Podwójne uderzenie w dolara

Dolarowi ostatnimi czasy szkodziły protekcjonistyczne zapędy Donalda Trumpa. Wczoraj uderzyły w niego dwie dodatkowe kwestie: popołudniowy powrót do ryzyka związany z informacjami z Półwyspu Koreańskiego oraz rezygnacja Gary’ego Cohna, doradcy Trumpa ds. ekonomicznych.

Donald Trump podtrzymuje swoją protekcjonistyczną retorykę, co zdecydowanie nie sprzyja amerykańskiej walucie. Podczas wczorajszej konferencji z premierem Szwecji, Stefanem Lovfenem, prezydent USA poinformował, że w przypadku, kiedy USA mają deficyt w handlu z wieloma innymi krajami „wojny handlowe nie są takie złe”. Dodał jednocześnie, że UE może porozumieć się ze stroną amerykańską w kwestii handlu, co może pozwolić im na uniknięcie amerykańskich ceł. Jego ostatnie słowa zdają się potwierdzać, że – podobnie jak w przypadku Kanady i Meksyku –  prezydent USA zdaje się korzystać z groźby wprowadzenia ceł jako katalizatora negocjacji handlowych z UE.

Amerykańskiemu dolarowi, podobnie jak innym aktywom uznawanym za bezpieczne, w połowie dnia zaszkodziły również informacje o tym, iż – zgodnie z doniesieniami Korei Południowej – Północ jest gotowa na denuklearyzację, jeśli reżim otrzyma gwarancję przetrwania. Pod koniec kwietnia Koree zorganizują szczyt na granicy obu państw.

Informacje z Korei – tak samo, jak szkodziły aktywom bezpiecznym (zwłaszcza USD i JPY), tak wspierały aktywa uznawane za bardziej ryzykowne. Pozytywny sentyment względem ryzyka był w stanie przytłumić negatywny efekt związany z ryzykiem wprowadzenia amerykańskich ceł i wsparł również polskiego złotego.

Amerykańska waluta cierpiała jednak również ze względu na jeszcze jedną kwestię: niespodziewaną rezygnację Gary’ego Cohna, szanowanego doradcę Donalda Trumpa ds. ekonomicznych. Cohn był jednym z architektów reformy podatkowej i przeciwnikiem protekcjonistycznej polityki prezydenta USA.

SPOJRZENIE NA GŁÓWNE WALUTY

PLN

Polska waluta, podobnie jak część innych aktywów uznawanych za ryzykowne, zyskiwała wczoraj na wspomnianym powrocie do ryzyka.

W dniu dzisiejszym Rada Polityki Pieniężnej po raz kolejny zdecyduje o utrzymaniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie. Bardziej istotna od samej decyzji, która niemal na pewno nie wniesie nic nowego, będzie konferencja prasowa RPP podczas której wypowiadać będzie się prezes NBP, Adam Glapiński oraz dwóch innych członków Rady. Z niecierpliwością wyczekujemy poniedziałkowej publikacji nowych projekcji inflacji i PKB.

EUR

Kurs EUR/PLN we wtorek osłabił się o 0,1%, wahając się w widełkach 4,18 – 4,19. Pomimo zwiększonej zmienności w ciągu dnia, polski złoty w parze z euro ostatecznie zakończył dzień na poziomie zbliżonym do tego z końcówki dnia poprzedniego. Opublikowana dziś aktualizacja szacunków PKB za IV kwartał ubiegłego roku była zgodna ze wstępnym odczytem. Gospodarki strefy euro rosły o solidne 2,7% w ujęciu rocznym.

Inwestorzy będą powoli przygotowywać się do czwartkowego posiedzenia Europejskiego Banku Centralnego, podczas którego opublikowane zostaną nowe projekcje ekonomiczne Banku. Warto będzie zwrócić uwagę na to, czy ostatnie, słabe publikacje danych inflacyjnych przełożą się na obniżenie szacunków EBC w tej kwestii.

GBP

Kurs GBP/PLN we wtorek osłabił się o 0,4%, wahając się w widełkach 4,67 – 4,70. Wczoraj funt brytyjski był słabszy w parze z euro i polskim złotym, dość mocno zyskiwał natomiast w relacji do słabszego dolara amerykańskiego, tym samym indeks GBP zakończył dzień na plusie. Wczorajsze przemówienie głównego ekonomisty Banku Anglii, Andy’ego Haldane nie odnosiło się do kwestii zmian w polityce monetarnej czy perspektyw gospodarczych Zjednoczonego Królestwa, tym samym przeszło bez większego echa.

USD

Kurs USD/PLN we wtorek osłabił się o 0,8%, wahając się w widełkach 3,37 – 3,40. Dolar amerykański był wczoraj poddany dość silnej wyprzedaży w relacji do większości walut. Pierwsza jej fala była związana z powrotem do ryzyka, co nie sprzyjało amerykańskiej walucie. Druga nadeszła wraz z informacją o rezygnacji głównego doradcy amerykańskiego, Gary’ego Cohna.

Wczorajszy kalendarz makro nie był obfity w istotne publikacje. Zdecydowana większość członków FOMC popiera kontynuację podwyżek stóp procentowych w USA, co widać chociażby po wczorajszych wypowiedziach. Warto zwrócić uwagę szczególnie na komunikację ze strony Roberta Kaplana, który dotychczas był uznawany za jednego z bardziej “gołębich” członków decyzyjnego ramienia Rezerwy Federalnej. We wczorajszej wypowiedzi stwierdził, że poziom bezrobocia w USA w bieżącym roku spadnie poniżej 4%, a gospodarka jest w stanie “pełnego zatrudnienia lub poniżej”. Poinformował, iż wspiera trzy podwyżki stóp procentowych – nieco więcej niż obecnie wyceniają rynki finansowe. Jego słowa nie odbiły się jednak szerokim echem na rynkach, inwestorzy byli skupieni przede wszystkim na kwestiach amerykańskich ceł oraz poprawy sentymentu do ryzyka.

Dziś przemawiać będą Raphael Bostic i Bill Dudley, prawdopodobnie istotniejsza będzie jednak publikacja nowych danych ADP z amerykańskiego rynku pracy w lutym. Będą one “przystawką” przed piątkowym, dużo bardziej istotnym raportem z amerykańskiego rynku pracy.

KLUCZOWE PUBLIKACJE

  • 13:30 – roczny komunikat budżetowego w Wielkiej Brytanii
  • 14:00 – przemawia Raphael Bostic z FOMC
  • 14:15 – dane ADP z amerykańskiego rynku pracy w lutym
  • 14:20 – przemawia Bill Dudley z FOMC
  • 16:00 – konferencja prasowa RPP
  • 16:00 – decyzja Banku Kanady w sprawie stóp procentowych

Autor: Roman Ziruk, Ebury

RPP może być jeszcze bardziej gołębia?

