Mocny start roku dla Żabki – ponad 11 400 sklepów, wzrost LFL o 6%, EBITDA +15%

Kontynuacja dynamicznego rozwoju sieci sklepów, wzrostu sprzedaży porównywalnej (LFL) oraz poprawa efektywności działalności w Polsce.

Tomasz Suchański, CEO Grupy Żabka, komentuje:

Wyniki za I kwartał 2025 roku są zgodne z naszymi zapowiedziami i potwierdzają skuteczność długofalowej strategii rozwoju całej Grupy. Odnotowaliśmy wzrost sprzedaży we wszystkich obszarach naszej działalności i kontynuujemy dynamiczną ekspansję, otwierając  średnio blisko 150 sklepów miesięcznie. Obecnie sieć Żabka liczy już ponad 11 460 placówek i jesteśmy na dobrej drodze, aby otworzyć w tym roku sklep nr 12 tys. W tym miesiącu z sukcesem przeprowadziliśmy emisję obligacji o łącznej wartości 1 mld zł, która spotkała się z ogromnym zainteresowaniem rynku. Pozytywnie wpłynie to na dywersyfikację struktury finansowania oraz pozwoli nam to skoncentrować się na dalszym rozwoju w Polsce i za granicą.

Tomasz Blicharski, Group Chief Strategy & Development Officer, dodaje:

W pierwszym kwartale 2025 roku kontynuowaliśmy rozwój oferty gastronomicznej, instalując piece w kolejnych niemal 2 tys. sklepów. Zgodnie z naszymi deklaracjami, obecnie oferta street food jest dostępna już w ponad 90% placówek naszej sieci. Kategoria QMS pozostaje najszybciej rosnącą w całej naszej ofercie – już teraz sprzedajemy ok. 4 mln dań obiadowych miesięcznie. Od początku roku skupialiśmy się na wdrażaniu działań wspierających wzrost sprzedaży porównywalnej, zarówno w zakresie naszej oferty produktowej, jak i uruchamianiu nowych mechanizmów promocyjnych w ekosystemie digitalowym. Przełożyło się to na dalszy wzrost udziału w rynku oraz LFL na poziomie 6%, a także na wzrost sprzedaży w kanałach cyfrowych o 23%. Tak udany początek roku pozwala nam z optymizmem patrzeć na realizację strategicznego celu podwojenia wartości sprzedaży do klienta końcowego w latach 2023–2028.

Marta Wrochna-Łastowska, CFO Grupy Żabka, powiedziała:

Skorygowany wynik EBITDA w pierwszym kwartale wzrósł o 15% względem poprzedniego roku. Poprawa rentowności działalności w ramach Żabka Polska i pozytywny wynik EBITDA z kanałów cyfrowych pozwoliły nam kontynuować rozwój biznesu w Rumunii bez uszczerbku dla dynamiki marży EBITDA, a spadek kosztów finansowania przyczynił się do poprawy skorygowanego wyniku netto. Regularnie rosnący wynik EBITDA i wysoki poziom konwersji wolnych przepływów pieniężnych umożliwiły nam dalsze zmniejszenie zadłużenia, co dodatkowo wzmocniło sytuację finansową. Wskaźnik długu netto do EBITDA spadł do 1,6x na koniec marca 2025, co stanowi spadek o 0,5x rok do roku. Biorąc pod uwagę wyniki w pierwszym kwartale 2025, podtrzymujemy nasze oczekiwania krótko- i średnioterminowe w zakresie liczby otwarć sklepów, wzrostu sprzedaży porównywalnej LFL oraz poziomu skorygowanej marży EBITDA.

Kluczowe informacje nt. wyników Grupy Żabka po 1Q 2025 roku:

  • Skorygowany wynik EBITDA wzrósł o 15% rok do roku, osiągając poziom 596 mln zł, dzięki zwiększeniu skali działalności, wzrostowi sprzedaży LFL, efektywnemu zarządzaniu kosztami oraz utrzymaniu osiągniętej w 2024 r. rentowności EBITDA w biznesach cyfrowych (DCO).
  • Sprzedaż do klienta końcowego wyniosła 6 618 mln zł, co oznacza wzrost o 14,8% w porównaniu do roku poprzedniego.
  • Wzrost wyników sprzedażowych był efektem zarówno ekspansji sieci sklepów i wzrostu sprzedaży porównywalnej (LFL), jak i rosnącej sprzedaży w kanałach cyfrowych i w Rumunii.
  • Na koniec marca 2025 r. sieć sklepów Grupy Żabka – będąca największą siecią convenience w Europie – liczyła w Polsce i Rumunii łącznie 11 460 lokalizacji, w porównaniu do 10 370 na koniec 1Q 2024 r. Bazując na założeniach z IPO, Grupa ocenia potencjał rynku na blisko 19 500 sklepów w Polsce oraz ok. 4 000 sklepów w Rumunii, co wskazuje na znaczne możliwości ekspansji na obu tych rynkach.
  • Sprzedaż LFL wzrosła o 6,0%, co było efektem wyższego wolumenu sprzedaży na sklep, wspieranego unikalną i dobrze zdywersyfikowaną ofertą produktową. Istotnym czynnikiem wspierającym ten wzrost była także rosnąca oferta street food, dostępna na koniec marca 2025 r. w ponad 90% sklepów sieci w Polsce.
  • Szybki organiczny wzrost, wspierany transformacją aplikacji Żappka, przyczynił się do zwiększenia przychodów w biznesach cyfrowych (DCO) o 23%. Pozwoliło to zbliżyć się do realizacji założeń z IPO o pięciokrotnym zwiększeniu przychodów DCO do 2028 r.
  • Skorygowany wynik netto wyniósł -77 mln zł wobec -97 mln zł rok wcześniej.
  • Wolne przepływy pieniężne (FCF) osiągnęły poziom 91 mln zł wobec 321 mln zł przed rokiem. Głównym czynnikiem spadku był efekt wysokiej bazy z roku 2024, spowodowany jednorazowym przesunięciem uwolnienia kapitału obrotowego pomiędzy końcówką 2023 a początkiem 2024. Poziom generacji FCF w pierwszym kwartale 2025 był zgodny z historycznie obserwowanymi trendami sezonowości.
  • Nakłady inwestycyjne (CAPEX) wyniosły 325 mln zł, rosnąc rok do roku o 19%. Większość nakładów inwestycyjnych została przeznaczona na otwarcia nowych sklepów, modernizację istniejących placówek oraz rozwój konceptu Żabka Café 2.0.
  • Grupa skutecznie realizowała strategię redukcji zadłużenia, zmniejszając wskaźnik długu do skorygowanego wyniku EBITDA do 1,6x z poziomu 2,1x w 1Q 2024 r.
Podsumowanie wyników finansowych i operacyjnych za 1Q 2025

(wszystkie marże obliczone na podstawie sprzedaży do klienta końcowego)

 Kluczowe dane finansowe
(w mln PLN)
1Q 2025 1Q 2024
Skonsolidowana sprzedaż do klienta końcowego* 6 618 5 767
Przychody 5 666 5 015
EBITDA 545 513
Skorygowany wynik EBITDA** 596 518
Marża skorygowanego wyniku EBITDA** 9% 9%
Wynik netto (125) (99)
Skorygowany wynik netto*** (77) (97)
 
Wybrane KPI 1Q 2025 1Q 2024
Liczba sklepów na koniec okresu

w tym Rumunia

11 460

87

10 370
Wzrost sprzedaży porównywalnej (LFL) 6% 11,5%
Nowo uruchomione sklepy 436 401

*Sprzedaż realizowana przez sklepy działające pod szyldem Żabka, a także przez tzw. Nowe Silniki Rozwoju. Wielkość ta nie jest tożsama z przychodami ze sprzedaży Spółki. 

** Skorygowany wynik EBITDA obliczony jako EBITDA przed uwzględnieniem czynszów z tytułu najmu i marż obliczonych na podstawie sprzedaży do klienta końcowego

*** Skorygowany zysk netto obejmuje zysk netto powiększony o korekty EBITDA,  po uwzględnieniu efektu podatkowego

Program Emisji Obligacji dla inwestorów kwalifikowanych

W maju 2025 r. Grupa Żabka wyemitowała 1 mln sztuk obligacji powiązanych ze zrównoważonym rozwojem (sustainability-linked bonds, SLB), zgodnie ze standardami International Capital Market Association (ICMA), zabezpieczonych poręczeniem spółki Żabka Polska, o wartości nominalnej 1 mld zł.

Oprocentowanie obligacji jest zmienne, ustalane w oparciu o stopę bazową WIBOR 6M, powiększoną o marżę w wysokości 150 punktów bazowych. Termin zapadalności wynosi pięć lat od daty emisji, z terminem wykupu w maju 2030 roku. Obligacje zostaną wprowadzone do obrotu w Alternatywnym Systemie Obrotu Catalyst, prowadzonym przez Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie S.A.

Emisja obligacji w ramach ustanowionego uprzednio Programu Emisji Obligacji nie powoduje zwiększenia poziomu zadłużenia netto Grupy.

Kurs dolara wystrzelił po handlowym rozejmie USA–Chiny – euforia na rynkach, złoto w odwrocie

Sukces w rozmowach handlowych już po pierwszym spotkaniu. Fed traci argumenty, które padły na ostatnim posiedzeniu. Intensywny dzień na rynkach, spore ruchy na większości aktywów, ropa mocno w górę, złoto w odwrotnym kierunku. 

Kolejny blef Trumpa?

Weekend przyniósł szczęśliwy finał rozmów dwóch mocarstw w sprawie ceł. Niewielu analityków spodziewało się, że już pierwsze rozmowy zakończą się takim scenariuszem więc reakcja na rynkach dzisiaj jest dość silna. Wystarczy spojrzeć na notowania EUR/USD. który dzisiaj spada blisko 1,5%, co jak na rynek FX jest rzadko spotykanym ruchem. Rozmowy zakończone konsensusem zakładają, że od 14 maja na okres 90 dni cła na produkty z USA mają być objęte taryfą 10%, z kolei dla towarów z Chin wynieść mają 30%. Mówimy więc o zawieszeniu horrendalnych stawek, które określono na poziomie ponad 100%. Finalna umowa ma zostać dopracowana w trakcie wspomnianych 90 dni. W tym momencie na rynkach zapanowała euforia (kontrakty na start indeksu Nasdaq zakładają 4% wzrost), ale oczywiście nie można zapominać o tym, że to tylko „zawieszenie” taryf. Nieprzewidywalność Trumpa w kwestiach handlowych powinna zapalić lampkę ostrzegawczą. Do podpisania finalnej umowy handlowej ciągle daleka droga.

Kamień do ogródka Fed

Wielu analityków widzi w tych weekendowych ustaleniach element kapitulacji Trumpa, który nie zwykł tak szybko się poddawać. Zawieszenie ceł ma także inny wydźwięk – może wpłynąć na przyszłą politykę monetarną w USA. Fed na ostatnim posiedzeniu brak zmian stóp procentowych motywował niepewnością w kwestiach handlowych i możliwą wyższą presją inflacyjną w związku z tym faktem. Teraz, w przypadku ocieplenia relacji na linii USA-Chiny, te dwa argumenty mogą okazać się nieważne. Póki co rynek widzi to tak, że z 90% prawdopodobieństwem na kolejnym, czerwcowym posiedzeniu Fed utrzyma stopy bez zmian. Już jutro poznamy odczyt inflacji CPI za kwiecień w USA. Jeśli będzie niższy bądź zgodny z prognozami, rynek może znów zacząć wyceniać czerwcową obniżkę stóp. W tym scenariuszu dzisiejsza aprecjacja dolara amerykańskiego może zostać zatrzymana.

Spore przetasowania

Ocieplenie relacji w kwestiach handlowych dało pozytywny efekt dla USD i spowodowało zamieszanie na wielu aktywach, nie tylko na rynku walutowym. Mocno odreagowuje ropa naftowa (rośnie już blisko 4%), bo jeśli handel między USA a Chinami ma znów kwitnąć, to i popyt będzie na stabilnym poziomie. Spora przecena nastąpiła na złocie, gdzie notujemy spadki blisko 3,5%. Wracając do rynku FX, uwagę zwraca ruch w górę USD/JPY na poziomie blisko 1,5%. Skoro popularny „edek” spada dzisiaj już poniżej 1,11, to nie dziwi fakt, że USD/PLN rośnie o blisko 7 groszy i wybija się ponad 3,81. Na giełdach również zapowiada się solidny dzień, ale przede wszystkim dotyczy on parkietu w USA. Jeśli chodzi o niemiecki DAX czy warszawski WIG, sytuacja nie wygląda już tak imponująco. Kalendarz makro dzisiaj nie będzie w stanie nic zmienić (brak ważnych danych), a kluczowym tematem pozostaje kwestia zawieszenia ceł.

Autor: Krzysztof Pawlak, analityk walutowy Walutomat.pl

Rynek handlowy w Polsce nie zwalnia: deweloperzy utrzymują wysokie tempo inwestycji

Jak pokazuje raport „At a Glance. Rynek nowoczesnego handlu w Polsce” za I kwartał 2025 roku od BNP Paribas Real Estate Poland, deweloperzy nie zwalniają tempa. Oddano 42 tys. m kw. nowoczesnej powierzchni handlowej, a planowana nowa podaż do końca roku może przekroczyć 400 tys. m kw. To blisko ubiegłorocznego rekordu.

Nowe otwarcia i wysoka aktywność deweloperów

W 2024 roku deweloperzy dostarczyli na rynek handlowy około 545 tys. m kw. nowoczesnej powierzchni handlowej, co było najlepszym wynikiem notowanym od 2015 roku. Biorąc pod uwagę oddane inwestycje w I kwartale 2025 roku (42 tys. m kw.), a także powierzchnię, która planowana jest do oddania do końca tego roku (ok. 400 tys. m kw.), podaż w 2025 roku również będzie kształtować się na bardzo wysokim poziomie.

Od stycznia do marca 2025 roku na rynek trafiły trzy nowe parki handlowe: M Park Mrągowo (15 tys. m kw.), OTO Park Żagań (6,5 tys. m kw.) oraz M Park Brzeziny (5,8 m kw.), a także rozbudowano Aniołów Park w Częstochowie. Na koniec marca 2025 roku w budowie i zmianie formatu znajdowało się prawie 450 tys. m kw. powierzchni handlowej. Największym obiektem pozostającym w trakcie realizacji był Designer Outlet Kraków (21 tys. m kw.), którego otwarcie planowane jest na maj tego roku. W budowie są również Przystanek Karkonosze (17 tys. m kw.) oraz OTO Park Siemianowice Śląskie (18 tys. m kw.).

Średni poziom pustostanów w obiektach handlowych w największych polskich miastach spadł o 0,3 p.p. w porównaniu do ubiegłego roku, osiągając na koniec I połowy 2024 roku poziom 3,3%. To sygnał stopniowej odbudowy sektora. Spadek wskaźnika pustostanów dotyczy aż sześciu z ośmiu największych miast, wzrost wskaźnika odnotowano w Krakowie i Wrocławiu, a brak zmiany wskaźnika zarejestrował rynek handlowy w Szczecinie.

Deweloperzy kontynuują ekspansję szczególnie w segmencie parków handlowych, które odpowiadają na potrzeby konsumentów w zakresie dostępności, wygody i oszczędności czasu podczas zakupów.

Sektor handlowy w Polsce może patrzeć w przyszłość z optymizmem. Choć globalnie mamy niepewność gospodarczą, wysoką inflację i potencjalne cła, to z drugiej strony obserwujemy w Polsce poprawę sytuacji finansowej konsumentów, która przekłada się na rosnącą siłę nabywczą. Sektor e-commerce nie stanowi już zagrożenia dla tradycyjnego handlu, lecz funkcjonuje jako uzupełnienie tej formy sprzedaży – komentuje Fabrice Paumelle, Dyrektor Działu Powierzchni Handlowych, BNP Paribas Real Estate Poland.

Wyzwaniem, z którym sektor handlowy mierzy się od jakiegoś czasu są starzejące się zasoby handlowe – niemal 70% powierzchni handlowej w Polsce (ok. 11,5 mln m kw.) to obiekty ponad 10-letnie. W odpowiedzi na zmieniające się oczekiwania klientów, właściciele szukają nowych kierunków rozwoju, modernizując obiekty czy rozbudowując je o strefy gastronomiczne i rozrywkowe. Przykładem jest Hopa Lupa w centrum handlowym Nowa Sukcesja w Łodzi – na 30 tys. m kw. znajdziemy m.in. park trampolin czy tor gokartowy.

Dane rynkowe: stabilizacja, wzrosty i rozwój AI

Centra handlowe dobrze rozpoczęły rok pod względem obrotów i liczby klientów, co jest zapewne efektem odłożonej, poświątecznej konsumpcji oraz zakupów przed feriami zimowymi. Wzrost odwiedzalności centrów handlowych o 0,4% w porównaniu do ubiegłego roku oraz wzrost obrotów najemców o 2,6% w porównaniu do analogicznego okresu 2024 roku, wskazują na dobrą kondycję sektora (dane PRCH za styczeń). Wyróżniają się szczególnie trzy kategorie: usługi (+6,6%), towary specjalistyczne (+6,2%) oraz zdrowie i uroda (+6,1%).

Z kolei dane GUS pokazują spowolnienie w sprzedaży detalicznej (liczonej w cenach stałych) – w marcu tego roku spadła ona o 0,3% w porównaniu do roku ubiegłego oraz wzrost o 14,3% w porównaniu z lutym 2025 roku. Oznacza to, że byliśmy świadkami dwu z rzędu miesięcy spadku realnej sprzedaży detalicznej w Polsce, świadczącymi o ostrożności polskiego konsumenta.

Dane GUS pokazują również, że w marcu 2025 roku udział sprzedaży przez Internet w sprzedaży detalicznej wyniósł 9,0%. Branża e-commerce stale ewoluuje, a jednym z kluczowych czynników napędzających te zmiany jest sztuczna inteligencja (AI). Rozwiązania oparte na AI umożliwiają personalizację zakupów – na podstawie historii wyszukiwań i transakcji użytkownikom wyświetlane są dopasowane produkty i sprofilowane reklamy. AI wspiera również obsługę klienta poprzez chatboty, wspomaga pracę zespołów oraz optymalizuje procesy rekrutacji i zarządzania kadrami.

Rynek nieruchomości czeka na REIT-y

W całym 2024 roku kwota transakcji na rynku nieruchomości komercyjnych osiągnęła prawie 5 mld EUR, czyli około 22 mld PLN, z czego ponad 90% transakcji zawarta została przez fundusze spoza naszego kraju.

Wynika to m.in.: z braku wdrożenia zapowiadanych przez lata REIT-ów, które z powodzeniem działają m.in. w Czechach. REIT-y to fundusze lub spółki, które inwestują w nieruchomości. Oznacza to, że potencjalni inwestorzy nie muszą kupować nieruchomości, aby na nich zarabiać. Wystarczy, że kupią jednostki funduszu, który wynajmuje nieruchomości. Podobne rozwiązania funkcjonują w innych krajach, co pozwala również drobnym inwestorom inwestować w ten sektor, a nie tylko tym, którzy mogą sobie pozwolić na zakup całej nieruchomości – komentuje Klaudia Okoń, Starsza Konsultantka z Działu Business Intelligence Hub & Consultancy.

 

Według NBP w 2024 roku oszczędności polskich gospodarstw domowych przekroczyły 2,3 bln PLN, z czego większość ulokowana była na nisko lub nieoprocentowanych rachunkach bankowych. Wprowadzenie nowego instrumentu inwestycyjnego, opartego na bezpiecznych aktywach, takich jak nieruchomości komercyjne, mogłoby stanowić atrakcyjne uzupełnienie oferty inwestycyjnej dla Polaków.

Nowości na rynku handlowym

Początek 2025 roku przyniósł kilka ważnych wydarzeń na rynku handlowym. Medicover rozbudowuje swoje portfolio o 26 klubów fitness CityFit, obecnych w 13 polskich miastach. Z kolei Join UP! Polska zadebiutowała ze swoim pierwszym salonem sprzedaży w Galerii Północnej w Warszawie, rozpoczynając tym samym międzynarodową ekspansję.

Natomiast Zalando spodziewa się szybszego rozwoju w 2025 roku, po dobrych wynikach finansowych za rok 2024. Oczekiwany jest wzrost przychodów w przedziale od 4% do 9%. InPost notuje zaś rosnące zainteresowanie usługą EKOzwroty. Grupa InPost w ramach tej inicjatywy zachęca Polaków do oddawania tekstyliów czy sprzętu AGD za pośrednictwem Paczkomatów, aby dać drugie życie niepotrzebnym, ale nadal zdatnym do użycia przedmiotom.

Kurs dolara w górę – rynki reagują na deeskalację wojny celnej

W poniedziałkowy poranek dolar znalazł się na najsilniejszej pozycji od ok. miesiąca – wsparły go wieści, że USA i Chiny zgodziły się, przynajmniej tymczasowo, obniżyć cła.

Kluczowe punkty:

  • PLN umacnia się po jastrzębich komentarzach Glapińskiego.
  • USD zyskuje na obniżeniu ceł USA i Chin.
  • USA i UK pierwsze zawiązują porozumienie handlowe po „dniu wyzwolenia”.
  • EUR spada do miesięcznych minimów przez optymizm dot. ceł.
  • Fed sugeruje, że nie spieszno mu do dalszych cięć stóp.
  • BoE obniża stopy, lecz uderza w jastrzębi ton.

Porozumienie zakłada 90-dniowe wstrzymanie najostrzejszych restrykcji handlowych. W trakcie tego okresu cła USA na Chiny zostaną obniżone do 30% (ze 145%), zaś chińskie na USA do 10% (ze 125%). Inwestorów ucieszyły te wiadomości, a dolar w poniedziałkowy poranek umocnił się o ponad 1% ze względu na nadzieje, że oznaki kompromisu i deeskalacja napięcia ograniczą ekonomiczny wpływ ceł. Doszło do tego tuż po ubiegłotygodniowym ogłoszeniu, że USA i Wielka Brytania zawarły porozumienie handlowe – choć jego zakres jest ograniczony, wystarczyło, by wesprzeć aktywa ryzykowne i dolara.

Negocjacje handlowe zaczynają przynosić efekty, w twardych danych gospodarczych nie widać jak na razie wyraźnych oznak szkód wywołanych przez chaos celny, Rezerwa Federalna wydaje się zaś czuć komfortowo z odczekaniem jeszcze jakiś czas na podjęcie działań. Sądzimy, że w tym tygodniu uwaga przeniesie się z rozgorączkowanych nagłówków dotyczących negocjacji na dane makroekonomiczne. We wtorek (13.05) opublikowany zostanie amerykański raport inflacyjny za kwiecień, który ma pokazać odbicie względem poprzedzającego miesiąca, wciąż jest jednak raczej za wcześnie, by widoczny był wpływ „dnia wyzwolenia”.

PLN

Złoty, wsparty przez sygnały z NBP, radził sobie w ubiegłym tygodniu lepiej niż pozostałe waluty regionu. Obniżka stóp procentowych o 50 pb. do 5,25% była powszechnie oczekiwana przez wcześniejsze sugestie prezesa Adama Glapińskiego, uwaga skupiła się więc na jego konferencji prasowej. Prezes NBP potwierdził postępy na froncie inflacyjnym, jego retoryka była jednak w dużej mierze jastrzębia – podkreślił ryzyka wzrostowe dla dynamiki cen, skupiając się m.in. na luźnej polityce monetarnej.

Glapiński podzielił się również opinią, że cięcie stóp procentowych w czerwcu jest mało prawdopodobne. Zasygnalizował przy tym, że dalsze rozluźnianie polityki jest możliwe w lipcu, kiedy opublikowane zostaną nowe projekcje banku, lub nawet dopiero jesienią. Rynki, które brały pod uwagę możliwość ruchu o 50 pb. w czerwcu, od razu zaczęły rewidować swoje oczekiwania – rynkowe wyceny stóp wzrosły, a w wyniku tego złoty dostał znaczące wsparcie.

Ubiegły tydzień przyniósł kilka wniosków. Po pierwsze, jeśli nie dojdzie do ogromnej zmiany w danych, cięcie w czerwcu obecnie wydaje się bardzo mało prawdopodobne. Po drugie, polityka monetarna w Polsce jest podatna na zmiany i trudno przewidywać jej ścieżkę, jako że nagłe zmiany retoryki (i stóp procentowych) wydają się nową normalnością. Do pewnego stopnia jest to uzasadnione wyższą niepewnością ekonomiczną. Niemniej utrzymujemy nasz pogląd, że przed końcem roku stopy powinny zostać obniżone o jeszcze co najmniej 50 pb.

Obecnie uwaga zwraca się ku efektom rozmów handlowych między USA i Chinami, lecz kurs EUR/PLN nie zmienił się szczególnie pod wpływem nagłówków. Podobnie jak w ostatnich tygodniach jego ruchy amortyzuje reakcja głównej pary. W kontekście krajowym skupimy się na pierwszym odczycie dynamiki PKB w I kwartale (czwartek 15.05).

