Poważne problemy na rynku pracy mogą się zacząć dopiero jesienią. W tym roku nie ma też co liczyć na wzrost płac

Według danych GUS bezrobocie rośnie wolno, ale prawdopodobnie przyspieszy pod koniec tego roku. – Stopa bezrobocia w grudniu wyniesie 8–9 proc., a poziom jednocyfrowy będzie można uznać za sukces – prognozuje doradca Konfederacji Lewiatan, prof. Jacek Męcina z Uniwersytetu Warszawskiego. Jak ocenia, druga fala pandemii lub wzrost zachorowań na grypę jesienią może wywołać falę zwolnień grupowych, choć nie będzie ona duża. Jednak w tym roku nie należy spodziewać się ani wzrostu zatrudnienia, ani wzrostu płac. Po wygaśnięciu pandemii rynek pracy czeka natomiast transformacja i masowa cyfryzacja, do której należałoby już w tej chwili przygotowywać zarówno firmy, jak i pracowników.

– Pandemia mocno zmroziła gospodarkę, co trwało na szczęście dość krótko i przypadło na okres ożywienia na rynku pracy i prac sezonowych. Niebagatelne znaczenie miały też tarcze antykryzysowe. Prawie każdy potrzebujący: zarówno przedsiębiorca – zwłaszcza mikro- i mały, jak i obywatel, który był na kwarantannie czy stracił pracę z powodu zamknięcia firmy lub wstrzymania działalności, mógł się odnaleźć w systemie świadczeń. Jednak – mimo że ostatnie dane GUS na temat zatrudnienia i wynagrodzeń nie są wcale pesymistyczne – to niestety wydaje się, że najgorsze na rynku pracy jeszcze przed nami – prognozuje w rozmowie z agencją Newseria Biznes prof. Jacek Męcina.

W tej chwili polska gospodarka jest na etapie stopniowego odmrażania po lockdownie wywołanym pandemią SARS-CoV-2. Jednak – jak podkreśla ekspert – nieprędko wróci do pełnego potencjału. Po pierwsze, wyraźnie widać już kryzys popytowy spowodowany tym, że gospodarstwa domowe nie są skore do wydawania i inwestowania pieniędzy, trzymając gotówkę na „czarną godzinę” w obawie przed spodziewaną recesją. Przerwy w łańcuchach dostaw powodują też, że wiele branż odmraża swoją działalność bardzo powoli, a przez rządowe obostrzenia, które zostały utrzymane w obawie przed dalszym rozprzestrzenianiem się koronawirusa, wydajność firm produkcyjnych czy usługowych nie jest tak wysoka jak przed pandemią.

– W okolicach września lub października niestety uderzy w nas kolejna fala pandemii albo ze względu na warunki atmosferyczne ludzie będą po prostu częściej chorować. A trzeba pamiętać, że w warunkach pandemii każdy katar czy podwyższona temperatura będzie oznaczać troskę o zdrowie własne i najbliższych i udanie się na L4. To wszystko powoduje, że w IV kwartale możemy mieć do czynienia ze zwolnieniami grupowymi. One nie powinny być duże, ale jednak sukcesem będzie, jeżeli bezrobocie zamknie się na poziomie jednocyfrowym. Przewiduję ok. 8–9 proc. stopy bezrobocia – mówi doradca Konfederacji Lewiatan.

Polski rynek pracy w momencie wejścia w okres pandemii i lockdownu był w bardzo dobrej kondycji, a stopa bezrobocia w lutym wynosiła 5,5 proc. Według danych GUS za maj br. obecnie zwiększyła się do 6 proc. (wzrost o 0,2 pkt proc. wobec kwietnia), a liczba bezrobotnych zarejestrowanych w powiatowych urzędach pracy wyniosła 1011,7 tys. To oznacza, że od początku pandemii wzrost bezrobocia jest stosunkowo niewielki. Po części wynika to jednak z ostrożnych ruchów kadrowych w firmach, które czekają na rozwój sytuacji gospodarczej i na razie wciąż korzystają z rządowych form wsparcia, próbując uniknąć radykalnych zwolnień.

– Nastroje wśród przedsiębiorców są umiarkowane. Panuje pesymizm i troska o przyszłość. Na pewno skłonność do inwestycji, a więc także skłonność do zwiększania zatrudnienia, jest bardzo niewielka. Oczywiście te wzrosty będziemy obserwować w branżach sezonowych, np. w turystyce czy rolnictwie, ale nie należy spodziewać się znaczącego wzrostu zatrudnienia w produkcji czy usługach. Ono będzie raczej maleć. Co za tym idzie, na wzrost płac w 2020 roku także nie ma co liczyć – mówi prof. Jacek Męcina.

Ostrożność przedsiębiorców potwierdzają też dane Grant Thornton („Rynek pracy w czasie COVID-19”), które pokazują, że w maju tego roku na 50 największych portalach rekrutacyjnych w Polsce pracodawcy opublikowali 195,1 tys. nowych ofert pracy. To aż 42-proc. spadek w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. W kwietniu spadek był jeszcze większy i wyniósł aż 50,7 proc.

Co istotne, zdaniem części ekspertów dane GUS dotyczące stopy bezrobocia mogą być zaniżone, ponieważ po utracie pracy wskutek pandemii część osób nie zarejestrowała się jako bezrobotne, ale od razu zaczęła szukać nowego zajęcia na własną rękę, ponieważ urzędy pracy przez kilka tygodni pozostawały zamknięte. Według badania „Diagnoza+”, przeprowadzonego przez Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych, UW i ośrodek badawczy GRAPE, stopa bezrobocia już w kwietniu była dużo wyższa i sięgała 10,3 proc., a bez pracy pozostawało około 1,5 mln Polaków.

– Ostatni pomiar GUS pokazuje też, że i wzrosty wynagrodzeń są bardzo niewielkie. W ubiegłym roku obserwowaliśmy ponad 7-proc. wzrost, a w tym na pewno będzie on co najmniej o połowę niższy. Płace mogą spadać też ze względu na fakt, że firmy, chroniąc miejsca pracy, ograniczyły premie i bonusy. To wpłynie na pomiar przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce – mówi ekspert.

Prawdziwej recesji na dużą skalę w II połowie tego roku, kiedy wygaśnie pomoc z rządowych tarcz antykryzysowych, spodziewają się też analitycy Euler Hermes, którzy na jesień prognozują dużą falę upadłości polskich firm.

– Analiza tarcz antykryzysowych pokazuje, że rzeczywiście dla każdego znalazło się w nich coś fajnego, ale firmy bardzo narzekają, że spowodowały one straszny bałagan legislacyjny. Tych instrumentów wsparcia pojawiło się tak wiele, że przedsiębiorcy zaczęli się w nich gubić – mówi prof. Jacek Męcina. – Przypomnijmy, że sytuacja finansów publicznych na pewno też będzie trudna. Kiedy na koniec lipca rząd pokaże założenia budżetu na rok 2021, wtedy odkryjemy, jak duży będzie planowany deficyt, i dowiemy się, jakie było wykonanie budżetu, przynajmniej w pierwszej połowie tego roku.

