PKO BP prognozuje płytką recesję w 2020 r. i silne odbicie w roku następnym

Dane z kart płatniczych dowodzą, że Polacy wracają do przedpandemicznych przyzwyczajeń, poziom konsumpcji w niektórych obszarach jest taki, jak wcześniej. Dobry stan gospodarki jest wynikiem zdecydowanych działań rządu. Mimo, że nie unikniemy recesji, możemy wyjść z niej szybciej niż inne kraje UE – przekonują eksperci PKO Banku Polskiego.

Zdaniem ekonomistów PKO BP, najgorsze już za nami. W ich ocenie drugi kwartał tego roku był bardzo ciężki dla polskiej gospodarki, a warunki makroekonomiczne najtrudniejsze od 30 lat. W porównaniu z ubiegłym rokiem spadek PKB wyniósł 8-10 proc. Ożywienie przyszło jednak szybko. „Już pod koniec kwietnia było widać, że gospodarka zaczyna wracać do normy. Wyniki ekonomiczne zanotowane w całym drugim kwartale, prawdopodobnie będą jednymi z najlepszych w całej Unii Europejskiej” – mówi Piotr Bujak, główny ekonomista PKO Banku Polskiego.

Jak podkreśla ekspert, standardowe dane, np. kwartalne nie pokazują obecnie dobrze, w którym punkcie kryzysu znajduje się nasza gospodarka i jak szybko będzie wracać do normalności. Natomiast alternatywne dane o wyższej częstotliwości: dzienne, tygodniowe, w tym wewnętrzne dane banku uwidaczniają, że już od kilku tygodni w polskiej gospodarce trwa ożywienie.

Dobrym przykładem są informacje o wartości transakcji dokonywanych kartami płatniczymi banku PKO BP. Wynika z nich, że konsumenci szybko wracają do zwyczajów sprzed epidemii, poziom konsumpcji w niektórych obszarach jest już taki, jak wcześniej.

I choć nadal trwa kryzys, w opinii Bujaka, istnieją trzy czynniki, dzięki którym recesja w naszym kraju może okazać się płytka. Po pierwsze bardzo zdecydowana, szybka i adekwatna reakcja rządu. „Dzięki tarczy antykryzysowej, działaniom Komisji Nadzoru Finansowego czy Komitetu Stabilności Finansowej, gospodarka otrzymała istotne wsparcie. Mamy bardzo słaby wzrost bezrobocia, polski rynek pracy zachowuje się lepiej niż niemiecki, mimo, że tam skala wsparcia, też jest bardzo duża” – mówi Bujak. Polska nie uniknie więc recesji, ale może pozostać „kryzysowym mistrzem Europy”.

Drugim czynnikiem ochraniającym Polskę przed kryzysem jest dywersyfikacja gospodarki oraz jej obecna struktura. „Chodzi o mały udział turystyki w PKB, najmniejszy spośród wszystkich krajów UE, a jednocześnie duży udział sektorów, które w tym kryzysie radzą sobie relatywnie dobrze, choćby nowoczesne usługi informatyczne czy centra usług” – wylicza Bujak. Również sektor rolno-spożywczy i budownictwo nie powinny w tym roku mieć większych kłopotów.

Jako trzeci czynnik, ekspert podaje dobrą sytuację epidemiczną. „Polska dosyć szybko wprowadziła ograniczenia po pierwszym zakażeniu, ale sam wirus pojawił się u nas relatywnie późno. Okres zamrożenia gospodarki był więc dość krótki. To także przekłada się na wyniki ekonomiczne” – dodaje Bujak. Z przedstawianych przez PKO BP prognoz wynika, że spadek PKB w Polsce będzie najniższy spośród krajów Unii Europejskiej.

Sytuację wielu polskich firm ratuje fakt, że są w małym stopniu uzależnione od popytu zewnętrznego, od eksportu, jak to ma miejsce w przypadku mniejszych gospodarek w naszym regionie, więc i w tym obszarze można będzie szybciej wrócić do stanu sprzed pandemii koronawirusa.

Prognozy na dwa kolejne kwartały 2020 roku są ostrożnie optymistyczne. „Mogą być jeszcze na minusie, jeśli chodzi o dynamikę PKB, ale już w 2021 roku powinniśmy zobaczyć wyraźne odbicie gospodarcze i wzrost PKB przekraczający 4 proc.” – powiedział Bujak. Również jeśli chodzi o prognozowane bezrobocie w Polsce powinno być relatywnie niskie i wynieść ok. 6 proc. na koniec roku. Uplasuje to nasz kraj wśród gospodarczych liderów Europy. Podobne bezrobocie ma być w Austrii i Holandii, a mniejsze, w okolicach 4-5 proc. w Niemczech i Czechach.