RPP może jeszcze lekko wzmocnić krótki koniec krzywej dochodowości. Złoty próbuje skorzystać na pogorszeniu sentymentu względem dolara. Przy EURUSD rosnącym powyżej 1,24 kurs EURPLN chwilowo spadł poniżej 4,18. Środowy wydźwięk posiedzenia RPP może ponownie osłabić naszą walutę.

Rynek stopy procentowej

Na krajowym rynku stopy procentowej wtorkowa sesja przyniosła wyraźny wzrost rentowności obligacji skarbowych widoczny głównie na dłuższym końcu krzywej. W efekcie doszło do jej wyraźnego wystromienia.

Notowania krótkoterminowych instrumentów cały czas znajdują oparcie w łagodnej polityce pieniężnej NBP. Rynek wycenia w pełni jedną podwyżkę stóp procentowych o 25 pb. na przełomie I i II kwartału 2019 r. oraz kolejne 25 pb. w II półroczu przyszłego roku. Dodatkowo na przełomie 2019 i 2020 r. notowania uwzględniają blisko połowę trzeciego ruchu o 25 pb. Warto w tym kontekście przypomnieć, że od ostatniego posiedzenia RPP oczekiwania te zostały wyraźnie skorygowane w dół. W kontekście środowego posiedzenia Rady powstaje, zatem pytanie, czy Rada może być jeszcze bardziej gołębia? Biorąc pod uwagę trendy makroekonomiczne jest to możliwe, chociaż trudno spodziewać się na rynku istotniejszej reakcji. Niemniej rynek może dalej przesuwać w czasie moment pierwszej podwyżki, a także obniżać skalę ruchu. Taką reakcję mogłoby wywołać silniejsze akcentowanie przez RPP rosnącego prawdopodobieństwa braku zmian stóp procentowych w dużej części 2019 r. Za takim scenariuszem może opowiadać się też coraz liczniejsza grupa członków RPP, dodatkowo uwiarygadniając ten scenariusz. Za dalszym łagodzeniem retoryki przemawiać będzie krótkoterminowy spadek inflacji i wyhamowanie momentum w gospodarce na początku roku, brak presji inflacyjnej w kraju i na świecie, umocnienie złotego (pomijając jego deprecjację z ostatnich dni), czy luzowanie polityki pieniężnej w Europie. Pewnym czynnikiem ryzyka może być nowa projekcja inflacja NBP, ale inwestorzy raczej większą wagę będą przykładać do wcześniej wspomnianych uwarunkowań makroekonomicznych. W reakcji na posiedzenie banku centralnego możliwy jest lekki spadek notowań w tenorach 2Y-3Y przy stabilnych stawkach rocznych. To prowadzić będzie do płaszczenia krzywej na krótkim jej końcu. W najbliższych tygodniach rentowności polskich „dwulatek” mogą konsolidować się blisko 1,65%-1,70%, mimo presji ze strony rynków bazowych.

Z kolei dłuższy koniec krzywej dochodowości pozostawać będzie zapewne pod wpływem nastrojów globalnych. Te są bardzo zmienne, determinowane trudnymi do przewidzenia czynnikami politycznymi (m.in. wybory we Włoszech, czy zapowiedzi wprowadzenia taryf handlowych przez USA). Rynek finansowy na świecie pozostaje niestabilny, chociaż wydaje się jakby krótkoterminowo powracał apetyt na ryzyko. Przy takim scenariuszu oczekiwać można stabilizacji rentowności US Treasuries 10Y w okolicach 2,80%-2,90%, natomiast Bundów 10Y blisko 0,65% (za krótkoterminowym spadkiem rentowności przemawiać może jeszcze czwartkowe posiedzenie EBC). To z kolei sugerowałoby stabilizację polskich 10-letnich papierów blisko 3,30% do końca miesiąca.Rynek stopy procentowejAutor: Mirosław Budzicki, PKO Bank Polski

Rynek walutowy

Wtorek na rynku główniej pary walutowej przyniósł wzrosty euro względem dolara powyżej 1,24. Od momentu ogłoszenia przez Donalda Trumpa zamiaru nałożenia wysokich taryf celnych na stal i aluminium importowane do USA dolar amerykański (podobnie jak dolar kanadyjki, który we wtorek notował najsłabsze poziomy od blisko ośmiu miesięcy) znajduje się pod presją podaży.  Choć propozycje Trumpa spotkały się z ostrą krytyką zarówno ze strony partnerów handlowych i politycznych USA, jak i amerykańskich firm (na rynku zrodziły się opinie, że mogą one przynieść odwetowe działania krajów, które zostałyby najbardziej dotknięte wyższymi taryfami, w tym Brazylii, Korei Południowej, Chin i Unii Europejskiej), prezydent nie wycofał swoich wypowiedzi. Dodatkowo wsparciem dla euro okazało się weekendowe porozumienie w kwestii utworzenia rządu koalicyjnego w Niemczech, po tym jak niepewność polityczna trzymała rynki od wrześniowych wyborów parlamentarnych. W tej sytuacji nawet wynik wyborów we Włoszech zapowiadający powrót niestabilności kraju i będący przesłanką do osłabienia euro został zmarginalizowany. W rezultacie wspólna waluta jest w stanie utrzymywać relatywnie wysokie poziomy względem dolara pomimo nieustępowania czynników o charakterze dla niej negatywnym, w tym oczekiwań na gołębie posiedzenie EBC.

We wtorek na rynek dotarły dodatkowo doniesienia, że czołowi amerykańscy Republikanie ostrzegli przed negatywnymi skutkami zapowiedzi Trumpa dla amerykańskich spółek powiązanych ze stalą lub aluminium. Inwestorzy odebrali to jako szansę na polubowne rozwiązanie „problemu”, co paradoksalnie dodatkowo osłabiło dolara. W średnim horyzoncie perspektywa wyższych cen za towary z importu lub krajowe substytuty dawałaby pole do agresywniejszej polityki Fed (poprzez zwiększenie dochodów podatkowych, co jest szczególnie ważne w kontekście reformy podatkowej w USA), a wycofanie się z podwyżki ceł takie możliwości częściowo może ograniczać. Ponadto, apetyt na ryzyko podniosły informacje o możliwych rozmowach Korei Północnej o denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego i normalizacji stosunków z Koreą Pd oraz Stanami zjednoczonymi. Do tego dane z USA lekko rozczarowały (w styczniu zamówienia w przemyśle spadły o 1,3% m/m). W rezultacie indeks DXY (pokazujący siłę dolara względem koszyka walutowego) spadł do poziomu najniższego od blisko miesiąca.

Na pogorszeniu sentymentu względem dolara próbuje skorzystać złoty, w ostatnich dniach oddalając się od marcowych minimów (EURPLN blisko 4,20). We wtorek notowania EURPLN chwilowo spadły poniżej 4,18. Jednakże kluczowe dla sentymentu rynkowego może okazać się czwartkowe posiedzenie EBC. Spodziewane utrzymanie gołębiej postawy (nie tylko ze względu na niską inflację w strefie euro, ale też sygnalizowana wielokrotnie niechęć banku centralnego do mocnej waluty) powinno umocnić dolara kosztem euro i złotego. Powrót do spadków eurodolara mogą już wywołać środowe publikacje z USA dot. rynku pracy (wg ADP) i stanu gospodarki (wg Beżowej Księgi Fed) wspierające oczekiwania na dalszą normalizację amerykańskiej polityki monetarnej.