EUR

Spośród raportów ekonomicznych z głównych gospodarek najpóźniej pojawiają się te dla strefy euro, przez co nie poznaliśmy wciąż żadnych twardych danych odzwierciedlających wpływ „dnia wyzwolenia”, a tylko wyniki ankiet opisujących sentyment. Te wskaźniki zaufania pokazują relatywną odporność, a pokaźny pakiet stymulacji fiskalnej w Niemczech, który powinien nieco wspomóc poturbowaną gospodarkę wspólnego bloku, jest kolejnym powodem do optymizmu.

W rynkowe oczekiwania, które niedawno wskazywały na jeszcze trzy obniżki stóp procentowych EBC w tym roku i docelową stopę procentową na poziomie zaledwie 1,5%, wliczone były poważne skutki ceł USA. Mogą one jednak być znacznie mniej dotkliwe, szczególnie biorąc pod uwagę bardziej pozytywne nastawienie wobec porozumień handlowych, które obserwujemy w ostatnich dniach. W tym tygodniu nie będzie wielu istotnych odczytów ze strefy euro, można więc oczekiwać, że wspólna waluta będzie reagować głównie na wieści z reszty świata.

USD

Poza wynikami ankiet ciężko znaleźć dowody na związane z cłami szkody dla amerykańskiej gospodarki. Dane z rynku pracy o wysokiej częstotliwości (szczególnie wnioski o zasiłek dla bezrobotnych) wskazują, że choć firmy nie spieszą się z zatrudnianiem, nie dochodzi do masowych zwolnień. Podczas swojej ubiegłotygodniowej konferencji prasowej prezes FOMC Jerome Powell nie wydawał się przejmować sytuacją – w dalszym ciągu opisywał stan amerykańskiej gospodarki jako „solidny”. Podkreślał przy tym, że bank nie musi się spieszyć z obniżkami stóp procentowych i że będzie czekać na dalsze dane dotyczące skutków ceł, nim podejmie decyzję w sprawie kolejnego ruchu.

W tym tygodniu kluczowe będą dane za kwiecień – inflacja (wtorek 13.05) i sprzedaż detaliczna (czwartek 15.05). Oczekuje się, że dynamika cen wzrośnie względem marca, cła będą miały na to jednak niewielki wpływ (importowane towary, które w kwietniu były już w drodze do USA, były na ogół jeszcze nieobjęte cłami). Podobnie w przypadku sprzedaży detalicznej importowanych towarów, które pochodziły zapewne z wcześniej zgromadzonych zapasów. Kolejny odczyt inflacji zapewne powie więcej, lecz wszelkie dane będą teraz obserwowane nadzwyczaj uważnie ze względu na wysoką niepewność, którą podkreśliła w ubiegłym tygodniu Rezerwa Federalna.

GBP

W ubiegłym tygodniu Bank Anglii zgodnie z oczekiwaniami obniżył stopy procentowe o 25 pb., ton komunikatów był jednak nadspodziewanie jastrzębi. Co było dla nas zaskakujące, dwoje jastrzębi zagłosowało za utrzymaniem stóp na niezmienionym poziomie. Komitet stwierdził, że cła będą miały prawdopodobnie ograniczony wpływ na wzrost brytyjskiej gospodarki i inflację, oraz powtórzył zdanie, że dalsze rozluźnianie będzie „stopniowe i ostrożne”. Dostrzegaliśmy niewielką szansę, że bank zmodyfikuje swój ton, ale najwyraźniej Komitet nie jest jeszcze gotowy, by zobowiązać się do bardziej agresywnych cięć w obliczu utrzymujących się ryzyk inflacyjnych. Rynki wyceniają obecnie jeszcze tylko dwie obniżki przed końcem roku.

Funt zyskał dodatkowe wsparcie dzięki wieściom o porozumieniu handlowym między USA i Wielką Brytanią. Umowa nie obfituje w istotne konkrety i nie wydaje się szczególnie korzystna dla Wysp, biorąc pod uwagę, że amerykańskie cła bazowe w wysokości 10% będą dalej obowiązywać, zaś brytyjskie zostały znacznie obniżone. Rynki nie wydają się tym jednak szczególnie przejmować i w ubiegłym tygodniu funt był jedną z najlepiej radzących sobie walut dzięki oczekiwaniom, że wpływ nowych restrykcji handlowych na Wielką Brytanią będzie stosunkowo niewielki. Publikowane w tym tygodniu dane z rynku pracy (wtorek 13.05), choć opóźnione, powinny być pozytywne i pokazywać dalszy silny wzrost płac i kreację miejsc pracy mimo rosnących kosztów przedsiębiorców.

Autorzy: Enrique Díaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Wyższy zasiłek pogrzebowy coraz bliżej. Sejm przyjął projekt bez poprawek

– Cieszymy się, że ustawa została zatwierdzona prze Sejm bez dalszych posiedzeń komisji i została skierowana do akceptacji przez Senat – tak Robert Czyżak, prezes Polskiej Izby Branży Pogrzebowej odnosi się do przyjętego właśnie przez posłów projektu nowelizacji przepisów o zwiększeniu kwoty zasiłku pogrzebowego. Ma on wynosić 7 tysięcy złotych i być waloryzowany w przypadku podwyższonej inflacji. Izba od dłuższego czasu domaga się zwiększenia kwoty tego świadczenia, bowiem obecna jest zbyt niska, aby w całości pokryć koszty pochówku.

Do 7 tysięcy wzrosnąć ma kwota zasiłku pogrzebowego – m.in. takie rozwiązanie przyjął Sejm, nowelizując przepisy dotyczące tego świadczenia. Ma ono dodatkowo być waloryzowane, jeśli podwyższy się poziom inflacji.

Zasiłek od wielu lat na tym samym poziomie

Dziś kwota ta wynosi około 4 tysiące złotych i pozostaje na tym poziomie od wielu lat.

– Jesteśmy zadowoleni z tempa prac nad wprowadzeniem podwyższenia kwoty zasiłku pogrzebowego.  Cieszymy się, że ustawa została zatwierdzona prze Sejm bez dalszych posiedzeń komisji i została skierowana do akceptacji przez Senat – dzieli się swoją opinią Robert Czyżak, prezes Polskiej Izby Branży Pogrzebowej (PIBP), która wielokrotnie apelowała już do rządzących o zwiększenie tego świadczenia.

– Choć zdajemy sobie sprawę, że kwota zasiłku w dalszym ciągu jest poniżej naszych oczekiwań, to i tak jest to ogromny krok w kierunku pomocy rodzinom osób zmarłych, borykającym się z kosztem organizacji ceremonii pogrzebowej, wykupienia miejsca na cmentarzu itp. – przyznaje Robert Czyżak.

Wielokrotne apele Izby o zwiększenie kwoty zasiłku

Kierowana przez niego Izba, która należy do Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP), chciała, aby wartość tego świadczenia wzrosła do 8 tysięcy. – Informowaliśmy o takiej potrzebie stronę rządzącą w 2023, wskazując, że już co druga rodzina osób zmarłych ma problemy z pokryciem kosztów organizacji pochówków najbliższych – zaznaczał kilka miesięcy temu Robert Czyżak. Zwracał on też uwagę, że takie usługi jak przechowywanie i transport zwłok, ich kremacja, jak również przygotowanie grobu i ceremonii pochówku, zdrożały w okresie 2022 – 2023 o średnio 20 proc.

Odmrozić prace nad nowelizacją Prawa Pogrzebowego

Prezes PIBP dziś przypomina też o innej, palącej, potrzebie branży.

– Apelujemy dalej do strony rządzącej o wznowienie prac nad nowym Prawem Pogrzebowym – tak, aby postulowane przez nas zmiany przyniosły kolejną ulgę w ciężkim czasie żałoby dla osób żegnających swoich bliskich – wskazuje.

Projekt nowelizacji kilku aktów prawnych składających się na tzw. Prawo Pogrzebowe miała przyjąć Rada Ministrów jeszcze w 2023 roku, a następnie skierować go do prac w Sejmie poprzedniej kadencji. Mimo wielu zapewnień, dokument ten znalazł się jednak w tzw. „zamrażarce” rządowej. Izba chce powrotu do prac nad tą nowelizacją, a w szczególności przyjęcia projektu jej dotyczącego przez obecną Radę Ministrów, a następnie o skierowanie go do Sejmu. W pracach nad projektem tego aktu udział brali m.in. przedstawiciele FPP, w tym także należącej do niej Polskiej Izby Branży Pogrzebowej.

Jak złożyć sprawozdanie finansowe do e-KRS? Instrukcja krok po kroku

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, spółki zarejestrowane w Krajowym Rejestrze Sądowym mają obowiązek corocznie składać sprawozdanie finansowe do e-KRS. To bardzo ważne, ponieważ w razie niezłożenia dokumentów w terminie może nas spotkać kara finansowa, jak również postępowanie przymuszające. Podpowiadamy, jak prawidłowo wypełnić ten obowiązek.

Krok 1: Przygotowanie dokumentów

Zacznijmy od kroku pierwszego, jakim jest przygotowanie dokumentów. Tego rodzaju sprawozdanie powinno być sporządzone w formie elektronicznej (XML) i podpisane kwalifikowanym podpisem elektronicznym lub profilem zaufanym. W skład wymaganych dokumentów wchodzą m.in. bilans, rachunek zysków i strat, informacja dodatkowa. W przypadku większych podmiotów trzeba też pamiętać o sprawozdaniu z działalności.

Krok 2: Logowanie do systemu e-KRS

W kolejny kroku składamy dokumenty, a żeby było to możliwe, powinniśmy zalogować się na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości (https://ekrs.ms.gov.pl/) za pomocą profilu zaufanego lub podpisu kwalifikowanego. System umożliwia dostęp do Repozytorium Dokumentów Finansowych (RDF).

Krok 3: Dodanie dokumentów i ich podpisanie

Następnie już po zalogowaniu należy wybrać opcję “Złóż dokument finansowy” i wskazać spółkę, do której składamy dokumenty. W dalszej kolejności należy załączyć pliki XML oraz ewentualne załączniki w PDF (przykładowo, uchwała o zatwierdzeniu sprawozdania). Każdy z wymaganych dokumentów musi zostać podpisany elektronicznie.

Krok 4: Wysłanie zgłoszenia

Jak już dodamy wszystkie dokumenty i je podpiszemy, system poprosi nas o potwierdzenie danych i wysyłkę zgłoszenia. Status zgłoszenia można monitorować w panelu użytkownika. Pamiętajmy jednocześnie, że system jest też wykorzystywany do zgłoszeń przy rejestracji nowych spółek, jak również dokonywaniu zmian w już istniejących podmiotach W tego typu sprawach warto zaufać doświadczonym specjalistom z KANCELARIA-EFFEKTI.PL, którzy kompleksowo wspierają przedsiębiorców w różnych zadaniach, mi.in. w przygotowaniu dokumentów finansowych, przy rejestracji spółek itp.

Kiedy trzeba złożyć sprawozdanie?

Na koniec wspomnijmy też o niezwykle ważnej kwestii dotyczącej terminu złożenia sprawozdania. Trzeba to zrobić w ciągu 15 dni od jego zatwierdzenia przez zgromadzenie wspólników, co najczęściej następuje do końca czerwca. Ostateczny termin wysyłki do e-KRS to zwykle połowa lipca.

Jak więc widzimy, złożenie sprawozdania do e-KRS nie musi być skomplikowane, jak zna się procedurę i posiada odpowiednie narzędzia. W razie wątpliwości zaś nieoceniona jest pomoc profesjonalistów. 

Co należy wziąć pod uwagę tworząc ranking systemów CRM?

Tworzenie rzetelnego rankingu systemów CRM (Customer Relationship Management) wymaga uwzględnienia wielu istotnych kryteriów, które pozwolą użytkownikom dobrać rozwiązanie najlepiej dopasowane do ich potrzeb. CRM-y różnią się funkcjonalnością, ceną, skalowalnością czy łatwością obsługi. Poniżej przedstawiamy kluczowe aspekty, które należy wziąć pod uwagę przy tworzeniu takiego zestawienia:

1. Funkcjonalność i zakres możliwości

Systemy CRM oferują różne zestawy funkcji – od podstawowego zarządzania kontaktami, po zaawansowane narzędzia do automatyzacji marketingu, integracje z zewnętrznymi aplikacjami, raportowanie czy zarządzanie sprzedażą. Ranking powinien uwzględniać zakres dostępnych funkcji w kontekście potrzeb różnych typów firm.

2. Łatwość obsługi i intuicyjność interfejsu

Użyteczność systemu ma kluczowe znaczenie, szczególnie dla mniejszych firm bez dedykowanego działu IT. Wysoka ocena za prostotę wdrożenia i przyjazny interfejs powinna wpływać pozytywnie na pozycję systemu w rankingu.

3. Cena i elastyczność licencji

Koszty CRM-u (abonament, opłaty za użytkowników, funkcje premium) muszą być jasno określone. Dobry ranking porównuje stosunek jakości do ceny, a także oferowane modele subskrypcji – miesięczne, roczne, darmowe wersje próbne.

4. Możliwości integracji

Warto ocenić, jak łatwo system CRM można połączyć z innymi narzędziami – np. systemami ERP, kalendarzami, platformami e-commerce czy narzędziami do email marketingu.

5. Bezpieczeństwo i zgodność z przepisami (np. RODO)

System powinien zapewniać wysoki poziom bezpieczeństwa danych i zgodność z obowiązującymi regulacjami prawnymi.

6. Wsparcie techniczne i społeczność użytkowników

Dostępność pomocy technicznej, dokumentacji, webinariów czy aktywnej społeczności użytkowników może być decydująca dla wielu firm przy wyborze systemu.

7. Opinie użytkowników i recenzje branżowe

Warto również uwzględnić rzeczywiste opinie klientów oraz niezależne recenzje, które pozwalają ocenić skuteczność i niezawodność systemu w codziennym użytkowaniu.

8. Lokalizacja i wsparcie w języku polskim

Dla wielu firm istotne jest, by CRM był dostępny w języku polskim, a także oferował wsparcie techniczne w tym języku – najlepiej z polskim numerem kontaktowym lub czatem. Systemy rozwijane lokalnie (polskie CRM-y) często lepiej rozumieją specyfikę krajowego rynku i szybciej reagują na potrzeby użytkowników.

9. Dostosowanie do polskich realiów prawnych i podatkowych

Dobry polski CRM powinien być zgodny z przepisami, takimi jak RODO, oraz dobrze integrować się z systemami fakturowania, ePUAP, KSeF czy innymi lokalnymi narzędziami używanymi w polskich firmach. To znacznie ułatwia codzienną pracę i zmniejsza ryzyko błędów.

10. Renoma na rynku lokalnym i opinie polskich użytkowników

Warto sprawdzić, jak długo dany system działa w Polsce, ilu ma użytkowników oraz jakie opinie zbiera w polskich serwisach branżowych i forach. Popularność w kraju może świadczyć o stabilności firmy i o tym, że system jest stale rozwijany zgodnie z oczekiwaniami lokalnych klientów.
Czy chcesz, żebym stworzył tabelę porównawczą przykładowych CRM-ów według tych kryteriów?

Podsumowanie

Podsumowując, skuteczny ranking systemów CRM powinien być wielowymiarowy, obiektywny i aktualny. Tylko wtedy stanie się wartościowym źródłem informacji dla firm poszukujących najlepszego rozwiązania do zarządzania relacjami z klientami.

Bitcoin przebija 100 000 USD. Altcoiny i memecoiny rosną jeszcze szybciej

W zeszłym tygodniu Bitcoin przebił poziom 100 000 dolarów i obecnie znajduje się o krok od historycznego maksimum na poziomie 109 400 dolarów.

Wzrost ceny Bitcoina zbiegł się w czasie z informacją, że Wielka Brytania jako pierwszy kraj podpisała umowę handlową ze Stanami Zjednoczonymi od czasu, gdy prezydent Trump wprowadził cła w kwietniu. Choć Wielka Brytania nie należy do największych partnerów handlowych USA, to porozumienie dodało rynkowi wiary w to, że może być to początek kolejnych umów handlowych.

Altcoiny również zanotowały wzrosty – w niektórych przypadkach nawet przewyższające Bitcoina. Ethereum było jednym z takich przypadków – zyskało 28 proc. względem Bitcoina w zeszłym tygodniu. Duży wpływ na ten wynik miała oczekiwana aktualizacja „Pectra”, która odbyła się zgodnie z planem, co dodatkowo wsparło cenę ETH, oprócz wpływu informacji o umowie handlowej. Dalej na krzywej ryzyka, memecoiny zanotowały jeszcze większe wzrosty – w niektórych przypadkach sięgające 125 proc.. Więcej informacji na ten temat poniżej.

Patrząc w przyszłość, ogłoszono właśnie, że USA i Chiny zgodziły się zawiesić większość ceł na okres 90 dni, choć rozmowy na temat polityki gospodarczej i handlowej będą kontynuowane. W tym tygodniu poznamy również nowe dane inflacyjne – wskaźnik cen konsumpcyjnych (CPI) oraz wskaźnik cen producentów (PPI) ze Stanów Zjednoczonych. Oba te raporty mogą stanowić kolejny impuls wzrostowy dla cen aktywów kryptograficznych.

NAJWIĘKSI ZWYCIĘZCY

Jednym z największych zwyżkujących projektów kryptowalutowych w zeszłym tygodniu był $WIF – wzrost o 125 proc., napędzany przez ogólnie bycze nastroje na rynku kryptowalut. Kolejny memecoin, $PEPE, wzrósł o 80 proc., również w ślad za rynkiem. Dodatkowo dane on-chain wskazują, że tzw. „wieloryby” zwiększyły ostatnio swoje udziały w PEPE. Jak wspomniano, ether i tokeny oparte na Ethereum również notowały duże wzrosty w związku z wdrożeniem aktualizacji Pectra na głównej sieci Ethereum. Przykładowo, $AAVE, $ENS i $UNI wzrosły odpowiednio o 25 proc., 30 proc. i 40 proc. w zeszłym tygodniu.

NAJWAŻNIEJSZE WYDARZENIA

Coinbase przejmuje Deribit za 2,9 miliarda dolarów

Coinbase ogłosiło w zeszłym tygodniu, że zawarło umowę na przejęcie platformy handlu opcjami i kontraktami futures na kryptowaluty – Deribit – w transakcji wycenianej na 2,9 miliarda dolarów, co czyni ją największym przejęciem w historii branży kryptowalutowej. Transakcja o wartości 2,9 miliarda dolarów składa się z 700 milionów dolarów w gotówce oraz 11 milionów akcji zwykłych klasy A Coinbase – podano w komunikacie. Deribit, założony w 2016 roku, szybko ugruntował swoją pozycję jako wiodąca platforma do handlu opcjami na kryptowaluty. W 2024 roku giełda przetworzyła wolumen o wartości 1,2 biliona dolarów.

Autor: Simon Peters, analityk kryptowalut eToro

Agata Rewerska ogłasza kandydaturę na dziekana ORA w Warszawie

Agata Rewerska ogłosiła swoją kandydaturę na stanowisko dziekana Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie. W swoim programie Agata Rewerska podkreśla konieczność zwiększenia konkurencyjności zawodu adwokata oraz bardziej aktywne działania prospołeczne adwokatury warszawskiej. Ważne jest także poszerzenie rynku usług prawnych i form wykonywania zawodu, a także szersza obsługa segmentu gospodarczego.

Kluczem do zwiększenia konkurencyjności adwokatów nie są wyłącznie zmiany legislacyjne. Już dziś możemy wiele zdziałać chociażby poprzez działania zwiększające świadomość społeczną na temat zakresu świadczonej przez nas pomocy prawnej. Podstawa to dotarcie do świadomości społecznej z informacją, że adwokaci to nie są tylko pełnomocnicy procesowi zajmujący się sprawami karnymi, rodzinnymi czy spadkowymi. Musimy podkreślać, że w zakresie naszych kompetencji leżą także sprawy gospodarcze i obsługa przedsiębiorców– podkreśla Agata Rewerska.

W ocenie kandydatki, jednym z najpilniejszych wyzwań dla warszawskiej ORA jest przeciwdziałanie odpływowi adwokatów do samorządu radców prawnych. Wśród jej propozycji pojawia się między innymi rozszerzenie możliwości wykonywania zawodu adwokata w formie umowy o pracę. W opinii Agaty Rewerskiej ta forma nie narusza niezależności zawodowej, a jednocześnie otwiera dostęp do nowych obszarów rynku prawniczego.

Rewerska wskazuje również na konieczność bardziej widocznego udziału adwokatów w procesach legislacyjnych i interpretacyjnych. – Dziś Komisje Kodyfikacyjne działające przy Ministerstwie Sprawiedliwości nie mają reprezentacji środowiska adwokackiego. To powinno się zmienić, jeśli tworzone prawo ma mieć walor praktyczny i być zrozumiałe dla ludzi – mówi.

Wśród postulatów programowych dotyczących społeczeństwa znajdują się także:

  • cyfryzacja i uproszczenie obiegu informacji,
  • pełna transparentność finansowa i decyzyjna,
  • kampanie edukacyjne i informacyjne pokazujące pełne spektrum kompetencji adwokatów, zwłaszcza w zakresie prawa gospodarczego,
  • współpraca z lokalnymi środowiskami, w tym z przedsiębiorcami i organizacjami społecznymi.

Odnosząc się do konkurencji ze strony kancelarii odszkodowawczych, kandydatka na stanowisko dziekana ORA popiera uregulowanie rynku świadczenia pomocy prawnej w tym obszarze, ale z poszanowaniem prawa klienta do wyboru swojego prawnika. Jak podkreśla, to kompetencje, doświadczenie i etyka zawodowa powinny być głównym narzędziem walki o zaufanie klientów.

Adwokatura ma ogromny, niewykorzystany potencjał. Potrzebujemy nowoczesnych narzędzi zarządzania, realnego wpływu na legislację oraz aktywnej promocji naszych kompetencji, także w tych obszarach, które nie kojarzą się z zawodem adwokata. Właśnie dlatego zdecydowałam się kandydować – mówi Agata Rewerska.

Odpowiedzialność Rady Nadzorczej za sprawozdanie finansowe

Wzrost znaczenia, jakie spółki przypisują Radzie Nadzorczej w kontekście prawidłowego funkcjonowania, oraz pogłębiająca się świadomość członków Rad co do wagi ich roli są niezwykle pozytywnym zjawiskiem. W sposób szczególny wybrzmiały one podczas ostatniej, XV już edycji Konferencji Rada Nadzorcza, która miała miejsce w Sali Notowań Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Prelegenci w sposób szczególny skoncentrowali się na jednych z najistotniejszych z punktu widzenia ochrony interesu spółki obowiązkach Rady Nadzorczej:

  • ocenie sprawozdania finansowego spółki oraz
  • współpracy z biegłym rewidentem przy badaniu tego sprawozdania.

Nadzór Korporacyjny: Uprawnienia Rady Nadzorczej w Praktyce

Podczas tych czynności Rada Nadzorcza powinna w sposób jak najbardziej kompleksowy zadbać o zebranie i przeanalizowanie wszelkich dokumentów i informacji mogących pomóc w identyfikacji potencjalnych ryzyk i zagrożeń dla spółki. Badanie sprawozdania finansowego to nie jest czynność „do odklepania”, mająca miejsce niejako w tle działalności w tym zakresie biegłego rewidenta. Niestety w praktyce, takie podejście występuje jeszcze zdecydowanie zbyt często.

Rada Nadzorcza dysponuje naprawdę daleko idącymi instrumentami pozyskania niezbędnych dokumentów i informacji do wykonania tych obowiązków. Członkowie Rady mogą:

  • badać wszystkie dokumenty spółki,
  • dokonywać rewizji stanu majątku spółki oraz
  • żądać od zarządu, prokurentów i osób zatrudnionych w spółce przekazania im dokumentów, informacji oraz wyjaśnień[1].

Tak szerokie uprawnienia, które nie mogą zostać wyłączone ani ograniczone przez zarząd, pociągają jednak za sobą istotne konsekwencje. Faktyczne i jakościowe skorzystanie z tych uprawnień może być bowiem jedną z podstawowych kwestii przy ocenie dołożenia staranności wynikającej z zawodowego charakteru działalności, która zwalnia członka Rady Nadzorczej z odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną spółce[2]. Należyta staranność może objawiać się właśnie w pełnym i efektywnym korzystaniu z przyznanych członkowi RN uprawnień nadzorczych.

Rada Nadzorcza gra z biegłym rewidentem do jednej bramki

Członkowie Rady Nadzorczej nie tylko przeprowadzają własną ocenę sprawozdania finansowego i dbają o to, aby była ona zgodna z przepisami prawa i stanem faktycznym, ale czynnie uczestniczą też w procesie badania sprawozdania przez biegłych rewidentów. Kodeks spółek handlowych wprost formułuje w tym zakresie co prawda jedynie obowiązek zawiadamiania kluczowego biegłego rewidenta z co najmniej tygodniowym wyprzedzeniem o posiedzeniu, na którym Rada Nadzorcza będzie omawiała sprawy związane z badaniem sprawozdania finansowego[3]. Obowiązek współdziałania członków Rady Nadzorczej z biegłym rewidentem w zakresie udzielenia mu informacji lub wyjaśnień wynika jednak również pośrednio chociażby z Krajowych Standardów Badania Sprawozdań Finansowych. Podczas badania, nakładają one na biegłych rewidentów obowiązek komunikowania się na bieżąco z osobami sprawującymi nadzór nad działalnością spółki[4].

