Polski przedsiębiorca bez prawa do błędu … chyba, że firmę prowadzi zagranicą

0

Czy początkujący przedsiębiorca w Polsce ma prawo się pomylić? Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii twierdzi, że tak, ale jest w tym zakresie raczej odosobnione.

Resort przedsiębiorczości i technologii pod wodzą Jadwigi Emilewicz przedstawił właśnie projekt zmiany w przepisach, który zezwoliłby początkującym mikro- , małym i średnim przedsiębiorcom na popełnienie błędu.

W Polsce firma tylko dla prymusów?

Chodzi o to, by właściciel firmy, który stawia dopiero pierwsze kroki w trudnym świecie biznesu, miał możliwość skorygowania swoich błędów bez automatycznego ponoszenia za nie konsekwencji. Rzecz jasna błąd musiałby być nieumyślny i musiałby zostać skorygowany niezwłocznie po jego wykryciu.

Na propozycję MPiT nie zgadza się jednak Ministerstwo Finansów. Nieco pokrętna wydaje się argumentacja ministerstwa w tym zakresie, które twierdzi, iż „prawo do błędu” zachęciłoby przedsiębiorców do nierzetelnego wykonywania przez nich obowiązków podatkowych. Resort Teresy Czerwińskiej nie ma wątpliwości, że każdy przedsiębiorca, niezależnie od tego, czy stawia on dopiero pierwsze kroki w biznesie, czy też egzystuje on na polskim rynku od wielu lat, jest zobowiązany do bezwzględnego przestrzegania przepisów. Ministerstwo Finansów stoi też na stanowisku, że dyspensa udzielona początkującym przedsiębiorcom może „naruszać zasadę równości i powszechności opodatkowania”. 

Brytyjskie prawo do błędu to oczywistość

Podczas gdy w Polsce rząd zaczyna się dopiero zastanawiać nad poluzowaniem twardych przepisów odnośnie przedsiębiorców, w Wielkiej Brytanii “prawo do błędu” de facto ma każdy przedsiębiorca – bez względu na jego wielkość czy długość funkcjonowania na rynku. Choć warto zauważyć, że szczególnie łaskawie brytyjski odpowiednik polskiej skarbówki patrzy na mniejsze firmy. Zarówno w przypadku osób fizycznych prowadzących działalność (self – employed), jak i spółek zbliżonych do polskich spółek z o.o. (limited company, LTD) co do zasady w przypadku błędnie wypełnionego zeznania podatkowego PIT lub CIT i samodzielnego wykrycia błędu, podatnik ma 12 miesięcy na ewentualne skorygowanie zeznania tą samą drogą, jaką składał deklarację. Dopiero po tym okresie potrzeba skorygowania zeznania wiąże się z koniecznością złożenia dodatkowego wyjaśnienia. W przypadku, gdy chodzi o nadpłatę podatku dochodowego, korygowanie zeznań i wnioskowanie o zwrot nadpłaty, możliwe jest nawet do czterech lat wstecz.

W przypadku pomyłek w zeznaniach VAT, korekty składa się w kolejnych okresach rozliczeniowych dla podatku VAT (zwyczaj jest to kwartał). Gdy błędy nastąpiły w okresie czterech ostatnich lat i nie przekraczają 10.000 funtów netto, nie ma konieczności składania wyjaśnień. W tym przypadku nie stosuje się także kar. 

