NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Rynki liczą na odbicie, ale pewna jest tylko zmienność. USD traci, giełdy odbijają

Wtorkowy handel przebiega pod dyktando poprawy rynkowego sentymentu. Jeżeli na Bliskim Wschodzie poza groźbami nie zaczną latać pociski, to możliwa będzie kontynuacja odbicia. Przynajmniej do momentu publikacji danych inflacyjnych z USA (jutro), następnie decyzji EBC (czwartek), a wreszcie kończąc tydzień historycznym debiutem SpaceX na Wall Street. Pewna w najbliższych dniach jest tylko jedna rzecz: zmienność.

Ropa wierzy w pokój, gaz niekoniecznie

Podobno na Bliskim Wschodzie znowu panuje „rozejm”. Przynajmniej taki przekaz płynie od Donalda Trumpa, który według doniesień ma coraz mniej cierpliwości do premiera Binjamina Netanjahu. Ze strony Iranu aktualnie płyną głównie groźby, ale dalsza ofensywa Izraela w Libanie może zniweczyć proces negocjacyjny. Na ten moment jednak hulaj dusza, konfliktu nie ma, więc cena ropy znowu spada. Kto by się przejmował, że fizycznie z Zatoki Perskiej dalej surowiec co najwyżej przecieka, zamiast płynąć wartkim strumieniem. Kontrakty na główne benchmarki wyznaczają czerwcowe minima, europejski Brent jest poniżej 93 USD, a amerykański WTI poniżej 90 USD. Co ciekawe o wiele mniej optymistycznie wygląda rynek gazu ziemnego, który kontynuuje wzrosty. Europejski benchmark TTF zyskuje dziś 3% i cena za MWh utrzymuje się powyżej 50 euro. W przeciwieństwie do ropy naftowej w tym przypadku coraz trudniej pudrować rzeczywistość, gdy wypełnienie magazynów na Starym Kontynencie jest poniżej średniej. A właśnie teraz powinien trwać proces ich zapełniania przed kolejnym sezonem zimowym. Chociaż rynki żyją oczekiwaniami, to czasem nadchodzi moment, kiedy muszą zmierzyć się z rzeczywistością. Chyba że realne porozumienie na Bliskim Wschodzie naprawdę jest na wyciągnięcie ręki, ale takie oczekiwanie trudno wciąż nazwać rzeczywistym.

Chiny mocno, Niemcy tak sobie

Dzisiejszy kalendarz makro można podsumować stwierdzeniem: Chińczycy znowu się cieszą, Europejczycy nawet trochę też. Chiny pokazały bardzo mocny raport o handlu zagranicznym, który przebił i tak wysokie oczekiwania. W ujęciu rocznym import wzrósł o 27,4%, a eksport o 19,4%, co przełożyło się na dodatni bilans handlowy na poziomie powyżej 105 mld USD. Nie zabierając chwały Państwu Środka (no może trochę) warto jednak zdać sobie sprawę z faktu niskiej bazy w okresie odniesienia. Równo rok temu wojna handlowa między USA a Chinami była w swoim najgorętszym momencie, co sprawiło, że te same wskaźniki znajdowały się bardzo nisko (import był nawet pod kreską). Nie do końca też można mieć pewność, jak gładko przebiega przeformatowanie chińskiej gospodarki z pozycji fabryki świata do silnego rynku wewnętrznego (co może potwierdzać utrzymywanie się przewagi importu nad eksportem). Chińczycy zdaje się porzucili też strategię słabej waluty, ponieważ juan wobec dolara jest najsilniejszy od początku 2023 roku (kurs USD/CNY to 6,77 CNY).

Niektórzy analitycy narzekają na dzisiejsze dane z Niemiec, ale chyba nie potrafią wyjść po prostu spod wrażenia danych z Chin. Rzeczywiście nadwyżka handlowa RFN (za kwiecień) na poziomie 14,5 mld EUR nie zachwyca, ale nie jest też daleka od średniej z ostatnich lat. Dodatkowo w kwietniu (w ujęciu miesięcznym) oczekiwano spadków zarówno importu, jak i eksportu, a zobaczyliśmy wzrosty na poziomie odpowiednio 1,2% i 0,9%. Nicht toll, aber auch nicht schlecht. Gorzej wypadła produkcja przemysłowa, która rok do roku spadła o 0,5%, ale miesiąc do miesiąca wzrosła o 0,4%. Czy Niemcy wyszli ze stagnacji? W żadnym wypadku, ale też nie są w tragicznej sytuacji. Czy w końcu ujrzymy efekt rządowej stymulacji? Byłaby to dobra wiadomość dla całej UE.

Wtorkowy handel, czyli USD pod presją

Poprawa sentymentu rozlewa się we wtorek po rynkach. Zaczęły mocno już azjatyckie giełdy, z liderem w postaci odrabiającego ogromne straty z poniedziałku koreańskiego KOSPI (+7,6%). W zielonej Europie jest spokojniej, chociaż +2% w Mediolanie na pewno robi wrażenie. Za rynkami bazowymi podążą Warszawa, gdzie WIG20 o godz. 13 zyskuje blisko 1%. A skoro lepsze nastroje, to na forexie traci dolar amerykański. Kurs EUR/USD sięga już 1,157 USD i tym samym zbliża się do ważnego obszaru. Wcześniej odgrywał on rolę wsparcia, więc teraz naturalnie może zadziałać jako opór przed dalszymi zwyżkami. Na razie jednak USD jest pod presją, dzięki czemu kurs dolara jest blisko 3,66 zł. Kurs euro natomiast nie oddala się od 4,24 zł. Na FX pozostaje przynajmniej jedna waluta, która nie potrafi skorzystać na słabszym „zielonym”. Jen pozostaje jednym z najbardziej negatywnych bohaterów ostatnich miesięcy. Już nawet poziom 160 na USD/JPY, wskazywany jako punkt obrony przez Bank Japonii i japoński rząd, przestał być straszakiem. Aktualnie kurs tej pary balansuje właśnie wokół tej wartości.

Rekordowa dywidenda ORLENU. Spółka wypłaci 8 zł na akcję, łącznie 9,3 mld zł

0

Dywidenda ORLEN za 2025 r. wyniesie, zgodnie ze strategią, 8 zł na jedną akcję, a na jej wypłatę spółka przeznaczy łącznie 9,3 mld zł. Taką decyzję podjęli akcjonariusze spółki, przychylając się do wcześniejszej rekomendacji Zarządu ORLEN. Dzień dywidendy ustalono na 18 czerwca 2026 roku, a termin jej wypłaty na 25 czerwca br.

Akcjonariusze ORLEN przyjęli także sprawozdania finansowe koncernu i zadecydowali o udzieleniu absolutorium obecnemu Zarządowi ORLEN, wyrażając poparcie dla kierunku strategicznej transformacji i budowy silnego koncernu.

– Rekordowa dywidenda i dynamiczny rozwój to efekt realizacji strategii, która zamienia ambicje w konkretne rezultaty. Konsekwentnie inwestujemy w przyszłość, wzmacniamy bezpieczeństwo energetyczne Polski i regionu, jednocześnie budując trwałą wartość dla akcjonariuszy. Dzięki temu ORLEN nie tylko rośnie, ale także wyznacza kierunek zmian dla całego sektora. Od momentu ogłoszenia strategii „Energia jutra zaczyna się dziś” rynek potwierdza słuszność obranej przez nas drogi, a zaufanie inwestorów przekłada się na systematyczny, już niemal 200-proc. wzrost wartości koncernu – mówi Ireneusz Fąfara, Prezes Zarządu ORLEN.

Dywidenda na rekordowym poziomie 8 zł na akcję jest odzwierciedleniem bardzo dobrej i stabilnej kondycji ORLEN. Potwierdza ją także długoterminowy rating Moody’s utrzymany na poziomie A3 z perspektywą stabilną, wskazujący m.in. na dużą płynność finansową oraz odporność koncernu na zmienność cen surowców.

ORLEN w minionym roku przeznaczył na inwestycje ok. 32,6 mld zł. W tym roku planuje zwiększyć nakłady inwestycyjne do 36,3 mld zł, realizując strategiczne projekty wspierające transformację energetyczną i wzmacniające bezpieczeństwo energetyczne Polski oraz regionu. Spółka koncentruje się m.in. na zwiększaniu wydobycia gazu, rozwoju nisko- i zeroemisyjnej energetyki, w tym morskich farm wiatrowych, a także na rozwoju paliw alternatywnych i oferty detalicznej.

