Systemy operacyjne smartfonów wciąż narażone na działania hakerów. Większość posiadaczy smartfonów rezygnuje z instalowania programów antywirusowych

Systemy operacyjne smartfonów wciąż narażone na działania hakerów. Większość posiadaczy smartfonów rezygnuje z instalowania programów antywirusowych 1

Większość Polaków korzysta z bankowości mobilnej, ale tylko co trzeci ma zainstalowany program antywirusowy na urządzeniu mobilnym – wynika z ubiegłorocznych badań F-Secure. To istotne o tyle, że liczba cyberataków na smartfony i tablety rośnie z roku na rok. Twórcy systemów operacyjnych na urządzenia mobilne starają się im zapobiegać, zapewniając jak najszybszy dostęp do łatek systemowych i aktualizacji oprogramowania. Mimo to wielu użytkowników korzysta z przestarzałych, podatniejszych na cyberataki wersji oprogramowania.

Jak wynika z ubiegłorocznych badań F-Secure, 65 proc. Polaków płaci za transakcje online za pomocą telefonu lub tabletu. Jednocześnie tylko co trzeci (32 proc.) ma zainstalowane na urządzeniu mobilnym oprogramowanie, które chroni przed cyberzagrożeniami. Z kolei 40 proc. w ogóle nie pomyślało bądź nie czuje potrzeby korzystania z programu antywirusowego. Eksperci F-Secure zwrócili uwagę na to, że urządzenia mobilne połączone z internetem są narażone na cyberataki tak samo jak komputery. Dotyczy to szczególnie systemu Android, z którego korzysta również najwięcej użytkowników smartfonów.

Jeżeli chodzi o bezpieczeństwo mobilne, widzimy, że Google nie wprowadził właściwie żadnych zmian funkcjonalnych przy przejściu z Androida 7 na Oreo, poza optymalizacją zużycia energii i bezpieczeństwa. Za to bardzo duże zmiany w systemie operacyjnym powodują, że Google łatwiej jest dziś kontrolować Androida, który jest rozproszony i kontrolowany przez różnych producentów: Samsung, LG, Huawei czy Sony. Wcześniej Google’owi trudno było kontrolować aktualizację, a w Androidzie Oreo bezpieczeństwo zaczyna się robić bardzo istotne. Google chciał, podobnie jak Apple, centralnie nim sterować i samodzielnie wypuszczać łatki systemu, a nie tylko za pomocą producentów – powiedział agencji informacyjnej Newseria Biznes podczas Mobile World Congress w Barcelonie Grzegorz Jędrzejczyk, wiceprezes firmy FancyFon specjalizującej się w bezpieczeństwie mobilnym.

W połowie lutego Raiffeisen Polbank ostrzegał przed złośliwą aplikacją na Androida, za pomocą której cyberprzestępcy mogą przejąć kontrolę nad urządzeniem, przechwycić hasła logowania w bankowości mobilnej i wyłudzić poufne dane. Wcześniej, pod koniec grudnia, specjalizująca się w cyberbezpieczeństwie firma Eset ostrzegała z kolei przed dwoma złośliwymi aplikacjami dostępnymi w Google Play, które mogły posłużyć do wyprowadzania pieniędzy z kont bankowych za pośrednictwem urządzenia mobilnego. Eksperci przestrzegają, że ubiegły rok był rekordowy pod względem aktywności cyberprzestępców, a w kolejnych miesiącach ten trend się utrzyma. Nasilą się także ataki na urządzenia mobilne.

Przykład ostatnich podatności, które zostały znalezione, pokazuje, że tak naprawdę ktoś o nich wiedział, ktoś je wykorzystywał. Natomiast one wychodzą niespodziewanie i trudno jest temu zapobiec. Myślę, że wszystkie kolejne zagrożenia będą wyglądać podobnie – pojawią się szybko i nas zaskoczą. Kluczową rzeczą jest czas reakcji i możliwość aktualizowania jak największej liczby telefonów, również tych starszych. Apple’owi było łatwiej, bo ma swoją linię produktów. Natomiast miliard zagrożonych urządzeń androidowych, z których tylko najnowsze telefony były aktualizowane, to jest problem – mówi Grzegorz Jędrzejczyk.

Z danych należącej do F-Secure autorskiej sieci Honeypotów wynika, że między październikiem 2016 a marcem 2017 wykryto prawie 8 mln prób ataków na urządzenia w Polsce. W tym okresie 36 proc. użytkowników spotkało się z jakąś formą cyberzagrożenia na smartfonie („Ochrona internetu” 2017 F-Secure).

Niestety, nie ma na to rozwiązania, szczególnie jeśli popatrzymy na dziury, które zostały znalezione w ostatnich kilku latach. Jedynym sposobem zawsze była aktualizacja firmware’u. Niektórych nawet się nie da załatać, bo w samych procesorach i w logice już są problemy. Ważne są też proaktywne działania, które powodują, że złośliwym aplikacjom jest trudniej uzyskać dostęp. Widzimy coraz więcej rozwiązań, jak chociażby Android Enterprise, gdzie został zaprzęgnięty Android SELinux, czyli rozwiązanie z Red Hat, z CentOS, gdzie jest podział danych na poziomie systemu operacyjnego pomiędzy aplikacjami – mówi Grzegorz Jędrzejczyk.

Twórcy systemów operacyjnych na urządzenia mobilne starają się zapobiegać cyberzagrożeniom, zapewniając jak najszybszy dostęp do łatek systemowych i aktualizacji oprogramowania. Mimo to wielu użytkowników wciąż korzysta z przestarzałych, podatniejszych na cyberataki wersji Androida.

To, co dziś robimy, to działanie security as a service, czyli bardzo szybkie informowanie klientów o podatnościach. Istotne jest, żeby informować ich rzeczywiście o istotnych rzeczach, bo można zasypać użytkowników masą alertów, których nikt nie będzie czytał – mówi  Grzegorz Jędrzejczyk.

Wiceprezes firmy FancyFon specjalizującej się w bezpieczeństwie mobilnym podkreśla, że podstawą bezpieczeństwa urządzenia mobilnego jest aktualizacja i posiadanie najnowszej wersji systemu operacyjnego oraz zainstalowany program antywirusowy.

Patrząc na podejście wszystkich najbardziej znanych firm antywirusowych, odnoszę wrażenie, że są dużo bardziej na czasie. Jest dużo fajnych, ciekawych rozwiązań dla użytkowników końcowych, które działają bardzo szybko i wykrywają zagrożenia w aplikacjach albo informują o tym, że mamy nieaktualny system operacyjny i trzeba go zaktualizować. To jest podejście, które dziś się zmienia i które ludzie muszą zrozumieć – podkreśla Grzegorz Jędrzejczyk.

W podstawie nauczania brakuje wiedzy związanej z ubezpieczeniami społecznymi. Lukę tę mają wypełnić programy edukacyjne ZUS

W podstawie nauczania brakuje wiedzy związanej z ubezpieczeniami społecznymi. Lukę tę mają wypełnić programy edukacyjne ZUS 2

Tylko 10 proc. Polaków ma zadowalającą wiedzę z zakresu ubezpieczeń społecznych – wynika z badań Instytutu Spraw Publicznych i Millward Brown. Wśród starszej części społeczeństwa pokutuje wiele trudnych do wyprostowania mitów i stereotypów, dlatego edukację w tym zakresie trzeba kierować głównie do młodego pokolenia. Zakład Ubezpieczeń Społecznych od kilku lat prowadzi cieszący się dużą popularnością program edukacyjny dla uczniów. Zainteresowanie jest duże również ze strony nauczycieli, dlatego na początku marca w Krakowie ZUS organizuje dla nich konferencję naukową „Jak uczyć o ubezpieczeniach społecznych?”.