Ekspert Konfederacji Lewiatan prognozuje też, że rynek pracy po pandemii SARS-CoV-2 czeka transformacja i masowa cyfryzacja, do której należałoby już w tej chwili przygotowywać zarówno firmy, jak i pracowników.

– Ta powszechność zdalnych usług i pracy zdalnej spowoduje z jednej strony spadek zapotrzebowania na część pracowników, a z drugiej – wzmożone inwestycje w usługi cyfrowe, być może też szersze wykorzystanie sztucznej inteligencji w niektórych sektorach. W efekcie część pracowników może stracić zatrudnienie, a część będzie się musiała przekwalifikować. Dlatego trzeba się zastanowić nad przygotowaniem specjalnych instrumentów restrukturyzacyjnych, aby nie bronić bez sensu miejsc pracy, które i tak trzeba będzie zlikwidować, i pomóc pracownikom przejść przez tę transformację na rynku pracy – mówi.

Spadek czytelnictwa wyhamował. W okresie izolacji Polacy częściej sięgali po e-booki i audiobooki

Według badań Biblioteki Narodowej 39 proc. Polaków przeczytało w ubiegłym roku co najmniej jedną książkę. W ostatnich pięciu latach odsetek ten mieścił się w przedziale 37–38 proc., co oznacza, że poziom czytelnictwa jest stabilny, a nawet nieznacznie rośnie. – Czas pandemii zdecydowanie sprzyja zainteresowaniu książką. Było to widoczne szczególnie w początkowym okresie, kiedy Polacy pozostawali w izolacji domowej i poszukiwali alternatywy dla  telewizji – mówi Agnieszka Stankiewicz-Kierus, dyrektor wydawnicza w Wydawnictwie Kobiecym.

Od trzech lat na niezmienionym poziomie plasuje się także odsetek badanych, którzy deklarują, że przeczytali siedem lub więcej książek rocznie – wynosi on 9 proc. Jak podkreślają analitycy Biblioteki Narodowej, jest to w pewnym stopniu efekt dobrej koniunktury, która pozwoliła na wzmożone zakupy nowości książkowych, ale również rozwijania zainteresowań czytelniczych dzięki ekranizacjom, serialom czy grom komputerowym.

Najnowsze dane dotyczące czytelnictwa napawają wszystkich wydawców i sprzedawców książek optymizmem, ponieważ jeszcze do 2015 roku wskaźnik ten systematycznie spadał. Liczymy na to, że teraz przyszedł czas, w którym spadek czytelnictwa trwale się zatrzyma – przyznaje w rozmowie z agencją Newseria Biznes Agnieszka Stankiewicz-Kierus, współwłaścicielka księgarni internetowej TaniaKsiazka.pl, dyrektor wydawnicza w Wydawnictwie Kobiecym.

Jej zdaniem także okres izolacji podczas pandemii koronawirusa może zmienić zarówno nawyki zakupowe, jak i przyzwyczajenia czytelnicze Polaków. Osoby, które wcześnie nie korzystały ze sklepów internetowych, zostały niejako zmuszone do zakupów online, a klienci księgarni internetowych częściej sięgali po e-booki i audiobooki.

– W innych okolicznościach nie osiągnęlibyśmy takich wzrostów sprzedaży. Nawet w perspektywie pięciu lat nie doszlibyśmy do takich poziomów, jakie udało nam się osiągnąć w ciągu dwóch miesięcy – ocenia ekspertka. – Obecnie, po otwarciu tradycyjnych księgarni, zapewne sprzedaż e-booków i audiobooków się zmniejszy, ale doświadczenia czytelników z nowym formatem pozostaną.

Badania Biblioteki Narodowej pokazują, że e-booki i audiobooki nie konkurują z tradycyjnymi książkami papierowymi, lecz stanowią ich uzupełnienie. Jednak wśród książek wymienianych w 2019 roku przez badanych wciąż dominują wersje papierowe – publikacje w tej formie wymieniło 98 proc. czytelników (39 proc. w całej populacji), podczas gdy e-booki wskazało 6 proc. czytelników (2,5 proc. w całej populacji). Korzystanie z audiobooków zadeklarowało natomiast 3 proc. badanych w całej populacji. Z kolei 6 proc. czytelników łączy czytanie ze słuchaniem – tylu respondentów wskazało zarówno na książki w formie tekstowej (papierowe i e-booki), jak i audiobooki.

Jak podkreśla Agnieszka Stankiewicz-Kierus, okres izolacji domowej wpłynął także na większe zainteresowanie konkretnymi kategoriami książek. Wśród pozycji, które zaczęły budzić zainteresowanie kupujących, a wcześniej nie wywoływały takich emocji, są np. książki kucharskie. Ludzie więcej czasu spędzali w domu i musieli zmierzyć się z gotowaniem, a przy okazji poszukiwali kulinarnych inspiracji.

– Kolejna kategoria, która zyskała na znaczeniu w czasie pandemii, to książki o zabawach z dziećmi i kreatywnym wykorzystaniu wspólnie spędzonego czasu. Zaobserwowaliśmy również większe zainteresowanie poradnikami, które wyjaśniały, jak radzić sobie z przygnębieniem i pozostać optymistą w trudnych czasach. Na sprzedaż danego tytułu wpływa zazwyczaj wiele czynników, ale popularność konkretnej kategorii książek zależała w znacznym stopniu od sytuacji i potrzeb społecznych – uściśla współwłaścicielka księgarni internetowej TaniaKsiazka.pl.

W czasie pandemii dobre wyniki sprzedaży osiągały książki dla kobiet. Co więcej, czytelnictwo wśród pań wpływa w pewnym stopniu na cały popyt na rynku książki. Decyzje zakupowe w polskich domach podejmują głównie kobiety, więc kupują książki zarówno dla siebie, jaki i dla pozostałych członków rodziny.

W kategorii książek dla kobiet mieści się szeroko pojęta literatura obyczajowa, np. romanse, książki erotyczne lub po prostu powieści obyczajowe. Mogą to być też kryminały i różnego rodzaju poradniki. Tematyka tych pozycji jest bardzo szeroka – wyjaśnia Agnieszka Stankiewicz-Kierus. – Literatura erotyczna od pewnego czasu cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem czytelników. Na pewno przyczynił się do tego najpierw wielki sukces Greya, czyli książek E.L. James, a teraz z kolei Blanki Lipińskiej. I rzeczywiście, pozycji książkowych o tematyce erotycznej przybywa i cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem czytelniczek. Zapewne mężczyźni również czytają książki erotyczne, ale jest ich zdecydowanie mniej niż kobiet.