Osobny rozdział został poświęcony tej tematyce w projektowanym Kodeksie Dobrych Praktyk Nadzoru Właścicielskiego, który przygotowuje Ministerstwo Aktywów Państwowych[5]. Kodeks takie, choć stanowiący jedynie wskazówki dla członków Rad Nadzorczych, byłby niewątpliwie świetną wskazówką przy ustalaniu modelowego sposobu działania.

Jak więc widać, członkowie Rad Nadzorczych i biegli rewidenci bez wątpienia grają w tej grze do tej samej bramki. Ich współpraca w osiąganiu wyznaczonych im przez prawo celów może wpłynąć tylko korzystnie na działanie nadzoru korporacyjnego i finansowego w spółce.

Jakie są konsekwencje zaniedbań w nadzorze finansowym?

Odpowiedzialność członków Rady Nadzorczej w przypadku niewypełnienia obowiązków związanych z badaniem sprawozdania finansowego nie ogranicza się jedynie do odpowiedzialności cywilnej. Ustawa o rachunkowości przewiduje również odpowiedzialność karną m. in.:

  • osób, które wbrew przepisom ustawy dopuszczają do tego, że sprawozdanie finansowe jest niezgodne z przepisami ustawy lub zawarte są w nim nierzetelne dane[6],
  • osób, które nie udzielają lub udzielają niezgodnych ze stanem faktycznym informacji, wyjaśnień, oświadczeń biegłemu rewidentowi czy też nie dopuszczają biegłego rewidenta do pełnienia obowiązków[7].

Na powyższe obowiązki Rady Nadzorczej oraz związane z ich niewypełnieniem ewentualne konsekwencje nie wpływa w żaden sposób funkcjonowanie w Radzie Nadzorczej wymaganego bądź dobrowolnego komitetu audytu.

Podsumowanie

Po pierwsze – w związku z powyższym niezwykle istotne są jak najszersze kompetencje członków Rady Nadzorczej w temacie sprawozdań finansowych. Każda z osób zasiadających w Radzie Nadzorczej musi posiadać zestaw wiedzy i umiejętności niezbędnych do wypełnienia swoich obowiązków w tym zakresie.

Po drugie – kluczowa jest ścisła współpraca pomiędzy członkami. Nie jest bowiem ani możliwe, ani też szczególnie zalecane, aby każdy członek Rady Nadzorczej posiadał wybitnie wysoce kwalifikacje w każdym aspekcie, w tym  sprawozdawczości finansowej. Różnorodność specjalizacji członków Rady Nadzorczej połączona właśnie z ich kooperacją może zapewnić najlepsze efekty w jej funkcjonowaniu i przede wszystkim realnym wpływie na wszystkie aspekty działalności spółki.

Autor: Adam Zakrzewski, Managing Associate w Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy

[1](art. 382 § 4 k.s.h. w zakresie spółek akcyjnych oraz art. 219 § 4 k.s.h. w zakresie spółek z ograniczoną odpowiedzialnością)

[2](art. 483 § 1 i § 3 k.s.h w zakresie spółek akcyjnych oraz art. 293 § 1 § 3 k.s.h. w zakresie spółek z ograniczoną odpowiedzialnością)

[3](art. 382 § 4 k.s.h. w zakresie spółek akcyjnych oraz art. 219 § 4 k.s.h. w zakresie spółek z ograniczoną odpowiedzialnością)

[4] Krajowe Standardy Badania 260.

[5] https://www.gov.pl/web/aktywa-panstwowe/kodeks-dobrych-praktyk-nadzoru-wlascicielskiego.

[6] (art. 77 pkt 2 ustawy o rachunkowości)

[7] (art. 79 pkt 2 ustawy o rachunkowości)

Rynki z optymizmem reagują na rozmowy USA–Chiny. Złoto w dół, giełdy w górę

Weekendowe rozmowy handlowe pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chinami w Genewie zakończyły się zapowiedzią „istotnego postępu”, choć bez konkretnych ustaleń dotyczących poziomów ceł czy terminów dalszych działań. Rynki przyjęły ten rozwój wydarzeń z umiarkowanym optymizmem – brak eskalacji napięć został odebrany jako ulga, a ryzyko natychmiastowego pogorszenia relacji handlowych zostało oddalone. Jeszcze dziś rano inwestorzy podchodzili z dystansem do komunikatów strony amerykańskiej, zwłaszcza po wcześniejszych doświadczeniach, takich jak porozumienie USA–Wielka Brytania, które okazało się politycznym gestem, nie zaś realnym przełomem handlowym. Jednak po opublikowaniu oficjalnego oświadczenia dziś rano, w którym padły konkrety, optymizm powiększył się, co skutkuje wyraźnymi wzrostami na giełdach. Jednocześnie złoto traci ponad 3 proc.

W poniedziałek rano kontrakty terminowe na indeksy giełdowe w USA odnotowują solidne wzrosty – S&P 500 zyskuje ok. 2,5 proc., a Nasdaq prawie 3,35 proc., w reakcji na deeskalację napięć. Europejskie indeksy również podążają w górę, zyskując średnio ok. 0,8 proc.. Ruch ten jest kontynuacją odreagowania po kwietniowych spadkach oraz wyrazem oczekiwań, że rozmowy handlowe nie uderzą w globalny łańcuch dostaw z taką siłą, jakiej obawiano się po ogłoszeniu 145 proc. ceł przez prezydenta Trumpa.

Po stronie walutowej widać w ostatnich dniach umocnienie złotego (głównie do euro), które jest wynikiem kombinacji czynników: globalnej poprawy nastrojów inwestycyjnych oraz zaskakująco ostrożnego tonu Rady Polityki Pieniężnej po ostatnim posiedzeniu. Dziś globalnie oczywiście widoczna przewaga dolara amerykańskiego, która powoduje, że para USD/PLN w szybkim tempie urosła do 3,81 z 3,77 o poranku. Główna para walutowa spada w stronę 1,11. Rynek kontraktów Fed Funds Futures zaczyna redukować skalę możliwych obniżek przez Fed. Prawdopodobieństwo czerwcowego cięcia spadło z ok 17 proc. do 7 proc. a wrześniowego z 71 do 62 proc.

Choć RPP zdecydowała się na obniżkę stopy referencyjnej o 50 punktów bazowych, prezes Glapiński na konferencji prasowej w minionym tygodniu wyraźnie zdystansował się od tezy o rozpoczęciu nowego cyklu luzowania, podkreślając, że mamy do czynienia raczej z dostosowaniem do warunków zewnętrznych, a nie z trwałą zmianą kierunku polityki pieniężnej.

Ten przekaz został przez rynek odebrany jako gołębi w działaniu, ale jastrzębi w retoryce, co w połączeniu z poprawą globalnego sentymentu przekłada się na większy popyt na aktywa z rynków wschodzących, w tym złotego. Kurs EUR/PLN spadł poniżej 4,24, co dodatkowo potwierdza rosnącą odporność naszej waluty na czynniki zewnętrzne przy ograniczonych oczekiwaniach na dalsze cięcia stóp w Polsce. Widoczne jest podbicie kontraktów FRA na stopę procentową.

Porozumienie USA–Chiny wydaje się być krokiem w dobrym kierunku a dzisiejsze przedstawione konkrety są dowodem na to, że za słowami idą działania. Być może dzisiejszy dzień jest tym, który spowoduje, że benchmarki z Wall Street rozpoczęły „marsz” w kierunku ATH. W kontekście złotego, kluczowe będzie dalsze stanowisko RPP w kolejnych miesiącach – jeśli przekaz Glapińskiego o jednorazowym „dostosowaniu” zostanie potwierdzony, a inflacja ustabilizuje się na wyższym poziomie, złoty może nadal korzystać z relatywnej przewagi stóp procentowych i przyciągać kapitał portfelowy.

W tym tygodniu oprócz wydarzeń geopolitycznych kluczowe będą dane o inflacji CPI w USA (wtorek) oraz sprzedaży detalicznej (czwartek). Ich wynik może być istotny w kontekście utrzymania obecnej poprawy nastrojów.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Rynek materiałów budowlanych w korekcie – spadek cen w 13 z 17 kategorii

Trwająca już półtora roku stabilizacja dynamiki cen materiałów budowlanych na niewielkim minusie zdaje się nie mieć końca. W lutym spadkowy trend został wprawdzie przełamany w symbolicznym wymiarze jednego promila, jednak już miesiąc później sytuacja wróciła do normy. Jak zauważają eksperci portalu RynekPierwotny.pl tym samym prognozowany średni wzrost stawek wciąż przesuwa się w czasie, co jednak w obecnej sytuacji rynkowej ma swoje uzasadnienie.

Publikowana przez Grupę PSB średnia dynamika cen materiałów budowlanych w relacji rok do roku w marcu zanotowała kolejny raz wartość ujemną, tym razem na poziomie -1,2%. W kanale detalicznym spadek wyniósł 1,3%, z kolei w kanale hurtowym o 1,1%.Wyk.1 - Średnia dynamika cen materiałów budowlanych - marzec 2025

Marcowy odczyt dynamiki cen materiałów budowlanych w relacji rok do roku tym razem zakomunikował przewagę pozycji taniejących grup towarowych w liczbie 13, z kolei wzrost oraz brak zmiany ceny w przypadku 4 pozycji.

Jak zauważają eksperci portalu RynekPierwotny.pl wśród materiałów najbardziej przecenionych rok do roku aktualnie przodują sucha zabudowa (-6,5%), wykończenia (-5,7%) oraz izolacje termiczne (-4,5%). Z kolei w górnej części tabeli czołowe miejsca zajmują płyty OSB ze wzrostem o 12%, otoczenie domu (+4,5%) oraz cement-wapno z progresem stawek rzędu 1,2%.

Tab.1 - Dynamika cen materiałów budowlanych - marzec 2025

Tymczasem choć boom inwestycyjny w ramach krajowej gospodarki w segmentach budownictwa drogowego, kolejowego, energetycznego, wojskowego czy nieco później nawet mieszkaniowego wydaje się być rzeczą przesądzoną, to jednak wciąż pozostaje on bardziej w sferze planowania niż realizacji. Stąd trudno się dziwić, że rynek materiałów budowlanych wciąż pozostaje w fazie korekty cenowej po historycznej hossie z lat 2021-23. Poza tym o utrzymującej się ujemnej dynamice cen decyduje obecnie kilka innych istotnych czynników.

Wciąż trwające hamowanie koniunktury sprzedażowej nowych mieszkań nie najlepiej wróży perspektywom inwestycyjnym pierwotnego segmentu mieszkaniówki przynajmniej w najbliższej przyszłości. Z kolei wolniejszy rozwój nowych projektów deweloperskich zmniejsza presję cenową na materiały budowlane.

Jak zauważają eksperci portalu RynekPierwotny.pl w ostatnich miesiącach ceny surowców, zwłaszcza energetycznych ropy, węgla i gazu uległy znacznym spadkom. To samo dotyczy stali czy miedzi. Dla redukcji kosztów produkcji większości materiałów budowlanych ma to niebagatelne znaczenie.

Trudno też nie zauważyć wpływu mocnego złotego na rynek materiałów budowlanych. Po pierwsze znacznie spadły ich koszty importu, z kolei rodzimi eksporterzy muszą się liczyć ze znacznie mniejszymi wpływami z eksportu swoich wyrobów. To z kolei powoduje relatywnie silną presję na obniżki cen, podobnie jak rynkowa konkurencja na póki co nieznacznie kurczącym się rynku.

Taka sytuacja nie będzie jednak trwała w nieskończoność, a okres silnego ożywienia w rodzimej budowlance, a więc także na rynku materiałów budowlanych wydaje się być tylko kwestią czasu najbliższych miesięcy bieżącego roku.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Nowy cyberkartel nęka firmy. Rekordowa skala ataków

Skala cyberataków dla okupu osiąga w tym roku rekordowy wzrost: w pierwszym kwartale ujawniono niemal 2300 skutecznych ataków ransomware, aż 126% więcej niż rok temu – alarmują eksperci Check Point Research. Na rynku działa ponad 70 gangów, a ostatnio pojawiła się kolejna niebezpieczna grupa „DragonForce”.

Co miesiąc ofiarami tego typu ataków pada ponad 650 publicznie firm (w 2024 tylko 450) a na rynku działają co najmniej 74 grupy, wyspecjalizowane w zastraszaniu i żądaniu okupu – to rekord wszech czasów – uważają eksperci Check Point Research. Wzrost ataków obejmuje praktycznie cały świat.

– Krajobraz ataków ransomware w 2025 roku odzwierciedla dynamiczne i coraz bardziej złożone środowisko zagrożeń. Na świecie działa wiele grup, specjalizujących się w tego typu działalności. Wysiłki na rzecz zwalczania ataków są utrudnione przez brak międzynarodowej współpracy, ponieważ są kraje – jak Rosja, Korea Północna i Iran które albo tolerują, albo aktywnie wspierają takie działania – podkreśla Wojciech Głażewski, dyrektor firmy Check Point w Polsce.

Do najbardziej aktywnych (i skutecznych) należy DragonForce. Początkowo gang luźno powiązany z grupą aktywistów – być może z Malezji – wrzucający memy i atakujący symboliczne cele. Jeszcze dwa lata temu nikt nie traktował jej poważnie, jednak dziś to jedna z najgroźniejszych organizacji cyberprzestępczych świata, z własną platformą Ransomware-as-a-Service (RaaS) i armią freelancerów, która destabilizuje cały sektor bezpieczeństwa IT. Ich darknetowy portal „DragonLeaks”, będący mrocznym repozytorium ofiar, działa jak cyfrowy odpowiednik tablicy hańby. Dla wielu firm stał się znakiem, że właśnie zostały zaatakowane.

Polska zajmuje 3. miejsce w Europie i 9. na świecie pod względem narażenia na ataki ze strony organizacji cyberprzestępczych wspieranych przez obce państwa, głównie Rosję – wynika z najnowszego raportu Microsoft Digital Defense Report. Według portalu Ransomware.Live, polskie firmy atakowało co najmniej 10 grup specjalizujących się w ransomware. Ofiarami miały w ostatnim czasie być m.in. Smyk, Asseco, Powiatowy Urząd Pracy w Żorach, Hydro-Vacuum S.A., Suder&Suder czy CD Projekt.

Nowa era przestępczości: ransomware w modelu gig economy

Analitycy Check Point Research zwracają uwagę na nowy trend na rynku Ransomware. Gangi wyłudzające haracze, działają jak profesjonalne firmy i „outsourcują” usługi…. W tym świecie tzw. modelu gig economy, doskonale odnajduje się DragonForce. Ugrupowanie przyciąga byłych członków upadłych grup takich jak LockBit czy ALPHV, oferując im naprawdę dogodne warunki: nalicza tylko 20% prowizji – mniej niż standard na czarnym rynku; oferuje gotowe narzędzia, infrastrukturę i wsparcie obejmujące szyfrowanie, negocjacje oraz platformę wycieku danych „RansomBay”; w końcu umożliwia swobodę działań, dzięki czemu każdy z „afiliantów” może stworzyć własną markę ransomware, zmieniać notatki okupu oraz rozszerzenia plików.

Specjaliści zauważają, że DragonForce wyróżnia się jednak czymś jeszcze: precyzją wyboru celów. W kwietniu i maju 2025 r. zaatakowali grupę największych firm sprzedaży detalicznej w Wielkiej Brytanii.  Według informacji ujawnionych przez BBC, gang zaatakował takich potentatów jak Marks & Spencer oraz słynny Harrods, kradnąc i blokując (w zamian za okup) dane wielu klientów. Paraliż e-commerce, programów lojalnościowych i operacji wewnętrznych pokazał, że nie chodzi już tylko o okup. Chodzi o dane – masowe, osobowe, a przede wszystkim wartościowe.

Najgroźniejszą cechą ransomware w 2025 roku nie jest kod, tylko jego automatyzacja. Grupy jak FunkSec już używają LLM-ów do generowania złośliwego oprogramowania, deepfake’ów i botów wykradających hasła SMS-em. DragonForce i ich rywale używają GenAI do tworzenia phishingów w różnych językach, ataków BEC (Business Email Compromise), a nawet generowania fałszywych głosów. Najbardziej niepokojące jest jednak to, że ransomware stał się produktem gotowym do wdrożenia przez każdego, kto zna podstawy obsługi komputera.

Murapol z 12-proc. wzrostem zysku netto w I kwartale 2025 r.

Grupa Kapitałowa Murapol w pierwszym kwartale 2025 r. przekazała klientom detalicznym 657 lokali (-12,6% r/r), co wynikało z harmonogramu realizacji projektów. Przychody ze sprzedaży wyniosły 330,5 mln zł (+1% r/r), a zysk netto Grupy sięgnął 68,6 mln zł (+12,2% r/r).

W pierwszym kwartale 2025 r. Grupa podpisała 707 umów deweloperskich i przedwstępnych z klientami detalicznymi (-8,1% r/r). Najwięcej mieszkań w segmencie deweloperskim zostało sprzedanych w Gdańsku – 169, Łodzi – 150 oraz Poznaniu – 76. Cieszące się największym zainteresowaniem mieszkania w cenie poniżej 600 tys. zł stanowiły blisko 82% całkowitej sprzedaży Grupy.

W pierwszych trzech miesiącach 2025 r. Murapol wprowadził do oferty 1045 lokali mieszkalnych w trzech miastach – Warszawie, Łodzi i Toruniu. Grupa Murapol dysponuje jednym z największych aktywnych banków ziemi na rynku, pozwalający na budowę blisko 20 tys. lokali.

Jesteśmy zadowoleni z wyników osiągniętych w pierwszych miesiącach roku. Pomimo wymagającego otoczenia rynkowego, utrzymujemy dobry poziom sprzedaży, co potwierdza skuteczność naszego modelu biznesowego. Weszliśmy w nowy rok z jedną z najbardziej konkurencyjnych i zróżnicowanych ofert mieszkaniowych na rynku – obejmującą na koniec kwartału aż 5 tys. lokali dostępnych w 16 miastach. Nasz bogaty, regularnie odnawiany bank ziemi, umożliwiający realizację inwestycji na blisko 20 tys. mieszkań i stanowi solidną bazę do dalszego rozwoju i potwierdza długofalowe ambicje Grupy. Obecnie realizujemy projekty obejmujące 8,7 tys. lokali w 15 lokalizacjach, oferując klientom szeroki wybór oraz krótszy czas oczekiwania na odbiór. Ważnym wydarzeniem z początku roku jest także powrót na rynek warszawski. To w połączeniu z naszą obecnością w takich miastach jak Kraków, Gdańsk czy Poznań dodatkowo wzmacnia nasz potencjał sprzedażowy. Skala naszej działalności oraz geograficzna dywersyfikacja to trwałe fundamenty, na których z optymizmem opieramy prognozy dalszego wzrostu w 2025 roku – zaznacza Nikodem Iskra, Prezes Zarządu Murapol S.A.

Na koniec marca 2025 r. portfel projektów w budowie Grupy Murapol obejmował 8 686 lokali powstających w 106 budynkach realizowanych w ramach 28 projektów na terenie 15 miast, w tym w segmencie detalicznym 7045 lokali, a w segmencie PRS – 1641 lokali. Najwięcej projektów w realizacji znajduje się w Gdańsku – 2 132 lokali i Łodzi – 1 765 lokali.

Wyniki finansowe – szersze omówienie

Po trzech miesiącach 2025 r. dostępna gotówka (w tym rachunki powiernicze) Grupy Murapol wynosiła 287,3 mln zł, w porównaniu do 406,3 mln zł przed rokiem. Dług netto wynosił 309,7 mln zł.

Grupa Murapol utrzymuje stabilną i bezpieczną sytuację finansową. Mimo niższego wolumenu przekazań (-12,6%) wynikającego z harmonogramów budów, osiągnęliśmy jednoprocentowy wzrost przychodów w segmencie detalicznym m.in. dzięki wzrostowi średniej ceny przekazywanego mieszkania, która w ujęciu rok do roku zwiększyła się o 16,2%. Z perspektywy wyników finansowych z satysfakcją odnotowujemy wzrost rentowności, będący rezultatem realizacji bardzo udanych projektów zakończonych w czwartym kwartale 2024 roku. Marża pierwszego stopnia na poziomie bliskim 45% oraz marża zysku netto w segmencie detalicznym na poziomie 22,1% plasują Murapol w czołówce najefektywniej operujących firm deweloperskich na polskim rynku. Dzięki konsekwentnej polityce marżowej osiągamy satysfakcjonujące wyniki operacyjne zarówno w największych aglomeracjach, jak i w miastach regionalnych. Działalność Grupy Murapol oparta jest na solidnych fundamentach, co umożliwia dalszy rozwój przy niskim zaangażowaniu kapitału własnego. Potwierdzeniem silnej pozycji jest wysoce atrakcyjny poziom zwrotu z kapitału (37,1%) oraz rozsądny wskaźnik zadłużenia (dług netto/skorygowana EBITDA LTM na poziomie 0,86). Grupa Murapol jest dobrze przygotowana do kontynuowania zrównoważonego wzrostu, nawet w wymagających warunkach rynkowych – mówi Przemysław Kromer, CFO, Członek Zarządu Murapol S.A.

W kwietniu 2025. Murapol wyemitował obligacje o łącznej wartości nominalnej 100 mln zł. To druga seria papierów dłużnych Spółki wyemitowana w ramach ustanowionego w 2024 r. programu emisji o łącznej wartości do 500 mln zł. Obligacje są oprocentowane według zmiennej stopy procentowej, wynoszącej WIBOR 3M powiększony o marżę w wysokości 4% w skali roku. Dzień wykupu obligacji przypada na 29 kwietnia 2028 r. 

Najważniejsze dane finansowe

 w tys. PLN 1Q 2025 1Q 2024 Zmiana
Przychody ze sprzedaży 330 554 327 233 +1,0%
Przychody ze sprzedaży do
klientów detalicznych
300 001 295 720 +1,4%
     Przychody ze sprzedaży do PRS 30 553 31 513 -3,0%
Zysk brutto ze sprzedaży 113 466 102 057 +11,2%
Marża brutto ze sprzedaży 34,3% 31,2% +3,1 p.p.
EBIT 85 000 74 307 +14,4%
Marża EBIT 25,7% 22,7% +3,0 p.p.
Zysk netto 68 605 61 131 +12,2%
Marża zysku netto 20,8% 18,7% +2,1 p.p.

 

Historyczne osiągnięcia i potencjał rynku

 

W ciągu ponad 24 lat działalności (do 31 marca 2025 r.) GK Murapol zrealizowała 92 wieloetapowe inwestycje, w ramach których powstało 460 budynków obejmujących łącznie blisko 32 tys. lokali o łącznej powierzchni użytkowej ponad 1,4 mln mkw.

 

Grupa Murapol nadal dysponuje atrakcyjnym i dobrze zdywersyfikowanym portfelem projektów w przygotowaniu.

 

Pierwszy kwartał 2025 roku przyniósł kontynuację trendów z końca 2024 r. Rozbudowana w 2024 r. oferta deweloperów i przewaga nowej podaży nad popytem przełożyły się na stabilizację cen na rynku pierwotnym. Czynnikiem ożywiającym popyt w 2025 r. mogą okazać się obniżki stóp procentowych. Pomimo wyzwań, stabilne fundamenty i rosnące potrzeby mieszkaniowe w Polsce wskazują na potencjał dalszego wzrostu sektora, w którym działa Grupa.

Mniej nowych firm w I kwartale 2025 roku. Przedsiębiorcy wciąż ostrożni

W I kwartale br. liczba wniosków dotyczących założenia jednoosobowej działalności gospodarczej spadła o ponad 2% w porównaniu z analogicznym okresem ub.r. Znawcy tematu zwracają uwagę na rosnące wydatki przedsiębiorców i wychodzenie gospodarki z okresu spowolnienia. Nie brakuje jednak opinii o konieczności zmniejszenia obciążeń fiskalnych. W czterech województwach ww. wniosków było więcej niż dotyczących zamknięcia JDG. W tym samym czasie o 0,5% spadła liczba zgłoszeń ws. wznowienia JDG. Według ekspertów, tak nieznaczna zmiana sugeruje, że warunki prowadzenia biznesu były dość podobne w porównywanych okresach. Sytuacja może się jednak zmienić w kolejnych kwartałach, w zależności od tego, jakie nowe propozycje położy na stole i przede wszystkim zrealizuje obecny rząd.

Z analizy danych udostępnionych przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii wynika, że w ciągu trzech pierwszych miesięcy br. do rejestru CEIDG (Centralna Ewidencja i Informacja o Działalności Gospodarczej) wpłynęło 73,7 tys. wniosków dotyczących założenia jednoosobowej działalności gospodarczej. To o 2,1% mniej niż od stycznia do marca ubiegłego roku, kiedy było ich 75,3 tys. W ocenie radcy prawnego Łukasza Goszczyńskiego z kancelarii prawa gospodarczego GKPG, liczba ww. wniosków jest na stosunkowo przyzwoitym poziomie. Dla przykładu można te dane zestawić z wynikami zamknięć z tego samego okresu. A tych było ponad 55 tys. Póki co bilans jest więc na plusie. Natomiast ten spadek pokazuje, że przedsiębiorcy wciąż żyją w stanie niepewności.