Polacy generalnie mają niską wiedzę o ubezpieczaniach społecznych. Mają problem z rozróżnieniem, od czego są poszczególne ubezpieczenia, jakie są ich prawa i obowiązki, a nawet co wiąże się z zawarciem umowy na rynku pracy. Nie wiedzą, co dzieje się, kiedy zawierają umowę o pracę czy umowę zlecenie i jakie są różnice – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Wojciech Andrusiewicz, rzecznik prasowy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

System ubezpieczeń społecznych obejmuje ponad 25 mln Polaków. Mimo to, jak wskazuje badanie Instytutu Spraw Publicznych i Millward Brown, blisko 60 proc. ma o nim znikomą wiedzę. Polacy mylą poszczególne rodzaje ubezpieczeń, nie odróżniają ubezpieczenia chorobowego od zdrowotnego (50 proc.), nie znają przepisów związanych z odprowadzaniem składek od różnego rodzaju umów albo mylnie przypisują Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych ustalanie wysokości składek (40 proc.). Tylko 25 proc. osób trafnie wskazała na instytucje III filara emerytalnego. Blisko połowa Polaków (46 proc.) twierdzi, że ubezpieczenia społeczne w ogóle ich nie interesują.

 Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że 2/3 spośród tej grupy stanowili młodzi ludzie, to pokazuje skalę problemu – podkreśla Wojciech Andrusiewicz.

Rzecznik ZUS wskazuje, że wśród starszej części społeczeństwa pokutuje wiele trudnych do wyprostowania stereotypów i mitów związanych z ubezpieczeniami społecznymi. Dlatego edukację w tym zakresie trzeba kierować przede wszystkim do młodego pokolenia.

Wspólnie ze Związkiem Banków Polskich ZUS prowadzi na uczelniach wyższych projekt edukacyjny „Nowoczesne zarządzanie biznesem”. Do gimnazjów i szkół podstawowych dociera z akcją „Projekt z ZUS”, natomiast od 2013 roku ZUS prowadzi zakrojony na szeroką skalę projekt „Lekcje z ZUS” adresowany do uczniów szkół ponadgimnazjalnych: liceów, techników i szkół zawodowych. Część z nich będzie niedługo stawiać pierwsze kroki na rynku pracy albo zdecyduje się na prowadzenie własnej działalności gospodarczej.

– Niestety, dziś w postawach programowych wiedzy o ubezpieczeniach społecznych nie ma jeszcze zbyt wiele. Zaczęliśmy działać własnym sumptem – przygotowaliśmy projekt edukacyjny złożony z czterech godzin lekcji o ubezpieczeniach społecznych. Młodzież faktycznie ocenia tę wiedzę jako przystępną i ciekawą. Wiele osób zauważa, że dzięki tym czterem godzinom mają lepszą świadomość tego, co ich potem czeka w życiu. Młodzież licealna, z techników czy szkół zawodowych niedługo wchodzi na rynek pracy i dotąd nie miała świadomości, z czym wiąże się to od strony ubezpieczeń społecznych – mówi Wojciech Andrusiewicz.

„Lekcje z ZUS” to cztery godziny zajęć, których scenariusze zostały opracowane we współpracy z metodykiem nauczania. ZUS zapewnia wszystkie materiały dydaktyczne i multimedialne potrzebne do prowadzenia zajęć, ale także edukuje w tym zakresie nauczycieli. Co roku do programu zgłasza się kilkaset szkół z całej Polski. W czterech dotychczasowych edycjach „Lekcji z ZUS” wzięło udział w sumie ponad 150 tys. uczniów.

 To pokazuje, że zainteresowanie tą tematyką jest duże wśród młodzieży. 80 tys. uczniów, czyli ponad połowa wszystkich tych, którzy przeszli przez „Lekcje z ZUS”, wzięła udział w olimpiadzie, po której można się dostać bez problemu na studia. ZUS przy współpracy z uczelniami wyższymi rozdaje indeksy za wygraną w olimpiadzie – podkreśla Wojciech Andrusiewicz.

ZUS często dostaje pytania i prośby o wskazówki dla nauczycieli, którzy chcą rozwijać tę tematykę w szkołach. Dlatego w marcu (7–8.03) organizuje dla nich konferencję naukową „Minimalizacja ryzyka a ryzyko minimalizacji. Jak uczyć o ubezpieczeniach społecznych?”, która odbędzie się na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie.

 Na konferencji spotkają się praktycy i teoretycy, przedstawiciele świata nauki, instytucji publicznych oraz instytucji komercyjnych rynku ubezpieczeń. Przedstawią możliwe projekty edukacyjne oraz formy nauczania dobre dla młodzieży, które pomogą przyswajać tę wiedzę. Mamy bardzo duże zainteresowanie konferencją, którą zaplanowaliśmy na 150 osób. Dziś mamy już 250 uczestników, a cały czas zgłaszają się kolejni nauczyciele. Dlatego ZUS będzie prowadził relację online z tego wydarzenia – mówi Wojciech Andrusiewicz.

Analityka pozwala zwalczać korupcję i inne rodzaje nadużyć w procesach zamówień

Jak wynika z danych Stowarzyszenia Biegłych ds. Przestępstw i Nadużyć Gospodarczych (ACFE), straty związane z nadużyciami i niegospodarnością w procesach zamówień i zakupów wynoszą nawet 10 proc. całkowitych wydatków firmowych. Należy również pamiętać, że szkody wywołane przez tego typu działania są trudne do zmierzenia i często wykraczają poza sferę finansową. Konsekwencje wykrycia i upublicznienia nadużyć są często katastrofalne w skutkach dla reputacji firmy. W dobie coraz bardziej wyszukanych metod i technik, skuteczna walka z korupcją i nadużyciami finansowymi wymaga wykorzystania zaawansowanych narzędzi analitycznych.

Skala strat finansowych związanych z nieprawidłowościami w realizacji procesów zamówień i zakupów jest wyzwaniem dla większości firm, zwłaszcza dużych organizacji, które operują ogromnymi budżetami. Nie jest to problem jedynie sektora publicznego i dotyczy również innych branż, w tym sektora energetycznego czy paliwowego. Główną przyczyną problemów z utrzymaniem integralności procesu zamówień są nadużycia, do których należą między innymi:

  • praktyki korupcyjne,
  • podawanie nieprawdziwych informacji na etapie pozyskiwania środków,
  • wykorzystywanie służbowych kart płatniczych do realizacji prywatnych zakupów,
  • zmowy przetargowe polegające na manipulowaniu kwotami umieszczanymi w ofertach.

Poza działalnością przestępczą, straty przynoszą również błędy pracowników związane m.in. z niską jakością danych umieszczanych w systemach wspierających zarządzanie przedsiębiorstwem, niegospodarność czy brak procedur i standardów, które umożliwią bezpieczną realizację procesu zamówień. Rosnąca ilość danych i systemów firmowych, a także dynamiczny rozwój nowych sposobów i praktyk fraudowych powodują, że w zapobieganiu nadużyciom i ich wykrywaniu zasadniczą rolę odgrywa zaawansowana analityka.