W kraju zaś, spodziewane odnotowanie w marcowej projekcji NBP (z którą RPP zapozna się podczas środowego posiedzenia decyzyjnego) braku presji inflacyjnej w polskiej gospodarce pomimo rosnących płac będzie wspierało utrzymanie stóp procentowych na niezmienionym poziomie w najbliższych kwartałach, dodatkowo negatywnie wpływając na złotego. W najbliższych dniach Kurs EURPLN powinien więc powrócić do trendu wzrostowego.Rynek walutowy

Autor: Joanna Bachert, PKO Bank Polski

Stopy procentowe w Polsce. Słabsze dane z Australii

Dzisiaj poznamy decyzję RPP w sprawie stóp procentowych w Polsce. Australia przedłuża rekordowy ciąg kwartałów wzrostowych. Rezygnacja głównego doradcy prezydenta ds. ekonomicznych w USA.

Decyzja w sprawie stóp procentowych w Polsce

Dzisiaj, zapewne około godziny 13:00, poznamy wynik posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej. Analitycy są zgodni – nie należy spodziewać się na tym posiedzeniu zmian stóp procentowych. Zgodnie z przewidywaniami można tak samo powiedzieć na temat wszystkich posiedzeń do końca roku. RPP będzie najprawdopodobniej czekać na początek podwyżek w Unii Europejskiej, a na to się na razie nie zanosi. Warto w tym momencie zwrócić uwagę na prognozy pojawiające się w tym temacie. Bank Morgan Stanley opublikował niedawno symulację, w której przewiduje, że stopy procentowe w Polsce wzrosną pod koniec 2019 roku. Oznacza to, że kredytobiorcy złotowi mają jeszcze przynajmniej 1,5 roku niskich odsetek od kredytów. Jaki wpływ będzie mieć to na waluty? Do momentu, kiedy inne państwa nie będą ruszać stóp procentowych, na razie żaden. Jednak w momencie podwyżek waluta kraju, który podnosi stopy procentowe, przeważnie się umacnia.

Słabe, aczkolwiek rekordowe dane z Australii

W nocy poznaliśmy wyniki wzrostu PKB z Australii. Tamtejsza gospodarka rośnie o 2,4% wobec oczekiwanych 2,5%. Warto natomiast zwrócić uwagę, że jest to już ponad 25 lat bez tzw. technicznej recesji. Mowa o powtarzającym się dwa kwartały z rzędu kwartalnym spadku PKB. Jest to światowy rekord i zarazem jedyny lepszy pod tym względem kraj od Polski. Jak zareagowały rynki walutowe? Zgodnie z przewidywaniami rekordy obchodzą inwestorów mniej niż twarde dane, a te były słabsze od oczekiwań. W rezultacie dolar australijski tracił na wartości po publikacji danych około 2 grosze.

Zmiana głównego doradcy ds. ekonomicznych w USA

Gary Cohn zrezygnował z tego prestiżowego stanowiska w Białym Domu. Powodem zmian jest niepodzielanie przez niego protekcjonistycznych działań prezydenta. Warto zwrócić uwagę, że Gary Cohn był jednym z głównych autorów ostatnich zmian w systemie podatkowym. Nie chce on jednak przewodzić wprowadzaniu odwetowych ceł na import metali przemysłowych. Następcę poznamy najprawdopodobniej jeszcze w tym tygodniu.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

  • 14:30 – USA – bilans handlu zagranicznego,
  • 16:00 – Kanada – decyzja w sprawie stóp procentowych,
  • 16:30 – USA – tygodniowa zmiana zapasów paliw,
  • 20:00 – USA – stenogramy z posiedzenia FOMC.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w Internetowykantor.pl i Walutomat.pl

Bank Pekao S.A.: Mikro i mali przedsiębiorcy optymistyczni jak nigdy dotąd

Już po raz ósmy Bank Pekao S.A. przygotował raport o sytuacji mikro i małych firm, czyli przedsiębiorstw, w których pracuje nie więcej niż 49 osób. Tegoroczny „Raport o sytuacji mikro i małych firm w roku 2017” stoi pod znakiem rekordowych wyników. Właściciele małego biznesu w Polsce od lat nie byli takim optymistami, zarówno jeśli chodzi o ich biznes i perspektywy rozwoju, jak i sytuację gospodarczą w kraju.

Raport jest rezultatem wywiadów telefonicznych z właścicielami 6900 mikro i małych przedsiębiorstw z całej Polski. Ankietowanych poproszono o odpowiedzi na 71 pytań, które dotyczyły m.in. oceny sytuacji gospodarczej, sytuacji finansowej firmy, zatrudnienia, a także obszarów takich jak inwestycje, eksport czy innowacyjność.

– Raport o sytuacji mikro i małych firm przygotowywany jest przez Bank Pekao od 8 lat. Jest to część naszej społecznej odpowiedzialności biznesu, dzięki temu możemy lepiej zrozumieć otoczenie w jakim działamy i odpowiednio reagować na potrzeby małych przedsiębiorców – mówi Tomasz Styczyński, Wiceprezes Zarządu Banku Pekao S.A. nadzorujący Pion Małych i Średnich Przedsiębiorstw. – Badanie przeprowadzone było zaledwie kilka miesięcy temu, zatem mamy do dyspozycji bardzo aktualne dane o sytuacji w polskiej przedsiębiorczości – dodaje Tomasz Styczyński.

Ogólny Wskaźnik Koniunktury w 2017 r., główny miernik nastroju przedsiębiorców będący wynikiem raportu, nie tylko zwiększył się̨ w stosunku do roku 2016, ale był najwyższy w historii badań. Po raz pierwszy wskaźnik ten przekroczył barierę̨ 100 punktów, czyli poziomu neutralnego (ani lepiej, ani gorzej). Oznacza to, że statystycznie po raz pierwszy od ośmiu lat dominowali w badaniu optymiści (wskaźnik może przyjmować wartości od 50 do 150, gdzie 50 oznacza „dużo gorzej”, 75 – „gorzej”, 100 – „ani lepiej, ani gorzej”, 125 – „lepiej”, 150 – „dużo lepiej”).

Z raportu wyłania się optymistyczny obraz gospodarki i sytuacji mikro i małych przedsiębiorstw, które zatrudniają w sumie prawie 5 mln osób. Przedsiębiorcy ocenili lepiej niż przed rokiem każde z ośmiu zagadnień będących przedmiotem badania nastrojów. Dobrze oceniana jest zarówno sytuacja firmy i perspektywy biznesu, jak i sytuacja gospodarcza. W tegorocznym badaniu ocena gospodarki była obszarem, który najbardziej zyskał w ocenie właścicieli firm w stosunku do poprzedniego badania. Różnica rok do roku wyniosła aż 10,5 punktu. Nie sprawdziły się zatem pesymistyczne oceny perspektyw z ubiegłorocznego badania.

