ZPP pozytywnie o założeniach „Konstytucji dla Nauki”

Stanowisko Związku Przedsiębiorców i Pracodawców ws. Projektu ustawy prawo o szkolnictwie wyższym i nauce z dnia 22 stycznia 2018 roku, tzw. Konstytucji dla Nauki.

Proponowany projekt ustawy możemy ocenić jako początek pozytywnych i wyczekiwanych zmian. Polskie szkolnictwo wyższe znajduje się w poważnym i długoterminowym kryzysie. Nie ulega wątpliwości, że mamy do czynienia z wieloprzyczynowym problemem, który w istotnym stopniu negatywnie wpływającym na kondycję polskiej gospodarki. O sytuacji najdobitniej świadczą twarde dane, takie jak pozycja naszych uczelni w prestiżowym rankingu szanghajskim. Wśród 500 najlepszych szkół wyższych na świecie, znajdują się jedynie dwie polskie placówki – Uniwersytet Warszawski i Uniwersytet Jagielloński. Jak na spore państwo, z ambicjami by w krótkim czasie dołączyć do grona najbogatszych na świecie, jest to zdecydowanie za mało. Sytuacja wydaje się być jeszcze gorsza, gdy spojrzymy na miejsca, które zajęły polskie uczelnie – Uniwersytet Warszawski uplasowało się w czwartej, a Uniwersytet Jagielloński w piątej setce szkół wyższych. Świadczy to o tym, że świat, pod kątem jakości szkolnictwa wyższego, wyprzedził nas o kilka długości. Dużo czasu upłynie, zanim będziemy mogli, choćby w najbardziej optymistycznym scenariuszu, podjąć pod tym względem rywalizację z państwami takimi, jak Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, czy Japonia. Warto zaznaczyć fakt, że Czesi, Estończycy, czy Serbowie posiadają uniwersytety zajmujące wyższe pozycje, niż którakolwiek z polskich uczelni. Polskie uczelnie w trzeciej, czy drugiej setce rankingu, wydaje się być zatem planem minimum na najbliższy czas, a docelowo powinniśmy walczyć o to, by przynajmniej jedna placówka znajdowała się wśród stu najlepszych uczelni na świecie.

Konsekwencje aktualnego kryzysu szkolnictwa wyższego w Polsce mają złożony charakter. Z punktu widzenia bieżącego życia gospodarczego, negatywnie wpływa on na dostęp do wykwalifikowanej kadry. Nie dość, że polskie firmy muszą zmagać się z naturalnym niedoborem pracowników wynikającym z przyczyn demograficznych (na rynek pracy wchodzi pokolenie urodzone w trakcie niżu, dodatkowo wielu młodych Polaków wyemigrowało w latach poprzednich na zachód Europy), a ci którzy zostają w kraju i kształcą się na uczelniach, często wychodzą z nich nieprzygotowani do faktycznego wykonywania zawodu. W toku nauczania nie uzyskują bowiem niezbędnych kompetencji, ani też praktycznego doświadczenia, dysponują często tylko suchą wiedzą nabytą w toku studiów, która na rynku okazuje się niewystarczająca. W rezultacie, pracodawcy przyjmując świeżo upieczonych absolwentów muszą we własnym zakresie ich przyuczać, wręcz dokształcać, tak by byli w stanie samodzielnie wykonywać swoje zadania. W perspektywie bardziej strategicznej natomiast, słaby stan polskich uczelni wyższych sprawia, że niemożliwe będzie dokonanie swoistej transformacji gospodarczej zgodnie z myślą przewodnią zawartą w Planie na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju premiera Mateusza Morawieckiego. Zawarte w nim, bardzo trafne, rekomendacje, związane z przekształcaniem gospodarki w kierunku innowacyjności, generowania wysokiej wartości dodanej i wypracowywania nowych rozwiązań, będą możliwe do zrealizowania tylko w warunkach istnienia efektywnego i cechującego się wysokim poziomem nauczania szkolnictwa wyższego.

Wszelkie próby dokonania całościowej i kompleksowej reformy systemu kształcenia wyższego w Polsce, zasługują, zdaniem Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, na całkowite poparcie. Wierzymy, że jednym z podstawowych warunków dalszego dynamicznego rozwoju polskiej gospodarki, jest wysoki poziom szkolnictwa wyższego. Dlatego też, popieramy przedstawiony projekt ustawy.

Przede wszystkim na uwagę zasługuje fakt niebywale szerokich konsultacji społecznych – dialog dotyczący kształtu projektu trwał aż dwa lata. Wydaje się, że to bardzo cenna i potrzebna praktyka, tak rozbieżna od coraz częściej stosowanych standardów, w ramach których projekty ustaw powstają bardzo szybko, a procedowane są szybko niejednokrotnie ścieżkami poselskimi, z uniknięciem oficjalnych konsultacji. W tym kontekście, tak dogłębne i szerokie konsultacje należy zdecydowanie docenić.

W zakresie merytorycznych propozycji zawartych w projekcie, większość z nich również należy ocenić pozytywnie. Na uwagę zasługuje choćby propozycja wprowadzenia Rad Uczelni. Ponad połowę jej składu stanowić mają przedstawiciele otoczenia społeczno-gospodarczego – adresowany w ten sposób jest zatem jeden z podstawowych postulatów środowisk biznesowych, by w proces kształcenia, w tym również kształcenia wyższego, w zdecydowanie większym stopniu zaangażować działających na lokalnym rynku przedsiębiorców. Rada uczelni dysponowałaby dosyć szerokimi kompetencjami, w ramach których zatwierdzałaby sprawozdania finansowe uczelni, opiniowała projekt statutu, czy też wybierała (albo wskazywała kandydatów) rektora. Organ ten ustalałaby również wynagrodzenie rektora, a także mogła przyznawać mu dodatek zadaniowy w ten sposób uzyskując pośrednio narzędzie oceny i kontroli jego pracy. Rada ma być głównie organem o charakterze nadzorczym, jednak przyznano jej kilka kompetencji jak uchwalanie strategii uczelni, za pomocą których dysponowałaby pewną sprawczością i miała realny wpływ na kierunek rozwoju placówki dydaktycznej. Przepis stanowiący, że ponad 50 proc. członków rady musi pochodzić spoza wspólnoty uczelni, gwarantuje stronie społecznej, w tym reprezentantom środowisk biznesowych, udział w niej. W ten sposób, lokalne wspólnoty mają realny wpływ na kształt rozwoju wyższych uczelni.