W dobie pandemii zyskują inteligentne rozwiązania do zdalnej obsługi i monitoringu. Może być to rewolucja w najmie krótkoterminowym i hotelach

Dynamiczny rozwój branży internetu rzeczy zwiększył zainteresowanie inteligentnymi systemami ze strony właścicieli mieszkań oraz nieruchomości przeznaczonych do wynajmu krótkoterminowego. Czujniki i zamki elektroniczne automatyzują proces obsługi gości i dbania o nieruchomość bez konieczności instalowania kamer CCTV, a inteligentne systemy komunikacyjne usprawniają komunikację z zarządcami obiektu. Technologia tego typu może zwiększyć także bezpieczeństwo zakładów pracy oraz części wspólnych spółdzielni mieszkaniowych.

Technologie z sektora internetu rzeczy automatyzują branżę wynajmu krótkoterminowego na wszystkich płaszczyznach. Dobrym przykładem rozwiązań tego typu są inteligentne zamki przystosowane do udzielania gościom dostępu do pomieszczeń bez konieczności korzystania z kluczy bądź kart RFID. W produkcji sprzętu tego typu wyspecjalizowała się m.in. firma smartLock, projektant elektronicznego zamka sterowanego z poziomu aplikacji mobilnej. Zarządca nieruchomości może za jego pośrednictwem zdalnie przydzielać gościom kody dostępowe, dezaktywować je oraz monitorować, jak często i przez kogo otwierany był dany zamek. Dzięki temu system pozwoli sprawdzić, czy goście wymeldowali się z obiektu o określonej godzinie.

– Proces automatyzacji wynajmu krótkoterminowego odbywa się od początku powstania tej branży. Udostępnia się klucze w sposób autonomiczny czy organizuje odbieranie zgłoszeń chętnych przez tzw. channel managery. W RentEye monitorujemy zadymienie, hałas, temperaturę i wilgotność. O wszystkich tych parametrach administrator jest informowany w sposób ciągły w czasie rzeczywistym – mówi agencji informacyjnej Newseria Innowacje Robert Kondracki, prezes RE.

Firma RentEye zaprojektowała system elektronicznego nadzoru nad nieruchomością nieingerujący w prywatność osób wynajmujących. Urządzenie wyposażono w szereg inteligentnych czujników do monitoringu, które nie zbierają danych wrażliwych. System śledzi wyłącznie parametry w pełni zanonimizowane, takie jak np. natężenie dźwięku. Może wychwycić zbyt głośne zachowanie gości, ale już nie dokładną treść rozmów prowadzonych w wynajmowanych pomieszczeniach.

– Właściciel powinien poinformować wynajmującego o tym, że mieszkanie jest monitorowane, może to zrobić przez odpowiedni punkt w regulaminie. System o jakichkolwiek naruszeniach informuje właściciela w postaci SMS-ów, maili oraz push notyfikacji w aplikacji mobilnej. Jest obsługiwany przez aplikację mobilną, dzięki której właściciel na żywo widzi, jaka jest sytuacja w mieszkaniu, oraz może korygować poziomy alarmów – tłumaczy ekspert.

Systemy inteligentne przyspieszają także wykonywanie niektórych czynności, które do niedawna wymagały bezpośredniego kontaktu z personelem. SmartHotel to narzędzie do zdalnej komunikacji z personelem hotelowym. Goście ośrodków wyposażonych w technologię od tego start-upu mogą skorzystać m.in. z chatbotów oraz systemów smart TV, aby zgłosić usterki czy zamówić usługi, bez konieczności nawiązywania kontaktu z obsługą hotelu. Zgłoszenia przyjmowane są bezpośrednio przez system informatyczny przez 24 godziny na dobę.

Rozwiązania takie jak RentEye znajdą jednak zastosowanie w znacznie większej liczbie branż.

– Rozmawiamy z rolnikami, którzy chcieliby monitorować swoje uprawy. Wykorzystamy cały system do zbierania danych, wysyłania notyfikacji i alarmów, a czujnik zmieni się w jakimś stopniu, żeby dostosować się do odbiorcy. Świetnym miejscem do wykorzystania systemu jest duży przemysł, gdzie należy monitorować nawet same maszyny, oraz także wspólnoty i spółdzielnie mieszkaniowe zainteresowane monitorowaniem części wspólnych. Dzięki niemu  dokładnie wiedzą, co się w nich dzieje i którzy lokatorzy nadużywają możliwości, jakie daje mieszkanie w danej nieruchomości – wskazuje Robert Kondracki.

Według analityków z firmy MarketsandMarkets wartość globalnego rynku domowych systemów bezpieczeństwa w 2018 roku wyniosła 45,6 mld dol. Przewiduje się, że do 2023 roku wzrośnie do 74,5 mld dol. przy średniorocznym tempie wzrostu na poziomie 10 proc.

Japończycy zbudowali najszybszy superkomputer świata. Ma pomóc w rozwiązaniu wyzwań dotyczących m.in. COVID-19

Od lat firmy technologiczne konkurują ze sobą na rynku superkomputerów. Konstruują coraz to wydajniejsze maszyny, które mają sprawniej i szybciej przeprowadzać skomplikowane operacje matematyczne na potrzeby nauk biologicznych, fizycznych czy astronomicznych. Zwieńczeniem starań inżynierów jest coroczny ranking TOP500 kategoryzujący najszybsze komputery świata. W 55. edycji na szczyt listy trafiła japońska maszyna Fugaku, deklasując dotychczasowego lidera, superkomputer Summit od firmy IBM.

– Dziesięć lat po zaproponowaniu początkowej koncepcji i sześć lat po oficjalnym rozpoczęciu projektu Fugaku jest już prawie ukończone. Superkomputer został opracowany zgodnie z ideą osiągnięcia wysokiej wydajności w różnych aplikacjach o dużym znaczeniu społecznym, takich jak osiągnięcia Społeczności 5.0. Cieszymy się, że okazał się znakomity we wszystkich głównych testach superkomputerowych – mówi Satoshi Matsuoka, dyrektor Centrum Nauk Obliczeniowych Riken (R-CCS).

Fugaku oparto na 48-rdzeniowym układzie Fujitsu A64FX SoC i jest to pierwsza maszyna wykonana w architekturze ARM, która wspięła się na szczyt listy najwydajniejszych superkomputerów świata. W testach High Performance Linpack urządzenie osiągnęło wynik rzędu 415,5 petaflopsów, 2,8-krotnie wyższy niż dotychczasowy lider, Summit IBM. Szczytowa wydajność Fugaku jest jeszcze wyższa – w teorii superkomputer może osiągnąć moc jednego eksaflopsa.

– Oprócz wykorzystania go jako superkomputera mam nadzieję, że opracowana dla niego najnowocześniejsza technologia informatyczna przyczyni się do znacznych postępów w trudnych wyzwaniach społecznych, takich jak SARS-CoV-2 – wskazuje Satoshi Matsuoka.