Największym zagrożeniem dla ożywienia polskiej gospodarki jest nawrót pandemii jesienią czy zimą. Sytuacja epidemiczna pozostaje najważniejszym czynnikiem ryzyka dla rozwoju sytuacji gospodarczej.

Źródło informacji: Centrum Prasowe PAP

Nawet 97% spółek w Polsce skorzysta na tzw. estońskim CIT

Premier Mateusz Morawiecki zaprezentował ostateczną wersję projektu o możliwości rozliczania podatku CIT w wersji estońskiej. Ekspert z firmy inFakt wskazuje, jakie warunki musi spełnić firma, aby mogła skorzystać z tego rozwiązania.

Estoński CIT polega na przesuwaniu obowiązku podatkowego tak długo, aż wspólnicy wypłacą sobie wynagrodzenie w postaci dywidendy. Oznacza to, że pieniądze spółki pozostaną w firmie i nie będzie musiała płacić ona podatku CIT pomimo osiągniętych zysków. Przepis będzie dotyczył przedsiębiorstw, które notują obroty w wysokości nieprzekraczającej 50 mln złotych rocznie, czyli aż 97% spółek w Polsce.

Jak zapowiada rząd, program ma wejść w życie 1 stycznia 2021 roku i będzie można z niego korzystać przez 4 lata z możliwością przedłużenia o kolejne 4 lata. – Z pewnością jest to dobre rozwiązanie. Dzięki temu, że pieniądze pozostaną w firmach, zwiększy się ich płynność finansowa i pojawi się szansa na nowe inwestycje. Należy jednak mieć na uwadze, że wraz z wypłatą dywidendy nastąpi obowiązek zapłaty podatku – wskazuje Piotr Juszczyk, doradca podatkowy w firmie inFakt.

Rozwiązanie to jest przeznaczone dla mikro i małych firm. – Warunkiem jest opłacanie przez nie podatku CIT oraz spełnianie określonych wymagań: zatrudnianie minimum trzech pracowników, a wspólnikami mogą być jedynie osoby fizyczne. Zmiana skierowana jest więc tylko dla określonych spółek, a to ogranicza grono podatników, którzy mógłby z niej skorzystać – mówi Piotr Juszczyk. –  Z estońskiego CIT nie będą mogli skorzystać płatnicy PIT prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą czy też spółki osobowe. Warto też pamiętać, że wybranie tej metody rozliczania podatku będzie dobrowolne – wyjaśnia ekspert inFakt.

RPP chciałaby słabszego złotego, ale już niekoniecznie chce tego Ministerstwo Finansów

Rada Polityki Pieniężnej chciałaby słabszego złotego, ale już niekoniecznie chce tego Ministerstwo Finansów. Kurs złotego osłabił się. Czy to może być trwała tendencja na wiele miesięcy?

RPP w komunikacie po ostatnim posiedzeniu wyraziła swoją preferencję dla słabszego złotego, co odbiło się na notowaniach, ale jednocześnie wywołało na rynku pewne zdziwienie.

Zdziwienie wynika raczej z tego, że temat został w ogóle poruszony, gdyż Rada dość dawno nie odnosiła się tak bezpośrednio do kursu.

– Ja ten komunikat odbieram wprost, że RPP chciałaby mieć słabszego złotego i rynki finansowe też tak to widzą, reagując osłabieniem polskiej waluty, dlatego ostatnio złoty radzi sobie gorzej niż inne waluty rynków wschodzących – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. – Nawet gdyby globalny optymizm inwestorów utrzymał się, to ten marsz w kierunku 4,30 zł za euro i poniżej 4,00 zł za franka szwajcarskiego będzie teraz spowolniony.

Sam fakt, iż bank centralny chciałby w obecnych okolicznościach widzieć słabszego złotego nie jest jednak zaskakujący. Choć inflacja jest dziś dość wysoka, w kolejnych miesiącach będzie spadać, a Radzie kończą się narzędzia oddziaływania. Słabszy złoty ograniczyłby zatem ten efekt dezinflacyjny.

Tymczasem minister finansów powiedział, że złoty powinien być mocniejszy. Jego preferencja również nie dziwi – mocniejszy złoty to niższa wartość długu zagranicznego w walucie krajowej, a zatem niższa relacja długu do PKB. Prawda jest jednak taka, że żadna strona nie jest w stanie skutecznie kontrolować kursu na dłuższą metę.

Oczywiście interwencje słowne mają, szczególnie na początkowym etapie pewien wpływ. RPP może też poprzez silne luzowanie polityki pieniężnej mieć większy i bardziej trwały wpływ.