– Jeśli kierunek zmian będzie się utrzymywał w dłuższym okresie, może to świadczyć o rosnącej niepewności przedsiębiorców do otoczenia gospodarczego. Duże znaczenie mają także bariery legislacyjne i niepewność co do ostatecznego kształtu przepisów, np. związanych ze składką zdrowotną. Należy też uwzględnić aspekt rosnących wydatków, jakie obligatoryjnie przedsiębiorcy ponoszą niezależnie od rezultatów i wyników osiąganych w biznesie. Mam tu na myśli m.in. składki ZUS czy koszty obsługi podatkowej i księgowej – komentuje Aleksander Buczkowski z Katedry Finansów i Rachunkowości MSP Uniwersytetu Łódzkiego.

Jak podkreśla Sebastian Sajnóg z zespołu makroekonomii Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE), nasza gospodarka wychodzi z okresu spowolnienia. W 2023 roku wzrost PKB wyniósł zaledwie 0,2%. Dopiero w marcu br. wskaźnik PMI – po raz pierwszy od blisko trzech lat – przekroczył poziom 50 punktów, sygnalizując ożywienie w przemyśle. Według eksperta, przedsiębiorcy zaczynają z większym optymizmem patrzeć w przyszłość. Jednak decyzje o założeniu działalności gospodarczej są opóźnione względem poprawy nastrojów. To naturalna cecha cyklu gospodarczego.

– Oczywiście, dla gospodarki byłoby dobrze, gdyby powstawało więcej JDG. Jednak to wymaga lepszych warunków do prowadzenia samego biznesu. Przede wszystkim musi nastąpić zmniejszenie obciążeń fiskalnych. Ponadto, rosną koszty życia, co też przekłada się na wzrost wynagrodzeń, bo pracownicy muszą się przecież utrzymać. Część właścicieli JDG zatrudnia jedną czy kilka dodatkowych osób – zaznacza radca prawny i doradca restrukturyzacyjny Adrian Parol.

W analizowanych kwartałach ogólnie było więcej wniosków o otwarcie niż o zamknięcie JDG (I kw. br. 73,7 tys. – 55,1 tys., I kw. ub.r. 75,3 tys. – 56 tys.). W opinii mec. Łukasza Goszczyńskiego, ta różnica może pokazywać, że przedsiębiorcy są w coraz lepszych nastrojach. Trzeba też wyraźnie dodać, że ten stan szybko może się odwrócić, jak zmiany przepisów i obciążeń wprowadzonych za poprzedniej władzy nie zaczną być sprawniej wprowadzane.

– Te dane mogą wskazywać, że mimo powyższych przeszkód legislacyjnych i niepewności otoczenia gospodarczego, nadal istnieje spora grupa osób, które są zdecydowane na podjęcie ryzyka prowadzenia własnego biznesu. To oczywiście jest dobra informacja dla gospodarki. Jednak kluczowe jest, by ich liczba systematycznie się zwiększała – analizuje Aleksander Buczkowski.

W I kw. br. w czterech województwach było więcej wniosków o założenie niż o zamknięcie JDG. To dolnośląskie, małopolskie, mazowieckie oraz podkarpackie. Przy tym wnioskodawca nie musi wskazywać województwa prowadzenia działalności. Takich wniosków było najwięcej z tego zakresu. Ponadto, ich liczba była większa niż zgłoszeń ws. zamknięcia JDG (34,3 tys. – 12,1 tys.).

– W województwach takich jak mazowieckie, małopolskie, dolnośląskie czy podkarpackie mamy do czynienia z dużymi ośrodkami miejskimi, gdzie koncentrują się nowoczesne usługi, działalność kreatywna, IT i biznes oparty na wiedzy. To sektory, w których JDG jest popularną i efektywną formą działania. W pozostałych województwach – zwłaszcza tych z większym udziałem sezonowego budownictwa, turystyki lub przetwórstwa rolnego – częściej spotykamy zjawisko czasowego biznesu. On jest zamykany lub zawieszany po zakończeniu sezonu. Dodatkowo, warto zwrócić uwagę na regiony ze stabilniejszym rynkiem pracy. Tam etat bywa po prostu bardziej opłacalną i bezpieczniejszą formą zatrudnienia niż JDG – stwierdza ekspert z PIE.

Według danych resortu, w I kw. br. do rejestru CEIDG wpłynęło 45,1 tys. wniosków o wznowienie jednoosobowej działalności gospodarczej. To o 0,5% mniej niż w analogicznym okresie ub.r. Wówczas takich przypadków stwierdzono 45,3 tys. Jak zauważa mec. Adrian Parol, różnica rdr. jest dość minimalna. Zdaniem eksperta, zazwyczaj przedsiębiorcy zawieszają JDG, aby zmniejszyć obciążenia związane z jej prowadzeniem. Część z tych firm powraca po jakimś czasie na rynek, po złożeniu wniosku o wznowienie działalności.

– Ten niewielki spadek rdr. sugeruje, że warunki prowadzenia biznesu były dość podobne w obu porównywanych okresach. Polska gospodarka powoli przyspiesza. Prognozy NBP zakładają wzrost PKB o 3,7% w 2025 roku, wobec 2,9% w ubiegłym roku, a środki z Krajowego Planu Odbudowy, tzw. KPO, zaczynają realnie wspierać inwestycje publiczne i prywatne – dodaje Sebastian Sajnóg.

Podsumowując, ekspert z kancelarii GKPG mówi, że liczba wniosków dot. wznowienia JDG jest raczej znaczna w porównaniu z ilością wniosków dot. zakładania. Jednocześnie mec. Łukasz Goszczyński zaznacza, że ten stan oczywiście może się zmienić w kolejnych kwartałach. Sporo będzie zależało od tego, jakie nowe propozycje położy na stole i przede wszystkim zrealizuje obecny rząd. Przedsiębiorcy naprawdę na to czekają. Polacy co do zasady chcą prowadzić własne firmy i czują przedsiębiorczość, ale oczekują zmian, szczególnie tych legislacyjnych w zakresie ułatwienia prowadzenia działalności i finansowych, np. w kwestii składek ZUS i innych tego typu danin.

MAZOP Group SA w pierwszym kwartale notuje 11,4 mln przychodów i skokowy wzrost EBITDA

MAZOP Group SA – polski producent opakowań dla e-commerce, przemysłu i branży motoryzacyjnej – zakończył I kwartał 2025 roku z bardzo dobrymi wynikami finansowymi. Skonsolidowane przychody wyniosły ponad 11,4 mln zł, co oznacza wzrost o 16% rdr., EBITDA wzrosła ponad 2,5-krotnie rdr. do poziomu 1,3 mln zł. Z kolei zysk netto wyniósł prawie 0,5 mln zł w porównaniu z 0,2 mln zł straty w ubiegłym roku. Wypracowane wyniki potwierdzają skuteczność obranej strategii ekspansji zagranicznej oraz rozwoju w segmencie opakowań przemysłowych. Już 14 maja MAZOP Group SA. zadebiutuje na rynku NewConnect.

– Na wzrost wyników przełożyło się kilka kluczowych czynników przede wszystkim efekty wdrożonej strategii ekspansji zagranicznej, w tym bezpośrednia sprzedaż na rynku niemieckim. Kolejnym celem, który zrealizowaliśmy była dywersyfikacja naszej struktury sprzedaży o czym świadczy rosnący udział produktów przemysłowych. To pokazuje, że nasza strategia przynosi konkretne rezultaty – komentuje Krzysztof Rusin, prezes zarządu MAZOP Group SA.

W 2024 roku spółka powołała w Niemczech spółkę zależną MAZOP GmbH i uruchomiła własny dział handlowy, rezygnując ze współpracy z pośrednikami. W I kwartale 2025 roku liczba klientów obsługiwanych bezpośrednio na rynku niemieckim była trzykrotnie wyższa niż rok wcześniej. MAZOP realizuje sprzedaż do 24 krajów, a eksport odpowiada już za 58% przychodów spółki. Oprócz Niemiec, do najważniejszych rynków należą Holandia, Francja oraz kraje skandynawskie.

MAZOP rozwija również sprzedaż produktów z kategorii opakowań przemysłowych, szczególnie zabezpieczeń piankowych oraz Fixboxów, czyli opakowań membranowych z kartonu. W I kwartale sprzedaż opakowań piankowych wzrosła o 49%, natomiast Fixboxów o 27% rdr.

Spółka planuje dalszy rozwój infrastruktury produkcyjnej oraz rozszerzanie portfolio produktowego. MAZOP dysponuje obecnie parkiem maszynowym o zdolności produkcyjnej do 72 mln opakowań rocznie. W ofercie znajdują się m.in. kontenery paletowe łączące drewno, tekturę i pianki, innowacyjne zabezpieczenia przesyłek SAFEB0X, a także ekologiczne wypełnienia z papierowego plastra miodu.

Spółka rozwija także portfolio produktowe, m.in. o kontenery paletowe łączące drewno, tekturę i pianki, Fixboxy z folią poliuretanową, Safeboxy zabezpieczające przesyłki przed ingerencją oraz papierowy plaster miodu jako alternatywę dla tradycyjnych pianek. Oprócz działalności produkcyjnej, MAZOP rozwija także segment usług fulfillmentowych za pośrednictwem spółki zależnej Sheep Me.

14 maja MAZOP Group planuje debiut na rynku NewConnect. Do obrotu zostaną wprowadzone akcje serii A, B i C.

Debiut na giełdzie traktujemy jako ważny krok w rozwoju spółki. Chcemy dalej inwestować w technologie, rozwój produktów i ekspansję zagraniczną, budując wartość nie tylko dla klientów, ale również dla naszych akcjonariuszy. Wierzymy w potencjał rynku kapitałowego i chcemy dzielić się efektami naszego wzrostu z inwestorami – dodaje Krzysztof Rusin.

Transparentność wynagrodzeń w Polsce: jest pierwszy krok

Uchwalona nowelizacja kodeksu pracy jest dobrym pierwszym krokiem na drodze do wdrożenia europejskiej dyrektywy o transparentności wynagrodzeń. Mimo, że poszczególne państwa członkowskie mają czas do czerwca 2026 roku na wdrożenie odpowiednich przepisów – to dobrze, że polski ustawodawca już ruszył z tym tematem. Oczywiście kluczowy będzie kompleksowy projekt przepisów wdrażających przedmiotową dyrektywę, który powinniśmy poznać za kilka miesięcy. Tak więc na razie mamy pierwszą jaskółkę, ale może ona właśnie wiosnę czyni.

Autor: dr Marcin Wojewódka, radca prawny w Kancelarii w Wojewódka i Wspólnicy, Forum Ekspertów Ad Rem

Porozumienie USA–UK napędza giełdy. Trump zawiera sektorowe porozumienie celne

Wczorajsze porozumienie handlowe między Wielką Brytanią a Stanami Zjednoczonymi co prawda nie znosi bazowej stawki celnej wprowadzonej przez administrację Trumpa na poziomie 10 proc., ale zapewnia strategiczne korzyści dla kluczowych brytyjskich eksporterów – zwłaszcza z branży motoryzacyjnej, lotniczej i stalowej.

Jaguar Land Rover, Bentley i McLaren mogą odetchnąć z ulgą: brytyjski eksport samochodów do USA zostanie objęty jedynie 10 proc. cłem (zamiast potencjalnych 27,5 proc.) na pierwsze 100 000 pojazdów, co efektywnie obejmuje 99 proc. obecnych wolumenów handlowych. Jaguar Land Rover określił umowę jako „znaczący postęp” z perspektywą wpływu na decyzje inwestycyjne w długim horyzoncie. Można oczekiwać stabilizacji sprzedaży JLR na rynku amerykańskim oraz pozytywnego sentymentu wśród dostawców powiązanych z sektorem motoryzacyjnym.

Rolls-Royce uzyskał dostęp bezcłowy do rynku amerykańskiego dla swoich silników odrzutowych, co przełożyło się na wzrost notowań spółki o 3,6 proc. To wzmocni potencjał zamówień transatlantyckich i zredukuje niepewność kosztową po stronie komponentów. Jednocześnie Boeing zyskał 2,8 proc. po doniesieniach o kontrakcie wartym 10 mld dolarów z IAG – właścicielem British Airways. Informacja jest postrzegana jest jako sukces dyplomatyczny możliwy dzięki współpracy z brytyjskim sektorem lotniczym. Na lepszej pozycji znalazły się też huty stali, jak Tata Steel UK: eksport stali o wartości £ 370 mln rocznie do USA zyskał stabilniejsze podstawy.

Nie wszyscy jednak mają powody do zadowolenia. Eksporterzy żywności i napojów z Wielkiej Brytanii nadal podlegają 10-proc. cłom, a krajowi rolnicy obawiają się zalewu subsydiowanego amerykańskiego etanolu i wołowiny. Choć wpływ makroekonomiczny tych decyzji będzie umiarkowany, to sektorowa przejrzystość ma istotne znaczenie – szczególnie dla branż kapitałochłonnych.

Co istotne, porozumienie ustanawia precedens. Trump nagrodził partnera skłonnego do współpracy, co sugeruje, że przyszłe umowy sektorowe – potencjalnie z Europą, Japonią czy Koreą – mogą opierać się na podobnych ustępstwach.

Obecnie inwestorzy powinni zwracać uwagę na okazje wśród brytyjskich spółek eksportowych oraz amerykańskich firm wielonarodowych, które mogą skorzystać z wzajemnego dostępu do rynków. Wiele wskazuje na to, że tzw. dyplomacja celna oparta na kontyngentach może utrwalić się jako nowy model biznesowy.

Autor: Lale Akoner, główna analityk eToro

Kurs dolara zyskuje na wieści o „porozumieniu” Trumpa z Londynem

Wczoraj po południu prezydent Donald Trump oficjalnie ogłosił pierwszą umowę handlową z Wielką Brytanią w Gabinecie Owalnym. Pomimo uroczystej oprawy i entuzjastycznej retoryki, treść porozumienia okazała się mizerna. Choć nie brakowało wielkich słów o „ogromnych możliwościach” dla obu stron, sama treść dokumentu Białego Domu pokazuje, że realne korzyści są bardzo ograniczone. Kurs EUR/USD osiągnął wczoraj minima na 1,1225 a dziś rano przetestował na moment 1,12.

Zgodnie z komunikatem, USA uzyskają preferencyjny dostęp do brytyjskiego rynku dla etanolu i produktów rolnych, w tym głównie wołowiny. Łączna wartość tych rynków to ok. 700 mln USD dla etanolu i 250 mln USD dla rolnictwa – razem niecały miliard dolarów, czyli mniej niż 0,5 proc. całkowitego eksportu USA w 2024 roku.

Dodatkowo jedna z dużych brytyjskich linii lotniczych (IAG – połączenie British Airways oraz Iberii) zobowiązała się do zakupu amerykańskich samolotów o wartości 10 mld USD. Jednak Wielka Brytania już w ubiegłym roku importowała produkty lotnicze z USA o takiej właśnie wartości, a nowa umowa nie precyzuje, kiedy zamówienia miałyby zostać zrealizowane, co sugeruje brak nowego impulsu.

Zdecydowana większość ceł na eksport z Wielkiej Brytanii do USA pozostaje utrzymana, z nielicznymi wyjątkami. Na przykład cła na stal i aluminium zostaną zniesione, ale produkty te odpowiadały tylko za 2 proc. eksportu UK do Stanów Zjednoczonych. Dodatkowo cła na komponenty lotnicze pozostaną zerowe, co ma zagwarantować dostępność dla amerykańskich producentów. Innym odstępstwem jest limitowany import do 100 tys. samochodów rocznie z obniżoną stawką celną 10 proc. (wobec standardowej 25 proc.) – co odpowiada poziomowi eksportu z Wielkiej Brytanii z poprzedniego roku.

Co to oznacza? Widać, że USA nie zamierzają całkowicie rezygnować z taryf celnych. Poziom 10 proc. wydaje się obecnie być minimalnym pułapem, którego mogą oczekiwać kraje negocjujące z Waszyngtonem.

Nie należy spodziewać się przełomu w kolejnych umowach. Skoro USA i Wielka Brytania – kraje o relatywnie zrównoważonych relacjach handlowych i „specjalnych stosunkach” – zawierają tak powierzchowne porozumienie, to negocjacje z trudniejszymi partnerami, jak UE czy Chiny, będą jeszcze bardziej wymagające i konfrontacyjne.

Dolar amerykański zyskał na wartości po ogłoszeniu tego porozumienia. Inwestorzy traktują każdy sygnał “dogadania się” (nawet pozornego) Białego Domu z partnerami handlowymi jako czynnik pozytywnie wpływający na amerykańską walutę. Interpretacja może też być taka, że każde złagodzenie napięć handlowych wywoła mniejsze spowolnienie gospodarcze (w USA oraz globalne), co będzie oznaczać, że Rezerwa Federalna nie będzie zmuszona do mocnego i gwałtownego cięcia stóp procentowych, co stanowi pozytywną informację dla USD.

Autor: Łukasz Zembik, OANDA TMS BROKERS

Glapiński studzi oczekiwania na kolejne obniżki, złoty się umacnia

Rada Polityki Pieniężnej w środę obniżyła stopy procentowe o 50 pb., w wyniku czego stopa referencyjna znalazła się na poziomie 5,25%. Rynek, bardziej niż na samej (oczekiwanej) decyzji, skupił się na czwartkowej konferencji prasowej prezesa NBP. Zmiana tonu Glapińskiego nie pozostała bez wpływu na rynkowe oczekiwania dotyczące kształtowania się stóp i kurs złotego.

Choć pierwsza część jego wypowiedzi zwracała uwagę na korzystne zmiany, które umożliwiły obniżenie stóp procentowych, w ogólnym rozrachunku ton Glapińskiego był zauważalnie jastrzębi. Podkreślał on ryzyka inflacyjne, szczególną uwagę poświęcając niepewności w zakresie cen energii oraz proinflacyjnej, luźnej polityce fiskalnej.

Glapiński wyraźnie zaznaczył, że wczorajsza decyzja o dostosowaniu stóp procentowych nie oznacza rozpoczęcia cyklu obniżek, sugerując, że decydenci nie chcą wiązać sobie rąk. Podobnie jak w przypadku innych banków centralnych, które obserwujemy, tematem przewodnim dla NBP pozostaje niepewność oraz zależność decyzji od danych.

Odnosząc się do przyszłości, prezes wyraził wątpliwość, że decyzja o kolejnej modyfikacji stóp może zostać podjęta w przyszłym miesiącu, kierując uwagę na lipiec (kiedy opublikowane zostaną nowe projekcje) lub jesień. Nie mogło to pozostać bez odpowiedzi rynku – kontrakty FRA opisujące przewidywaną ścieżkę WIBOR-u zauważalnie wzrosły, a kurs EUR/PLN obniżył się o 1-1,5 grosza, do okolic 4,26. Wcześniej rynek dostrzegał realną szansę na cięcie o 50 pb. już w czerwcu, obecnie nie widzi perspektyw na cięcie większe niż 25 pb. W perspektywie całego roku szacuje, że stopy mogą obniżyć się jeszcze o ponad 100 pb. Należy jednak zwrócić uwagę, że wyceny te są wyjątkowo wahliwe i w najbliższym czasie możemy obserwować dalsze ich dostosowania.

Bazując na retoryce Glapińskiego obecnie wydaje się, że w czerwcu o podobnie dużym cięciu jak wczorajsze można raczej zapomnieć. Biorąc pod uwagę częste wolty i zaskoczenia ze strony prezesa NBP, pomimo jego retoryki, na tym etapie nie możemy zupełnie wykluczyć obniżki w czerwcu, choć – o ile dane nie zaskoczą istotnie w dezinflacyjnym kierunku – bardziej realistycznym terminem na kolejne cięcie wydaje się lipiec lub późniejszy okres. Podtrzymujemy opinię, że w tym roku NBP zdecyduje się łącznie na cięcia o co najmniej 100 pb. (a więc jeszcze o co najmniej 50 pb., uwzględniając wczorajszą obniżkę).

Autor: Roman Ziruk – starszy analityk Ebury

Rynek wtórny mieszkań hamuje: ceny spadają, ofert coraz mniej – sprzedający czekają na „Pierwsze Klucze”

W Warszawie średnia cena metra kwadratowego mieszkań na rynku wtórnym jest już o 4% niższa niż przed rokiem, a w Krakowie – o 3%. Nie tylko w stolicy i Krakowie, ale też we Wrocławiu, Trójmieście i Poznaniu kwiecień był kolejnym miesiącem, który upłynął pod znakiem stabilizacji lub spadku średniej ceny metra kwadratowego. Jednak w Łodzi poszła ona w górę o 2% a w miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii – o 1% – wynika z danych portalu GetHome.pl.

– W Łodzi kwiecień był drugim miesiącem z rzędu, w którym średnia cena metra kwadratowego mieszkań z drugiej ręki poszybowała w górę o 2%, co oznacza, że od lutego wzrosła z ok. 8,6 tys. do ok. 8,9 tys. zł.  Czy należy się tym przejmować? Średnią mógł wywindować dopływ droższych lokali, które próbują sprzedawać inwestorzy spekulacyjni, czyli tzw. flipperzy – przyznaje Marek Wielgo, ekspert portalu GetHome.pl.

Wyk.1 - Ceny na rynku wtórnym-kwiecień 2025-M

Łódź jest wciąż jedną z najtańszych metropolii. Podobnie zresztą jak miasta Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii (ok. 8,6 tys. zł/m kw.). Na rynku wtórnym wysoki udział mają tam mieszkania w PRL-owskich blokach i starych kamienicach. Wzrost średniej ceny metra kwadratowego może być w dużej mierze efektem rosnącego odsetka nowych lokali, których w ostatnich latach powstawało bardzo dużo.

Tymczasem w pozostałych metropoliach średnia cena metra kwadratowego mieszkań oferowanych na rynku wtórnym albo spadła, albo utrzymała poziom z marca. Z danych portalu GetHome.pl wynika, że 2% obniżka miała miejsce w Krakowie (do ok. 17,1 tys. zł/m kw.), a 1% – we Wrocławiu (ok. 14,3 tys. zł/m kw.). Średnia nie drgnęła w kwietniu w Warszawie (ok. 17,8 tys. zł/m kw.), Trójmieście (ok. 15,8 tys. zł/m kw.) i Poznaniu (ok. 11,7 tys. zł/m kw.).

Ekspert portalu GetHome.pl zwraca uwagę, że w Warszawie i Krakowie średnia cena metra kwadratowego jest już niższa niż przed rokiem o odpowiednio 4% i 3%.  W tym okresie najbardziej wzrosła ona w Łodzi (+5%), a najmniej w Poznaniu i Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii  (+1%).

Kwiecień przyniósł też niepokojące zjawisko, jakim jest duży spadek liczby oferowanych mieszkań na rynku wtórnym i to we wszystkich metropoliach równocześnie! Jak wynika z danych przeszukiwarki portali nieruchomości Adradar,  w Warszawie liczba unikalnych ofert sprzedaży mieszkań zmniejszyła się w ciągu minionego miesiąca aż o 21%. Także w pozostałych metropoliach mieliśmy do czynienia z dwucyfrowymi spadkami: o 18% w Krakowie (do 9,8 tys. lokali), o 16% w Łodzi (5,7 tys.), o 15% w Poznaniu (4,1 tys.), o 14% w Trójmieście (8,9 tys. ), o 11% w Katowicach (2,7 tys.) i Wrocławiu (10,4 tys.).

Wygląda na to, że podobnie jest w innych miastach. Z danych Adradar wynika, że pod koniec kwietnia w całym kraju było zamieszczonych ok. 155 tys. unikalnych ofert sprzedaży mieszkań, czyli o ponad 11% mniej niż miesiąc wcześniej. Co ważne, w kwietniu na rynku wtórnym pojawiło się 33 tys. nowych unikalnych ofert, czyli o 24% mniej niż w marcu. Z drugiej strony wycofano ich 52,5 tys. ofert, czyli o 52% więcej. Nie można wykluczyć, że wielu potencjalnych nabywców, którzy mają wystarczającą zdolność kredytową, przyspieszyło decyzję zakupową. Niedawne doświadczenie z Bezpiecznym Kredytem 2% pokazało, że pojawienie się dopłat do kredytów w zapowiadanym przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii programie „Pierwsze Klucze” może skutkować wzrostem cen najtańszych mieszkań.

Wyk.2 - Ceny na rynku wtórnym-kwiecień 2025-R

Pamiętajmy jednak, że cześć lokali sprzedający wycofują z rynku, np. ze względu na brak zainteresowania ofertą albo zmianę planów. W obecnej sytuacji rynkowej jest bardziej prawdopodobne, że przeważa ta druga opcja. Innymi słowy część sprzedających postanowiła czekać na nowy program wsparcia kredytobiorców. Tym bardziej, że w ofercie deweloperów jest obecnie tak dużo nowych mieszkań, że sprzedający używane nie mają argumentów za podwyżkami cen. Zaś ci, którym zależy na szybkiej sprzedaży, muszą spuszczać z tonu.