Wciąż bardzo wysoko oceniane jest zatrudnienie (w ubiegłorocznym badaniu ocenione najwyżej ze wszystkich obszarów). Wskaźnik zanotował niespotykany dotąd poziom, co było wynikiem rekordowo niskiego bezrobocia, sytuacji na rynku pracy i bardzo dobrej koniunktury. Bardzo wysoko oceniony został także dostęp do finansowania zewnętrznego, co idzie w parze z rosnącym odsetkiem firm korzystających z kredytu przy finansowaniu działalności. W badaniu odnotowano bowiem rekordowy odsetek firm korzystających z kredytu obrotowego do finansowania działalności bieżącej – wyniósł on 28,3%. W tym aspekcie widać wyraźnie trend wzrostowy – w 2010 roku, gdy Pekao po raz pierwszy przeprowadziło badanie, z zewnętrznego finansowania korzystała tylko co piąta firma.

– Analizując wyniki prowadzonych badań na przestrzeni lat widzimy, że wyraźnie spada niechęć do zadłużania się, a firmy coraz bardziej dostrzegają zalety korzystania z kredytu bankowego. Co ważne, badanie pokazuje, że dostęp do finansowania zewnętrznego nie stanowi znaczącej bariery dla mikro i małych przedsiębiorstw. Warto też zwrócić uwagę, że w inwestycjach systematycznie rośnie udział leasingu jako źródła finansowania środków trwałych – komentuje Tomasz Styczyński.

Badanie potwierdzają także niską skłonność do innowacji w tym segmencie firm. Tylko około jedna czwarta mikro i małych firm wdraża innowacje produktowe i ten poziom w zasadzie nie zmienia się od 8 lat. Pozytywną informacją jest to, że dużo częściej inwestują firmy młode – odsetek innowatorów wyniósł w tym obszarze 36%.

Nadal wysoki odsetek mikro i małych firm eksportuje – w tym badaniu było ich 16,3%. Dobrą informacją jest ponownie wyższy od średniej odsetek (18,7%) eksporterów wśród firm młodych.

Ciekawie prezentuje się także analiza wyników w ujęciu geograficznym. W tegorocznej edycji najlepiej sytuację swoich firm oraz otoczenia gospodarczego ocenili przedsiębiorcy z województwa podlaskiego. Wynik 104 punkty to najwyższy wynik wojewódzki w historii badań. Duży wzrost optymizmu odnotowano w większości województw północno-wschodniej i południowej Polski. W sumie aż dla 11 województw wskaźnik koniunktury przekroczył „psychologiczną” granicę 100 punktów, czyli poziom neutralny badania. W przypadku 14 województw tegoroczne wyniki są̨ najwyższe w historii badań.

Tematem specjalnym ósmej edycji „Raportu o sytuacji mikro i małych firm” są technologie cyfrowe. Konkluzją badania jest stwierdzenie, że technologie cyfrowe w mikro i małych firmach nie są̨ wciąż wykorzystaną szansą na rozwój i ekspansję zagraniczną. Większość firm nie wykorzystuje zaawansowanych narzędzi analitycznych do usprawnienia procesów biznesowych. 60% polskich mikro i małych przedsiębiorstw reklamuje się w Internecie, a 25% prowadzi sprzedaż̇ internetową. Wciąż ponad połowa wykorzystuje do tego zamówienia przez e-mail, a 14% deklaruje sprzedaż̇ internetową poprzez aplikacje mobilne. Zaledwie 5% polskich przedsiębiorstw prowadzi sprzedaż towarów i usług poza granicami kraju za pośrednictwem e-commerce. Najważniejsze rynki zbytu to Niemcy, Wielka Brytania i Czechy.

Cieszy jednak fakt, że aż 89% firm korzysta z bankowości internetowej. Jedynie 11% firm pozostało przy systemie rozliczeń tradycyjnych. Z bankowości mobilnej korzysta 44% badanych.

– Coraz więcej przedsiębiorców dostrzega, że nowoczesne technologie i usługi stanowią realne wsparcie dla ich biznesu. Przyśpieszają procesy i ułatwiają firmie rozwój. Jako bank również widzimy, że mali przedsiębiorcy chętniej sięgają po nowoczesne rozwiązania bankowości internetowej oraz mobilnej i staramy się możliwie najlepiej odpowiadać na te potrzeby poprzez kreowanie nowoczesnych rozwiązań – podsumowuje Tomasz Styczyński.

PKN Orlen – opłata emisyjna bez wpływu na ceny paliw

Analizy PKN ORLEN dotyczące efektów planowanych regulacji dotyczących dodatkowej opłaty emisyjnej, nie wykazują wpływu na finalną cenę dla klienta detalicznego.

Opłaty związane z emisją do środowiska funkcjonują również lub są przygotowane do wdrożenia w wielu krajach europejskich, wśród których liderami są kraje skandynawskie. Dla porównania Polska pod względem opłat emisyjnych plasuje się na końcowych miejscach w zestawieniu światowym.

– Zachowanie zasad zrównoważonego rozwoju oraz dbałości o środowisko dla kolejnych pokoleń jest obowiązkiem nas wszystkich. PKN ORLEN od lat czyni wszelkie starania by trzymać się tych zasad. Analizujemy sytuację w kontekście wszystkich uwarunkowań makroekonomicznych i rynkowych i dzisiaj co do zasady zyskujemy przekonanie, że wprowadzenie opłaty emisyjnej nie będzie skutkować wzrostem cen dla naszych klientów detalicznych – powiedział Zbigniew Leszczyński, Członek Zarządu ds. Sprzedaży PKN ORLEN.

Głównym kreatorem detalicznych cen paliw są koszty zakupu ropy naftowej, notowania paliw gotowych na giełdach europejskich w Amsterdamie, Rotterdamie i Antwerpii oraz relacja kursowa złotówki do dolara, a finalnie warunki na lokalnym rynku i oraz otoczenie konkurencyjne.

Opłata emisyjna może mieć realny wpływ na poprawę środowiska naturalnego w Polsce poprzez realizację projektów prośrodowiskowych jak również ograniczających emisję przez rozwój elektromobilności i użytkowania paliw alternatywnych.

Z punktu widzenia możliwości wykorzystania środków z Funduszu Niskoemisyjnego Transportu PKN ORLEN jako producent paliw może aplikować o finansowanie projektów mieszczących się w zakresie zdefiniowanym przez Fundusz.

Rośnie skala nadużyć w polskich firmach

Rośnie skala nadużyć w polskich firmach – już w połowie z nich dochodzi do oszustw. Aż 45% nieprawidłowości udało się wykryć dzięki sygnalistom.