Maj przełomowy dla rynku nieruchomości komercyjnych. Wolumen transakcji podwoił wynik z początku roku

Wyniki polskiego rynku nieruchomości komercyjnych po pierwszych 5 miesiącach 2026 roku są wręcz imponujące – wolumen transakcji jest na poziomie około 2,3 miliarda euro zrealizowanych w ok. 50 transakcjach (na podstawie szacunkowych danych dla ogłoszonych transakcji). Sam maj przyniósł wynik ok. 1,1 miliarda euro, co stanowi podwojenie wolumenu odnotowanego w pierwszych 4 miesiącach 2026 roku. Powyższy rezultat potwierdza bardzo dobrą kondycję oraz dynamikę polskiego rynku.

Wysoki majowy wolumen zawdzięczamy głównie dwóm transakcjom: finalizacji przełomowej transakcji na rynku najmu instytucjonalnego (PRS), której wartość przekroczyła 560 milionów euro (sprzedaż przez Resi4Rent 18 aktywów do Vantage Development), a także zamknięciu transakcji portfelowej w sektorze magazynowym, gdzie Ares Management nabył 5 nieruchomości w ramach SIM portfolio (wartość transakcji powyżej 200 milionów euro).

Co więcej, od początku roku w każdym z czterech głównych sektorów nieruchomości komercyjnych zrealizowano przynajmniej jedną transakcję o wartości przekraczającej 100 mln euro. W rezultacie, średnia wartość transakcji znacznie wzrosła, przy mniejszej płynności niż w analogicznym okresie w 2025 roku.

Rynek nieruchomości komercyjnych w Polsce tuż przed połową 2026 roku

Sektor magazynowy ciągle liderem

W I kwartale 2026 roku sektor magazynowy odpowiadał za najwyższy (44%) udział w rynku pod względem zrealizowanego wolumenu. Po 5 miesiącach sektor ten nadal utrzymuje się na pozycji lidera z wolumenem szacowanym na ponad 700 milionów euro. Wynik ten jest w głównej mierze rezultatem zamknięcia dwóch transakcji portfelowych: sprzedaży portfolio Raben do WP Carey w ramach umowy „sale and leaseback” oraz wcześniej wspomnianej majowej transakcji – przejęciu SIM portfolio przez Ares Management. Umowy te świadczą o stopniowym ożywieniu na rynku transakcji portfelowych, które wyraźnie zwiększają wolumen.

Konsensus cenowy między sprzedającymi a kupującymi staje się coraz bardziej powszechny, co znajduje odzwierciedlenie w ożywieniu aktywności inwestycyjnej w sektorze magazynowym, napędzanej przede wszystkim napływem kapitału zagranicznego. Dodatkowo, przewidywana zmiana wyceny starszych obiektów magazynowych może być czynnikiem przyczyniającym się do kolejnych wzrostów w sektorze.

„Niezmiennie ogromnym zainteresowaniem inwestorów cieszą się aktywa zabezpieczone długoterminowymi umowami najmu. Inwestorzy poszukują stabilnych i przewidywalnych przepływów pieniężnych, w tym transakcji typu „sale and leaseback”, które pozostają istotnym elementem rynku.” – dodaje Bartłomiej Krzyżak, Co-Head of Investment Department

Sektor handlowy na drugim miejscu

Sektor handlowy plasuje się na 2 miejscu po 5 miesiącach z wynikiem ponad 0,5 miliarda euro i może pochwalić się największą liczbą zrealizowanych transakcji w tym okresie. Z kolei największą sfinalizowaną umową była sprzedaż 8 centrów handlowych Auchan do węgierskiej grupy Adventum.

W samym maju właściciela zmieniły 4 parki handlowe i 1 centrum handlowe – Pasaż Łódzki, który został pozyskany przez czeskiego inwestora, Crestpoint Capital Partners, debiutującego na polskim rynku nieruchomości.

Pod względem liczby zrealizowanych transakcji w sektorze handlowym, za połowę odpowiadały parki handlowe i małe parki „convenience”. Największą transakcją tego typu aktywami pozostaje sprzedaż przez Trei Real Estate 7 obiektów do Ares & Slate Asset Management w ramach większego portfolio.

„Przedmiotami sprzedaży były również wolnostojące obiekty handlowe. Sektor handlowy w Polsce niezmiennie cieszy się dużym zainteresowaniem inwestorów. Szeroka oferta sprawia, że rynek inwestycji w nieruchomości handlowe jest dostępny zarówno dla mniejszych podmiotów z kapitałem krajowym, jak i dla globalnych graczy, którzy celują w całe portfele lub aktywa o większej skali.” – komentuje Artur Czuba, Director, Investment Department.

Sektor biurowy zdominowany przez polskich inwestorów

Największą transakcją w sektorze biurowym w tym roku i jednocześnie jedyną przekraczającą w tym sektorze wolumen 100 milionów euro jest sprzedaż warszawskiego Royal Wilanów przez Capital Park Group do Wood & Company, w której to transakcji Avison Young świadczył dla kupującego kompleksowe doradztwo inwestycyjne i techniczne.

Transakcje nieruchomościami biurowymi w samym maju były zdominowane przez polski kapitał (3 na 4 transakcje), który w tym roku inwestuje głównie w aktywa biurowe. Wszystkie majowe transakcje dotyczyły budynków biurowych zlokalizowanych w miastach regionalnych. Dominacja miast regionalnych pod kątem liczby sfinalizowanych transakcji widoczna jest od początku roku, włączając dwie transakcje typu „prime” w Krakowie: Brain Park A i The Park Kraków.

„Biorąc pod uwagę transakcje znajdujące się obecnie w zaawansowanej fazie negocjacji, czy to w Warszawie czy też w miastach regionalnych, przewidujemy, że wartość inwestycji w sektorze biurowym w 2026 roku utrzyma się na poziomie roku ubiegłego, a może go nawet przekroczyć – w zależności od tempa finalizacji procesów. Obserwujemy zwiększoną aktywność inwestycyjną w tym sektorze i powrót inwestorów do tego typu aktywów.” – Marcin Purgal, Co-Head of Investment Department

Prognozy

Polska jest pozytywnie postrzegana przez inwestorów jako stabilna gospodarczo, z solidnymi fundamentami, charakteryzująca się przewidywalnymi ramami prawnymi oraz bezpiecznym, transparentnym i płynnym rynkiem. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, obserwujemy zwiększoną aktywność inwestorów zachodnich, zwłaszcza z Francji. Jednocześnie dalej widoczny jest znaczący udział kapitału pochodzącego z Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Czech, Węgier, ale też krajów bałtyckich. Dostrzegamy też pierwsze oznaki reaktywacji inwestorów azjatyckich.

W ciągu ostatnich dwóch lat istotnie zaktywizował się kapitał krajowy, co widać nie tylko w ilości, ale również wielkości transakcji. Mamy nadzieję, że ten trend umocni się i polski kapitał docelowo utrzyma wysoki poziom zaangażowania w sektorze nieruchomości komercyjnych.

Oczekujemy, że rok 2026 przyniesie wyniki lepsze niż poprzedni, przy pozytywnych perspektywach rynkowych i silnych prognozach wzrostu.

Były lider Google dołącza do grona prelegentów Tech Race Summit

Tech Race Summit organizowany przez SOFTSWISS ogłosił pierwszego keynote speakera premierowej edycji wydarzenia, które odbędzie się 10 września 2026 roku w Warszawie. Do grona prelegentów dołącza Andrey Doronichev – były menedżer Google i założyciel startupu Optic.

Podczas konferencji przedstawiciele branży technologicznej będą rozmawiać o tym, jak największe firmy przygotowują się na zmiany związane z rozwojem AI, infrastruktury IT, cyberbezpieczeństwa i produktów cyfrowych, oraz o tym, jak te procesy wpłyną na przyszłość sektora technologicznego.

Przez ponad dekadę Andrey Doronichev był związany z Google, gdzie współtworzył produkty wykorzystywane przez miliardy użytkowników na całym świecie. Odegrał ważną rolę w rozwoju YouTube Mobile, a następnie kierował projektami z obszaru rzeczywistości wirtualnej, w tym Google Cardboard i Daydream. Obecnie rozwija Optic – firmę wykorzystującą sztuczną inteligencję i zaawansowane systemy obliczeniowe do wspierania badań nad nowymi lekami.