Wyk. 3 - Ceny na rynku wtórnym-kwiecień 2025-oferta-miasta

W efekcie już tylko w Krakowie ceny używanych mieszkań w przeliczeniu na metr kwadratowy są wyższe niż nowych. W pozostałych metropoliach droższe są mieszkania w ofercie firm deweloperskich, np. w Łodzi i Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii o 23%.Wyk.4 - Ceny na rynku wtórnym-kwiecień 2025-oferta-kraj

Inwestycje to za mało – transformacja ochrony zdrowia potrzebuje świadomego projektowania

Transformacja systemu ochrony zdrowia wymaga dziś nie tylko inwestycji w technologie, ale przede wszystkim świadomego projektowania innowacji – w odpowiedzi na realne potrzeby placówek, pacjentów i rynku. Podczas debaty „Innowacje w zdrowiu”, zorganizowanej w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego, eksperci zwracali uwagę na znaczenie spójnych mechanizmów wdrażania usprawnień, rolę narzędzi unijnych w stymulowaniu zmian oraz wyzwania związane z testowaniem i standaryzacją nowych rozwiązań. Partnerem wydarzenia była firma doradcza Deloitte.

Usprawnianie narzędzi i usług ochrony zdrowia poprzez nowe technologie staje się coraz istotniejszym tematem, m.in. ze względu na rozwój sztucznej inteligencji, niedobór kadr i starzejące się społeczeństwo. Podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego temat cyfryzacji tego sektora omówiono w ramach debaty pt. „Innowacje w zdrowiu”, której partnerem była firma Deloitte. Uczestnicy dyskusji analizowali m.in. kwestie finansowania transformacji branży medycznej, konieczność generowanych pomysłów w oparciu o potrzeby rynku, a także korzyści ze stworzenia strategii rozwoju tego sektora.

Unijne wsparcie – istotne mimo ograniczeń

Wątkiem cyklicznie powracającym podczas panelu była kwestia finansowania innowacji i stymulowania ich poprzez Krajowy Plan Odbudowy oraz program FEnIKS. Podkreślono, że narzędzia te pomagają budować połączenie między cyfrowymi rozwiązaniami a potrzebami społecznymi i publicznymi. Część ekspertów stwierdziła także, że wymogi KPO w znacznym stopniu stymulują polski rynek medyczny do rozwoju. Zwrócono jednak uwagę, że brak tego rodzaju wsparcia nie zatrzymałby modernizacji polskiego systemu ochrony zdrowia.

Projekty, takie jak KPO i FEnIKS, są niezwykle ważne, ponieważ wyznaczają kierunki rozwoju rynku i umożliwiają standaryzację rozwiązań. Jednak i bez nich innowacje byłyby inicjowane, a następnie finansowane z innych źródeł – zarówno własnych, jak i zewnętrznych. Zdarza się też, że możliwość skorzystania z KPO zachęca część podmiotów do wdrożenie usprawnień w późniejszym terminie. Przez ostatnie trzy lata dostawcy systemów informatycznych często zwracali uwagę na tego typu postawę placówek medycznych. Warto zwrócić też uwagę, że środki z KPO to duża szansa, ale ich wykorzystanie zgodnie unijnymi wymaganiami i ramami czasowymi bywa wyzwaniem. Jednak z drugiej strony narzucanie przez KPO i FEnIKS określonych wymagań zakupowych i ram czasowych może przyspieszyć transformację ochrony zdrowia, choć równocześnie zmusza do dostosowania już gotowych rozwiązań do wymaganych założeń – mówi Władysław Mizia, lider konsultingu dla sektora opieki medycznej w Deloitte.

Weryfikacja nowych i istniejących rozwiązań

Wprowadzanie innowacji w sektorze ochrony zdrowia wymaga nie tylko otwartości na nowe rozwiązania, ale także odpowiednich mechanizmów ich testowania i oceny skuteczności. W tym kontekście eksperci podkreślili znaczenie badań pilotażowych. Zwrócono jednak uwagę na ograniczenia związane z finansowaniem ich z budżetu Narodowego Funduszu Zdrowia. Zdaniem części panelistów, lepszym rozwiązaniem byłoby pokrywanie tego typu działań z innych źródeł niż publiczne. Wskazali oni, że nadrzędny cel tego typu testów to nie przywrócenie grupy badawczej do zdrowia – czyli ten przyświecający usługom świadczonym przez NFZ – ale sprawdzenie efektywności innowacji. Inną obserwacją wskazaną podczas dyskusji była niska odporność systemu publicznego na niepowodzenia weryfikowanych rozwiązań, a także opory przed wycofaniem z rynku częściowo nieskuteczne produktu objętego pilotażem.

Systemowe podejście do innowacji

Wspieranie innowacji wymaga przemyślanej strategii i odpowiednich narzędzi organizacyjnych. W związku z tym podczas panelu podkreślono potrzebę opracowania spójnych działań ułatwiających wprowadzanie nowych rozwiązań na rynek. Eksperci wskazali na znaczenie uporządkowania całego procesu poprzez jasne procedury i przejrzyste ramy postępowania. Skuteczne zarządzanie inicjatywami, zwłaszcza tymi zgłaszanymi przez mniejsze firmy, uznano za jeden z najistotniejszych czynników sukcesu nowatorskich projektów.

Mówiąc o systemowym podejściu do innowacji i startupów, widzimy wiele obszarów wymagających usprawnienia. Brak jasnych ram powoduje, że technologie często powstają bez wcześniejszego zweryfikowania potrzeby rynkowej. Prowadzi to do tworzenia narzędzi, na które szpitale nie zgłaszają zapotrzebowania lub korzystają już z podobnych usług. Ważne jest więc, by innowacje były generowane w oparciu o plan biznesowy i research. Istotne jest też powoływanie zespołów, które pomogą w szukaniu inwestorów i placówek potrzebujących danego rozwiązania. Działania te, w połączeniu z jasną ścieżką wprowadzania usprawnień, mogą znacznie przyspieszyć cyfryzację szpitali. Warto jednak nie tworzyć tego typu procedur od zera. Dobrą praktyką jest inspirowanie się tymi, które skutecznie wdrożono już w innych krajach lub w Polsce, na przykład w Instytucie Matki i Dziecka – mówi Władysław Mizia.

Zdaniem ekspertów, dla sektora medycznego ważne jest nie tylko analizowanie modeli działania innych krajów, ale także ocenianie wdrożonych przez nie innowacji. Podczas panelu zgodzono się, że warto wykorzystywać już opracowane narzędzia, jeśli ich skuteczność i opłacalność zostały potwierdzone. Zwrócono jednak uwagę, że dla zapewnienia bezpieczeństwa istotna jest dokładna weryfikacja zagranicznych rozwiązań czy też aplikacji przed wprowadzeniem ich na lokalny rynek.

Fundacja rodzinna a CIT: Wynagrodzenie dla fundatora to ukryty zysk – potwierdził WSA w Łodzi

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi potwierdził, że fundacja rodzinna musi zapłacić 15% podatku CIT od wynagrodzenia wypłacanego fundatorowi z tytułu kontraktu menedżerskiego, uznając takie świadczenie za tzw. „ukryty zysk”. Mimo licznych preferencji podatkowych przysługujących fundacjom rodzinnym, przedsiębiorcy powinni pamiętać, że wynagrodzenia za usługi zarządzania i kontroli na rzecz fundatora, beneficjenta lub podmiotu powiązanego, zawsze będą podlegać opodatkowaniu, nawet jeśli zostały ustalone na warunkach rynkowych.

Fundacja rodzinna nie jest całkowicie zwolniona z podatku CIT

Fundacja rodzinna jest zobowiązana do zapłaty podatku dochodowego od osób prawnych w przypadku prowadzenia działalności gospodarczej wykraczającej poza tzw. dozwoloną działalność gospodarczą wymienioną w art. 5 ustawy o fundacji rodzinnej. Wówczas będzie zobowiązana do zapłaty podatku w stawce 25% od dochodów z takiej działalności.

Przy czym, model opodatkowania fundacji rodzinnej jest także nieco zbliżony do opodatkowania tzw. estońskim CIT. W założeniu do opodatkowania dojdzie przy transferze środków z fundacji, wówczas fundacja musi zapłacić podatek w stawce 15%. Są to niezależnie opodatkowane zdarzenia od powyższego dochodu z tzw. niedozwolonej działalności gospodarczej.

Należy pamiętać o kategorii ukrytych zysków

W art. 24q ustawy o CIT wskazano, które dokładnie transfery będę wiązały się z obowiązkiem zapłaty podatku. Są to m.in. świadczenia w postaci ukrytych zysków. Następnie wymieniono konkretne świadczenia, które za takie powinny być uznawane. Jednym z nich są świadczenia na rzecz beneficjenta, fundatora lub podmiotu powiązanego z beneficjentem, fundatorem lub fundacją rodzinną z tytułu usług zarządzania i kontroli (art. 24q ust. 1a pkt 3 lit. a ustawy o CIT).

Wynagrodzenie za kontrakt menadżerski także jest opodatkowane

W interpretacji indywidualnej z dnia 19 grudnia 2023 r., znak: 0111-KDIB2-1.4010.423.2023.2.AJ, wnioskodawca zadał pytanie dotyczące kontraktu menadżerskiego zawartego pomiędzy fundacją rodzinną a fundatorem. W opisie zdarzenia przyszłego wskazano, że „fundator będzie członkiem zarządu fundacji. Jednocześnie z fundatorem zostanie zawarty kontrakt menadżerski na podstawie, którego fundator będzie zarządzał oraz kontrolował Fundację i jej majątek oraz jej działalność gospodarczą. Z tytułu kontraktu menadżerskiego Fundator będzie otrzymywał wynagrodzenie. Wynagrodzenie zostanie ustalone na warunkach rynkowych. Będzie wypłacane na rzecz fundatora za pośrednictwem rachunku bankowego”.

Zdaniem wnioskodawcy z tego tytułu nie powstanie ukryty zysk, a przez to fundacja rodzinna nie będzie zobowiązana do zapłaty podatku CIT. Tego zdania nie podzielił Dyrektor KIS. Ustawodawca podatkowy wprost wymienił przecież jako ukryty zysk świadczenia na rzecz fundatora z tytułu usług zarządzania i kontroli, a z takimi mamy do czynienia w tej sprawie.

Sprawa trafiła do Sądu

Następnie interpretacja indywidualna została zaskarżona do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Sąd wyrokiem z 11 kwietnia 2024 r., sygn. I SA/Łd 134/24, podzielił jednak stanowisko organu. Sąd wyjaśniał, że kontrakt menadżerki jest umową nienazwaną, a zgodnie z dorobkiem orzeczniczym przedmiotem takiej umowy jest przejęcie przez zarządcę (menadżera) czynności zarządzania przedsiębiorstwem. A to doprowadziło do następujących konkluzji: „zakres świadczonych usług na rzecz fundacji rodzinnej w ramach zawartej umowy kontraktu menedżerskiego z fundatorem/beneficjentem wprost odzwierciedla więc zakres, jaki został objęty przez ustawodawcę w ramach definicji ukrytych zysków wymienionej w art. 24q ust. 1a pkt 3 lit. a ustawy CIT (czyli powyżej wymienionym – dopisek własny)”.

Trudno odmówić racji sądowi

Orzeczenie jak na razie jest nieprawomocne. Trzeba jednak zauważyć, że chociażby wskutek zastosowania wykładni językowej przepisów, nie sposób z sądem się nie zgodzić. Wynagrodzenie za kontrakt menadżerski dla fundatora, beneficjenta fundacji rodzinnej lub podmiotu powiązanego z nimi, jest typowym przykładem świadczeń w postaci ukrytych zysków. Podatnicy powinni zatem pamiętać – wynagrodzenia za takie kontrakty zawsze będą opodatkowane po stronie fundacji rodzinnej w stawce 15% podatku CIT. Fundacja rodzinna to element strategii family office, która oferuje wiele benefitów dla właścicieli majątków, firm rodzinnych. Trzeba tylko wiedzieć jak z nich korzystać.

Autor: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec, specjalizująca się w ochronie majątku, w tym w tworzeniu fundacji rodzinnych i planowaniu sukcesji

Polacy i Czesi tną stopy, FED bez zmian

Na wczorajszych posiedzeniach Czesi obcięli stopy procentowe o 0,25%, Polacy o 0,5%, a Amerykanie utrzymali wskaźniki na niezmienionych poziomach.

RPP obniża stopy procentowe o 0,5%

Zgodnie z dominującymi oczekiwaniami, stopy procentowe poszły w dół o 0,5% na wczorajszym posiedzeniu. Rada Polityki Pieniężnej ma duże zamiłowanie do cięć tuż przed wyborami – poprzednie miały miejsce tuż przed parlamentarnymi. Oceniając ten zbieg okoliczności, warto jednak poczekać, czy to jednorazowe działanie, czy zobaczymy kolejne ruchy dalej. Dzisiaj ważna konferencja prasowa, która może rzucić więcej światła na tę kwestię. Warto jednak zauważyć, że sytuacja makroekonomiczna dawała sporo przestrzeni na obniżki stóp procentowych. Mowa głównie o inflacji wyraźnie poniżej prognoz NBP. Analitycy przypuszczają, że na dzisiejszej konferencji padnie zapowiedź czekania na dalsze kroki i obserwowania sytuacji. Patrząc jednak w kalendarz, to oczekiwanie powinno trwać zaledwie do lipca, kiedy to można spodziewać się kolejnego cięcia. Wtedy powinniśmy zobaczyć kolejny spadek inflacji.

Czesi również tną stopy

Wczoraj poznaliśmy również decyzję Czeskiego Narodowego Banku. Czesi obniżyli stopy procentowe o 0,25%. Co ciekawe, w przeciwieństwie do nas, mają oni stałą godzinę publikacji takich danych. W Polsce natomiast jest ona mocno płynna. Oczekiwana była zmiana, więc decyzja zapadła później. W przypadku Czechów warto zwrócić uwagę, że tam seria obniżek stóp procentowych trwa już dłuższy czas. W rezultacie, pomimo tego, że w szczycie inflacji podnieśli oni stopy procentowe do 7%, czyli 0,25% wyżej niż Polacy, teraz mają niższą stawkę. Obecnie u naszych sąsiadów główna stopa wynosi 3,5%, a u nas 5,25%. Wczoraj po decyzji było widać delikatne umocnienie czeskiej korony.

Za oceanem bez zmian

Wczorajsza decyzja FED nie tylko doprowadziła do pozostawienia stóp procentowych na niezmienionym poziomie, ale również zdaje się wyjaśniać kwestię braku tych zmian w czerwcu. Jeszcze wczoraj kontrakty terminowe na stopę pokazywały ponad 50% szans na czerwcową obniżkę. Dzisiaj jest to ledwo 20%. Dodatkowym powodem jest zapowiedź Jerome Powella wykluczająca wyprzedzające cięcia. Chce on w ten sposób amortyzować negatywny wpływ wojny handlowej. Jeżeli nie wydarzy się zatem coś nadzwyczajnego, za półtora miesiąca znów zobaczymy stopy procentowe na tym samym poziomie. Skoro spadają szanse na obniżki, inwestorzy patrzą przychylniej na amerykańską walutę. Było to widać wczoraj na kursie EURUSD, gdzie dolar wyraźnie umacniał się po decyzji i konferencji.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

13:00 – Wielka Brytania – decyzja w sprawie stóp procentowych,

14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewskigłówny analityk w InternetowyKantor.pl

Leasing 2040: ZPL prezentuje wizję przyszłości branży – ekologia, cyfryzacja i usługi jutra

  • Leasing 2040 to mapa możliwych kierunków rozwoju branży na kolejne dekady
  • Kluczowe obszary to ekologia, cyfryzacja i usługi szyte na miarę
  • ZPL będzie wspierać branżę w wyborze priorytetów i wdrażaniu innowacji

Związek Polskiego Leasingu zakończył proces futures thinking, którego celem było wypracowanie wizji rozwoju branży leasingowej w perspektywie roku 2040. W inicjatywie „Leasing 2040” wzięli udział liderzy firm leasingowych, eksperci, studenci oraz przedstawiciele świata innowacji, by wspólnie określić kierunki, w jakich powinien podążać sektor w dobie transformacji technologicznej, ekologicznej i społecznej.

Wnioski i rekomendacje wynikające z projektu zostały zaprezentowane podczas 7. już edycji e-Leasing Day. Doroczna konferencja organizowana przez Związek Polskiego Leasingu właśnie wystartowała i potrwa do jutra. Wydarzenie gromadzi kluczowych przedstawicieli sektora leasingowego i technologicznego.

Proces, przeprowadzony z udziałem Zuzanny Skalskiej i Rafała Kołodzieja, wskazał trzy horyzonty zmian, które będą kształtować przyszłość leasingu: ekspansję ekologii i elastycznych usług, transformację modelu działania w duchu gospodarki obiegu zamkniętego oraz hiperpersonalizację opartą na danych i technologii.

Wśród kluczowych wniosków znalazły się:

  • konieczność intensywnego finansowania eko-aktywów i wspierania oceny ekologicznej,
  • rozwój modeli XaaS (everything-as-a-service) oraz ekonomii współdzielenia,
  • wdrażanie rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji i digitalizacji,
  • wsparcie klientów indywidualnych dzięki hiperpersonalizowanym usługom,
  • rola leasingu jako narzędzia wspierającego dobrostan, rekreację oraz zdrowie.
Krzysztof Polcyn, dyrektor Departamentu Innowacji w EFL, lider projektu, współlider Grupy ds. digitalizacji ZPL
Krzysztof Polcyn, dyrektor Departamentu Innowacji w EFL, lider projektu, współlider Grupy ds. digitalizacji ZPL

–  Warsztaty zostały zorganizowane zgodnie z metodologią futures thinking, której założeniem jest traktowanie przyszłości jako narzędzia do podejmowania decyzji tu i teraz, a nie próby jej przewidywania. Podczas warsztatów uczestnicy analizowali m.in.: megatrendy, czyli obraz dużych, globalnych zmian i ich potencjalny wpływ na branżę leasingową, sygnały zmian – pojawiające się innowacje w różnych branżach, które mogą mieć wpływ na transformację świata leasingu – mówi Krzysztof Polcyn, dyrektor Departamentu Innowacji w EFL, lider projektu, współlider Grupy ds. digitalizacji ZPL. – Wskazywaliśmy na możliwe kierunki rozwoju usług finansowych wynikające z upowszechnienia nowych technologii i zmiany zachowań ludzi. Tworzyliśmy różne scenariusze przyszłości, a także omawialiśmy rolę Związku Polskiego Leasingu w realizacji tych scenariuszy – dodaje.

W ramach rekomendacji płynących z raportu dla ZPL wskazano m.in. potrzebę promocji zielonej transformacji cyfrowej w tym konieczność uznania leasingu jako kwalifikowanego kosztu w projektach zielonej transformacji z wykorzystaniem funduszy lub dotacji, promocję legislacji wspierającej dalszą digitalizację branży i otwarcie jej na obszar konsumencki i gospodarkę obiegu zamkniętego oraz wspieranie nowych modeli usług opartych na doświadczeniu klienta i współpracy międzysektorowej.

Leasing 2040 to nie gotowa strategia, ale zestaw możliwych kierunków, z których musimy wspólnie wybrać te najważniejsze dla naszej branży i Związku. To zaproszenie do refleksji, decyzji i działania tu i teraz – podkreśla Monika Constant, prezeska Związku Polskiego Leasingu. – Naszą rolą jako ZPL jest nie tylko reprezentowanie interesów branży, ale aktywne kreowanie przyszłości poprzez współpracę, inicjowanie innowacyjnych projektów czy przygotowanie nowych modeli biznesowych ale także odpowiedzialne przywództwo – dodała.

Projekt „Leasing 2040” jest ważny dla polskiego sektora leasingowego, bo to dowód na to, że branża nie tylko nadąża za zmianami, ale jest gotowa je współtworzyć.

Ceny paliw spadają, ropa najtańsza od 2021 roku

W ciągu ostatniego tygodnia ceny benzyny 95-oktanowej oraz oleju napędowego spadły. Obie ceny – benzyny 95 oraz diesla – zmniejszyły się o 4 grosze za litr. Cena przebiła próg 6 zł za litr.

Cena ropy Brent na giełdzie w Rotterdamie spadła o 4,5 dolara za baryłkę, co oznaczało znaczący przełom – cena zeszła poniżej poziomu 65 dolarów za baryłkę, osiągając najniższy poziom od lutego 2021 roku.

Ośmiu producentów należących do grupy OPEC+, na czele z Arabią Saudyjską, zgodziło się w sobotę na zwiększenie wydobycia o kolejne 411 000 baryłek dziennie w czerwcu. Decyzja ta zapadła miesiąc po tym, jak OPEC+ zaskoczył rynek, ustalając wzrost produkcji w maju na taką samą ilość. Czerwcowy wzrost wydobycia jest prawie trzykrotnie wyższy niż prognozowane pierwotnie przez Goldman Sachs 140 000 baryłek dziennie. Te działania oznaczają, że w ciągu dwóch miesięcy OPEC+ wprowadza na rynek ponad 800 000 baryłek dziennie dodatkowego surowca.

Ceny ropy w kwietniu odnotowały największy miesięczny spadek od 2021 roku. Zwiększenie ceł przez prezydenta USA Donalda Trumpa wywołało obawy przed recesją, która mogłaby ograniczyć popyt na ropę, podczas gdy OPEC+ szybko zwiększa podaż. „Naszym głównym przekonaniem pozostaje, że wysoka dostępność mocy produkcyjnych i wysokie ryzyko recesji sprawiają, że ryzyko dla cen ropy jest skierowane raczej w dół, mimo relatywnie napiętej sytuacji na rynku bieżącym” – napisał Daan Struyven, szef działu analiz rynku ropy w Goldman Sachs, w raporcie dla klientów w niedzielę. Bank inwestycyjny obniżył swoją prognozę dla cen ropy w USA na ten rok o 3 dolary – do 56 dolarów za baryłkę, co odpowiada cenie ropy Brent na poziomie około 56 dolarów.

Oczekuje się, że ceny paliw w najbliższym czasie ustabilizują się, z możliwym dalszym spadkiem o 3–5 groszy za litr. Głównymi czynnikami, które będą kształtować przyszłe zmiany cen, pozostają notowania ropy naftowej.

Komentarz przygotował Marcin Wawrzkiewicz, Country Manager Malcom Finance w Polsce

Kondycja finansowa Polaków: duże różnice między grupami wiekowymi i zawodowymi

Obecnie 49,1% Polaków dobrze ocenia swoją sytuację finansową, a 27,3% źle ją widzi. 20,5% rodaków nie postrzega jej ani pozytywnie, ani negatywnie. Natomiast tylko 3,1% nie umie się w tej kwestii określić. Zadowolone są najczęściej osoby w wieku 18-24 lat, z miesięcznymi dochodami netto powyżej 9 tys. zł. Głównie dotyczy to Polaków będących na urlopie macierzyńskim, tacierzyńskim lub wychowawczym. Z kolei nieusatysfakcjonowani są przede wszystkim seniorzy, uzyskujący co miesiąc 1000-2999 zł na rękę. Ponadto źle oceniają swoją sytuację finansową bezrobotni i renciści.

Jak wynika z raportu platformy analityczno-badawczej UCE RESEARCH i kancelarii prawa gospodarczego GKPG, obecnie 49,1% Polaków jest zadowolonych ze swojej sytuacji finansowej. 27,3% rodaków ma przeciwne zdanie. Z kolei 20,5% konsumentów twierdzi, że nie wiedzie im się ani dobrze, ani źle. Natomiast 3,1% nie potrafi się określić w tej kwestii.

– Fakt, że blisko połowa Polaków ocenia swoją sytuację finansową jako dobrą, jest umiarkowanie pozytywną wiadomością. Patrząc całościowo na wyniki badania, raczej nie ma tutaj powodów do zachwytu. Co piąty badany respondent twierdzi, że jego sytuacja jest ani dobra, ani zła. Do tego prawie co trzeci ankietowany wprost wyraża swoje niezadowolenie. Wychodzi więc na to, że spora część Polaków ma jakieś zastrzeżenia w tej kwestii – zwraca uwagę Łukasz Goszczyński, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny oraz współautor raportu z kancelarii GKPG.

Dobrze oceniają swoją sytuację finansową przede wszystkim osoby w wieku 18-24 lat (70,1% z nich), z miesięcznymi dochodami netto powyżej 9 tys. zł (77,1%), a także mieszkańcy miast liczących 200-499 tys. ludności (57%). – Młode osoby z reguły nie mają jeszcze poważnych zobowiązań finansowych, więc sporo wydatków im zwyczajnie odpada. Szczególnie dobrze się wiedzie osobom, które uzyskują dochody powyżej średniej krajowej i do tego mieszkają w dużych lub średnich miastach – komentuje mec. Łukasz Goszczyński.

Biorąc pod uwagę status zawodowy, respondenci zostali podzieleni na 8 grup (m.in. pracujący w pełnym wymiarze godzin, zajmujący się domem czy bezrobotni). Badanie wykazało, że dobrze oceniają swoją sytuację finansową przede wszystkim Polacy będący na urlopie macierzyńskim, tacierzyńskim lub wychowawczym (60% z nich). Dalej w zestawieniu są osoby studiujące lub uczące się (53,7%), a także pracujące w pełnym wymiarze godzin (53,2%).

