków wsparcia, ekonomiści Allianz i Euler Hermes spodziewają się jednak w 2020 roku 4,3 mln dodatkowych bezrobotnych tylko w pięciu największych gospodarkach europejskich.

Rysunek 1: Stopa bezrobocia i liczba pracowników biorących udział w programach skróconego czasu pracy (% siły roboczej w 2019 r.)

Stopa bezrobocia i liczba pracowników biorących udział w programach skróconego czasu pracy
Źródła: Refinitiv, Allianz Research

Obecnie Europejscy decydenci przekształcają pierwotny program częściowego skrócenia czasu pracy w kierunku dłuższych, lecz mniej szczodrych programów. Priorytetowo będą traktowana tzw. sektory „późnych kwiatów”. W większości krajów szczodrość programu jest redukowana, z wyjątkiem najbardziej dotkniętych sektorów, aby uniknąć wyciągnięcia wtyczki zbyt wcześnie. Po drugie, wiele krajów ogłosiło przedłużenie programów zachowania miejsc pracy, aby na krótszą metę zmniejszyć niepewność firm, przekształcając je w de facto programy subsydiów płacowych w celu wsparcia ożywienia gospodarki. Ostatecznie, wygląda na to, że to w sześciu sektorach „późnych kwiatów” (transport i magazynowanie, zakwaterowanie i usługi gastronomiczne, sztuka, rozrywka i rekreacja, handel detaliczny i hurtowy oraz przemysł i budownictwo) rządy będą koncentrować największy wysiłek na ochronie miejsc pracy, ponieważ nie ma widoków na powrót w nich do poziomu działalności sprzed kryzysu przed końcem 2021 r. z czterech powodów:

  1. bieżące ograniczenia sanitarne wpływają bezpośrednio na działalność tych sektorów – począwszy od zasad dystansowania społecznego, które ograniczają liczbę osób w restauracjach i sklepach, do faktycznych zakazów podróży międzynarodowych i udziału w wydarzeniach;
  2. ustanowione samoistnie dystansowanie społeczne ze względu na utrzymujące się obawy zarażenia, nawet po zniesieniu obostrzeń, będą wpływać zwłaszcza na konsumpcję towarów i usług, które wymagają bezpośredniego kontaktu klienta/interakcji społecznych, w tym podróże, handel detaliczny i działalność rekreacyjna;
  3. zwiększona krajowa niepewność gospodarcza, napędzana przez powszechne obawy dotyczące miejsc pracy i niewypłacalności, będzie wstrzymywać plany w zakresie zatrudnienia i inwestycji;
  4. zależność od ożywienia popytu zewnętrznego dotknie kilka sektorów – od przemysłu i transportu do działalności powiązanej z turystyką – pozostających w ogonie, ponieważ nierówne ożywienie gospodarcze w poszczególnych krajach będzie ograniczać globalną dynamikę wzrostu do co najmniej 2022 r.