W kierunku zacieśniania współpracy ze środowiskiem przedsiębiorców zmierzają również inne propozycje zawarte w projekcie, m.in. postulat, by na stanowisku profesora zatrudniony mógł być pracownik naukowy z tytułem doktorskim i z dużym doświadczeniem zawodowym. W istotnym stopniu może to wpłynąć na liczbę dydaktyków z praktycznym doświadczeniem, taki sam efekt osiągnąć może zniesienie minimów kadrowych. Dodatkowo, w ramach projektu wprost przyznaje się uczelniom prawo do prowadzenia studiów dualnych, z udziałem pracodawcy, przy czym szczegółowo organizację takich studiów określałaby pisemna umowa. Zapewnienie takiej elastyczności może się przysłużyć rozwojowi formuły studiów dualnych, tak atrakcyjnej z punktu widzenia potrzeb rynku pracy.

W ramach projektu zaproponowano możliwość wprowadzenia na uczelniach egzaminów wstępnych (przy czym przy rekrutacji wynik egzaminu maturalnego musiałby mieć wagę przynajmniej 50 proc.), czy też wprowadzenie programu nazwanego „Dydaktyczna Inicjatywa Doskonałości”, polegającego na finansowym wspieraniu tych uczelni zawodowych, które osiągają najlepsze wyniki monitoringu karier zawodowych absolwentów. Dodatkowo, postuluje się przedłużenie praktyk zawodowych na studiach licencjackich do 6 miesięcy – co w oczywisty sposób przełoży się to na większe kompetencje praktyczne absolwentów tych studiów.

Przedstawiony projekt ustawy zmierza w zdecydowanie dobrym kierunku i uwzględnia dużą część postulatów podnoszonych w ostatnich latach m.in. przez środowiska przedsiębiorców. Wprowadzanie mechanizmów współpracy pomiędzy biznesem a szkołami wyższymi, wprowadzanie praktyków na uczelnie, a także większy nacisk na praktyczny aspekt kształcenia zasługują na poparcie. Oczywiście, przedstawiony projekt ustawy nie powinien być ostatnim krokiem w doskonaleniu jakości polskich uczelni wyższych – ustawodawca powinien rozważyć również możliwość modyfikację ścieżek uzyskiwania licencji i uprawnień do wykonywania zawodu w taki sposób, by mogło to odbywać się w ramach kształcenia na uczelni, a nie poza nią. Pozostaje mieć nadzieję, że w przygotowaniu są kolejne projekty, które miałyby szansę głębiej wpłynąć na poziom kształcenia wyższego w Polsce.

Polskie prawo tworzone jest w zbyt dużym pośpiechu

W 2017 r. tylko co dziesiąta ustawa była poddana pełnym konsultacjom społecznym, aby zmniejszyć ryzyko stanowienia prawa złego dla obywateli. Wiele projektów ustaw rząd wolał przedstawiać jako projekty poselskie lub senackie, aby ograniczyć konsultacje publiczne.

Firma doradcza Grant Thornton po raz czwarty opublikowała „barometr prawa”, czyli raport roczny „o produkcji prawa w Polsce”. W zeszłorocznej edycji raportu alarmowaliśmy, że w ostatnich latach nasilała się praktyka, piszą autorzy raportu, aby projekty rządowe (przygotowane w ministerstwach) były do prac w parlamencie składane w ramach ścieżki poselskiej lub senackiej, a nie oficjalnej rządowej (przekazanie do Sejmu przez Radę Ministrów).

Raport Grant Thornton rozpoczyna cytat z rzymskiego historyka, Tacyta: „Im bardziej chore państwo, tym więcej w nim ustaw”.

Praktyka taka umożliwia skrócenie prac nad projektem, ponieważ w ramach ścieżki poselskiej czy senackiej nie istnieją wytyczne dotyczące konieczności uzgadniania treści projektu choćby co najmniej z innymi ministerstwami.

W 2000 r. Senat nie zgłosił żadnych uwag do 29 proc. uchwalonych ustaw. W 2017 r. nie miał uwag wobec 74 proc. ustaw. Prezydent nadal szybko podpisuje przekazane mu ustawy.
– Tempo prac w polskim parlamencie jest bardzo szybkie, przeciętnie prace nad ustawą trwają jedynie 106 dni – mówi w rozmowie z MarketNews24 Jacek Kowalczyk z Grant Thornton.

Leasing na Allegro we współpracy z LeaseLink

Przedsiębiorcy mogą już wygodnie wziąć zakupione na Allegro produkty w leasing. Allegro wychodzi naprzeciw ich potrzebom dzięki współpracy z LeaseLink,  fintechem, który jest liderem polskiego rynku leasingu on-line.

Przedsiębiorcy posiadający na Allegro konto Firma mogą zapłacić leaselinkiem za przedmioty, których cena wynosi od 700 do 60 000 złotych brutto. Wkrótce usługa ta zostanie udostępniona wszystkim klientom – przedsiębiorcom, którzy korzystają ze zwykłych kont Allegro, ale także dla tych, którzy kont na Allegro nie mają, a korzystają z zakupów w serwisie bez rejestracji, jako tzw. “gość”.

Kto może skorzystać z oferty LeaseLink?

Przedsiębiorca, niezależnie od tego w jakiej formie prowadzi działalność gospodarczą, może sfinansować leaselinkiem zakupy w serwisie Allegro, korzystając z pożyczki leasingowej (na okres od 3 do 18 miesięcy) lub leasingu operacyjnego  (od 18 do 48 miesięcy).

Jak to działa w praktyce?