O ile na początku czerwca za euro płaciliśmy 4,39 zł, to po komentarzu z komunikatu RPP złoty potaniał 6 groszy. Czy jednak był to wpływ tego co napisała RPP?

– Kurs złotego zależy od szeregu czynników, szczególnie od przepływów globalnego kapitału. Złoty traci, gdy na świecie pojawia się awersja do ryzyka, a na światowych rynkach jak na razie utrzymuje się optymizm, co sprzyja złotemu – wyjaśnia ekspert XTB. – Jednak na światowych rynkach może dojść do przesilenia i to byłoby dla złotego największym zagrożeniem.

Przejęcie roku w branży gier komputerowych sfinalizowane. Połączenie spółek Setanta oraz All in! Games

Połączenie spółek Setanta oraz All in! Games zostało oficjalnie zakończone poprzez powołanie nowego Zarządu. Spółka notowana na Głównym Rynku GPW nosi nazwę All in! Games S.A. i jej celem jest umocnienie pozycji kluczowego polskiego wydawcy, współpracującego z utalentowanymi studiami w kraju i za granicą.

Połączenie jest efektem uchwał podjętych przez obie spółki w styczniu bieżącego roku. Zgodnie z nimi majątek All in! Games sp. z o.o. został przeniesiony do spółki w zamian za akcje wydane przez Setantę. Kapitalizacja wydawnictwa All in! Games wyniosła na dzień 18 czerwca 2020 roku, 616 980 780 zł.

Spółka Setanta koncentrowała się wcześniej na projektach globalnych, lokalnych i nieruchomościach. Na Głównym Rynku GPW debiutowała w 2017 roku, przechodząc z rynku NewConnect, na którym była notowana od stycznia 2013 r. Od teraz spółka będzie funkcjonować pod nazwą All in! Games S.A. (na GPW jeszcze figuruje jako Setanta), a jej działalność będzie dotyczyć wydawania i produkcji gier.

To dla nas bardzo ważny krok, zamykający proces pozyskiwania funduszy od inwestorów, a zarazem spełnienie złożonej im obietnicy szybkiego przekształcenia naszego startupu w spółkę notowaną na głównym parkiecie GPW. Teraz, po zamknięciu tego procesu będziemy mogli w 100% skupić się na naszej działalności operacyjnej, co na pewno przełoży się na zadowolenie naszych akcjonariuszy. -Piotr Żygadło, CEO w All in! Games S.A.

Podczas piątkowego spotkania Rady Nadzorczej doszło do powołania nowego Zarządu, co było ostatnim krokiem w procesie fuzji. Zasiadają w nim Piotr Żygadło (Prezes Zarządu), Maciej Łaś (Wiceprezes Zarządu) oraz Łukasz Górski (Wiceprezes Zarządu).

2020 rokiem All in! Games

2020 rok jest dla All in! Games niezwykle pracowity. Taktyczna gra turowa Fort Triumph od studia CookieByte Entertainment dostępna jest w pełnej wersji po bardzo owocnym Wczesnym Dostępie na platformie Steam, gdzie otrzymała ponad 80% pozytywnych recenzji, a zaplanowane jest również wydanie gry na konsole. W późniejszym terminie na rynku pojawi sięm.in. głośny Ghostrunner (One More Level), który szybko zdobył zainteresowaniegraczy i mediów.

Bardzo ważną premierą będzie również Paradise Lost (PolyAmorous), gra narracyjna rozgrywająca się w alternatywnej rzeczywistości, w świecie spustoszonym wojną. Portfolio wydawcy jest bardzo zróżnicowane i można tam znaleźć również inspirowane wyobraźnią Franza Kafki Metamorphosis (Ovid Works) czy tworzone we współpracy z legendą gier RPG Chrisem Avellone’em, Alaloth – Champions of The Four Kingdoms (Gamera Interactive), a także mroczne science-fantasy Arboria (Dreamplant).

Plany są ambitne, a tempo prac intensywne. Pandemia koronawirusa nie ułatwia nam działalności, ale sprawne i szybkie przejście na pracę zdalną pozwoliło nam nie zmieniać terminów najważniejszych premier i kolejnych dat oddania gotowych materiałów przez producentów. -Tomasz Majewski, Dyrektor ds. strategii w All in! Games S.A.

RPP niezadowolona z mocniejszego złotego

Na czerwcowym posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej, zgodnie z założeniami, pozostawiła stopy procentowe bez zmian (referencyjna stopa procentowa wynosi 0,1%, depozytowa 0%), podobnie jak program zakupu skarbowych papierów wartościowych oraz dłużnych papierów wartościowych gwarantowanych przez Skarb Państwa.