Rysunek 2: Trudności dotyczące ożywienia i przeszkody sektorowe

Trudności dotyczące ożywienia i przeszkody sektorowe
Źródło: Allianz Research

Ekonomiści Allianz i Euler Hermes szacują, że w pięciu największych krajach europejskich 9 mln pracowników lub 20% obecnie biorących udział w programach dotyczących skróconego czasu pracy stanie w obliczu podwyższonego ryzyka utraty pracy w 2021 r. ze względu na umiarkowane ożywienie w sektorach późnych kwiatów i efektu klifu politycznego. Nazwaliśmy je miejscami pracy „zombie” (czy też „widmo” – sprawiających pozorne wrażenie normalnych perspektyw zatrudnienia) gdyż wymagaj polityki ad hoc, aby uniknąć odroczonego masowego bezrobocia. W rzeczywistości, sektory „późnych kwiatów” zatrudniają okrągłe 115 mln pracowników w UE27, co stanowi 49% całkowitego zatrudnienia. Na poziomie krajowym, udział całkowitego zatrudnienia w sektorach „późnych kwiatów” waha się od 42% we Francji do 50% we Włoszech. Wykorzystując intensywność zatrudnienia według sektorów w stosunku do wartości dodanej, w połączeniu z oczekiwaniami dotyczącymi ożywienia według sektorów w 2021 r., poprzestajemy na wskaźniku zastępczym miejsc pracy „zombie”, w odniesieniu do których programy typu Kurzarbeit mogą w najlepszym przypadku odroczyć utratę pracy. Według obliczeń, takie „zombie” miejsca pracy równają się 6% całkowitego zatrudnienia. Miejsca pracy widmo są najliczniejsze w Zjednoczonym Królestwie, a także we Włoszech i Hiszpanii – ponieważ te kraje szczycą się względnie większymi udziałami sektorów wymagających dużych nakładów pracy, takich jak budownictwo, handel detaliczny oraz zakwaterowanie i usługi gastronomiczne – i mniejszymi w Niemczech. Jedną z kwestii, którą decydenci będą musieli rozwiązać, jest ryzyko, że pozornie stabilne miejsca pracy dotyczyć będą części pracowników, którzy pozostali w sektorach „późnych kwiatów” ze względu na ochronę dochodu jaką dawały im publiczne programy pomocowe, zamiast przenieść się do sektorów „szybkich kwiatów” (takich jak zdrowie i IT) z lepszymi możliwościami pracy w warunkach niesymetrycznego ożywienia gospodarczego. W tym kontekście połączenie aktywnych polityk rynku pracy (podnoszenie kwalifikacji, pośrednictwo) z subsydiami płacowymi jest zarówno pilne, jak i ważne. Programy uzupełniające, mające na celu dotowanie nowych miejsc pracy (zwłaszcza dla młodszych osób, ze względu na brak doświadczenia bardziej narażonych na niepowodzenie w procesie przejścia ze szkoły do pracy), pracowników wybierających mobilność i przekwalifikowanie zawodowe oraz osób rozpoczynających swoją własną działalność, należy również kontynuować, aby zmniejszyć ryzyko odroczonego bezrobocia.

Rysunek 3: Zatrudnienie (% całkowitego zatrudnienia) w sektorach „późnych kwiatów”

  Transport i magazynowanie Zakwaterowanie
i usługi gastronomiczne
Budownictwo Sztuka, rozrywka, rekreacja Handel detaliczny i hurtowy Przemysł (oprócz budownictwa) Łączny udział zatrudnienia Razem (mln)
UE27 5,1% 4,9% 6,3% 1,6% 14,4% 16,3% 48,6% 115
Strefa Euro 4,9% 5,4% 6,0% 1,7% 14,5% 14,6% 47,1% 73
Niemcy 5,2% 4,2% 5,6% 1,5% 13,3% 18,5% 48,3% 22
Francja 5,0% 4,4% 6,2% 2,2% 13,4% 10,3% 41,5% 12
Włochy 4,7% 6,5% 6,0% 1,3% 14,7% 16,9% 50,2% 13
Hiszpania 4,6% 7,9% 6,2% 2,2% 17,2% 11,3% 49,3% 10
Zjednoczone Królestwo 4,8% 6,7% 7,2% 2,8% 14,7% 9,0% 45,2% 14

 

Źródła: Eurostat, Allianz Research.

Rysunek 4: Prognozowana utrata zatrudnienia (% zatrudnienia sektorowego) w oparciu o oczekiwane straty w wydajności do końca 2021 r.

