Red Square Games ograniczyło stratę netto i rozwija portfolio gier

Red Square Games S.A. – notowana na rynku NewConnect spółka gamedev – podsumowuje 2025 r., w którym jednocześnie rozwijała działalność w segmencie gier cyfrowych i planszowych, koncentrując się na budowie mocnego pipeline’u produkcyjnego oraz wzmacniania katalogu wydawniczego o projekty z największym potencjałem sprzedażowym. W minionym roku istotnie rosło znaczenie kluczowych IP spółki, w tym Twilight Imperium Digital, które przekroczyło poziom 80 tys. zapisów na wishliście Steam, a portfolio gier planszowych zostało rozbudowane do dnia publikacji raportu rocznego aż do 12 tytułów.

– Rok 2025 był dla nas okresem wyraźnej poprawy efektywności operacyjnej oraz konsekwentnej realizacji strategii rozwoju opartej na dwóch filarach działalności. Skupialiśmy się na selekcji projektów o największym potencjale, porządkowaniu struktury produkcyjnej oraz budowie pipeline’u, który pozwala nam myśleć o dalszym skalowaniu biznesu w kolejnych okresach – mówi Krzysztof Wolicki, prezes zarządu Red Square Games S.A.

W minionym roku spółka pracowała nad projektem gry Sancticide realizowanym na zlecenie Sylen Studio, który miał premierę 11 marca 2026 r. na platformie Steam. Tytuł to mroczna gra akcji TPP z elementami rogue-lite, osadzona w realiach biblijnej apokalipsy i inspirowana książkową serią Komornik autorstwa Michała Gołkowskiego.

Jednym z kluczowych projektów pozostaje Twilight Imperium Digital – cyfrowa adaptacja kultowej gry planszowej realizowana we współpracy z Asmodee i Fantasy Flight Games. Zapowiedziany we wrześniu 2025 r. tytuł przekroczył poziom 80 tys. zapisów na wishliście Steam, co plasuje go w gronie najbardziej wyczekiwanych nadchodzących produkcji platformy. Projekt zachowuje pełną złożoność oryginalnej gry 4X, przenosząc jej polityczno-strategiczny charakter do cyfrowego formatu.

Twilight Imperium Digital to projekt o wyjątkowej skali i bardzo dużym potencjale rynkowym. Wierzymy, że przeniesienie tak kultowej marki do świata cyfrowego pozwoli nie tylko oddać jej pełną głębię i dramaturgię, ale również znacząco zwiększyć dostępność dla nowych odbiorców. To jeden z kluczowych tytułów w naszym pipeline i ważny element długoterminowego rozwoju spółki – dodaje Krzysztof Wolicki, prezes zarządu Red Square Games S.A.

Równolegle spółka rozwijała segment gier planszowych, który systematycznie zwiększa swoją skalę. Obecnie obejmuje on 12 tytułów. Jednym z nich, który został zapowiedziany w 2025 r., jest Rayman® The Board Game, rozwijany na podstawie licencji Ubisoft. Produkcja łączy rodzinny, przygodowy charakter z dynamiczną rozgrywką osadzoną w rozpoznawalnym uniwersum. Premiera gry planowana jest jeszcze w tym roku.

Spółka przygotowuje się obecnie do premiery planszówki Artistry (Kunszt), której debiut zaplanowano na czerwiec 2026 r. Produkcja osadzona jest w estetyce inspirowanej secesją i przenosi graczy do świata początkujących artystów rywalizujących o uznanie. Z kolei w maju br. firma zapowiedziała Frosted Blooms – grę planszową osadzoną w scenerii holenderskiej wiosny, w której gracze rywalizują o stworzenie najbardziej efektownego ogrodu. Premiera tytułu planowana jest na koniec 2026 r.

W 2025 r. Red Square Games S.A. wypracowała 2,77 mln zł przychodów netto ze sprzedaży. Jednocześnie istotnie poprawiła wynik netto, redukując stratę do – 398,91 tys. zł wobec – 4,55 mln zł rok wcześniej. Znaczącej poprawie uległa również efektywność operacyjna m.in. dzięki ograniczeniu kosztów działalności oraz lepszemu dopasowaniu struktury projektowej. Dodatkowo firma wzmocniła swoją sytuację płynnościową poprzez pozyskanie 1 mln zł finansowania w ramach emisji akcji serii I, co przełożyło się na większą elastyczność w zakresie realizacji kluczowych projektów. Na koniec okresu suma bilansowa wyniosła 1,42 mln zł.

Spółka konsekwentnie realizuje przyjętą strategię opartą na dywersyfikacji działalności oraz rozwoju własnych IP i budowie międzynarodowego portfolio wydawniczego. Najważniejszymi założeniami jej strategii na lata 2026-2027 są: konsekwentny rozwój dwóch głównych obszarów działalności, tj. gier bez prądu oraz gier wideo, dalsza dywersyfikacja źródeł przychodów, poprawa rentowności oraz budowanie stabilnej i długoterminowej wartości.

Grupa PTWP podwoiła przychody po przejęciu Gremi Media. W I kwartale osiągnęła 52 mln zł sprzedaży

0

Grupa PTWP po raz pierwszy opublikowała wyniki finansowe po przejęciu większościowego pakietu Gremi Media. W I kwartale 2026 r. Grupa wypracowała 52 mln zł skonsolidowanych przychodów, co oznacza ponad dwukrotny wzrost względem analogicznego okresu ubiegłego roku (+118 proc.). Jest to najlepsze pod względem przychodów otwarcie roku w historii Grupy. W raportowanym okresie Grupa odnotowała dodatni wynik EBITDA na poziomie 1,2 mln zł oraz stratę operacyjną w wysokości 3,2 mln zł i stratę netto w wysokości 2,9 mln zł. Na wyniki pierwszego kwartału wpływ miały przede wszystkim nakłady związane z prowadzonymi inwestycjami, zmianami organizacyjnymi i procesami optymalizacyjnymi realizowanymi w ramach przygotowania Grupy PTWP do drugiego, tradycyjnie bardzo efektywnego kwartału oraz dalszego skalowania biznesu. Wynik jest zgodny z wcześniejszymi założeniami zarządu i przyjętym planem rozwoju. Na koniec marca 2026 r. Grupa posiadała 41,5 mln zł pozycji gotówkowej. Zarząd spółki PTWP zarekomendował przeznaczenie 9,5 mln zł na wypłatę dywidendy za 2025 r., co oznaczałoby wypłatę 5,89 zł brutto na akcję – Zwyczajne Walne Zgromadzenie PTWP SA zostało zwołane na 25 czerwca br.