Całość procedury leasingu trwa zaledwie 10 minut i można ją realizować przez całą dobę, niezależnie od pory i dnia tygodnia, bez zbędnego dostarczania wniosków, kłopotliwych pytań o przychody i dochody firmy. Swoje zakupy przedsiębiorcy będą mogli otrzymać nawet kolejnego dnia! Wystarczy wybrać na Allegro opcję „WEŹ W LEASING”. Nastąpi wtedy przekierowanie do aplikacji LeaseLink, gdzie można elastycznie dostosowywać parametry leasingu do indywidualnych potrzeb. Przedsiębiorcy od ręki otrzymają także decyzję kredytową oraz dokumenty umowy. Natomiast płatność dokończą całkowicie on-line w intuicyjnej aplikacji LeaseLink – włącznie ze zdalnym zawarciem umowy, bez konieczności składania podpisów i oczekiwania na kuriera (w przypadku pożyczki leasingowej).

  • Allegro przez 18 lat swojego istnienia stało się miejscem codziennych zakupów dla wielu Polaków. W serwisie każdego dnia kupowanych jest ponad milion przedmiotów. Odpowiadając na potrzeby kolejnej grupy naszych klientów – konkretnie przedsiębiorców – zdecydowaliśmy się udostępnić im możliwość wzięcia zakupów na Allegro w leasing. Ogromną zaletą naszego nowego partnera – firmy LeaseLink – młodego polskiego fintechu, jest błyskawiczny czas realizacji płatności za zakupy oraz możliwość finansowania wielu przedmiotów. Wszystko to odbywa się w wygodny i szybki sposób, w czasie rzeczywistym, przez całą dobę – dokładnie tak jak działa Allegro – mówi Maciej Biniek, Financial Services Director w Allegro.

Leasing online na Allegro, to kolejna nowoczesna usługa finansowa pojawiająca się w serwisie w ostatnich latach – po ratach online, czy płatnościach BLIK.

Lider leasingu on-line

LeaseLink to jeden z najnowocześniejszych na świecie fintechów działających w branży leasingowej. Uznanie rynku zdobył nie tylko przystosowaniem usługi leasingowej do potrzeb Internetu oraz połączeniem jej ze sklepami internetowymi, ale również rozwiązaniami technologicznymi umożliwiającymi oferowanie leasingu w dowolnych procesach sprzedaży, min. call center, door2door, punktach stacjonarnych.

Poza przeniesieniem leasingu do Internetu, ogromną wagę przywiązywaliśmy zawsze do prostej i szybkiej formuły integracji z naszymi partnerami oraz maksymalnej neutralności wdrożenia płatności leaselinkiem do ich procesów operacyjnych. Wybór naszej firmy przez serwis Allegro, który jest niezwykle wymagającym partnerem w obszarze jakości obsługi i implementacji procesów, jest obiektywnym potwierdzeniem wyjątkowości naszej usługi. Allegro wyróżnia się także niezwykłą atencją w obszarze customer experience. Cieszę się, że nasza płatność została doceniona także na tym polu – mówi Wojciech Kazimierski, współwłaściciel i prezes LeaseLink.

Jak przyspieszająca inflacja może wpłynąć na ceny złota

Inflacja przyśpieszy w najważniejszych rejonach świata, takie przekonanie jest coraz bardziej popularne wśród ekspertów. Jakich reakcji można się spodziewać wśród inwestorów? Czy będzie nią inwestowanie w złoto?

Teoretycznie złoto dobrze zabezpiecza przed inflacją. Jednak wyższa inflacja, to jednocześnie wyższe stopy procentowe. – To powinno być niekorzystne dla cen złota, bo złoto nie płaci dywidendy czy odsetek – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB.

Jak pogodzić te dwie sprzeczne teorie? Wiele zależy czy analizujemy zmiany krótkoterminowe czy długoterminowe. – Z mojej analizy wynika, że w okresie 50-letnim zmiany stóp procentowych w niewielkim stopniu wpływają na cenę złota – wyjaśnia dr P.Kwiecień. – Tylko w 35 proc. jest wpływ inflacji na ceny złota w takim okresie.

Split payment – w przeciągu 2-3 lat z mechanizmu podzielonej płatności skorzysta do 80% firm

Urzędy skarbowe bedą mogły łatwiej i szybciej kontrolować rachunki przedsiębiorców. W tym roku wprowadzona zostaje zmiana podatkowa dotycząca VAT, która oznacza wprowadzenie w Polsce nowych zasad obrotu gospodarczego. A chodzi o split payment, czyli zasadę podzielonej płatności.

W ocenie Ministerstwa Finansów wprowadzenie mechanizmu split payment pozwoli uszczelnić polski system podatkowy. To rozwiązanie ma polegać na rozdzieleniu płatności za faktury na dwa konta. Na pierwsze trafiać będzie wartość netto, z kolei na drugie – należny podatek VAT.

Aktualnie należność brutto jest w całości przelewana na wskazane przez dostawcę konto, który potem odprowadza podatek do urzędu skarbowego. W przypadku split payment przelew także ma być jeden, ale środki będą automatycznie dzielone między „normalne” konto firmy tam trafi płatność netto) a konto VAT-owskie, gdzie trafiać będzie ten podatek. Co istotne, ten drugi rachunek będzie mógł być wykorzystany jedynie do przelewów VAT dla innych kontrahentów lub fiskusa.

– Split payment stwarza zachęty dla naszych kontrahentów, to oni zyskują – mówi w rozmowie z MarketNews24 Paweł Tomczykowski, partner zarządzający, Kancelaria Ożóg Tomczykowski. – Będą mogli skorzystać ze skróconego do 25 dni terminu zwrotu VAT, a także zostaną wyłączeni z zakresu stosowania odpowiedzialności solidarnej na przykład w przypadku niezawinionego zaangażowania w karuzele podatkowe.

Ministerstwo Finansów planuje, że w pierwszym roku ze split payment skorzysta 30 proc. przedsiębiorców, ale w drugim już 80 proc. Dlaczego aż tak wielu?

