Priorytety polskiej Prezydencji w Radzie UE, cyberprzestępczość, Europejski Nakaz Dochodzeniowy

Minister Sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski, w ramach przygotowań do polskiej Prezydencji w Radzie Unii Europejskiej, spotkał się dzisiaj w Londynie z brytyjskim Ministrem Sprawiedliwości – Kennethem Clarke’iem oraz brytyjską Minister ds. Bezpieczeństwa i Walki z Terroryzmem – Baronessą Lilian Pauline Neville-Jones.

W trakcie dzisiejszych rozmów Minister zaprezentował wstępne priorytety naszej Prezydencji w obszarze wymiaru sprawiedliwości.

– W zakresie współpracy sądowej w sprawach karnych priorytety leżące w gestii Ministerstwa Sprawiedliwości koncentrują się wokół dwóch kwestii – powiedział Krzysztof Kwiatkowski. – Pierwsza, to działania zmierzające do wzmocnienia praw procesowych i pozaprocesowych ofiar przestępstw. Druga, dotyczy kontynuacji prac mających na celu wzmocnienie praw podejrzanego i oskarżonego w postępowaniu karnym, prowadzonych „krok po kroku”, a zainicjowanej w trakcie prezydencji szwedzkiej – dodał polski Minister Sprawiedliwości.

W trakcie rozmowy z brytyjskim Ministrem Sprawiedliwości – Kennethem Clarke’iem wiele miejsca poświęcono także pakietowi dotyczącym ochrony ofiar.

– Dla mnie osobiście jest to szczególnie cenna inicjatywa. Postrzegam bowiem rozbudowę praw ofiar jako szansę na stworzenie systemu sprawiedliwości naprawczej – powiedział Krzysztof Kwiatkowski.

Ministrowie wymienili także informacje o działaniach podejmowanych w ich krajach na rzecz pomocy ofiarom przestępstw. Zapytany o polskie rozwiązania, Minister Krzysztof Kwiatkowski przedstawił podejmowane przez resort działania w tym zakresie, m.in. utworzenie sieci pomocy ofiarom przestępstw, czyli działających w różnych regionach kraju 16 specjalnych ośrodków wsparcia.

Kolejnymi poruszonymi w trakcie rozmów tematami były także m.in.: prawo podejrzanych do pomocy adwokata, projekt rozporządzenia w sprawie dziedziczenia oraz Europejskiej Prawo Umów.

– W trakcie trwania naszej Prezydencji chcemy zainicjować dyskusję na temat projektu instrumentu dotyczącego europejskiego prawa umów – przypomniał Minister Krzysztof Kwiatkowski. – Z naszych obserwacji wynika, że sprzedawcy z wielu państw członkowskich odmawiają sprzedaży przez Internet swoich produktów konsumentom z innych państw członkowskich, przede wszystkim ze względu na ich miejsce zamieszkania. Jedną z przyczyn jest to, że sprzedawcy nie chcą angażować się w transakcje w obawie przed „egzotycznymi” prawami konsumenta w tych państwach. Nasza intencją jest stworzenie dogodnych warunków dla rozwoju handlu i tym samym poszerzyć rynek dla sprzedawców ze wszystkich państw członkowskich – dodał.

Polacy zalegają na prawie 100 mld złotych

Kwota nieuregulowanych w terminie zobowiązań polskich konsumentów i przedsiębiorców zbliża się do 100 mld złotych. Choć statystyczny dłużnik jest młodym (26-35 lat) mężczyzną spod znaku Barana i zalega na nie więcej niż 10.000 zł, w Krajowym Rejestrze Długów nie brakuje jednak stulatków czy gapowiczów z długiem w wysokości 20-40 tys. zł – wynika z Kompleksowego Raportu o Długach (KRoD), przygotowanego przez Krajowy Rejestr Długów Biuro Informacji Gospodarczej SA (KRD).

Najwięcej (15,4%) osób fizycznych notowanych w KRD pochodzi z województwa śląskiego, wśród firm prym wiodą te z Mazowsza (16,3%). W rejestrze znaleźć można niemal 100-letnie osoby zalegające z płatnościami wobec dostawców energii, operatorów telefonii komórkowej, ale i wobec funduszy sekurytyzacyjnych, co oznacza, że ich dług został już sprzedany przez pierwotnego wierzyciela. Umożliwia to Ustawa o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych, która weszła w życie 14 czerwca 2010 r.

