Kontrakty terminowe dają większe możliwości inwestowania. To szansa na wyższe zyski, ale i ryzyko poważniejszych strat

0

CEO Magazyn Polska

W Polsce coraz łatwiej inwestować w kontrakty terminowe. Obok warszawskiej giełdy oferują je coraz liczniejsze platformy transakcyjne. Warto z tym jednak uważać, bo zamiast pomnożyć pieniądze, można je równie szybko stracić.

Platformy transakcyjne są powszechnie dostępne także dla mniej zasobnych w gotówkę. Kuszą nie tylko atrakcyjnymi warunkami handlu, lecz także możliwością lewarowania kapitału, czyli zainwestowania ułamka potrzebnych pieniędzy, a więc – kredytem dla potencjalnych klientów. To oznacza, że ich możliwości inwestycyjne znacząco rosną.

–  Nawet ktoś, kto nie ma wystarczającej ilości kapitału, może grać częścią kontraktu przez platformy CFD – podkreśla w rozmowie z Newserią Inwestor Paweł Szczepanik, analityk Szkoleń z Inwestycji Giełdowych. – Siłą rzeczy rynek się rozwodnił przez to, że możliwości inwestorów są w tej chwili nieograniczone.

W tej chwili w Polsce działa 150 platform CFD i inwestorzy mogą handlować na każdej z nich, i nie muszą się ograniczać do inwestowania w kontrakt terminowy na WIG20.

– W tej chwili mamy coś, co można nazwać wolną konkurencją – ocenia Paweł Szczepanik ze Szkoleń z Inwestycji Giełdowych.  Praktycznie możliwości wyboru inwestora są nieograniczone. Siłą rzeczy inwestorzy poruszają się w różnych kierunkach, jedni wybierają inwestowanie na S&P 500, inni wybierają inwestowanie na indeksie niemieckim DAX, część wybiera inwestowanie na rynku polskim.

Nowe możliwości inwestowania to korzystna zmiana. Analityk podkreśla jednak, że warto korzystać z niej z rozwagą, pamiętając o starej zasadzie, że im większe są potencjalne zyski, tym większe też możliwe straty. Tym bardziej że na rynku kontraktów najczęściej inwestuje się nie tylko własne, lecz także pożyczone pieniądze.

– Przede wszystkim najważniejsze zalecenie jest takie, żeby nie przesadzać z dźwignią i lewarowaniem – przestrzega Paweł Szczepanik. – Wiemy, że kontrakty terminowe ściśle wiążą się z tym, że inwestujemy tylko część pieniędzy. Korzystamy z dźwigni razy pięć, razy dziesięć, czasem razy sto. Tak naprawdę musimy mieć odpowiednią ilość kapitału i patrzeć na ten kontrakt terminowy nie przez pryzmat zysku i depozytu, lecz przez wartość kapitału, który angażujemy.

Trzeba pamiętać, że lewar oznacza zwielokrotnienie zarówno ewentualnych zysków, jak i strat. Krótka zmiana na indeksie, czyli spadek o przykładowo 5 czy 10 proc., może spowodować wyzerowanie kilkutysięcznego kapitału. Tutaj więc kwota, od której zaczynamy jest bardzo, bardzo istotną sprawą.

Czytaj również:  Funt dostał wsparcie

–  Przykładowo kontrakt na WIG20 jest warty w tej chwili około 50 tys. złotych  tłumaczy analityk Szkoleń z Inwestycji Giełdowych. –  Jeżeli więc dany inwestor nie ma na rachunku 20-30 tys. złotych, a dysponuje sumą przykładowo 3-4 tys. złotych, to nie poradzi sobie na rynku, dlatego że każda strategia, którą zastosuje, spowoduje wyzerowanie rachunku w bardzo szybkim czasie.