Korupcja problemem Europy Wschodniej

Jednym z przykładów nadużyć w procesach zamówień jest korupcja. O skali problemów związanych z tym zjawiskiem świadczy fakt, że blisko 2/3 respondentów z Europy Wschodniej biorących udział w badaniu przeprowadzonym przez EY[1] uważa, że korupcja stanowi poważny problem. Polska pod tym względem stanowi wyjątek (36 proc.), natomiast wśród przedstawicieli krajów ościennych panują mniej optymistyczne nastroje, 81 proc. wskazań na Słowacji czy 88 proc. na Ukrainie. Zamówienia i postępowania przetargowe są jednym z najbardziej narażonych na korupcję obszarów biznesowych. Złożoność i wieloetapowość tych procesów, a także zaangażowanie wielu podmiotów oraz ogromna liczba dokonywanych transakcji znacząco utrudniają wykrycie niepokojących sytuacji i podjęcie odpowiednich kroków. Właściwa polityka firmy, kontrole wewnętrzne czy odpowiednie procedury to niewystarczające narzędzia w walce z nadużyciami. Niezbędne jest wykorzystanie różnorodnych metod analitycznych, takich jak analiza powiązań, modele predykcyjne, wykrywanie anomalii czy text mining.

Detekcja nadużyć związanych z zamówieniami jest niezwykle trudna, ponieważ tego typu działania przybierają różne formy i często zaangażowanych jest w nie wiele osób. Część przestępstw nie zostaje nigdy zgłoszona ze względu na brak wystarczających dowodów. Identyfikacja podejrzanych i niepokojących zjawisk staje się jednak znacznie łatwiejsza, jeżeli powiążemy ze sobą dane z różnych źródeł zarówno wewnętrznych jak i zewnętrznych oraz wdrożymy scenariusze biznesowe wspierane przez zaawansowaną analitykę – mówi Marcin Nadolny, Head of Fraud & Security – South EMEA w SAS Polska.

Identyfikacja podejrzanych sytuacji dzięki analizie wpisów na Facebooku

Przeciwdziałanie nadużyciom w procesach zamówień opiera się na analizie reguł zachowań, przebiegającej w oparciu o zdefiniowane scenariusze biznesowe. Systemy analityczne są w stanie automatycznie wykryć dane odbiegające od określonej normy, np. w przypadku, gdy dana osoba decyzyjna wyjątkowo często wybiera danego dostawcę. Umożliwiają wyszukiwanie powiązań pomiędzy danymi statycznymi, takimi jak numer telefonu, adres czy numer konta bankowego, a cechami charakterystycznymi procesów transakcyjnych, włączając w to relacje między stronami zaangażowanymi w procesy zamówień i zakupów.

Wyzwaniem związanym z wykrywaniem nieprawidłowości w procesach zamówień jest potrzeba analizy ogromnych ilości nieustrukturyzowanych i rozproszonych danych. Informacje te pochodzą ze źródeł wewnętrznych i zewnętrznych, w tym stron internetowych dostawców czy mediów społecznościowych (włączając w to prywatne profile pracowników danej organizacji). Algorytmy analityczne umożliwiają zestawienie odpowiednich danych i na tej podstawie wyciąganie właściwych wniosków. Przykładowo, osoba decyzyjna wyjeżdża za granicę z przedstawicielem jednego z dostawców i umieszcza wpis na ten temat w mediach społecznościowych. Zestawienie tej informacji z faktem, że dana firma bierze udział w procesie przetargowym może oznaczać, że decyzja o wyborze dostawcy nie będzie w pełni obiektywna. SAS umożliwia zarządzanie alertami pochodzącymi z różnych systemów analitycznych i automatycznie przypisuje daną sprawę odpowiedniemu działowi. Powiadomienia o możliwości popełnienia nadużycia mogą być generowane w czasie rzeczywistym. Umożliwia to szybkie nadanie priorytetu i ocenę ryzyka związanego z nieprawidłowością.

[1] Ludzki instynkt czy logika maszyn – czemu ufasz bardziej w walce z korupcją i nadużyciami, EY, kwiecień 2017

PKN ORLEN – negocjacje płacowe z pracownikami zakończone sukcesem

Korzystnym dla obydwu stron porozumieniem zakończyły się negocjacje płacowe pomiędzy pracodawcą a stroną społeczną w PKN ORLEN. Kompromisowe ustalenia podjęto w terminie przewidzianym przez Zakładowy Układ Zbiorowy Pracy.

– Biorąc pod uwagę znaczną rozbieżność początkowych stanowisk, za duży sukces należy uznać efekt końcowy rozmów. Negocjacje zakończyliśmy z przekonaniem, że ustalone warunki są satysfakcjonujące dla pracowników, a jednocześnie optymalne z punktu widzenia finansów i rozwoju Spółki. Porozumienie przewiduje najwyższy wzrost obligatoryjny dla najniżej uposażonych. W panującej dziś erze pracownika pozyskanie i utrzymanie wysokiej klasy specjalistów jakich wymagają nasze aktywności w wielu dziedzinach stają się coraz trudniejsze. Musimy pamiętać, że działamy w niełatwym otoczeniu biznesowym i wzmacnianie naszej pozycji wymaga zarówno doskonałości operacyjnej, jak i aktywnego poszukiwania nowych szans rozwojowych. Nie jest to możliwe bez wykwalifikowanej i zmotywowanej kadry – powiedział Daniel Obajtek, Prezes Zarządu PKN ORLEN.

Porozumienie płacowe w PKN ORLEN przewiduje obligatoryjny wzrost wynagrodzeń zasadniczych od dnia 1 kwietnia br. w kategoriach zaszeregowania 0-2 w wysokości 330 zł brutto, w kategoriach zaszeregowania 3-5 w wysokości 300 zł brutto oraz w kategoriach zaszeregowania 6-7 w wysokości 180 zł brutto. Ponadto przewidziano uznaniowy wzrost wynagrodzeń o 50 zł brutto, a także wypłatę nagród jednorazowych w łącznej wysokości 3.500 zł brutto (w 2 równych częściach).

Uzgodniono również wzrost miesięcznej składki podstawowej finansowanej przez Pracodawcę dla uprawnionych Pracowników w ramach Pracowniczego Programu Emerytalnego o kwotę 20 zł do kwoty 200 zł ze skutkiem od dnia 1 marca 2018 r. Dodatkowo pracownicze Karty Zakupowe zostaną jednorazowo zasilone kwotą 500 zł brutto do dnia 1 czerwca br.

Liderzy polskiego rynku kapitałowego nagrodzeni za osiągnięcia w 2017 r.

  • W siedzibie Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie odbyła się uroczysta Gala podsumowująca Rok Giełdowy 2017
  • Podczas Gali nagrodzono instytucje, które w minionym roku osiągnęły najlepsze wyniki i w widoczny sposób przyczyniły się do rozwoju polskiego rynku kapitałowego

W Gali udział wzięli przedstawiciele najważniejszych instytucji rynku kapitałowego – emitentów, domów maklerskich, banków, firm inwestycyjnych oraz organizacji i stowarzyszeń branżowych.

– Ubiegły rok był czasem dużych sukcesów GPW i polskiej gospodarki. Za jedno z najważniejszych osiągnięć ostatnich dwunastu miesięcy uważam awans Polski do koszyka rynków rozwiniętych FTSE Russell. Chciałbym serdecznie podziękować uczestnikom rynku, którzy swoją wiedzą i zaangażowaniem przyczyniają się do wzrostu znaczenia naszej Giełdy – powiedział Marek Dietl, Prezes Zarządu Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie.