Niespłacane długi wobec banków: 61,02 mld zł

63% przeterminowanych zobowiązań polskich konsumentów i przedsiębiorców stanowią zaległości wobec banków, które w ostatnim kwartale 2010 r. wzrosły o 1,7%. O znacznej poprawie sytuacji w kwestii bankowego zadłużenia świadczy fakt, że w analogicznym okresie 2009 r. wzrost wyniósł aż 15,2%. Co więcej, w IV kwartale 2010 r. zanotowano bardzo nieznaczny spadek odsetka, jaki wśród wszystkich bankowych należności stanowią te zagrożone (z 8,8% do 8,76%). Najwięcej długów wobec banków (prawie 10,7 mld zł) mają ich klienci mieszkający i mający siedziby w województwie śląskim.
Wśród kredytów mieszkaniowych (zagrożone miały na koniec 2010 r. wartość 4,92 mld zł) nadal lepiej spłacane są zaciągnięte w frankach szwajcarskich niż w złotówkach, także kwota zaległości w CHF (1,97 mld zł) przyrasta wolniej niż w PLN (2,79 mld zł). Wciąż dynamicznie (10% w ciągu kwartału) rosną zaległości z tytułu kredytów konsumpcyjnych (20,43 mld zł). Co więcej, odsetek zaległości wynosi w tym przypadku aż 17,18% kwoty ogółu udzielonych kredytów.

O 0,3% zmniejszyła się kwota zagrożonych należności banków od przedsiębiorstw (26,95 mld zł), a to za sprawą poprawy sytuacji w grupie największych firm (spadek z 9,02 mld zł do 8,8 mld zł). W sektorze MSP nadal obserwowany jest wzrost kwoty zadłużenia, jednak jego dynamika stale maleje.

Zaległe podatki i cła: 22,57 mld zł

Ponad połowę (11,5 mld zł) kwoty przeterminowanych zobowiązań osób fizycznych i prawnych wobec fiskusa stanowią zaległości z tytułu podatku od towarów i usług. Najwięcej nieuregulowanych na czas zobowiązań celno-podatkowych mają płatnicy z województwa śląskiego (10,7 mld zł), najmniej – z woj. świętokrzyskiego (nieco ponad 1 mld zł).

Zaległości wobec gmin i innych jednostek samorządu terytorialnego: 10,71 mld zł

Na największą kwotę od mieszkańców i przedsiębiorstw działających na swoim terenie oczekują samorządy z Mazowsza (1,633 mld zł) i Śląska (1,629 mld zł), na najmniejszą – z Podlasia (188,6 mln zł).
Ponad połowę z wymagalnej kwoty 10,71 mld zł stanowią należności od gospodarstw domowych (6,9 mld zł), z których ok. 60% to niezapłacone na czas podatki i inne opłaty lokalne.

Nieuregulowane mandaty za jazdę bez biletu: 173,9 mln zł

Podróż na gapę to domena młodych – osoby w wieku do 35 lat to niemal 57% gapowiczów. Rekordzista jest 28-letnim mężczyzną i z powodu jazdy bez biletu zadłużył się na ponad 40 tysięcy złotych! Gapowicze to najbardziej zdominowana przez mężczyzn grupa dłużników – stanowią aż 83% wszystkich osób notowanych w KRD za nieuiszczenie w terminie mandatu za jazdę bez biletu. W Świętokrzyskiem i na Podkarpaciu wskaźnik ten sięga nawet 88-89%.

Lokatorzy zadłużeni na prawie 2,5 mld zł

Prawie 1/3 nieregulujących opłat wobec spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych oraz Towarzystw Budownictwa Społecznego to osoby w wieku 46-55 lat. Średnia wieku jest więc w tej kategorii wyższa od przeciętnej. Wyjątek stanowią zadłużeni lokatorzy z województwa małopolskiego – 40,5% z nich ma 26-35 lat.
Wśród dłużników czynszowych mamy do czynienia z pełnym równouprawnieniem – podział według płci wynosi niemal 50:50.