Rada postanowiła utrzymać stopy procentowe NBP na niezmienionym poziomie:

  • stopa referencyjna 0,10% w skali rocznej;
  • stopa lombardowa 0,50% w skali rocznej;
  • stopa depozytowa 0,00% w skali rocznej;
  • stopa redyskonta weksli 0,11% w skali rocznej;
  • stopa dyskontowa weksli 0,12% w skali rocznej;

Jednocześnie jednak RPP ustosunkowała się do silnego obecnie złotego oświadczając, że brak wyraźnego dostosowania kursu złotówki do sytuacji na rynkach walutowych wywołanej przez pandemię może ograniczać tempo ożywienia gospodarczego w Polsce. Trudno ocenić, czy Rada Polityki Pieniężnej rzeczywiście interweniowałaby w celu osłabienia złotego, jeśli doszłoby do jego dłuższego umocnienia na poziomie 4,40 PLN/EUR. Nie można jednak tego wykluczyć. Więcej na ten temat dowiemy się na posiedzeniu w dniach 7-8 lipca, na którym zostanie również zaprezentowana nowa prognoza makroekonomiczna.

Wg statystyk makroekonomicznych inflacja konsumencka spadła w maju o 0,2% m/m i spowolniła do 2,9% r/r. Nieco inny obraz przedstawia inflacja bazowa po wyłączeniu cen żywności i energii, która wyniosła 3,8% r/r w maju. Biorąc pod uwagę gwałtowny spadek PKB oraz rozwój sytuacji na rynku pracy, presja inflacji będzie coraz mniejsza w następnych miesiącach.

Na parze walutowej złotówki i euro utrzymał się trend kursu na poziomie ok. 4,41-4,47 PLN/EUR. W stosunku do dolara amerykańskiego od początku czerwca kurs oscyluje w paśmie 3,90 – do niecałych 4,00 PLN/USD.

AKCENTA CZ a.s.

Zmiana w zarządzie spółki Volkswagen Poznań

Z dniem 1 lipca Dietmar Mnich, dyrektor zakładu w Poznaniu obejmie dodatkowo funkcję prezesa zarządu spółki. Zastąpi na tym stanowisku Jensa Ocksena, który po 35 latach pracy w koncernie Volkswagen oraz blisko 10 latach pracy w Poznaniu przechodzi na emeryturę.

Dietmar Mnich
Dietmar Mnich

„Dziękuję Jensowi Ocksenowi za lata wspólnej pracy w Volkswagen Samochody Dostawcze – ale przede wszystkim za ponad trzydzieści lat ogromnego zaangażowania w koncernie Volkswagen“, powiedział Thomas Sedran, prezes marki Volkswagen Samochody Dostawcze. „Jego mistrzowskim wyczynem była budowa od zera zakładu Craftera we Wrześni. Jak dobrą opinię mają polskie zakłady, dowodzi fakt, że pierwszym autem we współpracy z Fordem będzie Cityvan z Poznania. Jens Ocksen zostawia swoje wspaniałe ślady w przedsiębiorstwie i w Polsce.“

Jens Ocksen (60 l) dotychczasowy prezes zarządu Volkswagen Poznań Sp. z o.o. oraz członek kierownictwa marki Volkswagen Samochody Dostawcze jest od 2006 roku związany z miastem Poznań. Jako prezes zarządu Volkswagen Poznań wspierał aktywnie inicjatywy lokalne w szczególności w takich obszarach jak edukacja techniczna, bezpieczeństwo w ruchu drogowym czy działalność prośrodowiskowa. Jest członkiem Rady Mentorów Urzędu Miasta Poznania. W 2017 roku Marszałek Województwa Wielkopolskiego wyróżnił Jensa Ocksena jako pierwszego obcokrajowca Nagrodą im. Ryszarda Kapuścińskiego za czynienie dobra. W 2018 roku Jens Ocksen uzyskał tytuł Doktora Honoris Causa Politechniki Poznańskiej.

„Przyjeżdżając do Poznania w 2006 roku nie myślałem, że zwiążę się z tym miastem oraz moim Volkswagenem Poznań na tak długo” – tak Jens Ocksen komentuje pracę w VW i pobyt w Polsce. „To był niesamowity czas w moim życiu zawodowym, pełen wyzwań, z największym z nich na czele – budową fabryki we Wrześni i uruchomieniem produkcji Craftera. To był najważniejszy i najtrudniejszy projekt zawodowy w moim życiu i cieszę się, że miałem okazję zrealizować go tutaj, z najlepszą Załogą, jaką mogłem sobie wyobrazić. Dziękuję moim Pracownikom za niesamowity czas spędzony wspólnie w Poznaniu i we Wrześni, za pracę nad kulturą i strategią naszego przedsiębiorstwa oraz za wszystkie mniejsze i większe sukcesy, które mogliśmy razem świętować. Dziękuję również moim partnerom biznesowym i przedstawicielom władz samorządowych za otwartość, gotowość do rozmów i zrozumienie. Polska, a szczególnie Wielkopolska będzie zawsze zajmowała ważne miejsce w moim sercu.”