Choć Fugaku ma osiągnąć pełną moc obliczeniową dopiero w przyszłym roku, prawdopodobnie nie utrzyma zbyt długo swojego rekordu. W niedalekiej przyszłości na szczycie listy TOP500 mogą zadebiutować komputery oparte na procesorach AMD Epyc, które mogą zdominować ten ranking. Pierwszą maszyną, która spróbuje pobić rekord Fugaku, będzie superkomputer Frontier opracowany przez inżynierów AMD oraz Cray. Według wstępnych założeń maszyna pojawi się na rynku w 2021 roku i będzie pracować przy wydajności rzędu 1,5 eksaflopsa.

Dwa lata później poprzeczkę wydajnościową ma podnieść El Capitan pracujący na podzespołach Epyc Genoa i Radeon Instinct. Superkomputer powstanie na zamówienie amerykańskiej Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Jądrowego i ma sprawdzić się w roli narzędzia do przeprowadzania symulowanych reakcji jądrowych. Wstępne plany zakładają, że El Capitan rozpocznie funkcjonowanie w 2023 roku i będzie w stanie przetwarzać dane z wydajnością ok. 2 eksaflopsów.

Warto zauważyć, że granicę 2 eksaflopsów już teraz udało się przekroczyć dzięki wirtualnemu superkomputerowi Folding@home. Ta platforma naukowa wykorzystywana m.in. do badań nad pozyskaniem leku na COVID-19 odchodzi od idei tworzenia zintegrowanej jednostki i stawia na działania rozproszone. Sieć działa w formie chmury obliczeniowej, do której mogą dołączyć się użytkownicy przemysłowi i domowi z całego świata, łącząc moc wielu komputerów w jeden, wysoce wydajny wirtualny komputer. Obecnie Folding@home może pochwalić się mocą obliczeniową rzędu 2,4 eksaflopsów.

Obecnie to jednak ARM króluje w segmencie superkomputerów. Dobra passa amerykańskiego producenta obejmuje również procesory konsumenckie. Apple właśnie ogłosiło przejście z układów Intela na procesory własnej produkcji, oparte właśnie na architekturze ARM. Transformacja ma potrwać dwa lata. ARM jest już także szeroko wykorzystywany w smartfonach, co wskazuje na wszechstronność platformy.

– Fugaku wskazuje na radykalną zmianę w rodzaju obliczeń tradycyjnie stosowanych w superkomputerach i jest dowodem innowacyjności, która może nastąpić w przypadku elastycznych rozwiązań obliczeniowych napędzanych silnym ekosystemem. W przypadku ARM to osiągnięcie pokazuje energooszczędność, wydajność i skalowalność naszej platformy obliczeniowej, która obecnie obejmuje zarówno smartfony, jak i najszybszy superkomputer na świecie – mówi Rene Haas, prezes IP Group w ARM.

Według firmy badawczej Technavio globalny rynek superkomputerów do 2024 roku ma się rozwijać w tempie 28 proc. w skali roku.

Ulga B+R powinna uwzględniać transformację cyfrową

Pandemia nie zmieniła trendu, ona go tylko podkreśliła. Biznes wymaga niezwłocznej transformacji cyfrowej – zarówno w relacji z klientami i dostawcami, jak również w relacji z pracownikami. Polscy przedsiębiorcy, jeśli chcą skutecznie konkurować na rynkach światowych i jeśli chcą być przygotowani na amortyzację długofalowych skutków epidemii, powinni ponieść ten wysiłek i wesprzeć realizację procesów w organizacji w sposób zdalny. Jaką rolę w tym procesie może odegrać państwo?

Transformacja ma być podstawą innowacji produktowej i usługowej, jak również odpowiedzią na konieczność dywersyfikacji sprzedaży czy zakupów. Drastycznie zmieniające się przyzwyczajenia konsumentów powodują, że czas na zmianę modeli biznesowych kurczy się niebywale. Jeśli biznes ma przetrwać w nowym otoczeniu, niezwłocznie powinien przejść przemianę i się do niego dostosować.

Rolą państwa jest maksymalne wsparcie transformacji cyfrowej polskich przedsiębiorców. Powinna być to odpowiedź na wyjście z kryzysu i powrót gospodarki na ścieżkę wzrostu gospodarczego. W tym zakresie można wykorzystać dostępne już narzędzia fiskalne, w szczególności ulgę na badania i rozwój. Wprowadzenie – np. na okres 3 lat – dodatkowego odpisu od podstawy opodatkowania dla wydatków, zarówno kosztów wewnętrznych, jak i kosztów podwykonawców, poniesionych celem digitalizacji procesów gospodarczych, mogłoby stanowić dodatkowy impuls dla polskiego biznesu do ponoszenia wydatków inwestycyjnych w kierunku cyfryzacji. Możliwe byłoby włączenie krajowych jednostek badawczych w certyfikację kwalifikowalności wydatków, jako ukierunkowanych na digitalizację.

Celem takiej zmiany byłoby wykreowanie chęci i potrzeby inwestycyjnej po stronie przedsiębiorców, aby w najbliższych kilku latach ponieśli wydatki na informatyzację procesów sprzedaży, zakupów czy procesów wsparcia. Z jednej strony korzyść mieliby sami podatnicy, w postaci dywersyfikacji procesów i wykreowania nowych opcji biznesowych, z drugiej gospodarka, w postaci zwiększonych wydatków inwestycyjnych, a z trzeciej Skarb Państwa, który w długim horyzoncie mógłby liczyć na dodatkowe wpływy budżetowe i zwiększenie poziomu kontroli fiskalnej biznesu poprzez dostępne rozwiązania informatyczne.

Kluczem jest wykreowanie szerszej potrzeby inwestowania w nowe technologie. Ulga jest zawsze dobrym rozwiązaniem – nie tylko z uwagi na chęć partycypacji państwa w pewnym trendzie, ale w zwracaniu uwagi na naprawdę konieczne działania z perspektywy makro. Gdyby obecna ulga B+R została wzbogacona o komponent transformacji cyfrowej, nawet wydatki na dość oczywiste rozwiązania, które jednak wciąż nie są powszechne, takie jak wdrożenie aplikacji gromadzących i dostarczających e-paragony, oprogramowania do rozliczania delegacji pracowniczych czy elektroniczny obieg faktur, mogłyby liczyć na preferencję. Jeśli pojawiłoby się ograniczenie czasowe na skorzystanie z ulgi, to byłby jasny sygnał – teraz albo nigdy.

Autor/Źródło: PwC Polska

Przegląd wydarzeń następnego tygodnia 29.06-3.07.2020

Rynki znalazły się w stanie zawieszenia, a inwestorzy nie mają przekonania do żadnego kierunku. Coraz więcej wątpliwości narasta wokół nadziei na szybsze odbicie ożywienia gospodarczego, gdy uwagę skupia rosnąca liczba przypadków zachorowań na COVID-19 w USA. Napływające dane raczej nie będą w stanie poprawić nastrojów, podczas gdy gotowość banków centralnych i rządów do działania ogranicza potencjał spadków. Tworzy się środowisko dla rwanych reakcji na pojedyncze informacje z dodatkowym wpływem zamknięcia kwartału i skróconego tygodnia w USA.

