Od wielu lat sytuacja przedsiębiorców dochodzących swoich roszczeń finansowych przed sądami jest bardzo skomplikowana. I w większości przypadków nie wynika to bynajmniej z zawiłości materii prawnych, jakie mają do rozstrzygnięcia sądy, lecz ze zbytniego przeładowania ich sprawami oraz skomplikowanych procedur.
Szereg zmian, wprowadzonych szczególnie w kwestii postępowań gospodarczych, jak również instytucja posiedzenia przygotowawczego, miały sprzyjać przyspieszeniu rozpoznania sporów gospodarczych. Sytuacja jednak nie uległa poprawie, a rosnąca ilość spraw sądowych powoduje, szczególnie w dużych miastach, zatory w ich rozpoznawaniu. Obecnie w Warszawie na pierwszą merytoryczną reakcję sądu na zwykły pozew o zapłatę trzeba poczekać ponad trzy, a nawet cztery miesiące, nie mówiąc o terminach rozstrzygnięcia. W procedurze zabezpieczającej również postanowienia nie są wydawane tak szybko, jak powinny, aby instytucja zabezpieczenia powództwa odegrała nadaną jej przez ustawodawcę rolę.
W swej praktyce widzę wyraźnie, że kolejne zmiany prawa nie sprzyjały ani prędkości rozpoznawania spraw ani poprawie sytuacji wierzycieli. Z doświadczenia procesowego obserwuję, że uzyskanie zabezpieczenia jest nieporównywalnie trudne w stosunku do sytuacji procesowej przedsiębiorcy – powoda, który nawet jeżeli uzyska przedmiotowe zabezpieczenie najczęściej nie ma już środków na zabezpieczenie.
Statystyki pokazują jednoznacznie na znaczące przeładowanie sądów sprawami, co powoduje, że nie są one w stanie działać sprawnie. Niedawna nowelizacja kodeksu postępowania cywilnego zmieniła już próg kwotowy roszczeń, jakie będą podlegały rozpoznaniu przez sądy rejonowe w celu zmniejszenia ich obciążenia ilością wnoszonych spraw. Skutki tego powinny być oczywiście pozytywne i wpłynąć na przekierowanie chociaż części pozwów do sądów okręgowych.
Podobny cel miał mieć projekt ustawy z 2022 roku o zmianie ustawy o notariacie, dający notariuszom możliwość wydawania notarialnych nakazów zapłaty w sprawach o wartości przedmiotu sporu do 75 tysięcy złotych, jednak projekt został zaopiniowany negatywnie i przepadł w grudniu 2022 r. Obecnie wraca nieco złagodzony w zakresie odpowiedzialności notariuszy wraz z przepisami o notarialnym nakazie zapłaty, jako projekt poselski. Warto więc omówić te przepisy i przyjrzeć się im z praktycznego punktu widzenia.
Projekt nadaje notariuszom uprawnienia do wydawania notarialnych nakazów zapłaty w tzw. sprawach roszczeń oczywistych. Jeżeli omawiany projekt zmiany ustawy o notariacie zostanie uchwalony przez Parlament i wejdzie w życie, nakazy będzie wydawał notariusz, ale nie każdy. Będzie to zależało od jego woli, gdyż prawo do wydawania nakazów zapłaty notariusz uzyska z własnej woli, po złożeniu do Ministerstwa Sprawiedliwości wniosku i pozytywnej weryfikacji. Ustawa przewiduje możliwość starania się o to uprawnienie dla notariuszy lub ich zastępców z określonym stażem. To słuszna idea, gdyż nowelizacja prawa o notariacie, ustanawia niejako nową kategorię podmiotów, które mogą wydawać wyroki. Nie będzie to już więc jedynie domeną sądów. Tak więc skuteczność proponowanego rozwiązania, które ma odciążyć sądy rejonowe z natłoku spraw, zależne będzie od podejścia samorządu notarialnego i woli podjęcia zgoła innej aktywności przez notariuszy.
Omawiając pokrótce założenia nowych przepisów należy wskazać, że notariusze, którzy uzyskają zaświadczenie od Ministra Sprawiedliwości o możliwości wydawania notarialnego nakazu zapłaty, na pisemny wniosek wierzyciela będą mogli wydać nakaz zapłaty obejmujący roszczenie majątkowe w kwocie nie przekraczającej 75 tys. złotych, ale tylko w sprawach, w których zasadność dochodzonego roszczenia nie budzi wątpliwości i jej ono udowodnione dołączonymi do wniosku dokumentami takimi jak dokument urzędowy, zaakceptowany przez dłużnika rachunek, wezwanie do zapłaty dłużnika wraz z pisemnym uznaniem przez niego długu. Wniosek o wydanie takiego nakazu zapłaty musi zawierać przewidziane prawem elementy i załączniki, które wymienia ustawa. Ten aspekt jest niezmiernie istotny, gdyż to właśnie od niego zależeć będzie powodzenie wniosku o wydanie notarialnego nakazu zapłaty. Projektowane przepisy nie są w tym aspekcie jednoznaczne więc przedsiębiorcy winni szczegółowo podążać za wytycznymi ustawodawcy.
