Rynek biurowy w Trójmieście z silnym popytem i spadkiem pustostanów

Trójmiasto pozostaje jednym z najbardziej aktywnych i dojrzałych regionalnych rynków biurowych w Polsce. W I kwartale 2026 roku rynek wyróżniał się bardzo silnym popytem przy jednocześnie ograniczonej nowej podaży, co przełożyło się na dalszy spadek pustostanów do jednego z najniższych poziomów wśród największych miast regionalnych.

Całkowite zasoby powierzchni biurowej w Trójmieście na koniec I kwartału 2026 roku wyniosły 1,07 mln mkw.. Największym rynkiem pozostaje Gdańsk, który koncentruje około 75% całkowitych zasobów biurowych regionu.

Ograniczona nowa podaż wzmacnia rynek biurowy w Trójmieście

Aktywność deweloperska w Trójmieście pozostaje bardzo ograniczona. W I kwartale 2026 roku oddano do użytkowania tylko jeden budynek biurowy – Punkt o powierzchni blisko 13 000 mkw.. Był to jednocześnie pierwszy projekt ukończony w regionie od sześciu kwartałów.

Skala realizowanych inwestycji pozostaje niewielka. Obecnie w budowie znajduje się jedynie około 17 600 mkw. powierzchni biurowej w ramach trzech projektów. Ograniczona podaż nowych biur w Trójmieście przy utrzymującym się wysokim popycie będzie w kolejnych kwartałach wspierać dalsze ograniczanie dostępności powierzchni.

„Trójmiasto pozostaje jednym z najbardziej stabilnych rynków regionalnych w Polsce. Bardzo ograniczona aktywność deweloperska, przy utrzymującym się popycie, będzie sprzyjać dalszemu spadkowi pustostanów i wzmacniać pozycję właścicieli najlepszych projektów”, – komentuje Dorota Lachowska, head of research, Knight Frank.

Trójmiasto liderem popytu wśród rynków regionalnych

W I kwartale 2026 roku Trójmiasto odpowiadało za 41% całkowitego wolumenu najmu odnotowanego na regionalnych rynkach biurowych w Polsce. Łącznie wynajęto około 49 500 mkw. powierzchni, co oznacza wzrost o 19% względem poprzedniego kwartału oraz aż o 88% rok do roku.

Struktura popytu wyraźnie przesunęła się w kierunku nowych umów, które odpowiadały za niemal 53% całkowitego wolumenu najmu. Jednocześnie spadł udział renegocjacji, które w poprzednich latach dominowały w strukturze transakcji. Pozytywnym sygnałem pozostaje również udział ekspansji, wskazujący na rozwój części najemców obecnych już na rynku.

Największą aktywność wykazywały firmy z sektora produkcyjnego oraz IT, jednak struktura popytu pozostawała bardzo zróżnicowana, co potwierdza szeroką bazę potencjalnych najemców funkcjonujących w regionie.

„Firmy coraz częściej patrzą na biuro nie tylko przez pryzmat kosztów, ale także dostępności talentów, jakości otoczenia i możliwości dalszego rozwoju. Trójmiasto bardzo dobrze odpowiada dziś na te potrzeby”,uzupełnia Joanna Gomułkiewicz, associate director, Knight Frank.

Pustostany w Trójmieście należą do najniższych w Polsce

Wskaźnik pustostanów w Trójmieście kontynuował trend spadkowy i na koniec I kwartału 2026 roku wyniósł 10,8%. Oznacza to spadek o 1,1 punktu procentowego względem poprzedniego kwartału oraz o 1,8 punktu procentowego rok do roku.

Poziom pustostanów pozostaje jednym z najniższych wśród głównych rynków regionalnych w Polsce, ustępując jedynie mniejszym rynkom, takim jak Szczecin i Lublin.

Stabilny popyt oraz ograniczona nowa podaż powinny sprzyjać utrzymaniu wskaźnika pustostanów na relatywnie niskim poziomie również w kolejnych kwartałach.

Czynsze biurowe w Trójmieście pozostają stabilne

W I kwartale 2026 roku czynsze wywoławcze w Trójmieście utrzymały się na stabilnym poziomie i najczęściej mieściły się w przedziale od 11 do 16 EUR/mkw. /miesiąc. W najlepszych projektach oraz nowopowstających budynkach stawki mogą jednak przekraczać górną granicę tego zakresu.

Stabilne pozostawały również opłaty eksploatacyjne, które wynosiły zazwyczaj od 18 do 31 PLN/mkw. /miesiąc.

Lotnictwo w Europie przed nową strategią. Polska branża apeluje o realizm regulacyjny

  • Komisja Europejska kończy konsultacje nowej Strategii Lotniczej UE, która zdefiniuje długoterminowe kierunki rozwoju sektora lotniczego w państwach członkowskich.
  • Swoje stanowisko w ramach konsultacji przedstawił Komitet ds. Zrównoważonego Lotnictwa PSNM, zrzeszający kluczowych interesariuszy sektora w Polsce.
  • PSNM wskazuje, że nowa strategia powinna łączyć cele dekarbonizacyjne z utrzymaniem konkurencyjności europejskiego lotnictwa, odpornością infrastruktury oraz otwarciem regulacji na wyzwania technologiczne i geopolityczne.

Sektor transportu lotniczego w Unii Europejskiej jest kluczowy dla gospodarek państw członkowskich: bezpośrednio zapewnia 2 mln miejsc pracy i generuje wpływy do unijnego PKB na poziomie 174 mld euro. W 2015 r. UE przyjęła swoją pierwszą Strategię Lotniczą dla Europy, której celem była poprawa łączności, przepustowości i dostępu do rynku. Po upływie ponad 10 lat sytuacja europejskiego sektora lotniczego diametralnie się zmieniła w związku z narastającą konkurencją, wyścigiem o surowce, dążeniem do dekarbonizacji i wyzwaniami geopolitycznymi. W odpowiedzi na te wyzwania Komisja opracowała projekt nowej strategii, którą skierowała do konsultacji w państwach członkowskich. Swoją opinię do strategii opracował Komitet ds. Zrównoważonego Lotnictwa PSNM.

Do dyskusji o nowej, unijnej strategii wnosimy perspektywę jednego z najszybciej rosnących rynków lotniczych w Europie. Krajowe lotniska obsłużyły w 2025 r. ponad 66 mln pasażerów, a sektor lotniczy generuje ponad 500 tys. miejsc pracy i wnosi prawie 58 mld zł wartości dodanej brutto do krajowej gospodarki. W naszej opinii podkreśliliśmy przede wszystkim konieczność równoległego realizowania celów dekarbonizacyjnych oraz zapewnienia konkurencyjności operacyjnej, spójności regulacyjnej i odporności strategicznej sektora – mówi Łukasz Witkowski, Wiceprezes PSNM.