Nagrody przyznano w następujących kategoriach:

Nagrody GPW na Głównym Rynku akcji:

  • PLAY COMMUNICATIONS S.A. – za największą wartość pierwszej oferty publicznej sprzedaży akcji w 2017 roku
  • GETBACK S.A. – za optymalne wykorzystanie możliwości rynków prowadzonych przez GPW
  • Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. – za najwyższy udział lokalnego animatora w obrotach akcjami na Głównym Rynku w 2017 roku

Broker Roku 2017:

  • Dom Maklerski PKO Banku Polskiego – za organizację pierwszych ofert publicznych akcji  największej łącznej wartość w 2017 roku / za najwyższy udział w obrotach akcjami (bez transakcji animatora) na Głównym Rynku w 2017 roku / za najwyższą wartość obrotów sesyjnych obligacjami nieskarbowymi na wszystkich rynkach w ramach Catalyst (bez transakcji animatora) w 2017 roku / za najwyższą wartość obrotów animatora w obrotach sesyjnych obligacjami nieskarbowymi na Catalyst w 2017 roku / za najwyższy udział animatora w wolumenie obrotów opcjami indeksowymi w 2017 roku

Nagrody GPW na rynku NewConnect:

  • INC S.A. – Nagroda specjalna w związku z przypadającą w 2017 roku 10. rocznicą rynku NewConnect: dla Autoryzowanego Doradcy za wprowadzenie największej liczby emitentów w historii NewConnect
  • mBank S.A. – za najwyższy udział w obrotach sesyjnych akcjami na rynku NewConnect (bez transakcji animatora) w 2017 roku
  • Dom Maklerski BDM S.A. – za najwyższy udział animatora w obrotach sesyjnych akcjami na rynku NewConnect w 2017 roku

Nagrody GPW na rynku Catalyst:

  • PZU S.A. – za największą wartość debiutu na Catalyst w 2017 roku
  • Miasto Siedlce – za aktywne wykorzystywanie rynku długu do finansowania działalności przez Jednostkę Samorządu Terytorialnego
  • PKO Bank Polski S.A. – za największą wartość emisji nieskarbowych instrumentów dłużnych wprowadzonych na Catalyst w 2017 roku

Nagrody GPW na rynku instrumentów pochodnych:

  • Erste Securities Polska S.A. – za najwyższy udział w wolumenie obrotów indeksowymi kontraktami terminowymi bez transakcji animatora w 2017 roku
  • Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. – za najwyższą aktywność na rynku kontraktów terminowych w 2017 roku
  • Bank Zachodni WBK S.A. – za najwyższy udział w wolumenie obrotów opcjami indeksowymi bez transakcji animatora w 2017 roku

Nagrody GPW za dystrybucję informacji:

  • Polska Agencja Prasowa S.A. – dla pierwszego krajowego dystrybutora informacji, który podpisał z GK GPW umowę dotyczącą danych o stawkach referencyjnych WIBID/WIBOR
  • PKO BP Finat Sp. z o.o. – dla odbiorcy danych przetwarzanych GK GPW za największy wzrost wartości zamówień na produkty informacyjne GPW i BondSpot

Nagrody Grupy KDPW:

  • X-Trade Brokers Dom Maklerski S.A. – za najwyższą jakość raportowania do KDPW_TR w 2017 roku
  • Bank Pekao S.A. – za najwyższą łączną aktywność w obrocie zorganizowanym w 2017 roku
  • ING Bank Śląski S.A. / PKO Bank Polski S.A. (ex aequo) – za najwyższą wartość transakcji OTC rozliczonych w KDPW_CCP w 2017 roku
  • ERSTE Securities Polska S.A. – za liczbę rozliczonych transakcji, aktywność oraz innowacyjne działania na rynku terminowym
  • Biuro Maklerskie ING Banku Śląskiego S.A. – za wysoką jakość prowadzenia ewidencji papierów wartościowych przy uwzględnieniu skali działalności

Nagrody Treasury BondSpot Poland:

  • Bank Handlowy w Warszawie S.A. – za największe obroty na rynku kasowym Treasury BondSpot Poland w 2017 roku
  • ING Bank Śląski S.A. – za największe obroty na rynku transakcji warunkowych Treasury BondSpot Poland w 2017 roku
  • Bank Handlowy w Warszawie S.A. – Lider market makingu na Treasury BondSpot Poland w 2017 roku
  • Bank Zachodni WBK S.A. – za wspieranie rozwoju rynku Treasury BondSpot Poland w 2017 roku

Organizatorem Gali Podsumowanie Roku Giełdowego 2017 była Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie S.A. Partnerami wydarzenia byli: KDPW S.A., KDPW_CCP S.A. oraz BondSpot S.A.

Partia w państwie. Wymiana kadr w administracji rządowej i jej legislacyjne podstawy

mgr inż. Janusz Paczocha
mgr inż. Janusz Paczocha – ekspert w zakresie ekonomicznej analizy prawa. Były prezydent miasta Bytomia i prezes Fundacji Kontraktu Regionalnego, pełnił także funkcję prezesa Głównego Urzędu Ceł oraz sekretarza zespołu w Komitecie Ekonomicznym Rady Ministrów. Przez 15 lat wykonywał analizy i badania na potrzeby Narodowego Banku Polskiego jako główny specjalista Instytutu Ekonomicznego NBP.

Forum Obywatelskiego Rozwoju opublikowało przełomowy raport ”Partia w państwie. Bezprecedensowa wymiana kadr w administracji rządowej i jej legislacyjne podstawy” autorstwa Janusza Paczochy, dotyczący skali zmian kadrowych w administracji rządowej, dokonanych przez obecną koalicję rządzącą. Niniejszy  Raport stanowi wnikliwą analizę danych liczbowych i aktów prawnych, które składają się na niepokojący obraz zawłaszczania państwa przez partię.

Uchwalenie 37 ustaw „kadrowych” umożliwiło Prawu i Sprawiedliwości przejęcie całkowitej kontroli nad wszystkimi gałęziami administracji rządowej przy jednoczesnym „wyczyszczeniu” instytucji jej podległych z osób związanych z poprzednimi rządami. W świetle pozostałych „dokonań” obecnej koalicji rządzącej – ubezwłasnowolnienia Trybunału Konstytucyjnego (docelowo – całej władzy sądowniczej), przejęcia mediów publicznych, pomijania konsultacji społecznych przy tworzeniu prawa oraz utrudniania pracy organizacji pozarządowych, można mówić już o jawnej pogardzie dla państwa prawa w Polsce, które wymaga podziału władz w kraju.