Prognozowana utrata zatrudnienia (% zatrudnienia sektorowego) w oparciu o oczekiwane straty w wydajności do końca 2021
Źródło: Allianz Research

Rysunek 5: Szacunki zatrudnienia „zombie”

  % całkowitego zatrudnienia w mln
Niemcy 4,0% 1,8
Francja 6,3% 1,8
Włochy 6,9% 1,7
Hiszpania 6,5% 1,3
Zjednoczone Królestwo 7,6% 2,5
Europa – Wielka 5 6,0% 9,1

 

Źródła: Eurostat, Allianz Research

ANEKS: Przegląd wybranych programów dotyczących skróconego czasu pracy w Europie

Kraj Nazwa Kwalifikowalność Świadczenia Pułap wynagrodzenia Czas trwania
Niemcy Kurzarbeit Wszyscy pracownicy, którzy płacą składki na ubezpieczenie społeczne są uprawnieni do dodatków za pracę systemie skróconego czasu pracy, w tym pracownicy tymczasowi oraz osoby zatrudnione na podstawie umowy na czas określony. Pracodawca płaci za efektywny czas pracy, a Federalna Agencja Zatrudnienia pokrywa dodatek za pracę systemie skróconego czasu pracy w wysokości 60-67% płacy przed zamrożeniem gospodarki i do 87% w 2020 r. pod specjalnymi warunkami. Miesięczny próg dochodu wynosi 6900 EUR w Niemczech zachodnich i 6450 EUR w Niemczech wschodnich. Do 12 miesięcy (lub 21 miesięcy pod specjalnymi warunkami) i do 24 miesięcy w przypadkach wyjątkowych okoliczności na ogólnym rynku pracy.
Francja Chômage partiel / activité partielle Działalność częściowa jest skierowana do przedsiębiorstw doświadczających: albo redukcji swojego zwykłego czasu pracy, albo czasowego zamknięcia całego lub części przedsiębiorstwa.

Istnieje możliwość wdrożenia działalności częściowej, gdy redukcja lub czasowe zawieszenie działalności nastąpiło z powodu: sytuacji gospodarczej; trudności w dostawach; katastrowy lub warunków pogodowych o wyjątkowym charakterze; przekształcenia, restrukturyzacji lub modernizacji przedsiębiorstwa lub jakichkolwiek innych wyjątkowych okoliczności, takich jak utrata głównego klienta.

84% płacy netto (70% uposażenia brutto), z 100% dla tych na płacy minimalnej, i 71% po 1 czerwca.

W przypadku przedsiębiorstwa zatrudniającego mniej niż 250 pracowników pracodawca otrzymuje 7,74 EUR na godzinę na pracownika. W przypadku przedsiębiorstwa zatrudniającego więcej niż 250 pracowników pracodawca otrzymuje 7,23 EUR na godzinę na pracownika.

Redukcja pracy objęta programem dotyczącym skróconego czasu pracy ograniczona jest do 100% legalnego czasu pracy i 1607 godzin rocznie i na pracownika. Działalność częściowa jest dopuszczalna na maksymalny okres sześciu miesięcy, ale rząd wydłuży ją do 1,2 lat.

W ramach środków pomocowych dedykowanych sektorowi kultury, sportu i branży hotelarskiej częściowe bezrobocie będzie nadal w pełni dostępne po 01 czerwca 2020 r., tak jak było od kwietnia.

Włochy Cassa Integrazione Guadagni Firmy mające więcej niż pięciu pracowników. Wszystkie osoby zatrudnione 23 lutego 2020 r.. 80% miesięcznej płacy sprzed zamrożenia gospodarki Od 939 do 1129 EUR w zależności od uposażenia sprzed zamrożenia gospodarki.

 

