Miesiąc na rynku akcji – podsumowanie czerwca 2019 r.

0
Jakub Bentke
Jakub Bentke zarządzający portfelami w AgioFunds TFI S.A.

Czerwiec giełdowym inwestorom kojarzy się zdecydowanie negatywnie. W tym roku przyniósł jednak solidne zyski. To głównie zasługa deklaracji Europejskiego Banku Centralnego i amerykańskiej rezerwy federalnej, zapowiadających złagodzenie polityki pieniężnej.

Indeks największych spółek warszawskiego parkietu wzrósł w czerwcu o 3,9 proc. To największa zwyżka dotycząca tego miesiąca od 2012 r. W ciągu ostatnich dziesięciu lat czerwiec zaledwie w czterech przypadkach przyniósł inwestorom zysk. Jak z tego wynika, nie zawsze opłaca się poleganie na statystycznych prawidłowościach, a w każdym razie sztywne się ich trzymanie, bez uwzględnienia bieżących uwarunkowań. Te zaś w ostatnich tygodniach okazały się sprzyjające posiadaczom akcji. Giełdowe byki otrzymały zdecydowane wsparcie ze strony najważniejszych banków centralnych świata, czyli EBC i amerykańskiej rezerwy federalnej. Szef pierwszej z tych instytucji jednoznacznie potwierdził gotowość do wsparcia gospodarki, zarówno poprzez obniżkę stóp procentowych, jak i wznowienie programu skupu obligacji. W przypadku Fed deklaracje były nieco mniej jednoznaczne, szczególnie w odniesieniu do terminu pierwszej obniżki stóp procentowych, jak również przebiegu ewentualnego cyklu łagodzenia warunków monetarnych, jednak zmiana polityki nie pozostawia wątpliwości. Inna rzecz, że inwestorzy oczekują od rezerwy federalnej chyba zbyt dużo, licząc nawet na trzy obniżki stóp w tym roku.

Te rachuby doprowadziły do nieco nietypowej sytuacji, w której jednocześnie mocno w górę poszły notowania złota, obligacji skarbowych oraz ceny akcji. Indeksy na giełdzie nowojorskiej osiągnęły poziomy najwyższe w historii. SSPS00 wzrósł w czerwcu o prawie 7 proc., a w pierwszym półroczu poszedł w górę o ponad 17 proc. co stanowi wynik najlepszy od dwudziestu lat. Także wskaźniki giełd pozostałych państw rozwiniętych, osiągnęły bardzo dobre rezultaty. Niemiecki DAX w czerwcu wzrósł o niemal 6 proc. a od początku roku o ponad 17 proc. Biorąc pod uwagę wyraźne spowolnienie w gospodarce strefy euro oraz niekorzystne perspektywy koniunktury w Stanach Zjednoczonych, takie wzrosty na giełdach wydają się uzasadnione jedynie nadziejami pokładanymi w polityce pieniężnej. Jednocześnie silne, sięgające w czerwcu 8 proc. zwyżki notowań złota oraz zejście rentowności amerykańskich dziesięcioletnich obligacji skarbowych w okolice 2 proc. czyli do poziomu najniższego od prawie trzech lat, wskazuje na to, jak żywe są obawy przed spowolnieniem gospodarczym.

Czytaj również:  Start-up PassRight pomaga spełnić marzenie o pracy w Dolinie Krzemowej

Najbardziej spektakularnym na warszawskim parkiecie wydarzeniem ostatnich tygodni była dynamiczna zwyżka notowań akcji telekomów. WIG Telekomunikacja wzrósł w czerwcu o ponad 20 proc., co należy wiązać z przeprowadzoną serią podwyżek opłat, prawdopodobnie kończącymi długotrwałą i wyniszczającą wojnę cenową na tym rynku. Warto jednak także zwrócić uwagę na relatywnie mocne zachowanie sektora bankowego oraz zanotowane pod koniec miesiąca silne odbicie notowań spółek energetycznych, mogące być sygnałem zakończenia długotrwałej przeceny walorów tego sektora.

Po trwającej prawie dwa miesiące korekcie, do wzrostowej tendencji powraca segment średnich spółek. W czerwcu mWIG40D zyskał ponad 3 proc., a od majowego dołka wzrósł o ponad 5 proc., generując sygnał wyraźnej poprawy sytuacji i dobrze rokując na kolejne miesiące.

W kolejnych miesiącach można się spodziewać pewnych przetasowań na rynkach finansowych, wynikających z jednej strony z zapowiedzianego już w trakcie szczytu państw G20 wznowienia negocjacji między USA a Chinami, czyli zawieszenia dalszej eskalacji wojny handlowej, z drugiej zaś z weryfikacji prognoz makroekonomicznych i mogących z tego wynikać korekt oczekiwań w kwestii polityki pieniężnej.

Prawdopodobny spadek awersji do ryzykownych aktywów powinien mocniej pozytywnie wpłynąć na sytuację na rynkach wschodzących, które do tej pory zachowywały się nieco gorzej niż giełdy rozwinięte. MSCI Emerging Markets już w czerwcu starał się dotrzymywać kroku tym ostatnim, zwyżkując o 6 proc., ale w horyzoncie liczonym od początku roku rośnie jedynie o 10 proc.

W kolejnych miesiącach jest duża szansa na to, że rynki wschodzące będą odrabiać dystans. W szczególności dotyczy to warszawskiego parkietu, który może doświadczyć większego napływu kapitału, głównie zagranicznego. Warto bowiem zwrócić uwagę, że WIG20 w ujęciu dolarowym w czerwcu wzrósł o ponad 7 proc., a więc mocniej niż MSCI Emerging Markets, ale od początku roku zwyżkuje jedynie o 3 proc., podczas gdy wskaźnik rynków wschodzących rośnie o ponad 10 proc. Taka dysproporcja nie wydaje się uzasadniona, szczególnie z punktu widzenia dynamiki polskiej gospodarki oraz wciąż bardzo dobrych jej perspektyw. Jest więc potencjał do nadrobienia zaległości.