Polska branża lotnicza zwraca szczególną uwagę na kwestię zrównoważonych paliw (SAF). Rozporządzenie ReFuelEU Aviation wprowadza obowiązkowe progi udziału SAF w tankowanym paliwie – od 2% w 2025 r. do 70% w 2050 r. Ze stanowiska PSNM wynika, że europejskie moce produkcyjne pozostają dalece niewystarczające, a ceny SAF wielokrotnie przewyższają koszt konwencjonalnego paliwa Jet-A1. Dodatkowo, ciężar zapewnienia wolumenów SAF i rozliczenia obowiązków spoczywa dziś na dostawcach paliwa i liniach lotniczych.

Dyskusja o paliwach SAF nie może ograniczać się do wyznaczania kolejnych progów obowiązkowego blendingu – musi objąć całą ekonomikę łańcucha dostaw. Dziś cena SAF jest trzy- do pięciokrotnie wyższa od Jet-A1, a europejskie moce produkcyjne pokrywają ułamek zapotrzebowania wynikającego z rozporządzenia ReFuelEU. To oznacza, że bez mechanizmów wyrównujących tę lukę cenową – takich jak kontrakty różnicowe (CfD) na SAF, dedykowane linie gwarancyjne EBI dla nowych biorafinerii czy preferencyjne stawki opłat lotniskowych dla operatorów tankujących paliwo zrównoważone – europejscy przewoźnicy będą de facto subsydiować transformację klimatyczną z własnych marż operacyjnych. A marże w lotnictwie rzadko przekraczają 3–5 procent. Efekt będzie paradoksalny: zamiast globalnej dekarbonizacji, uzyskamy relokację ruchu do krajów, gdzie obowiązek SAF po prostu nie istnieje. Hub-switching to nie scenariusz teoretyczny – to proces, który już obserwujemy na trasach dalekiego zasięgu. Polska perspektywa jest tu szczególnie istotna, bo nasz rynek jest w fazie intensywnego wzrostu i każde dodatkowe obciążenie kosztowe uderza w niego proporcjonalnie mocniej niż w rynki dojrzałe, które swoją skalę budowały przez dekady w zupełnie innych warunkach regulacyjnych – mówi dr hab. inż. Remigiusz Jasiński, Przewodniczący Komitetu ds. Zrównoważonego Lotnictwa PSNM oraz Kierownik Zakładu Lotnictwa, Politechnika Poznańska.

Istotnym problemem jest również brak europejskich regulacji umożliwiających certyfikację paliw SAF do zastosowań wojskowych. Obowiązujące przepisy, w tym rozporządzenie ReFuelEU Aviation, obejmują wyłącznie lotnictwo cywilne, podczas gdy operacje prowadzone przez siły powietrzne państw NATO – również na samolotach F-16 i F-35 – pozostają poza zakresem regulacji. W stanowisku postuluje się harmonizację procedur certyfikacyjnych SAF dla zastosowań wojskowych i cywilno-wojskowych (dual-use) jako element strategicznej autonomii energetycznej państw członkowskich. W opinii podkreślono również, że infrastruktura lotniskowa powinna zostać uznana za element infrastruktury krytycznej Unii Europejskiej – zarówno w wymiarze cywilnym, jak i obronnym. Doświadczenia pandemii COVID-19, wojny w Ukrainie i eskalacji konfliktów na Bliskim Wschodzie ukazały strategiczną rolę lotnisk w operacjach ewakuacyjnych, humanitarnych i logistycznych. Rekomendacje obejmują dedykowane wsparcie finansowe UE (m.in. w ramach TEN-T) dla rozbudowy infrastruktury dual-use – dróg startowych, dróg kołowania i płyt postojowych – wdrożenie systemów nawigacyjnych odpornych na zakłócenia i degradację sygnału GNSS/GPS, szczególnie istotnych przy wschodniej granicy NATO, a także pilne uregulowanie ochrony portów lotniczych przed bezzałogowymi statkami powietrznymi. Strategia powinna również wspierać cyfryzację usług lotniskowych, w tym wdrażanie systemów AI i automatyzacji, a także przyspieszać prace nad Single European Sky i systemem SESAR jako elementami efektywności zarządzania ruchem lotniczym.

Konieczna jest także rewizja ram regulacyjnych rynku lotniczego. Przegląd rozporządzenia 261/2004 w sprawie praw pasażerów powinien uwzględniać realny podział odpowiedzialności pomiędzy przewoźników, zarządzających lotniskami i służby ruchu lotniczego. Z kolei rewizja rozporządzenia 1008/2008 musi zapewnić ochronę europejskich przewoźników przed przejęciami przez podmioty spoza UE korzystające ze znaczącego wsparcia państwowego. Przegląd Airport Package powinien natomiast wprowadzać wyłącznie ukierunkowane zmiany zachowujące równowagę interesów lotnisk, linii lotniczych i podmiotów obsługi naziemnej.

Polska ma dziś argumenty, których jeszcze kilka lat temu nie miała: jesteśmy jednym z najdynamiczniej rosnących rynków lotniczych w Europie, budujemy nowe lotnisko centralne, a ORLEN jako pierwszy w regionie uruchomił dostawy paliwa SAF. To daje nam prawo – i obowiązek – współkształtowania europejskich standardów. Nie możemy pozwolić, aby transformacja klimatyczna lotnictwa odbywała się kosztem konkurencyjności europejskich przewoźników albo była projektowana z myślą wyłącznie o dojrzałych, nasyconych rynkach Europy Zachodniej. Naszym celem było pokazanie Komisji, że odpowiedzialna dekarbonizacja i dynamiczny rozwój sektora nie wykluczają się nawzajem – pod warunkiem, że regulacje będą tworzone w dialogu z rynkiem, a nie ponad nim – mówi Aleksander Rajch, Członek Zarządu PSNM.

Wśród rekomendacji przekazanych Komisji znalazły się również postulaty dotyczące europejskiego sektora obsługi technicznej (MRO), który zmaga się z narastającym deficytem wykwalifikowanego personelu. Autorzy stanowiska wskazują m.in. na potrzebę utworzenia europejskich instrumentów finansujących szkolenie kadr lotniczych oraz przyspieszenie cyfryzacji procesów compliance – w tym wdrożenia elektronicznej dokumentacji technicznej i cyfrowych logbooków. Odrębną część poświęcono uwarunkowaniom geopolitycznym. Zamknięcie rosyjskiej przestrzeni powietrznej dla przewoźników UE, zagrożenia spoofingiem i jammingiem GPS oraz nieprzewidywalność konfliktów regionalnych generują poważne straty operacyjne. W ramach konsultacji zgłoszono potrzebę równego dostępu wszystkich przewoźników do tras transyberyjskich, wzmocnienia europejskiej odporności cybernetycznej oraz uznania connectivity za podstawowy wskaźnik (KPI) polityki lotniczej.