Początkowo dziewięć tygodni, ale plan został przedłużony o 5 tygodni, do 31 sierpnia. Przedsiębiorstwa działające w branży turystycznej, organizacji wydarzeń, parkach rozrywki i sektorze rozrywkowym mogą stosować program do końca października.
Hiszpania ERTE Plan zwolnienia czasowego jest specjalną administracyjną procedurą pracowniczą, którą można wdrożyć z powodu niewykonywania działalności gospodarczej w wyniku problemów gospodarczych, technicznych, organizacyjnych lub produkcyjnych. Może zostać wprowadzony bez względu na liczbę dotkniętych pracowników. Zasiłek dla bezrobotnych do 70% pierwotnego uposażenia za pierwsze sześć miesięcy, następnie 50%. 85% poprzedniego uposażenia, minimalnie 501,98 EUR i maksymalnie 1411,83 EUR. Nadzwyczajny czasowy program urlopowy ma wygasnąć w końcu czerwca, oczekiwane jest ogłoszenie przedłużenia wkrótce.
Zjednoczone Królestwo Przymusowy urlop Skierowany do przedsiębiorstw, których działalność ucierpiała z powodu Covid-19. 80% miesięcznej płacy sprzed zamrożenia gospodarki do sierpnia, obniżona do 60% do października. Do 2500 GBP na miesiąc, plus powiązane składki na Krajowe Ubezpieczenie Pracodawców i składki emerytalne na tą subsydiowaną płatność z tytułu przymusowego urlopu. Program czasowy obowiązuje do końca października od 1 marca 2020 r.

Źródła: Eurofound, Allianz Research.

KATHARINA UTERMÖHL, CFA
Starszy Ekonomista, Allianz i Euler Hermes
SELIN OZYURT
Starszy Ekonomista, Allianz i Euler Hermes
LUDOVIC SUBRAN
Główny Ekonomista, Allianz i Euler Hermes

Analiza behawioralna podstawą skutecznej strategii centrum handlowego

Obecnie nie wystarczy wiedzieć, kto jest naszym klientem – budowanie profili tylko w oparciu o potrzeby, oczekiwania czy wartości konsumentów to za mało, by być konkurencyjnym na coraz dynamiczniej zmieniającym się rynku. Aby podejmować trafne decyzje biznesowe, konieczne jest wykorzystanie narzędzi związanych z analizą zachowań konsumenckich (behavioral data analytics). Wnioski płynące z analiz behawioralnych dają o wiele bardziej precyzyjne informacje ilościowe i jakościowe o tym, czego potrzebują klienci i jak żyją, niż ich deklaracje zbierane tradycyjnymi metodami badawczymi. Dane te połączone z algorytmami wykorzystującymi technologie AI pozwalają także przewidywać te potrzeby w przyszłości.

Catchmenty behawioralne

Opracowanie dobrej strategii centrum handlowego wymaga zrozumienia zachowań konsumentów w szerszym kontekście całego lokalnego rynku. W praktyce oznacza to konieczność poznania wyborów zakupowych klientów danego centrum, ale również tych, którzy jeszcze nimi nie zostali, szczególnie jeżeli zamieszkują oni obszar wyznaczony jako strefa oddziaływania analizowanego obiektu. O ile zdobycie danych na temat pierwszej grupy jest stosunkowo łatwe, o tyle wiedza o tych drugich jest ograniczona, a to właśnie ona może być kluczowa dla wzrostu odwiedzalności i poprawy wyników centrum handlowego.

Catchmenty behawioralne pokazują, jak klienci zachowują się w ramach wyznaczonych obszarów, nie tylko tam, gdzie mieszkają (home zone), ale również tam, gdzie pracują (work zone). Badania mogą na przykład pokazać, że w catchmencie analizowanego centrum większość stanowią osoby pracujące w pobliżu (ale nie mieszkające) oraz wskazać, jaki potencjał one stanowią. Osoby te będą z założenia pojawiać się w obiekcie od poniedziałku do piątku, zazwyczaj w określonych przedziałach czasowych – rano przed pracą, w godzinach lunchowych oraz bezpośrednio po pracy. Kolejnym charakterystycznym wzorcem zachowania będzie to, że osoby pracujące w okolicy zazwyczaj na zakupy przychodzą same, ale z oferty lunchowej mogą korzystać ze znajomymi z pracy.

Posiadanie takiej wiedzy daje podstawę do podejmowania odpowiednio skierowanych działań marketingowych oraz trafnych decyzji operacyjnych, np. przygotowania zróżnicowanej oferty lunchowej oraz serwisowej w przypadku dużego potencjału pracowników biurowych w okolicy lub odpowiedniej strategii komunikacji.