Podczas Tech Race Summit Doronichev wygłosi prelekcję poświęconą wpływowi sztucznej inteligencji na różne branże oraz na rynek pracy. Jego udział wpisuje się w ideę wydarzenia, którego celem jest stworzenie przestrzeni do rozmowy o technologicznych i biznesowych konsekwencjach wdrażania AI.

– Tech Race Summit powstał z myślą o ludziach, którzy na co dzień rozwiązują złożone problemy technologiczne i chcą aktywnie uczestniczyć w rozmowie o przyszłości branży. Andrey Doronichev współtworzył produkty używane każdego dnia przez miliardy ludzi i z perspektywy lidera obserwował najważniejsze zmiany, jakie zachodziły w technologii konsumenckiej w ostatnich latach. To właśnie takie doświadczenia chcemy wnosić do dyskusji podczas naszego wydarzenia – mówi Sergey Kastukevich, Chief Technology Officer w SOFTSWISS.

Tech Race Summit to konferencja organizowana przez SOFTSWISS, która zgromadzi inżynierów, liderów technologicznych, specjalistów infrastruktury oraz zespoły produktowe. Uczestnicy będą rozmawiać o tym, jak organizacje radzą sobie z rosnącą złożonością systemów technologicznych, wyzwaniami w obszarze cyberbezpieczeństwa oraz szybkim tempem wdrażania AI w działalności biznesowej i produktach cyfrowych.

Program wydarzenia obejmie trzy ścieżki tematyczne:

  • Vision Track – wystąpienia i dyskusje poświęcone AI, infrastrukturze, cyberbezpieczeństwu oraz strategii technologicznej;
  • Solution Track – sesje techniczne i studia przypadków prezentowane przez inżynierów oraz architektów rozwijających nowoczesne systemy cyfrowe;
  • Experiment Track – praktyczne demonstracje, prezentacje nowych narzędzi i niestandardowych podejść do projektowania oraz rozwoju technologii.

Organizatorzy spodziewają się około tysiąca uczestników reprezentujących sektor technologiczny i biznesowy. W programie potwierdzono już udział prelegentów i ekspertów z takich firm jak AWS, Oracle, Cloudflare, Google, Fastly, Gcore oraz ScyllaDB.

Tech Race Summit odbędzie się 10 września 2026 roku w Warszawie. Bilety Early Bird są już dostępne na stronie wydarzenia

O SOFTSWISS

SOFTSWISS to międzynarodowa marka technologiczna, która w 2025 roku obchodziła 16-lecie działalności. Główne partnerskie centra rozwoju, z którymi współpracuje firma, znajdują się w Warszawie i Poznaniu. Łączna liczba ekspertów pracujących nad produktami marki, w tym tych, którzy pracują zdalnie, przekracza 2000.

Firmy w Polsce widzą poprawę koniunktury, ale inwestują ostrożnie. Koszty pracy nadal największą barierą

Dane GUS za maj pokazują poprawę nastrojów gospodarczych w większości regionów i sektorów. Przedsiębiorcy lepiej oceniają koniunkturę, szczególnie w zakwaterowaniu i gastronomii, handlu hurtowym oraz sektorze informacji i komunikacji. Jednocześnie firmy nadal wskazują na wysokie koszty zatrudnienia, niepewność gospodarczą i ostrożne podejście do nowych nakładów. W efekcie gospodarka regionalna wysyła sygnały ożywienia, ale przedsiębiorcy wciąż inwestują selektywnie i przede wszystkim tam, gdzie mogą szybko poprawić efektywność działania.

Koniunktura gospodarcza / maj 2026

Opracowanie na podstawie raportu wojewódzkiego GUS oraz tablic XLSX dotyczących wskaźników koniunktury i kierunków inwestowania, maj 2026 r.

W maju 2026 r. oceny koniunktury gospodarczej poprawiły się rok do roku we wszystkich analizowanych obszarach gospodarki. Najlepsze nastroje panowały w zakwaterowaniu i gastronomii, informacji i komunikacji oraz handlu hurtowym. Słabszy obraz utrzymywał się w przemyśle, transporcie i budownictwie.

Najświeższy raport wojewódzki pokazuje gospodarkę, która wychodzi z pesymizmu nierównym tempem. W części branż wskaźnik ogólnego klimatu koniunktury R-BCI jest już dodatni, co oznacza przewagę pozytywnych ocen przedsiębiorców. Jednocześnie kilka sektorów pozostaje poniżej zera, a więc wciąż przeważają tam oceny negatywne.

Najbardziej optymistycznie sytuację oceniały firmy z zakwaterowania i gastronomii. Ogólnopolski R-BCI dla tej sekcji wyniósł 14,7 pkt. Dodatnie wartości odnotowano także w informacji i komunikacji oraz w handlu hurtowym. W przetwórstwie przemysłowym, transporcie i gospodarce magazynowej oraz budownictwie wskaźnik pozostawał ujemny.

Najważniejsze liczby:
  • 14,7 pkt – R-BCI w zakwaterowaniu i gastronomii, najwyższy wynik wśród analizowanych sektorów.
  • 14 województw – tyle regionów miało dodatni R-BCI w handlu hurtowym.
  • 12 województw – w tylu regionach poprawiła się koniunktura r/r w budownictwie oraz zakwaterowaniu i gastronomii.
  • 76,0% firm przemysłowych wskazało maszyny, urządzenia i narzędzia jako kierunek inwestowania w 2026 r.

Gdzie koniunktura jest najlepsza?

Najmocniejszy wynik ogólnopolski odnotowało zakwaterowanie i gastronomia. To sektor szczególnie wrażliwy na popyt konsumencki i sezonowość, dlatego dodatni odczyt może sugerować lepsze oczekiwania przed okresem wakacyjnym. Wysokie wartości w informacji i komunikacji wskazują z kolei, że firmy cyfrowe nadal oceniają sytuację relatywnie korzystnie, choć różnice regionalne są bardzo duże.

Sektor R-BCI Polska, maj 2026 Zmiana r/r, pkt Województwa z dodatnim R-BCI Województwa z poprawą r/r Najwyższy wynik R-BCI Najniższy wynik R-BCI
Przetwórstwo przemysłowe -4,1 2,3 7,0 10,0 MAŁOPOLSKIE 9,0 KUJAWSKO-POMORSKIE -8,9
Budownictwo -1,3 2,3 9,0 12,0 PODLASKIE 12,4 ŚWIĘTOKRZYSKIE -11,1
Handel hurtowy 3,0 0,8 14,0 9,0 PODKARPACKIE 11,3 LUBUSKIE -13,4
Handel detaliczny 0,0 -0,2 5,0 9,0 WARMIŃSKO-MAZURSKIE 14,1 OPOLSKIE -21,9
Transport i gospodarka magazynowa -1,1 0,3 7,0 9,0 POMORSKIE 7,9 OPOLSKIE -23,9
Zakwaterowanie i gastronomia 14,7 1,2 13,0 12,0 PODKARPACKIE 44,9 ŁÓDZKIE -6,1
Informacja i komunikacja 8,1 -0,6 9,0 8,0 PODLASKIE 26,8 LUBUSKIE -38,8

Kliknięcie nagłówka sortuje kolumnę. Pole nad tabelą filtruje wyniki.

R-BCI według sektorów w maju 2026 r.
R-BCI według sektorów w maju 2026 r. Źródło: opracowanie własne na podstawie danych GUS.

Poprawa r/r nie wszędzie oznacza optymizm

W danych widać istotną różnicę między poprawą a poziomem koniunktury. Budownictwo poprawiło się rok do roku w 12 województwach, ale ogólnopolski wskaźnik nadal wyniósł -1,3 pkt. Podobna sytuacja występuje w przemyśle, gdzie wzrost r/r objął 10 województw, lecz R-BCI dla Polski pozostał ujemny.

Najbardziej pozytywny zasięg regionalny miał handel hurtowy. Dodatni R-BCI wystąpił tam w 14 województwach, choć ogólnopolski wynik wyniósł tylko 3,0 pkt. Oznacza to, że optymizm jest szeroki, ale w wielu regionach umiarkowany.

Sektor Lider wojewódzki R-BCI Najsłabsze województwo R-BCI
Przetwórstwo przemysłowe MAŁOPOLSKIE 9,0 KUJAWSKO-POMORSKIE -8,9
Budownictwo PODLASKIE 12,4 ŚWIĘTOKRZYSKIE -11,1
Handel hurtowy PODKARPACKIE 11,3 LUBUSKIE -13,4
Handel detaliczny WARMIŃSKO-MAZURSKIE 14,1 OPOLSKIE -21,9
Transport i gospodarka magazynowa POMORSKIE 7,9 OPOLSKIE -23,9
Zakwaterowanie i gastronomia PODKARPACKIE 44,9 ŁÓDZKIE -6,1
Informacja i komunikacja PODLASKIE 26,8 LUBUSKIE -38,8
Liczba województw z dodatnim R-BCI i poprawą r/r.
Liczba województw z dodatnim R-BCI i poprawą r/r. Źródło: opracowanie własne na podstawie danych GUS.