Wyniki pierwszego kwartału są zgodne z naszymi przewidywaniami i wpisują się w realizowaną strategię długoterminowego rozwoju Grupy PTWP. Po raz pierwszy pokazują wynik uwzględniający skonsolidowane dane z raportów Gremi Media i Elamed Media Group. Pierwsze trzy miesiące tego roku to okres bardzo intensywnej pracy organizacyjnej i inwestycyjnej, której efekty jeszcze nie przełożyły się na wynik pierwszego kwartału, ale już teraz mogę zadeklarować, że będą widoczne w kolejnych kwartałach. Przeprowadzone akwizycje znacząco zwiększają nasze możliwości biznesowe, jednocześnie prowadzimy szereg działań mających przygotować Grupę do dalszej ekspansji i funkcjonowania na większą skalę, zarówno w obszarze mediów, eventów, jak i nowych projektów biznesowych. Jednocześnie utrzymujemy bardzo dobrą kondycję finansową i wysoki poziom kontraktacji na kolejne miesiące – mówi Wojciech Kuśpik, prezes Grupy PTWP.

W raportowanym okresie Grupa PTWP kontynuowała działania reorganizacyjne i optymalizacyjne obejmujące całą Grupę Kapitałową. Przeprowadzono zmiany w strukturze organizacyjnej, rozwijano kompetencje zespołów, realizowano rekrutacje nowych pracowników oraz wdrażano rozwiązania zwiększające efektywność operacyjną i dostosowujące ofertę produktową do oczekiwań klientów. Równolegle, Grupa prowadziła prace związane z usprawnieniem systemów informatycznych oraz wdrażaniem synergii po przejęciu aktywów medialnych i eventowych. Grupa odnotowała wzrost obciążeń wynikających z kosztów amortyzacji o wartości 4,3 mln zł (wzrost r/r o 885%), co bezpośrednio przełożyło się na wyższy poziom straty. Podwyższona amortyzacja ma charakter przejściowy i spadek jej udziału w kosztach ogółem jest oczekiwany w kolejnych kwartałach.

Istotnym wydarzeniem, w I kwartale br., dla rozwoju Grupy było nabycie przez PTWP Online sp. z o.o. 100% udziałów w spółce Elamed. Przejęta spółka prowadzi działalność w zakresie wydawania specjalistycznych czasopism, prowadzenia portali internetowych, przygotowywania materiałów edukacyjnych oraz organizacji konferencji i szkoleń dla profesjonalistów wielu branż. Zarząd PTWP ocenia tę transakcję jako jeden z elementów realizacji strategii wzmacniania kompetencji Grupy w segmencie mediów specjalistycznych i działalności edukacyjnej.

W ubiegłym roku Grupa PTWP przeprowadziła strategiczną akwizycję, obejmując pakiet większościowy na poziomie 56,82% akcji Gremi Media – wydawcy dzienników „Rzeczpospolita” i „Parkiet”. Dzięki tej transakcji Grupa istotnie wzmocniła swoją pozycję w segmencie ogólnopolskich mediów informacyjnych i biznesowych, zyskując nowe możliwości w zakresie integracji treści, formatów oraz modeli operacyjnych.

Pierwszy kwartał tradycyjnie wiąże się z niższym wynikiem ze względu na sezonowość naszego biznesu. To również czas przygotowań do najbardziej intensywnego dla nas drugiego kwartału, którego kluczowym wydarzeniem jest Europejski Kongres Gospodarczy. Już dziś widzimy bardzo wysoki poziom kontraktacji i spodziewamy się wyraźnie lepszych wyników w II kwartale oraz satysfakcjonującego rezultatu po całym pierwszym półroczu. W kolejnych miesiącach coraz bardziej widoczne będą również efekty prowadzonych zmian organizacyjnych i synergii w Grupie – podkreśla Wojciech Kuśpik.

W I kwartale 2026 r. Grupa PTWP zrealizowała szereg wydarzeń biznesowych i branżowych, wśród których znalazły się m.in. EXPOGołębie, 4 Design Days, EEC Trends, Kongres Wyzwań Zdrowotnych, cykl konferencji rolnych, Future Retail Congress, a także przeprowadzone wspólnie z „Rzeczpospolitą” pierwsze Forum Rynku Finansowego. Pierwsze miesiące roku były również okresem intensywnych przygotowań do Europejskiego Kongresu Gospodarczego – największego wydarzenia w portfolio Grupy.

Grupa PTWP rozwija także działalność mediową. Obecnie wydaje 17 serwisów internetowych, obejmujących tematykę gospodarczą, samorządową, nieruchomościową, rolno-spożywczą, rynku pracy czy ochrony zdrowia. Serwisy internetowe PTWP przyciągają średnio ponad 30 milionów unikalnych użytkowników miesięcznie, a liczba subskrybentów newsletterów przekroczyła 300 tysięcy. Poszczególne serwisy konsekwentnie umacniają swoje pozycje liderów w wyspecjalizowanych segmentach rynku. W obszarze działalności Grupy Gremi Media kontynuowano rozwój segmentu online oraz projektów redakcyjnych i eksperckich. „Rzeczpospolita” utrzymała pozycję lidera opiniotwórczości według Instytutu Monitorowania Mediów i pozostaje liderem prenumeraty wśród dzienników ogólnopolskich.

Znaczące zasoby Grupy były także zaangażowane w zarządzanie Międzynarodowym Centrum Kongresowym i Spodkiem w Katowicach. W pierwszym kwartale 2026 r. obiekty gościły liczne wydarzenia targowe, konferencyjne i rozrywkowe, targi branżowe, koncerty oraz wydarzenia kulturalne i edukacyjne. Poziom kontraktacji wydarzeń na kolejne miesiące pozostaje wysoki.

