Płaca minimalna wzrośnie, czy to dobry pomysł?

0
pieniądze

Płaca minimalna stała się w Polsce już jakiś czas temu przedmiotem dyskusji, głównie w środowisku politycznym, ale też wśród pracodawców i pracowników. Jej wzrost obserwujemy nieprzerwanie niemal od 20 lat, a wpływ ma nie tylko na zwiększenie zasobności portfeli najmniej zarabiających. Niesie ze sobą o wiele większe skutki i choć zapowiedziano jej wyraźne podniesienie, to do poziomów zachodnioeuropejskich i tak nam wciąż daleko.

Wzrost coraz szybszy

Płaca minimalna na przestrzenni ostatnich dwóch dekad nie wzrosła tylko raz – w 2002 r. Ponieważ rok dwutysięczny wielu z nas pamięta, warto też sobie przypomnieć ile wtedy zarabiali ci najsłabiej opłacani. Było to około 700 złotych brutto. „Na rękę” pracownik dostawał trochę więcej niż 550 złotych za miesiąc pracy. Zestawienie tej kwoty z głośno wypowiedzianą już sumą 4000 brutto na koniec 2023 może więc robić piorunujące wrażenie. To jednak mimo wszystko 23 lata różnicy, czyli całe pokolenie, a przy okazji w tym czasie będziemy już niemal 20 lat w Unii Europejskiej. Po drodze pokonywaliśmy kolejne progi. W 2008 r. najniższą krajową ustalono na poziomie 1126 złotych, cztery lata później doszliśmy do poziomu 1500 złotych. Od stycznia 2020 osiągniemy poziom 2600 złotych. Płaca minimalna od lat oscyluje na poziomie niewiele ponad 40% średniej krajowej. Związki zawodowe dążą do tego, by sięgała przynajmniej jej połowy. Dziś, w zależności od miesiąca, średnia przekracza 5100 złotych brutto. Wydaje się zatem, że w przyszłym roku wyraźnie zbliżymy się do poziomu 50%. Wybiegając w 2023 i trzymając się tych założeń wyglądałoby na to, że będziemy zarabiać średnio 8000 zł brutto? Czy to realny poziom?

– Pensje w Polsce rosną ostatnio o około 7 procent rocznie. Jeśli ten wzrost zostanie utrzymany w najbliższych latach, to na początku 2024 roku przeciętne wynagrodzenie powinno wynosić 7200 brutto – wylicza Agnieszka Książek, dyrektor departamentu marketingu Vienna Life TU na Życie S. A. Vienna Insurance Group.

Unia – czyli dwa światy

Choć ceny w naszym kraju na tle starej Unii są wciąż zauważalnie niższe, to różnica nie jest już znacząca. Szczególnie, jeśli porównamy ceny z dużych polskich miast do tych za granicą. Widać to bardzo dobrze w wielkich marketach obecnych w całej Europie. W wielu przypadkach ceny są bardzo zbliżone. By jeszcze dobitniej pokazać jak to wygląda wystarczy przyjrzeć się kosztowi paliwa. Dużo podróżujemy po Europie, więc możemy to zestawić. Paliwo w Polsce (Pb95) kosztuje średnio 5 złotych za litr. Dla przykładu w Austrii  – 1.30 euro czyli 5.60, we Francji 10 eurocentów więcej. Różnice w najniższych wynagrodzeniach są dużo większe. I właśnie mieszkańcy Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Belgii, Holandii, Irlandii i Luksemburga dostają miesięcznie przynajmniej 1500 euro. Nasza płaca minimalna wynosi dziś 520 euro. Czyli mniej więcej tyle ile w Chorwacji, Czechach czy na Słowacji. W Grecji to prawie 700 euro, w Portugalii nieco więcej, na Malcie ponad 760, a Słoweńcy mają już gwarancję 890 euro miesięcznie.

Czytaj również:  IT wysoko wynagradza doświadczonych

– Polacy zarabiają coraz więcej, jednak niepokoi, że nie ma to większego odzwierciedlenia w gromadzonych oszczędnościach. Według danych Eurostatu przeciętne gospodarstwo domowe w Polsce w trzecim kwartale 2018 roku odłożyło 0,73 proc. swoich dochodów. Mniej oszczędzają tylko Hiszpanie i Portugalczycy, którzy są wręcz na minusie – dodaje Książek.

Pensja minimalna i jej wpływ na gospodarkę

Podwyżka dla pracowników to tylko początek, bo wiąże się ona z wieloma innymi aspektami. Wynagrodzenie obciążone jest kosztami, których pracownik nie widzi, bo nawet nie ma ich na umowie. Do wyliczeń przyjmijmy 2600 złotych, czyli kwotę pensji minimalnej z przyszłego roku. Pracownik na rękę dostanie 1877 złotych, a pracodawca zapłaci 3132. To koszt różnego rodzaju składek i podatków. Z każdej pensji minimalnej do państwa trafi więc 1255 złotych – prawie 200 złotych więcej niż w tym roku, a całkowity koszt pracodawcy wzrośnie o ponad 400.

– Pensja minimalna przekłada się także na wysokość wszelkiego rodzaju świadczeń i zasiłków, bo na jej podstawie są one wyliczane. Eksperci mówią także o znaczącym wpływie na wzrost cen. Inflacji nie da się jednak zaplanować. Można ją jedynie próbować przewidzieć. Dziś wynosi 2.9% i jest blisko górnej granicy akceptowanej przez Radę Polityki Pieniężnej – komentuje Agnieszka Książek.

Tekst powstał w ramach współpracy z ekspertami portalu edukacyjnego Viem.pl.