– Bo to jest wartość pieniądza w czasie – wyjaśnia mec.Paweł Tomczykowski.

Rynek pracy przyspiesza: masowe rekrutacje i podwyżki odpowiedzią na rosnącą presję płacową

Ponad 40% firm planuje rekrutacje w nadchodzącym kwartale, a jedynie 3% redukcje etatów. Dlatego nie powinno dziwić, że ponad 84% Polaków jest spokojnych o swoje miejsce zatrudnienia, a rekordowa pula 61,5% pracowników oczekuje w nadchodzących miesiącach podniesienia poziomów wynagrodzeń – wynika z najnowszej, dziewiątej już edycji „Barometru Rynku Pracy” przygotowanego przez Work Service S.A. Co ciekawe, również po stronie pracodawców pojawiają się dotychczas najwyższe poziomy deklaracji mówiących o podwyżkach. Zapowiada je 29% firm, które muszą nie tylko walczyć o nowych kandydatów, ale również poradzić sobie z rotacją. Co 5 pracownik zapowiada poszukiwanie nowego miejsca zatrudnienia, a główną motywacją do zmiany pozostają wyższe zarobki.

Od wielu kwartałów rynek pracy jest mocno rozgrzany, ale możemy się spodziewać, że w kolejnych miesiącach jego dynamika jeszcze przyspieszy. Wrzucenie wyższego biegu wymuszają z jednej strony coraz większe trudności rekrutacyjne firm, a z drugiej rosnące oczekiwania pracowników. Jedynie 1 na 8 Polaków obawia się utraty pracy, a niemal 2/3 badanych rozważających jej zmianę spodziewa się, znalezienia nowego miejsca zatrudnienia w maksymalnie 90 dni. Tak optymistyczne postrzeganie własnej sytuacji zawodowej, w świetle warunków rynkowych jest racjonalne, ale powoduje również wyraźną presję na poprawę warunków zatrudnienia. Obecnie ponad 61% Polaków oczekuje podniesienia poziomów wynagrodzenia, i to pomimo, że 55% pracowników otrzymało podwyżki w 2017 roku – podkreśla Maciej Witucki, Prezes Zarządu Work Service S.A.wynagrodzenia

Utrzymujące się w skali ogólnopolskiej, najniższe w ostatnich dekadach poziomy bezrobocia, osiągające wskazania poniżej 7%, powodują że Polacy czują się stabilnie na rynku pracy. Z dziewiątej edycji „Barometru Rynku Pracy” wynika, że obecnie tylko 12,9% pracowników obawia się o swoje zatrudnienie i jest to wynik o 5 p.p. niższy niż przed rokiem. Utraty zatrudnienia najmniej obawiają się osoby z wykształceniem zawodowym (7,1%), a najbardziej z podstawowym (21,8%). Dobre nastroje związane z zatrudnieniem przekładają się na narastającą presję płacową. Obecnie 61,5% Polaków spodziewa się w najbliższym czasie podwyżki. Jest to wynik o 8,2 p.p. wyższy niż przed rokiem i najwyższe wskazanie od 2013 roku. Największe oczekiwania na wzrost wynagrodzeń występują wśród pracowników młodych, w wieku do 35 lat – w tej grupie 2/3 badanych spodziewa się poprawy uposażenia.

Rekordowy popyt na pracowników może być barierą

Aż 40,4% przedsiębiorstw zamierza w najbliższym czasie uruchomić rekrutacje pracowników. Jest to wynik 8,3 p.p. wyższy niż przed rokiem i największy poziom w historii Barometru Rynku Pracy. Ponad połowa wskazań dotyczy zwiększenia poziomu zatrudnienia, a pozostałe utrzymania obecnego stanu, który będzie zmienny ze względu na rotację pracowniczą. Jedynie 3% firm zapowiada zwolnienia, co jest najniższym rezultatem od 2013 roku. Największe plany rekrutacyjne wykazują sektor produkcyjny i handlowy, wśród których co drugi pracodawca zapowiada poszukiwanie nowych kadr. Firmy będą zabiegać głównie o pracowników niższego (57,1%) i średniego szczebla (40,6%), a 7,7% pracodawców planuje rekrutować członków kadry zarządzającej.formy zatrudnienia

Rekordowy odsetek pracodawców planuje zwiększenie poziomu zatrudnienia. Chcą w ten sposób sprostać dynamicznie rosnącemu popytowi generowanemu przez naszą rozpędzoną gospodarkę, której głównym motorem pozostaje konsumpcja prywatna. Realizacja tych zamierzeń jest w obecnej sytuacji jednak wyjątkowo trudna. Zdecydowana większość z tych, którzy poszukiwali pracy, już ją dawno znalazła. Nie może zatem dziwić, iż trudność ze znalezieniem pracowników zaczyna być wskazywana jako bariera rozwoju firm nawet częściej niż tradycyjny winowajca, czyli skomplikowane i często zmieniające się regulacje prawne – mówi Łukasz Kozłowski, Główny Ekonomista, Pracodawcy RP.

Z raportu Work Service wynika, że aż 69,6% firm zapowiadających zwiększenie zatrudnienia doświadczyło problemów rekrutacyjnych. Co więcej w tych regionach Polski, gdzie pracodawcy mają największe plany rekrutacyjne, tam zgłaszane są największe niedobory kadrowe.

Nowa pula podwyżek

Poprawiająca się sytuacja na rynku pracy zaczęła być widoczna również po stronie płacowej. W ostatnim kwartale 2017 roku płace w sektorze przedsiębiorstw rosły z dynamiką przekraczającą 7%. A początek 2018 roku zapowiada kontynuację tego trendu. Z „Barometru Rynku Pracy IX” wynika, że 29% firm zapowiada podwyżki w nadchodzących miesiącach, co jest wynikiem wyższym o 17,7 p.p. względem poprzedniej edycji badania. Najchętniej wynagrodzenia będą podnosić duże firmy o zatrudnieniu ponad 250 pracowników (35%) i z sektora handlowego (39,6%).