Na koniec marca 2026 r. Grupa posiadała 41,5 mln zł pozycji gotówkowej. Bardzo dobra kondycja finansowa Grupy pozwoliła zarządowi PTWP zarekomendować przeznaczenie całego jednostkowego zysku netto za 2025 r. w wysokości 7,5 mln zł oraz 2 mln zł z kapitału rezerwowego na wypłatę dywidendy. W przypadku podjęcia uchwały przez Zwyczajne Walne Zgromadzenie, które zostało zwołane na 25 czerwca br., do akcjonariuszy PTWP trafi łącznie 9,5 mln zł, czyli 5,89 zł brutto na jedną akcję. Spółka regularnie dzieli się zyskiem z akcjonariuszami – za lata 2021-2024 wypłaciła blisko 25 mln zł dywidendy.

28 maja zarząd PTWP przyjął regulamin programu motywacyjnego na lata 2026-2027 dla kluczowych pracowników i współpracowników Grupy, zakładającego emisję łącznie do 81 596 nowych akcji serii D lub kolejnych pod warunkiem osiągnięcia określonych wyników finansowych. Dla I etapu programu motywacyjnego obejmującego rok obrotowy 2026 kryterium finansowe zostało ustalone jako osiągnięcie skonsolidowanego zysku brutto za 2026 r. na poziomie co najmniej 20 mln zł. W ramach I etapu programu uczestnicy będą mogli objąć do 46 tys. akcji po cenie emisyjnej odpowiadającej 40% wartości akcji według kursu otwarcia akcji spółki z sesji GPW z dnia uchwalenia regulaminu, tj. 51,20 zł. Dla II etapu programu motywacyjnego obejmującego rok obrotowy 2027 kryterium finansowe oraz cena emisyjna akcji zostaną ustalone przez zarząd do 30 czerwca 2027 r.

Franczyza zmienia strukturę przychodów Sfinks Polska. Grupa poprawia rentowność operacyjną

Zarządzająca siecią restauracji grupa Sfinks Polska w I kwartale 2026 r. osiągnęła przychody gastronomiczne w wysokości 51,27 mln zł wobec 50,32 mln zł rok wcześniej. To suma sprzedaży wygenerowanej przez wszystkie restauracje zarządzane przez Sfinksa z wyłączeniem sieci Piwiarnia, nieraportującej danych do centrali. Skonsolidowane przychody Sfinks Polska, nieuwzględniające sprzedaży restauracji franczyzowych, a wyłącznie przychody z opłat franczyzowych, wyniosły 9,46 mln zł. Uległy one zmniejszeniu o 3,33 mln zł r/r w związku ze zwiększeniem w tym czasie udziału franczyzy w strukturze sieci z 93,3% do 99%. Jednocześnie Sfinks poprawił skonsolidowany zysk operacyjny o 1,35 mln zł oraz wynik netto o 0,75 mln zł, osiągając na tych poziomach odpowiednio 1,44 mln zł oraz -1,27 mln zł. Wynik EBITDA wzrósł o 0,77 mln zł r/r i wyniósł 2,56 mln zł na koniec I kw. 2026 r.

– Mamy ze sobą bardzo ważny biznesowo kwartał. Otrzymaliśmy wstępną ofertę z funduszu inwestycyjnego na Malcie, dotyczącą zakupu zorganizowanej części przedsiębiorstwa pod marką Sphinx i w razie sfinalizowania umowy transakcja ta może mieć decydujące znaczenie dla przyszłej działalności grupy. Podpisaliśmy również aneks do umowy z BOŚ, określający korzystne dla nas zmiany warunków spłaty kredytu, dzięki któremu pozostanie w spółce więcej środków na przyszły rozwój. Niezależnie, kontynuowaliśmy otwieranie nowych restauracji i rozwój konceptu hotelowego – komentuje Sylwester Cacek, prezes zarządu Sfinks Polska.

W 2026 r. powstały dwie nowe restauracje franczyzowe SPHINX w Gdańsku i w Aleksandrowie Łódzkim. Przygotowywany do otwarcia jest też nowy lokal na terenie rewitalizowanych pofabrycznych terenów przy ul. Piotrkowskiej w Łodzi. W tym roku uruchomiony zostanie w Rawiczu drugi Sphinx Hotel oraz działająca w jego strukturach restauracja pod tą marką. Trwają również prace dotyczące kolejnych restauracji. Wszystkie nowe otwarcia są realizowane w modelu franczyzowym. Sfinks kontynuuje także rozwój programu marketingowego Aperitif, w którym liczba użytkowników konsekwentnie rośnie i w I kw. 2026 r. przekroczyła już 900 tys. osób.

 – Mamy bardzo duże zainteresowanie uruchomianiem lokali pod naszymi markami. Co nas szczególnie cieszy, nasi dotychczasowi partnerzy decydują się na otwieranie następnych lokali, prowadząc mikro sieci w naszych strukturach. Jako franczyzobiorcy kolejne restauracje uruchamiają także osoby z zarządu Sfinksa. To najlepsze potwierdzenie, że mamy bardzo dobry koncept franczyzowy, który przy sprawnym zarządzaniu zapewnia zyskowny biznes – wyjaśnia Sylwester Cacek.

W I kw. br. jednostkowe przychody ze sprzedaży Sfinksa wyniosły 9,4 mln zł wobec 12,76 mln zł rok wcześniej. Zmniejszenie to, analogicznie jak w przypadku przychodów grupy, wynikało ze zwiększenia udziału franczyzy w strukturze sieci do 99%. Spółka poprawiła jednocześnie wynik netto na poziomie jednostkowym o 0,73 mln zł i EBIDTA o 0,75 mln zł. Wyniosły one w I kw. odpowiednio -1,3 mln zł oraz 2,52 mln zł.

***

Przychody gastronomiczne to przychody wszystkich lokali działających pod markami należącymi do Grupy Sfinks Polska, z wyłączeniem sieci Piwiarnia.

Solidny wzrost PKB Polski w I kwartale 2026 r., ale nadal jedziemy na jednym silniku

Wzrost PKB Polski w I kwartale 2026 r. do 3,5% r/r potwierdza stabilne tempo rozwoju gospodarki, choć jego struktura wskazuje na stopniowe hamowanie dynamiki. Głównym filarem pozostaje popyt krajowy, przede wszystkim konsumpcja, jednak jej tempo wyraźnie osłabło względem końcówki 2025 r. Wyraźne spowolnienie inwestycji oraz spadek ich udziału w PKB sugerują narastającą ostrożność przedsiębiorstw w obliczu niepewnego otoczenia. Neutralny wpływ eksportu netto oznacza, że gospodarka nie korzysta obecnie z impulsu zewnętrznego. W najbliższych kwartałach można oczekiwać utrzymania tempa wzrostu, jednak jego dynamika będzie uzależniona od odbicia inwestycji i poprawy koniunktury w otoczeniu zewnętrznym.

