Jedno zdanie Donalda Trumpa przywróciło wiarę inwestorów

0

Błądzenie rynku walutowego zostało wczoraj przerwane przez krótką wiadomość od prezydenta Trumpa, że korzystne zmiany podatkowe są w drodze. O szczegółach zmian cisza, ale rynek nie czeka. USD dostał nowych sił, skok rentowności uderzył w jena, a Wall Street poprawia szczyty.

Donald Trump znowu to zrobił. Wystarczyło jedno zdanie od niego, aby rynki porzuciły wszystkie swoje obawy i teraz przy każdej ocenie danych z gospodarki globalnej szklanka jest do połowy pełna. Wczoraj Trump na spotkaniu z prezesami firm lotniczych obiecał, że w przeciągu 2-3 tygodni zostanie przedstawiony „fenomenalny” plan podatkowy, którego celem będzie obniżenie obciążeń dla biznesu. I to wszystko. Zero szczegółów. Jednak rynki i tak popadły w zachwyt. Bierze się to z dwóch rzeczy. Po pierwsze w ostatnich dniach krążyły plotki, jakoby administracja Trumpa miała zwlekać z reformą podatkową do 2018 r., zatem wczorajsza informacja wymazuje obawy rynku. Po drugie pierwsze dni prezydentury przyniosły więcej rozczarowań niż konfirmacji euforii, jak wystąpiła po wygranej Trumpa w listopadzie, że teraz pusta obietnica działań na rzecz pobudzenia gospodarki jest odbierana jako solidna gwarancja realizacji. Jakkolwiek absurdalnie to brzmi, tak w okresie, kiedy inwestorzy zachowują się, jak ćmy zagubione we mgle, każde źródło światła przyciągnie chmarę. Spojrzenie na EUR/USD za ostatnie trzy dni potwierdza, że rynek nie widział kierunku.

Gdyby się okazało, że Trump nie wywiąże się z obietnicy, będzie to potężny cios w USD, jednak poza tym zagrożeniem, wiatr zaczyna ponownie wiać w żagle dolara. Jeśli reforma podatków będzie przemawiać za przyspieszeniem inflacji, rynek zacznie podnosić oczekiwania na marcową podwyżkę stóp procentowych Fed. W tym tygodniu ze strony członków Fed słyszeliśmy, że marzec nie jest wykluczony, a trzy podwyżki w tym roku nie są nierozsądnym założeniem. Rynek dyskontuje dwie, więc pole do napędzania dolara jest duże. Pomimo tego nie można zapominać, że Trump może też zaskakiwać nie po myśli inwestorów. Dziś startuje spotkanie prezydenta USA z premierem Japonii Shinzo Abe, gdzie dyskusje będą dotyczyć m.in. międzynarodowego handlu i polityki kursowej. Powtórzenie przez Trumpa oskarżeń o manipulację kursem jena lub uderzenie w japońskie koncerny samochodowe może zatrzymać, jeśli nie odwrócić wczorajszego rajdu USD/JPY.

Czytaj również:  Ceny detaliczne benzyny powinny spaść co najmniej 10 groszy na litrze

W przypadku EUR/USD sytuacja jest prostsza, gdyż sprzedaż ma podstawy w średnioterminowych oczekiwaniach wzrostu premii za ryzyko polityczne w Europie. Spready rentowności między obligacjami skarbowymi Francji i państw peryferyjnych Eurolandu a niemieckimi odpowiednikami rozszerzają się, sugerując wzrost obaw. W ostatnich dniach przez serwisy informacyjne przewija się ponownie temat Grecji. EUR/USD jeszcze jest zamknięty między 1,06 a 1,08, ale ryzykuje wyjście dołem.

W kalendarzu za nami już bardzo dobre dane z Chin, które pomogły w podtrzymaniu pozytywnego sentymentu. W styczniu eksport wzrósł o 7,9 proc. r/r (prog. 3,2 proc.), a import skoczył o 16,7 proc. (prog. 10 proc.) i dane są mocnym argumentem w debacie o reflacji na świecie. Dalej mamy dane o produkcji przemysłowej i handlu zagranicznym z Wielkiej Brytanii. Rozczarowujące grudniowe dane z przemysłu Niemiec, Hiszpanii i Francji rysują schemat, pod który może podlegać dzisiejszy odczyt na Wyspach. Po południu raport z rynku pracy Kanady będzie analizowany pod kątem, czy sytuacja w zatrudnieniu pozwoli BoC zapomnieć na dobre o obniżkach stóp procentowych, choć solidny przyrost miejsc pracy w grudniu niesie ze sobą ryzyko odreagowania. Indeks Uniwersytetu Michigan ma wskazać na podtrzymanie nastrojów konsumentów blisko 12-letnich szczytów, potwierdzając zadowolenie Amerykanów po pierwszych tygodniach prezydentury Trumpa.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.