– Z reguły osoby, które są na ww. urlopach, mają ustabilizowaną sytuację życiową, w tym finansową. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich, ale sporej części tej grupy na pewno. Z kolei studenci i uczniowie mają jeszcze czas na myślenie o pracy zawodowej. Często są na utrzymaniu rodziców i czują beztroskę. Później, gdy zaczynają pracować na własny rachunek, ta optyka nieco się zmienia – podkreśla ekspert z kancelarii GKPG.

Z kolei źle oceniają swoją sytuację finansową przede wszystkim osoby w wieku 65-74 lat (33,9% z nich), z miesięcznymi dochodami netto na poziomie 1000-2999 zł (47,4%), a także mieszkańcy wsi i miejscowości liczących do 5 tys. ludności (31,2%). Jak zauważają analitycy z UCE RESEARCH, im mniejsza jest miejscowość, tym niższe są zarobki. I to właśnie przekłada się na trudniejszą sytuację materialną.

– Seniorzy mają z reguły niskie emerytury, które często nie pokrywają ich bieżących potrzeb, począwszy od opłat za dom, w tym media, przez art. pierwszej potrzeby, a skończywszy na lekach. Do tego w ostatnich czasach to wszystko bardzo podrożało, więc naturalnie starszym osobom zrobiła się swego rodzaju dziura w domowym budżecie. Nie od dziś wiadomo, że przejście na emeryturę w Polsce jest dość trudnym procesem, a nawet bardzo bolesnym zderzeniem z twardą rzeczywistością, szczególnie od tej strony materialnej – mówi współautor raportu.

Ponadto z badania wynika, że źle oceniają swoją sytuację finansową głównie osoby bezrobotne (53,5% z nich). Dalej w tym zestawieniu są Polacy będący na rencie (45,7%). Potem widać rodaków będących na emeryturze (33,4%), a także zajmujących się domem (również 33,4%).

– Nie jest dla mnie żadnym zaskoczeniem duży udział osób bezrobotnych i pobierających rentę wśród tych, które źle oceniają swoją sytuację finansową. Natomiast wyższego wskaźnika spodziewałem się wśród emerytów z uwagi na wysokość otrzymywanych emerytur. Jednak, jak widać, są oni bardziej zadowoleni z poziomu swojego życia od rencistów – podsumowuje Łukasz Goszczyński z kancelarii GKPG.

Opis metody analitycznej/badawczej

Raport pt. „Bieżąca kondycja finansowa Polaków” został przygotowany na podstawie specjalnego badania opinii publicznej, przeprowadzonego metodą CAWI (Computer Assisted Web Interview) przez platformę analityczno-badawczą UCE RESEARCH i kancelarię prawa gospodarczego GKPG na próbie 1008 dorosłych Polaków w wieku 18-80 lat.

Od partnerstwa do współodpowiedzialności – nowy model relacji CFO i CIO w erze AI

Ponad 90% CFO i CIO deklaruje partnerską relację, jednak różnice w podejściu do inwestycji technologicznych mogą spowalniać efektywność transformacji – wynika z raportu „KPMG 2025 CFO & CIO Collaboration Survey”. Choć liderzy finansowi i technologiczni zgadzają się co do strategicznej roli technologii, to różnią się w ocenie poziomu budżetów, zwrotu z inwestycji czy zakresu decyzyjności w obszarze AI. Raport wskazuje, że sukces transformacji cyfrowej coraz częściej zależy od jakości współpracy między tymi dwiema funkcjami.

Jak pokazuje badanie przeprowadzone przez KPMG wśród przedstawicieli dużych firm, aż 92% CFO (dyrektorów finansowych) i CIO (dyrektorów ds. technologii) postrzega swoją relację jako partnerską – z czego 58% jako „bardzo partnerską”. Jednocześnie niemal jedna trzecia (31%) dyrektorów finansowych uważa budżet na innowacje za zbyt wysoki, podczas gdy prawie tyle samo (29%) CIO ocenia go jako niewystarczający. Ponad połowa ankietowanych jest jednak zgodna, że poziom inwestycji w technologie jest obecnie odpowiedni.

Jednym z głównych punktów spornych pozostaje ocena zwrotu z inwestycji technologicznych – jako wyzwanie wskazuje go 39% CFO i 49% CIO. Dodatkowo, zarówno CFO (59%), jak i CIO (61%) przypisują sobie główną rolę decyzyjną w obszarze sztucznej inteligencji, co rodzi pytania o efektywny podział odpowiedzialności. Mimo tych różnic aż 93% respondentów przyznaje, że wdrożenie AI zintensyfikowało współpracę między tymi funkcjami – choć tylko niewielka część (22% CFO i 33% CIO) zauważyła rzeczywiste współdzielenie odpowiedzialności.

Generatywna sztuczna inteligencja (GenAI) staje się nowym katalizatorem współpracy między dyrektorami finansowymi i technologicznymi. Dla 37% respondentów sprzyja ona wzmacnianiu wspólnych celów strategicznych, a dla 33% – zwiększa potrzebę częstszej komunikacji. Co istotne, CIO znacznie częściej niż CFO dostrzegają wpływ GenAI na integrowanie procesów planowania i budżetowania (41% CIO vs. 20% CFO), co może prowadzić do asymetrii oczekiwań i konieczności lepszego synchronizowania priorytetów.

Obserwujemy, że inwestycje w nowe technologie – zwłaszcza w rozwiązania oparte na AI – coraz częściej wymagają zintegrowanego podejścia, które łączy spojrzenie strategiczne z finansową dyscypliną. Coraz wyraźniej widać, że brak wspólnego języka między obszarem technologii a obszarem finansów opóźnia kluczowe decyzje lub prowadzi do niewykorzystania pełnego potencjału inwestycji. Tam, gdzie pojawia się realna współpraca zyskuje na tym zarówno efektywność wdrożeń, jak i tempo skalowania innowacji. Z perspektywy pracy z spółkami działającymi w Polsce widzimy, że nie chodzi o tworzenie nowych struktur, ale o budowanie wspólnych mechanizmów oceny i priorytetyzacji inicjatyw technologicznych. AI staje się dziś katalizatorem tej zmiany – wymusza nie tylko inwestycje, ale i nowy sposób współpracy między technologią a finansami – mówi Andrzej Gałkowski, Partner, Lider doradztwa dla sektora bankowego, Head of AI w KPMG w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej.

Współpraca CFO i CIO przestaje być kwestią operacyjną – staje się jednym z kluczowych warunków powodzenia transformacji technologicznej. Dzisiejsze wyzwania – od wdrażania AI, przez ocenę zwrotu z inwestycji, po adaptację do dynamicznego rynku – wymagają zintegrowanego przywództwa opartego na wspólnej wizji i wzajemnym zrozumieniu. Raport KPMG potwierdza, że różnice w priorytetach, języku i sposobie mierzenia efektów nadal stanowią barierę. Jednak organizacje, które potrafią je przezwyciężyć, zyskują realną przewagę. Widoczny w badaniu rosnący wpływ CFO na decyzje technologiczne – i odwrotnie – wskazuje na konieczność wypracowania nowych modeli współodpowiedzialności. Firmy coraz częściej porzucają silosy na rzecz interdyscyplinarnych zespołów i wspólnych wskaźników sukcesu, co sprzyja podejmowaniu lepszych, bardziej świadomych decyzji inwestycyjnych. W obliczu rosnących nakładów na technologię, presji na efektywność i niepewności związanej z tempem zmian, to właśnie jakość współpracy między funkcjami będzie decydować o tym, kto rzeczywiście skorzysta z potencjału AI i innowacji – a kto pozostanie w tyle – komentuje Jarosław Konopka, Dyrektor, Lider Zespołu CFO Advisory w KPMG w Polsce.

Do najczęściej wskazywanych barier utrudniających efektywną współpracę CFO i CIO należą różnice w poziomie wiedzy technologicznej (zdaniem 39% respondentów) oraz odmienne priorytety i cele biznesowe (39%). Rzadziej wskazywano problemy komunikacyjne (28%) czy organizacyjną silosowość (27%). Dane te potwierdzają, że skuteczna współpraca wymaga nie tylko zaufania i wspólnych celów, ale także kompetencyjnego zbliżenia i wzajemnego rozumienia perspektywy drugiej strony.

Niewyspani i przemęczeni – kosztowna codzienność polskich pracowników

Wzrósł odsetek Polaków niezadowolonych z jakości swojego snu. Obecnie ten problem dotyczy już 41,4%. Jednocześnie ubyło w społeczeństwie usatysfakcjonowanych osób. Teraz jest ich 52,7%. Natomiast przybyło niezdecydowanych rodaków. Aktualnie stanowią oni 5,9%. Wiadomo też, że największe kłopoty ze snem mają osoby zarabiające 5000-6999 zł netto miesięcznie. Eksperci komentujący wyniki sondażu alarmują, że niewyspani pracownicy mogą kosztować gospodarkę i pracodawców minimum 9 mld zł rocznie. To aż o 1 mld zł więcej w porównaniu do zeszłorocznego wyliczenia, ale najnowsze szacunki wcale nie zaskakują ekspertów.

Obecnie 52,7% Polaków jest zadowolonych z jakości swojego snu. Na początku 2024 roku tak deklarowało 53,8%. Z kolei przeciwne stanowisko zajmuje teraz 41,4% rodaków (poprzednio – 41%). Natomiast 5,9% uczestników sondażu jest niezdecydowanych (w zeszłej edycji – 5,2%). Dane pochodzą z raportu pt. „Sen Polaków. Straty dla gospodarki. Edycja 2025” (czwarta edycja), współautorstwa platformy ePsycholodzy.pl. Najnowsze wyniki wskazują na pogorszenie sytuacji od I kwartału 2024 roku. Wówczas więcej osób było usatysfakcjonowanych i mniej narzekało na kłopoty ze snem.

– Kiedy jako ekonomiści przyglądamy się konsekwencjom złej jakości snu, koszty z tego wynikające dzielimy na dwa rodzaje – bezpośrednie i pośrednie. Te pierwsze obejmują wydatki związane z opieką zdrowotną, takie jak wizyty u lekarza, hospitalizacje i leczenie. Te drugie wynikają z utraty produktywności z powodu absencji, prezenteizmu i wypadków. Szacuje się, że całkowity ciężar ekonomiczny deprywacji snu wynosi miliardy dolarów. To podkreśla jego znaczący wpływ zarówno na poziomie indywidualnym, jak i społecznym – komentuje dr hab. Piotr Michoń, prof. Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

Z kolei Michał Pajdak z platformy ePsycholodzy.pl przypomina, że dorosła osoba powinna spać co najmniej 7 godzin dziennie. Ograniczenie tej średniej ma bezpośredni wpływ na gospodarkę. Ekspert szacuje, że problemy ze snem pracowników kosztują pracodawców już minimum blisko 9 mld zł rocznie. Rok temu zostały obliczone na 8 mld zł rocznie. W swoim najnowszym wyliczeniu (tak samo jak poprzednio) ekspert przyjął absolutnie minimalną 1% utratę efektywności poprzez absencję lub prezenteizm (obecność w pracy bez efektywności). Szacunki nie obejmują też kosztów zastąpienia pracowników, procesów rekrutacyjnych i utraconych korzyści, związanych z odejściem klientów, a to również są spore kwoty.

– W I kwartale 2025 roku osób pracujących w naszym kraju było 17 742 tys. Problemy ze snem miało 41,4% dorosłych Polaków. Roczny wymiar wynosi 1992 godz. pracy. Utrata efektywności na poziomie 1% to ok. 2,5 dnia. Koszt dnia pracy, zakładając średnie wynagrodzenie i wydatki pracodawców, to 492 zł. W sumie w zaokrągleniu to minimum 8,75 mld zł. Jest to oczywiście bazowe wyliczenie, nieobejmujące wypadków przy pracy, symulowania jej i sabotowania – podkreśla Michał Pajdak.

Straty szacowane na minimum 9 mld zł rocznie nie zaskakują. – Już ponad 10 lat temu australijscy badacze oszacowali, że w Australii same koszty opieki zdrowotnej związane z zaburzeniami snu wynoszą 270 milionów dolarów rocznie. Natomiast należy pamiętać, że wszystkie tego rodzaju szacunki opierają się na uproszczeniach. Diabeł tkwi w szczegółach. Choćby zakładamy, że we wszystkich pracach utrata efektywności jest taka sama? Czy pracownik umysłowy straci tyle samo co osoba sprzątająca pomieszczenia biurowe? Oczywiście do każdej ekspertyzy można się tak lub inaczej przyczepić. Jednak wyżej wymieniona wygląda na rozsądnie wykonaną – ocenia prof. UEP.

Z raportu wynika również, że niezadowolone z jakości swojego snu są przede wszystkim osoby z miesięcznymi dochodami netto na poziomie 5000-6999 zł (45,2% z nich). – Polacy z ponadprzeciętnym wynagrodzeniem mogą doświadczać wyższego poziomu stresu związanego z zawodowymi i finansowymi oczekiwaniami. To w konsekwencji może prowadzić do problemów ze spaniem. Choć mogłoby się wydawać, że wyższe dochody zapewniają lepsze warunki życia, to jednak większe wymagania zawodowe i stres mogą mieć negatywny wpływ na jakość snu – wyjaśnia Michał Pajdak.

Do tego ekspert z platformy ePsycholodzy.pl zaznacza, że branże, szczególnie te o wysokiej intensywności pracy, jak technologie, finanse czy sektor kreatywny, często wymagają od swoich pracowników wielkich poświęceń. Sen jest postrzegany jako coś drugorzędnego. W takich warunkach trudno jest uwzględnić dbanie o niego jako o integralną część polityki dobrostanu pracowników. Oni sami mogą bać się mówić o problemach ze snem lub o potrzebie odpoczynku, obawiając się negatywnej oceny przełożonych.

– Duże wymagania zawodowe mogą prowadzić do zwiększonego stresu, co negatywnie wpływa na jakość snu, a nawet powoduje wypalenie zawodowe. Również zachowania liderów, takie jak ich zdolność do zarządzania stresem, mają istotny wpływ na zdrowie i dobrostan pracowników. Warto aktywnie tworzyć środowisko pracy, które minimalizuje hałas i redukuje stres, pomaga w lepszym zasypianiu i utrzymaniu snu. Ważne jest wsparcie, okazywane pracownikom, np. w formie elastycznych godzin pracy i inicjatyw prozdrowotnych. Innym rozwiązaniem są polityki promujące zdrowe zwyczaje, w tym edukację o znaczeniu snu. Mogą one zwiększyć produktywność i morale w miejscu pracy. W ten sposób organizacje mają szansę nie tylko poprawić zdrowie pracowników, ale także osiągnąć lepsze wyniki biznesowe – podsumowuje dr hab. Piotr Michoń.

Od wyczerpania do destrukcji – psychologiczne korelacje między wypaleniem a nałogiem

W dzisiejszym świecie, gdzie wymagania zawodowe i osobiste często przekraczają granice naszych możliwości, wiele osób zmaga się z poczuciem wypalenia. Jest to stan, który często kojarzony jest z chronicznym stresem, brakiem satysfakcji z pracy i ogólnym zmęczeniem emocjonalnym. W obliczu takiej sytuacji zamiast szukać zdrowych sposobów na regenerację, niektórzy mogą sięgać po substancje lub zachowania, które początkowo wydają się być ucieczką od problemów. Jak wygląda związek między wypaleniem a uzależnieniami? Co skłania ludzi do tego, aby szukać odskoczni w nałogach?

Wypalenie: Zrozumienie problemu

Wypalenie, definiowane jako zespół objawów emocjonalnych, fizycznych i psychicznych, powstaje w wyniku długotrwałego stresu i przeciążenia. Osoby wypalone często czują się wyczerpane, cyniczne i obojętne, co prowadzi do utraty pasji do pracy oraz życia osobistego. Często pojawiają się również objawy depresji i lęku. Osoby dotknięte tym stanem mogą dostrzegać w uzależnieniach, czy to od alkoholu, narkotyków, czy hazardu, sposób na ucieczkę od przeszłych rozczarowań i trudnych sytuacji.

Chaotyczne pragnienia w erze współczesnej

W erze internetu i mediów społecznościowych dostępność wszelakiego rodzaju substancji oraz zachowań, które mogą stać się uzależniające, stała się niezwykle prosta. Ludzie z otoczenia często porównują się ze sobą, co prowadzi do nierealistycznych oczekiwań wobec siebie. W sytuacji, gdy ktoś czuje się wypalony, może łatwo poddać się pokusie korzystania z dostępnych rozrywek, które na chwilę przynoszą ulgę, ale ostatecznie powodują więcej szkód.

Mechanizm ucieczki

Przekroczenie granicy i wpadnięcie w nałóg może być wynikiem różnych mechanizmów psychologicznych:

  1. Ucieczka od bólu: Osoby wypalone szukają natychmiastowej ulgi. Uzależnienie od substancji daje uczucie ulgi, jednak na krótko. W miarę upływu czasu uzależnienie zamiast pomagać, ściąga na dno emocjonalne.
  2. Zwiększona tolerancja: W miarę poprawy tolerancji organizmu na substancje czy zachowania, konieczność ich zwiększania rodzi spiralę uzależnienia. Aby uzyskać ten sam efekt, osoba musi sięgać po większe dawki lub intensywniejsze zachowania.
  3. Początkowe przyjemności: Na początku uzależnienia często występuje okres intensywnej przyjemności. To uczucie euforii może zniechęcać do refleksji nad problemem, prowadząc do dalszego rozwijania uzależnienia.
  4. Izolacja: Osoby uzależnione często wycofują się z rzeczywistości społecznej, co pogłębia ich wypalenie. Izolacja potęguje problemy psychiczne oraz utrudnia szukanie pomocy, co tworzy błędne koło.

Jak przerwać cykl?

Zrozumienie, jak wypalenie i uzależnienie są ze sobą powiązane, to klucz do przerwania tego cyklu. Oto kilka kroków, które mogą pomóc:

  1. Edukacja i świadomość: Zwiększanie wiedzy na temat wypalenia i uzależnień pozwala na bardziej świadome podejmowanie decyzji. To kluczowy element w walce z tymi problemami.
  2. Szukaj wsparcia: Ważne jest, aby nie próbować radzić sobie samodzielnie. Grupy wsparcia, terapeuci i bliscy mogą pomóc w procesie zdrowienia.
  3. Zdrowe strategie radzenia sobie: Zamiast sięgać po używki, warto inwestować w zdrowe formy relaksu, takie jak sport, medytacja, czy kultury fizyczne, które mogą pomóc w regeneracji psychicznej.
  4. Praca nad sobą: Zmiana stylu życia, kształtowanie pozytywnych nawyków oraz rozwijanie własnych pasji mogą zmniejszyć ryzyko wypalenia i uzależnienia.

Wypalenie i uzależnienie to poważne problemy, które mogą współistnieć w dzisiejszym chaotycznym świecie. Zrozumienie ich złożonego związku oraz wdrożenie odpowiednich działań jest kluczowe w radzeniu sobie z tymi wyzwaniami. Ważne jest, aby nie szukać ucieczki w nałogach, a zamiast tego dążyć do odnalezienia zdrowych form saturacji, w których można znaleźć sens i spełnienie. W końcu każdy z nas zasługuje na życie wolne od wypalenia i uzależnienia, a wsparcie oraz determinacja mogą pomóc w przełamaniutych trudności.

Netflix rośnie mimo słabszych przychodów w USA – inwestorzy wciąż pełni optymizmu

Netflix jest przez rynek odbierany jako papierek lakmusowy nastrojów konsumentów. Ich nastroje są teraz dobre, a firma zdaje się odjeżdżać konkurencyjnym platformom zainteresowaniem użytkowników i ilością treści.

Akcje Netflixa po bardzo solidnych wynikach finansowych za I kwartał 2025 roku w pierwszej reakcji wzrosły ponad 4%. Jeśli założymy, że notowania akcji Netflixa odzwierciedlają nastroje konsumenckie, to możemy dojść do wniosku, że globalna konsumpcja wygląda solidnie, choć przychody na rynku w Ameryce Północnej zawiodły prognozy. Wciąż jednak mówimy o prawie 10% wzroście firmy rok do roku.

Dla przypomnienia, w 2022 r. gorsze wyniki Netflixa wpłynęły na cały rynek akcji. Pojawiły się wówczas także takie interpretacje, że wyniki platformy pokazują ryzyko światowej recesji.

– Na pewno notowania spółki zależą od tego jakie są nastroje konsumenckie, ile jesteśmy skłonni wydawać na konsumpcję, a gdyby miało dojść do recesji, to są to wydatki, z których konsumenci najszybciej zrezygnują – mówi w rozmowie z MarketNews24 Tymoteusz Turski, analityk rynku akcji w XTB. – Jednocześnie teraz, gdy mamy dużą niepewność na rynkach, Netflix wydają się dobrym zabezpieczeniem, bo jak dowiedzieliśmy się z raportu kwartalnego radzi sobie bardzo dobrze.

Spółka przedstawiła prognozy dla bieżącego kwartału, które zdecydowanie (zwłaszcza pod względem zysku na akcję) przekroczyły oczekiwania. Sprawa jednak nie jest tak oczywista. Netflix od tego kwartału włącznie zrezygnował z raportowania wzrostu subskrypcji i ich anulacji. Być może gdyby dane były dalej transparentne, obserwowalibyśmy dziś reakcję podobną do wyników z roku 2022, gdy utrata kilkuset tysięcy subskrybentów skończyła się dla akcji spółki krachem.

To jednak tylko domysły, ponieważ niemal na pewno liczba subskrybentów wzrosła, choć wzrost ten mógł być rozczarowujący – zwłaszcza w Ameryce Północnej, gdzie konsument może powoli zaciskać pasa w oczekiwaniu na wzrost inflacji wynikającej z taryf celnych. Względna słabość na rynku USA została z nawiązką skompensowana wzrostem w Europie i Azji oraz wyższą rentownością, którą napędzają zyski z reklam.

Spółka utrzymała roczną prognozę i wskazała, że nie dostrzega w zachowaniach konsumentów recesji spowodowanej wojną handlową. Przynajmniej na razie. W ostatnim czasie Netflix przyciąga zainteresowanie inwestorów, pokazując sporą odporność na wyprzedaż w sektorze technologicznym.

Mocne wyniki pokazały, że optymizm rynku co do waloru był przynajmniej częściowo uzasadniony. Przychody wzrosły o 13% rok do roku do 10,54 mld USD, a zysk operacyjny o 27% r/r. Wycena Netflixa pozostaje wysoka, ale spółka broni się skalą wzrostu, czy wysokim wskaźnikiem zwrotu na zainwestowanym kapitale. Mocny biznes reklamowy prawdopodobnie będzie nadal wspierał rentowność, co widzimy w raportowanych, jak i oczekiwanych marżach.

– Ważne jest, że Netflix zmodyfikował profil swojej działalności, o ile wcześniej bardzo zależał od przyrostów subskrypcyjnych, to niedawno wypuścił tańszą subskrypcję opartą na reklamach i w ten sposób stworzył drugi filar swoich wyników. Transmisje wydarzeń też okazały się dobrym strzałem, aby utrzymać uwagę konsumentów skierowaną na Netflixa – dodaje ekspert XTB. – Tym bardziej istotne jest, że przed nami premiery, które przyciągają uwagę konsumentów. To będą finałowe sezony „Squid Game” i „Stranger Things”, a także kolejny sezon „Wednesday”.

Firma zdaje się odjeżdżać konkurencyjnym platformom zainteresowaniem użytkowników i ilością treści. To daje kolejne miejsca do monetyzacji. Niemniej jednak rynek lubi nadawać lubianym na Wall Street walorom różne super cechy, które finalnie mogą zostać brutalnie skonfrontowane z rzeczywistością. Tak jest w przypadku narracji ‘odpornego na recesję’ modelu biznesowego Netflixa.

Wyniki kwartalne wywindowały w kwietniu kurs akcji platformy na rekordowe poziomy. Jednak akcje Netflix (NASDAQ:NFLX) spadły o 1,8% w trakcie sesji handlowej w poniedziałek, 6 maja 2025 r., po doniesieniach o sprzedaży akcji przez insiderów. Obecna wycena Netflixa ma solidne fundamenty, ale ryzyko spadku pozostaje realne, jeśli narracja o odporności na recesję nie potwierdzi się w pełnym niespodziewanych zdarzeń i konfliktów świecie.

– Netflix jest graczem numer jeden wśród platform rozrywkowych, ale jeszcze nie zdominował rynku na tyle silnie, aby konkurencja przestała ostrzyć sobie zęby – ocenia T.Turski z XTB. – Zmieniają się też trendy, do których trzeba się trafnie dostosować.

Prezes Synerise w prestiżowym programie World Economic Forum

Wkrótce egzekucja pewnych pomysłów stanie się szybsza. Polska ma potencjał, aby stać się realnym graczem na arenie międzynarodowej. Przykładem jest jeden z największych konkursów innowacji na świecie, w którym biorą udział tysiące jednostek akademickich oraz najlepsze firmy globalne. Stawia na postęp w dziedzinie systemów decyzyjnych oraz technologii. Mimo, że w Polsce wciąż brakuje wiedzy na temat skalowania i budowania projektów w kontekście globalnym, mamy świetnych inżynierów i naukowców. Trzeba wykorzystać ten potencjał i zaufać sobie, że można osiągnąć to w naszym kraju.