Dietmar Mnich (57 l) jest dyplomowanym inżynierem (kierunek technologia produkcji). Zawodowo jest związany od ponad 30 lat z koncernem Volkswagen. Swoją karierę w VW rozpoczął w 1990 roku w dziale techniki zakładowej i inżynierii mechanicznej. Od tego czasu pełnił różne funkcje w zakładach koncernu, m.in. funkcję dyrektora zakładu Volkswagen Aktiengesellschaft w Pacheco w Argentynie, a także dyrektora zakładu w Hanowerze, w Niemczech. W 2014 roku objął stanowisko dyrektora zakładu w Poznaniu.

Branża motoryzacyjna apeluje o wdrożenie programów, które zwiększą popyt na nowe samochody

Konfederacja Lewiatan oraz Związek Pracodawców Motoryzacji i Artykułów Przemysłowych w liście do premiera Mateusza Morawieckiego apelują o wsparcie branży motoryzacyjnej na poziomie unijnym oraz wdrożenie w Polsce programów zwiększających popyt na nowe samochody.

Przedsiębiorcy wskazują na wyjątkowo poważną sytuację w sektorze motoryzacji. Wszyscy producenci pojazdów w Polsce musieli zamknąć swoje zakłady na kilka, a nawet kilkanaście tygodni. Kwietniowa produkcja sprzedana sektora motoryzacyjnego zmniejszyła się w Polsce o 78%. Straty w łańcuchu wartości przemysłu motoryzacyjnego są nie do odrobienia w 2020 roku. Ze względu na reżim sanitarny i obniżony popyt, ponownie otwarte zakłady pracują znacznie poniżej zdolności produkcyjnych.

Koronakryzys dotknął nie tylko producentów pojazdów, ale też sektor producentów części i komponentów do ich produkcji. Branża dostawców oczekuje w tym roku spadku przychodów o minimum 20%. Kryzysu nie uniknęli też sprzedawcy samochodów oraz firmy świadczące usługi serwisowe i naprawcze pojazdów. Cierpią również banki, firmy leasingowe i ubezpieczeniowe. W kwietniu 2020 roku liczba rejestracji nowych samochodów osobowych i dostawczych w Polsce spadła o 66%. W sposób nieunikniony ucierpi na tym budżet. Wpływy z podatków i VAT z sektora motoryzacyjnego w Polsce to około 11 miliardów złotych rocznie.

– Zwracamy się do premiera z postulatem pilnego wsparcia politycznego dla działań, które pomogą ratować sektor motoryzacji. W szczególności prosimy o wsparcie na poziomie Unii Europejskiej oraz wdrożenie w Polsce programów wspierających popyt na nowe pojazdy – mówi Paweł Wideł, prezes zarządu Związku Pracodawców Motoryzacji i Artykułów Przemysłowych.

Takie działanie będzie pozytywnym impulsem dla całej gospodarki. Przyspieszy bowiem odmładzanie parku pojazdów na polskich drogach oraz zmniejszy emisję dwutlenku węgla i innych szkodliwych substancji oraz pozytywnie wpłynie na stan bezpieczeństwa na drogach. Sektorowi motoryzacji pozwoli utrzymać zatrudnienie wykwalifikowanych pracowników i dobrze płatne miejsca pracy.

Od 1 stycznia 2021 roku wszystkie nowo rejestrowane samochody osobowe i dostawcze będą musiały spełniać wymogi norm emisji Euro 6d ISC-FCM. Tymczasem, ze względu na koronakryzys, służby techniczne i organy udzielające homologacji tego typu nie działały lub działały w bardzo ograniczonym stopniu. Producenci pojazdów nie byli więc w stanie wykonać koniecznych działań (m.in. badania i rozwój, badania silników i pojazdów, badania drogowe). Na to wszystko nałożyło się załamanie popytu i niemożność sprzedania wyprodukowanych już pojazdów. Stąd też producenci samochodów w Polsce prawdopodobnie nie będą w stanie dotrzymać niektórych terminów określonych w przepisach. Pracodawcy proponują więc odroczenie terminu wejścia w życie tych regulacji o 6 miesięcy oraz możliwość dalszej sprzedaży i rejestracji pojazdów niespełniających wyżej wymienionych norm.