Koszty zatrudnienia nadal obciążają firmy

Najczęściej wskazywaną barierą prowadzenia działalności pozostają koszty zatrudnienia. W maju 2026 r. były one szczególnie dotkliwe w zakwaterowaniu i gastronomii, budownictwie, transporcie oraz handlu detalicznym. W wielu branżach istotna pozostaje też niepewność ogólnej sytuacji gospodarczej.

To ważny sygnał dla oceny kolejnych miesięcy. Sama poprawa nastrojów nie musi automatycznie przełożyć się na szybki wzrost inwestycji, jeżeli przedsiębiorcy nadal obawiają się kosztów, popytu i niestabilności otoczenia regulacyjnego.

Sektor Koszty zatrudnienia Niepewność sytuacji gospodarczej Wysokie obciążenia na rzecz budżetu
Przetwórstwo przemysłowe 58,4% 44,2% 39,1%
Budownictwo 65,8% 39,9% 49,7%
Handel hurtowy 55,3% 51,1% 42,2%
Handel detaliczny 62,4% 43,7% 41,1%
Transport i gospodarka magazynowa 60,9% 50,4% 41,3%
Zakwaterowanie i gastronomia 69,1% 49,9% 48,0%
Informacja i komunikacja 53,3% 42,3% 39,6%

Inwestycje: modernizacja zamiast ekspansji

Plany inwestycyjne przedsiębiorstw są selektywne. W przemyśle zdecydowanie dominuje modernizacja parku maszynowego – maszyny, urządzenia techniczne i narzędzia wskazało 76,0% firm. W transporcie najważniejszym kierunkiem są środki transportu, wskazane przez 44,0% przedsiębiorstw. W informacji i komunikacji liderem jest sprzęt komputerowy i telekomunikacyjny.

Jednocześnie w kilku sektorach bardzo wysoki jest odsetek firm bez planów inwestycyjnych. Dotyczy to m.in. zakwaterowania i gastronomii, budownictwa, handlu hurtowego i handlu detalicznego. To pokazuje, że część przedsiębiorstw wybiera raczej utrzymanie bieżącej działalności niż zwiększanie skali nakładów.

Sektor Najczęściej wskazywany kierunek Odsetek Procesy Szkolenia Licencje / software ICT B+R Maszyny i narzędzia Nieruchomości Transport Brak planów
Przetwórstwo przemysłowe Maszyny, urządzenia i narzędzia 76,0% 13,5% 12,8% 5,6% 15,9% 15,2% 76,0% 19,6% 9,6% 13,8%
Budownictwo Brak planów inwestycyjnych 42,6% 10,3% 15,2% 3,7% 10,6% 1,8% 36,3% 14,3% 22,0% 42,6%
Handel hurtowy Brak planów inwestycyjnych 42,1% 16,8% 13,4% 6,7% 14,4% 4,5% 23,5% 13,7% 17,8% 42,1%
Handel detaliczny Brak planów inwestycyjnych 39,2% 14,6% 15,9% 5,0% 22,0% 1,4% 26,2% 21,0% 12,3% 39,2%
Transport i gospodarka magazynowa Środki transportu 44,0% 11,7% 10,6% 6,7% 12,9% 1,7% 25,6% 11,9% 44,0% 30,6%
Zakwaterowanie i gastronomia Brak planów inwestycyjnych 45,6% 13,0% 21,5% 1,1% 12,7% 0,1% 32,9% 10,9% 3,0% 45,6%
Informacja i komunikacja Sprzęt komputerowy i telekomunikacyjny 39,1% 23,2% 25,4% 17,6% 39,1% 19,1% 12,3% 4,3% 4,7% 26,1%
Wybrane kierunki inwestowania w 2026 r.
Wybrane kierunki inwestowania w 2026 r. Źródło: opracowanie własne na podstawie danych GUS.

Wniosek: gospodarka odbija, ale bez euforii

Majowe dane pokazują poprawę nastrojów, ale nie wskazują jeszcze na jednoznaczny, równomierny przełom. Najlepiej radzą sobie sektory usługowe związane z turystyką, gastronomią, komunikacją i handlem hurtowym. Sektory bardziej kosztowe, kapitałochłonne lub zależne od popytu inwestycyjnego nadal pozostają ostrożniejsze.

Z perspektywy przedsiębiorstw kluczowe będą najbliższe miesiące. Jeśli poprawa popytu utrzyma się, a presja kosztowa nie będzie rosła, dodatnie oceny mogą rozszerzyć się na kolejne regiony. Na razie jednak dane sugerują przede wszystkim ostrożne odbicie: firmy widzą poprawę, ale nadal bardzo uważnie kontrolują wydatki i inwestycje.

Źródło: GUS, „Koniunktura gospodarcza. Raport wojewódzki 2026”, maj 2026; tablice XLSX: „Wskaźniki koniunktury gospodarczej według województw” oraz „Główne kierunki inwestowania w bieżącym roku według województw”.

Łukasz Krystman dołącza do The Heart jako Dyrektor ds. Partnerstw Strategicznych

  • Łukasz Krystman, dyrektor z ponad 27-letnim doświadczeniem w bankowości – w Polsce i w Londynie – dołącza do The Heart jako Dyrektor ds. Partnerstw Strategicznych. W nowej roli będzie budował strategiczne relacje z instytucjami finansowymi i otwierał kolejne możliwości biznesowe dla The Heart oraz spółek z jego portfolio.
  • Przez całą karierę związany z Citibankiem, Łukasz przeszedł drogę od ról technologicznych przez zarządzanie produktami kredytowymi, marketingiem i cyfrowymi kanałami obsługi, aż po stanowiska dyrektorskie w obszarze transformacji cyfrowej i doświadczeń klientów. Ostatnie cztery lata spędził w Londynie, odpowiadając za transformację działalności detalicznej Citibank UK.
  • Dołączenie Łukasza to element wzmocnienia oferty The Heart dla sektora bankowego i finansowego – obszaru, z którego wywodzi się venture builder i w którym zbudował swoje pierwsze spółki m.in. Digital Gateways czy VASBOX.

Z Citibanku do venture buildingu

The Heart ogłasza dołączenie Łukasza Krystmana do zespołu Commerce w roli Dyrektora ds. Partnerstw Strategicznych. Łukasz Krystman przez ponad 27 lat budował doświadczenie w globalnej bankowości – od początku kariery zawodowej związany z Citibankiem, zarówno w Polsce, jak i za granicą. Przeszedł drogę od ról technologicznych i projektowych przez zarządzanie produktami kredytowymi i marketingiem, aż po stanowiska dyrektorskie w obszarach transformacji cyfrowej, doświadczeń klientów i strategii.

Jako Head of Digital Product w Citi Handlowy projektował nową platformę bankowości internetowej i strategię cyfrową banku, wdrażał płatności natychmiastowe (BLIK) i europejską dyrektywę PSD2. Ostatnie cztery lata spędził w Londynie jako Director of Digital Transformation & Customer Experience w Citibank UK, gdzie odpowiadał za kompleksową transformację działalności detalicznej banku – od optymalizacji portfela klientów i procesów operacyjnych, po zapewnienie zgodności regulacyjnej w ścisłej współpracy z regulatorem.

W The Heart Łukasz Krystman będzie odpowiadał za budowanie partnerstw z korporacjami z sektora finansowego w modelu corporate venture buildingu – inicjując projekty, w których bank lub instytucja finansowa współtworzy z The Heart dedykowane rozwiązania technologiczne odpowiadające na realne wyzwania branży.

– Po latach pracy w globalnej instytucji finansowej The Heart to naturalne miejsce, żeby spojrzeć na bankowość z drugiej strony. Znam specyfikę podejmowania decyzji i wdrażania innowacji w tym środowisku i wiem, jakie produkty mają realne szanse, żeby w nim zadziałać. Ta perspektywa pozwoli mi budować partnerstwa, w których The Heart zaprojektuje i stworzy rozwiązania praktycznie odpowiadające na potrzeby sektora finansowego: od optymalizacji procesów i efektywności kanałów obsługi klienta, przez wdrażanie narzędzi opartych na AI, po rozwiązania z obszaru zgodności regulacyjnej. Moją rolą będzie również wspieranie spółek z portfolio The Heart w ich rozwoju oraz  nawiązywaniu strategicznych partnerstw – komentuje Łukasz Krystman, Dyrektor ds. Partnerstw Strategicznych w The Heart.