Przyszły tydzień: NFP, ISM, minutki FOMC, PMI z Eurolandu/Wlk. Brytanii/Polski/Chin, CPI z Eurolandu/Polski, PKB z Kanady, sprzedaż detaliczna z Australii

USA

W USA w dalszym ciągu najważniejszymi danymi będą statyki o trajektorii nowych przypadków zachorowań na COVID-19. Im bardziej sytuacja będzie wydawać się poza kontrolą, tym większe będą wątpliwości dotyczące perspektyw przyspieszenia wzrostu gospodarczego. Rynek akcji będzie pod presją, szczególnie że inwestorzy mogą chcieć chronić zyski pod rozliczenie kwartału. Dla USD oznacza to zwiększony popyt przy redukcji ryzykownych pozycji w innych walutach. Od strony danych makro główna uwaga będzie na raporcie z rynku pracy (wyjątkowo w czwartek!). Tym razem może być problem z interpretacją danych, biorąc pod uwagę, jak rządowe programy mogły zniechęcać Amerykanów do powrotu do pracy. Mimo to spadek stopy bezrobocia i wzrost zatrudnienia będą miały pozytywny efekt. Interesujące będzie też tempo odbicia ISM dla przemysłu (śr). Minutki FOMC (śr) powinny potwierdzić, że aktualnie na uboczu zostawione są tematy ujemnych stóp procentowych i kontroli krzywej dochodowości.

Strefa euro

W strefie euro na pierwszym planie będą szczegóły odbicia koniunktury w Hiszpanii i Włoszech (śr, pt) i czy pokażą podobną poprawę co już opublikowane wstępne szacunki z Francji i Niemiec. Im wyżej indeksy PMI odbiją, tym silniejsze będzie zaufanie do siły ożywienia w całym bloku. CPI (wt) i PPI (czw) pokażą skalę presji deflacyjnej wynikającej z załamania popytu i zapaści w globalnym handlu. Lepsze dane mogą być bardziej wsparciem dla europejskich giełd niż EUR, które w ostatnim czasie stało się barometrem sentymentu. Bez uciszenia obaw o nowy rozdział w ekspansji koronawirusa, EUR/USD może dalej tkwić w miejscu.

Wielka Brytania

W Wielkiej Brytanii finalne szacunki PMI dla przemysłu (śr, pt) będą uzupełnione o informacje z drugiej połowy czerwca, kiedy dalej łagodzono obostrzenia w poruszaniu się i odwiedzaniu punktów usługowych. Stąd stwarza to okazję do rewizji w górę wskaźników. Z perspektywy GBP nie powinno być to źródłem dla silniejszej reakcji. Podobnie bez echa przejdzie finalna rewizja PKB za I kw. (wt). Funt pozostaje silnie związany z nastrojami rynkowymi głównie poprzez GBP/USD – skok awersji do ryzyka będzie premiował ucieczkę w dolara, co będzie szkodzić funtowi.

Polska

W Polsce tydzień rozpocznie się od analizy wyników pierwszej tury wyborów. Ostatnie sondaże przedwyborcze wskazywały na stabilny rozkład poparcia dający najwyższy wynik prezydentowi Andrzejowi Dudzie w pierwszej turze, ale z niepewną wygraną nad Rafałem Trzaskowskim w drugiej turze. Rynek dotychczas ignorował potencjalne ryzyko osłabienia pozycji rządu w przypadku utraty „swojego” prezydenta i po wynikach pierwszej tury wyborów (jeśli będą zgodne z sondażami) nie powinno się to zmienić. Jest bardziej prawdopodobne, że w przypadku pogorszenia nastrojów na rynkach zewnętrznych kwestia przegranej prezydenta Dudy może być wykorzystana jako dodatkowy pretekst do sprzedaży złotego. Z danych inflacja CPI (wt) powinna być mixem słabnięcia popytu i odbicia cen paliw. Indeks PMI dla przemysłu (śr) powinien wskazać na kontynuację poprawy sytuacji po wcześniejszym załamaniu, choć prognozowany odczyt na 46,8 będzie świadczyć, że sektor dalej się kurczy.

Chiny

Na pozostałych rynkach uwaga może skupiać się głównie na PMI z Chin (wt, śr, pt), PKB z Kanady (wt) i sprzedaży detalicznej z Australii (pt). PMI z Chin będą interesujące pod kątem oceny, jak szybko globalne łańcuchy dostaw mogą być odbudowane i jak szybko odradza się popyt wewnętrzny. Trzeba pamiętać, że odczyty trochę powyżej 50 pkt. nie oznaczają, że wszystko jest już w porządku.

Kanada

W Kanadzie kwiecień był kulminacyjnym puntem lockdownu, co zostanie wyraźnie odzwierciedlone w spadku PKB o prawie 20 proc., choć aktualnie dla nikogo nie będzie to zaskoczeniem, gdyż ważniejsza jest skuteczność z jaką gospodarka poradziła sobie z opanowaniem kryzysowej sytuacji.

Australia

W Australii sprzedaż w maju powinna silnie odbić w związku z poluzowaniem zakazów poruszania się. Jednak dla CAD, AUD, ale też innych walut ryzykownych, kształtowanie się globalnych nastrojów będzie miało większe znaczenie. Przygasanie nadziei na dynamiczne odbicie ożywienia stwarza warunki dla korekty.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Wzrost zachorowań w USA nie wystraszył inwestorów. Amazon z rekordową ceną docelową

Liczba nowych przypadków zakażenia koronawirusem wzrosła w Stanach Zjednoczonych o co najmniej 39 818 w czwartek, co stanowi największy jednodniowy wzrost infekcji jak dotąd. Gubernator Teksasu tymczasowo wstrzymał ponowne otwarcie stanu w czwartek w związku z nasileniem się infekcji i hospitalizacji. Stany, w których niepokojąco prezentują się nowe przypadki COVID-19 to również Floryda czy Kalifornia.

 

Jednak możliwość wystąpienia drugiej fali koronawirusa i ponownych blokad gospodarczych ma ograniczony wpływ na rynek akcji, ponieważ jeśli restrykcje zostaną wznowione, to rynki będą się spodziewać, że zwiększy to prawdopodobieństwo jeszcze większego wsparcia fiskalnego dla gospodarek. W rezultacie myślenie na Wall Street może być następujące: czym jest lepiej, tym jest lepiej, a czym jest gorzej, tym będzie lepiej. Mówi się zresztą już od dawna o tym, że Fed stał się już zakładnikiem rynku, a teraz jeszcze politycy dołączyli się aktywnego wspierania gospodarki.