– Wierzymy, że Komisja Europejska wesprze sektor motoryzacji w ramach planowanych inicjatyw, jeżeli rządy Polski i innych krajów, zwrócą się z taką prośbą – dodaje Paweł Wideł.

Stopy procentowe w Wielkiej Brytanii bez zmian. Bank Anglii zwiększa program QE

Czwartkowa decyzja Banku Anglii o zwiększeniu (a właściwie – wydłużeniu) programu luzowania ilościowego była w znacznej mierze zgodna z oczekiwaniami rynku. Nie oznacza to jednak, że czerwcowe posiedzenie nie wniosło wiele. Wręcz przeciwnie – poznaliśmy dość sporo istotnych informacji.

Stopy procentowe w Wielkiej Brytanii nie uległy zmianie – stopa referencyjna BoE nadal pozostaje na rekordowo niskim poziomie 0,1%. Decydenci ogłosili jednak rozszerzenie programu QE, co w zamierzeniu ma przeciwdziałać wzrostowi rentowności obligacji i zapewnić uczestnikom życia gospodarczego dostęp do taniego finansowania. Program, który został rozszerzony o 200 mld funtów w marcu, w czerwcu zwiększono o dodatkowe 100 mld funtów, w konsekwencji czego jego docelowa kwota wzrosła do 745 mld funtów. Zwiększenia skupu aktywów na tę kwotę spodziewaliśmy się zarówno my, jak i rynek. Za modyfikacją programu opowiedzieli się wszyscy członkowie komitetu decyzyjnego (ang. Monetary Policy Committee – MPC) poza Andrew Haldanem, głównym ekonomistą BoE.

Retorykę banku centralnego towarzyszącą decyzji można określić jako lekko jastrzębią. W komunikacie po spotkaniu zwrócono wprawdzie uwagę, że ryzyka dla globalnej gospodarki utrzymują się, jak też, że występuje ryzyko większego i bardziej trwałego wzrostu stopy bezrobocia w Wielkiej Brytanii. Z drugiej strony wskazano jednak, że skala spadku PKB Wielkiej Brytanii w II kw. prawdopodobnie nie będzie tak duża, jak oczekiwano w maju. Ponadto decydenci stwierdzili, że obserwują pierwsze oznaki wzrostu wydatków konsumenckich w związku z ostatnim poluzowaniem koronawirusowych restrykcji.

Zasugerowano, że tempo skupu aktywów w ramach rozszerzonego wczoraj programu spadnie w porównaniu z tym, jakie obserwowaliśmy od marca, kiedy BoE ogłosił zwiększenie QE o 200 mld funtów (Wykres 1). Naszym zdaniem oznacza to, że Bank Anglii będzie mógł kontynuować skup obligacji skarbowych co najmniej do wrześniowego czy nawet listopadowego spotkania. Warto dodać, że skup obligacji w ramach czerwcowego rozszerzenia programu o 100 mld funtów obejmować będzie wyłącznie obligacje skarbowe (tzw. Gilts), nie obejmując jednocześnie swoim zasięgiem obligacji korporacyjnych.

Wykres 1: Wartość obligacji skarbowych skupionych przez Bank Anglii w ramach programu skupu aktywów (2011 – 2020)

Wartość obligacji skarbowych skupionych przez Bank Anglii w ramach programu skupu aktywów
Źródło: Refinitiv Datastream Data: 18/06/2020

Zgodnie z komunikatem Banku Anglii po spotkaniu, MPC oczekuje, że górny pułap programu luzowania ilościowego powinien zostać osiągnięty „w okolicy przełomu roku”. Szacujemy, że tempo skupu obligacji rządowych spadnie z obecnych ok. 13,5 mld do ok. 5 mld funtów tygodniowo, aczkolwiek podkreślamy, że decydenci będą mieli możliwość dostosowania tempa zakupów stosownie do potrzeb.

Sądzimy, że w dalszej części roku decydenci dokonają ponownego przeglądu sytuacji w brytyjskiej gospodarce i stwierdzą, czy kolejne rozszerzenie programu QE powyżej wyznaczonego poziomu 745 mld funtów jest niezbędne.  Zgodnie z wczorajszym komunikatem, kwestia ta pozostaje otwarta – decydenci „pozostają w gotowości do podjęcia dalszych działań niezbędnych do wsparcia gospodarki”.