– Uważam, że tytuł „Young Global Leaders” przyznawany przez World Economic Forum jest dla nas niezwykle istotny – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Jarosław Królewski, Prezes i założyciel Synerise. – To wyróżnienie jest solidne, weryfikowane i walidowane zgodnie z zasadami prawa veta. Polska musi mieć głos w takich organizacjach. Od wielu lat uczestniczę w tych spotkaniach i zauważam, że nasz kraj wciąż nie partycypuje w wielu istotnych dyskusjach dotyczących globalnego porządku, technologii, edukacji czy geopolityki. Cieszę się z tego wyróżnienia, ponieważ otwiera nam dostęp do znakomitych ludzi oraz rozbudowanego networkingu. Od dłuższego czasu uczestniczę w tych dyskusjach na różnych poziomach. Choć wcześniej nie brałem udziału w takich nominacjach czy nagrodach – miałem okazję uczestniczyć w podobnych spotkaniach i debatach. Teraz jednak są one bardziej zorganizowane, co daje nam praktyczny dostęp do najważniejszych liderów na świecie, z którymi możemy rozmawiać na istotne tematy i zapraszać ich do Polski. Traktujemy Polskę jako podmiot, a nie przedmiot w tych dyskusjach. Liczę na to, że dzięki temu będę mógł uświadomić odpowiedzialność – ponieważ Polaków w tym programie jest bardzo niewielu, a od sześciu lat nikt nie był nominowany. Mam nadzieję, że będziemy w stanie przemycić nasze idee dotyczące naszego regionu – podkreśla Jarosław Królewski.

InPost z nowym finansowaniem – 4,2 mld zł od konsorcjum 17 banków

Konsorcjum 17 banków, w tym Credit Agricole, udzieliło firmie InPost finansowania na łączną kwotę 4,2 mld zł. Środki zostaną przeznaczone na spłatę wcześniejszych zobowiązań oraz dalszy rozwój działalności.

Łączne finansowanie InPost wzrosło z 2,75 mld zł do 4,20 mld zł. Struktura zadłużenia obejmuje obecnie kredyt rewolwingowy (RCF) w wysokości 2,70 mld zł oraz kredyt terminowy w wysokości 1,50 mld zł. Udział Credit Agricole wynosi 5,2 proc. w kwocie 218,75 mln zł.

Finansowanie zostało udzielone na okres pięciu lat z dwoma opcjonalnymi rocznymi przedłużeniami dla RCF. Struktura finansowania obejmuje również mechanizm Sustainability-Linked Loan (SLL), który ma zostać uruchomiony w ciągu 12 miesięcy – decyzję, kiedy to nastąpi podejmie InPost.

– Wspieranie polskiej gospodarki jest naszą misją i strategicznym celem. Cieszymy się, że możemy przyczyniać się do rozwoju działalności rynkowych liderów, takich jak InPost. Z dumą obserwujemy ekspansję tej firmy nie tylko w Polsce, ale również w innych krajach – mówi Frederic Lustig, dyrektor Pionu Klientów Korporacyjnych w Credit Agricole.

InPost jest obecnie jedną z wiodących europejskich platform OOH e-commerce. Założony w 1999 roku przez Rafała Brzoskę, świadczy usługi dostawy za pośrednictwem sieci ponad 47 000 Paczkomatów® i prawie 35 000 punktów odbioru (PUDO) w dziewięciu krajach w całej Europie, a także usługi kurierskie i realizacyjne dla sprzedawców e-commerce. Paczkomaty InPost zapewniają konsumentom tańszą i bardziej elastyczną, wygodną, przyjazną dla środowiska i bezkontaktową opcję dostawy.

Grupa Żabka wyemitowała obligacje o wartości 1 mld zł

Środki pieniężne pozyskane z emisji obligacji pozwolą na dywersyfikację i zwiększenie efektywności źródeł finansowania Grupy Żabka.

Spółka Zabka Group z siedzibą w Luksemburgu wyemitowała 1 mln sztuk obligacji powiązanych ze zrównoważonym rozwojem (sustainability-linked bonds, SLB) – zgodnie ze standardami International Capital Market Association (ICMA), zabezpieczonych poręczeniem spółki Żabka Polska, o wartości nominalnej 1 mld zł.

Oprocentowanie obligacji jest zmienne, ustalane w oparciu o stopę bazową WIBOR 6M, powiększoną o marżę w wysokości 150 punktów bazowych. Termin zapadalności obligacji wynosi pięć lat od daty ich emisji, z terminem wykupu w maju 2030 roku. Obligacje zostaną wprowadzone do obrotu w Alternatywnym Systemie Obrotu Catalyst prowadzonym przez Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie S.A.

Emisja obligacji, w ramach ustanowionego uprzednio Programu Emisji Obligacji, nie powoduje zwiększenia poziomu zadłużenia netto Grupy.

Tomasz Suchański, CEO Grupy Żabka, komentuje:

Emisja obligacji jest ważnym etapem w realizacji naszej strategii, potwierdzającym, że jesteśmy wiarygodnym i stabilnym finansowo graczem rynkowym. W ostatnim czasie była to jedna z największych emisji przeprowadzonych przez spółkę prywatną, która skupiła na sobie uwagę kluczowych inwestorów. Skala emisji oraz bardzo duże nią zainteresowanie inwestorów potwierdzają atrakcyjność naszej wielokierunkowej strategii rozwoju. Dzięki pozyskanym środkom będziemy mogli zdywersyfikować strukturę finansowania i skoncentrować się na rozwoju ekosystemu modern convenience, zarówno w kraju, jak i za granicą.

Marta Wrochna-Łastowska, CFO Grupy Żabka, dodaje:

Duże zainteresowanie pierwszą w historii emisją obligacji Grupy Żabka pozwoliło zwiększyć wartość docelowej emisji do pełnej kwoty Programu, czyli 1 mld zł, przy jednoczesnym ustaleniu atrakcyjnej dla Grupy marży, w wysokości 150 punktów bazowych powyżej stawki WIBOR 6M. To również ważny krok w komunikowanej przez nas wcześniej strategii optymalizacji kosztów zadłużenia, zmierzającej do poprawy marży zysku netto Grupy Żabka. Cieszy nas decyzja Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju oraz Banku Gospodarstwa Krajowego o zapisaniu się na obligacje Grupy, odczytujemy to jako potwierdzenie naszej stabilności finansowej oraz wysokiej pozycji na rynku.  

Krzysztof Krawczyk, Przewodniczący Rady Dyrektorów Zabka Group i Partner CVC Capital Partners, podkreśla:

Nasze podejście do budowania wartości opiera się na inwestycjach w efektywnie zarządzane firmy ze sprawdzonym modelem biznesowym, jak Grupa Żabka. Po udanym debiucie giełdowym i realizacji celów IPO z optymizmem patrzymy na potencjał dalszego rozwoju Grupy. Wzmacnianie pozycji w segmencie modern convenience stwarza szansę na ekspansję w regionie, którą wspieramy globalnymi zasobami i znajomością rynku. Emisja obligacji, umożliwiająca dywersyfikację źródeł finansowania oraz budująca wartość poprzez optymalizację kosztów finansowych i poprawę marży netto, to naturalny krok wzmacniający fundamenty wzrostu Grupy.

Kluczowe informacje nt. Programu Emisji Obligacji Grupy Żabka:

  • Grupa podjęła decyzję o emisji 1 mln sztuk obligacji adresowanej do inwestorów kwalifikowanych, o łącznej wartości nominalnej 1 mld zł (wartość nominalna jednej obligacji wynosi 1 tys. zł), powiązanej ze zrównoważonym rozwojem (sustainability-linked bonds, SLB) zgodnie ze standardami International Capital Market Association (ICMA), zabezpieczonej poręczeniem Żabka Polska sp. z o.o.
  • Obligacje zostały wyemitowane w ramach Programu Emisji Obligacji, ustanowionego w marcu 2025 r.
  • Środki z emisji obligacji zostaną przeznaczone na finansowanie bieżącej działalności Grupy. Umożliwią one dywersyfikację i efektywniejsze zarządzanie jej strukturą finansowania.
  • Emisja obligacji w ramach Programu nie powoduje zwiększenia poziomu zadłużenia netto Grupy.
  • Emisja przeprowadzona została we współpracy z Bankiem Polska Kasa Opieki S.A. jako organizatorem, dealerem oraz koordynatorem, Santander Bank Polska S.A. jako organizatorem, dealerem i koordynatorem ESG,  Powszechną Kasą Oszczędności Bank Polska S.A. jako organizatorem i dealerem, oraz Trigon Dom Maklerski S.A. jako dealerem.
  • Obligacje zostaną wprowadzone do obrotu w Alternatywnym Systemie Obrotu Catalyst prowadzonym przez Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie S.A.
  • Zapadalność obligacji wynosi pięć lat, z terminem wykupu przypadającym na maj 2030 roku. Oprocentowanie obligacji będzie zmienne, ustalane w oparciu o stopę bazową WIBOR 6M, powiększoną o marżę w wysokości 150 punktów bazowych.

Udane otwarcie roku na giełdach, ale niepewność studzi zapał inwestorów – raport IPO Watch

Wraz ze zbliżającym się końcem kwartału rosła niepewność, a rynki zaczęły reagować na napięcia handlowe wynikające z polityki taryfowej USA. Później było już tylko gorzej. Euforia na rynku regulowanym Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie po spektakularnym debiucie Diagnostyki S.A. Wartość pierwotnych ofert publicznych (Initial Public Offering, IPO) przeprowadzonych na europejskich giełdach w pierwszym kwartale 2025 r. wyniosła 3,1 mld euro (łącznie 17 debiutów). Szereg pierwotnych i wtórnych transakcji przeprowadzonych na europejskich rynkach pokazuje, że inwestorzy dysponują dużym zasobem kapitału. Niemniej, znaczący wzrost zmienności w marcu i kwietniu z pewnością ograniczy apetyt inwestorów na IPO dopóki rynek nie osiągnie pewnego stopnia stabilności makroekonomicznej oraz politycznej – wynika z najnowszego raportu „IPO Watch EMEA” przygotowanego przez firmę doradczą PwC.

W I kwartale 2025 roku na głównym rynku GPW w Warszawie zadebiutowała Diagnostyka S.A., której oferta była 4. największym IPO w Europie, oraz jednym z najbardziej udanych debiutów ostatnich lat na GPW. Przeprowadzona oferta publiczna odbiła się głośnym echem na krajowym rynku i wzbudziła olbrzymie zainteresowanie zarówno inwestorów instytucjonalnych jak i detalicznych. Udany debiut Diagnostyki na warszawskim parkiecie można porównać do budzącego się ze snu zimowego niedźwiedzia, który głośnym ryknięciem wśród puszczy informuje o nadchodzącej i długo wyczekiwanej wiośnie.

Podsumowanie I kwartału 2025 r. na GPW w Warszawie

Początek roku na warszawskiej giełdzie zaczął się niezwykle obiecująco. Wszystkie główne krajowe indeksy na nowo wzbudziły zainteresowanie rodzimych, jak i zagranicznych inwestorów, którzy napędzali wzrost, powodując, że nasza giełda była jednym z globalnych liderów tego trendu. W pierwszym kwartale przeprowadzono jedynie dwa debiuty, natomiast IPO spółki Diagnostyka S.A. na rynku regulowanym było niezwykle spektakularne. Transakcja wzbudziła nadzieje przyszłych kandydatów do IPO, oraz pokazała potencjał polskiego rynku. Diagnostyka uplasowała ofertę w wysokości 1,7 mld zł, a kurs akcji spółki w pierwszym dniu notowań wzrósł o 24%, co stanowi jeden z najlepszych wyników w historii GPW. Drugi debiut odbył się na rynku NewConnect, który został zrealizowany przez spółkę z branży nieruchomości – Inside Park S.A.

“To był naprawdę dobry kwartał dla polskiego rynku – w tym okresie WIG i WIG20 wzrosły odpowiednio o 19% i 21% (mWIG40 – 15%; sWIG80 – 11%), w marcu indeks WIG zbliżył się do historycznego poziomu 100.000 punktów, a IPO Diagnostyki (4. największe w Europie) było niezwykle istotne dla polskiej giełdy. Natomiast kilka dni po zakończeniu pierwszego kwartału, wraz z ogłoszeniem przez USA pakietu nowych ceł, rynki zanurkowały, a indeks niepewności osiągnął poziomy z czasów pandemii. Parę dni później, administracja Donalda Trumpa zawiesza podwyższone cła na 90 dni, a rynki biorą głęboki oddech i odreagowują kilkuprocentowymi wzrostami. W takich warunkach inwestorzy zachowują ostrożność, która bezpośrednio przekłada się na spadek aktywności na rynku pierwotnym. Liczę, że polityka administracji PDT zostaną szybko zweryfikowane, bo szkoda byłoby całkowicie zaprzepaścić tak dobrego początku roku” – mówi Kamil Wardzyński, dyrektor PwC Polska w zespole ds. rynków kapitałowych.

Podsumowanie europejskiego rynku ofert pierwotnych w I kwartale 2025 r.

Zgodnie z najświeższym raportem PwC „IPO Watch EMEA”, początek pierwszego kwartału roku 2025 przyniósł pozytywne nastroje wśród inwestorów, których powodem były wzrosty akcji na europejskich parkietach. W tym samym czasie odnotowano też istotną rozbieżność pomiędzy europejskimi a amerykańskimi rynkami. Kiedy giełdy europejskie wzrosły średnio o ponad 5%, indeks S&P 500 spadł o 5% w pierwszym kwartale. Ta rozbieżność była w dużej mierze spowodowana czynnikami makroekonomicznymi w USA, niepewnością wokół ceł oraz ostrożniejszym podejściem wobec akcji spółek technologicznych i AI, które w 2024 roku gwałtownie rosły (akcje tzw. „Magnificent 7”, czyli Apple, Microsoft, Amazon, Alphabet, Meta Platforms, Nvidia i Tesla, spadły o 15% w pierwszym kwartale 2025 roku).

Pomimo gwałtownego wzrostu zmienności pod koniec marca, w I kwartale bieżącego roku na europejskich giełdach zadebiutowało 17 spółek, co jest nieznacznie lepszym wynikiem niż w analogicznym okresie poprzedniego roku, kiedy odnotowano 13 IPO. Natomiast sama wartość transakcji była niższa o 35% (3,1 mld EUR, w porównaniu z 4,8 mld EUR wartości ofert osiągniętych w pierwszym kwartale poprzedniego roku).

W pierwszym kwartale roku 2025 największym IPO była oferta Asker Healthcare o wartości 823 mln EUR (Nasdaq Nordic Stockholm). Kolejno uplasowały się HBX Group, (debiut na BME o wartości blisko 750 mln EUR) oraz Röko AB, które również zadebiutowało w Sztokholmie z ofertą o wysokości 482 mln EUR.

„Już od dłuższego czasu oczekiwanie na długotrwałą stabilność ekonomiczną i polityczną przypomina czekanie na Godota. Niemniej, rynki otwierają okna transakcyjne w momentach niższej niepewności i coraz więcej emitentów oraz inwestorów przyjmuje strategię gotowości na optymalny moment realizacji transakcji. Co jest zarówno dobrą taktyką, jak również sygnałem ze strony emitentów, że IPO jest elementem szerszej, przemyślanej strategii rozwoju (oraz w przypadku funduszy – wyjścia z inwestycji). Debiuty giełdowe będą w tym roku szukały swoich szans i okresów, w których możliwa będzie realizacja transakcji na optymalnych warunkach. Kluczowe przy tym będzie solidne przygotowanie do IPO, utrzymanie stanu gotowości pozwalające zachować elastyczność co do terminu debiutu, jak również skupienie się na maksymalizacji wartości biznesu dla akcjonariuszy” – mówi Bartosz Margol, partner PwC Polska w zespole ds. rynków kapitałowych.

Aktywność na europejskim rynku IPO w I kw. od 2021* r.

Aktywność na europejskim rynku IPO w I kw. od 2021

* Dane obejmują wyłącznie IPO o wartości powyżej 5 mln USD – więcej szczegółów nt. metodologii w sekcji O raporcie IPO Watch EMEA oraz w Raporcie.

Aktywność na europejskim rynku IPO (kwartalnie) od 2021*

Aktywność na europejskim rynku IPO

* Dane obejmują wyłącznie IPO o wartości powyżej 5 mln USD – więcej szczegółów nt. metodologii w sekcji O raporcie IPO Watch EMEA oraz w Raporcie.

O raporcie IPO Watch EMEA

Począwszy od I kwartału 2024 roku, raport IPO Watch Europe został zastąpiony przez IPO Watch EMEA, który w ramach analizy rynku IPO, poza Europą, obejmuje także regiony Bliskiego Wschodu oraz Afryki.

Raport IPO Watch EMEA obejmuje debiuty na głównych giełdach w regionie EMEA (włączając w to giełdy w Unii Europejskiej, Wielkiej Brytanii, Islandii, Norwegii, Turcji, Serbii, Szwajcarii, Bliskiego Wschodu oraz Afryki) i jest publikowany kwartalnie. Przeniesienia pomiędzy rynkami w ramach jednej giełdy, nie zostały uwzględnione w statystykach. Raport dotyczy okresu od 1 stycznia do 31 marca 2025 roku i został sporządzony w oparciu o daty debiutów akcji lub praw do akcji.

Raport IPO Watch EMEA obejmuje wyłącznie oferty o wartości powyżej 5 mln USD, dane nie obejmują debiutujących na giełdach funduszy zamkniętych, firm zajmujących się rozwojem biznesu (tzw. Business Development Companies) oraz transakcji na rynkach nieregulowanych. Dla zapewnienia porównywalności, dane za poprzednie okresy prezentowane w raporcie IPO Watch EMEA zostały odpowiednio przekształcone. Komentarz do rynku polskiego omawia wszystkie debiuty na rynku głównym GPW w Warszawie oraz rynku nieregulowanym NewConnect, niezależnie od ich wartości.

Odpowiedzialność członków zarządu za długi podatkowe – TSUE może zmienić zasady gry

Od odpowiedzialności osobistej za zobowiązania podatkowe, członek zarządu spółki kapitałowej może się uwolnić w zaledwie kilku okolicznościach, w tym składając wniosek o upadłość firmy. „Jak wynika z praktyki, taki wniosek musi jednak spełnić szereg warunków, by być skuteczną przesłanką wyłączającą odpowiedzialność członka zarządu w tym zakresie. Wydaje się jednak, że za sprawą Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), może dojść do złagodzenia fiskalnej wykładni, jaka obecnie dominuje w polskich sądach administracyjnych.” – mówi Izabela Deryło, Associate w warszawskiej kancelarii Wolf Theiss.

Członek zarządu na mocy art. 116 Ordynacji podatkowej ponosi solidarną, subsydiarną i osobistą odpowiedzialność za zaległości podatkowe powstałe w spółce kapitałowej. Oznacza to, że w przypadku nieskutecznej windykacji takich zobowiązań od spółki, członek zarządu, za kadencji którego powstało takie zobowiązanie, musi liczyć się z roszczeniem organów podatkowych lub ZUS i odpowiedzialnością całym swoim majątkiem osobistym.

„Dotychczasowe orzecznictwo wskazuje, że członek zarządu nie może uniknąć odpowiedzialności, powołując się na fakt, że nie zajmował się sprawami finansowymi spółki lub powierzył je zewnętrznemu podmiotowi księgowemu. Naczelny Sąd Administracyjny (II FSK 38/16) podkreślił, że wewnętrzny podział obowiązków w zarządzie nie zwalnia jego członków z odpowiedzialności za zaległości podatkowe spółki.” – podkreśla Izabela Deryło z praktyki podatkowej kancelarii Wolf Theiss.

Wspomniany wcześniej art. 116 Ordynacji podatkowej wymienia trzy przesłanki, w przypadku których taka odpowiedzialność może zostać wyłączona. Pierwszym jest zgłoszenie wniosku o upadłość, otwarcie postępowania restrukturyzacyjnego lub zatwierdzenie układu w postępowaniu o zatwierdzenie układu. Co jednak istotne, złożenie wniosku o upadłość, musi nastąpić „we właściwym czasie”. Pozostałe wyłączenia dotyczą wskazania mienia spółki, z którego egzekucja umożliwi zaspokojenie zaległości podatkowych spółki w znacznej części lub wykazania, że niezgłoszenie wniosku o ogłoszenie upadłości nastąpiło nie z winy członka zarządu.

„Z perspektywy przepisów podatkowych najwięcej problemów interpretacyjnych sprawia określenie „właściwego czasu” jaki zawarto w art. 116 § 1 Ordynacji podatkowej. Mamy nawet stanowisko Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach, który w wyroku z 2 grudnia 2007 r. stwierdził, że odniesienie się wyłącznie do Ordynacji podatkowej nie wystarcza do udzielenia odpowiedzi na pytanie, co dokładnie oznacza zwrot „we właściwym czasie”. W praktyce więc należy sięgnąć do prawa upadłościowego.” – podkreśla Izabela Deryło.

Co do zasady – upadłość ogłasza się w stosunku do dłużnika, który stał się niewypłacalny (art. 10 pr.up.). Oznacza to stan, gdy podmiot utracił zdolność do wykonywania swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych (art. 11 ust. 1 pr.up.), przy czym domniemywa się, że dłużnik utracił tę zdolność, jeżeli opóźnienie w wykonaniu zobowiązań przekracza trzy miesiące (art. 11 ust. 1a pr.up.).

Niewypłacalność zachodzi też wtedy, gdy zobowiązania pieniężne dłużnika będącego osobą prawną lub jednostką organizacyjną nieposiadającą osobowości prawnej, której odrębna ustawa przyznaje zdolność prawną, przekraczają wartość jego majątku, a stan ten utrzymuje się przez okres przekraczający dwadzieścia cztery miesiące (art. 11 ust. 2 pr.up.). Do zobowiązań pieniężnych, o których mowa w art. 11 ust. 2 pr.up., nie wlicza się zobowiązań przyszłych, w tym zobowiązań pod warunkiem zawieszającym oraz zobowiązań wobec wspólnika albo akcjonariusza z tytułu pożyczki lub innej czynności prawnej o podobnych skutkach (art. 11 ust. 4 pr.up.).

„Praktyka sądów administracyjnych w zakresie tego typu spraw zdaje się mieć charakter głównie fiskalny. Kontrowersyjna jest zwłaszcza wykładnia dotycząca art. 1 ust. 1 Prawa upadłościowego, który zakłada, że w postępowaniu upadłościowym konieczne jest istnienie co najmniej dwóch wierzycieli. Tymczasem sądy podkreślają, że brak istnienia przesłanki do ogłoszenia upadłości, z uwagi na istnienie tylko jednego dłużnika, nie zwalnia członków zarządu z obowiązku zgłoszenia takiego wniosku – a do sądu należy już rozpatrzenie i rozstrzygnięcie tej kwestii.” – dodaje Izabela Deryło.

Zgodnie z Prawem upadłościowym, celem postępowania upadłościowego jest wspólne dochodzenie roszczeń przez wierzycieli od niewypłacalnych dłużników. Oznacza to, że postępowanie upadłościowe zakłada istnienie co najmniej dwóch wierzycieli. Tym samym w sytuacji, gdy dłużnik ma tylko jednego wierzyciela – wniosek o ogłoszenie upadłości zostanie oddalony.

„W praktyce powołanie się na ten argument przez członków zarządu w sprawach dotyczących odpowiedzialności za zobowiązania podatkowe, jest obarczone dużym ryzykiem. Warto jednak zwrócić uwagę na odstępstwo od orzecznictwa NSA (zgodnie z którym wniosek powinien zostać złożony nawet w przypadku istnienia tylko jednego wierzyciela), co wskazuje wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu z 17 marca 2020 r. (sygn. akt I SA/Wr 768/19). WSA stwierdził bowiem, że w przypadku istnienia jednego wierzyciela członek zarządu nie ma możliwości złożenia skutecznego wniosku o ogłoszenie upadłości, a w konsekwencji jego zaniechanie w tym zakresie nie może skutkować odpowiedzialnością za zobowiązania spółki.” – podkreśla Izabela Deryło.

Sytuacja członków zarządów odpowiadających za zobowiązania podatkowe może się zmienić dzięki interwencji instytucji europejskich. Na początku 2024 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu (sygn. akt I SA/Wr 966/22) skierował do TSUE pytanie o zgodność z unijnymi zasadami równości i niedyskryminacji przepisu, który uniemożliwia członkowi zarządu spółki z jednym wierzycielem skuteczne złożenie wniosku o upadłość, w przeciwieństwie do spółek z wieloma wierzycielami.

Sąd zapytał także, czy organy skarbowe mogą dochodzić zaległych podatków od członka zarządu bez udowodnienia jego złej wiary, zawinionego błędu lub niedbalstwa. Odpowiedź TSUE może mieć kluczowe znaczenie dla przyszłych spraw dotyczących odpowiedzialności osób pełniących funkcje zarządcze.