  • Raport ”Partia w państwie. Bezprecedensowa wymiana kadr w administracji rządowej i jej legislacyjne podstawy”pokazuje, jak w trakcie I połowy obecnej kadencji Sejmu radykalnie wzrosła liczba projektów ustaw, które pod pretekstem reorganizacji wielu instytucji umożliwiają bezprecedensowe zmiany kadrowe w administracji rządowej i instytucjach podległych.
  • Ustawy „kadrowe” doprowadziły do zwolnienia co najmniej 11 tys. 368 stanowisk pracy, w tym ok. 6 tys. 773 stanowisk kierowniczych i członków organów wieloosobowych (m.in. zarządów i rad nadzorczych). Należy podkreślić, że w trakcie podobnego okresu I połowy VI kadencji Sejmu zwolniono jedynie ok. 10 stanowisk – jedno na stanowisku kierowniczym i 9 członków rady programowej likwidowanej jednostki. Pokazuje to wyraźnie, że celem przyjęcia ustaw przez obecny Sejm jest masowa wymiana osób mających powiązania z poprzednim rządem oraz obsadzenie stanowisk decyzyjnych osobami z klucza partyjnego lub personalnego.
  • Do końca 2017 r. przez Sejm przeprowadzono 37 tego typu ustaw „kadrowych”, z czego 54% to inicjatywy poselskie, które nie wymagają konsultacji społecznych ani objęcia Ocenami Skutków Regulacji. W kilku zaś przypadkach, z analizowanych 37 aktów prawnych, zmiana kadrowa została zgłoszona jako poprawka poselska na końcowym etapie prac legislacyjnych, również uniemożliwiając skuteczną ocenę przez grono ekspertów i społeczeństwo oraz zapobieżenie szkodliwym konsekwencjom danego aktu prawnego.
  • Dla porównania, w trakcie podobnego okresu I połowy VI kadencji Sejmu przyjęto jedynie 2 ustawy mające charakter „kadrowy”. Pokazuje to radykalny wzrost liczby aktów prawnych, mających na celu przeprowadzenie bezprecedensowej wymiany kadr w administracji rządowej.
  • Szczególną uwagę zwraca ekspresowe tempo uchwalania ustaw „kadrowych”. Spośród 37 ustaw, trzynaście (35%) uchwalono w terminie do 30 dni, a kolejne siedem (19%) – do 60 dni. Tak szybkie tempo rozpatrywania ustaw grozi nie tylko brakiem staranności w ich przygotowaniu, ale  nakazuje również zapytać o celowość tak błyskawicznych i radykalnych zmian kadrowych.
  • Ustawy „kadrowe” obejmują także bardzo szeroki zakres przedmiotowy – zawarte w nich przepisy dotyczą tak różnych dziedzin administracji rządowej, jak służba zdrowia, prokuratura, ZUS, oświata, weterynaria, rolnictwo czy media publiczne.
  • Jaskrawym przykładem na wykorzystanie ustaw „kadrowych” do przejęcia administracji rządowej jest zlikwidowanie Prokuratury Generalnej i utworzenie Prokuratury Krajowej, w wyniku czego wszyscy prokuratorzy apelacyjni, okręgowi i rejonowi (oraz ich zastępcy) zostali zdegradowani. W całości odwołane zostało także kierownictwo Izb Skarbowych i Urzędów Kontroli Skarbowej oraz Izb Celnych i Urzędów Celnych, wraz z Głównym Inspektorem Kontroli Skarbowej i Szefem Służby Celnej. W podobny sposób wygaszono kadencje zarządów i rad nadzorczych TVP, Polskiego Radia, PAP i zarządów wszystkich 17. rozgłośni regionalnych. Koalicja rządząca przejęła także kontrolę nad oświatą poprzez odwołanie wszystkich 16. wojewódzkich kuratorów oświaty (zob. Tabela 1).
  • Nie ulega wątpliwości, że likwidacja postępowań konkursowych oznacza centralizację i zniesienie obiektywnych kryteriów naboru oraz pełną kontrolę zwierzchników z nadania koalicji rządzącej nad nowo powołanymi na stanowiska kierownicze.
  • Oprócz instytucji, w których przepisy ustawy dotknęły więcej niż 90% stanowisk kierowniczych, fala zmian kadrowych objęła również takie podmioty jak Państwowa Agencja Atomistyki, Polska Agencja Żeglugi Powietrznej czy Polski Klub Wyścigów Konnych.

Od 1 marca br. ograniczenie handlu w niedziele

1 marca 2018 r. wejdzie w życie ustawa, która zakłada stopniowe ograniczanie możliwości handlu w niedziele. W 2018 r. czeka nas 29 niedziel handlowych i 23 niedziele z zakazem handlu. Rok później sklepy otwarte będą już tylko w 15 niedziel, a zamknięte w 37. Natomiast począwszy od 2020 r. handel dozwolony będzie w Polsce jedynie w 7 niedziel, a zabroniony w 45.

Jeremi Mordasewicz Konfederacja Lewiatan
Jeremi Mordasewicz, Konfederacja Lewiatan

– Od początku byliśmy przeciwny tej regulacji ponieważ przyniesie więcej strat niż korzyści. Handel przeżywa trzęsienie ziemi, które odczują wszyscy – konsumenci, handlowcy, pracownicy handlu. Przesunięcie sprzedaży z niedzieli na piątkowy wieczór i sobotę wymaga głębokich zmian w organizacji sprzedaży i dostaw. Nie unikniemy przy tym wydłużenia czasu pracy w piątek wieczór, w sobotę, ale i w poniedziałek. Sieci handlowe przyspieszyły proces instalowania kas samoobsługowych, ale to rozwiązanie pewnie nie ograniczy szybko dłuższych kolejek do kas, np. w soboty. Konsumenci będą zmuszeni do dokonywania zakupów w placówkach, np. na stacjach benzynowych, gdzie jest mniejszy asortyment, a wyższe ceny.

Każde ograniczenie wykonywania pracy, niezależnie od branży, skutkuje zmniejszeniem zatrudnienia i dochodów. Obecnie, nie będzie to odczuwalne, ponieważ rosną wynagrodzenia, zatrudnienie i w rezultacie konsumpcja, ale da o sobie znać w momencie spowolnienia gospodarki.

Zakaz handlu w niedziele spowoduje, że centra usługowo- handlowe będą pracowały 40 dni krócej w roku, co oznacza zmniejszenie efektywności inwestycji i zamrożenie kapitału, którego mamy niewiele.

Polska gospodarka na piątkę z plusem

W ostatnich trzech miesiącach minionego roku rodzima gospodarka rozwijała się w zawrotnym tempie 5,1 proc., notując tym samym najbardziej pokaźny przyrost produktu od przeszło sześciu lat. Do niekwestionowanego sukcesu polskiej gospodarki przyczyniły się wysokie poziomy popytu wewnętrznego, który trafił w prognozowane przez nas we wrześniu 6,1 proc. W świeżo opublikowanych rachunkach narodowych nie lada optymizmem napawają tendencje w zakresie kształtowania się inwestycji prywatnych w nadchodzących kwartałach. Zgodnie z naszym „czarnym scenariuszem” ich odbicie nastąpiło dopiero na koniec roku, gdy nakłady brutto na środki trwałe wzrosły w ujęciu rocznym aż o 11,3 proc. wobec 6,4 proc. oczekiwanych przez rynek (TMS Brokers: 11,2 proc.).

Mając w pamięci dość korzystne „soft-data” spodziewamy się podtrzymania obserwowanych trendów. W związku z powyższym prognozujemy, że w 2018 roku średnioroczne tempo wzrostu uplasuje się na poziomie 4,0 proc. przy przeciętnej zmianie indeksu CPI na poziomie 2,3 proc. r/r. Świetnemu środowisku do bicia kolejnych rekordów w zakresie notowanej dynamiki PKB sprzyjają między innymi wysoka dostępność środków unijnych czy niski koszt pieniądza. W dalszej mierze trzymamy się naszego scenariusza bazowego, w którym zakładamy pierwszą podwyżkę stóp procentowych dopiero w III kwartale 2019 roku.

Napływ niezbyt optymistycznych wskazań ma za sobą szwedzka gospodarka, która pod koniec 2017 roku odnotowała kwartalną dynamikę rzędu 0,9 proc. (konsensus: 1,0 proc.). Dodatkową łyżką dziegciu okazały się być styczniowe szacunki sprzedaży detalicznej. Wskaźnik obrazujący obroty w szwedzkim handlu wzrósł w ujęciu rocznym zaledwie o 1,2 proc. (konsensus: 2,9 proc.), co jest zasługą dość silnych efektów bazy oraz dodatnich efektów sezonowych. Na koniec dnia korona traci do dolara 0,5 proc., stabilizując tym samym parę EUR/SEK w okolicach 10,1000.