Z punktu widzenia danych makroekonomicznych wydatki konsumenckie w USA gwałtownie wzrosły w maju. Departament Handlu powiedział w piątek, że wydatki konsumpcyjne, które stanowią ponad dwie trzecie aktywności gospodarczej USA, wzrosły w ubiegłym miesiącu o 8,2 proc. Warto przypomnieć, że wydatki konsumenckie spadły w kwietniu aż o 12,6 proc., co stanowi największy spadek od czasu, gdy zaczęto zbierać te dane w 1959 r.

Z punktu widzenia nowego podejścia do prowadzenia biznesu warto zwrócić uwagę na działania dawnej spółki Billa Gatesa, czyli Microsoft. Microsoft zamknie swoje sklepy fizyczne w ramach strategicznej zmiany w działalności detalicznej. Członkowie zespołu sprzedaży detalicznej będą obsługiwać klientów, małe firmy, edukację i klientów korporacyjnych.

Warto również spojrzeć na spółkę Jeffa Bezosa, czyli Amazon. Analitycy firmy SunTrust Robinson Humphrey podnieśli cel ceny akcji dla Amazon.com Inc. do 3400 USD z 2700 USD, podtrzymując rekomendację kupna. SunTrust przeniósł swój cel na górną granicę zakresu wyznaczonego na Wall Street, co oznacza wzrost o 23 proc. w stosunku do ostatniej ceny zamknięcia. Średni poziom ceny docelowej dla Amazon wynosi 2 749,83 USD. Amazon miał 51 rekomendacji kupna, 4 trzymaj, 1 sprzedaj – wynika z danych agencji Bloomberg.

Departament Zarządzania Aktywami

Copernicus Capital TFI S.A.

Zasady skracania okresu wypowiedzenia umowy o pracę a kwestie prawne

Kodeks pracy przewiduje i reguluje zasady rozwiązywania umów o pracę, zarówno tych zawartych na czas nieokreślony jak i terminowych umów o pracę czyli na czas określony i na okres próby. Rozwiązanie umowy o pracę może mieć charakter natychmiastowy (np. tzw. zwolnienie dyscyplinarne) jak i odroczony w czasie polegający na wypowiedzeniu umowy o pracę.

Okres wypowiedzenia umowy o pracę

Okresem wypowiedzenia umowy o pracę jest przedział czasu jaki upływa od złożenia oświadczenia woli o wypowiedzeniu tej umowy do faktycznego jej rozwiązania, czyli do zakończenia stosunku pracy które jest następstwem dokonanego wypowiedzenia. wypowiedzenia umowy, niezależnie od tego która strona dokonuje czynności, nie jest podstawą do zaprzestania wykonywania obowiązków wynikających ze stosunku pracy. W okresie wypowiedzenia pracownik świadczy dalej pracę zgodnie z umową.

Wypowiedzieć umowę o pracę mogą obie strony tego stosunku a więc zarówno pracodawca jak i jego pracownik. Dla przypomnienia – poniżej okresy wypowiedzenia umów o pracę różnych typów

W przypadku umowy na okres próbny okresy wypowiedzenia kształtują się następująco: 3 dni robocze, jeżeli okres próbny nie przekracza 2 tygodni; 1 tydzień, jeżeli okres próbny jest dłuższy niż 2 tygodnie; 2 tygodnie w przypadku umowy 3-miesięcznej. Z kolei wypowiadając umowa zawartą na czas określony (podobnie jak umowę o zastępstwo) wspomniane okresy to odpowiednio 2 tygodnie, gdy pracownik jest zatrudniony krócej niż 6 miesięcy i miesiąc, jeżeli pracownik jest zatrudniony co najmniej 6 miesięcy. Umowa na czas nieokreślony skutkuje zwykle dłuższymi okresami wypowiedzenia a więc 2 tygodniowym, gdy pracownik jest zatrudniony krócej niż 6 miesięcy, miesięcznym, gdy pracownik jest zatrudniony co najmniej 6 miesięcy i wreszcie 3 miesięcznym, o ile pracownik jest zatrudniony co najmniej 3 lata.

Jak wskazano Kodeks pracy te ogólne zasady modyfikuje na dwa odrębne sposoby które są albo wynikiem problemów ekonomiczno-organizacyjnych pracodawcy (przedsiębiorstwa) albo rezultatem umowy pomiędzy pracownikiem a jego pracodawcą a tym samym stanowią formę porozumienia stron.

Zasady wypowiedzenia umowy o pracę

Jeżeli pracownik i pracodawca dochodzą do porozumienia i ustalają krótszy okres wypowiedzenia stosunku pracy – niezależnie od tego czy wypowiedzenie umowy wynika z decyzji pracodawcy czy też jest wolą pracownika, temu ostatniemu nie przysługuje prawo do odszkodowania określonego ustawowo. Oczywiście strony zawierając porozumienie mogą kwestie odszkodowawcze określić dowolnie i odmiennie niż ogólne zasady niż to przewidują kodeksowe.

Zasadniczą, najbardziej istotną sytuacją gdzie dochodzi do skrócenia okresu wypowiedzenia jest wskazany powód ekonomiczno-organizacyjny. Zgodnie z regulacją kodeksową pracodawca może jednostronnie skrócić okres wypowiedzenia umowy o pracę, gdy przedsiębiorstwo ogłasza upadłość, zostaje postawione w stan likwidacji albo zachodzą inne nie leżące po stronie pracownika przyczyny – mające charakter zmian organizacyjnych i ekonomicznych (typową przyczyną indywidualną jest likwidacja indywidualnego stanowiska pracy).

Skrócenie przez pracodawcę okresu wypowiedzenia pracy oznacza rozwiązanie umowy o pracę z upływem skróconego okresu wypowiedzenia – jak to wskazał w swej uchwale Sąd Najwyższy (uchwała SN z 9 lipca 1992 r., I PZP 20/92).

W opisanych wyżej przypadkach pracodawca skracać może okresy wypowiedzenia o ile te wynoszą 3 miesiące (czyli najdłużej trwające). Każdorazowo utracie przez pracownika pełnego okresu wypowiedzenia towarzyszyć musi stosowne odszkodowanie.

Wysokość tego odszkodowania powinna być ustalona w oparciu o rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Społecznej w sprawie sposobu ustalania wynagrodzenia w okresie niewykonywania pracy oraz wynagrodzenia stanowiącego podstawę obliczania odszkodowań, odpraw, dodatków wyrównawczych do wynagrodzenia oraz innych należności przewidzianych w Kodeksie pracy.

Wartość odszkodowania, odpowiada wysokości przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia (tudzież jego wielokrotności) obejmującego:

  1. stałe miesięczne składniki wynagrodzenia – w wysokości należnej w miesiącu nabycia prawa do odszkodowania,
  2. składniki wynagrodzenia za okresy miesięczne w zmiennej wysokości, wypłacane pracownikowi w okresie 3 miesięcy poprzedzających miesiąc nabycia prawa do odszkodowania – w przeciętnej wysokości z tego okresu,
  3. składniki wynagrodzenia przysługujące pracownikowi za okresy dłuższe niż miesiąc, wypłacone w okresie 12 miesięcy bezpośrednio poprzedzających miesiąc nabycia prawa do odszkodowania – w średniej wysokości z tego okresu.