Magazyn szyty na miarę. Najemcy coraz częściej oczekują powierzchni dopasowanych do procesów

Najemcy oczekują dziś powierzchni dopasowanych do prowadzonych procesów, które można skalować wraz z rozwojem działalności i wyposażać w automatyzację odpowiadającą na braki kadrowe. Niezmiennie kluczowe pozostają koszty – wysokość czynszu i przewidywalność opłat eksploatacyjnych – mówi Jakub Kurek, dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Magazynowych w Newmark Polska.

Nadchodzi era wysoce wyspecjalizowanych magazynów. Coraz większą rolę odgrywają indywidualne potrzeby najemców oraz ich wpływ na kształt nowych inwestycji. Po stronie deweloperów oznacza to więcej elastyczności i dokładniejsze przygotowanie projektów.

– Nasze parki projektujemy w taki sposób, żeby zależnie od potrzeb mogły pełnić funkcje magazynowe albo produkcyjne. Hale powstają modułowo, z możliwością łatwego podziału lub łączenia przestrzeni, co pozwala szybko dostosować je do potrzeb konkretnego klienta. Już na etapie fundamentów wzmacniamy posadzki ponad standard, żeby w przyszłości mogły przyjąć ciężkie maszyny produkcyjne albo antresole w przypadku najemców z sektora e-commerce. Dzięki temu przestrzeń można elastycznie dopasować do złożonych operacji logistycznych – od obszarów wysokiego składowania po strefy kompletacji zamówień i szybkiej obsługi zwrotów – wyjaśnia Tomasz Pietrzak, Leasing Director Poland w MLP Group.

Jakub Kurek podkreśla, że dostosowanie powierzchni nie dotyczy wyłącznie nowych inwestycji. – Dobrze zaprojektowane istniejące obiekty również można modernizować, o ile spełniają określone standardy techniczne. Obiekty klasy A zwykle dają realną przestrzeń do rozmów o zmianach – zarówno w zakresie instalacji, jak i organizacji przestrzeni. Ograniczenia pojawiają się dopiero tam, gdzie brakuje odpowiedniej wysokości albo nie są spełnione normy pożarowe – tłumaczy dyrektor w Newmark Polska.

Elastyczność i personalizacja w miejsce uniwersalnych rozwiązań

Według Tomasza Pietrzaka najbardziej wymagające, a jednocześnie kosztowne, są modyfikacje związane z infrastrukturą techniczną obiektów. – Kluczowe znaczenie ma dziś dostęp do odpowiedniej mocy, niezbędnej przy automatyzacji i procesach produkcyjnych. Istotne są również systemy przeciwpożarowe, które trzeba dostosować do rodzaju składowanego towaru. W wielu projektach konieczne jest wzmacnianie posadzek i fundamentów pod ciężkie instalacje lub regały wysokiego składowania, a także zmiany w obrębie stref przeładunkowych i ramp. Coraz częściej pojawiają się też wymagania dotyczące kontroli temperatury i wilgotności, co wiąże się z wdrożeniem rozbudowanych systemów HVAC i wyraźnie podnosi koszty inwestycji – wyjaśnia ekspert MLP Group.

Najemcy oczekują też dostosowań, które bezpośrednio przekładają się na komfort pracy – wyższego standardu powierzchni biurowo-socjalnych, lepszego doświetlenia stref kompletacji światłem dziennym, zgodnie z wymogami certyfikacji BREEAM, a także wdrażania inteligentnych systemów oświetlenia LED. Na znaczeniu zyskuje również jakość powietrza i zwiększona liczba jego wymian.

Jeden rynek, wiele potrzeb. Od e-commerce aż po centra danych

Rosnąca złożoność operacji i presja na efektywność sprawiają, że uniwersalne rozwiązania coraz częściej przestają wystarczać. Według Jakuba Kurka nie ma jednego modelu najmu, który sprawdzi się u wszystkich najemców. Powierzchnia musi odpowiadać strategii biznesowej, a nie odwrotnie.

– Na te potrzeby nakłada się rosnąca rola automatyzacji, która jest odpowiedzią na trudności na rynku pracy. Coraz częściej rozmawiamy z najemcami o rozwiązaniach zmniejszających zależność od pracy ludzkiej. Taki kierunek, od dłuższego czasu widoczny w Azji, przyspiesza również w Polsce – zauważa ekspert Newmark Polska.

Coraz wyraźniej rysują się różnice między segmentami rynku. – Firmy produkcyjne myślą długoterminowo i najczęściej decydują się na umowy nawet na 10–15 lat. W takich projektach kluczowe są konkretne parametry techniczne, takie jak doświetlenie, wentylacja czy zwiększona moc przyłączeniowa, a często także dedykowana infrastruktura. W projektach e-commerce większą rolę odgrywa wysokość składowania, nierzadko przekraczająca 12 metrów. Z kolei tradycyjne sieci handlowe koncentrują się przede wszystkim na kosztach. W ich przypadku kluczowe są rozwiązania energooszczędne, jak fotowoltaika czy pompy ciepła, które bezpośrednio przekładają się na niższe opłaty eksploatacyjne – twierdzi Tomasz Pietrzak.

Odrębną grupą są operatorzy logistyczni, których wymagania zmieniają się wraz z obsługiwanymi kontraktami. W ich przypadku kluczowa jest nie tylko zgodność powierzchni z bieżącym modelem operacyjnym, ale także jej gotowość na dalszy rozwój. – Idealny magazyn musi odpowiadać na rosnącą złożoność łańcuchów dostaw i dynamiczny rozwój e-commerce. Liczy się zdolność obsługi intensywnych operacji, dostęp do odpowiedniej infrastruktury i energii, ale też możliwość wdrażania automatyzacji, która zwiększa skalę i efektywność działań. Ostatecznie decydujący jest nie tyle sam czynsz, co całkowity koszt operacyjny funkcjonowania w danej lokalizacji, obejmujący m.in. dostępność pracowników, efektywność procesów i potencjał rozwoju – wyjaśnia Daniel Korbus, Członek Zarządu i Dyrektor Operacyjny w XBS Logistics.