Podczas gdy powyższe pozostaje w toku, doszło już do pierwszego przełomu za sprawą wyroku TSUE z dnia 27 lutego 2025 r., opublikowanego w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej w dniu 22 kwietnia 2025 r. (sprawa C-277/24). Trybunał orzekł w nim, że choć organy podatkowe mogą odmówić członkowi zarządu udziału jako strona w postępowaniu podatkowym prowadzonym przeciwko spółce, aby chronić interesy Skarbu Państwa, to w ramach późniejszego postępowania dotyczącego odpowiedzialności solidarnej członka zarządu za zaległości podatkowe spółki, musi on mieć możliwość skutecznego kwestionowania ustaleń faktycznych i prawnych dokonanych przez organy podatkowe w postępowaniu wobec spółki.

„W mojej ocenie ostatni wyrok TSUE oraz pytania skierowane przez sąd wrocławski do Trybunału mogą być zapowiedzią zmiany w orzecznictwie dotyczącym odpowiedzialności członków zarządów za zaległości podatkowe spółek kapitałowych. Obecnie nasze uregulowania są w tej kwestii bardzo restrykcyjne i jest możliwe, że wymagają dostosowania do przepisów unijnych. Dla toczących się obecnie tego typu spraw, skierowanie pytań do TSUE powinno zawiesić ich dalsze procedowanie.” – podsumowuje Izabela Deryło.

Jak podkreślają eksperci zarówno publikacja wyroku TSUE z 27 lutego 2025 r. jak i oczekiwana odpowiedź na pytania sądu wrocławskiego ze stycznia 2024 r. mogą dawać podstawy do wznowienia postępowań, podczas których członek zarządu spółki kapitałowej został pociągnięty do odpowiedzialności za zobowiązania podatkowe spółki.

FIMI i manipulacje wyborcze: jak Rosja wpływa na polską debatę publiczną

18 maja odbędą się w Polsce wybory prezydenckie. W dobie rosnących napięć i podziałów, medioznawczyni oraz teoretyczka komunikacji, dr hab. Karina Stasiuk-Krajewska, profesor USWPS, ostrzega przed zagranicznymi manipulacjami informacjami, wskazując Rosję jako główne źródło destabilizacji oraz podważania zaufania do demokracji. Podkreśla, że media społecznościowe odgrywają kluczową rolę w rozprzestrzenianiu dezinformacji, w tym niezweryfikowanych treści, które podsycają emocje i wpływają na postawy wyborców. Badaczka CEDMO, specjalizująca się w analizie struktury i wpływu dezinformacji, identyfikuje popularne narracje dezinformacyjne, takie jak podważanie uczciwości wyborów, deprecjonowanie kandydatów oraz eksploatowanie bieżących tematów politycznych.

Zintensyfikowana działalność dezinformacyjna

Okres przedwyborczy jest w każdym kraju demokratycznym okresem zintensyfikowanej działalności dezinformacyjnej, także tej celowo podejmowanej przez zewnętrznych aktorów. – W tym kontekście mówimy o FIMI, czyli o zagranicznych manipulacjach informacjami i ingerencji w informacje. W kontekście FIMI ważne jest to, że tego typu działania mają często charakter zorganizowany, stoją za nimi duże pieniądze oraz przeszkoleni aktorzy. W Polsce głównym źródłem tego typu ingerencji jest Rosja. FIMI ma jeden zasadniczy cel – jest to destabilizacja sytuacji w krajach demokratycznych, zmniejszenie społecznego zaufania do instytucji demokratycznych. Wybory, jako podstawa demokracji, są do tego świetną okazją – analizuje prof. Karina Stasiuk-Krajewska z Wydziału Prawa i Komunikacji Społecznej we Wrocławiu Uniwersytetu SWPS.

Klasyczną i bardzo niebezpieczną narracją jest podważanie wiarygodności procesu wyborczego jako takiego, zapowiadanie różnego rodzaju oszustw wyborczych. Poza tym dezinformacja przedwyborcza deprecjonuje kandydatów (np. zarzucając im udział w skandalach seksualnych czy działalność korupcyjną). Medioznawczyni dodaje: – Popularną metodą są „prank calls”, czyli próby ośmieszenia kandydatów (czy szerzej – polityków) przez fałszywe telefony.

W Polsce dezinformacja przedwyborcza eksploatuje aktualne i budzące emocje tematy polityczne. Obecnie jest to przede wszystkim wątek Centrów Integracji Cudzoziemców i, generalnie, problem obecności imigrantów w Polsce. Wciąż także kwestia rzekomych nieuzasadnionych przywilejów dla osób, które przybyły do Polski z Ukrainy oraz ogólnie – kwestia wojny, która toczy się na terytorium tego państwa (np. powraca klasyczna dezinformacyjna narracja o odpowiedzialności NATO za ten konflikt) – podsumowuje ekspertka.

Jak wskazują raporty Stowarzyszenie Demagog, z którym USWPS współpracuje w ramach CEDMO, żywe są narracje, które wskazują na niesamodzielność kandydatów i kandydatek na urząd prezydenta – określa się te osoby mianem marionetek lub też wskazuje na ich uzależnienie od innych aktorów politycznych.

Dezinformacja w social mediach

Należy zwrócić uwagę na media społecznościowe, które mają bardzo istotne znaczenie dla współczesnych procesów wyborczych. – Wystarczy spojrzeć na to, jakie mechanizmy zadziałały przy debatach przedwyborczych. Mniej istotne wydaje się to, ile osób te debaty obejrzało w takiej czy innej telewizji, ważniejsze zaś to, że „rozlała się” ona po social mediach w postaci memów. – mówi prof. Karina Stasiuk-Krajewska. Dodaje równocześnie, że media społecznościowe sprzyjają dezinformacji, ponieważ umożliwiają odbiorcom tworzenie treści, dzielenie się nimi i często – przekazywanie dalej bez sprawdzenia wiarygodności informacji. – Media tego rodzaju sprzyjają emocjom, co utrudnia krytyczne i świadome podejście do przekazu, który otrzymujemy. Oczywiście politycy także powielają narracje dezinformacyjne czy misinformacyjne (wprowadzanie w błąd bez złej intencji). Potem te wypowiedzi niosą się w mediach społecznościowych. Przykładami mogą być przekazy podważające wiarygodność medycyny czy też wypowiedzi (dość częste przed wyborami parlamentarnymi) sugerujące wysokie prawdopodobieństwo sfałszowania wyborów. Takie stwierdzenia, powtórzymy, nie muszą wynikać ze złych intencji, ale świetnie wpisują się w narracje wprowadzające w błąd, podbijając je i nadając im wiarygodność, czyniąc z nich przedmiot debaty publicznej – mówi prof. Karina Stasiuk-Krajewska.

Przeciwdziałanie dezinformacji

Jak się uchronić przed dezinformacją? Przede wszystkim powinniśmy dążyć do poznania mechanizmów jej działania. W ramach CEDMO na Uniwersytecie SWPS prowadzimy badania dotyczące tego zjawiska i próbujemy opisać je w różnych teoretycznych kontekstach. – W tej chwili badamy także specyfikę dezinformacji przedwyborczej – wynikami badań podzielimy się po zakończeniu wyborów prezydenckich, czyli prawdopodobnie po drugiej turze – mówi ekspertka. Dodaje, że użytkownik raczej nie może nic zrobić z tym, że w sieci trafia na dezinformację. Prof. Karina Stasiuk-Krajewska podkreśla natomiast, że jest coś, co możemy zrobić: – Użytkownik może przede wszystkim włączyć myślenie krytyczne, zdystansować się wobec tego, co widzi i czyta. W tym kontekście mówimy o budowaniu społecznej odporności na dezinformację, przede wszystkim poprzez poprawienie kompetencji medialnych, związanych ze świadomym korzystaniem z mediów. Ale trzeba pamiętać, że to bardzo trudne, bo żyjemy w społeczeństwach silnie spolaryzowanych, podzielonych.

Istnieje też bardzo wiele prostych narzędzi, które pozwolą nam zweryfikować, czy na przykład zdjęcie, które widzimy, jest zdjęciem prawdziwym i czy nie zostało wzięte z jakiegoś zupełnie innego kontekstu (jest to tzw. wyszukiwanie obrazem). Ekspertka podkreśla, że zawsze bardzo poleca pracę fact-checkerów, którzy profesjonalnie zajmują się weryfikowaniem informacji i przygotowują wiele interesujących raportów oraz tzw. debunków – czyli krótkich tekstów, które sprawdzają, czy dana informacja jest prawdziwa, czy fałszywa.

Autor: dr hab., prof. Uniwersytetu SWPS, Karina Stasiuk-Krajewska

Dostęp do kryptowalut po śmierci właściciela – aspekty techniczne i prawne

W erze cyfrowej transformacji rynków finansowych kryptowaluty ugruntowały swoją pozycję jako istotny składnik majątku wielu inwestorów. Ich wyjątkowa natura technologiczna, oparta na zdecentralizowanym systemie blockchain, rodzi jednak niespotykane dotąd wyzwania w kontekście dziedziczenia. W przeciwieństwie do tradycyjnych instrumentów finansowych, gdzie instytucje pośredniczące mogą asystować w procesie sukcesji, kryptoaktywa istnieją w ekosystemie, gdzie dostęp do nich warunkowany jest wyłącznie posiadaniem odpowiednich zabezpieczeń kryptograficznych.

Zgodnie z definicją przyjętą w regulacjach europejskich, kryptowaluty stanowią cyfrową reprezentację wartości, niepodlegającą emisji ani gwarancjom ze strony banku centralnego czy organu publicznego. Mimo braku statusu prawnego pieniądza, są powszechnie akceptowane jako środek wymiany w transakcjach między osobami fizycznymi i prawnymi.

Niniejszy artykuł, inspirowany badaniami Cristiny Caraty i Any-Luisy Chelaru przedstawionymi w pracy „The Evolution Of The Digital Inheritance: Legal, Technical, And Practical Dimensions Of Cryptocurrency Transfer Through Succession In French-Inspired Legal Systems” (2024), analizuje kluczowe aspekty techniczne i prawne dziedziczenia kryptowalut ze szczególnym uwzględnieniem polskiego kontekstu prawnego.

Technologia blockchain – fundament kryptowalut

Zrozumienie technologicznych podstaw funkcjonowania kryptowalut jest niezbędne dla właściwej analizy wyzwań związanych z ich dziedziczeniem. Blockchain, stanowiący technologiczny rdzeń kryptowalut, to rozproszona, cyfrowa księga transakcji, której architektura zapewnia niezmienność i bezpieczeństwo zapisów.

Struktura blockchain opiera się na sekwencji połączonych bloków zawierających dane transakcyjne. Każdy nowy blok zawiera unikalny identyfikator cyfrowy (hash) poprzedniego bloku, tworząc nieprzerwany łańcuch zapisów. Ten mechanizm gwarantuje integralność systemu i chroni przed nieautoryzowanymi modyfikacjami.

System bezpieczeństwa i prywatności w ekosystemie blockchain bazuje na asymetrycznej kryptografii wykorzystującej parę kluczy:

– Klucz publiczny – funkcjonuje jako adres portfela, na który można przesyłać kryptowaluty

– Klucz prywatny – działa jako cyfrowy podpis, umożliwiający dysponowanie zgromadzonymi aktywami

Z perspektywy dziedziczenia, kluczowe znaczenie ma klucz prywatny – jego utrata lub brak dostępu oznacza praktyczną niemożność dysponowania kryptoaktywami, nawet przy formalnym posiadaniu tytułu prawnego do spadku.

Portfele kryptowalutowe a proces dziedziczenia

Portfele kryptowalutowe stanowią kluczowy element infrastruktury umożliwiającej zarządzanie cyfrowymi aktywami. Ich różnorodność technologiczna ma bezpośrednie przełożenie na proces dziedziczenia:

  1. Portfele sprzętowe (hardware wallets)

Fizyczne urządzenia offline, takie jak Ledger czy Trezor, oferują najwyższy poziom bezpieczeństwa. W kontekście sukcesji kryptoaktywów, wyzwaniem jest nie tylko świadomość istnienia takiego portfela, ale również fizyczny dostęp do urządzenia oraz znajomość zabezpieczeń w postaci PIN-u lub hasła.

  1. Portfele programowe (software wallets)

Aplikacje instalowane na komputerach lub urządzeniach mobilnych, jak MetaMask czy Exodus. Dla spadkobierców kluczowe jest posiadanie informacji o lokalizacji plików portfela oraz metodach odzyskiwania dostępu, szczególnie poprzez frazy odzyskiwania (seed phrases).

  1. Portfele giełdowe (exchange wallets)

Zarządzane przez platformy wymiany kryptowalut (Coinbase, Binance). Oferują standardowe procedury odzyskiwania dostępu, jednak wiążą się z ryzykiem utraty kontroli w przypadku problemów operacyjnych giełdy. Wiele platform wypracowało własne protokoły transferu aktywów w przypadku śmierci użytkownika.

  1. Portfele zimne i gorące (cold/hot wallets)

Kategoria odnosząca się do połączenia z Internetem – portfele zimne, pozostające offline, zapewniają wyższy poziom bezpieczeństwa kosztem wygody użytkowania. Portfele gorące, stale połączone z siecią, ułatwiają przeprowadzanie transakcji, jednak zwiększają podatność na cyberataki.

  1. Portfele papierowe (paper wallets)

Fizyczne dokumenty zawierające wydrukowane klucze publiczne i prywatne, często w formie kodów QR. Choć skutecznie chronią przed atakami online, są narażone na fizyczne zniszczenie lub utratę.

Badania rynkowe wskazują, że około 20% wszystkich wyemitowanych Bitcoinów jest trwale utraconych, głównie z powodu problemów z zarządzaniem kluczami. W kontekście dziedziczenia szczególnie problematyczne są portfele typu cold storage, gdzie brak przekazania informacji o fizycznej lokalizacji nośnika może skutkować definitywną utratą dostępu do aktywów.

 

Status prawny kryptowalut w kontekście spadkowym

W polskim systemie prawnym kryptowaluty, choć nie posiadają statusu prawnego środka płatniczego, są klasyfikowane jako zbywalne prawa majątkowe. Ta interpretacja pozwala na ich włączenie w zakres pojęciowy „praw i obowiązków majątkowych zmarłego” podlegających dziedziczeniu.

Istotnym krokiem w regulacji kryptoaktywów na poziomie europejskim jest rozporządzenie MiCA (Markets in Crypto-Assets), implementowane od 2023 roku. Definiuje ono kryptoaktywa jako „cyfrową reprezentację wartości lub prawa, które może być przenoszone i przechowywane elektronicznie, przy użyciu technologii rozproszonego rejestru lub podobnej technologii”. Rozporządzenie wprowadza jednolite ramy regulacyjne dla państw członkowskich UE, harmonizując przepisy dotyczące kryptowalut.

Podejście innych systemów prawnych

Systemy common law, jak brytyjski czy amerykański, traktują kryptowaluty najczęściej jako „własność cyfrową”. W Wielkiej Brytanii HMRC (odpowiednik polskiego aparatu skarbowego) stosuje wobec kryptowalut regulacje podatkowe analogiczne do tych dla papierów wartościowych. W Stanach Zjednoczonych Internal Revenue Service (IRS) klasyfikuje kryptowaluty jako własność podlegającą zasadom opodatkowania właściwym dla aktywów kapitałowych.

Kluczowe wyzwania w dziedziczeniu kryptowalut

Brak szczegółowych regulacji dotyczących dziedziczenia kryptowalut generuje szereg praktycznych trudności:

Dychotomia własności technicznej i prawnej – Unikalny charakter kryptowalut tworzy paradoksalną sytuację, w której prawny tytuł własności może być bezwartościowy bez faktycznego dostępu do kluczy prywatnych. Jednocześnie, samo posiadanie kluczy prywatnych bez formalnego statusu spadkobiercy może nie stanowić wystarczającego tytułu prawnego.

Problematyka wyceny – Wysoka zmienność kursów kryptowalut znacząco komplikuje proces określenia ich wartości w masie spadkowej. W jurysdykcji amerykańskiej stosuje się zasadę wyceny według wartości rynkowej w dniu śmierci (fair market value), co przy znaczących wahaniach notowań prowadzi do skomplikowanych kalkulacji podatkowych.

Bariera informacyjna – Pseudonimowy charakter kryptowalut sprawia, że spadkobiercy często nie mają świadomości istnienia takich aktywów w majątku zmarłego. W sieci blockchain widoczne są jedynie adresy portfeli bez powiązania z tożsamością właściciela, co uniemożliwia identyfikację bez dodatkowych informacji.

Brak instytucjonalnego wsparcia – Zdecentralizowana natura blockchain eliminuje możliwość odwołania się do centralnej instytucji, która mogłaby asystować w procesie sukcesji. Częściowym wyjątkiem są giełdy kryptowalutowe, które dysponują danymi o swoich użytkownikach i mogą stosować własne procedury w przypadku śmierci klienta.

Planowanie sukcesji kryptowalut – praktyczne aspekty

Badania cytowane przez Cristinę Caraty i Anę-Luisę Chelaru w pracy „The Evolution Of The Digital Inheritance” odsłaniają niepokojący stan świadomości inwestorów – mimo że 89% posiadaczy kryptowalut wyraża obawy o los swoich cyfrowych aktywów po śmierci, jedynie 23% posiada jakikolwiek plan dziedziczenia, a zaledwie 7% sporządziło testament uwzględniający kryptowaluty.

Szacunki wskazują, że około jedna piąta wszystkich wyemitowanych Bitcoinów jest bezpowrotnie utracona, częściowo w wyniku śmierci właścicieli i braku przekazania informacji o dostępie do kluczy. Ten alarmujący wskaźnik podkreśla pilną potrzebę rozwijania zarówno technologicznych, jak i prawnych rozwiązań ułatwiających dziedziczenie kryptoaktywów.

Podsumowanie

Dziedziczenie kryptowalut stanowi obszar, w którym innowacyjna technologia spotyka się z tradycyjnymi ramami prawnymi, tworząc unikalne wyzwania wymagające interdyscyplinarnego podejścia. Status kryptowalut jako praw majątkowych w polskim systemie prawnym otwiera drogę do ich dziedziczenia, jednak praktyczna realizacja tego procesu wymaga przezwyciężenia szeregu barier technicznych i informacyjnych.

Wobec rosnącego znaczenia kryptoaktywów w strukturze majątku obywateli, prawodawcy stają przed wyzwaniem stworzenia regulacji uwzględniających specyfikę cyfrowych aktywów, a posiadacze kryptowalut – przed koniecznością rzetelnego planowania cyfrowej sukcesji. Jedynie kompleksowe podejście, łączące rozwiązania prawne, technologiczne i edukacyjne, może zapewnić efektywne dziedziczenie kryptowalut w przyszłości.

Autor: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec, specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym, w tym w zakresie kryptowalut

Cyfrowa tarcza Krakowa. Wspólny projekt AGH i Urzędu Miasta

Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie oraz Miasto Kraków podpisały dziś list intencyjny, który otwiera nowy rozdział we współpracy
w kluczowym obszarze cyberbezpieczeństwa.

Uroczyste podpisanie listu odbyło się w siedzibie Akademickiego Centrum Komputerowego Cyfronet AGH. W wydarzeniu udział wzięli m.in. Prezydent Miasta Krakowa Aleksander Miszalski oraz Rektor AGH, prof. Jerzy Lis. Współpraca będzie opierać się na łączeniu potencjału technologicznego oraz naukowego, który może być dla Krakowa istotnym wsparciem w zakresie reagowania na cyberataki.Cyfrowa tarcza Krakowa – AGH i Miasto Kraków rozpoczynają współpracę_06.05 (1)

W ramach zawartej umowy uczelnia oraz Miasto Kraków deklarują realizację następujących działań:

  • wzajemne informowanie o zdarzeniach i incydentach związanych
    z cyberbezpieczeństwem;
  • opracowanie wspólnych procedur reagowania na zagrożenia;
  • wdrożenie zasad monitoringu infrastruktury teleinformatycznej Gminy Miejskiej Kraków, umożliwiających efektywniejsze wykrywanie
    i reagowanie na cyberzagrożenia;
  • opracowanie technologii i zasad wymiany danych na potrzeby wspólnych analiz i badań naukowych.

Współpraca ta ma na celu budowę bezpieczniejszej i bardziej odpornej na zagrożenia cyfrowe przestrzeni miejskiej, wykorzystującej nowoczesne rozwiązania wypracowane przez środowisko akademickie i eksperckie.

– Miasta przyszłości nie zbudujemy bez cyfrowych fundamentów bezpieczeństwa. Kraków chce być liderem w tej dziedzinie – nie tylko reagować, ale wyprzedzać zagrożenia. Dzięki współpracy z AGH i Cyfronetem łączymy potencjał nauki i administracji po to, by tworzyć nowoczesne, odporne miasto gotowe na wyzwania XXI wieku – podkreśla Aleksander Miszalski, prezydent Krakowa.

Rektor AGH, prof. Jerzy Lis, podkreślił znaczenie porozumienia w kontekście rosnących zagrożeń cyfrowych:

– W dobie wszechobecnych ataków hackerskich na instytucje, urzędy, placówki publiczne i prywatne, wszelkie działania wzmacniające i chroniące zasoby cyfrowe stają się absolutną koniecznością. Współczesne zagrożenia w sieci mają coraz bardziej złożony charakter, dlatego potrzebujemy nie tylko szybkich reakcji, ale przede wszystkim aktywnego podejścia i współpracy między sektorem naukowym a administracją publiczną. W AGH rozwijamy nowoczesne narzędzia oraz technologie wspierające cyberbezpieczeństwo – to efekt intensywnej pracy naszego eksperckiego środowiska naukowego. Cieszymy się, że ich potencjał może dziś realnie przyczynić się do ochrony mieszkańców Krakowa i cyfrowej infrastruktury miasta.

Spotkanie było również okazją do zaprezentowania potencjału superkomputerów działających w Cyfronecie, w tym Heliosa – najszybszego i najbardziej wydajnego superkomputera w Polsce, który stanowi ważny element krajowej infrastruktury badawczej i który odegra istotną rolę w analizach wspierających bezpieczeństwo cyfrowe miasta.

Stolica przyciąga najemców. 160 tys. m² wynajętej powierzchni w I kw. 2025 r.

Warszawa niezmiennie utrzymuje pozycję lidera wśród rynków biurowych
w Polsce. W I kwartale 2025 roku odnotowano dynamiczny wzrost aktywności najemców – popyt na powierzchnie biurowe zwiększył się aż o 16% względem analogicznego okresu roku poprzedniego, osiągając poziom ponad 160 000
m kw. wynajętej powierzchni.

„W tym samym czasie na stołeczny rynek trafiło jedynie 6 000 m kw. nowoczesnej powierzchni biurowej, co przyczyniło się do dalszego spadku wskaźnika pustostanów – na koniec marca 2025 roku wyniósł on średnio 10,5%, a w centralnych lokalizacjach zaledwie 7,4%. Szczególnie niskim poziomem pustostanów (3,5%) cieszą się nowoczesne budynki oddane do użytku po 2020 roku,”komentuje Michał Kusy, analityk w dziale badań rynku w Knight Frank.

Całkowite zasoby biurowe Warszawy na koniec I kwartału wyniosły 6,28 mln m kw., co stanowi niemal połowę zasobów w skali kraju. Największa koncentracja powierzchni (45%) znajduje się w strefach centralnych, z istotnym udziałem obszarów takich jak Służewiec i Aleje Jerozolimskie, odpowiednio 17% i 12%.

Aktywność deweloperska pozostaje na niskim poziomie – od początku roku oddano tylko jeden nowy budynek (siedzibę CD Projekt o powierzchni 6 000 m kw.). W budowie pozostaje jedynie 241 000 m kw., z czego większość ma zostać ukończona do końca 2025 roku, głównie w rejonie Ronda Daszyńskiego. Poza tym w centrum dominują modernizacje, które odpowiadają za 26% całej powierzchni w budowie.

„Kolejnym pozytywnym sygnałem dla rynku ze strony najemców jest znaczny wzrost nowych umów i ekspansji. Struktura najmu w I kwartale 2025 roku pokazuje dominację nowych umów (49% wolumenu), przy znacznym spadku udziału renegocjacji (do 25%). Coraz większy udział stanowią również umowy zawierane na potrzeby własne najemców (17%) oraz ekspansje (9%),” – dodaje Piotr Kalisz, dyrektor działu reprezentacji najemcy w Knight Frank.

Aż 68% wynajętej powierzchni przypadało na budynki z certyfikatami ekologicznymi, z czego 43% posiadało najwyższe klasy certyfikacji – BREEAM Excellent i Outstanding oraz LEED Platinum.

Czynsze wywoławcze w I kwartale 2025 roku utrzymały się na stabilnym poziomie. W centrum miasta kształtowały się na poziomie od 18 do 28 EUR/m kw./miesiąc, a w najbardziej prestiżowych lokalizacjach mogły przekraczać ten zakres. Poza centrum stawki wynosiły od 10 do 17 EUR/m kw./miesiąc. Opłaty eksploatacyjne wahały się najczęściej od 18 do 38 PLN/m kw./miesiąc.

Warszawski rynek biurowy pozostaje silny, a jego dalszy rozwój determinowany będzie przez rosnące znaczenie nowoczesnych, zrównoważonych budynków oraz zmieniające się potrzeby najemców.