Skrócenie powyższe obwarowane jest warunkami dwojakiego rodzaju: po pierwsze okres wypowiedzenia nie może być skrócony poniżej jednego miesiąca a po wtóre za okres, o który wypowiedzenie zostało skrócone pracownikowi ustawowo przysługuje odszkodowanie w wysokości zarobku należnego za ten właśnie okres.

Oznacza to ni mniej ni więcej, iż pracownikowi, którego okres wypowiedzenia jest ustawowo krótszy niż 3 miesiące nie można jednostronnie tegoż okresu dodatkowo skrócić. Skrócenie okresu wypowiedzenia dotyczy tak umowy na czas nieokreślony jak i na czas określony

Warto zwrócić uwagę, iż skrócenie okresu wypowiedzenia wynikające z porozumienia  stron jest czynnością odrębną od samego wypowiedzenia a więc może do niego dojść zarówno w chwili podejmowania decyzji o samym wypowiedzeniu umowy (rozwiązaniu stosunku pracy) jak i później – odrębnie.

Należy jedynie pamiętać, że porozumienie skracające okres wypowiedzenia, przeciwnie niż jednostronna decyzja pracodawcy, pozbawia pracownika ustawowego uprawnienia do otrzymania odszkodowania.

Z kolei skrócenie okresu wypowiedzenia decyzją pracodawcy – powinno zostać wyartykułowane wraz z samym oświadczeniem o wypowiedzeniu umowy o pracę.

Zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego jest niedopuszczalne aby pracodawca już w umowie o pracę (lub innym dokumencie) zastrzegł na przyszłość opcję skrócenia okresu wypowiedzenia (wyrok z 19 grudnia 1990 r. I PR 391/90). Oświadczenie pracodawcy o skróceniu okresu wypowiedzenia może być złożone tylko łącznie z wypowiedzeniem umowy o pracę lub później (nigdy wcześniej).

Podsumowanie

Podsumowując stwierdzić można, iż porozumienie stron o rozwiązaniu umowy o pracę, samo w sobie może skracać okres wypowiedzenia a nawet go wyłączyć całkowicie. Z kolei gdy dojdzie do złożenia oświadczenia o wypowiedzeniu umowy o pracę – tak przez pracodawcę jak i przez pracownika – ten ostatni może umownie ustalić ze swoim pracodawcą krótszy niż ustawowy okres wypowiedzenia, któremu nie towarzyszą jednak warunki dotyczące minimalnej długości trwania skróconego wypowiedzenia jak i warunki finansowe.

Istotna z punktu widzenia stron rozwiązywanego stosunku pracy modyfikacja ustawową jest to, że wedle rozporządzenia regulującego zasady ustalania wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe, kwota odszkodowania za skrócony okres wypowiedzenia nie podlega składkom socjalnym. Jest ona jednak (co oczywiste) standardowo opodatkowana podatkiem dochodowym PIT co skutkuje koniecznością odprowadzenia zaliczki.

Odpowiednia adnotacja o skróceniu okresu wypowiedzenia powinna zostać zawarta w świadectwie pracy. Dla pracownika ważnym elementem jest także i to, że kodeks pracy wyraźnie statuuje, iż okres o który skrócono wypowiedzenie (okres za który otrzymał odszkodowanie) wliczany jest do okresów zatrudnienia.

Warto też przytoczyć uchwałę Sądu Najwyższego sygn. akt I PZP 20/92 wskazującą, że „Zastosowanie /skrócenia okresu wypowiedzenia/ nie oznacza możliwości nabycia przez pracownika prawa do urlopu wypoczynkowego za okres nieprzepracowany, nawet jeżeli pracownik nabył prawo do odszkodowania. W okresie, za który wypłacono odszkodowanie, stron nie wiąże już stosunek pracy, a należne odszkodowanie nie jest wynagrodzeniem. Tym samym za ten okres pracownik nie nabywa prawa do urlopu wypoczynkowego”.

O autorze:

Piotr Rorbach – Absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego. Skończył aplikację prokuratorską w Prokuraturze Apelacyjnej w Katowicach. Pracował jako asesor w Prokuraturze Rejonowej w Mysłowicach a od 1999 do 2003 tamże jako prokurator.

Od 2004 do 2010 jako prokurator Prokuratury Rejonowej w Brzesku. Prowadził postępowania karne, w szczególności z zakresu przestępczości gospodarczej, a także kierował referatem cywilno-administracyjnym, zapewniając prokuratorską kontrolę przestrzegania prawa i udział prokuratora w postępowaniach „pozakarnych”. Od 2010 jest adwokatem wpisanym na listę Okręgowej Izby Adwokackiej w Krakowie. Obecnie zajmuje się sprawami pracowniczymi i prawem rodzinnym.

Oszczędności w firmie: 6 kroków do zmian w systemie premiowania

Pracodawcy poszukający oszczędności w kosztach zatrudnienia powinni wziąć pod uwagę ograniczenia w programach premiowania pracowników. W firmach, w których obowiązuje regulamin wynagradzania wystarczy spełnienie kilku wymogów, od których zależy skuteczność wprowadzenia nowych rozwiązań.