Technologie wybierz mądrze

Sklepy działające wyłącznie online dokładnie analizują ruch klientów w sieci, zaś w realnym świecie sklepów stacjonarnych i centrów handlowych w analizie zachowań konsumenckich pomocne są inne technologie.

Na rynku funkcjonuje kilka metod badawczych wykorzystujących szeroko rozumiane dane mobilne. Większość z nich oparta jest o GPS i sygnał internetowy pochodzący głównie z różnych aplikacji. W tym podejściu wyniki mogą być niereprezentatywne, w analizie występuje nadreprezentacja smartfonów i osób korzystających z wybranych aplikacji, co zawęża badaną grupę lub zmienia profil demograficzny w kierunku ludzi młodszych.

Skuteczniejsza i wiarygodniejsza jest metodologia oparta o technologię GSM. Jest ona bardziej precyzyjna, obejmuje wszystkie typy telefonów, nie wymaga połączenia z internetem czy korzystania z aplikacji, tym samym ma większy zasięg, a próba jest szersza i bardziej reprezentacyjna. Dzięki takiej metodologii można między innymi precyzyjnie wyznaczyć catchmenty behawioralne, czyli rzeczywiste strefy oddziaływania centrum, które pozwalają poznać faktyczne wzorce przemieszczania się ludzi w przestrzeni miejskiej, a tym samym zbadać realne przepływy klientów w ramach wybranych obiektów handlowych i analizować ich potencjał.

Wychodząc naprzeciw takim potrzebom, Colliers International wspólnie z DataWise opracował narzędzie badawcze wykorzystujące dane operatora komórkowego oraz dane mikrostatystyczne kilku milionów abonentów w Polsce, którzy wyrazili zgody na przetwarzanie informacji behawioralnych. Dzięki niemu właściciele zyskują dostęp do kluczowej wiedzy użytecznej przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych.

Takie zaawansowane metody połączone z wiedzą ekspercką oraz systemami będącymi w posiadaniu klienta, poprzez łączenie różnych źródeł i typów danych pozwalają na stałe monitorowanie zmian, a tym samym bieżące wsparcie decyzji biznesowych. Właściciele obiektów handlowych posiadają np. urządzenia mierzące odwiedzalność i liczbę samochodów czy programy lojalnościowe, zaś najemcom takie możliwości daje łączenie danych behawioralnych na bazie GSM z danymi z systemów POS, metek wykorzystujących technologię RFID czy programy lojalnościowe.

Dobrze wykorzystane dane

Na podstawie danych mobilnych można monitorować częstotliwość odwiedzin klientów w centrum oraz okoliczności ich wizyt, ocenić skuteczność prowadzonych działań marketingowych, precyzyjniej targetować kolejne akcje, a także odpowiedzieć sobie na pytanie, czy budżet marketingowy jest efektywnie wydany. Ponadto, narzędzie umożliwia monitorowanie zachowań na całym lokalnym rynku, a tym samym pozwala określić, jaką pozycję zajmuje centrum w wyborach klientów oraz kto jest jego największą konkurencją.

Narzędzie bazujące na danych z GSM może stanowić punkt wyjścia do budowy strategii obiektu, ale co istotniejsze, daje również możliwość bieżącego monitorowania zmian i ich efektów. Stanowi to przewagę nad tradycyjnymi badaniami statycznymi, które zazwyczaj są wykonywane jednorazowo i często wykorzystują dane deklaratywne klientów. Analizy Big Data dają możliwość oceny realnego potencjału w strefie oddziaływania centrum, w tym wskazanie ilu mamy jeszcze potencjalnych klientów i jakie są szanse na ich przyciągnięcie.

