Polska gospodarka pod presją Niemiec i Rosji, ale i tak będzie w światowej czołówce

0

CEO Magazyn Polska

W przyszłym roku wzrost gospodarczy w Polsce prawdopodobnie tylko nieznacznie przekroczy 3 proc. Słaba kondycja Eurolandu i konflikt na Wschodzie poważnie ograniczyły możliwości rozwoju, które rysowały się jeszcze na początku tego roku. Wsparciem znów może być eksport, który – podobnie jak w poprzednich latach – rozwijać się będzie dzięki niskiemu kursowi złotego.

– Ostatnie rozczarowujące dane z Europy, m.in. z Niemiec, a do tego konflikt na Wschodzie i sankcje z nim związane rzeczywiście pogorszyły perspektywy wzrostu polskiej gospodarki – mówi Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK. – Jest bardzo prawdopodobne, że rzeczywiście polska gospodarka nie będzie się rozwijała znacznie szybciej niż w 3-proc. tempie w tym roku i być może również przyszły rok będzie okresem, w którym to tempo wzrostu nie przekroczy wyraźnie 3 proc.

Według ostatnich prognoz Międzynarodowego Funduszu Walutowego w tym roku polskie PKB urośnie o 3,2 proc. a w 2015 – o 3,3 proc.

Mamy do czynienia z zastopowaniem procesu ożywienia na umiarkowanym poziomie wzrostu gospodarczego. Nie jest to jeszcze żadna tragedia, bo też trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że ten 3-proc. wzrost będzie wciąż jednym z szybszych wzrostów w Europie, ale oczywiście jest to gorszy scenariusz od tego, którego mogliśmy się spodziewać jeszcze na początku roku, kiedy nasza prognoza wskazywała na to, że wzrost gospodarczy w Polsce będzie na tej ścieżce przyspieszania przez wiele najbliższych kwartałów i pod koniec tego roku tempo wzrostu PKB może się zbliżyć do 4 proc., a proces ożywienia będzie trwał – zauważa Bielski.

Trudną sytuację Polski będzie potęgował fakt, że spowolnienie wzrostu nastąpi w całej strefie euro. W 2014 r. eksport ma on wynieść 0,8 proc, a w kolejnym – 1,3 proc. Jest on uzależniony przede wszystkim od kondycji Niemiec, Francji i Włoch. A te trzy kraje odpowiadają za ponad 50 proc. polskiego eksportu.

Czytaj również:  Dane osobowe na wagę złota? Nowe regulacje zmienią układ sił pomiędzy konsumentami a firmami

– Będziemy mieli trochę bardziej wymagające warunki w otoczeniu zewnętrznym, trochę bardziej wymagające warunki konkurencji dla eksporterów. Takim ułatwieniem czy elementem, który pomoże firmom w poradzeniu sobie z tymi problemami, będzie sytuacja na rynku walutowym. Bo też w wyniku tych zmian, które zaszły w otoczeniu światowym, złoty jest walutą, która nie zyskuje na wartości i to poprawia konkurencyjność polskich eksporterów – ocenia ekonomista.

Polskie firmy mogą też liczyć na wzrost popytu wewnętrznego, który – chociaż powoli – poprawia się. Wciąż spada bezrobocie, a inflacja sprzyja zakupom.

– Konsumenci mają więcej pieniędzy i myślę, że będą utrzymywali taki umiarkowany wzrost wydatków konsumpcyjnych, co będzie podtrzymywało właśnie dynamikę popytu krajowego.

Wewnętrznie gospodarkę będą też wspomagać inwestycje, bo chociaż przedsiębiorcy nie kwapią się do budowania i zaciągania kredytów w warunkach niskich stóp procentowych, to za kilka miesięcy ruszą budowy finansowane z nowej perspektywy UE. Zdaniem Bielskiego inwestycje będą poważnym elementem utrzymującym polski wzrost gospodarczy. W piątek napłynęły też wreszcie w miarę pozytywne dane z polskiego przemysłu: produkcja we wrześniu wzrosła o 4,2 proc. rok do roku wobec oczekiwań na poziomie 2,4 proc.