Pierwsza drukarka 3D dla wroga, druga dla firmy

0

Firmy na co dzień wdrażają technologię addytywną do swoich procesów produkcyjnych. Z druku 3D korzystają na wiele sposobów – głównie w działach R&D do pracy nad prototypami. Ale nie tylko. Coraz więcej przedsiębiorstw przy pomocy druku 3D dostosowuje swoje produkty do indywidualnych potrzeb odbiorców. To trend, który będzie się coraz szybciej rozwijał. Firmy to wiedzą i inwestują w swoje pierwsze drukarki 3D. Wiele z nich jednak, mając za sobą pierwsze trudne doświadczenia, zniechęca się do tej technologii. Przyczyną jest źle dobrany sprzęt, który nie jest w stanie spełnić oczekiwań pasujących do maszyn i urządzeń o charakterze produkcyjnym.

Pomimo iż druk 3D jest coraz popularniejszy w naszym kraju, jest również sporo przedsiębiorców, którzy nieufnie patrzą na możliwości wytwarzania addytywnego. Ta nieufność niejednokrotnie bierze się po prostu ze złych doświadczeń. Ileż jest w firmach drukarek 3D, zakupionych w czasach, gdy technologia ta była jeszcze raczej ciekawostką? Nieodpowiedni sprzęt często nie spełniał oczekiwań przedsiębiorców, którzy ostatecznie zrazili się do samej technologii. Dużym kłopotem był i nadal jest w wielu przypadkach słaby lub całkowity brak serwisu.

Zakupowe wpadki

Można przyjąć, że podobnie jak w przypadku budowy domu – pierwszy buduje się dla wroga, drugi dla przyjaciela, a trzeci dla siebie – identycznie jest z kupowaniem drukarki do firmy. Zazwyczaj ta pierwsza nie spełnia oczekiwań i budzi wiele frustracji. Dopiero druga lub kolejna staje się faktycznym wsparciem w prowadzonym biznesie.

Zakup drukarki 3D do firmy nie jest sprawą łatwą i tanią. Wiemy też, że często zdarzają się w tym temacie zakupowe wpadki – mówi Mateusz Sidorowicz z 3DGence. – Przedsiębiorcy kupują maszyny na podstawie specyfikacji, później okazuje się dopiero, że nie ma opcji uzyskania wydruku z konkretnego materiału, który producent wskazywał jako możliwy.

Największe problemy pojawiają się w momencie, kiedy ktoś kto drukarką 3D w firmie ma się zajmować, odkrywa, ile czasu zajmuje pełne wdrożenie urządzenia słabej jakości do pracy i jakie ma ograniczenia. Okazuje się bowiem, że obsługa jest skrajnie skomplikowana na przykład ze względu na brak autokalibracji, a głowica regularnie się zapycha, bo nie ma modułowego systemu, który ten problem rozwiązuje. Staje się wtedy zamiast firmowym powodem, kością niezgody – nie dość, że pieniądze zostały wyrzucone w błoto, to jeszcze nie udało się uzyskać planowanych innowacji. Często w takiej sytuacji firmy rezygnują z dalszych eksperymentów i pozostają przy standardowych metodach np. prototypowania czy kupowania części zamiennych.

Czytaj również:  Branża kolejowa wjedzie na nowe tory. Pomoże jej w tym druk 3D

Można wymienić na nową

Dla wszystkich, którzy mają złe doświadczenia w druku 3D lub chcą kupić nowy, lepszy sprzęt, pojawiła się właśnie ciekawa możliwość – każda firma, która odda starą drukarkę 3D – nieważne o jakiej wartości – będzie mogła wymienić ją na nową, otrzymując wysokie rabaty.

– Zależy nam na tym, żeby firmy się nie zniechęcały, dlatego prowadzimy akcję wymiany starych drukarek 3D. Firma oddaje nam swoją maszynę, w zamian dostaje upusty na nową – gwarantującą dobrą jakość druku z różnych materiałów oraz z działającym serwisem – mówi Mateusz Sidorowicz. – To akcja, którą prowadzimy, żeby przywrócić tym zniechęconym wiarę w technologię druku 3D i pomóc rozwijać się branży w Polsce.

Druga szansa

Czy akcja wymiany drukarek pozwoli zmienić podejście do druku 3D w polskich firmach? Tego nie wiadomo. Istotne jest, że otwarci na innowacje projektanci i inżynierowie polskich firm dostaną kolejną szansę, aby tym razem na dobrym sprzęcie do druku 3D realizować swoje pomysły, eliminując przestoje w produkcji, usprawniając prototypowanie i umożliwiając oferowanie klientom produktów dopasowanych dokładnie do ich potrzeb.