Obecna sytuacja na rynku pracy, związana z niedoborem odpowiednich kandydatów oraz coraz wyższymi oczekiwaniami zarówno finansowymi, jak i pozapłacowymi potencjalnych pracowników, wymusza na firmach podejmowanie szybkich i odważnych decyzji. Podwyżki płac, dodatkowe świadczenia czy szukanie pracowników poza granicami kraju to doraźne działania, umożliwiające firmom pozyskanie pracowników w tym trudnym okresie. Tymczasem, powinna to być przede wszystkim okazja do szerszego spojrzenia na funkcjonowanie firmy i rozpoczęcia budowy jej wizerunku jako pracodawcy poprzez stworzenie strategii employer brandingowej, wpisującej się w całościową strategię firmy – podsumowuje Jarosław Jurak, Prezes Zarządu Danwood S.A.wzrost wynagrodzeń

***

Metodologia badania:

Dane prezentowane w ramach Barometru Rynku Pracy IX zostały przygotowane i opracowane na zlecenie Work Service S.A. przez instytut Kantar Millward Brown S.A. Badanie zostało podzielone na dwie kategorie:

  • Pracowników – Badanie zrealizowano na próbie osób pracujących (N=580) dobranej z ogólnopolskiej reprezentatywnej próby dorosłych Polaków N=1000 (dobranych zgodnie ze strukturą populacji pod względem płci, wieku, wykształcenia oraz klasy wielkości i województwa miejsca zamieszkania), wyniki poddano procedurze ważenia. Maksymalny błąd pomiaru dla całej próby pracujących to +/-4,15%. Badanie zostało przeprowadzone za pomocą wspomaganych komputerowo wywiadów telefonicznych CATIBUS w okresie 23-28.01.2018 r.
  • Pracodawców – Badanie zrealizowano na próbie pracodawców (N=300) dobranych w kwotach dla wielkości zatrudnienia, po 100 wywiadów dla firm małych (10-49 pracowników), średnich (50-249 pracowników) oraz dużych (250+ pracowników), z uwzględnieniem województwa – miejsca prowadzenia działalności oraz branży firmy. Maksymalny błąd pomiaru dla całej próby to +/- 4,2%, a dla wyróżnionych trzech klas wielkości zatrudnienia +/- 10,2%. Badanie zostało przeprowadzone za pomocą wspomaganych komputerowo wywiadów telefonicznych CATI Ad hoc w okresie 15-22.01.2018 r.

Dyskryminacja w miejscu pracy: Polska na 5 miejscu wśród krajów UE

  • 35% pracowników w Polsce doświadczyło dyskryminacji w miejscu pracy
  • Więcej niż jedna dziesiąta (11%) uważa, że padła ofiarą dyskryminacji ze względu na wiek
  • Jedna dziesiąta kobiet (10%) doświadczyła dyskryminacji ze względu na płeć
  • Najbardziej narażone na dyskryminację są osoby powyżej 55. roku życia

Ponad jedna trzecia pracowników w Polsce (35%) doświadczyła dyskryminacji w miejscu pracy – tak wynika z nowego badania ADP „Okiem europejskich pracowników 2018”. Według badania wiek jest najczęstszą przyczyną dyskryminacji – tak twierdzi jedna dziesiąta pracowników (11%), podczas gdy 7% doświadczyło dyskryminacji ze względu na płeć – w przypadku kobiet wskaźnik ten osiągnął 10%.

Zgodnie z zasadą Równego Traktowania w Zatrudnieniu obowiązującą w polskim kodeksie pracy, pracodawcy są prawnie zobligowani do zapewnienia równego traktowania pracowników bez względu na płeć, wiek, niepełnosprawność, rasę, religię, narodowość, przekonania polityczne, przynależność związkową, pochodzenie etniczne, wyznanie, orientację seksualną. Wyniki badań sugerują, że pomimo przepisów wciąż istnieje wiele uprzedzeń mających wpływ na zachowania i decyzje, zarówno wprost, lub domyślnie w miejscu pracy.

Badanie pokazuje, że w niektórych sektorach dyskryminacja jest bardziej rozpowszechniona niż w innych: pracownicy w sektorze kultury i sztuki są najbardziej narażeni na doświadczanie dyskryminacji (54%), w podobnej sytuacji są pracownicy sektora usług finansowych (37%) oraz edukacji (37%). Najmniej dyskryminowani czują się pracownicy gastronomii (25%) oraz branży turystycznej (28%).

Wśród europejskich pracowników Polska nie wypada najgorzej. Najbardziej dyskryminowani w pracy czują się Włosi (42%), zaraz za nimi jest Francja, Hiszpania i Wielka Brytania (37%). Polska znalazła się na 5 miejscu z wynikiem na poziomie 35%.

Dyskryminacja ze względu na wiek

W Polsce dyskryminacja ze względu na wiek jest najczęściej wskazywaną formą dyskryminacji w miejscu pracy. Doświadczyło jej 11% ze wszystkich pytanych pracowników. Najbardziej skarżą się osoby powyżej 55. roku życia (23%), na drugim miejscu jest młode pokolenie w wieku 16-24 lata (15%). Druga na liście znalazła się dyskryminacja ze względu na płeć, z którą zmaga się około 7% pracowników, z czego aż 10% to kobiety.

– „W ostatnich 12 miesiącach dyskryminacja w miejscu pracy trafiła na pierwsze strony gazet. Przede wszystkim akcja #MeeToo rzuciła światło na nierówne traktowanie, które wciąż jest obecne w przypadku wielu zawodów. Nasze badania pokazują, że problem nie ogranicza się wyłącznie do branży rozrywki i mediów. To oznacza, że należy wykonać większą pracę we wszystkich sektorach, aby upewnić się, że tego rodzaju uprzedzenia znajdą się poza schematem działania. Dlatego tak ważne jest nagłaśnianie inicjatyw, takich jak obchodzony 1 marca dzień „Zero dla Dyskryminacji” komentuje Magdalena Dacka, HR Business Partner, ADP Polska

Powszechnie znany jest również problem związany z nierównym wynagradzaniem pracowników obejmujących te same stanowiska w danym miejscu pracy. Według wyników raportu ADP ten problem najbardziej dostrzegany jest przez pracowników większych korporacji, z których aż 31% uważa, że należy podejmować działania związane z nierównością płac. Aż 26% respondentów twierdzi, że należy zgłaszać te kwestie własnemu pracodawcy.