50% polskich przedsiębiorców przyznaje, że w ciągu ostatnich 2 lat doświadczyło nadużyć w swojej organizacji, co oznacza wzrost o 14% w porównaniu z 2016 r. – wynika z przeprowadzonego przez firmę doradczą PwC po raz ósmy badania przestępczości gospodarczej w Polsce. Co druga polska firma w wyniku oszustwa straciła ponad 400 tys. zł.

Z danych zebranych w raporcie PwC „Kto i jak okrada polskie firmy?”, przygotowanym na podstawie 8. badania przestępczości gospodarczej, wynika, że w połowie polskich przedsiębiorstw doszło w ciągu ostatnich dwóch lat do nadużyć. To znaczący wzrost w porównaniu do poprzedniego badania z 2016 r. – wtedy taką deklarację złożyło 36% respondentów. Rosnącą skalę nadużyć widać nie tylko w Polsce: w Europie Środkowo-Wschodniej z nieprawidłowościami zmaga się 43% firm (12% więcej niż w 2016), a średnia na świecie wynosi 49% (wzrost o 13% w porównaniu z 2016).

„Wzrostowy trend liczby nadużyć w firmach na całym świecie jest zjawiskiem niezwykle niepokojącym, nawet jeśli część tego wzrostu wiąże się z coraz lepszymi sposobami wykrywania nieprawidłowości. Musimy pamiętać, że etyka w biznesie powinna być wartością nadrzędną, ponieważ jest podstawą zdrowej i stabilnej gospodarki. Aby ją wzmacniać, musimy jeszcze mocniej postawić na edukację w tym zakresie, promować uczciwe praktyki, a z drugiej strony piętnować, karać i eliminować nieprawidłowe zachowania” – mówi Marcin Klimczak, partner w PwC, lider zespołu usług śledczych w Polsce, na Ukrainie i w krajach bałtyckich.

Najczęściej dochodzi do kradzieży majątku przedsiębiorstwa (47%), nieetycznego prowadzenia biznesu i konfliktu interesów (43%) oraz nadużyć podatkowych i transakcyjnych (40%). Wysoko na liście nadużyć znajduje się również cyberprzestępczość (33%). Dodatkowo, 17% respondentów zetknęło się z prośbą o łapówkę, a 18% jest zdania, że straciło kontrakt na rzecz konkurenta, który wręczył łapówkę.

W wyniku wykrytych oszustw i nieprawidłowości co drugie przedsiębiorstwo w Polsce w ostatnich 24 miesiącach straciło ponad 400 tys. zł.

„Wielkość strat ponoszonych przez przedsiębiorców wskazuje, że firmy nie zmagają się z drobnymi kradzieżami biurowymi, ale poważnymi przestępstwami. Warto wskazać, że co czwarty przedsiębiorca stracił w wyniku nadużyć ponad 4 miliony złotych. W dzisiejszej, wysoce konkurencyjnej gospodarce takie kwoty mogą być decydujące w wyścigu o zdobywanie nowych rynków czy klientów. Zamiast je tracić, lepiej zastanowić się jak je zainwestować” – mówi Piotr Szymankiewicz, menedżer w zespole usług śledczych w PwC.

Z raportu PwC wynika, że za 55% nadużyć odpowiadały osoby z wewnątrz firmy, z czego 54% było efektem działań przedstawicieli kadry kierowniczej. Na uwagę zasługuje rosnąca rola sygnalistów – w tegorocznym badaniu aż 45% oszustw w polskich przedsiębiorstwach udało się wykryć dzięki sygnalistom (w 2016 r. wskaźnik ten był na poziomie zaledwie 9%). Średnia na świecie dla przestępstw wykrytych z udziałem sygnalistów wynosi 27%.

„Rosnąca rola sygnalistów to dowód na to, że firmy są coraz bardziej dojrzałe i coraz więcej uwagi poświęcają na właściwe kształtowanie kultury organizacyjnej – przejrzystej i opartej na etycznych zasadach. Zgłaszanie nadużyć przestaje być traktowane jak donosicielstwo, jest realnym narzędziem kształtowania postaw i zachowań w organizacji. Warto pamiętać o tym, że opracowanie procedur i regulacji to za mało, by mówić o skutecznym przeciwdziałaniu nieprawidłowościom. Konieczne jest ich efektywne wdrożenie poprzez komunikację wewnętrzną i szkolenia wszystkich pracowników” – dodaje Angelika Ciastek-Zyska, menedżer w zespole usług śledczych w PwC.

Eksperci PwC podkreślają, że nowe technologie są coraz częściej obecne w obszarze wykrywania nieprawidłowości. 52% polskich przedsiębiorców już teraz wykorzystuje technologię jako narzędzie do monitorowania nadużyć związanych z cyberatakami (72% na świecie), a 75% dostrzega możliwość wykorzystania technologii do monitorowania organizacji w czasie rzeczywistym pod kątem zwalczania oszustw i przestępczości gospodarczej.

Polki coraz bardziej przedsiębiorcze

  • Mimo, że warunki prowadzenia biznesu w Polsce przez kobiety ulegają poprawie, nadal wiele pozostaje do zrobienia
  • Nie zniechęca to jednak Polek do kierowania własną firmą, ponieważ widzą w tym szansę na poprawę swojej sytuacji materialnej
  • Odsetek firm kierowanych przez kobiety 30,3% plasuje Polskę w czołówce 10. najbardziej zaawansowanych pod tym względem krajów w rankingu Mastercard

Z okazji zbliżającego się Dnia Kobiet Mastercard zaprezentował drugą edycję rankingu dotyczącego przedsiębiorczości kobiet – Mastercard Index of Women Entrepreneurs (MIWE). Raport potwierdza, że Polki są coraz bardziej przedsiębiorcze – już 30,3% firm w naszym kraju jest zarządzanych przez kobiety. To bardzo dobry wynik, który daje Polsce 7. pozycję na 57 przebadanych krajów na całym świecie i 2. w Europie (po Rosji). W zeszłym roku Polska, z wynikiem 29,6% uplasowała się na 11. pozycji, awans jest więc znaczący.

Przedmiotem badania Mastercard są osiągnięcia kobiet prowadzących własną działalność w 57 krajach z różnych części świata. Z rankingu wynika, że czynnikiem powszechnie hamującym aktywność kobiet prowadzących własne firmy na całym świecie są uprzedzenia związane z płcią. Istnieją one zarówno w krajach rozwijających się, jak i rozwiniętych, co stwarza poważne bariery utrudniające przedsiębiorczyniom rozwijanie swojego potencjału.

Na rynkach rozwijających się udział procentowy firm prowadzonych przez kobiety jest większy niż w lepiej rozwiniętych krajach. W rankingu prowadzi Ghana (46,4%), która obok Malawi i Nigerii jest jednym z trzech nowych państw w tej edycji rankingu. W czołówce znalazły się też Uganda (33,8%) i Wietnam (31,3%). Uważa się, że kobiety stają się tam przedsiębiorcami z konieczności. Muszą zdobyć środki na utrzymanie, mimo braku kapitału i dostępu do usług ułatwiających prowadzenie biznesu.

