M. Kurtek (Bank Pocztowy): w wyniku referendum albo do dymisji poda się grecki rząd, albo Grecja opuści strefę euro. Zwłaszcza że termin kolejnej spłaty już w lipcu

0

CEO Magazyn Polska

Niedzielne referendum będzie kluczowe dla sytuacji finansowej Grecji. Zdaniem Moniki Kurtek z Banku Pocztowego jeżeli obywatele zagłosują na „tak”, to rząd Aleksisa Ciprasa prawdopodobnie poda się do dymisji. Nowy, techniczny gabinet miałby mandat do podpisania porozumienia. Negatywna odpowiedź byłaby natomiast potwierdzeniem strategii obranej przez greckiego premiera, co zapewne doprowadziłoby do wyjścia kraju ze strefy euro.

Sprawa referendum w Grecji i jego wyniku są tak naprawdę kluczowe dla wyjaśnienia tego, czy kraj ten pozostanie w strefie euro, czy będzie z niej wychodzić – mówi w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.

Jeżeli okazałoby się, że obywatele Grecji opowiedzą się za nowym programem pomocowym dla Grecji, wyrażając zgodę na dalsze oszczędności, to rząd Ciprasa, prawdopodobnie będzie musiał podać się do dymisji. Powstałby wówczas, raczej krótkookresowy, gabinet technokratyczny i doszłoby do wcześniejszych wyborów.

Myślę, że byłaby to sytuacja w miarę pozytywna dla Grecji i rynków finansowych – uważa Kurtek. – Druga opcja jest taka, że Grecy opowiedzą się przeciwko. W tej sytuacji obecny rząd dostanie potwierdzenie, że negocjacje i sposób, w jaki je prowadzono, były pozytywnie odbierane przez naród. W tej sytuacji, niestety, otwiera się droga do wyjścia tego kraju ze strefy euro, bo Grecja nie ma pieniędzy na to, żeby spłacać swoje zobowiązania.

Grecy nie spłacili wartej 1,6 mld euro raty pożyczki na rzecz MFW, którą mieli uregulować do końca czerwca. Kolejna transza pieniędzy, która przez ten kraj powinna być znaleziona, to spłata 3,5 mld euro zobowiązań wobec EBC, których termin upływa 20 lipca br. Na razie EBC utrzymuje płynność greckich banków. Po rozpoczęciu masowego wycofywania depozytów przez obywateli znalazły się bowiem one na granicy bankructwa.

Gdyby nie została wykonana spłata wobec EBC, oznaczałoby to oficjalną niewypłacalność Grecji i bankructwo, a kroplówka przestałaby działać – zauważa Monika Kurtek. – W takiej sytuacji system bankowy Grecji uległby załamaniu. Bez wspomagania ze strony EBC kraj ten nie ma bowiem pieniędzy nawet na to, by wypłacać emerytury, renty czy pensje urzędnikom. Tak naprawdę nie pozostanie mu nic innego jak wprowadzenie waluty równoległej, w której można by regulować zobowiązania, albo powrót do drachmy.

Grecy mają już obecnie bardzo ograniczony dostęp do pieniędzy w bankach. W tym tygodniu rząd wprowadził kontrolę kapitału: obywatele mogą wypłacić z bankomatów nie więcej niż 60 euro dziennie na osobę. Nie dotyczy to jedynie turystów zagranicznych, którzy nadal mogą otrzymywać większe sumy.

Czytaj również:  Ogromny wzrost rynku gier mobilnych. Polskie produkcje chętnie ściągane przez graczy zagranicznych

Jeżeli chodzi o ceny, nie sądzę, żeby miało to jakiś większy wpływ, bo ograniczenie podaży pieniądza powoduje, że spada także popyt na towary i usługi – twierdzi Monika Kurtek. – Natomiast, gdyby się okazało, że Grecja wychodzi ze strefy euro, nastąpiłaby duża dewaluacja. Wówczas ceny rzeczywiście mogłyby bardzo poszybować w górę.

Główna ekonomistka Banku Pocztowego ocenia, że grecka waluta byłaby warta co najwyżej połowę wartości euro.