Naturalną konsekwencją rosnącej specjalizacji jest pojawianie się na rynku nowych typów najemców, których wymagania wykraczają poza dotychczasowe standardy. Jednym z najlepiej widocznych przykładów są centra danych, które w istotny sposób podnoszą poprzeczkę w zakresie infrastruktury. – W Europie Zachodniej ten segment rozwija się już bardzo dynamicznie i z czasem podobny trend zobaczymy także w Polsce, dlatego powinniśmy być na to przygotowani. To projekty o ogromnym zapotrzebowaniu na energię, co w praktyce determinuje zarówno lokalizację, jak i możliwość realizacji inwestycji – zaznacza Jakub Kurek.

Koszty pod lupą. Czynsz to tylko część równania

Mimo rosnącej elastyczności rynku, czynnik kosztowy pozostaje jednym z kluczowych elementów decyzyjnych. Coraz częściej jednak punkt ciężkości przesuwa się z czynszu bazowego na całkowity koszt najmu. – Równie ważne są koszty eksploatacyjne, które w ostatnich latach istotnie wzrosły. Jeśli nie zostaną dobrze oszacowane jeszcze przed podpisaniem umowy najmu, to na etapie pierwszego rozliczenia zaliczek najemcy mogą być zaskoczeni wysokością dopłat – ostrzega Jakub Kurek.

W ślad za tym rośnie rola zapisów kontraktowych, które pozwalają lepiej zabezpieczyć interesy najemców w zmiennym otoczeniu gospodarczym. – Doradzając naszym klientom, bardzo dużo uwagi poświęcamy zapisom dotyczącym indeksacji czynszu oraz form zabezpieczeń. W przypadku firm planujących skalowanie działalności w obiekcie, negocjujemy klauzule prawa pierwszeństwa najmu powierzchni albo gwarantowanej ekspansji, które pozwalają z wyprzedzeniem zabezpieczyć możliwość powiększenia magazynu na określonych warunkach – wyjaśnia Jakub Kurek.

Tego typu zapisy są szczególnie istotne dla operatorów logistycznych, rozwijających się wraz ze swoimi klientami i funkcjonujących w warunkach dużej zmienności skali operacji. – Możliwość ekspansji w ramach tego samego obiektu lub parku logistycznego pozwala rozwijać biznes bez konieczności relokacji. Z kolei bardziej elastyczne warunki najmu pomagają lepiej zarządzać ryzykiem w branży, w której zmienność popytu jest coraz większa – podkreśla Daniel Korbus.

W stronę świadomych decyzji

Rynek magazynowy dojrzewa i wyraźnie przesuwa się w stronę większej selektywności po stronie najemców. O wyborze obiektu coraz rzadziej decyduje jeden czynnik.

– To nie jest już rynek „bierz albo czekaj”, tylko przestrzeń do negocjacji i budowania wartości po obu stronach. Najemcy patrzą szerzej: analizują nie tylko czynsz, ale całkowity koszt użytkowania, elastyczność umowy i potencjał dalszego rozwoju. W tak złożonym procesie coraz większą rolę odgrywa wsparcie doradcze, które pomaga przełożyć potrzeby biznesowe na konkretne zapisy umowy – podkreśla Jakub Kurek. – Mamy zupełnie inny poziom dojrzałości rynku niż jeszcze kilka lat temu. W kolejnych latach ten kierunek będzie się umacniał – wraz z rosnącą rolą automatyzacji, efektywności operacyjnej i rozwiązań środowiskowych, które stają się standardem – podsumowuje dyrektor w Newmark Polska.

AI uderza w copywriterów. Liczba zleceń tekstowych spadła o 51,3%

W pierwszych pięciu miesiącach 2026 roku liczba zadań dla copywriterów i autorów tekstów na Freelancehunt spadła o 51,3 proc. rok do roku. Najmocniej skurczyły się formaty, które firmy najłatwiej mogą dziś przygotować samodzielnie z pomocą AI: klasyczny copywriting, rewrite i proste artykuły.

Według danych Freelancehunt liczba zadań w copywritingu zmniejszyła się o 59,1 proc., w rewrite’ach o 55,3 proc., w pisaniu artykułów o 48,0 proc., a w redakcji i korekcie tekstów o 34,8 proc. Dane nie pokazują końca rynku treści, lecz zmianę tego, za co klienci są gotowi płacić. Prosty szkic, opis produktu, podstawowy tekst SEO czy przeróbka gotowego materiału przestają być samodzielnym zleceniem.

AI nie kończy rynku tekstów. Kończy najtańszy model, w którym klient płacił głównie za poprawnie napisany szkic. Przewagę będą mieli autorzy, którzy potrafią pracować z wiedzą, faktami, źródłami i strukturą informacji, a nie tylko z liczbą znaków” — mówi Oleg Topchiy, założyciel Freelancehunt. 

Zmiana widoczna na platformie wpisuje się w szerszy trend użycia AI w Polsce. Według danych Eurostatu w 2025 roku 22,68 proc. osób w Polsce w wieku 16–74 lata korzystało z generatywnej AI w ostatnich trzech miesiącach. W grupie 16–24 lata odsetek ten wynosił 49,3 proc. To nie znaczy, że każda taka osoba szuka usług przez AI. Oznacza jednak, że narzędzia generatywne stają się częścią codziennego sposobu zadawania pytań, porównywania informacji i szukania odpowiedzi.

Dla marek ta zmiana ma praktyczne konsekwencje. Część pytań, które wcześniej trafiały wyłącznie do klasycznych wyszukiwarek, może trafiać do systemów AI: jaką usługę wybrać, czym różnią się oferty, komu zaufać, jakie rozwiązanie pasuje do konkretnego problemu. W takim środowisku nie wystarczy mieć tekst na stronie. Firma musi wiedzieć, jak jej oferta jest opisana, czy informacje o marce są spójne i czy mogą zostać poprawnie wykorzystane w odpowiedziach generowanych przez modele językowe.

Jednocześnie firmy dopiero uczą się pracy z AI. Według GUS w 2025 roku z technologii sztucznej inteligencji korzystało 8,7 proc. przedsiębiorstw w Polsce zatrudniających co najmniej 10 osób. Eurostat pokazuje bardzo podobny poziom — 8,4 proc. przedsiębiorstw deklarujących korzystanie z co najmniej jednej technologii AI. Powstaje więc luka: użytkownicy szybciej oswajają narzędzia AI niż wiele firm uczy się zarządzać tym, co systemy odpowiedzi wiedzą o ich ofercie.