Kraje z największym udziałem procentowym firm prowadzonych przez kobiety:

  1. Ghana – 46,4%
  2. Rosja – 34,6%
  3. Uganda – 33,8%
  4. Nowa Zelandia – 33,0%
  5. Australia – 32,1%
  6. Wietnam – 31,3%
  7. Polska – 30,3%
  8. Hiszpania – 29,4%
  9. Rumunia – 28,9%
  10. Portugalia – 28,7%

Przedsiębiorczość kobiet nie zawsze wynika z dobrych warunków, jakie tworzy im się do rozwoju w biznesie. Obrazuje to wskaźnik Mastercard Index of Women Entrepreneurs, obejmujący różnorodne czynniki decydujące o możliwościach biznesowych dostępnych dla kobiet w poszczególnych krajach. Polska zajęła w tym rankingu 19. pozycję na 57 badanych krajów. Jest to wynik lepszy niż w zeszłym roku (awans z 22. miejsca), jednak wciąż niższy niż wskazywałby na to odsetek firm kierowanych w Polsce przez kobiety.

Ostateczna wartość indeksu dla Polski jest średnią ważoną trzech elementów składowych. Pierwszy z nich to udział Polek w rynku pracy, w tym odsetek kobiet na stanowiskach menedżerskich i specjalistycznych, czy aktywność zawodowa kobiet. Pod tym względem Polska zajęła nawet wyższą, bo 17. pozycję na świecie. Kolejną składową stanowi dostęp do zasobów wiedzy i środków finansowych. Pod tym względem Polska zajęła dopiero 36. miejsce, jednak na uwagę zasługuje dobry wynik, jeśli chodzi o obecność Polek na uczelniach wyższych. Polki mają też większą wiedzę finansową niż kobiety w innych krajach, ale w biznesie nie sprzyja im ograniczony dostęp do kapitału. Trzecia składowa Mastercard Index of Women Entrepreneurs dotyczy przyjaznych warunków do prowadzenia działalności gospodarczej – ogólnie, ale też szczególnie przez kobiety. Polska zajęła pod tym względem  20. miejsce, w czym pomogły relatywnie pozytywne społeczne postrzeganie polskich przedsiębiorczyń oraz ogólne wsparcie dla MŚP.

Kraje oferujące najlepsze warunki do prowadzenia własnej działalności przez kobiety, wskaźnik Mastercard Index of Women Entrepreneurs:

  1. Nowa Zelandia – 74,2 pkt.
  2. Szwecja – 71,3 pkt.
  3. Kanada – 70,9 pkt.
  4. Stany Zjednoczone – 70,8 pkt.
  5. Singapur – 69,2 pkt.

  1. Polska – 65,4 pkt.

Z rankingu wynika, że kobiety prowadzące własną działalność radzą sobie lepiej w bardziej rozwiniętych gospodarkach, takich jak trzy kraje zajmujące najwyższe pozycje – Nowa Zelandia, Szwecja i Kanada. W porównaniu z przedsiębiorczyniami z rynków rozwijających się mają one do dyspozycji więcej możliwości i udogodnień, np. dostęp do kapitału, usług finansowych i programów akademickich.

Okazuje się jednak, że istnieją dwa wyjątki od tego trendu. Po pierwsze, rozwinięte rynki, które zapewniają bardzo dobre warunki do prowadzenia działalności, nie są wolne od uprzedzeń wobec przedsiębiorczych kobiet. Największy spadek w rankingu zanotowała Japonia (z 55,4 do 51,1 pkt. – miejsce 46.), co ma związek ze znacznym zmniejszeniem wskaźników aktywności kobiet na polu przedsiębiorczości (-30,9). Z badań wynika, że przyczyną tego może być ogólne postrzeganie kobiet jako mniej wartościowych od mężczyzn, zarówno w społeczeństwie, jak i w środowisku korporacyjnym.

Ponadto, z badania Mastercard wynika, że warunki sprzyjające przedsiębiorczości kobiet nie zawsze są uzależnione od stopnia rozwoju gospodarczego kraju.

„We wszystkich 57 krajach uprzedzenia związane z płcią wciąż spowalniają rozwój przedsiębiorczości kobiet. Szczególnie przed Dniem Kobiet mamy nadzieję, że wyniki naszych badań przypomną rządom i organizacjom o konieczności większego wsparcia kobiet prowadzących własne firmy, zarówno początkujących, jak i działających już od pewnego czasu na rynku. Wsparcie to powinno obejmować wszystkie obszary – od dostępu do źródeł finansowania po edukację” – powiedziała Ann Cairns, prezes ds. rynków międzynarodowych w firmie Mastercard.

Oblicza kobiecej przedsiębiorczości w różnych krajach:

  • W niemal wszystkich spośród 57 badanych krajów rozwój przedsiębiorczości kobiet jest hamowany przez co najmniej jedną lub kilka barier. Są one związane przede wszystkim z uprzedzeniami, które przyczyniają się do niskiej pozycji kobiet w kulturze i społeczeństwie.
  • Aby odnieść sukces na rynku, firmy potrzebują efektywnej kombinacji dostępu do produktów i usług finansowych, ułatwień w prowadzeniu firmy, mocnego wsparcia dla MŚP oraz wysokiej jakości zarządzania. Najwyższe miejsce pod względem wsparcia dla biznesu prowadzonego przez kobiety zajęła Nowa Zelandia (74,2 – miejsce 1).
  • Czynnikiem szczególnie zniechęcającym kobiety do zakładania własnych firm jest brak wiary w siebie. W takich krajach, jak np. Belgia, Niemcy czy Wielka Brytania, mimo sprzyjających systemów prawnych i dobrego dostępu do zasobów, odsetek kobiet wśród właścicieli firm jest poniżej oczekiwań.
  • W krajach takich jak np. Polska przedsiębiorczość jest postrzegana jako szansa na poprawę bytu Choć warunki prowadzenia tam działalności gospodarczej nie są zbyt sprzyjające, kobiety mają tam liczną reprezentację wśród liderów biznesu i specjalistów. Dynamicznie rozwija się lokalna przedsiębiorczość, a właścicielki firm osiągające sukcesy cieszą się dużym szacunkiem.
  • Tam, gdzie założenie własnej działalności podyktowane jest często koniecznością, tak jak ma to miejsce w krajach rozwijających się Azji czy Afryki, kobiety zostają przedsiębiorcami równie często, jak mężczyźni. Zwykle decydują się na samozatrudnienie w sektorze nieformalnym, na małą skalę, przy niewielkim wykorzystaniu technologii.
  • Choć kraje Bliskiego Wschodu i Afryki, takie jak Zjednoczone Emiraty Arabskie, Tunezja i Arabia Saudyjska, znalazły się na samym dole rankingu, odnotowały najwyższe wskaźniki oczekiwanego rozwoju firmy w najbliższych latach, deklarowanego przez kobiety będące przedsiębiorcami (37%).

Ulga na start, działalność bez rejestracji – jakie zmiany w prawie czekają na przedsiębiorców?