Na dnie koszyka walut G10 znajduje się funt szterling (-0,8 proc.), który utrzymuje kurs GBP/USD w okolicach 1,3790. Zmienność par walutowych z wyspiarską walutą wyraźnie podbijały doniesienia związane z projektem „ustawy rozwodowej” będącej swego rodzaju podkładką przed dalszymi pertraktacjami. Za pierwszy punkt zapalny dokumentu uznaje się kwestię granicy z Irlandią, bowiem w dalszej mierze Bruksela zakłada pozostawienie powyższego obszaru w ramach obowiązującej unii celnej. Według Theresy May, brytyjskiej premier, tak przyjęta linia negocjacyjna nie implikuje całkowitego odzyskania niezależności przez władze w Londynie.

Dawki zaskoczenia nie zapewniły lutowe miary inflacji z Eurolandu, które w przypadku wskaźnika zharmonizowanego oraz bazowego uplasowały się na konsensualnych poziomach 1,0 proc. r/r oraz 1,2 proc. r/r. Możliwość lekkiego rozczarowania mogły po części sugerować wcześniejsze szacunki dynamiki cen z Francji, gdzie w ujęciu rocznym dobra uwzględnione w koszyku konsumenckim podrożały o 1,3 proc. Na koniec dnia euro znajduje się w środku stawki. Obecnie EUR/USD oczekuje na silniejszy sygnał w okolicach poziomu 1,2220.

Miano najsilniejszej z głównych walut zyskuje japoński jen, który na przestrzeni dnia umocnił się względem dolara o 0,7 proc. Skalę obserwowanego ruchu częściowo ograniczyła paczka styczniowych danych – w ujęciu miesięcznym produkcja przemysłowa spadła aż o 6,6 proc. (konsensus: -4,0 proc.), a wolumen obrotów w handlu skurczył się o 1,8 proc. (konsensus: -0,6 proc.). Obecnie para USD/JPY pozostaje relatywnie stabilna w okolicach poziomu 106,60.

Środa na europejskich parkietach stała pod znakiem odczuwalnego odpływu kapitału. Odczuwalną zniżkę frankfurckiego indeksu DAX (-0,4 proc.) oraz londyńskiego FTSE 100 (-0,7 proc.) wyraźnie przebił WIG 20 (-2,4 proc.). Na dnie giełdy przy Książęcej znalazł się Eurocash z dzienną zniżką przekraczającą poziom 10 proc. Do wyraźnego pogorszenia sentymentu przyczyniły się rozczarowujące wyniki za zeszły kwartał, na które remedium ma stanowić nowa strategia spółki.

Gwiazdą na rynku surowców energetycznych pozostaje ropa naftowa, której zmienność istotnie podbił cotygodniowy raport Departamentu Energii USA. Zgodnie z przedstawionymi szacunkami odnotowano wzrost zapasów surowca o 3,0 mln baryłek przy jednocześnie dość silnym skoku rezerw benzyny (2,5 mln baryłek). Obecnie West Texas Intermediate próbuje znaleźć złoty środek w okolicach poziomu 62,60 USD, tj. 0,7 proc. niżej względem poziomu wyznaczonego przez wczorajsze zamknięcie. O próbę zachowania status quo w dalszej mierze walczy gaz ziemny. Jego kwietniowe kontrakty stabilizują się przy poziomie 2,680 USD za MMBtu, co oznacza przecenę na poziomie 0,1 proc.

Koniec miesiąca w wykonaniu płodów rolnych należy do wysoce udanych. Na szczycie znajdują się majowe kontrakty na pszenicę, które na przestrzeni dnia zdołały podrożeć o 3,9 proc. Po piętach depczą im cukier (3,7 proc.) oraz wyraźnie łapiąca zadyszkę śruta sojowa (2,1 proc.). Zdecydowanie skromniejsze ruchy obserwuje się na rynku metali szlachetnych – pod koniec dnia uncja złota (0,1 proc.) jest wyceniana po 1 320 USD, a srebro (0,3 proc.) próbuje utrzymać w grze dość mocno testowany poziom 16,47 USD.

Sporządził
Kornel Kot, Dom Maklerski TMS Brokers

Boom na rynku nieruchomości magazynowych w Europie Środkowej

Z najnowszych danych międzynarodowej firmy doradczej Cushman & Wakefield, która od wielu lat monitoruje rynek nieruchomości magazynowych w Czechach, Polsce, Rumunii oraz na Słowacji i Węgrzech, wynika, że w 2017 roku oddano do użytku w Europie Środkowej najwięcej nowej powierzchni magazynowej w historii – ponad 3,7 mln m kw. To o 68% więcej niż w 2016 roku i o 55% więcej niż w rekordowym roku 2007, w którym nowa podaż wyniosła 1,2 mln m kw. Łączne zasoby powierzchni magazynowej w regionie wzrosły o 17%.

Średni wskaźnik powierzchni wynajętej wzrósł do najwyższego poziomu w historii wynoszącego 95,1%. Przy rekordowo wysokim popycie nowe obiekty magazynowe szybko znajdują najemców zarówno przed rozpoczęciem inwestycji, jak w trakcie ich realizacji. W 2017 roku odnotowano największy w historii wolumen transakcji najmu na rynku magazynowym w Europie Środkowej – 6,7 mln m kw., czyli o 1 milion m kw. więcej niż rok wcześniej.

Ferdinand Hlobil, Partner i dyrektor działu powierzchni przemysłowych i magazynowych na Europę Środkowo-Wschodnią w firmie Cushman & Wakefield
Ferdinand Hlobil, Partner i dyrektor działu powierzchni przemysłowych i magazynowych na Europę Środkowo-Wschodnią w firmie Cushman & Wakefield

– Pomimo wyjątkowo dużej aktywności deweloperów w Europie Środkowej i niemal maksymalnego tempa wzrostu w regionie, nie obawiamy się odwrócenia trendów. Pod wieloma względami obecnie rekordowe dane są zbliżone do wartości odnotowywanych przed kryzysem lub je przekroczyły, ale główny wskaźnik ilustrujący ilość powierzchni niewynajętej maleje. Podaż nadąża za popytem. Z tego względu rynek jest obecnie w znacznie lepszej kondycji, pomimo sygnałów wskazujących na jego przegrzanie – mówi  Ferdinand Hlobil, Partner i dyrektor działu powierzchni przemysłowych i magazynowych na Europę Środkowo-Wschodnią w firmie Cushman & Wakefield.

Wolumen transakcji

W ubiegłym roku wolumen transakcji najmu wyniósł 6,7 mln m kw., z czego ponad 4 mln m kw. przypadło na Polskę, która odnotowuje najwyższe wskaźniki aktywności najemców. Pod tym względem rok 2017 był rekordowy dla polskiego rynku. W Czechach wynajęto 1,3 mln m kw. powierzchni magazynowej, czyli o ok. 70 tys. m kw. mniej niż w 2016 r. Tak wysoki wolumen transakcji przy niewielkich wahaniach utrzymuje się od 2013 r. Rekordowym popytem na powierzchnię magazynową mogą pochwalić się także Węgry, jak i Rumunia. Na Węgrzech najemcy wynajęli 617 625 m kw., czyli o prawie 200 000 m kw. więcej niż w 2016 r. Z kolei na Słowacji zawarto transakcje na 283 529 m kw.

Joanna Sinkiewicz, Partner, Dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Logistycznych w Cushman & Wakefield Polska
Joanna Sinkiewicz, Partner, Dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Logistycznych w Cushman & Wakefield Polska

– Łączne zasoby powierzchni magazynowej w Polsce wzrosły o 20%. Piąty rok z rzędu popyt na powierzchnię logistyczną osiągnął rekordowy poziom, wskutek czego w ubiegłym roku wolumen transakcji najmu przekroczył 4 mln m kw. Do głównych czynników dalszego rozwoju rynku magazynowego w 2018 roku zaliczamy dynamiczny wzrost PKB wynoszący 3,8% oraz kolejne inwestycje infrastrukturalne i ekspansję sektora e-commerce. Nowe obiekty będą powstawały nie tylko na największych rynkach takich jak Warszawa, Górny Śląsk i Polska Centralna, lecz także w miastach średniej wielkości, które oferują większą dostępność siły roboczej – mówi Joanna SinkiewiczPartner, Dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Logistycznych w Cushman & Wakefield Polska.