Kobiety nie płacą telefonii stacjonarnej, mężczyźni – operatorom komórkowym

Zaległości wobec operatorów telefonii stacjonarnej to jedyna kategoria zadłużenia, w której dominują (choć nieznacznie) kobiety (53%). Rekordzistką jest pewna Ślązaczka z długiem w wysokości 18,1 tys. zł. Najbardziej zadłużona firma zalega wobec jednego z operatorów stacjonarnych na ponad 2,3 mln zł!
Dłużnicy telefonii komórkowych to osoby młode (niemal połowa nie skończyła 35 lat), częściej mężczyźni. Tę prawidłowość najlepiej potwierdza rekordzista w tej kategorii – 23-letni mężczyzna z długiem sięgającym 31,6 tys. zł.

Mężczyźni oglądają, lecz nie płacą

Zadłużenie wobec operatorów telewizji kablowych i satelitarnych platform cyfrowych to nowa kategoria w Kompleksowym Raporcie o Długach. Aż 2/3 dłużników tych firm to mężczyźni. Rekordzista z Wielkopolski tak zapatrzył się w telewizor, że umknęła jego uwadze niejedna płatność abonamentu. W efekcie uzbierał dług przekraczający 21,1 tys. zł.

Baczniej przyglądamy się firmom

Kolejne nowe kategorie KRoD prezentują typowe zobowiązania przedsiębiorców – wobec firm leasingowych oraz innych przedsiębiorstw (oczywiście z innych tytułów niż wymienione dotąd). Rekordowe zadłużenie jednej z pomorskich firm (ponad 3,6 mln zł) wobec leasingodawcy to 0,01% wartości wszystkich aktywów sfinansowanych przez firmy leasingowe w 2010 r. (według Związku Polskiego Leasingu). Znacznie „lepszym” wynikiem może wykazać się przedsiębiorstwo z województwa łódzkiego, które swojemu kontrahentowi zalega na ponad 10,3 mld zł.

Ernst & Young zatrudni 200 studentów i absolwentów

Ernst & Young, jedna największych na świecie firm świadczących profesjonalne usługi doradcze, rozpoczyna wiosenną rekrutację stażystów i osób na stanowiska asystenckie. W 5 polskich biurach firmy zatrudnienie znajdzie łącznie 200 absolwentów i studentów.

Absolwentom studiów magisterskich oraz studentom ostatniego roku, Ernst & Young oferuje pracę na stanowiskach asystenckich. Natomiast studentom kończącym edukację w przyszłym roku, firma proponuje trzymiesięczne staże w działach audytu, doradztwa biznesowego, podatkowego i transakcyjnego. Istnieje również możliwość wzięcia udziału w dwuletnim programie przygotowującym do egzaminu ACCA. Mogą w nim uczestniczyć osoby, które ukończyły studia licencjackie i planują związać swoją karierę z rachunkowością.

– Od kandydatów oczekujemy umiejętności pracy w zespole, zaangażowania, komunikatywności, innowacyjności oraz zdolności analitycznych. Nasi przyszli pracownicy powinni wykazywać się również bardzo dobrą znajomością języka angielskiego i wysokimi ocenami na studiach – mówi Anna Woźniak, Menedżer ds. Rekrutacji w Ernst & Young. – Praktykantom i młodym pracownikom oferujemy oczywiście konkurencyjną pensję. Ponadto mają oni możliwość rozpoczęcia kariery zawodowej w bardzo prestiżowej firmie, która wiele wymaga, ale jednocześnie wiele daje w zamian. Precyzyjnie sformułowana ścieżka kariery, szkolenia i możliwość nauki od najlepszych doradców w branży – to szanse, które stwarza Ernst & Young – dodaje Anna Woźniak.

Około 60% wszystkich rekrutowanych obecnie przez Ernst & Young kandydatów znajdzie zatrudnienie w dziale audytu. Zdecydowana większość praktykantów i asystentów (ponad 120 osób) zostanie zatrudniona w warszawskim biurze Ernst & Young.

Wraz z rekrutacją rusza kampania promująca markę pracodawcy Ernst & Young wśród studentów: „Zacznij poziom wyżej”. Na największych uczelniach w kraju zawisną plakaty zachęcające do złożenia aplikacji do Ernst & Young. Motywy przewodnie plakatów zaprojektował znany rysownik – Marek Raczkowski. Firma będzie również obecna na licznych targach pracy.

