Na koniec dnia euro uznaje wyższość dolara

0

Wczorajsza podwyżka stopy funduszy federalnych przez członków FOMC rozpoczęła przedłużone rendez-vous z bankami centralnymi. W trakcie czwartkowych notowań zmienność głównych par walutowych podbijały decyzje podejmowane na Starym Kontynencie. Mistrzem drugiego planu okazał się być Norges Bank, którego oficjele zdecydowali się na zdecydowanie bardziej jastrzębi wydźwięk. Zdaniem prezesa Oysteina Olsena należy się spodziewać pierwszego ruchu pod koniec 2018 roku, co należy wiązać między innymi z wyższą elastycznością celu inflacyjnego.

Tak odważne deklaracje istotnie wpłynęły na wycenę korony norweskiej (0,5 proc.), która pod koniec dnia utrzymuje miano najsilniejszego komponenta koszyka G10. Jej ostatniej deprecjacji nie są w stanie do końca wyjaśnić członkowie Norges Banku, zrzucając tym samym winę na obecność tymczasowej presji ze strony premii za ryzyko. Niezbyt udaną sesję ma za sobą frank szwajcarski (-0,5 proc.), który dalej w opinii członków SNB pozostaje „wysoce wycenianą walutą”. W dzisiejszym komunikacie płynącym z Berna uwagę skradła rewizja ścieżki inflacji CPI, która w 2020 roku powinna sięgnąć 2,1 proc. W dalszej mierze członkowie SNB deklarują gotowość do przeprowadzenia interwencji na rynku walutowym.

Przed decyzją Europejskiego Banku Centralnego zmienność par walutowych z euro próbowały podbić wstępne szacunki indeksów PMI. W przypadku miary odzwierciedlającej nastroje w przemyśle należy mówić o ustanowieniu nowego szczytu (60,6 pkt), co nie było szeroko spodziewane przez ankietowanych uczestników rynku (59,7 pkt). Fenomenalne dane o rozpędzonej gospodarce nie spowodowały solidnych przetasowań na rynku – tak samo jak komunikat związany z pozostawieniem stóp procentowych na niezmienionych poziomach (depozytowa: -0,40 proc., refinansowa: 0,00 proc., kredytu lombardowego: 0,25 proc.). Oczekiwania ekonomistów potwierdziło również podtrzymanie założeń programu skupu aktywów (30 mld EUR miesięcznie), który będzie wspierany przez planowaną reinwestycję o niesprecyzowanym horyzoncie czasowym. ECB w dalszej mierze decyduje się na utrzymanie furtki związanej z możliwością zmiany parametrów QE w zależności od perspektyw gospodarczych. Konferencja prasowa prezesa ECB Mario Draghiego również nie należała do rewolucyjnych. Uwagę zwracały nowe prognozy makroekonomiczne, gdzie zdecydowano się na rewizję tempa wzrostu gospodarczego (do 2,4 proc. z 2,2 proc. w 2017 r., do 2,3 proc. z 1,8 proc. w 2018 r., do 1,9 proc. z 1,7 proc. w 2019 r.) przy zmianie inflacji CPI w 2018 roku do 1,4 proc. z uprzednio podanych 1,2 proc. Dawkę informacji związanych z europejską polityką monetarną powiększyły doniesienia agencji Reutera, zgodnie z którą część członków optowała za powiązaniem przyszłych zmian parametrów w zależności z obserwowanym tempem inflacji oraz za zasygnalizowaniem rychłego końca programu skupu aktywów. Na koniec dnia euro (-0,4 proc.) uznaje wyższość dolara, spychając tym samym EUR/USD w okolicę poziomu 1,1780.

Na fali stosunkowo gołębiego komunikatu znalazł się funt szterling (0,1 proc.), który na koniec dnia stara się ustabilizować kurs GBP/USD w okolicach 1,3430. Pozostawieniu stopy benchmarkowej na poziomie 0,5 proc. przy żadnym głosie sprzeciwu (9-0) towarzyszyły obawy o przebieg BREXIT-u oraz o tempo wzrostu gospodarczego w obliczu napływu wyraźnie gorszych „soft-data”. Mocnym ekonomicznie akcentem okazała się wyspiarska sprzedaż detaliczna, która wzrosła niemalże trzykrotnie mocniej niż wynikałoby to z mediany rynkowych prognoz (1,1 proc. m/m, konsensus: 0,4 proc.). Powyższy czynnik pozwala z pewną dozą optymizmu zapatrywać się na siłę spożycia indywidualnego w rachunkach narodowych za IV kwartał.

Flirt z bankowością centralną ma za sobą turecka lira (-1,9 proc.), aczkolwiek czwartkowa randka nie należała do wysoce udanych. Za potężną przeceną najsilniej tracącej waluty Emerging Markets stało podwyższenie późnego okna płynnościowego do poziomu 12,75 proc. oraz pozostawienie głównych stóp procentowych na niezmienionym poziomie, pomimo narastających obaw o trajektorię cen bazowych. Obecnie stopa benchmarkowa Banku Turcji wynosi 8,0 proc., a stopa depozytowa oraz pożyczkowa O/N odpowiednio 7,25 proc. oraz 9,25 proc.