Powierzchnia niewynajęta

Pomimo rekordowej ilości realizowanych inwestycji deweloperskich, wskaźnik pustostanów obniżył się do najniższego poziomu w historii wynoszącego 4,9%. Świadczy to o dobrej kondycji gospodarek krajów Europy Środkowej. Im niższy wskaźnik pustostanów, tym lepsza koniunktura gospodarcza.

Nowa podaż

Polska jest niekwestionowanym liderem pod względem aktywności deweloperskiej. Z 3,7 mln m kw. nowej powierzchni wybudowanej w regionie na Polskę przypadło 2,3 mln m kw., czyli 63%. Na drugim miejscu w Europie Środkowej uplasowały się Czechy, gdzie powstało 662 tys. m kw. – był to jednocześnie drugi najlepszy wynik w historii tego kraju i o 162 tys. m kw. lepszy niż w 2016 r. W Rumunii odnotowano zaskakująco zbliżoną podaż nowej powierzchni magazynowej – prawie pół miliona m kw., czyli o ok. 100 tys. m kw. więcej niż w rekordowym roku 2016. Na Węgrzech i Słowacji zasoby powierzchni magazynowej powiększyły się o 120 tys. m kw.

– Polska najlepiej wykorzystała boom gospodarczy od czasu ostatniego kryzysu. Po niej najwięcej zyskały Czechy i Rumunia. Z kolei Węgry i Słowacja nie wykorzystały w pełni szans z początku ostatniej dekady, ale w ostatnich dwóch latach rozwijają się coraz dynamiczniej – dodaje Ferdinand Hlobil.

Rynek inwestycyjny

W 2017 r. wartość transakcji inwestycyjnych na rynku nieruchomości magazynowych wyniosła 2,2 mld euro, co stanowiło 19% łącznego wolumenu inwestycyjnego przypadającego na nieruchomości komercyjne w Europie Środkowo-Wschodniej.

Prognoza

Według ekspertów firmy Cushman & Wakefield rok 2018 będzie dobrym okresem dla rynku magazynowego pod względem nowej podaży i popytu ze strony najemców. Atutem Europy Środkowo-Wschodniej są nadal niskie koszty płac i dogodna lokalizacja. Do wzrostu popytu na obiekty magazynowe przyczyniać się będą zmiany w strukturze handlu, czyli dalsza ekspansja sektora e-commerce. Znajdzie to odzwierciedlenie w kolejnych dużych projektach realizowanych przed deweloperów.

– Pomimo bardzo dynamicznego rozwoju w ostatnich dwóch latach, Europa Środkowa (włączając Rumunię) nie zrównała się z Niemcami pod względem łącznych zasobów nowoczesnej powierzchni magazynowej. Jednak region ten ma duży potencjał wzrostu z uwagi na bardzo niskie wskaźniki pustostanów i silny popyt na rynku najmu – mówi Ferdinand Hlobil.

Największe transakcje roku 2017:

Polska:

  • Panattoni; Panattoni Park Stryków II; Sonoco, 18 300 m kw.
  • MLP Group, Park: MLP Pruszków II, Avery Dennison, 13 300 m kw.

Czechy:

  • Panattoni, Panattoni Park Plzeň West, Sony DADC, 25 000 m kw.
  • Prologis, Prologis Park Prague Rudná, VAFO, 23 710 m kw.
  • CTP, CTPark Teplice, PRO:DIRECT, 12 502 m kw.
  • CTP, CTPark Brno, FEI, 12 146 m kw.

Węgry:

  • Prologis, Prologis Park Budapest – Gyál, informacje o kliencie poufne, 23 000 m kw.

Słowacja:

  • Park Log Center Nové Mesto nad Váhom, Hellsa Slovakia Front Lightning, 5000 m kw.

Chiny ponownie najbardziej atrakcyjną lokalizacją świata dla sektora przemysłowego

  • 5 krajów z regionu EMEA znalazło się w pierwszej 10 rankingu najlepszych miejsc do lokowania działalności produkcyjnej i aż 8 w pierwszej 10 najbardziej atrakcyjnych lokalizacji dla przemysłu nowoczesnych technologii
  • Ze względu na rosnące koszty pracy firmy zatrudniające wielu pracowników poszukują lokalizacji poza Europą Zachodnią i Środkową
  • Wielka Brytania na 31. miejscu globalnego rankingu, ale na 3. w zestawieniu uwzględniającym przemysł nowoczesnych technologii

W najnowszym globalnym rankingu najbardziej atrakcyjnych rynków do lokowania działalności produkcyjnej, przygotowanym przez międzynarodową firmę doradczą Cushman & Wakefield, Chiny odzyskały pozycję lidera, co potwierdza status tego kraju jako najważniejszej lokalizacji przemysłowej świata. Malezja, która w ubiegłym roku zajęła pierwsze miejsce, spadła na trzecie, tuż za Litwą.

Opracowany przez międzynarodową firmę doradczą Cushman & Wakefield raport „Manufacturing Risk Index” prezentuje ranking najbardziej atrakcyjnych 42 krajów z całego świata uwzględniający szereg czynników ryzyka i kosztowych, w tym ryzyko polityczne i ekonomiczne, warunki rynkowe i koszty pracy.

Pomimo coraz częstszego przenoszenia produkcji do krajów regionu Azji i Pacyfiku oferujących niższe koszty prowadzenia działalności, Chiny zajęły pierwsze miejsce w głównym rankingu ze względu na efektywne łańcuchy dostaw i sieci infrastrukturalne, które zapewniają stabilną platformę eksportową. Malezja spadła na trzecie miejsce, ponieważ przekształca się z lokalizacji niskokosztowej w generujący dużą wartość hub produkcyjny, ale kraj ten jest nadal bardzo atrakcyjny i oferuje największą dostępność wykwalifikowanych pracowników w regionie.

Litwa została uznana za drugą najbardziej atrakcyjną lokalizację świata dla firm z sektora przemysłowego ze względu na najniższe koszty pracy w Europie Środkowo-Wschodniej, które są o 14% niższe niż w Polsce i o 30% niższe niż w Czechach. Sukces Litwy wynika również z postrzegania jej jako drugiej najlepszej lokalizacji w Europie Środkowo-Wschodniej pod względem ułatwień dla biznesu.

Wielka Brytania, która zajęła w tegorocznym rankingu 31. miejsce, zyskała na dewaluacji funta szterlinga od czasu referendum w sprawie wyjścia tego kraju z UE. Niższy kurs funta przełożył się na wzrost popytu na brytyjskie produkty. W globalnym zestawieniu Wielka Brytania wyprzedziła Holandię (na 34. miejscu), Niemcy (38. pozycja) i Francję (39. miejsce). Jednak w zależności od wyniku negocjacji w sprawie brexitu, Wielka Brytania może stracić na atrakcyjności, ponieważ utworzenie „twardej granicy” z pozostałymi krajami Europy mogłoby doprowadzić do wzrostu kosztów produktów i zakłócić funkcjonowanie paneuropejskich łańcuchów dostaw. Jednak w rankingu lokalizacji uwzględniającym wyłącznie przemysł nowoczesnych technologii Wielka Brytania znalazła się na 3. miejscu, za USA (na 1. miejscu) i Singapurem (2. pozycja). Pierwsza dziesiątka została zdominowana przez kraje Europy Zachodniej.