Komitet ds. Zrównoważonego Lotnictwa to platforma współpracy kluczowych interesariuszy sektora lotniczego w Polsce. W jego obradach brali udział przedstawiciele m.in. Polskiej Grupy Lotniczej, Polskich Portów Lotniczych, Polskich Linii Lotniczych LOT, Portu Polska, Grupy ORLEN, a także portów regionalnych, firm MRO (ang. Maintenance, Repair and Overhaul), producentów statków powietrznych oraz administracji centralnej i instytucji akademickich.

Centra danych ciągną wyniki Nvidii. Przychody segmentu wzrosły o 92%

  • Nvidia zakończyła kolejny bardzo mocny kwartał, napędzany popytem na infrastrukturę sztucznej inteligencji.
  • Prognozy przebiły oczekiwania, ale Chiny oraz wysokie oczekiwania rynku ograniczyły początkową reakcję kursu akcji.
  • Najważniejsze pytanie inwestorów dotyczy dziś trwałości: jak długo ten cykl wydatków może utrzymać tak silne tempo?

Nvidia nie tylko opublikowała wyniki 20 maja 2026 roku – przekazała inwestorom kolejny raport z postępów w zakresie rozwoju sztucznej inteligencji.

Wyniki były imponujące. Nvidia odnotowała w pierwszym kwartale przychody w wysokości 81,6 mld USD, co stanowi wzrost o 85% w porównaniu z rokiem poprzednim. Przychody z centrów danych, stanowiące trzon działalności w zakresie sztucznej inteligencji, osiągnęły poziom 75,2 mld USD, co oznacza wzrost o 92%. Według danych zebranych przez agencję Bloomberg firma prognozuje, że przychody w drugim kwartale przekroczą oczekiwania.

Ruben Dalfovo, strateg inwestycyjny w Saxo Bank wskazuje, że początkowa reakcja rynku po ogłoszeniu wyników była lekko negatywna, co sugeruje, że inwestorzy docenili dobre wyniki, ale już patrzyli dalej niż tylko na przekroczenie prognoz. Może to zabrzmieć surowo. Tak właśnie się dzieje, gdy firma staje się nieoficjalnym barometrem jednego z największych trendów inwestycyjnych na rynkach. Kwestia zysków nie dotyczy już tego, czy popyt jest realny. Chodzi o to, czy popyt może pozostać na tak wysokim poziomie wystarczająco długo, aby uzasadnić oczekiwania już uwzględnione w cenie akcji.

Silne wyniki, bardziej wymagający rynek

Główny wniosek jest jasny: popyt pozostaje bardzo silny.

Przychody wzrosły o 20% wobec poprzedniego kwartału i o 85% r/r. Skorygowana marża brutto wyniosła 75%, co oznacza, że Nvidia nadal zatrzymuje bardzo dużą część każdego dolara sprzedaży po uwzględnieniu bezpośrednich kosztów produkcji. Pokazuje to, że klienci wciąż są gotowi płacić premię za wydajność, dostępność podaży i dostęp do platformy Nvidii.

Nvidia ogłosiła również dodatkowy program skupu akcji własnych o wartości 80 mld USD oraz podniosła kwartalną dywidendę z 0,01 USD do 0,25 USD na akcję. Nie będzie to głównym tematem dla inwestorów nastawionych na wzrost, ale pokazuje, jak duże zasoby gotówki generuje boom w dziedzinie sztucznej inteligencji.

Powściągliwa początkowa reakcja rynku wynika zatem nie tyle ze słabych wyników, co z wysokich oczekiwań. Firma Nvidia stała się tak ważna, że dobre wyniki nie są już wystarczające. Inwestorzy chcą dowodów na to, że cykl ten potrwa do 2027 roku i dłużej, że marże mogą pozostać wysokie, a klienci nie składają po prostu zamówień z wyprzedzeniem przed kolejną zmianą generacji chipów.

Centra danych są dziś środkiem ciężkości

Przychody Nvidii z obliczeń w centrach danych wyniosły 60,4 mld USD, rosnąc o 77% r/r. Przychody z rozwiązań sieciowych sięgnęły 14,8 mld USD, co oznacza imponujący wzrost o 199%. Ten drugi wynik ma duże znaczenie, ponieważ systemy sztucznej inteligencji nie opierają się wyłącznie na jednym potężnym chipie. Wymagają wielu układów, które muszą szybko współpracować.

Wyniki Nvidii mają znaczenie nie tylko dla samej firmy. Silna aktualizacja centrów danych wspiera szerszy łańcuch dostaw sztucznej inteligencji: producentów chipów, firmy zajmujące się pamięcią, specjalistów od sieci, operatorów centrów danych, producentów sprzętu zasilającego i platform chmurowych. Pomaga to również wyjaśnić, dlaczego temat ten przesunął się od ekscytacji związanej z oprogramowaniem do rzeczywistości infrastrukturalnej.

Dla inwestorów długoterminowych ta zmiana jest istotna. Historia sztucznej inteligencji nie dotyczy już tylko chatbotów i efektownych demonstracji. Dotyczy nakładów inwestycyjnych, łańcuchów dostaw i zwrotu z zainwestowanego kapitału. Mówiąc prościej: firmy wydają ogromne kwoty, a inwestorzy muszą teraz ocenić, kto osiąga na tych wydatkach atrakcyjne zyski.

Chiny pozostają cichym czynnikiem ryzyka

Nvidia poinformowała, że jej prognoza na drugi kwartał nie uwzględnia żadnych przychodów z obliczeń dla centrów danych w Chinach. Oznacza to, że prognoza przebiła oczekiwania nawet bez uwzględnienia wkładu jednego z największych rynków technologicznych na świecie.

Z jednej strony czyni to wynik jeszcze bardziej imponującym, z drugiej pokazuje, gdzie nadal leży niepewność. Kontrole eksportu, ograniczenia produktowe i decyzje geopolityczne mogą zmieniać rynek docelowy Nvidii. Rynek docelowy oznacza realną skalę przychodów, do której firma może dążyć. W przypadku spółki tej wielkości nawet niewielkie zmiany dostępu do rynku mogą przekładać się na bardzo duże kwoty.

Kolejnym czynnikiem jest konkurencja. Istotne znaczenie mają firmy Advanced Micro Devices, Broadcom, niestandardowe układy od firm zajmujących się chmurą obliczeniową oraz nowe rozwiązania wewnętrzne. Być może nie zdołają one szybko odebrać Nvidii pozycji lidera, ale z czasem mogą osłabić jej siłę cenową. Nie chodzi o to, czy Nvidia ma konkurencję, ale o to, czy jej kompletny system – od układów scalonych, przez oprogramowanie, aż po rozwiązania sieciowe – nadal jest nie do zastąpienia.