  1. Uzgodnienia ze związkami zawodowymi. Pracodawca, u którego działa zakładowa organizacja związkowa jest zobowiązany uzgodnić z nią zmiany w regulaminie wynagradzania. Warto włączyć związek zawodowy w opracowanie nowych zasad premiowania, aby było ono efektem porozumienia, co do którego przekonane są obie strony. Pracodawca powinien przedstawić argumenty uzasadniające potrzebę wprowadzenia zmian, porównując na przykład dotychczasowe koszty premiowania przed i po wprowadzeniu ograniczeń, wraz z uzasadnieniem ekonomicznym (wykazując np. spadek obrotów wywołany epidemią).
  2. Gdy w firmie nie ma organizacji związkowej. Jeżeli u pracodawcy nie działa organizacja związkowa, może on doprowadzić do zmian w regulaminie samodzielnie, bez potrzeby ich uzgadniania z partnerem pracowniczym. Dobrą praktyką w przypadku poważnych zmian w systemie płacowym, jest zaangażowanie przedstawicieli pracowników w formułowanie nowych reguł. Pozwala to na lepszą komunikację z zespołem, a także stwarza możliwość zaprezentowania argumentów pracodawcy przemawiających za zmianami.
  3. Powiadomienie o zmianach. Kolejnym etapem jest ustalenie, czy do wprowadzenia zmian wystarczy ich ogłoszenie, czy też będą potrzebne działania prowadzone w stosunku do każdego pracownika indywidualnie. Sprawa jest prosta, gdy pracodawca planuje wprowadzić korzystniejsze niż dotychczas postanowienia w regulaminie wynagradzania. Wówczas do ich wejścia w życie wystarczy ogłoszenie. Jeśli jednak planowane zmiany są dla pracowników mniej korzystne niż te dotychczas stosowane (przykładowo, pracownicy tracą prawo do premii albo zostanie zmniejszona jej wysokość), to konieczne jest zastosowanie, obok ogłoszenia, wypowiedzeń zmieniających. W treści wypowiedzenia pracodawca musi wskazać, które z obowiązujących dotychczas zasad premiowania ulegają wypowiedzeniu i jaka jest jego propozycja odnośnie nowych reguł. Konstrukcja wypowiedzenia zmieniającego powoduje, że po pierwsze, zmiany będą mogły być stosowane wobec poszczególnych pracowników w różnych terminach, w zależności od tego, kiedy komu upłynie okres wypowiedzenia. Po drugie, pracownik może nie zgodzić się na nowe warunki do upływu połowy okresu wypowiedzenia – i w takiej sytuacji jego umowa, po upływie okresu wypowiedzenia, rozwiąże się. Przepisy Kodeksu pracy wprowadziły jednak pewne ułatwienie w tej sytuacji: w przypadku wypowiedzenia zmieniającego składanego w związku ze zmianą w regulaminie wynagradzania nie stosuje się przepisów chroniących niektórych pracowników przed zmianami. Oznacza to, że takie wypowiedzenie zmieniające może być złożone nawet kobiecie w ciąży, czy pracownikowi w wieku przedemerytalnym.
  4. Indywidualne porozumienia z pracownikami. Niekorzystne dla zatrudnionych zmiany mogą być wprowadzone także w drodze zawieranych z nimi indywidualnych porozumień. W takiej sytuacji, wypowiedzenie zmieniające nie jest potrzebne, a strony mogą określić w porozumieniu datę, od której zaczną obowiązywać nowe reguły.
  5. Ogłoszenie zmian. Niezależnie od procedury indywidualnych uzgodnień z pracownikami, potrzebne jest też ogłoszenie zmian. Wejdą one w życie po upływie 2 tygodni od ogłoszenia w sposób zwyczajowo przyjęty u pracodawcy (na przykład na tablicy ogłoszeń czy w Intranecie). Oznacza to, że nowi pracownicy przyjmowani do pracy już po wejściu w życie zmian, będą premiowani według nowych zasad.
  6. Sprawdzenie umów o pracę. Na koniec trzeba też pamiętać o skontrolowaniu umów o pracę, czy przypadkiem nie wprowadzają korzystniejszych zasad premiowania niż regulamin wynagradzania. Jeśli tak, to pracodawca chcący je zmienić, musi doprowadzić do zmiany umowy o pracę – w drodze porozumienia lub wypowiedzenia zmieniającego.

Karolina Kołakowska, adwokat w Kancelarii Brzezińska Narolski Adwokaci (http://bnadwokaci.pl/). Ekspert z zakresu indywidualnego i zbiorowego prawa pracy oraz ochrony danych osobowych, trener i szkoleniowiec.

PFR: Ruszył konkurs Solidarni Zwyciężymy – szukamy bohaterów czasu pandemii

Ruszył konkurs “Solidarni Zwyciężymy” organizowany przez Polski Fundusz Rozwoju oraz Fundację PFR. Jego celem jest promowanie i uhonorowanie historii radzenia sobie z kryzysem, współpracy międzyludzkiej i bohaterskich postaw Polaków w czasie walki ze skutkami pandemii COVID-19. Zwycięzcy – zarówno osoby indywidualne jak i firmy – będą mogli wesprzeć kwotą w wysokości 10 000 zł wybraną fundację, lub skorzystać z bezpłatnej promocji w mediach. Zgłoszenia można wysyłać od 26 czerwca do 3 sierpnia poprzez stronę konkursową www.solidarnizwyciezymy.pl

Do konkursu można zgłaszać inspirujące historie wyjątkowej i bezinteresownej pomocy oraz pomysłowego radzenia sobie w biznesie w okolicznościach pandemii. Zgłoszenie może wysłać każdy, a zaproponowana historia może dotyczyć nas samych, jak i kogoś, kogo działanie uznaliśmy za warte dostrzeżenia i naśladowania.

Inspiracją do ogłoszenia konkursu stały się historie przedsiębiorców i pracowników, którzy dzięki wsparciu finansowemu, otrzymanemu w ramach Tarczy Finansowej PFR, poradzili sobie z wyzwaniami jakie przyniosła trudna rzeczywistość, utrzymali działalność firm oraz miejsca pracy, a często również dzięki wspólnej determinacji zmienili model biznesowy lub pomogli innym.

„W ramach przygotowanej przez nas Tarczy Finansowej wsparliśmy już blisko 300 000 polskich mikro, małych i średnich firm. Każda z nich to indywidualna historia radzenia sobie ze skutkami największego od 100 lat kryzysu ekonomicznego. Historia walki nie tylko o sferę finansową, ale także o wymiar czysto ludzki – o miejsca pracy, bezpieczeństwo i wspólną przyszłość. To historia tego, jak podejmować niezwykle trudne decyzje: zwalniać czy nie zwalniać pracowników, jak radzić sobie w kryzysowej sytuacji na rynku. Dlatego podjęliśmy decyzję o zainicjowaniu kampanii społecznej „Solidarni Zwyciężymy”. Chcemy w ten sposób uhonorować wszystkich tych, którzy wspólnie, pomagając sobie nawzajem przeszli przez ten trudny moment w otoczeniu gospodarczym. Pracodawców, którzy nie zwalniali w tym czasie pracowników, ale również ludzi, którzy w tym trudnym czasie podjęli nadzwyczajne działania na rzecz innych. Chcemy w ten sposób pokazać, że my Polacy w tak trudnych momentach potrafimy się zjednoczyć, wspierać nawzajem i wspólnie pokonać nawet największe wyzwania.” – mówi Paweł Borys, Prezes PFR.

Najciekawsze historie zgłoszone w konkursie opublikowane zostaną na stronie kampanii. Co dwa tygodnie będziemy nagradzać trzy firmy i trzy osoby indywidualne, które otrzymają nagrodę w wysokości 10 000 zł do przeznaczenia na wsparcie wybranej organizacji charytatywnej. Tym samym będą mieli szansę na pomoc kolejnym osobom! Komisja Konkursowa oceniając historie przede wszystkim będzie brała pod uwagę stopień zmian wprowadzanych na potrzeby nowych okoliczności, kreatywność i innowacyjność w działaniach, jak i pomysłowość zgłoszenia oraz pomocniczo liczbę polubień pod zamieszczonym na stronie Konkursu zgłoszeniem. Więcej informacji nt. akcji, formularz zgłoszeń oraz regulamin konkursu dostępne są pod adresem www.solidarnizwyciezymy.pl.