Czytaj również:  Jak daleko zajdą obniżki stóp procentowych?

Za frakcją gołębi w Radzie Polityki Pieniężnej opowiedziała się Grażyna Ancyparowicz, która nie widzi pola do podwyżek stóp procentowych w 2018 roku. Jej zdaniem obecne warunki nie sprzyjają temu, aby można było zaobserwować bezpośrednie przełożenie presji płacowej na ścieżkę inflacji CPI. Obecnie przewaga zwolenników pozostawienia stóp procentowych na niezmienionym poziomie kształtuje się na poziomie ośmiu głosów. W oparciu o sporządzone przez nas prognozy spodziewamy się, że pierwsza podwyżka nastąpi w połowie 2019 roku. Obecnie złoty traci 0,5 proc. do amerykańskiego dolara. Na koniec dnia USD/PLN jest kwotowany po 3,5820, EUR/PLN po 4,2240, GBP/PLN po 4,8120, CHF/PLN po 3,6240.

Czwartek na europejskich parkietach stał pod znakiem odpływu kapitału. Spadkowych nastrojom udało się oprzeć giełdzie przy Książęcej, gdzie WIG 20 (1,0 proc.) coraz mocniej zbliża się do tymczasowej kotwicy przy 2 450 pkt. Uwaga inwestorów była głównie skupiona na Banku Zachodnim WBK (6,9 proc.), który zdecydował się na pozyskanie wysoce zyskownej polskiej filii Deutsche Banku (-0,9 proc.). W górnej części tabeli znalazło się również LPP (4,5 proc.) planujące rozszerzenie kanału internetowego za sprawą zagrożeń związanych z ograniczeniem handlu w niedzielę. Doniesienia o braku zamiaru kupna koksowni Victoria istotnie wpłynęły na wycenę Jastrzębskiej Spółki Węglowej, która zakończyła sesję z 4,0 proc. wzrostem. Na dnie rodzimego parkietu znalazło się PGE (-4,4 proc.) przebijające średnią z ostatnich 200 notowań, co należy utożsamiać z niezbyt przychylnym sentymentem w niemieckim sektorze energetycznym. Dodatkową dawkę rozczarowania zapewniło Asseco Poland (-3,1 proc.), które jednak nie planuje zmiany polityki dywidendowej.

Zasięg potencjalnych wzrostów we Frankfurcie skutecznie ograniczyło RWE (-4,4 proc.), które zdecydowało się na sprzedaż swoich udziałów w węgierskiej elektrowni Mátra. O udanej sesji nie może mówić Deutsche Börse (-1,9 proc.) za sprawą nieprzychylnej noty analitycznej wystawionej przez Exane. Najsilniej zwyżkującą spółką indeksu DAX (-0,4 proc.) okazał się być SAP (0,7 proc.). Dobre dane dotyczące sprzedaży pojazdów w Unii Europejskiej były przede wszystkim motorem wzrostów BMW, które podrożało o 0,6 proc. względem wczorajszego zamknięcia.

Na szczycie indeksu FTSE 100 (-0,7 proc.) znalazły się walory Land Securities, które swoją 3,2 proc. zwyżkę zawdzięczają wyraźnie podbitemu wolumenowi obrotu. Uwagę inwestorów w Londynie zwróciły akcje BT Group (2,2 proc.) za sprawą najnowszej noty UBS (0,4 proc.). Szansę na bardziej pokaźny ruch przekreślił nie tylko Standard Life Aberdeen (-3,2 proc.), ale również Convatec (-2,9 proc.) czy British American Tobacco (-2,1 proc.), które obawia się implikacji związanych z japońską polityką antynikotynową.

Na rynku surowców energetycznych obserwuje się wyraźny podział sentymentu. Dzisiejszym wzrostom ropy WTI (0,5 proc.; 56,90 USD) oraz Brent (0,8 proc.; 62,90 USD) przeciwstawia się 1,6 proc. przecena styczniowych kontraktów na gaz ziemny. Udanego dnia nie mają za sobą metale szlachetne, którym niechlubnie przewodzi srebro (-1,0 proc.) przełamujące się w okolicę poziomu 15,91 USD za uncję. W przypadku złota (-0,1 proc.) należy mówić o próbie stabilizacji przy wczorajszych poziomach, bowiem podstawowa jednostka kruszcu jest wyceniana po 1 254,60 USD. Niezbyt przychylnym nastrojom opiera się pallad (1,7 proc.), co należy wiązać między innymi z korzystną dla surowca dekompozycją sprzedaży samochodów w Europie.

Sporządził
Kornel Kot, Dom Maklerski TMS Brokers