Ryzyka, które warto obserwować

Pierwszym ryzykiem są oczekiwania. Nvidia może pokazać doskonałe wyniki, a mimo to znaleźć się pod presją, jeśli inwestorzy oczekiwali niemal perfekcyjnego kwartału. To nie jest niesprawiedliwe – tak po prostu wygląda sytuacja, gdy kurs akcji odzwierciedla bardzo wysoki poziom zaufania rynku.

Drugim ryzykiem są wydatki klientów. Największe firmy chmurowe intensywnie inwestują w infrastrukturę sztucznej inteligencji. Jeśli spowolnią wydatki, opóźnią zamówienia albo będą miały trudności z monetyzacją usług opartych na sztucznej inteligencji, skutki może odczuć cały łańcuch dostaw.

Trzecim ryzykiem jest geopolityka. Warto uważnie śledzić komentarze dotyczące Chin, licencje eksportowe oraz wszelkie zmiany w założeniach spółki dotyczących przychodów z centrów danych w Chinach. W tym przypadku polityka może zmieniać się szybciej niż plan rozwoju produktów.

Scenariusz dla inwestorów

  • Jeżeli akcje spadają po mocnych wynikach, warto porównać skalę ruchu z prognozami, marżami i założeniami dotyczącymi Chin.
  • Jeżeli marże utrzymują się w pobliżu obecnych poziomów, sugeruje to, że Nvidia nadal ma siłę cenową, a klienci odczuwają pilną potrzebę dostępu do jej rozwiązań.
  • Jeżeli rozwiązania sieciowe rosną szybciej niż segment obliczeniowy, wspiera to tezę, że systemy sztucznej inteligencji są skalowane.
  • Jeżeli firmy chmurowe spowalniają nakłady inwestycyjne, warto testować odporność całego łańcucha dostaw sztucznej inteligencji, a nie tylko samej Nvidii.

Podsumowanie

Kwartał Nvidii pokazuje, że rozbudowa infrastruktury sztucznej inteligencji pozostaje bardzo realna, bardzo duża i bardzo dochodowa dla firm znajdujących się najbliżej warstwy infrastrukturalnej. Pierwsza reakcja rynku pokazuje jednak też, że inwestorom coraz trudniej zaimponować. To zdrowy sygnał.

Nawet świetne spółki muszą sprostać świetnym oczekiwaniom, a raport Nvidii nie dotyczy już wyłącznie przychodów za jeden kwartał. Dotyczy długości, rentowności i odporności całego cyklu inwestycyjnego. Lekcja dla inwestorów nie polega na zgadywaniu jutrzejszego kursu akcji. Polega na zrozumieniu mechanizmu stojącego za tą historią, bo dziś to właśnie ten mechanizm stał się całą historią.

Wyniki Nvidii pokazują, że sztuczna inteligencja przeszła z etapu narracji technologicznej do fazy realnych, wielomiliardowych inwestycji infrastrukturalnych. Tak silna koncentracja uwagi rynku wokół jednego tematu i wąskiej grupy spółek zwiększa jednak znaczenie dywersyfikacji, ponieważ nawet bardzo dobre wyniki mogą nie wystarczyć, gdy oczekiwania są wyjątkowo wysokie. W obecnych warunkach zasadna jest ekspozycja nie tylko na liderów sztucznej inteligencji, ale także na szerszy ekosystem – od producentów chipów i rozwiązań sieciowych, po centra danych, energetykę i infrastrukturę. Taka struktura portfela pozwala lepiej równoważyć potencjał długoterminowego trendu z ryzykiem krótkoterminowej zmienności, regulacji i geopolityki – mówi Aleksander Mrózek, Manager ds. relacji z kluczowymi klientami regionu CEE w Saxo Banku.

Mocne dane z amerykańskiego przemysłu. Wstępny odczyt PMI na najwyższych poziomach od połowy 2022 r.

Wstępny odczyt PMI dla przemysłu w USA w maju 2026 r. wskazuje na wzrost tego wskaźnika do wartości 55,3 pkt, osiągając tym samym najwyższy poziom od połowy 2022 r., co sygnalizuje na wyraźne przyspieszenie aktywności tego sektora. Wzrost napędzały produkcja oraz nadal silny napływ nowych zamówień. Jednocześnie część poprawy wynika z odbudowy zapasów w obawie przed rosnącymi kosztami i zakłóceniami dostaw. W tle utrzymuje się presja inflacyjna oraz wydłużające się terminy dostaw. W efekcie koniunktura jest bardzo dobra, choć jej trwałość pozostaje pod pewnym znakiem zapytania.

Develia z rekordowym I kwartałem. Przychody wzrosły o 252%, a zysk netto wyniósł 177,1 mln zł

0
  • W I kwartale 2026 r. przychody ze sprzedaży grupy Develia wyniosły 892,1 mln zł w porównaniu do 253,5 mln zł w analogicznym okresie ubiegłego roku.
  • Zysk netto grupy wyniósł 177,1 mln zł wobec 65,2 mln zł zysku netto w I kwartale 2025 r.
  • W okresie styczeń-marzec 2026 r. deweloper sprzedał 860 lokali wobec 951 w analogicznym okresie ubiegłego roku. Na wynik miała wpływ niska baza rezerwacji na koniec 2025 r. Cel Develii na ten rok to sprzedaż 3600-3800 mieszkań.
  • Develia przekazała 1205 lokali, czyli 130% więcej r/r. Cel przekazań na 2026 r. to 3750-3950 mieszkań.
  • Na koniec marca 2026 r. Develia posiadała łącznie 729,6 mln zł gotówki i krótkoterminowych aktywów finansowych wobec 610,4 mln zł na koniec 2025 r.

– Mamy za sobą mocny początek roku – wypracowaliśmy najwyższy w historii spółki wynik za I kwartał. Wysoka aktywność klientów pozwala nam systematycznie budować bazę rezerwacji. Jednocześnie obserwujemy impulsy kosztowe, przede wszystkim związane z niestabilną sytuacją geopolityczną, które mogą zwiększać presję kosztową w kolejnych kwartałach. Spodziewamy się stopniowego ograniczenia przestrzeni na rabaty w nadchodzących miesiącach mówi Andrzej Oślizło, prezes Develii.Zgodnie z naszymi zapowiedziami w I połowie tego roku koncentrujemy się na uzupełnianiu oferty i uruchamianiu nowych projektów. W I kwartale wprowadziliśmy do sprzedaży ponad 1350 mieszkań dodaje Andrzej Oślizło.