Aby wziąć udział w procesie rekrutacyjnym do Ernst & Young należy wypełnić formularz aplikacyjny na stronie www.ey.com/pl/kariera.

Rząd zmniejsza składkę do OFE

We wtorek rząd przyjął projekt zmian w ustawie emerytalnej. Obniżenie składki do OFE do 2,3 proc. w tym roku i potem stopniowe jej podwyższanie do 3,5 proc. w roku 2017 jest złym rozwiązaniem, bo spowoduje zmniejszenie oszczędności i inwestycji, i w efekcie zarówno wynagrodzenia, jak i emerytury będą niższe. – uważa PKPP Lewiatan.

Rozumieliśmy potrzebę czasowego ograniczenia oszczędzania w OFE – stan finansów publicznych wymaga natychmiastowej reakcji. Zmniejszenie składki do OFE pozwala ograniczyć potrzeby pożyczkowe budżetu państwa w ciągu 10 lat o ponad 190 mld zł. Zakładaliśmy, że ten czas i te pieniądze, które nie trafią do OFE na indywidualne konta, w ciągu najbliższych 7 lat, pozwolą na uzdrowienie finansów publicznych. Zakładaliśmy, że po tym czasie powrócimy do obecnej składki 7,3 proc., a przynajmniej do 5 proc.

Teraz nie dość, że nie będzie powrotu do składki choćby na poziomie 5,0 proc., to nie wiadomo co stanie się z reformami. Premier, podobnie jak w styczniu, ani słowem nie odniósł się do innych planowanych reform, które mają poprawić stan finansów publicznych. To może oznaczać, że obniżenie składki do OFE to jedyny sposób na ratowanie budżetu.

Obniżenie składki do OFE do 2,3 proc., a następnie jej sukcesywny wzrost – ale tylko do 3,5 proc. oznacza marginalizację emerytur kapitałowych, a w konsekwencji mniejsze emerytury w przyszłości.

Przy składce 3,5 proc. emerytury będą niższe niż przy zachowaniu dotychczasowych rozwiązań. Jak przyznaje sam rząd, inwestowanie w akcje w długim okresie przynosi wyższą stopę zwrotu niż stopa planowanej waloryzacji składek odprowadzanych na nasze konta w ZUS. Zmniejszenie części składki przekazywanej do OFE z 7,3 proc do 3,5 proc., mimo proponowanego podniesienia limitu inwestycji w akcje, spowoduje, że mniej naszych oszczędności będzie inwestowanych w akcje i w konsekwencji zgromadzimy mniejszy kapitał emerytalny. Ponadto przy składce 3,5 proc. nieracjonalne będą zmiany, które zwiększałyby bezpieczeństwo przyszłych emerytów, przez uruchomienie wielofunduszowości.

W opinii Lewiatana docelowe obniżenie składki do OFE do 3,5 proc. to początek końca obecnego systemu emerytalnego. Łatwość z jaką rząd sięgnął po składki gromadzone przez Polaków w OFE każe obawiać się o przyszłość.

Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan

Sąd bezterminowo odroczył rozprawę w sprawie sporu między TP a duńską spółką DPTG

Pełnomocnicy DPTG poprosili o 3 miesięczny termin na ustosunkowanie się przez nich do pisma procesowego, w którym TP przedstawiła argumentację z której wynika, że wyrok wiedeńskiego arbitrażu nie powinien uzyskać stwierdzenia wykonalności w Polsce zarówno ze względu na szereg wad formalnych jak i sprzeczność z podstawowymi zasadami porządku prawnego w Polsce. Sąd udzielił im 3 miesięcznego terminu.

„Przedstawiliśmy sądowi solidne i przekonywujące argumenty oraz dowody przemawiające za tym, że wyrok arbitrażowy nie może uzyskać wykonalności w Polsce. Fakt, że DPTG poprosiło aż o dodatkowe 3 miesiące na ustosunkowanie się do naszych twierdzeń wymownie świadczy o sile naszej argumentacji”- powiedział Tomasz Nowakowski, Dyrektor Wykonawczy Grupy TP ds. Korporacyjnych.