Powrót do fintechowych korzeni

Dołączenie Łukasza Krystmana wpisuje się w świadome wzmacnianie oferty The Heart dla sektora bankowego i finansowego. Venture builder od początku swojej działalności – zapoczątkowanej w 2016 roku – rozwijał innowacje w tym obszarze. To właśnie fintechowe projekty ukształtowały sposób, w jaki The Heart współpracuje z dużymi instytucjami – łącząc zwinność startupową z realiami regulacyjnymi i korporacyjnymi branży. Dziś The Heart wnosi do tego doświadczenia dodatkową warstwę: ekspertyzę w budowaniu produktów opartych na nauce i zaawansowanej technologii, coraz częściej poszukiwanych również przez banki i instytucje finansowe.

Bankowość stoi dziś przed wyzwaniami, które trafiają wprost w obszary ekspertyzy The Heart: implementacja AI, cyberbezpieczeństwo, optymalizacja procesów, nowe modele obsługi klienta. Łukasz Krystman, który przez niemal trzy dekady działał wewnątrz globalnych struktur bankowych, dołącza do The Heart właśnie po to, by te dwa światy – potrzeby sektora finansowego i metodologię venture buildingu – skutecznie ze sobą łączyć.

Przez ostatnie lata świadomie budowaliśmy kompetencje w deep tech i komercjalizacji nauki i teraz widzimy wyraźną synergię z sektorem finansowym. Innowacje, których dziś szukają banki i instytucje finansowe – w obszarze AI, cyberbezpieczeństwa czy nowych modeli obsługi klienta – coraz częściej wyrastają wprost z badań naukowych i zaawansowanej technologii. Z Łukaszem poznaliśmy się przy realizowanym przez nas projekcie fintechowym dla Citibanku i już wtedy było widać, że rozumie ten sektor w sposób, którego trudno nauczyć się inaczej niż przez lata pracy od środka. Jestem przekonany, że jego doświadczenie pozwoli nam budować partnerstwa z bankami i instytucjami finansowymi na zupełnie nowym poziomie. The Heart wyrósł z fintechu i to właśnie budowanie spółek technologicznych dla sektora finansowego nauczyło nas, czym naprawdę jest venture building. Cieszę się, że teraz robimy to z dużo silniejszym zespołem i dużo dojrzalszym modelem – dodaje Jędrzej Iwaszkiewicz, CCO w The Heart.

Corporate venture building – wspólne budowanie innowacji

Corporate venture building to model, w którym The Heart wspólnie z korporacją tworzy nowe biznesy technologiczne: od zidentyfikowania szansy rynkowej, przez szybką walidację i budowę produktu, po uruchomienie i skalowanie. Korporacja wnosi wiedzę branżową, dostęp do rynku i zasoby; The Heart dostarcza metodologię, interdyscyplinarny zespół i szybkość działania. Efektem bywa innowacyjny projekt lub pilotaż – ale często również niezależna spółka. Tak powstały m.in. Digital Gateways, czy flatte dla Develii – obok dziesiątek projektów realizowanych z takimi firmami jak Saint-Gobain, BGK czy Mastercard. Z Łukaszem Krystmanem w zespole The Heart aktywnie rozbudowuje tę ofertę w kierunku banków i instytucji finansowych.

W Polsce pracuje już ponad 1,14 mln cudzoziemców. Najwięcej z Ukrainy, ale szybko rośnie liczba pracowników z Kolumbii i Indii

Jak wynika z najnowszych danych GUS, na koniec grudnia 2025 r. w Polsce pracowało 1,141 mln cudzoziemców. W skali roku oznacza to wzrost o 7,2% (o 77,1 tys. osób). Z kolei w porównaniu z listopadem 2025 r. liczba zatrudnionych obcokrajowców zwiększyła się o 3,1 tys., czyli o 0,3%.

Cudzoziemcy stanowili 6,9 proc. wszystkich osób wykonujących pracę w Polsce. Rok wcześniej ich udział wynosił 6,8 proc.

Ukraińcy nadal najliczniejszą grupą

Największą grupę cudzoziemców pracujących w Polsce stanowili obywatele Ukrainy. Na koniec grudnia 2025 r. było ich 771,8 tys., czyli 67,6 proc. wszystkich pracujących obcokrajowców.

W ujęciu rocznym liczba pracujących obywateli Ukrainy wzrosła o 57,6 tys., czyli o 8,1 proc. W porównaniu z listopadem 2025 r. zwiększyła się o 0,3 proc.

Drugą najliczniejszą grupą byli obywatele Białorusi. Pracę w Polsce wykonywało 118,9 tys. Białorusinów, co odpowiadało 10,4 proc. całej populacji pracujących cudzoziemców. Ich liczba wzrosła rok do roku o 1,2 proc., ale była o 0,6 proc. niższa niż miesiąc wcześniej.

Łącznie cudzoziemcy wykonujący pracę w Polsce pochodzili z ponad 150 państw.

Szybko rośnie liczba pracowników z Kolumbii i Indii

Choć dominującą grupą pozostają obywatele Ukrainy, dane pokazują stopniową dywersyfikację kierunków migracji zarobkowej. Wśród wybranych obywatelstw największą dynamikę wzrostu odnotowano w przypadku Kolumbii.

Liczba obywateli Kolumbii wykonujących pracę w Polsce wzrosła w ciągu roku o 21,3 proc., czyli o 3,4 tys. osób. W przypadku obywateli Indii wzrost wyniósł 9,1 proc., co oznaczało przyrost o 1,9 tys. osób.

Więcej było także pracujących obywateli Filipin – o 3,2 proc., czyli o 0,5 tys. osób. Spadek odnotowano natomiast wśród obywateli Gruzji. Ich liczba zmniejszyła się o 3,4 proc., czyli o 0,9 tys. osób.

Cudzoziemcy są młodsi od polskich pracowników

Z danych wynika, że cudzoziemcy wykonujący pracę w Polsce są wyraźnie młodsi od pracujących obywateli Polski. Średni wiek pracującego cudzoziemca wynosił na koniec grudnia 2025 r. 38,2 roku. W przypadku obywateli Polski było to 43,5 roku.

Mediana wieku wyniosła odpowiednio 37 lat dla cudzoziemców i 43 lata dla obywateli Polski. Wśród obywateli Ukrainy mediana wieku sięgnęła 38 lat, natomiast wśród cudzoziemców z pozostałych państw – 36 lat.

Mężczyźni stanowili 59,8 proc. cudzoziemców wykonujących pracę w Polsce. To o 0,3 pkt proc. więcej niż rok wcześniej. Wśród obywateli Ukrainy udział mężczyzn wynosił 52,6 proc., natomiast wśród cudzoziemców z pozostałych państw – 74,9 proc.

Najwięcej pracujących cudzoziemców w regionie warszawskim

Największa koncentracja cudzoziemców wykonujących pracę występowała w regionie warszawskim stołecznym. Mieszkało tam 20,3 proc. wszystkich pracujących obcokrajowców.

Najmniej cudzoziemców mieszkało w regionie świętokrzyskim – 0,8 proc. Dane regionalne nie obejmują 39 tys. osób mieszkających za granicą.

Wysokie liczby pracujących cudzoziemców odnotowano również w regionach o dużym znaczeniu przemysłowym i usługowym, m.in. na Dolnym Śląsku, w Wielkopolsce, na Śląsku, w Małopolsce i na Pomorzu.

Agencje pracy, przemysł i transport

Najwięcej cudzoziemców pracowało w sekcji administrowanie i działalność wspierająca. Obejmuje ona m.in. działalność agencji pracy. Na koniec grudnia 2025 r. w tej branży pracę wykonywało 226,9 tys. cudzoziemców. To o 8,3 tys. więcej niż rok wcześniej, czyli o 3,8 proc.

Drugim największym sektorem było przetwórstwo przemysłowe, gdzie pracowało 208,3 tys. cudzoziemców. W ujęciu rocznym liczba ta wzrosła o 13,6 tys., czyli o 7 proc.

Na trzecim miejscu znalazły się transport i gospodarka magazynowa. W tej sekcji pracowało 156 tys. cudzoziemców, o 6,7 tys. więcej niż rok wcześniej. Wzrost wyniósł 4,5 proc.