Różne podejście do karania w sprawach podatkowych

HMRC nie ma w zwyczaju karać, gdy podatnik sam koryguje swoje błędy. Oczywiście – podobnie jak w Polsce – Wielka Brytania wymierza także kary finansowe. W Polsce kwalifikację czynu określa kwota uszczuplenia podatku, a tym samym straty, jaką poniósł Skarb Państwa. Rozróżnia się wykroczenie i przestępstwo (w 2019 roku granicę tę określa kwota 11.250 zł tj. pięciokrotności najniższego wynagrodzenia za pracę – 5 x 2.250 zł), a ustawodawca określił także minimalną oraz maksymalną wysokość kary grzywny oraz przewidział możliwość karania więzieniem.  W Wielkiej Brytanii zakwalifikowanie czynu nie opiera się o konkretną kwotę uszczuplenia podatku, ale o ocenę stopnia celowości lub uporczywości działania, w wyniku którego nastąpiło uszczuplenie (np. niedbałość, celowe działanie, ignorowanie powinności). Stwierdzenie niedopłaty podatku przez HMRC nie musi skutkować grzywną, nawet gdy to urząd wykrył nieprawidłowość. Kary grzywny naliczane są w przedziałach procentowych w zależności jak celowe było działanie podatnika w ocenie urzędu. Może to być np. dodatkowe 30% od brakującej kwoty należnego podatku. W praktyce, w przypadku odwołania się od kary lub jej wysokości, urząd często przychyla się prośbie. Gdy kwota należności jest duża to dopłata zaległego podatku wraz z odsetkami czy ewentualną grzywną może być rozłożona na raty.

Czytaj również:  Sztuczna inteligencja zastąpi księgowych

Najczęściej stosowane przez HRMC kary to jednak to raczej niewielkie kwoty, przykładowo około 100 funtów, za przekroczenia terminu składania zeznania. Należy bowiem pamiętać, iż spółki LTD w Wielkiej Brytanii mają indywidualnie określany rok podatkowy, zależny od momentu jest powstania. Możliwe jest także przesuwania rozliczenia w czasie o kilka miesięcy, zatem karę można uznawać raczej za upomnienie niefrasobliwego dyrektora spółki.

Polska na dobrej drodze, ale droga jest daleka

Nie sposób nie dostrzec, że w Polsce Jadwiga Emilewicz przeciera nowe szlaki na linii rząd – biznes i że chce nakłonić swoich kolegów z ław rządowych do wprowadzania dalszych ułatwień dla przedsiębiorców. Nie można wykluczyć, że swoją pracę nad ułatwieniami dla biznesmenów nad Wisłą minister przedsiębiorczości i technologii wzoruje na doświadczeniach brytyjskich. Brytyjski rząd jednak nie tylko zadbał o otoczenie przedsiębiorców na Wyspach szczególną opieką, ale też dał im możliwość skorzystania z darmowego, profesjonalnego doradztwa. Jak pokazuje praktyka, brytyjscy przedsiębiorcy najczęściej popełniają błędy w związku ze złą kwalifikacją kosztów. Bazując na przykładach, którymi chwalą się w sieci anonimowo brytyjscy księgowi, firma budowlana będzie mieć trudność w uzasadnieniu wizyty w SPA, a domek dla lalek raczej nie jest niezbędnym kosztem dyrektora spółki z branży ubezpieczeniowej. Nie będzie jednak podlegało negatywnej ocenie zakwalifikowanie zwrotu kosztów pracownika, jakie poniósł w związku z wyjazdem służbowym. Problemy w ocenie kwalifikowalności kosztów, całkiem zbliżone do tych, które mają czasem firmy w Polsce, zdopingowały brytyjski urząd skarbowy do szerokich działań edukacyjnych. Rządowe programy pomocy przedsiębiorcom obejmują różnego rodzaju szkolenia, szkolenia online i nieodpłatne doradztwo, dzięki którym właściciele firm, zwłaszcza ci stawiający na tym polu pierwsze kroki, mogą uczyć się unikania pomyłek.

W Wielkiej Brytanii urzędnicy są nastawieni przyjaźnie, a przepisy są proste oraz powtarza się często, że mylenie się jest rzeczą ludzką. Brytyjczycy zdecydowanie przodują w zastosowaniu prostego języka w administracji, upraszczaniu przepisów, a każdy błąd przedsiębiorcy jest traktowany jako nieumyślny dopóki nie będzie powtarzany. Nawet, gdy przedsiębiorcy naliczona jest kara to dobrze umotywowane odwołanie często okazuje się skuteczne. Urzędy chętnie także obniżają wysokość kar, aby nie zniechęcać przedsiębiorców do dalszego prowadzenia firmy. Nie dziwi więc fakt, że powracające pogłoski o “teście przedsiębiorcy” czy brak prawa do błędu zachęcają Polaków do otwierania firm w Londynie czy Edynburgu.

Agnieszka Moryc, Dyrektor Zarządzająca Admiral.Tax