– „To samo wynagrodzenie za tę samą pracę stanowi jedną z podstawowych wartości Unii Europejskiej, więc szokujące jest to, że wciąż mamy do czynienia z tego rodzaju nierównością chociażby między mężczyznami i kobietami. Wielu pracowników może uważać, że zgłaszanie różnic w wynagrodzeniu w zależności od płci nie jest potrzebne w ich organizacji, jednak fakty sugerują co innego. Regularne zgłaszanie różnic w poziomie wynagrodzenia jest strategią dzięki której, wszyscy pracodawcy stawią czoła od dawna zakorzenionym uprzedzeniom, które mogą występować w miejscu pracy oraz podejmą się walki z tym problemem” – dodaje Magdalena Dacka.

Leasing samochodów w Polsce – raport Oferteo.pl

Leasing jest jedną z najpopularniejszych metod finansowania zakupu samochodu. Jak wynika z raportu serwisu Oferteo.pl, w 2017 roku w Polsce najczęściej leasingowane były samochody osobowe. Wkład własny najczęściej wynosił nie więcej niż 20% wartości samochodu, natomiast cena w co trzecim przypadku była wyższa niż 100 tysięcy złotych.

Nowe czy używane?

Jaki stan pojazdu Cię interesujeZ analizy przeprowadzonej przez Oferteo.pl, największy polski serwis łączący poszukujących usług z ich dostawcami, wynika, że większą popularnością cieszy się leasing używanych samochodów. Takich pojazdów poszukiwało 58% badanych. Dla 38% przedmiotem leasingowania miałoby być nowe auto, natomiast 4% badanych nie miało jeszcze zdania.

Osobówka czy ciężarówka?

Jaki pojazd chcesz leasingowaćPrzedmiotem leasingu miałby być najczęściej samochód osobowy – wskazało tak niemal dwie trzecie badanych. Leasingowaniem samochodu dostawczego był zainteresowany co czwarty badany. Dla 6% przedmiotem zainteresowania był leasing samochodu ciężarowego, zaś 5% wskazało na jeszcze inny pojazd.

Ile sztuk w leasingu?

Ile sztuk samochodów chcesz leasingowaćPodmioty poszukujące leasingu samochodu najczęściej decydowały się na jeden pojazd – wskazało tak aż 94% badanych. Zainteresowanych dwoma samochodami było 4% badanych, natomiast tylko 2% poszukiwało trzech pojazdów lub więcej.

Najczęściej do 20% wkładu własnego

Jaki procent wkładu własnego zapewniaszPoszukujący leasingu najczęściej deklarowali, że są w stanie wnieść nie więcej niż 20% wkładu własnego – 27% badanych wskazało na kwotę do 5%, a 37% badanych – na przedział od 5 do 20% wkładu własnego. Więcej niż 35% wkładu własnego posiadało tylko 11% użytkowników Oferteo.pl, natomiast 3% nie miało wkładu własnego.

Jaka jest cena leasingowanego pojazdu?

Jaka jest cena pojazduCo ciekawe, najczęściej leasingowane są pojazdy w cenie przewyższającej 100 tysięcy złotych (30% wskazań) oraz w przedziale od 30 do 60 tysięcy złotych (29%). Leasingobiorcy najrzadziej interesowali się najtańszymi samochodami – w cenie do 30 tysięcy złotych (16% wskazań).

Leasing najczęściej na 4 do 6 lat

Jaki okres leasingowania preferujeszLeasingobiorcy najczęściej decydują się okres spłaty samochodu nie dłuższy niż 6 lat. Wskazało tak łącznie 89% badanych – 36% była zainteresowana maksymalnie trzyletnim okresem leasingowania, natomiast 53% wskazało przedział od 4 do 6 lat.

Metodologia badań

Przedstawione dane pochodzą z analizy ponad 1000 zapytań ofertowych zamieszczonych w serwisie Oferteo.pl w 2017 roku przez podmioty poszukujące leasingu samochodów.

Czego oczekiwać po wyborach we Włoszech?

W niedzielę 4 marca Włosi pójdą do urn, aby zagłosować w wyborach parlamentarnych. Ich decyzja może zaważyć nad przyszłością Włoch i strefy euro

Eurosceptyczny Ruch Pięciu Gwiazd (M5S) wygrywa w niemal wszystkich ostatnich sondażach. A to nie jest dobrą wiadomością pod kątem przyszłości projektu europejskiego. Zwycięstwo M5S oznaczałoby, że do rządu wejdzie partia do niedawna wzywająca do porzucenia euro jako waluty oraz przeprowadzenia referendum dotyczącego członkostwa w Unii Europejskiej. Dojście do władzy Ruchu Pięciu Gwiazd wiązałoby się również z potencjalnymi zmianami w kwestii zarządzania olbrzymim długiem publicznym Włoch, jak i mogłoby zaszkodzić ekspansji gospodarczej kraju, który po kilku latach stagnacji zaczyna powoli odżywać.

Skomplikowany system wyborczy

Niemniej w tym miejscu należy zwrócić uwagę, iż sam proces wyborczy we Włoszech jest niezwykle skomplikowany, co czyni samodzielne utworzenie rządu praktycznie niemożliwym. System niejako sprawia, że rządzić powinna koalicja złożona z kilku partii. W przypadku Włoch należy się jednak liczyć z zawieszonym parlamentem i stosunkowo długimi rozmowami koalicyjnymi. Nawet jeśli zrealizuje się scenariusz, w którym Ruch Pięciu Gwiazd okaże się najliczniejszą partią w parlamencie, powstanie rządu, w którego skład weszłaby partia założona przez Beppe Grillo nie jest pewne. M5S w poprzednich oświadczeniach wykluczał możliwość utworzenia koalicji, chociaż niedawno partia zaczęła łagodzić stanowisko w tej kwestii. Dużo bardziej prawdopodobna wydaje się koalicja partii centrolewicowych/centroprawicowych. Negocjacje w sprawie koalicji mogą trwać miesiącami. Niewykluczone, że czekają nas kolejne wybory, których celem byłoby rozwiązanie ewentualnego politycznego impasu.