We wszystkich sekcjach PKD najliczniejszą grupą cudzoziemców pozostawali obywatele Ukrainy.

W niektórych branżach cudzoziemcy to już znacząca część pracowników

Największy udział cudzoziemców wśród wszystkich osób wykonujących pracę odnotowano w administrowaniu i działalności wspierającej. Obcokrajowcy stanowili tam 25,3 proc. pracujących. To o 0,4 pkt proc. więcej niż rok wcześniej.

W zakwaterowaniu i gastronomii udział cudzoziemców wyniósł 17,8 proc. W transporcie i gospodarce magazynowej było to 15,1 proc.

W pozostałych sekcjach udział cudzoziemców nie przekraczał 12 proc., a w trzech sekcjach był niższy niż 1 proc.

Prawie 440 tys. cudzoziemców tylko na umowach cywilnoprawnych

GUS podał również, że 439,6 tys. cudzoziemców wykonywało pracę wyłącznie na podstawie umów zlecenia i podobnych umów cywilnoprawnych. To o 6,1 proc. więcej niż rok wcześniej. W porównaniu z listopadem 2025 r. liczba ta pozostała zasadniczo bez zmian.

Dane obejmują osoby zatrudnione w gospodarce narodowej oraz osoby wykonujące pracę na podstawie umów zlecenia i podobnych umów, jeżeli podlegały ubezpieczeniom społecznym lub zdrowotnym. Nie obejmują natomiast umów o dzieło oraz pomocy przy zbiorach.

Od stycznia 2025 r. badana populacja obejmuje także właścicieli, współwłaścicieli i dzierżawców gospodarstw indywidualnych oraz pomagających członków ich rodzin.

Rynek pracy coraz bardziej zależny od migracji

Dane za grudzień 2025 r. potwierdzają rosnącą rolę cudzoziemców w polskiej gospodarce. Liczba obcokrajowców wykonujących pracę była o 17,1 proc. wyższa niż na koniec stycznia 2023 r.

Wzrost ten wpisuje się w szersze tendencje na rynku pracy: niedobory kadrowe, starzenie się krajowej siły roboczej oraz duże zapotrzebowanie na pracowników w przemyśle, transporcie, usługach, gastronomii i sektorze agencji zatrudnienia.

Choć podstawą zagranicznej podaży pracy nadal pozostają obywatele Ukrainy, coraz większe znaczenie mają również pracownicy z państw pozaeuropejskich. Szczególnie widoczny jest wzrost liczby obywateli Kolumbii i Indii, co może wskazywać na poszukiwanie przez firmy nowych kierunków rekrutacji.

Unia chce potroić moce obliczeniowe. Polska może być jednym z głównych beneficjentów

Na początku czerwca Komisja Europejska opublikowała zapowiadany projekt regulacji „Cloud and AI Development Act” (CADA). Nowe regulacje pokazują, że rozwój centrów danych stał się jednym z priorytetów gospodarczych Unii Europejskiej. Drugim ważnym dokumentem dla branży data center jest ogłoszona również na początku czerwca „Strategiczna mapa drogowa dotycząca cyfryzacji i sztucznej inteligencji w sektorze energetycznym”. Polski Związek Centrów Danych (PLDCA) ocenia te propozycje jako niezwykle istotne i upatruje w nich szansę na przyspieszenie rozwoju sektora centrów danych w Polsce.

Skala planowanych inwestycji jest ogromna – dokumenty KE wskazują wprost, że celem Unii Europejskiej jest potrojenie mocy obliczeniowych centrów danych w ciągu najbliższych 5-7 lat, tak aby do 2035 roku całkowicie zaspokoić rosnący popyt na usługi chmurowe i sztuczną inteligencję.

Stoimy przed dużą transformacją: Polska jest największym energetycznym placem budowy w Europie, a unijne plany jasno pokazują, że ten proces musi iść w parze z cyfryzacją. Bez własnych gigawatów mocy nie ma mowy o suwerennej sztucznej inteligencji czy silnej gospodarce odpornej na kryzysy. Projekt regulacji CADA to dla nas sygnał, że Bruksela dostrzega ten strategiczny styk technologii i energii. Liczymy, że ten impuls pozwoli optymalnie wykorzystać ogromne nakłady na polską infrastrukturę energetyczną i trwale zakorzenić nasz kraj w globalnym krwioobiegu AI”, wyjaśnia Piotr Kowalski, Dyrektor Zarządzający Polskiego Związku Centrów Danych (PLDCA).

Kluczowe znaczenie mają jednak nie tylko cele, ale również narzędzia przewidziane do ich realizacji. Projekt KE wprowadza strukturalną zmianę w podejściu do budowy infrastruktury cyfrowej i nakłada na państwa członkowskie konkretne obowiązki legislacyjne oraz organizacyjne.

Polska może skorzystać na decentralizacji mocy obliczeniowych w UE

W opublikowanej „Strategicznej mapie drogowej” Komisja Europejska wyraźnie podkreśla potrzebę bardziej zrównoważonego geograficznie rozmieszczenia mocy obliczeniowych w Europie i zmniejszenia koncentracji infrastruktury w tzw. hubach FLAP-D (Frankfurt, Londyn, Amsterdam, Paryż, Dublin). Obok Hiszpanii, Włoch i krajów nordyckich, to właśnie Polska została wskazana jako jeden z kluczowych europejskich rynków (tzw. hotspotów), na których już teraz koncentruje się rosnący popyt na nowe inwestycje cyfrowe w UE.

Oficjalne wskazanie Polski w unijnych dokumentach tej rangi oraz cel potrojenia mocy obliczeniowych w Europie to silny sygnał dla naszego rynku. Potwierdza, że nasz kraj posiada unikalne warunki geopolityczne i gospodarcze do budowy regionalnego zaplecza dla systemów sztucznej inteligencji. Proponowane regulacje CADA dają nam realne narzędzia do usunięcia barier infrastrukturalnych, które dotychczas ograniczały tempo napływu zagranicznego kapitału technologicznego”, wskazuje Piotr Kowalski.

Strefy Przyspieszonego Rozwoju i uproszczenie procedur inwestycyjnych

Kluczowym elementem regulacji CADA jest obowiązek wyznaczenia przez państwa członkowskie specjalnych Stref Przyspieszonego Rozwoju Centrów Danych (Data Centre Acceleration Zones). Przy ich projektowaniu rządy będą musiały uwzględnić dostępność energii, łączności telekomunikacyjnej, potencjał wykorzystania terenów poprzemysłowych (brownfield) oraz możliwości odzysku ciepła odpadowego. W strefach tych obowiązywać będą jednolite wymagania dotyczące zrównoważonego rozwoju oraz niedyskryminacyjny dostęp do zasobów.

Proces inwestycyjny ma zostać uproszczony dzięki dwóm mechanizmom:

Jeden Punkt Kontaktowy (Single Information Point): jedno okienko administracyjne koordynujące cały proces inwestycyjny – od planowania przestrzennego i ocen środowiskowych po przyłącza energetyczne oraz kwestie związane z gospodarką wodną.

Maksymalnie 12 miesięcy na uzyskanie decyzji: projekty realizowane w strefach będą objęte uproszczonymi procedurami administracyjnymi, a wydanie kluczowych pozwoleń nie będzie mogło przekroczyć roku od złożenia kompletnego wniosku.

Dzięki tym rozwiązaniom proces przygotowania inwestycji ma stać się bardziej przewidywalny i znacznie krótszy niż obecnie, co ma zwiększyć atrakcyjność Europy dla nowych projektów z obszaru chmury obliczeniowej i sztucznej inteligencji.

Projekty Strategiczne z dostępem do finansowania

PLDCA zwraca uwagę na Artykuł 14 projektu CADA, który wprowadza status „Strategicznych Projektów Centrów Danych”. Najbardziej innowacyjne i zrównoważone inwestycje będą mogły ubiegać się o unijny „znak konkurencyjności” (competitiveness seal), umożliwiający dostęp do finansowania z Europejskiego Funduszu Konkurencyjności. Dodatkowo państwa członkowskie zyskają możliwość stosowania wobec takich projektów ukierunkowanej pomocy publicznej.

Nowe rozwiązania mają wspierać inwestycje o strategicznym znaczeniu dla rozwoju europejskiej infrastruktury cyfrowej i zwiększania konkurencyjności UE w tym obszarze.