Platformy freelancerskie są czułym barometrem popytu, bo nie mierzą deklaracji, tylko realne decyzje klientów. Jeżeli liczba prostych zadań tekstowych spada o połowę, to nie jest sygnał, że treść przestała być potrzebna. To sygnał, że klient przestaje kupować sam tekst, a zaczyna potrzebować uporządkowanej wiedzy, którą można bezpiecznie wykorzystać w sprzedaży, obsłudze klienta, wyszukiwarce i systemach AI” — mówi Valentyn Ziuzin, prezes zarządu Freelancehunt.

Ten kierunek może otworzyć nową niszę dla copywriterów, redaktorów i specjalistów od treści: pracę nad tym, jak marka jest rozumiana i przywoływana przez systemy odpowiedzi AI. W branży mówi się o tym jako o AEO, czyli Answer Engine Optimization. W praktyce chodzi o porządkowanie definicji, FAQ, porównań, opisów usług, baz wiedzy i materiałów eksperckich tak, aby były jasne, sprawdzalne i możliwe do wykorzystania przez ludzi, wyszukiwarki oraz modele językowe.

To inna usługa niż klasyczny tekst SEO sprzedawany za liczbę znaków. Wymaga zrozumienia branży, intencji użytkownika, źródeł, struktury informacji i ryzyka błędnej odpowiedzi o marce. Dlatego wyspecjalizowani autorzy mogą wyceniać taką pracę znacznie wyżej niż prosty copywriting — nie jako „napisanie tekstu”, lecz jako uporządkowanie wiedzy firmy pod klientów, wyszukiwarki i systemy AI.

Dane z raportu „Portret Freelancera 2025” pokazują, że wielu wykonawców ma już kontakt z tą zmianą od strony warsztatu. Z narzędzi AI korzysta 77,5 proc. aktywnych freelancerów badanych przez Freelancehunt, a 38,3 proc. używa ich regularnie. Sam dostęp do AI przestaje więc wyróżniać wykonawcę. Znaczenia nabiera to, czy potrafi on połączyć narzędzie z wiedzą, selekcją źródeł, odpowiedzialnością za końcowy materiał i zrozumieniem celu klienta.

Dla copywriterów oznacza to przesunięcie z prostego pisania w stronę pracy bliższej redakcji, researchowi i doradztwu informacyjnemu. Dla firm — konieczność sprawdzenia, czy ich wiedza o ofercie jest uporządkowana nie tylko dla klientów i wyszukiwarek, lecz także dla systemów AI, które coraz częściej stają się miejscem zadawania pytań o usługi, produkty i marki.

O metodologii

Analiza Freelancehunt obejmuje zmianę liczby zadań opublikowanych na platformie w kategoriach związanych z copywritingiem i pracą z tekstem w okresie styczeń–maj 2026 roku w porównaniu z okresem styczeń–maj 2025 roku. Uwzględniono kategorie: copywriting, rewrite, pisanie artykułów oraz redakcja i korekta tekstów. Dane pokazują zmianę liczby zadań na platformie Freelancehunt.

O raporcie 

Raport badawczy „Portret Freelancera 2025” został opracowany na podstawie badania zrealizowanego w grudniu 2025 roku. Zastosowano metodę ankiety online na próbie N=1100 aktywnych freelancerów. Badanie objęło Polskę oraz zagregowany region Europy Środkowo-Wschodniej (EŚW). 

Dane o korzystaniu z generatywnej AI przez osoby w wieku 16–74 lata oraz przez grupę 16–24 lata pochodzą z Eurostatu, rok 2025. Dane o korzystaniu z technologii AI przez przedsiębiorstwa pochodzą z GUS oraz Eurostatu, rok 2025.

PMI dla przemysłu w Polsce nadal po złej stronie mocy, ale z nadziejami

Majowy PMI dla polskiego przemysłu wzrósł do 49,4 pkt., co nadal oznacza pogorszenie koniunktury, ale w najłagodniejszym tempie od ponad roku. Na plus wyróżnia się wzrost produkcji, który pojawił się mimo utrzymującego się spadku nowych zamówień, wskazując na pierwsze oznaki stabilizacji. Jednocześnie słaby popyt – związany z niepewnością gospodarczą i wysokimi zapasami u klientów – wciąż ogranicza rozwój sektora. Choć presja kosztowa nieco osłabła, pozostaje wysoka, a wydłużenie czasu dostaw sygnalizuje na utrzymujące się napięcia w łańcuchach dostaw. W efekcie obraz polskiego przemysłu pozostaje mieszany: pojawiają się sygnały stabilizacji i poprawy aktywności, ale fundamenty ożywienia wciąż są kruche.

Długi firm reklamowych przekraczają 153 mln zł. Ponad 4 tys. firm z branży ma przeterminowane zobowiązania

Reklama przyciąga coraz większe pieniądze, ale nie wszystkie agencje wychodzą dzięki temu na prostą. Według danych Krajowego Rejestru Długów zadłużenie branży reklamowej wynosi 153,5 mln zł, a przeciętna zaległość dłużnika przekracza 36 tys. zł. Ponad dwie trzecie swoich zobowiązań branża mogłaby spłacić, gdyby jej klienci też płacili w terminie.

Na 153,5 mln zł przeterminowanych zobowiązań branży reklamowej składają się długi agencji reklamowych, public relations (PR) i firm prowadzących badania rynku i opinii publicznej. Łącznie 4198 zadłużonych przedsiębiorstw.

Za największą część tej kwoty odpowiadają agencje reklamowe. Według danych KRD w rejestrze jest 3269 takich firm, które mają łącznie 16 763 nieopłaconych zobowiązań. Ich dług wynosi 111,8 mln zł, czyli prawie trzy czwarte całego zadłużenia branży. Średnio jedna agencja reklamowa ma do oddania 34,2 tys. zł. Pozostały dług przypada na firmy zajmujące się badaniami naukowymi – 23,4 mln zł, PR-em i komunikacją – 7,2 mln zł oraz badaniem rynku i opinii publicznej – 6,9 mln zł.

Zdolność firm z branży reklamowej do terminowego wywiązywania się ze zobowiązań pieniężnych oraz poziom prawdopodobieństwa wpisania do rejestru dłużników bada także Analiza wiarygodności płatniczej KRD. Zgodnie z nią największe pogorszenie nastąpiło w grupie firm z ocenami pośrednimi D i E.