W okresie styczeń-marzec 2026 r. Develia sprzedała 860 mieszkań (w tym 131 lokali w inwestycjach pozyskanych dzięki przejęciu Bouygues Immobilier Polska oraz 8 lokali w projektach realizowanych w ramach joint venture). Najwięcej mieszkań znalazło nabywców w projektach Unii Lubelskiej Vita w Poznaniu, M Bemowo i Aleje Praskie w Warszawie, Południe Vita w Gdańsku oraz Centralna Vita w Krakowie. W I kwartale br. Develia przekazała 1205 mieszkań w porównaniu do 523 lokali rok wcześniej.

W lutym br. Develia zawarła umowę o współpracy joint venture z Mosaic Poland Holding, należącą do Mosaic World, międzynarodowej grupy działającej w sektorze micro-living. Jej celem jest realizacja akademika z ponad 620 pokojami i lokalami usługowymi oraz infrastrukturą towarzyszącą. Maksymalna powierzchnia użytkowa obiektu wyniesie 11,8 tys. mkw. Dom studencki powstanie w centrum Wrocławia przy pl. Orląt Lwowskich, na gruncie należącym do Develii. Docelowo deweloper będzie posiadać 25% udziałów w spółce joint venture, a Mosaic 75% udziałów.

W kwietniu br. Develia zawarła z Gdansk Development Holding N.V., utworzonym przez dwóch belgijskich deweloperów: Alides i Revive, przedwstępną umowę dotyczącą nabycia 100% udziałów spółki Stocznia Cesarska Development, będącej użytkownikiem wieczystym nieruchomości stanowiącej tereny dawnej Stoczni Cesarskiej w Gdańsku. Wartość transakcji wyniesie ok. 550 mln zł. Po finalizacji transakcji Develia na terenach Stoczni Cesarskiej planuje zrealizować wielofunkcyjny projekt obejmujący co najmniej 3000 mieszkań i dodatkowo lokale usługowe.

Wyniki finansowe

Dane finansowe (tys. zł) 1Q2026 1Q2025 Zmiana
Przychody 892 109 253 530 251,88%
Zysk brutto ze sprzedaży 279 748 80 814 246,16%
EBITDA 226 445 47 515 376,58%
EBITDA skorygowana* 226 493 49.589 356,74%
Udział w zyskach (stratach) jednostek ujmowanych metodą praw własności JV (20) 13.271 n/d
Zysk netto 177 105 65 176 171,73%
Skorygowany zysk netto* 177 072 67 160 163,66%
ROE 8,37% 3,65% +4,72 pp.
ROE skorygowane* 8,37% 3,76% +4,61 pp.

(*) – skorygowany zysk netto, liczony według wzoru: skorygowany zysk netto = zysk netto skorygowany o sumę przeszacowań netto z tytułu nieruchomości inwestycyjnych i zapasów – przychody/koszty finansowe z tytułu wycen zobowiązań finansowych w EUR – podatek odroczony utworzony od korygowanych pozycji (odpowiednio ROE i EBITDA)

Przychody grupy za I kwartał 2026 r. wyniosły 892,1 mln zł i były o 252% wyższe wobec 253,5 mln zł rok wcześniej. Zysk netto grupy wyniósł 177,1 mln zł i był o 172% wyższy od 65,2 mln zł w analogicznym okresie poprzedniego roku.

– Rekordowy wynik za I kwartał wypracowaliśmy dzięki wysokiej liczbie przekazań mieszkań w pierwszych miesiącach roku – 1 205 lokali. Nasz cel na ten rok to przekazanie 3750-3950 mieszkań, czyli 30% więcej niż w 2025 r. mówi Paweł Ruszczak, wiceprezes zarządu Develii. – Zgodnie z przyjętą polityką dywidendową chcemy podzielić się ubiegłorocznym, rekordowym zyskiem z akcjonariuszami. W maju zarekomendowaliśmy walnemu zgromadzeniu wypłatę dywidendy na poziomie 342,8 mln zł, czyli 0,73 zł na akcję – najwyższej w historii spółki – dodaje Paweł Ruszczak.

Zarząd Develii zarekomendował walnemu zgromadzeniu wypłatę dywidendy w wysokości 342,8 mln zł, w tym 7,1 mln zł z kapitału rezerwowego utworzonego z zysku z roku 2019 z przeznaczeniem na wypłaty dywidend i zaliczek na poczet dywidend w przyszłości, co oznacza wypłatę 0,73 zł na akcję. Proponowany dzień dywidendy to 25 września 2026 r., a dzień wypłaty dywidendy – 30 września 2026 r.

W grudniu 2025 r. Develia zaoferowała inwestorom 4-letnie obligacje o wartości 180 mln zł z marżą na poziomie 2,0% ponad WIBOR 3M. Emisja została sfinalizowana w styczniu 2026 r. Z kolei w maju br. Develia wyemitowała obligacje o wartości 150 mln zł. Oprocentowanie obligacji zostało ustalone w oparciu o WIBOR 3M powiększony o najniższą w historii spółki marżę na poziomie 1,95% w skali roku. Emisja została przeprowadzona w ramach programu emisji obligacji o wartości powiększonej w kwietniu br. do 850 mln zł.

Na koniec marca 2026 r. Develia posiadała łącznie 729,6 mln zł gotówki i krótkoterminowych aktywów finansowych wobec 610,4 mln zł na koniec 2025 r. Na koniec I kwartału 2026 r. zobowiązania finansowe wyniosły 874,5 mln zł w porównaniu z 903,9 mln zł na koniec 2025 r.

Grupa ZUE z przychodami 148,1 mln zł i portfelem zamówień wartym 3,7 mld zł

Przychody ze sprzedaży Grupy ZUE wyniosły w I kwartale 2026 roku 148,1 mln zł wobec 180,1 mln zł w analogicznym okresie roku poprzedniego. Mimo spadku przychodów, Grupa poprawiła marżę brutto na sprzedaży, która wzrosła do 3,1 proc. z 3 proc. przed rokiem. Marża brutto na sprzedaży na poziomie spółki ZUE wzrosła z kolei do 3,7 proc. z 2,4 proc. rok wcześniej.

Aktualny portfel zamówień Grupy ZUE wynosi łącznie ok. 3,7 mld zł netto, a wartość najkorzystniejszych złożonych ofert w przetargach to ok. 1,6 mld zł. Grupa intensywnie pracuje nad dalszą rozbudową portfela i aktywnie uczestniczy w przetargach zarówno na rynku krajowym, jak i na rynkach zagranicznych.