Komentarz Agnieszki Winkler, dyrektor w Dziale Doradztwa i Rozwoju Projektów Handlowych, Colliers International

Życie bez pensji. Czy Polacy mają plan B? Badanie InterviewMe 2020

Aż 24% Polaków przyznało, że nie posiada żadnych oszczędności, a u 22% wystarczyłyby one na maksymalnie dwa tygodnie życia. Jednocześnie ponad połowa z nas boi się utraty pracy na skutek pandemii koronawirusa — lub już ją straciła.

Serwis kariery InterviewMe.pl przeprowadził badanie “Życie bez pensji”, w którym zapytano ponad 1400 respondentów o ich oszczędności, plany awaryjne na wypadek utraty pracy oraz obawy o pogorszenie ich sytuacji finansowej z powodu pandemii  koronawirusa. Wyniki sugerują, że większość z nas nie jest przygotowana na funkcjonowanie bez bieżącego dochodu.

Wojciech Martyński, ekspert kariery InterviewMe.pl i autor badania, w ten sposób podsumowuje jego wyniki: Eksperci sugerują, że każdy z nas powinien posiadać oszczędności, z których moglibyśmy przeżyć co najmniej 6 kolejnych miesięcy. Niestety z naszego badania wynika, że takie zabezpieczenie ma zaledwie 19% Polaków. Na dodatek ponad połowa z nas nie ma planu awaryjnego na wypadek utraty pracy. Okazuje się więc, że jesteśmy zupełnie nieprzygotowani na różnego rodzaju sytuacje kryzysowe.

W badaniu aż 25% ankietowanych osób przyznało, że co miesiąc wydaje ponad 90% pensji, a 4% respondentów wydaje nawet aż 100% wynagrodzenia. Do tego ponad połowa badanych Polaków przyznała, że miesięcznie oszczędza mniej niż 500 zł, a 67% ankietowanych ma zaoszczędzone mniej niż 5000 zł.

Aby zdobyć środki do życia, Polacy w pierwszej kolejności sprzedawaliby swoją biżuterię, ubrania i buty oraz sprzęt elektroniczny. Ponad 60% osób zrezygnowałoby również z wyjazdu wakacyjnego, Netflixa czy też jedzenia na mieście. Co ciekawe, 1/3 ankietowanych deklaruje, że nie unikałaby obowiązkowych opłat — np. za wodę czy internet. Pozostali rezygnowaliby przede wszystkim z płacenia za transport, samochód oraz abonament telefonii komórkowej.

Za niepokojące można uznać to, że 55% badanych nie ma planu awaryjnego na wypadek utraty pracy — np. alternatywnego źródła zarobku. Aż 76% osób po prostu zaczęłoby natychmiast szukać nowego miejsca zatrudnienia.

Jednocześnie aż 43% Polaków obawia się utraty pracy, a 9% już ją straciło na skutek pandemii koronawirusa. 58% ankietowanych przyznaje, że wybuch pandemii już pogorszył ich sytuację finansową.

Obecna trudna sytuacja gospodarcza oraz wyniki naszego badania powinny być ostatecznym sygnałem, że warto bliżej przyjrzeć się swoim wydatkom i spróbować opracować plan oszczędzania. Tym bardziej że wciąż nie wiadomo, kiedy pandemia się skończy i jak długo będziemy na własnej skórze odczuwać jej skutki dla gospodarki. — komentuje Marta Rojewska, ekspertka kariery InterviewMe.pl.

W badaniu „Życie bez pensji” znalazły się również inne ciekawe wnioski. Oto niektóre z nich:

  • tylko 23% Polaków ma zaoszczędzone powyżej 10 000 zł
  • po utracie pracy nieco więcej mężczyzn (4%) niż kobiet (2%) chciałoby utrzymywać się z pieniędzy partnerki lub partnera
  • 80% Polaków obawia się skutków kryzysu gospodarczego, który może spowodować pandemia koronawirusa
  • pandemia koronawirusa najbardziej dotknęła osoby poniżej 25. roku życia — pracę straciło 15% z nich.