O notarialny nakaz zapłaty będzie mógł wystąpić wierzyciel tylko w okresie do 3 lat od momentu wymagalności roszczenia. Gdy notariusz uzna, że istnieją podstawy do wydania nakazu zapłaty, nakaże w nim zobowiązanemu zapłatę roszczenia w terminie 14 dni od doręczenia nakazu wraz z kosztami albo aby w tym terminie wniósł sprzeciw do notariusza. Konstrukcja ta przypomina w skutkach nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym. Jednak w przeciwieństwie do skutków wydania sądowego nakazu zapłaty (niezależnie czy w postępowaniu nakazowym czy upominawczym) i już samego złożenia pozwu, wniosek do notariusza o wydanie notarialnego nakazu zapłaty nie powoduje przerwania biegu przedawnienia roszczenia. Wprowadzając przepisy o notarialnym nakazie zapłaty ustawodawca nie wskazał, jaki ma to wpływ na bieg terminu przedawnienia roszczeń i nie zrównał tego wniosku z czynnością przed sądami powszechnymi, która skutkuje przerwaniem biegu terminu przedawnienia roszczeń.
Jeżeli notariusz nie widzi podstawy do wydania nakazu zapłaty odmówi jego wydania, a ta decyzja nie podlega zaskarżeniu do sądu. Oznacza to, że wierzyciel będzie musiał skorzystać w takiej sytuacji ze standardowej drogi sądowej. Tu ponownie podkreślam, że w obecnym brzmieniu wystąpienie o wydanie notarialnego nakazu zapłaty nie powoduje przerwania biegu przedawnienia. Trzeba więc będzie bardzo pilnować aby roszczenie nie uległo przedawnieniu w czasie czekania na wydanie tegoż nakazu. W sytuacjach, gdy termin przedawnienia roszczeń jest już niedługi, skuteczniej będzie pozostać przy wniesieniu pozwu do sądu zamiast występowania z wnioskiem do notariusza.
Nowe przepisy wprawdzie ustanawiają alternatywną drogę dla dochodzenia prostych, oczywistych roszczeń, jednak ustawodawca uzależnił obowiązującą moc notarialnego nakazu zapłaty od faktu jego odebrania przez zobowiązanego. I tu pojawia się kolejny problem praktyczny, który może spowodować kompletną iluzoryczność notarialnych nakazów. Otóż, gdy pozwany dłużnik nie odbierze nakazu, traci on moc. Nie przewidziano tu instytucji domniemania skutecznego doręczenia na adres dłużnika pomimo nieodebrania przesyłki (co ma miejsce w procesie sądowym). Tylko faktyczne odebranie nakazu przez zobowiązanego czyni go obowiązującym. Co innego, gdy zobowiązany odmówi przyjęcia przesyłki – wtedy uznaje się ja za doręczoną. Ustawodawca przewidział kilka sposobów doręczania nakazów notarialnych to znaczy tradycyjnie za pomocą operatora pocztowego, przez samego notariusza lub kurierem. Mając na względzie opisane kwestie doręczenia nakazu, jedynie doręczanie osobiste przez notariusza lub kurierem może odnieść skutek zadowalający wierzyciela. Dłużnik może odmówić przyjęcia przesyłki ale wtedy nakaz pozostanie w mocy.
Zobowiązany do zapłaty może bronić się sprzeciwem – skuteczne jego wniesienie powoduje utratę mocy nakazu, co notariusz stwierdza protokołem. W razie nieskutecznego wniesienia sprzeciwu tę okoliczność również potwierdza notariusz protokołem doręczanym wnioskodawcy i zobowiązanemu.
W kolejnym przepisie ustawodawca proponuje zapis, który będzie z pewnością budził wiele wątpliwości prawnych i może zaprzeczyć całej idei szybkiego notarialnego nakazu zapłaty. Otóż, jeżeli osoba zobowiązana nie złożyła sprzeciwu w terminie bez swojej winy, notariusz na jej wniosek zdecyduje o przywróceniu terminu na złożenie sprzeciwu. Ma mieć na to rok, gdyż po upływie tego terminu notariusz może uwzględnić taki wniosek tylko w wyjątkowych przypadkach.
Jeżeli jednak nasz dłużnik nie wniesie sprzeciwu lub zrobi to nieskutecznie, klauzulę wykonalności nakazowi nadaje sąd rejonowy właściwy dla zobowiązanego. Z takim nakazem następnie wierzyciel może udać się do komornika.
Co do zasady planowane zmiany mają doprowadzić do odciążenia sądów rejonowych. Z pewnością w części spraw tak będzie jednak aby skutecznie wykorzystać do nowe narzędzie prawne, które być może pojawi się niedługo w porządku prawnym, konieczne będzie bardzo ścisłe przestrzeganie procedur, w których droga odwoławcza jest mocno ograniczona. Pozostaje więc czekać na ostateczny kształt przepisów.
Autor: mec. Marta Olczak- Klimek jest radcą prawnym, specjalizuje się w szeroko pojętym prawie ubezpieczeniowym. Jest także przedsiębiorczynią, od 17 lat prowadzi kancelarię prawną.
Reprezentuje Klientów w skomplikowanych sprawach cywilnych i gospodarczych o złożonym charakterze, w tym z elementami zagranicznego prawodawstwa. Pozostaje team leaderem wielu transgranicznych sporów sądowych.Posiada doświadczenie z zakresu prawa pracy, które obejmuje nie tylko reprezentowanie stron w procesach z zakresu prawa pracy lecz w szczególności współtworzy wraz z klientami konieczne do ich prawidłowego funkcjonowania procedury, regulacje wewnętrzne, w tym regulaminy pracy i wynagradzania.
Jest Członkiem Zarządu i przewodniczącą europejskiej grupy Insuralex- Global Insurance Lawyer Group.