Toczące się postępowanie jest wynikiem decyzji arbitrażu z Wiednia z 24 sierpnia 2010, przyznającej DPTG 1,57 mld zł w odniesieniu do inwestycji w wysokości 17mln euro na budowę w latach 1992-93 światłowodu NSL. TP od początku nie zgadza się z tą decyzją i zapowiedziała podjęcie wszelkich możliwych środków prawnych wskazując na liczne uchybienia i nieprawidłowości w prowadzeniu postępowania.

W związku z tym 2 grudnia 2010 roku złożono w sądzie gospodarczym w Wiedniu pozew o anulowanie decyzji arbitrażu.

Procedura sądu polubownego zakłada, że aby decyzja arbitrów była wiążąca w prawie polskim i przez to egzekwowana, musi jej zostać nadana klauzula wykonalności. Decyduje o tym sąd powszechny w toku przeprowadzonej rozprawy.

Polska gospodarka będzie zwalniać

Jeśli stopy procentowe NBP pozostałyby bez zmian do końca 2013 r., to dynamika naszego PKB wyhamowałaby w tym czasie do 3,1 proc., a inflacja utrzymywałaby się na średnim poziomie ok. 3 proc. – wynika z najnowszej projekcji inflacji i PKB, przygotowanej przez ekonomistów NBP.

Najnowsza projekcja inflacji i PKB, która jest częścią „Raportu o inflacji”, została zaprezentowana 7 marca br. NBP przygotowuje „Raport o inflacji” trzy razy w roku – w lutym, w czerwcu i w październiku. Raport ocenia zmiany zachodzące w gospodarce i ich wpływ na poziom cen, zaś zawarta w raporcie projekcja jest symulacją wzrostu PKB i zmian cen w okresie do trzech lat (w najnowszym raporcie – do końca 2013 r.). Raport przygotowują eksperci z Instytutu Ekonomicznego NBP.

Projekcja jest przygotowywana przy założeniu, że stopy procentowe banku centralnego pozostają na niezmienionym poziomie. To oznacza, że takiej analizy nie można traktować jako prognozy, czyli przewidywania przyszłości, tylko jako przewidywanie, co by było, gdyby NBP cały czas operował dotychczasowymi poziomami stóp procentowych.

Najnowsza projekcja PKB dla Polski wskazuje, że w całym 2011 r. nasza gospodarka będzie się rozwijała w tempie 4,2 proc., w przyszłym roku wzrośnie o 3,6 proc., a w 2013 r. o 3,1 proc. Centralna ścieżka projekcji inflacji wskazuje zaś, że wskaźnik cen CPI utrzymywać się będzie powyżej celu inflacyjnego (2,5 proc. plus/minus 1 pkt. proc.)., osiągając w bieżącym roku 3,2 proc., w 2012 r. – 2,8 proc., a w 2013 r. – 2,9 proc.

W horyzoncie projekcji rosnąć mają płace: w 2011 r. o 4,8 proc., w 2012 r. o 6,3 proc., a w 2013 r. o 6,6 proc. Bezrobocie ma w tym czasie ma się zmniejszyć z 10 proc. w 2011 r. do 9,5 proc. w 2013 r.

Autorzy raportu zwracają jednak uwagę na liczne ryzyka, które mogą zmienić projektowane tendencje. Najważniejszym źródłem niepewności pozostaje otoczenie zewnętrzne, w tym kształtowanie się cen surowców rolnych i energetycznych. Ważnym czynnikiem ryzyka dla przyszłej inflacji i PKB pozostają też kształtowanie się kursu złotego, polityka fiskalna oraz kształtowanie się inwestycji sektora finansów publicznych, łączące się ze stopniem wykorzystania środków UE.

Zakończenie sporu dotyczącego odszkodowania za uszkodzenie żaglowca STS Fryderyk Chopin

Do wypadku żaglowca doszło 29 października 2010 roku. STS Fryderyk Chopin płynął w rejsie Szkoły pod Żaglami. Uszkodzeniu uległy maszty jednostki. Na pokładzie znajdowało się wówczas 47 osób, w tym 36 uczniów gimnazjum. 1 listopada żaglowiec został przycumowany do zatoki Falmouth, a szkolna załoga rejsu przewieziona na ląd. W tym samym dniu rzeczoznawca PZU rozpoczął badanie jednostki. 7 listopada STS Fryderyk Chopin wpłynął do suchego doku stoczni Pendennis Ship Yard Ltd w Falmouth. 7 grudnia STS Fryderyk Chopin został zatrzymany w ramach poręczenia majątkowego dla właścicieli kutra Nova Spero, który doholował uszkodzony bryg do wybrzeży brytyjskich.