Na koniec kwietnia odsetek takich firm wynosił 11 proc., podczas gdy rok wcześniej 4,7 proc. To ponad dwukrotny wzrost i sygnał, że część firm z branży reklamowej przesuwa się do kategorii podwyższonego ryzyka. Jednocześnie udział firm z najlepszymi ocenami A, B i C spadł o 8 punktów procentowych, a udział firm najbardziej ryzykownych, z ocenami F, G i H, wzrósł o 1,7 punktu procentowego. To pokazuje, że mimo rosnącego rynku reklamy wiarygodność płatnicza części firm wyraźnie się pogarsza – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Mazowsze skupia reklamę i największą część długu

Zadłużenie agencji reklamowych koncentruje się tam, gdzie najmocniej skupia się rynek reklamy, mediów i PR. Największe zaległości mają więc firmy z województwa mazowieckiego – według danych KRD ich dług wynosi 59 mln zł, a w rejestrze widnieje 1449 zadłużonych firm z tego regionu. Mazowsze, zwłaszcza Warszawa, jest największym centrum branży reklamowej w Polsce. Kolejne miejsca zajmują województwa: śląskie z długiem 17 mln zł, małopolskie – 14,5 mln zł, wielkopolskie – 13,9 mln zł oraz dolnośląskie – 10 mln zł.

Wśród zadłużonych są zarówno małe działalności, jak i większe agencje. W KRD widnieje 2185 jednoosobowych działalności gospodarczych, które łącznie mają blisko 72 mln zł długu. Przeciętnie jedna taka firma ma do oddania 33 tys. zł. Większe firmy i instytucje mają łącznie 81,6 mln zł zaległości, a ich średni dług jest wyższy i wynosi 40,6 tys. zł. Problem dotyczy więc całej branży, ale w różnej skali: małe firmy są bardziej wrażliwe na opóźnione płatności, a duże mają wyższe koszty stałe i większe zobowiązania.

Trzy czwarte kwoty całego długu należy się firmom z sektora finansowego i ubezpieczeniowego – 115,3 mln zł. Jak widać, zaległości nie dotyczą wyłącznie nieopłaconych faktur za usługi, ale także finansowania działalności, rat, leasingów, pożyczek czy kredytów. Kolejne miejsca na liście wierzycieli zajmują operatorzy komórkowi – 9,8 mln zł i firmy handlowe – 8,8 mln zł.

Klienci oczekują większej efektywności

Według raportu Publicis Groupe Polska, rynek reklamy w Polsce wzrósł w 2025 roku o 6,9 proc. Największą dynamikę miały kanały, które wymagają od agencji coraz wąskiej specjalizacji: wideo online, Internet i radio. To oznacza, że budżety reklamowe przesuwają się w stronę działań szybkich, cyfrowych, mierzalnych i często bardziej wymagających technologicznie.

Ten wzrost nie musi jednak oznaczać lepszej kondycji firm, które go obsługują. Widać to z perspektywy mikroprzedsiębiorców, czyli szerokiej grupy potencjalnych klientów branży reklamowej. Z badania NFG „Marketing w skali mikro – co działa i ile to kosztuje” wynika, że niemal dwie trzecie mikrofirm prowadzi działania reklamowe, ale większość robi to własnymi siłami.

Mikrofirmy są aktywne reklamowo, ale bardzo ostrożne finansowo. Choć 62 proc. prowadzi działania promocyjne, to 82 proc. z nich robi to bez wsparcia agencji, a najczęściej reklamą zajmuje się sam właściciel. Stąd dla rynku reklamowego płynie ważna informacja: popyt istnieje, ale w segmencie MŚP firmy szukają prostych, policzalnych rozwiązań, które pomagają im szybko zdobyć klienta i nie obciążają budżetu. Agencje, które potrafią taką ofertę przygotować, mogą dotrzeć do szerokiej grupy klientów. Te, które nadal myślą głównie kategoriami rozbudowanych kampanii, mogą rozmijać się z potrzebami mikroprzedsiębiorców – mówi Emanuel Nowak, ekspert firmy faktoringowej NFG.

Rozwój reklamy internetowej, opisywany także w materiałach IAB Polska, wzmacnia konkurencję w digitalu i zwiększa presję na efektywność kampanii. Klienci oczekują dziś nie tylko kreacji, ale też danych, optymalizacji, automatyzacji, szybkiego raportowania i mierzalnego zwrotu z wydatków. Z kolei Wirtualne Media opisują rynek agencji jako branżę przechodzącą selekcję pod wpływem AI, kosztów i oczekiwań klientów. W praktyce oznacza to, że agencje muszą inwestować w nowe kompetencje i narzędzia, a jednocześnie pilnować marż i bieżących płatności. Dane KRD przedstawiają więc drugą stronę rosnącego rynku – nawet przy większych budżetach reklamowych część firm nadal ma problem z zadłużeniem i płynnością.

Agencje też czekają na przelewy

Choć agencje same mają zaległości, to ich klienci również nie zawsze płacą na czas. Według danych KRD kontrahenci są winni agencjom reklamowym 108,4 mln zł. Największe zaległości mają wobec nich firmy handlowe – 25,6 mln zł, budowlane – 22,9 mln zł oraz transportowe– 15,2 mln zł. Wysoko na liście są też: przetwórstwo przemysłowe z długiem 10,8 mln zł oraz działalność profesjonalna, naukowa i techniczna – 10,2 mln zł.

Wyłania się tutaj mechanizm, który może uderzać w płynność agencji: z jednej strony muszą opłacać swoje zobowiązania, pensje dla pracowników, narzędzia i faktury dla podwykonawców, z drugiej same czekają na pieniądze od klientów. Największą część zaległości wobec agencji mają jednoosobowe działalności gospodarcze prawie 95 mln zł. Większe firmy i instytucje są im winne przeszło 13 mln zł. Agencje reklamowe często są więc między młotem a kowadłem: muszą płacić dalej, choć same nie otrzymują pieniędzy na czas – mówi Sandra Czerwińska, ekspertka Rzetelnej Firmy.