Na przedsiębiorców w 2018 roku czekają liczne zmiany w prawie. Część z nich weszła już w życie, część zacznie obowiązywać niebawem. Wśród nich między innymi ulga na start po założeniu działalności gospodarczej oraz możliwość jej prowadzenia bez rejestracji, przewidziane w ustawie Prawa przedsiębiorców. Eksperci z firmy inFakt przybliżają, na czym będą polegać rozwiązania adresowane do nowych przedsiębiorców.

Ulga na start

Dotychczas przedsiębiorcy zakładający własną działalność mieli obowiązek opłacania składek ZUS. Dla wielu z nich obowiązywały preferencyjne stawki, tak zwany „mały ZUS”. Natomiast według nowych przepisów przedsiębiorcy zakładający działalność będą przez pierwsze sześć miesięcy zwolnieni z opłacania obowiązkowych składek.

Eksperci z inFakt, firmy oferującej nowoczesne rozwiązania księgowe, przypominają, że przedsiębiorcy muszą spełnić dwa warunki, aby skorzystać z ulgi na start.

  • Działalność zakładają po raz pierwszy, bądź ponownie po upływie 60 miesięcy od zamknięcia poprzedniej.
  • W ramach prowadzonej działalności nie wykonują dla swojego byłego pracodawcy tych samych czynności, jakie wykonywali dla niego na etacie przed dniem rozpoczęcia działalności gospodarczej.

Ulgę na start warto mieć na uwadze, planując zakładanie działalności. – Nie będzie ona obowiązywała osób, które rozpoczną działalność przed wejściem ulgi w życie – zaznacza Magda Sławińska-Rzemek, doradca podatkowy w firmie inFakt. – Jeśli więc planujemy założenie własnego biznesu, warto się jeszcze przez chwilę wstrzymać, dzięki czemu możemy zyskać półroczne zwolnienie ze składek na rzecz ZUS.

Po upływie sześciu miesięcy, w trakcie których obowiązuje ulga, można zgłosić się do preferencyjnego ZUS-u. Dzięki temu przez kolejne 24 miesiące składki będą niższe. „Mały ZUS” w 2018 roku będzie wynosił 504,66 zł bez dobrowolnej składki chorobowej lub 520,10 zł z uwzględnieniem tej składki.

Jako ciekawostkę warto jeszcze podać, że skorzystanie z ulgi na start nie będzie obowiązkowe. Przedsiębiorca może zrezygnować z tego przywileju, dokonując odpowiedniego zgłoszenia do ubezpieczeń na formularzu ZUS ZUA.

Działalność bez rejestracji

Artykuł 5 ustawy Prawa przedsiębiorców mówi, że działalności gospodarczej nie stanowi działalność osoby fizycznej, jeśli przychód należny z tej działalności w żadnym miesiącu nie przekracza 50% kwoty wynagrodzenia minimalnego i jeśli ta osoba w ciągu minionych 60 miesięcy nie prowadziła działalności gospodarczej.

Takie rozwiązanie sprawia, że osoby wykonujące prace drobne lub dorywcze nie będą musiały rejestrować się w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej oraz opłacać składek ZUS pod warunkiem, że wartość przychodu miesięcznego nie przekroczy połowy minimalnego wynagrodzenia za pracę (w 2018 r. 1050 złotych).

Moim zdaniem wprowadzenie takiego rozwiązania może prowadzić do nadużyć – wskazuje Piotr Juszczyk, doradca podatkowy w inFakt. – Brak obowiązku rejestracji to ryzyko poszerzenia szarej strefy. Wysokość osiąganego przychodu będzie trudna do udowodnienia. Z całkowitą oceną należy jednak jeszcze zaczekać.

Warto pamiętać, że za prowadzenie działalności gospodarczej bez rejestracji obecnie grożą wysokie kary. Podatnik uchylający się od płacenia należnej daniny może zapłacić za to od 666,50 zł do nawet prawie 19 200 złotych.

Czego jeszcze spodziewać się w tym roku – możliwa blokada kont bankowych?

Rok 2018 obfituje w zmiany prawne, które będą mieć wpływ na działalność przedsiębiorców i księgowych. Poza obowiązkiem przesyłania danych z ewidencji zakupu i sprzedaży w formie Jednolitego Pliku Kontrolnego przez mikroprzedsiębiorców, w życie wejdzie też Split Payment, czyli mechanizm podzielonej płatności – podział kwoty VAT i kwoty netto za faktury na różne rachunki bankowe.

Ważną, ale jeszcze nie komentowaną szeroko zmianą, jest powstanie STIR, czyli Systemu Teleinformatycznego Izby Rozliczeniowej. Będzie ona zakładać wymianę danych między bankami a administracją skarbową i w razie identyfikacji rachunków zakładanych przez tzw. “słupy” – nawet blokadę kont bankowych podatnika.

Inne wprowadzone lub zapowiadane zmiany podatkowe obejmują: wyższe stawki VAT, e-składkę, e-zwolnienie, e-paragon, zmiany w zakresie zwolnień z kasy fiskalnej czy dodatkową opłatę przy zakupie reklamówek z tworzyw sztucznych.

Kurs bitcoina zaliczył 10% spadek

Po osiągnięciu szczytu na poziomie niemal 11,7 tys. USD, do czego doszło w poniedziałek wieczorem po tygodniowym parciu w górę, kurs bitcoina załamał się. W efekcie w środę rano najpopularniejsza kryptowaluta warta jest 10,5 tys. USD. Oznacza to 10% spadek. Mimo to w porównaniu z dołkiem z 6 lutego bitcoin nadal jest droższy o 72%. Natomiast od początku roku stracił 23% swojej wartości. Inwestorzy, którzy na przełomie roku liczyli na duże zyski z bitcoina w krótkim czasie, musieli się rozczarować. Z dobrych wiadomości należy podać, że moc obliczeniowa tej wirtualnej waluty w ciągu 2 miesięcy wzrosła o 80%, co oznacza, że coraz trudniej będzie zhakować sieć bitcoina.

Waluty

W ciągu ostatnich 24 godzin amerykański dolar traci do głównych walut: do euro (-0,6%), brytyjskiego funta (-0,34%), dolara kanadyjskiego (-0,4%), dolara australijskiego (-0,48%) oraz japońskiego jena (-0,53%) i kursy wynoszą: EUR/USD – 1,242, GBP/USD – 1,388, USD/CAD – 1,293, AUD/USD – 0,78 i USD/JPY – 105,6. Euro jest silniejsze wobec japońskiego jena (+0,14%) i kurs EUR/JPY wynosi 131,2, a kurs EUR/GBP jest na poziomie 0,894. Złotówka zyskuje do głównych walut. W środę rano dolar kosztuje poniżej 3,37 zł, euro – 4,19 zł, funt – ponad 4,68 zł, a frank szwajcarski – poniżej 3,6 zł.