W związku z ujawnieniem nowych okoliczności związanych z wypadkiem żaglowca STS Fryderyk Chopin PZU podjął decyzję o wypłacie odszkodowania. Informację tę PZU SA oraz Europejska Wyższa Szkoła Prawa i Administracji, armator żaglowca przekazały podczas wspólnej konferencji prasowej.

„Decyzję o wypłacie odszkodowania podjęliśmy po analizie nowych informacji, uzyskanych przez PZU ze źródeł zewnętrznych oraz przekazanych nam przez armatora. Zebrane informacje nie przesądzają w sposób bezwzględny o odpowiedzialności PZU za tę szkodę, jednak poszerzają naszą wiedzę o okolicznościach wypadku. Wątpliwości na tle odpowiedzialności ubezpieczeniowej PZU za tę szkodę postanowiliśmy rozstrzygnąć na korzyść ubezpieczonego, zgodnie z zasadami obowiązującymi w praktyce likwidacji szkód ubezpieczeniowych” – powiedział Tomasz Tarkowski, dyrektor Grupy PZU ds. likwidacji szkód i świadczeń.

Ciąg dalszy przejec na rynku IT: WD kupuje Hitachi Global Storage Technologies

Firmy Western Digital i Hitachi, Ltd. ogłosiły, że zawarły ostateczne porozumienie, w którym WD nabędzie Global Hitachi Storage Technologies (Hitachi GST), w pełni zależną od firmy Hitachi, Ltd., w ramach transakcji gotówce i akcjach o wartości około 4,3 miliarda dolarów.

Zgodnie z warunkami umowy, WD nabędzie Hitachi GST za kwotę 3,5 miliardów dolarów w gotówce oraz 25 milionów akcji zwykłych WD wycenionych na 750 milionów dolarów. Transakcja ta została zatwierdzona przez radę dyrektorów każdej ze spółek i ma zostać sfinalizowana w trzecim kwartale 2011 roku. Firma WD zamierza sfinansować transakcję w kombinacji posiadanych środków pieniężnych oraz pasywów ogółem ok. 2,5 miliarda dolarów.

WD (Western Digital) to drugi co do wielkości na świecie producent pamięci masowych. Firma została założona w 1970 r., a projektowanie i produkcję dysków twardych rozpoczęła w roku 1988. Firma zatrudnia ok. 50 000 osób w centrali firmy w Lake Forest (Kalifornia), w zakładach produkcyjnych w Kalifornii, Malezji i Tajlandii, w placówkach projektowych w Kalifornii Południowej i Północnej, w Kolorado i Tajlandii oraz w biurach sprzedaży na całym świecie.

Nowo powstała spółka zachowa nazwę Western Digital i jej siedzibą pozostanie Irvine w Kalifornii. John Coyne pozostanie CEO WD, Tim Leyden dyrektorem ds. operacyjnych i Wolfgang Nickl dyrektorem finansowym.

Wyniki finansowe ASBIS za IV kwartał 2010

477 mln usd przychodów i 1.9 mln zysku netto w iv. kw pozwoliło odzyskać rentowność w 2010 i stworzyć prognozy na 2011 rok. Zysk brutto wzrósł o 19.56% przed oraz o 10.87% po zmianach walutowych. Wzrost przychodów i zysku brutto w IV kw. 2010 pozwoliły Spółce zamknąć 2010 rok z przychodami na poziomie 1. 435 mld USD, 23.45% wyższymi w porównaniu do 1.162 mld USD w 2009 roku oraz z zyskiem netto w wysokości 1.3 mln USD w porównaniu do straty netto w wysokości 2.99 mln USD w 2009 roku.