Grupa Tarczyński zwiększyła przychody i zysk netto w I kwartale 2026 roku

Grupa Tarczyński wypracowała w I kwartale 2026 roku 556,0 mln zł przychodów ze sprzedaży, co stanowi wzrost o 7,1 proc. w relacji do analogicznego okresu roku poprzedniego. Wynik EBITDA ukształtował się na poziomie 74,6 mln zł wobec 65,2 mln zł rok wcześniej (+14,5%). Skonsolidowany zysk netto wyniósł 50,9 mln zł i był aż o 73,80 proc. wyższy niż przed rokiem. Sprzedaż eksportowa w raportowanym okresie wyniosła 189,3 mln zł, co stanowi ponad 10-proc. wzrost r/r.

Wyniki I kwartału potwierdzają naszą determinację w realizacji dwutorowej strategii. Pomimo rosnącej konkurencji rynkowej chcemy nieprzerwanie umacniać silną pozycję na krajowym rynku i towarzyszyć konsumentom z naszymi markami podczas zakupów w ich ulubionych sieciach handlowych. Zwiększamy zarówno wartość, jak i wolumen sprzedaży naszych produktów, a przychody ze sprzedaży do kluczowych klientów stanowią ponad 37 proc. ogólnej wartości sprzedaży. Po drugie – Grupa Tarczyński to od dawna marka intensywnie rozwijająca się na zagranicznych rynkach i raportujemy ponad 10-procentową dynamikę sprzedaży eksportowej oraz wzrost jej udziału w strukturze łącznej sprzedaży o 1 p.p.  Koncentrujemy się na filarach naszej działalności, upatrując w nich szans na długoterminowy wzrost mówi Jacek Tarczyński, Prezes Zarządu Tarczyński.

Wybrane dane finansowe Q1 2026 Q1 2025 Zmiana
Przychody ze sprzedaży (tys. zł) 555 951 519 031 7,1%
Sprzedaż eksportowa (tys. zł) 189 302 171533 10,4%
Udział eksportu 34,05% 33,05% 1 p.p.
EBITDA (tys. zł) 74 619 65 163 14,51%
Marża EBITDA 13,42% 12,55% 0,9 p.p.
Zysk netto (tys. zł) 50 929 29 304 73,80%

 

Produkty Grupy Tarczyński są dystrybuowane do ponad 30 krajów świata na trzech kontynentach. Największymi rynkami eksportowymi pozostają: Niemcy, Wielka Brytania, Rumunia, Holandia, Litwa, Czechy i Łotwa.

Certyfikacja wykonawców zmieni rynek zamówień publicznych. Firmy muszą przygotować się na nowe zasady

Rynek zamówień publicznych w Polsce jest dziś wart ok. 587 mld zł rocznie, a według prognoz do 2029 roku jego wartość zbliży się nawet do biliona złotych. Tymczasem eksperci ostrzegają, że nowy system certyfikacji wykonawców może istotnie zmienić układ sił wśród firm walczących o publiczne kontrakty. Dla części przedsiębiorstw certyfikacja stanie się ułatwieniem dostępu do rynku, podczas gdy inne mogą mieć problem z dostosowaniem się do nowych wymogów i utrzymaniem konkurencyjności.

Certyfikat ma stać się „paszportem” do rynku publicznego

Dla wielu przedsiębiorstw kontrakty realizowane dla administracji publicznej są jednym z kluczowych źródeł przychodów. Problem w tym, że obecny system wymaga wielokrotnego składania i weryfikowania tych samych dokumentów przy kolejnych postępowaniach przetargowych.

Nowa certyfikacja wykonawców ma uprościć ten proces. Firmy, które uzyskają odpowiedni certyfikat, będą mogły łatwiej potwierdzać swoją wiarygodność oraz spełnianie warunków udziału w przetargach. Eksperci przewidują, że z czasem certyfikacja stanie się rynkowym standardem.

– Certyfikacja może stać się dla firm realnym narzędziem budowania przewagi konkurencyjnej na rynku zamówień publicznych. Dla części przedsiębiorców będzie oznaczała szybszy dostęp do postępowań i mniejsze obciążenia administracyjne, ale dla innych okaże się koniecznością, bez której coraz trudniej będzie skutecznie konkurować o kontrakty publiczne – mówi mec. Michał Liżewski, partner kancelarii LEGALLY.SMART, specjalista z zakresu prawa zamówień publicznych.

7 na 10 firm może nie być gotowych na nowe wymogi

Największym wyzwaniem może okazać się przygotowanie organizacji do nowych standardów. Certyfikacja będzie wymagała uporządkowania dokumentacji, procedur compliance oraz sposobu zarządzania ryzykiem w firmie.

Jak wynika z raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego „Miliardy na stole”, aż siedem na dziesięć polskich firm prywatnych nigdy nie złożyło oferty w przetargu publicznym i nawet nie rozważa takiego kroku. Tylko 13% przedsiębiorstw w 2025 roku podjęło próbę udziału w postępowaniu.

To pokazuje skalę problemu rynku, który dla wielu przedsiębiorców wciąż pozostaje zbyt skomplikowany, zbyt sformalizowany i obarczony dużym ryzykiem proceduralnym.

Nowe regulacje mogą szczególnie mocno dotknąć mniejsze podmioty, które do tej pory funkcjonowały na rynku publicznym bez rozbudowanych struktur formalnych.

– Duże organizacje są zazwyczaj lepiej przygotowane do wdrażania procedur i standardów wymaganych przy certyfikacji. Dla części sektora MŚP nowe regulacje mogą oznaczać dodatkowe koszty, konieczność reorganizacji procesów oraz ryzyko czasowego ograniczenia dostępu do rynku zamówień publicznych – wskazuje mec. Liżewski.

Rynek czeka największa zmiana od lat

Nowy system certyfikacji wykonawców zacznie obowiązywać od 12 lipca 2026 roku. Eksperci przewidują, że w najbliższych latach certyfikaty staną się jednym z kluczowych elementów oceny wiarygodności firm działających na rynku publicznym.

– W praktyce certyfikacja przełoży się na szybszy udział w postępowaniach, ograniczenie formalności oraz łatwiejsze potwierdzanie wiarygodności wykonawcy. Jednocześnie firmy, które nie przygotują się odpowiednio wcześnie do nowych wymogów, mogą mieć coraz większy problem z utrzymaniem konkurencyjności na rynku publicznym. To nie będzie wyłącznie zmiana proceduralna, ale realna zmiana zasad funkcjonowania całego rynku zamówień publicznych – podsumowuje mec. Michał Liżewski, partner w kancelarii LEGALLY.SMART.