Jesteśmy  zadowoleni z naszego aktualnego wysokiego poziomu portfela zamówień, niemniej skupiamy się na dalszej jego rozbudowie i bierzemy udział w licznych nowych postępowaniach przetargowych zarówno w segmencie kolejowym, jak i tramwajowym. Od początku roku podpisaliśmy nowe umowy na roboty budowlane o wartości ok. 212 mln zł, w tym umowy  w Rumunii i w Niemczech, kilka inwestycji tramwajowych na Śląsku oraz kontrakt utrzymaniowy w Krakowie. Dodatkowo, mamy złożone najlepsze oferty w przetargach na łączną kwotę ok. 1,6 mld zł. Rozbudowujemy nasz portfel szeroko, uwzględniając przyjęte kierunki dywersyfikacji– mówi Wiesław Nowak, Prezes Zarządu ZUE.

Portfel zamówień Grupy ZUE wynosi obecnie 3,75 mld zł netto, w tym zakontraktowane roboty budowlano montażowe ZUE, ZUE Bahnbau, Energopol oraz NTB Systemy to wartość 3,72 mld zł.

Grupa konsekwentnie stawia na dywersyfikację geograficzną, dążąc do ograniczenia zależności od koniunktury krajowego rynku budowlanego. W tym miesiącu Spółka wraz z konsorcjantami pozyskała w Rumunii nowy kontrakt kolejowy o łącznej wartości ok. 386 mln zł, z 3-letnim terminem realizacji.

Aktywnie poszukujemy nowych projektów za granicą i składamy oferty na rynku niemieckim oraz rumuńskim. Nasza niemiecka spółka ZUE Bahnbau z powodzeniem realizuje pierwsze kontrakty, dotyczące modernizacji sieci trakcyjnej dla Deutsche Bahn – jednego z największych przewoźników kolejowych w Europie. Z kolei w Rumunii prowadzimy prace na  projektach już  o łącznej wartości ok. 590 mln zł. Z optymizmem patrzymy na kolejne kwartały 2026 roku – mówi Wiesław Nowak, Prezes Zarządu ZUE.

WYNIKI FINANSOWE – SZCZEGÓŁY

Łączna wartość przychodów wygenerowanych przez Grupę ZUE w pierwszym kwartale 2026 roku wyniosła 148,1 mln zł wobec 180,1 mln zł w analogicznym okresie roku poprzedniego. Podobnie jak w poprzednich okresach głównym źródłem przychodów Grupy była działalność budowlana.

Z uwagi na sezonowość prac w branży budowlanej, pierwszy kwartał jest zwykle najsłabszym kwartałem w roku. Dodatkowo, warunki pogodowe podczas zimy 2026 roku były wyjątkowo niekorzystne, co wpłynęło negatywnie na część procesów budowlanych i – co za tym idzie – obniżyło rdr poziom przychodów.

Mimo niższych rdr wyników i przychodów, spółka ZUE poprawiła marżę brutto na sprzedaży, która wzrosła w pierwszym kwartale 2026 roku do 3,7% z 2,4% rok wcześniej.

Szczegóły dotyczące wyników przedstawia tabela:

w tys. zł Grupa ZUE ZUE S.A.
I kw. 2026 I kw. 2025 I kw. 2026 I kw. 2025
Przychody ze sprzedaży 148 133 180 134 131 865 162 507
Wynik brutto na sprzedaży 4 531 5 425 4 927 3 943
Marża brutto na sprzedaży 3,1% 3% 3,7% 2,4%
EBIT -3 695 -4 544 -1 383 -4 573
EBITDA 302 -432 2 363 -700
Wynik netto -4 413 -4 804 – 2 022 -4 352

 

KOMENTARZ RYNKOWY

Głównym źródłem przychodów ZUE jest budownictwo infrastrukturalne w zakresie inwestycji kolejowych i miejskich (głównie tramwajowych). Dlatego rezultaty operacyjne i finansowe Grupy w największym stopniu zależą od sytuacji na tych dwóch rynkach.

Rok 2026 zapowiada się korzystnie dla sektora infrastruktury kolejowej. Widzimy wyraźne ożywienie inwestycyjne zarówno w Polsce, jak i na pozostałych rynkach europejskich. Krajowe długoterminowe programy inwestycyjne tworzą solidne podstawy dla dalszego rozwoju rynku. To właśnie z tymi inwestycjami, wspieranymi środkami unijnymi, wiążemy największe oczekiwania. Dodatkowo liczymy na pojawienie się kolejnych postępowań przetargowych związanych z projektem Port Polska, który zakłada szeroką rozbudowę polskiego systemu kolejowego –  mówi Wiesław Nowak, Prezes Zarządu ZUE.

W ramach Krajowego Programu Kolejowego PKP PLK zamierza ogłosić w 2026 roku ponad 40 przetargów na łączną kwotę ok. 11,5 mld zł. Nakłady inwestycyjne PKP PLK w 2026 roku mają wynieść ok. 20 mld zł, a w 2027 ok. 21 mld zł.

Pozytywny scenariusz rysuje się także na rynku tramwajowym. Obecnie w Polsce systemy tramwajowe posiada 15 ośrodków miejskich. Nowe inwestycje, dotyczące zarówno tras tramwajowych, jak nowych zajezdni, planuje większość największych polskich miast.

Poza głównymi rynkami, czyli kolejowym oraz tramwajowym, Grupa spodziewa się także wzrostu możliwości na rynku drogownictwa lokalnego i pozyskanie kolejnych kontraktów dla swojej spółki Energopol, która również jest aktywna na rynku ofertowym.

Rynek pożyczek pozabankowych lekko zwolnił, ale nadal rośnie rok do roku. Firmy odrzucają 80 proc. wniosków

Rynek pożyczek pozabankowych w Polsce utrzymuje wysoką dynamikę roczną, choć po wiosennym odbiciu w kwietniu 2026 r. widoczne było lekkie wyhamowanie aktywności. Z najnowszych danych Związku Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce oraz CRIF wynika, że wartość udzielonych pożyczek spadła w ujęciu miesięcznym, ale nadal była wyraźnie wyższa niż rok wcześniej. Jednocześnie sektor pozostaje bardzo selektywny w ocenie ryzyka – w kwietniu odrzucono aż 80 proc. wniosków.

Raport „Kondycja rynku pożyczkowego w Polsce”, przygotowany przez ZPF i CRIF, obejmuje około 90 proc. rynku pożyczek pozabankowych. Dane pokazują, że instytucje pożyczkowe nadal notują duże zainteresowanie finansowaniem, ale jednocześnie koncentrują się głównie na klientach znanych, sprawdzonych i ocenianych jako mniej ryzykowni.

W kwietniu udzielono pożyczek za ponad 2 mld zł

Wartość pożyczek udzielonych w kwietniu 2026 r. wyniosła 2,03 mld zł. Było to o 4,4 proc. mniej niż w marcu, ale jednocześnie o 22,9 proc. więcej niż w kwietniu poprzedniego roku. Oznacza to, że mimo miesięcznego spadku rynek utrzymuje wyraźny wzrost w ujęciu rocznym.

