Komunikacja publiczna, galerie handlowe i kościoły – to tu Polacy czują się najbardziej zagrożeni koronawirusem

0
sklep handel

W ostatnich tygodniach pandemia mocno zachwiała społecznym poczuciem bezpieczeństwa. Miejsca, które dotychczas jawiły się jako niegroźne, dziś takimi już nie są. Rzeczywistość po koronawirusie sprawiła, że obawiamy się podróżowania transportem publicznym, boimy się wizyt w galeriach handlowych i odwiedzania kościołów. Bezpieczniej czujemy się natomiast wiedząc, że nasze zdrowie jest pod kontrolą.Chart_Q5_200602

Jak wynika z ankiety przeprowadzonej przez FeverGuard w dniach 26-28 maja, ponad 58% Polaków uważa, że mierzenie temperatury w miejscach publicznych jest potrzebne. FeverGuard, za pośrednictwem czujników termicznych, przetwarza obraz, a sztuczna inteligencja pozwala wykryć odstępstwa od normy. System został opracowany tak, aby mierzyć i ilustrować podwyższoną temperaturę ciała w czasie rzeczywistym, wychwytywać wszelkie anomalie, a następnie wysyłać powiadomienia kiedy te się pojawią. Ponad 59% ankietowanych odpowiedziało, że taka forma kontrolowania temperatury daje im poczucie bezpieczeństwa. Ponadto sensory termiczne nie są ograniczone liczbą osób, ponieważ rozpoznawanie obrazu bazuje na algorytmach AI, celem których jest określenie, czy osoba znajdująca się w zasięgu sensora, odbiega od określonej wzorem normy. W tym przypadku – wykrywanie podwyższonej temperatury osób znajdujących się na analizowanym obszarze. Jest to niezwykle istotne, ponieważ największe obawy związane z mierzeniem temperatury za pomocą klasycznych termometrów, w miejscach publicznych, wiążą się z czekaniem w kolejce (43% ankietowanych uznało to za największy problem) oraz kontaktem z osobą dokonującą pomiaru (25% ankietowanych wskazało to jako największy problem).

Monitorowanie temperatury ciała jest niezwykle ważnym kryterium w procesie wczesnej diagnostyki, która pomaga w wykryciu osoby chorej, nie tylko zarażonej koronawirusem. Ankietowani wskazali jako miejsca, które budzą ich lęk przed zachorowaniem, placówki medyczne, a także miejsca pracy i salony piękności. Oznacza to, że ich poczucie bezpieczeństwa nawet w komfortowym otoczeniu zanika w wyniku pandemii. Większość badanych gotowa jest zgodzić się na bezdotykowy monitoring temperatury o którym wcześniej zostali poinformowani.

Dotychczasowe metody pomiaru temperatury w miejscach publicznych stosowane w czasach epidemii wirusa ebola i świńskiej grypy, koncentrowały się na  pojedynczym, manualnym pomiarze, za pomocą termometru bezdotykowego. Dziś to za mało, by działać na szeroką skalę, zastosowanie kamer na podczerwień staje się powszechne. Na pytanie – czy chciałbyś wiedzieć, że w danym miejscu bezdotykowo, mierzona jest Ci temperatura? 53% ankietowanych odpowiedziało, że tak, dla 30% jest to bez różnicy, 17% nie potrzebuje takiej informacji.

Po ustaniu pandemii obawy przed kolejną falą chorób bezwątpienia pozostaną w społeczeństwie. Skuteczne zautomatyzowanie pomiaru temperatury, staje się oczekiwanym standardem.