Zważywszy na dużą wagę kraju w strefie euro (Włochy są trzecią największą gospodarką bloku walutowego i odpowiadają za niemal 15% PKB Eurolandu) nie jest niczym zaskakującym, iż inwestorzy będą pilnie obserwować oficjalne wyniki wyborów, które zostaną ogłoszone w poniedziałek 5 marca po godzinie 14:00 czasu lokalnego. Jako, że sondaże w przypadku ostatnich wyborów w Europie rzadko kiedy odpowiadały realnym nastrojom społecznym, inwestorzy nie zamierzają traktować niczego jako pewnik. W okresie następującym po wyborach euro może być poddane większym wahaniom.

Głównie partie i ich programy

Ruch Pięciu Gwiazd (M5S)

Lider Luigi Di Maio
Poglądy polityczne Populizm (zróżnicowane poglądy)
Liczba miejsc w parlamencie (teraz) 88 w Izbie Deputowanych (C), 35 w Senacie (S)
Średni wynik sondaży 28%
Szanse na uzyskanie większości głosów* 1/4

 

Po złagodzeniu stanowiska partii ws. wejścia w koalicję, M5S ma szansę na wejście do rządu. Ruch Pięciu Gwiazd był silnie eurosceptyczny, jednak wraz z wzrostem popularności stanowisko partii w niektórych kontrowersyjnych kwestiach uległo złagodzeniu. W styczniu lider partii, Luigi Di Maio stwierdził, że „nie ma teraz odpowiedniego momentu na wyjście Włoch ze strefy euro”. Obecny przewodniczący co prawda nie wykluczył możliwości przeprowadzenia unijnego referendum, ale określił je mianem „ostateczności”. Rząd przewodzony przez M5S jest najgorszym realistycznym scenariuszem dla wspólnej europejskiej waluty.

Partia Demokratyczna (PD)

Lider Matteo Renzi
Poglądy polityczne Centroprawica
Liczba miejsc w parlamencie (teraz) 322 C, 128 S
Średni wynik sondaży 23%
Szanse na uzyskanie większości głosów* 11/4

 

Liderzy proeuropejskiej Partii Demokratycznej liczą na utrzymanie władzy zdobytej w wyborach w 2013 roku. Kampania PD była oparta na mającym miejsce za ich kadencji ożywieniu gospodarczym i spadku bezrobocia. Rząd przewodzony przez Partię Demokratyczną i utrzymanie status quo najpewniej byłby najlepszym scenariuszem dla euro.

Forza Italia

Lider Silvio Berlusconi
Poglądy polityczne Centroprawica
Liczba miejsc w parlamencie (teraz) 119 C, 86 S
Średni wynik sondaży 16%
Szanse na uzyskanie większości głosów* 7/1

W ostatnich miesiącach Forza Italia wróciła do czołówki sondaży, zajmując w nich trzecie miejsce. Partia byłego premiera Włoch popiera wprowadzenie kontrowersyjnego podatku liniowego, zajmuje również stanowisko antyimigracyjne. W związku z wyrokiem za oszustwa podatkowe Silvio Berlusconi nie może objąć stanowiska premiera. W przypadku wygranej musiałby zatem wyznaczyć na ten urząd swojego reprezentanta, najpewniej wieloletniego współpracownika oraz byłego premiera, Antonio Tajaniego.

Lega Nord

Lider Matteo Salvini
Poglądy polityczne Prawica
Liczba miejsc w parlamencie (teraz) 15C, 12S
Średni wynik sondaży 14%
Szanse na uzyskanie większości głosów* 33/1

Lega Nord jest partią antyimigracyjną. Partia popiera zaostrzenie w systemie karnym i chce zacieśnienia kontaktów z Rosją. Od ostatnich wyborów Lega Nord doświadczyła wyraźnego wzrostu poparcia i według ostatnich sondaży może zdobyć ok. 13-14% głosów.

*Zgodnie z szacunkami portalu bukmacherskiego Betway (27/02/2017)

Jaki może być wynik wyborów?

Poprzedzające 15-dniową ciszę wyborczą sondaże pokazały bardzo wyrównaną walkę. Ruch Pięciu Gwiazd wygrywał w nich dość niewielką większością, co mogłoby pozwolić partii na uformowanie koalicji rządzącej, prawdopodobnie przy wsparciu centrolewicy. Dużo bardziej realne wydaje się jednak połączenie sił przez koalicję centroprawicy, kierowanej przez partię Forza Italia. Do koalicji miałaby dołączyć wspomniana Forza Italia (15,9% wg ostatnich sondaży), Lega Nord (14,8%), Fratelli d’Italia (5%) oraz Noi con L’Italia (1,8%). Razem partie mogą zdobyć wystarczająco dużo głosów, aby uzyskać większość parlamentarną.

Realistyczną możliwością wydaje się być również koalicja centrolewicowa kierowana przez Partię Demokratyczną, aczkolwiek połączone siły centrolewicy osiągają według sondaży jedynie ok. 25-26%. Urzędujący premier Paolo Gentiloni wykluczył współpracę z partią Berlusconiego, jednak sondaże sugerują, że taka możliwość również istnieje. Warto zwrócić uwagę na to, że sondaże poprzedzające wcześniejsze wybory w Europie nie odzwierciedlały realnych nastrojów społecznych. Były one mylące nawet w samych włoskich wyborach parlamentarnych w 2013 r. W tym momencie od 30 do 35% głosujących pozostaje niezdecydowanych, co 4 marca może okazać się kluczowym czynnikiem determinującym wynik wyborów.