Robert Hall, dyrektor działu nieruchomości przemysłowych i logistycznych w regionie EMEA, Cushman & Wakefield, powiedział: „Lokalizacja i łańcuchy dostaw to nadal kluczowe czynniki dla sektora przemysłowego. Kraje Europy Środkowo-Wschodniej są bardzo atrakcyjne i konkurencyjne w skali globalnej, ponieważ koszty pracy w regionie są stosunkowo niskie a inwestycje infrastrukturalne ułatwiają łączność z resztą Europy. Ze względu na zbliżający się brexit i potencjalne zwiększenie kontroli granicznych pomiędzy państwami członkowskimi UE, istotną kwestią pozostaje nie tylko swobodny przepływ towarów, lecz także swobodny przepływ pracowników, który umożliwiłby zmniejszenie braku rąk do pracy w Europie”.

Region EMEA

W pierwszej dziesiątce najbardziej atrakcyjnych lokalizacji świata znalazło się pięć państw tego regionu. W Europie Środkowej bliskość gospodarek Europy Zachodniej i coraz lepsza infrastruktura w postaci nowych autostrad znacząco zwiększają atrakcyjność Węgier (na 7. miejscu) oraz Czech i Słowacji, które zajęły odpowiednio miejsca 8. i 9. Koszty pracy wzrosły w ostatnich latach, ale są nadal niższe niż w krajach zachodnich.

Z kolei z uwagi na wzrosty płac i coraz poważniejszy brak pracowników rośnie atrakcyjność lokalizacji w Europie Wschodniej, w tym Litwy (2. pozycja), Turcji (10.), Rumunii (16.) i Bułgarii (19.). Pod względem ułatwień dla biznesu Litwę, która oferuje najniższe koszty pracy, wyprzedziła jedynie Estonia. We wschodzących lokalizacjach przemysłowych takich jak Turcja, Rumunia i Bułgaria stosunkowo słabiej rozwinięta infrastruktura i niepewność geopolityczna nadal odstraszają firmy od lokowania w tych krajach zakładów produkcyjnych. Polska uplasowała się na 17. miejscu.

Joanna Sinkiewicz, Partner, Dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Logistycznych w Cushman & Wakefield Polska
Joanna Sinkiewicz, Partner, Dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Logistycznych w Cushman & Wakefield Polska

Joanna Sinkiewicz, Partner, Dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Logistycznych w Cushman & Wakefield Polska, powiedziała: Rok 2017 okazał się najlepszym w historii rynku nowoczesnej powierzchni magazynowej w Polsce. Nowa podaż przekroczyła dwukrotnie ubiegłoroczny wolumen, osiągając poziom 2,36 mln mkw. Dzięki temu łączne zasoby powierzchni magazynowej wzrosły o 20% w ujęciu rocznym i wynoszą obecnie ponad 13,5 mln mkw. Piąty rok z rzędu popyt na powierzchnię logistyczną osiągnął rekordowy poziom, wskutek czego w ubiegłym roku wolumen transakcji najmu przekroczył 4 mln mkw. Do głównych czynników dalszego rozwoju rynku magazynowego w 2018 roku zaliczamy dynamiczny wzrost PKB wynoszący 3,8% oraz kolejne inwestycje infrastrukturalne i ekspansję sektora e-commerce. Nowe obiekty będą powstawały nie tylko na największych rynkach takich jak Warszawa, Górny Śląsk i Polska Centralna, lecz także w miastach średniej wielkości, które charakteryzują się większą elastycznością rynku pracy.

W 2017 roku Francja, Włochy i Hiszpania odnotowały najszybszy wzrost produkcji przemysłowej w strefie euro i uplasowały się odpowiednio na miejscach 39., 38. i 30. Za ten dynamiczny wzrost od końca 2016 roku odpowiada spadek płac, wprowadzenie bardziej elastycznych przepisów prawa pacy i dostępność wysoko wykwalifikowanej siły roboczej.

Lisa Graham, dyrektor działu badań i analiz rynku nieruchomości logistyczno-przemysłowych w regionie EMEA, Cushman & Wakefield, autorka raportu, powiedziała: „Po okresie kryzysów fiskalnych i programów oszczędnościowych w krajach Europy Południowej, niektóre gospodarki tego regionu odnotowują wzrost produkcji przemysłowej i przyciągają nowe firmy w warunkach bardzo silnej konkurencji. Hiszpania ma drugi największy sektor motoryzacyjny w Europie, który odpowiada za 20% łącznej wartości eksportu i odgrywa kluczową rolę w ożywieniu produkcji przemysłowej kraju. Na rynku hiszpańskim działa ponad tysiąc dostawców dla branży motoryzacyjnej, którzy zajmują 6. miejsce w świecie pod względem poziomu obrotów, oraz 17 fabryk samochodów. Nowy zakład produkcyjny Ford Motors w Walencji jest największą fabryką firmy w Europie, co świadczy o dużym zaufaniu do reform kodeksu pracy w Hiszpanii i wspieraniu przez ten kraj rozwoju sektora przemysłowego”.

Azja i Pacyfik

W pierwszej czwórce globalnego rankingu znalazły się trzy kraje tego regionu: Chiny (na pierwszym miejscu), Malezja (na drugim) i Tajwan (na czwartym). Tajwan słynie z produkcji komponentów elektronicznych, a wolumen bezpośrednich inwestycji zagranicznych w tym sektorze osiągnął w 2016 roku najwyższą wartość od sześciu lat, co świadczy o niesłabnącej atrakcyjności tego kraju. W ramach realizowanej polityki inwestycyjnej tajwański rząd wspiera także sektor maszynowy, biotechnologiczny, farmaceutyczny, ekologicznych innowacji i obronny. Do pierwszej dwudziestki zakwalifikowały się także Filipiny (na miejscu 12.), Tajlandia (15.), Singapur (18.) oraz Indonezja (20.).

Przemysł jest motorem utrzymującego się wzrostu w regionie. PKB per capita w Azji może wzrosnąć w najbliższych pięciu latach o prawie 25%, przy czym Chiny (obecnie drugi najwyższy PKB w świecie) i Indie (szósty najwyższy PKB w skali globalnej) mogą odnotować wzrost rzędu ok. 30%. Do roku 2020 udział przemysłu w PKB przekroczy 20% w 60 największych gospodarkach świata. W Chinach sektor przemysłowy będzie generował aż 30% PKB kraju w 2025 r.

Ameryka Północna i Południowa

W pierwszej dziesiątce rankingu znalazły się także Kanada i USA – odpowiednio na miejscach 5. i 6. Są to atrakcyjne lokalizacje do lokowania produkcji przemysłowej ze względu na odpowiednie otoczenie biznesowe, wysokiej jakości infrastrukturę i dostępność wykwalifikowanej siły roboczej.

Ostatnie zapowiedzi kolejnych inwestycji w nowe zakłady na terenie USA koncernów Toyota, Mazda i Samsung podsycają nadzieje na powrót produkcji na tamtejszy rynek. Po ogłoszeniu planów przez konkurencyjną spółkę LG firma Samsung niedawno poinformowała o zamiarze zainwestowania 300 mln dolarów w budowę nowej fabryki sprzętu w Karolinie Południowej.

Jednak niechęć prezydenta Trumpa do Północnoamerykańskiego Układu Wolnego Handlu oznacza niepewność co do przyszłego kształtu łańcuchów dostaw w Ameryce Północnej. Na ewentualnym wycofaniu się USA z tego porozumienia – aczkolwiek obecnie mało prawdopodobnym – straciłyby Meksyk i Kanada jako lokalizacje przemysłowe.