Giełdy

Na światowych giełdach lekka przewaga koloru zielonego. W poniedziałek w Europie londyński indeks FTSE 100 zyskał 0,43%, frankfurcki indeks DAX – 0,19%, a paryski indeks CAC 40 – 0,06%. W Amerykach nowojorski indeks S&P 500 wzrósł o 0,26%, meksykański indeks Bolsa podniósł się o 0,34%, a brazylijski indeks Bovespa stracił 0,43%. W środę w Azji tokijski indeks Nikkei obniżył się o 0,77%, indeks Shanghai Composite – o 0,55%, a hongkoński indeks Hang Seng – o 0,89%.

Ropa i złoto

Ceny ropy naftowej rosną trzeci dzień w rzędu. We wtorek na zakończenie dnia baryłka ropy Brent kosztowała 65,79 USD (+0,38%), a ropy WTI – 62,6 USD (+0,05%). Roczna prognoza ceny baryłki ropy pozostaje na poziomie 71 USD. Z kolei złoto po wcześniejszych spadkach zyskuje na wartości. W środę rano uncję metalu rynek wycenia na 1333 USD. To 12 USD więcej (+0,91%) niż dobę wcześniej.

Najważniejsze wydarzenia dzisiejszego dnia:

1:30 – Australia – PKB (r/r), IV kw. – 2,4% (prognoza 2,5%)
8:00 – Rumunia – PKB (r/r), IV kw. – 6,9% (prognoza 6,9%)
9:00 – Słowacja – PKB (r/r), IV kw. – 3,5% (prognoza 3,5%)
11:00 – Strefa euro – PKB (r/r), IV kw. (prognoza 2,7%)
14:15 – USA – Raport ADP, luty (prognoza 195 tys.)
14:20 – USA – Wystąpienie szefa Fed z Nowego Jorku
14:30 – USA – Bilans handlu zagranicznego, styczeń (prognoza -55,1 mld USD)
16:00 – Kanada – Decyzja Banku Kanady ws. stóp procentowych, marzec
16:00 – Polska – Komunikat po posiedzeniu RPP, marzec
20:00 – USA – Beżowa Księga, marzec

Przygotował zespół analityczny easyMarkets

Prawda czy mit. Po 30–stce trudniej o kredyt mieszkaniowy?

Według szacunków BIK największą ilość kredytów zaciągają osoby w wieku 35-44 lat. Najmłodsi kredytobiorcy – 20-paroletni – notują największe opóźnienia w spłacie rat kredytowych. Pomimo twardych danych, istnieje przekonanie, że po 30. trudniej o korzystny kredyt mieszkaniowy.   

– To mit. Oprocentowanie, prowizja i warunki ubezpieczenia są dokładnie takie same – opowiada Michał Krajkowski, główny analityk w NOTUS Finanse S.A.

Co wpływa na obniżenie zdolnosci kredytowej?

Każdy kredyt mieszkaniowy, niezależnie w jakim banku go zaciągniemy, możemy spłacać maksymalnie przez 35 lat i z reguły nie później niż do 70 roku życia.

– Im jesteśmy starsi tym okres kredytowania ulega skróceniu. Jeśli do 70 roku życia pozostaje nam np. 25 lat, nie otrzymamy tak wysokiej kwoty, jaką dostanie osoba biorąca kredyt na 35 lat. Wartość kredytu zostanie odpowiednio przez bank pomniejszona – opowiada Michał Krajkowski.

– Kolejnym ważnym aspektem jest liczba członków rodziny. Banki szacują ok. 800-900 zł jako koszt miesięcznego utrzymania jednej osoby. Zdolność kredytowa dobrze zarabiającej młodej rodziny, ale posiadającej dzieci, spada ze względu na comiesięczne utrzymanie wszystkich osób – dodaje Michał Krajkowski.

Co kupują 30-parolatkowie?

Według badań Głównego Urzędu Statystycznego niemal jedna piąta Polaków nie ma wolnego czasu w dni powszednie. Jesteśmy również jednym z najbardziej zapracowanych narodów na świecie. Na ratunek młodym ludziom, cierpiącym na chroniczny brak czasu przychodzi odpowiednia lokalizacja ich zamieszkania.

Strategiczne dla nich punkty miasta to takie, które są położone w sąsiedztwie sklepów, żłobków, przedszkoli, szkół, punktów rekreacji, parków, ścieżek rowerowych, tras spacerowych. Popularne stają się miejsca, które dysponują szerokim wachlarzem możliwości, jak na przykład warszawska Praga, którą Business Insider uplasował na 4. miejscu w rankingu najfajniejszych dzielnic Europy.

– Zauważalnym zjawiskiem staje się poszukiwanie dobrze skomunikowanych, kameralnych inwestycji w mieście, czyli miejsc znajdujących się w centrum gwarnego życia miejskiego, przy jednoczesnym dostępie do spokojnych i cichych terenów zielonych – opowiada Karolina Guzik, menadżer sprzedaży Skanska Residential Development Poland.

Późne dojrzewanie milenialsów

Przesuwa się granica wieku wchodzenia w dorosłość. Młodzi Polacy zwlekają z wyprowadzką od rodziców i założeniem rodziny. Z drugiej strony pojawiają się alarmujące informacje o nowych wyliczeniach emeytalnych. Z grudniowego raportu OECD wynika, że obecni 20-latkowie, przechodząc na emeryturę mogą dostawać niecałe 39 % finalnego wynagrodzenia netto. Prognozy mają szansę, by stać się bardziej optymistyczne, lecz zmianie nie ulegnie fakt, że wraz z zakończeniem kariery zawodowej dochody Polaków znacznie się zmniejszają.

– Im wcześniej zaciągniemy kredyt mieszkaniowy, tym większa szansa na jego spłatę przed wejściem w uboższy w dochody okres emerytalny. Ten aspekt dla wielu klientów jest znaczący. Również banki określając końcową datę spłaty kredytu do ukończenia 70 roku życia uwzględniają znaczący spadek dochodów po przejściu na emeryturę – tłumaczy Michał Krajkowski.

Idealny portret kredytobiorcy

– Twierdzenie, że wyłącznie umowa na czas nieokreślony zagwarantuje nam możliwość zaciągnięcia kredytu to kolejny mit. Banki zdają sobie sprawę jak wygląda rynek pracy i nie mogą zamknąć się na znaczące grono zatrudnionych na umowy czasowe. Najważniejsza jest wiarygodność. Osoba posiadająca umowę na czas nieokreślony u przysłowiowego szwagra, prowadzącego jednoosobową firmę i wypłacającego pensję w gotówce, a nie na konto, nie zyska wiarygodności banku. Osoba zatrudniona na umowę zlecenie, ale w dużej stabilnej firmie – już tak – tłumaczy Michał Krajkowski.

Banki oceniają również m.in. wysokość zarobków, wykształcenie, miejsce zamieszkania, pracodawcę. – 30-paroletni kredytobiorcy są cennymi klientami dla banków. Statystycznie są to osoby ustatkowane życiowo i zawodowo. Lepiej zarabiają i terminowo spłacają zobowiązania – dodaje Michał Krajkowski.