Zmiana podejścia do przydziału mocy przyłączeniowych

Dla sektora centrów danych jednym z kluczowych czynników rozwoju pozostaje dostęp do mocy przyłączeniowych. Dlatego coraz większą uwagę zwracają propozycje Komisji Europejskiej dotyczące bardziej efektywnego wykorzystania infrastruktury elektroenergetycznej oraz usprawnienia zasad przyłączania nowych odbiorców.

Komisja wskazuje na potrzebę odejścia od stosowanej obecnie na wielu rynkach zasady „first-come, first-served” („kto pierwszy, ten lepszy”) przy rezerwacji i przydziale mocy przyłączeniowych. W zamian preferowane mają być projekty o wysokim stopniu dojrzałości inwestycyjnej, które mają realne szanse na szybką realizację.

Jednocześnie dokument przewiduje szersze stosowanie zasady „use-it-or-lose-it” („używaj lub trać”), ograniczającej możliwość długotrwałego blokowania zarezerwowanych mocy przez projekty, które nie są realizowane. Celem jest lepsze wykorzystanie istniejącej infrastruktury elektroenergetycznej oraz przyspieszenie rozwoju inwestycji o strategicznym znaczeniu dla transformacji cyfrowej i energetycznej.

W sytuacji, gdy Polska przygotowuje wielomiliardowe inwestycje w energetykę i sieci elektroenergetyczne, rozwiązania te mogą przyczynić się do sprawniejszego wykorzystania dostępnych zasobów oraz usprawnienia procesu przyłączania nowych odbiorców energii, w tym infrastruktury cyfrowej.

Efektywność wodna i energetyczna w centrum nowego systemu certyfikacji

Nowe ramy prawne wprowadzają też jasne wymagania środowiskowe. Planowany na lata 2026/2027 unijny system certyfikacji (labelling scheme) obok efektywności energetycznej będzie równie rygorystycznie weryfikował wydajność wodną (water efficiency) obiektów oraz ich elastyczność sieciową, czyli zdolność do współpracy z siecią i stabilizowania systemu elektroenergetycznego.

Dotychczas procedury związane z planowaniem przestrzennym, ocenami środowiskowymi czy pozyskiwaniem warunków przyłączenia do sieci potrafiły trwać w Polsce dość długo, co powstrzymywało część kapitału. Unijny wymóg skrócenia tego procesu do 12 miesięcy oraz wprowadzenie zbiorczych pozwoleń to doskonały wzorzec, który może pozytywnie wpłynąć na krajowe ustawodawstwo i wydatnie przyspieszyć urzędowe procedury. W PLDCA wypracowaliśmy szereg rekomendacji dotyczących usprawnienia procesów inwestycyjnych dla infrastruktury cyfrowej i aktywnie prowadzimy w tym zakresie dialog z Ministerstwem Cyfryzacji oraz Ministerstwem Rozwoju i Technologii”, podsumowuje Piotr Kowalski.

Dla globalnych inwestorów przejrzystość i przewidywalność czasu trwania projektu są kluczowe. Połączenie uproszczonych procedur administracyjnych z dostępem do czystej energii wspieranym przez umowy PPA oraz nowymi standardami efektywności wodnej i energetycznej może stać się istotnym impulsem rozwojowym dla polskiej gospodarki.

IPO SpaceX jako test zaufania do Muska. Wycena 1,8 bln dolarów budzi wielkie nadzieje i duże ryzyka

Planowane IPO SpaceX może stać się jednym z najważniejszych testów zaufania inwestorów do modelu biznesowego budowanego przez Elona Muska. Formalnie jest to debiut giełdowy firmy kosmicznej, która dzięki rakietom wielokrotnego użytku, sieci Starlink i ambicjom związanym z eksploracją kosmosu osiągnęła pozycję jednego z najbardziej innowacyjnych przedsiębiorstw technologicznych na świecie. W praktyce inwestorzy kupują jednak nie tylko ekspozycję na SpaceX, lecz także udział w coraz bardziej zintegrowanym ekosystemie firm Muska, obejmującym Teslę, xAI, X, Starlink oraz inne powiązane projekty.

Docelowa wycena SpaceX na poziomie 1,8 bln dolarów oznaczałaby wejście spółki do ścisłej globalnej czołówki pod względem kapitalizacji rynkowej. Tak wysoka wartość wymagałaby od inwestorów wiary nie tylko w obecne przychody i przewagę technologiczną firmy, lecz przede wszystkim w jej przyszły potencjał. SpaceX byłby wówczas wyceniany jako podmiot zdolny do kontrolowania kluczowej infrastruktury przyszłości: transportu kosmicznego, łączności satelitarnej, centrów danych, rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji, a być może także elementów gospodarki pozaziemskiej. Problem polega na tym, że im szersza staje się ta wizja, tym trudniej oddzielić realną wartość operacyjną spółki od oczekiwań związanych z osobą jej założyciela.

Największą zaletą modelu Muska jest możliwość szybkiego łączenia zasobów między firmami. Tesla, SpaceX, xAI i X mogą korzystać ze wspólnego kapitału, talentów, infrastruktury, danych, klientów oraz technologii. W teorii tworzy to przewagę konkurencyjną, której tradycyjne przedsiębiorstwa nie są w stanie łatwo skopiować. SpaceX może wykorzystywać produkty Tesli, Tesla może korzystać z rozwiązań sztucznej inteligencji rozwijanych przez xAI, a Starlink może stać się elementem szerszej infrastruktury cyfrowej. Taki ekosystem pozwala przyspieszać innowacje, ograniczać zależność od zewnętrznych dostawców i budować efekty skali w kilku branżach jednocześnie.

Ta sama cecha jest jednak źródłem poważnego ryzyka. Jeżeli granice między spółkami stają się coraz mniej wyraźne, inwestorzy mają trudność z oceną, gdzie rzeczywiście powstaje wartość, a gdzie jest ona jedynie przesuwana między podmiotami kontrolowanymi przez tę samą osobę. Transakcje między SpaceX, Teslą i xAI mogą być uzasadnione strategicznie, ale dla akcjonariuszy kluczowe jest pytanie, czy odbywają się na warunkach rynkowych. Jeśli jedna firma kupuje produkty drugiej, inwestuje w nią lub finansuje jej rozwój, pojawia się ryzyko konfliktu interesów. W takim układzie trudniej ocenić rentowność poszczególnych spółek, ich rzeczywiste przepływy pieniężne oraz jakość raportowanych wyników.

Szczególne znaczenie ma także struktura kontroli po IPO. Jeżeli Musk zachowałby około 85% głosów w SpaceX, zwykli akcjonariusze mieliby ograniczony wpływ na najważniejsze decyzje strategiczne. Dla części inwestorów może to być akceptowalne, ponieważ dotychczasowa historia SpaceX pokazuje, że silna wizja założyciela była jednym z głównych źródeł sukcesu firmy. Dla innych będzie to sygnał ostrzegawczy: przy tak dużej koncentracji władzy nadzór korporacyjny staje się słabszy, a możliwość kwestionowania decyzji dotyczących transakcji z innymi firmami Muska jest niewielka.

Porównanie do dawnego General Electric dobrze pokazuje dylemat, przed którym może stanąć rynek. Konglomeraty często imponują skalą, różnorodnością biznesów i zdolnością do alokowania kapitału między sektorami. Jednocześnie ich złożoność może prowadzić do utraty przejrzystości. Dopóki wyniki są dobre, inwestorzy są skłonni akceptować skomplikowaną strukturę. Gdy jednak pojawiają się wątpliwości co do jakości zysków, zadłużenia lub realnej wartości aktywów, zaufanie może szybko zniknąć. SpaceX nie jest dziś klasycznym konglomeratem, ale rozwój imperium Muska sprawia, że część inwestorów może zacząć patrzeć na nie właśnie w taki sposób.

Kluczowym elementem tej układanki staje się sztuczna inteligencja. SpaceX coraz mniej przypomina wyłącznie firmę rakietową, a coraz bardziej element większej infrastruktury technologicznej. Satelity Starlink mogą dostarczać łączność, centra danych mogą obsługiwać ogromne modele AI, chipy mogą zwiększać niezależność technologiczną, a dane i sieci dystrybucji mogą wzmacniać kolejne produkty. Z perspektywy zwolenników Muska jest to logiczna ewolucja: budowa zintegrowanego systemu, w którym kosmos, transport, energia, komunikacja i sztuczna inteligencja wzajemnie się uzupełniają. Z perspektywy krytyków jest to jednak coraz trudniejsza do wyceny konstrukcja, w której ambicje technologiczne mogą wyprzedzać możliwości finansowe i operacyjne.