Podobny obraz widać w liczbie wypłaconych pożyczek. W kwietniu instytucje pozabankowe udzieliły 433,54 tys. pożyczek. To spadek o 3,6 proc. miesiąc do miesiąca, ale wzrost o 12,1 proc. rok do roku.

Według Jolanty Pytel, ekspertki CRIF odpowiedzialnej za współpracę z sektorem pożyczkowym, fintech i e-commerce, obecne dane nie pozwalają jeszcze mówić o zmianie trendu. Jak wskazuje, wiosenne ożywienie obserwowane w poprzednich miesiącach nieco wyhamowało, ale jest to zbyt krótki okres, aby wyciągać daleko idące wnioski.

Średnia wartość pożyczki wyniosła 4 675 zł

Z danych ZPF i CRIF wynika, że średnia wartość pożyczki pozabankowej udzielonej w kwietniu 2026 r. wyniosła 4 675 zł. Była więc o 0,8 proc. niższa niż miesiąc wcześniej, ale o 9,6 proc. wyższa niż rok temu.

Wzrost przeciętnej kwoty pożyczki pozostaje wyższy niż dynamika inflacji. Jak zwraca uwagę Agnieszka Kozioł, Dyrektor Departamentu Badań i Analiz ZPF, inflacja konsumencka w kwietniu 2026 r. wyniosła 3,2 proc. rok do roku, a przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw wzrosło w marcu o 6,6 proc. rok do roku. Na tym tle średnia kwota pożyczki rośnie relatywnie szybko.

Może to oznaczać, że konsumenci sięgający po finansowanie pozabankowe potrzebują dziś wyższych kwot niż rok wcześniej. Jednocześnie nie przekłada się to automatycznie na większą dostępność pożyczek, ponieważ firmy bardzo restrykcyjnie podchodzą do oceny zdolności i wiarygodności klientów.

Firmy pożyczkowe wybierają mniej ryzykownych klientów

Jednym z najważniejszych wniosków z raportu jest bardzo wysoki odsetek odrzuconych wniosków. W kwietniu 2026 r. instytucje pożyczkowe odmówiły finansowania w 80 proc. przypadków. Oznacza to, że tylko co piąty wniosek zakończył się pozytywną decyzją.

Wskaźnik udziału nowych klientów wyniósł zaledwie 8,6 proc. To pokazuje, że sektor w dużej mierze opiera się na osobach już znanych firmom pożyczkowym, których profil ryzyka można łatwiej ocenić. Nowi klienci mają znacznie trudniejszy dostęp do finansowania, zwłaszcza jeśli ich historia kredytowa, dochody lub inne dane budzą wątpliwości.

Według ekspertów CRIF selektywność rynku jest elementem odpowiedzialnego podejścia do udzielania finansowania. Jolanta Pytel podkreśla, że mimo wysokiego popytu większość wniosków kończy się odmową, ponieważ firmy konsekwentnie stawiają na klientów mniej ryzykownych. Potwierdzeniem tego trendu ma być utrzymujący się od kilkunastu miesięcy spadek wartości zadłużenia przeterminowanego.

Mniej złych długów, ale większe ryzyko wykluczenia finansowego

Ostrożna polityka instytucji pożyczkowych może pozytywnie wpływać na jakość portfela i ograniczać ryzyko nadmiernego zadłużania się konsumentów. Z perspektywy sektora oznacza to bardziej stabilny rozwój i mniejsze ryzyko narastania niespłacanych zobowiązań.

Z drugiej strony tak wysoki odsetek odmów rodzi pytania o dostępność legalnego finansowania dla części konsumentów. Z danych ZPF i CRIF wynika, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy prawie 500 tys. osób nie otrzymało finansowania, o które wnioskowało.

Eksperci zwracają uwagę, że skala ta wymaga stałego monitorowania. Jeżeli osoby odrzucane przez legalnie działające instytucje nie znajdą alternatywnych, bezpiecznych źródeł finansowania, część z nich może szukać środków poza regulowanym rynkiem. To z kolei zwiększa ryzyko rozwoju szarej strefy oraz korzystania z ofert mniej przejrzystych i potencjalnie bardziej kosztownych.

Regulacje mogą wpłynąć na dostępność finansowania

ZPF i CRIF wskazują, że problem dostępności finansowania powinien być analizowany również w kontekście prac nad nową ustawą o kredycie konsumenckim. Według przedstawicieli sektora obecnie proponowane rozwiązania mogą dodatkowo ograniczyć dostęp części konsumentów do legalnych pożyczek.

Jolanta Pytel podkreśla, że skala odmów jest na tyle duża, iż powinna stać się przedmiotem debaty regulacyjnej. Jej zdaniem zbyt restrykcyjne przepisy mogą pogłębić zjawisko wykluczenia finansowego, zwłaszcza wśród osób, które nie mają dostępu do kredytu bankowego, ale jednocześnie potrzebują krótkoterminowego, legalnego finansowania.

Rynek pozostaje mocny, ale bardzo ostrożny

Kwietniowe dane pokazują rynek, który z jednej strony nadal rośnie w ujęciu rocznym, a z drugiej zachowuje dużą ostrożność. Spadek wartości i liczby pożyczek względem marca może oznaczać chwilowe wyhamowanie po wcześniejszym odbiciu, ale nie przekreśla pozytywnej dynamiki rocznej.

Najważniejszym sygnałem pozostaje jednak selektywność sektora. Odrzucenie 80 proc. wniosków pokazuje, że instytucje pożyczkowe nie dążą do wzrostu za wszelką cenę, lecz skupiają się na ograniczaniu ryzyka. Dla rynku może to oznaczać większą stabilność, ale dla części konsumentów – trudniejszy dostęp do legalnego finansowania.

Popyt na magazyny rośnie, a pustostany spadają pierwszy raz od 2022 roku

Międzynarodowa firma doradcza Cushman & Wakefield podsumowała sytuację w pierwszym kwartale 2026 roku, który przyniósł wyraźne sygnały umocnienia polskiego rynku magazynowo-przemysłowego. Jak wynika z najnowszych danych, popyt netto wzrósł aż o 78% rok do roku, a całkowita aktywność najemców sięgnęła 1,58 mln mkw. W efekcie po raz pierwszy od 2022 roku wskaźnik pustostanów spadł już w pierwszym kwartale, osiągając poziom 7,3%. Ożywienie widać również w sektorze inwestycyjnym, gdzie wolumen transakcji logistycznych zanotował skok o 120% w porównaniu z pierwszym kwartałem 2025 roku, potwierdzając silną pozycję Polski w regionie.

POPYT: wysoka aktywność przy widocznej zmianie udziału renegocjacji

W pierwszym kwartale 2026 roku łączna aktywność najemców osiągnęła 1,58 mln mkw., co oznacza wzrost o 47% r/r. Popyt netto (bez umów przedłużenia) przekroczył 850 tys. mkw., co oznacza znaczący wzrost aż o 78% w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku.