Naszym zdaniem, za czwartkowymi zmianami kursu funta w znacznym stopniu stoi informacja o istotnym obniżeniu tempa skupu aktywów przez BoE. Po krótkotrwałej aprecjacji, waluta w bardzo krótkim czasie oddała wcześniejsze zyski po czym doświadczyła agresywnej wyprzedaży w stosunku do głównych walut, jak i polskiego złotego). Kurs GBP/PLN na przestrzeni całego dnia obniżył się o ok. 1%, schodząc z okolic 4,98 do 4,93 (Wykres 2).

Wykres 2: Kurs GBP/PLN (17/06/20 – 19/06/2020)

Kurs GBP
Źródło: Refinitiv Data: 19/06/2020

Decydenci wskazują gotowość wspierania gospodarki, wydaje się jednak, że są ostrożni w kontekście możliwego wprowadzenia ujemnych stóp procentowych w celu walki z kryzysem. O ile w komunikacie po spotkaniu decyzyjnym nie wspomniano o ujemnych stopach, o tyle prezes BoE, Andrew Bailey stwierdził później, że decyzja w kontekście obniżenia stóp poniżej zera „nie jest w żadnym sensie nieuchronna”. Bank zdaje się ostrożnie oceniać potencjalny wpływ ujemnych stóp procentowych na brytyjską gospodarkę przed podjęciem decyzji, czy powzięcie tego typu kroku byłoby odpowiednie.

Brak chęci do dalszego obniżania stóp procentowych, naszym zdaniem, jest pozytywną informacją dla funta, stąd też znaczna skala wyprzedaży brytyjskiej waluty, jaką obserwowaliśmy wczoraj, jest dość zaskakująca.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk – analitycy Ebury

Przełomowy wyrok – po interwencji Rzecznika MŚP WSA w Olsztynie uchylił decyzję w sprawie odmowy zwrotu nadpłaty w podatku akcyzowym od piwa smakowego

Po skutecznej interwencji Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców Wojewódzki Sąd Administracyjny w Olsztynie uchylił decyzję w sprawie odmowy zwrotu nadpłaty w podatku akcyzowym od piwa smakowego 

Do Biura Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców zgłosił się przedsiębiorca będący producentem piwa, z wnioskiem o podjęcie interwencji w postępowaniu przed wojewódzkim sądem administracyjnym ze skargi na decyzję odmawiającą mu zwrotu nadpłaty w podatku akcyzowym od piwa smakowego.

W sprawie nie było sporne, że podatek akcyzowy został przez spółkę nadpłacony. Jednak mimo to, zdaniem organów, okoliczność uiszczenia przez spółkę podatku akcyzowego w wysokości wyższej niż należna nie stanowiła nadpłaty w rozumieniu art. 72 § 1 pkt 1 O.p. Organy wskazały, że w świetle uchwały pełnej Izby Gospodarczej sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 22 czerwca 2011 r., I GPS 1/11 (dalej uchwała I GPS 1/11) dla stwierdzenia nadpłaty w podatku akcyzowym, konieczne było spełnienie dodatkowego warunku w postaci zubożenia podatnika. Zdaniem organów, teza uchwały miała zastosowanie w analizowanej sprawie,  a wynikająca z niej przesłanka zubożenia spółki nie została spełniona.

Zdaniem Rzecznika, organy nie powinny opierać swojego stanowiska w postępowaniach dotyczących nadpłaty w podatku akcyzowym od piwa smakowego na tezie uchwały I GPS 1/11. Dotyczyła ona wyrobu akcyzowego jakim jest energia elektryczna. Różnice jakie zachodzą między wyrobami akcyzowymi, to jest  energią elektryczną i piwem smakowym prowadzą do wniosku, iż błędne jest ocenianie ich w drodze analogii. Do różnic tych należą w szczególności sposób kształtowania ceny, a także zagadnienie popytu i podaży.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w wyniku rozpoznania skargi spółki uchylił zaskarżoną decyzję i podzielił w całości stanowisko Rzecznika. W ustnych motywach uzasadnienia Sąd podniósł między innymi, że teza uchwały I GPS 1/11 nie ma zastosowania w stanie faktycznym, w którym wniosek o stwierdzenie nadpłaty dotyczy podatku akcyzowego od piwa smakowego (wyrok WSA w Olsztynie z dnia 18 czerwca 2020r., I SA/OL 18/20).

– Wyrok ten należy określić przełomowym. Rozstrzygnięcie w nim zawarte eliminuje niezgodny z prawem stan, w którym przedsiębiorca, który zapłacił podatek w zawyżonej wysokości nie mógł otrzymać jego zwrotu. Należy wyrazić oczekiwanie, że stanowisko przedstawione w tym orzeczeniu podzielą też inne sądy administracyjne – komentuje Jacek Cieplak, Zastępca Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców.