“To był kolejny kwartał ze znacznie większą sprzedażą wynikającą z mocniejszej pozycji rynkowej. W rezultacie przychody kwartalne wzrosły o 16.44% a w skali roku o 23.45%. Mimo, iż nasze działania hedgingowe pozwoliły uratować około 850 tys. USD, Spółka ucierpiała w wyniku strat walutowych w wysokości 1,6 mln USD. Mieliśmy też do czynienia z niższymi marżami zysku brutto na niektórych dużych liniach produktowych oraz z istotnym wzrostem kosztów sprzedaży. W rezultacie zysk operacyjny w IV kw. 2010 wyniósł 4.5 mln USD – mniej niż oczekiwaliśmy. Pomimo, iż w całym 2010 roku wyniósł on 9.429 mln USD czyli prawie cztery razy więcej niż w 2009 roku, już podjęliśmy działania, włączając w to dalszą przebudowę portfolio produktowego oraz nacisk na sprzedaż produktów z lepszymi marżami, np. marek własnych oraz A-brandów, inwestycje w najbardziej zyskowne linie, jak również optymalizację kosztów. Z naszą mocną pozycją rynkową i dobrym popytem obserwowanym na naszych głównych rynkach, jesteśmy przekonani, że przyszłość rysuje się w jasnych kolorach.” – skomentował Siarhei Kostevitch, Dyrektor Generalny i Przewodniczący Rady Dyrektorów ASBISc Enterprises Plc.

Polacy są zadowoleni ze swoich banków

Gdyby Polacy mieli wystawić ocenę swoim bankom 73% dałoby im 4 lub 5 w pięciostopniowej skali. To najwyższy wynik w Europie. Najmniej zadowoleni ze swoich banków są Niemcy – ponad połowa naszych zachodnich sąsiadów stawia swojemu bankowi notę 1 lub 2. Najnowsze badanie firmy doradczej Ernst & Young pokazuje również, że zaufanie Polaków do sektora bankowego w ciągu ostatnich 12 miesięcy nie zmieniło się, podczas gdy w skali globalnej zdecydowanie spadło.

Firma doradcza Ernst & Young pod koniec roku 2010 przeprowadziła badanie klientów banków detalicznych w 26 krajach świata. Wzięło w nim udział 20 566 klientów banków, w tym reprezentatywna grupa 1000 klientów z Polski.

– Wyniki badania potwierdzają większość teorii ekspertów. Zaufanie do instytucji finansowych w USA nadal spada. Tak samo jest w Wielkiej Brytanii i Niemczech, a główne przyczyny spadku są wciąż związane z kryzysem – mówi Iwona Kozera, Partner Zarządzający Grupą Rynków Finansowych w Ernst & Young – Polska w badaniu pozytywnie zaskakuje. Jesteśmy zadowoleni z naszych banków. Wynika to głównie z tego, że były one mniej dotknięte kryzysem niż ich spółki matki i inne globalne marki finansowe. Oczekiwania Polaków wobec instytucji finansowych są też zdecydowanie niższe niż w krajach zamożniejszych. To kolejna przyczyna naszego zadowolenia z banków – dodaje Iwona Kozera.

„Bankujemy” w jednym banku – najtańszym

Statystyczny polski klient banku detalicznego korzysta z usług tylko jednego banku – tak orzekło 47% badanych (ponad 80% korzysta z usług mniej niż 3 banków). Ma w nim średnio 2,6 produktu – czyli poniżej średniej europejskiej wynoszącej 2,9. Polacy twierdzą, że najbardziej cenią w banku jego wysoką reputację i spersonalizowane podejście do obsługi, ale jednocześnie zmieniają banki głównie z powodów cenowych. Aż 60% polskich klientów, którzy w ciągu ostatnich 12 miesięcy zmienili bank lub planowali go zmienić, podaje cenę jako główną motywację do zmiany. Więcej wrażliwych na cenę klientów jest tylko na Węgrzech (72%). W lepiej rozwiniętych krajach Europy zachodniej klientów zmieniających banki z powodów cenowych jest zdecydowanie mniej – tylko 15% w Wielkiej Brytanii, 21% w Holandii, 27% we Francji.

– Nasze badanie pokazuje, że sektor bankowy w Polsce będzie jeszcze dojrzewał. Wraz z nim rosnąć będzie świadomość konsumentów. Cena jest najważniejszym czynnikiem zmiany dostawcy usług w krajach rozwijających się – dotyczy to każdego rodzaju usług i finanse nie są tu wyjątkiem. Z kolei klienci w krajach rozwiniętych bardziej stawiają na jakość. W Polsce, w miarę bogacenia się naszego społeczeństwa, ten element będzie w przyszłości zyskiwał na znaczeniu kosztem ceny – komentuje Iwona Kozera.

