Praca w biurze typu open space. 10 najbardziej irytujących zachowań

0

Temat pozornie oczywisty. Każdy przecież wie, że w pracy nie powinno się przeszkadzać innym. Kłopot w tym, że to, co jednym przeszkadza, dla innych jest normą.

Serwis rekrutacyjny MonsterPolska.pl zebrał 10 najbardziej denerwujących zachowań współpracowników i radzi, jakich zasad powinno się przestrzegać w idealnym biurze typu open space.

  1. Prosimy o ciszę

Kiwacie głową ze zrozumieniem już przy pierwszym punkcie? No właśnie. Kto nie zna tego uczucia, gdy w poniedziałek rano próbuje zebrać myśli, ułożyć plan tygodniowej pracy, kiedy nagle wkracza kolega siedzący o kilka biurek dalej i na jednym wdechu relacjonuje cały swój weekend. Oczywiście robi to głośno, tak żeby słyszał cały boks. Praca w takich warunkach jest utrudniona. A przecież, tak po ludzku, kolega mógł wejść do pracy, przywitać się i pójść na poranną kawę do biurowej kuchni z osobą, której chciałby się zwierzyć. Każda ze stron – i on, i zwolennicy ciszy – byliby zadowoleni.

  1. Rozmawiając przez telefon można mówić, nie krzyczeć

W open space’ach z reguły jest na tyle cicho (o ile nie ma osoby łamiącej tego dobrego zwyczaju), że rozmowy telefoniczne można, by wręcz prowadzić szeptem. A to oznacza, że nie ma powodu do prowadzenia rozmów w krzykliwy sposób.

  1. Praca to nie czas na prywatne sprawy

Zdarza się, że w trakcie godzin pracy trzeba zadzwonić do urzędu czy do opiekunki, która zajmuje się dzieckiem pod naszą nieobecność. No właśnie, zdarza się. Tymczasem jeden z najbardziej drażniących nas typów współpracowników to ten, który eksponuje, że praca może poczekać… bo przecież trzeba zadzwonić do urzędu, porozmawiać z narzeczonym, zamieścić post na Facebooku (czasem z fotką z pracy), potem zrobić na firmowym ksero wydruk prywatnych dokumentów i wyskoczyć w porze lunchu po zakupy do domu. Osoba, która unika obowiązków, nie może liczyć na sympatię kolegów z zespołu.

  1. Zabiegi pielęgnacyjne? Od tego jest łazienka
Czytaj również:  Powstała platforma do analizy i gromadzenia informacji nt. zachowań klientów w sklepie. Dzięki niej sprzedawcy mogą personalizować swoje przekazy i zwiększać sprzedaż

– Siedziałam kiedyś biurko w biurko z koleżanką, która regularnie używała przy biurku kremem kokosowego do rąk. Myślałam, że oszaleję, bo ten zapach mnie dusił. Poza tym samo smarowanie kremem brudnych rąk było dla mnie wyjątkowo odrażające. Koleżanka była sporo starsza i nie miałam śmiałości zwrócić jej uwagi. Męczyłam się tak kilka miesięcy. Na moje szczęście sąsiadka została przeniesiona do boksu obok – opowiada Agnieszka, pracująca w warszawskiej korporacji. Siedząc przy biurku, nie należy się także czesać, poprawiać makijażu, używać perfum i malować paznokci (tak, zdarza się to na wspólnych przestrzeniach biurowych, zwłaszcza tym, którzy przychodzą do pracy jako jedni z pierwszych i obecność  dwóch czy trzech osób im nie przeszkadza). Tłumaczenie pod hasłem „dziś mam ważne spotkanie” nie działa. Praca to nie salon kosmetyczny.

  1. Rzeczy na wspólnej przestrzeni mają właściciela