Dlatego planowane IPO SpaceX jest czymś więcej niż zwykłym debiutem giełdowym. Jest to pewnego rodzaju referendum rynku w sprawie zaufania do Elona Muska jako architekta wielobranżowego imperium technologicznego. Inwestorzy musieliby odpowiedzieć na pytanie, czy kupują udziały w wyjątkowej spółce o dominującej pozycji w sektorze kosmicznym, czy w strukturze zależnej od sieci powiązań między firmami, których interesy nie zawsze muszą być identyczne. Potencjał wzrostu jest ogromny, ale równie duże są ryzyka związane z przejrzystością, wyceną, nadzorem i koncentracją władzy.

Ostatecznie atrakcyjność SpaceX będzie zależeć od tego, czy spółka przekona rynek, że jej wartość wynika z trwałej przewagi technologicznej i realnych przepływów pieniężnych, a nie wyłącznie z wiary w wizję założyciela. Jeśli inwestorzy uznają, że powiązania między firmami Muska tworzą efektywny ekosystem przyszłości, IPO może spotkać się z ogromnym popytem. Jeśli jednak przeważy obawa, że struktura jest zbyt nieprzejrzysta, a kontrola jednej osoby zbyt silna, wycena na poziomie 1,8 bln dolarów może zostać odebrana jako wyraz nadmiernego optymizmu. SpaceX stoi więc przed szansą potwierdzenia statusu jednej z najważniejszych firm technologicznych świata, ale jednocześnie przed koniecznością udowodnienia, że wielka wizja może zostać przełożona na przejrzysty i wiarygodny model biznesowy. Debiut na giełdzie Nasdaq będzie już w ten piątek – 12 czerwca.

Rząd pracuje nad ustawą o udziale kobiet we władzach spółek publicznych

Dane z raportu Klubu DEI Champions wskazują, że w Polsce kobiety stoją na czele zaledwie 5 proc. firm i stanowią 14 proc. osób zasiadających w zarządach spółek giełdowych, a jedynie 12 proc. rad nadzorczych ma kobiety na stanowisku przewodniczącej. Jednocześnie doświadczenia organizacji, które od lat inwestują w rozwój talentów i działania na rzecz różnorodności, pokazują, że sytuacja może wyglądać inaczej. Wśród firm uwzględnionych w raporcie Klubu kobiety stanowiły 45,2 proc. członków zarządów, a w ciągu roku 298 z nich awansowało na wyższe stanowiska, w tym 52 na stanowiska o strategicznym znaczeniu. Różnica jest na tyle wyraźna, że trudno tłumaczyć ją wyłącznie dostępnością kandydatek. Znacznie bardziej prawdopodobne jest, że decydującą rolę odgrywają procesy rozwoju talentów, sukcesji i awansu funkcjonujące wewnątrz organizacji. 

Dziś Rada Ministrów będzie pracować nad projektem gwarantującym poprawę równowagi płci wśród zarządów spółek giełdowych. Europejska Dyrektywa Women on Boards, której celem jest zwiększenie udziału kobiet w organach spółek, od początku wywołuje żywą debatę. Dla jednych jest potrzebnym impulsem do przyspieszenia zmian, dla innych – przykładem nadmiernej regulacji i ingerencji w decyzje biznesowe. W istocie spór dotyczy jednak czegoś więcej niż samych parytetów – pytania o to, czy niedostateczna reprezentacja kobiet na najwyższych stanowiskach jest naturalnym efektem procesów rynkowych, czy konsekwencją barier, które przez lata pozostawały niewidoczne.

Dyrektywa Women on Boards jest wprowadzana w Polsce jako projekt ustawy o zmianie ustawy o ofercie publicznej i warunkach wprowadzania instrumentów finansowych do zorganizowanego systemu obrotu oraz o spółkach publicznych oraz ustawy o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania. Prace nad ustawą trwają od grudnia 2024 r, ale dopiero dziś zajmie się nim Rada Ministrów. Komisja Europejska wszczęła już postępowanie przeciwko Polsce z powodu częściowego braku implementacji dyrektywy. 

Więcej niż dyskusja o parytetach

Najczęściej powtarzanym argumentem przeciwko parytetom jest obawa, że przy wyborze członków zarządów czy rad nadzorczych płeć zacznie liczyć się bardziej niż kompetencje. Taki sposób stawiania sprawy opiera się jednak na błędnym założeniu, że dziś o awansach i nominacjach decydują wyłącznie kwalifikacje. Gdyby tak było, trudno byłoby wyjaśnić, dlaczego kobiety – stanowiące połowę społeczeństwa, coraz częściej lepiej wykształcone od mężczyzn i osiągają porównywalne wyniki biznesowe – pozostają tak słabo reprezentowane na najwyższych szczeblach zarządzania.

Debata o Women on Boards nie dotyczy więc wyboru między kompetencjami a płcią. Dotyczy pytania, dlaczego kompetencje kobiet przez lata nie przekładały się na proporcjonalną reprezentację tam, gdzie zapadają najważniejsze decyzje. Parytety nie mają zastępować jakości różnorodnością – mają pomóc przełamać bariery, które sprawiają, że część talentów pozostaje niewidoczna lub niedostatecznie wykorzystywana

Transparentność zamiast parytetów

Women on Boards to nie tylko kwestia zwiększania reprezentacji kobiet w organach spółek. Równie istotnym aspektem tej regulacji jest profesjonalizacja procesów nominacyjnych. Jak wynika z wytycznych Komisji Europejskiej, dyrektywa nie nakazuje powoływania kobiet z pominięciem ich kompetencji. Wręcz przeciwnie – wymaga, aby proces wyboru członków organów spółek był bardziej przejrzysty, oparty na jasno określonych kryteriach i możliwy do uzasadnienia. W sytuacji, gdy spółka nie osiąga wymaganych poziomów reprezentacji, musi wykazać, że stosuje transparentne, neutralne pod względem płci procedury wyboru kandydatów, a ostatecznym kryterium nadal pozostają kwalifikacje i doświadczenie. W praktyce oznacza to odejście od nieformalnych rekomendacji i zamkniętych kręgów decyzyjnych na rzecz bardziej uporządkowanego podejścia do sukcesji i wyboru liderów. Z tej perspektywy Women on Boards może stać się impulsem nie tylko do zwiększenia różnorodności, ale również do podniesienia standardów zarządzania w spółkach. 

Więcej niż realizacja wskaźników

Dyskusja o Women on Boards nie dotyczy rozwiązania, które nie zostało wcześniej sprawdzone. Dane Europejskiego Instytutu ds. Równości Kobiet i Mężczyzn pokazują, że w ciągu ostatniej dekady udział kobiet w organach zarządzających największych spółek w Unii Europejskiej wzrósł z około 20 proc. do blisko jednej trzeciej. Jednocześnie kraje, które zdecydowały się na wprowadzenie obowiązkowych regulacji dotyczących reprezentacji kobiet, osiągają wyraźnie lepsze rezultaty niż państwa opierające się wyłącznie na dobrowolnych deklaracjach. To pokazuje, że zmiana nie następuje automatycznie, ale odpowiednio zaprojektowane regulacje mogą skutecznie przyspieszać procesy, które w innym przypadku trwałyby znacznie dłużej.

Stawką jest zmiana kultury przywództwa

Największą wartością dyrektywy może okazać się nie sam wzrost reprezentacji kobiet, lecz zmiana sposobu myślenia o przywództwie. W czasach niedoboru talentów i rosnącej konkurencji biznes nie może pozwolić sobie na pomijanie części dostępnego potencjału. O sukcesie Women on Boards nie zdecyduje liczba nowych nominacji, ale to, czy regulacja skłoni firmy do budowania bardziej przejrzystych ścieżek awansu, lepszego zarządzania talentami i świadomego planowania sukcesji. Jej celem nie jest bowiem zastąpienie kompetencji kryterium płci, lecz stworzenie bardziej przejrzystych i opartych na kompetencjach procesów wyboru liderów. To właśnie od tego zależy, czy stanie się impulsem do trwałej zmiany, czy pozostanie jedynie kolejnym obowiązkiem regulacyjnym.

Komentarz ekspercki Olgi Kozierowskiej, twórczyni konkursu Sukces Pisany Szminką, kampanii We Did It In Poland oraz inicjatorki Klubu DEI Champions, który wraz z firmami działającymi na rynku polskim wspiera budowanie środowiska pracy opartego na równych szansach, różnorodności i włączaniu.