Polacy najbardziej zadowoleni w Europie

Prawie 3/4 Polaków wystawia swojemu głównemu bankowi (temu, w którym mają najwięcej produktów) 4 lub 5 w pięciostopniowej skali ocen. Wynik ten jest najwyższym w Europie i jednym z trzech najwyższych na świecie. Wyżej swoje banki oceniają tylko Amerykanie (77% zadowolonych klientów, mimo dużego spadku zaufania), tak samo Kanadyjczycy (73%). Tylko 6% Polaków oceniłoby swój główny bank na 1 lub 2, co jest z kolei bezkonkurencyjnie najniższym wskaźnikiem wśród wszystkich przebadanych przez Ernst & Young krajów. Polacy są też najlepszymi adwokatami swoich banków w Europie. Wskaźnik skłonności do rekomendacji wśród rodzimych klientów banków wyniósł 3,2 (w czterostopniowej skali) i był najwyższy wśród krajów europejskich. Niższy jednak niż w USA, Kanadzie czy Indiach.

Najbardziej zadowoleni jesteśmy z usług bankowości elektronicznej. Aż 89% klientów jest usatysfakcjonowanych ze swojego e-bankingu, a 80% z obsługi świadczonej za pośrednictwem oddziałów. Gorzej wypadają bankowość mobilna (53% zadowolonych klientów) i call – center (50%).

– Przez ostatnie lata wiele banków w Polsce dużo inwestowało w kanały elektroniczne jako efektywne kosztowo. Pod względem dostępu do bankowości internetowej i zakresu oferowanych w tym kanale usług nie mamy się czego wstydzić i klienci to doceniają. Potencjalną przyczyną niskiej oceny usług call center jest natomiast nacisk jednostek call center na efektywność obsługi, niekiedy kosztem jej jakości. Jak najkrótszy czas trwania rozmowy jest jednym z kluczowych wskaźników pomiaru sukcesu – tłumaczy Piotr Frankowski, menedżer w Grupie Rynków Finansowych w Ernst & Young.

Zaufanie spada (globalnie). Polska „zieloną wyspą”

Aż 44% badanych w skali globalnej stwierdziło, że ich zaufanie do banków spadło w ciągu 12 miesięcy wstecz od daty przeprowadzenia badania. W Europie największy spadek zaufania do banków zanotowano wśród Brytyjczyków (63% ufa swoim bankom mniej niż przed rokiem), Niemców (61%) oraz Hiszpanów (58%). Dla porównania, spadek zaufania do sektora bankowego wyraził tylko co 4 Polak. Mniejsze zaufanie do banków wyraża również ponad połowa Amerykanów (55%).

Co ciekawe, głównym powodem niezadowolenia Brytyjczyków jest polityka wewnętrzna banków, które wypłacają ogromne bonusy swoim menadżerom pomimo trudnej sytuacji finansowej niektórych instytucji i konieczności sięgania po rządowe dofinansowanie (80% wymieniło ten powód jako główną przyczynę spadku zaufania). Z kolei Niemcy stwierdzili, że coraz mniej wierzą w zdolność banków do skutecznej ochrony ich aktywów i danych. Polacy okazali się bardziej pragmatyczni od zachodnich sąsiadów. Wśród niezadowolonych klientów banków, aż 55% stanowiły osoby nieusatysfakcjonowane poziomem produktów i usług.

Statystyki pokazują, że brak zaufania do instytucji finansowej staje się coraz bardziej istotnym powodem zmiany banku. Statystycznie co czwarty Europejczyk podaje brak zaufania jako główną przyczynę rezygnacji z usług. W Wielkiej Brytanii więcej klientów zmienia bank z przyczyn braku zaufania niż z powodu niższej ceny usług (20% – brak zaufania, 15% – cena). Aż 27% Francuzów, Holendrów i Niemców decyduje się na zmianę banku z powodu niższego zaufania. Tylko 16% Polaków brak zaufania motywuje do rozważenia rezygnacji z usług banku