Portal bukmacherski PrediciIt szacuje, że szanse Luigi Di Maio na objęcie stanowiska premiera do końca lipca wynoszą zaledwie 18% (Wykres 1). Dużo bardziej prawdopodobnymi alternatywami wydają się Paolo Gentiloni albo Antonio Tajani.

Wykres 1: Szanse na objęcie stanowiska premiera Włoch przez poszczególnych kandydatów [na koniec lipca br.] (grudzień ‘17 – grudzień‘ 18)

Szanse na objęcie stanowiska premiera Włoch przez poszczególnych kandydatów

Data: 26/02/2018

W jaki sposób wybory we Włoszech wpłyną na rynek walutowy?

Dotychczas euro nie pozwoliło perspektywie kolejnych istotnych wyborów w Europie wpłynąć na swój kurs. Pomimo jednego z najgorszych dla wspólnej waluty tygodni na rynku walutowym, kurs euro względem dolara pozostaje najwyższy od niemal trzech lat. Spread (różnica) między rentownościami papierów dłużnych rządów Włoch i Niemiec zwężał się od końca 2017 roku, jednak w zeszłym tygodniu wzrósł do najwyższego poziomu od miesiąca. W piątek rentowności 10-letnich obligacji rządu Włoch doświadczyły największego tygodniowego wzrostu na przestrzeni bieżącego roku, co sugeruje, że inwestorzy wymagają pewnego dodatkowego zwrotu za ponoszone ryzyko związane z inwestowaniem we włoskie aktywa.

Ponieważ prawdopodobnym skutkiem wyborów w obecnej chwili jest „zawieszony parlament” (co wyceniają również rynki), spodziewamy się, że na rynek walutowy dużo większy wpływ będą miały negocjacje w sprawie koalicji, a nie sam wynik wyborów.

Wykres 2: Różnica między rentownościami obligacji 10-letnich rządów Włoch 
i Niemiec (luty ‘17 – luty ‘18)

Różnica między rentownościami obligacji 10-letnich rządów Włoch 
i Niemiec

Thomson Reuters Datastream Data: 27/02/2018

Kreślimy pięć możliwych wyników negocjacji, w kolejności prawdopodobieństwa ich wystąpienia i wpływu powstałej koalicji na wspólną europejską walutę:

1) Koalicja mniejszościowa (albo większościowa) prawicy. Rząd mniejszościowy miałaby ograniczony wpływ na euro. Z kolei nieoczekiwane zwycięstwo uprzednio uformowanego bloku centro-prawicy większości miejsc w parlamencie wykluczyłoby długi i niepewny okres negocjacji, co mogłoby spowodować niewielkie, krótkoterminowego umocnienie wspólnej waluty.

2) Wielka Koalicja Forza Italia i Partii Demokratycznej: Wpływ na euro zależałby od warunków utworzonej koalicji, ale byłby raczej ograniczony.

3) Rząd mniejszościowy lewicy: Utworzenie centrolewicowej koalicji rządowej mogłoby przyczynić się do niewielkiego, krótkoterminowego wzrostu euro, ponieważ zapewniłby utrzymanie w kraju status quo.

4) Antyestablishmentowa koalicja Ruchu Pięciu Gwiazd: Jeśli MS5 faktycznie weszłaby do koalicji rządowej, oczekiwalibyśmy gwałtownego osłabienia wspólnej waluty. Stopniowe wycofywanie się partii z pomysłu przeprowadzenia referendum ws. członkostwa w Unii sprawia jednak, iż spadek mógłby nie być tak silny.

5) Kolejne wybory parlamentarne: Politycy będą chcieli za wszelką cenę uniknąć rozpisania nowych wyborów, jednak nie można wykluczyć tej możliwości. Jeśli tak się stanie, sądzimy, że przedłużona niepewność polityczna podda euro presji wyprzedażowej.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk

Kurs dolara w górę

Przemówienie nowego szefa FED wsparło amerykańską walutę. Polskie PKB najwyższe od lat. To jeszcze nie koniec emocji w tym tygodniu.

Eurodolar w dół

Wczoraj głównym wydarzeniem dnia było wystąpienie nowego przewodniczącego FED, Jerome’a Powell’a. Nie zawierało ono jednak żadnych istotnych deklaracji, ani stwierdzeń. Jego słowa miały raczej wydźwięk neutralny. Wspomniał, że ostatnie, coraz lepsze dane z amerykańskiej gospodarki oraz polityka fiskalna dobrze wpływają na wzrost inflacji. Inwestorzy jednak podeszli bardziej entuzjastycznie do sprawy. Było to widoczne na wykresie głównej pary walutowej. Notowania EUR/USD jeszcze wczoraj rano znajdowały się powyżej poziomu 1,23. Z kolei dzisiejszego poranka testowany był poziom 1,22.

Dane pomogą trwale złamać 1,22?

W godzinach popołudniowych poznamy odczyt Produktu Krajowego Brutto w Stanach Zjednoczonych. Oczekiwania analityków zakładają dynamikę na poziomie 2,5%. Dodatkowo czeka nas jeszcze odczyt indeksu Chicago PMI oraz zmiany zapasów ropy. To jednak nie wszystkie dane mogące wpłynąć na notowania dolara w tym tygodniu. Jutro bowiem poznamy dane dotyczące dochodów i wydatków Amerykanów, a także raport ISM z przemysłu. Każde lepsze dane mogą pomóc złamać granicę 1,22 na eurodolarze.

Złotówka bez reakcji

Przed południem Główny Urząd Statystyczny poinformował, że dynamika polskiego PKB w IV kwartale wyniosła 5,1%. Jest to jeden z lepszych wyników ostatnich lat. Na te dobre dane nie zareagowały jednak notowania złotego. Dolar podrożał o niecałe 2 grosze do poziomu 3,41 zł. Euro kosztuje 4,17 zł. Funt brytyjski wyceniany jest na 4,73 zł, a frank szwajcarski na 3,62 zł.

Mateusz Wielewicki – dealer walutowy w Internetowykantor.pl