Cykl webinarów: Nestor i sukcesor – dlaczego warto rozpocząć proces sukcesji i jak się do niego przygotować?

Czas pandemii w wielu firmach rodzinnych i partnerskich przyspieszył potrzebę zmian w modelu biznesowym oraz domknięcia procesów sukcesji. W tych zmianach  ważną rolę mają do odegrania zarówno nestorzy oraz sukcesorzy. Określenie i sformalizowanie przez sukcesorów swojej przyszłości w wymiarze rodzinnym i zawodowym w ramach firmy nabiera większego znaczenia. Dlatego Santander Bank Polska we współpracy z Grant Thornton przygotował specjalną edycję webinarów dedykowanych specyfice zarządzania firmami rodzinnymi.

Jak wynika z badań, tylko co czwarta firma rodzinna przygotowuje się do przeprowadzenia procesu sukcesji[1]. To mało, biorąc pod uwagę, że tego typu przedsiębiorstwa w Europie stanowią dwie trzecie wszystkich firm, wypracowują ok. 50% PKB i zapewniają 40-50% miejsc pracy[2]. Zwłaszcza teraz, w dynamicznie zmieniających się okolicznościach, których konsekwencje, w tym dynamicznie rosnący poziom bezrobocia już obserwujemy, to ważne, by nestorzy i potencjalni sukcesorzy wiedzieli jak zapewnić firmie rodzinnej stabilność na lata oraz jak przygotować się do przekazania zarządzania firmą kolejnemu pokoleniu.

Dwuczęściowy cykl webinarów „Potencjał firmy rodzinnej w nowej rzeczywistości” został podzielony tak, by rozdzielić najważniejsze zagadnienia istotne z punktu widzenia nestrów i sukcesorów. Webinary są bezpłatne i dostępne dla wszystkich, nie tylko klientów banku.

– W czasie wychodzenia z kryzysu w okresie post pandemii firmy rodzinne będą mogły wykorzystać swoje szczególne cechy. Mogą czerpać z doświadczenia i wiedzy nestorów oraz wykorzystać kompetencje i otwartość na nowe trendy sukcesorów. Dlatego też przygotowaliśmy webinary dla obu pokoleń – komentuje Małgorzata Nesterowicz, dyrektor ds. sektora usług i firm rodzinnych w Santander Bank Polska.

Szczegółowy harmonogram oraz informacje o zapisach:

  • Wykorzystaj potencjał firmy rodzinnej w nowej rzeczywistości. Webinar dla nestorów.

Termin: 23 czerwca br. godz. 10:00 – 11:00

Bezpłatna rejestracja na webinar: https://grantthornton.pl/bezplatne-warsztaty-online-dla-nestorow-wykorzystaj-potencjal-firmy-rodzinnej-w-nowej-rzeczywistosci/

Celem webinaru jest omówienie, jak zmieniające się trendy mogą wpłynąć na firmę i jak wykorzystać je do rozwoju. Jakie są niezbędne zmiany kierunków działania firmy, aby dostosować się do post pandemicznej rzeczywistości? Jak włączyć sukcesorów w proces zarządzania i sprawdzić ich predyspozycje do pełnienia ról w biznesie rodzinnym w nowej rzeczywistości?

  • Rozwijaj potencjał firmy rodzinnej w nowej rzeczywistości. Webinar dla sukcesorów

Termin: 25 czerwca br. Godz. 10:00 – 11:00

Bezpłatna rejestracja na webinar: https://grantthornton.pl/bezplatny-warsztat-online-dla-sukcesorow-zaplanuj-sukces-rozwijaj-potencjal-firmy-rodzinnej-w-nowej-rzeczywistosci/

Celem webinaru jest omówienie, jak włączyć się w proces zarządzania i najlepiej wykorzystać swoje talenty i kompetencje? Jak ukształtować czy ułożyć współpracę z nestorami, aby jak najlepiej wykorzystać synergię międzypokoleniową? Jak zrobić pierwszy krok w procesie sukcesji i dlaczego warto?

Webinar poprowadzą: Małgorzata Kuik, Partner, Doradztwo Biznesowe, Grant Thornton, Maja Jabłońska, Menedżer, Radca Prawny w kancelarii prawnej Grant Thornton oraz Małgorzata Nesterowicz, dyrektor ds. sektora usług i firm rodzinnych, Bankowość Biznesowa i Korporacyjna, Santander Bank Polska.

Wydarzenie jest bezpłatne i dostępne dla wszystkich chętnych.

[1] Raport Deloitte: „Firmy prywatne – wyzwania i możliwości”, 2020.

[2] Dane Europejskiej Organizacji Firm Rodzinnych, 2019.