Po okresie przewagi ostrożnych strategii, których efektem była przewaga przedłużeń najmu w wolumenie transakcji brutto w 2025 roku, widzimy wyraźną zmianę. Zgodnie z naszymi przewidywaniami, na znaczeniu zyskują projekty „szyte na miarę”. Pod względem struktury transakcji w pierwszych trzech miesiącach 2026 roku nowe umowy odpowiadały za 42% całkowitego wolumenu, ekspansje za 12%, natomiast przedłużenia oraz transakcje typu sale & leaseback łącznie stanowiły 46%”, komentuje Szczepan Gowin, Head of Industrial & Logistics, Cushman & Wakefield.

Najwyższą aktywność najemców odnotowano w województwach mazowieckim i wielkopolskim, gdzie wolumeny przekroczyły odpowiednio 316 tys. mkw. oraz 309 tys. mkw.

W pierwszym kwartale struktura popytu na powierzchnie magazynowe była zdominowana przez operatorów logistycznych (3PL), odpowiadających za 30,2% aktywności najemców, podczas gdy kolejne miejsca zajęły sektory furniture, homeware & DIY (7,6%) oraz engineering, construction & machinery i FMCG (po 7,3%), co podkreśla rosnącą dywersyfikację branżową popytu na powierzchnie logistyczne

PODAŻ: deweloperzy coraz mocniej stawiają na BTS

W pierwszym kwartale 2026 roku całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni magazynowej w Polsce osiągnęły 37,44 mln mkw., co odpowiada wzrostowi o 6% r/r. W analizowanym okresie oddano do użytku ponad 653 tys. mkw. nowej powierzchni, co wyraźnie przewyższa wynik z poprzedniego kwartału (138 tys. mkw.) i pozostaje zbliżone do poziomu odnotowanego rok wcześniej. Łącznie ukończono 27 projektów, a budowę rozpoczęto w ramach kolejnych 18 inwestycji o łącznej powierzchni przekraczającej 331 tys. mkw. Do największych nowo rozpoczętych projektów należą Prologis Park Poznań III oraz Panattoni Park Katowice Airport, o powierzchniach odpowiednio ok. 46 tys. mkw. i 40 tys. mkw.

Wolumen projektów w budowie wyniósł 1,45 mln mkw. Aktywność deweloperska staje się coraz bardziej selektywna, co znajduje odzwierciedlenie w wysokim udziale powierzchni zabezpieczonej umowami najmu typu pre-let. Około 37% realizowanego wolumenu pozostaje dostępne na rynku. Wskazuje to na utrzymującą się ostrożność deweloperów oraz rosnące znaczenie projektów opartych na realnym, zakontraktowanym popycie”, mówi Ewa Derlatka-Chilewicz, Head of Research, Cushman & Wakefield.

W ujęciu regionalnym liderem aktywności deweloperskiej pozostaje województwo mazowieckie, z ponad 542 tys. mkw. w budowie, wyraźnie wyprzedzając znajdujące się na drugim miejscu województwo śląskie, gdzie w realizacji znajduje się ok. 216 tys. mkw.

Największym deweloperem pod względem liczby prowadzonych projektów w budowie jest nadal Panattoni, realizujący obecnie 16 inwestycji o łącznej powierzchni ok. 427 tys. mkw.

PUSTOSTANY: pierwszy kwartał z korektą w dół ilości powierzchni dostępnej w ujęciu r/r

Na koniec pierwszego kwartału 2026 roku całkowita dostępna powierzchnia wyniosła 2,72 mln mkw., co odpowiadało wskaźnikowi pustostanów na poziomie 7,3% istniejących zasobów. Oznacza to nieznaczny spadek względem poprzedniego kwartału o 0,1 p.p. oraz wyraźną korektę w ujęciu rocznym – o 1,2 p.p.”, komentuje Zuzanna Seger, Analityk Rynku, Cushman & Wakefield.

Zróżnicowanie regionalne pozostaje widoczne, wskazując na odmienną dynamikę podaży i popytu w poszczególnych częściach kraju. Najniższe poziomy dostępności utrzymują się w województwach opolskim (1,1%) oraz zachodniopomorskim (1,4%). Z kolei najwyższe wskaźniki pustostanów utrzymują się w województwach lubuskim (15,0%) i świętokrzyskim (17,9%).

Na uwagę zasługują również zmiany kwartalne w kluczowych regionach logistycznych. W województwie dolnośląskim odnotowano istotną poprawę sytuacji rynkowej – wskaźnik pustostanów spadł z 11% do 8%, co wskazuje na skuteczną absorpcję istniejącej powierzchni.

Pomimo utrzymującego się podwyższonego poziomu dostępności w wybranych regionach, rynek wykazuje oznaki stabilizacji, wspieranej przez stopniowe ograniczanie aktywności spekulacyjnej oraz stabilny udział popytu netto.

CZYNSZE: presja na zachęty dla najemców

Czynsze bazowe dla najlepszych powierzchni magazynowych (prime) pozostają relatywnie stabilne na wszystkich głównych rynkach, jednak rosnąca presja na oferowanie zachęt dla najemców (incentives) w dalszym ciągu obniża efektywne poziomy czynszów.

RYNEK INWESTYCYJNY: mocne otwarcie roku

Polski rynek inwestycyjny w sektorze logistycznym zanotował mocny początek 2026 roku, z wolumenem transakcyjnym na poziomie ok. 447 mln euro, oznaczającym wzrost o ponad 120% r/r.

Było to w dużej mierze efektem finalizacji procesów rozpoczętych w drugiej połowie 2025 roku, jednak skala wzrostu wskazuje również na realne odbudowanie aktywności inwestorów oraz poprawę płynności rynku. Struktura zawartych transakcji obejmowała zarówno pojedyncze aktywa o wartości przekraczającej 50 mln euro, jak i portfeli logistycznych, co potwierdza powrót większych ticketów oraz rosnącą gotowość inwestorów do angażowania kapitału w sektorze”, tłumaczy Jakub Grabara, Associate, Capital Markets Poland, Cushman & Wakefield.

Jednocześnie wyraźnie zarysował się dominujący trend inwestycyjny, którym pozostaje koncentracja na strategiach typu long-income.

Większość zrealizowanych transakcji dotyczyła aktywów oferujących stabilny cash flow, w szczególności projektów typu BTS oraz transakcji sale & leaseback z długimi umowami najmu, zazwyczaj przekraczającymi 12 lat”, dodaje Jakub Grabara.

Równolegle obserwowana jest umiarkowana, lecz stabilna aktywność inwestorów w segmencie value-add, koncentrująca się na aktywach oferujących potencjał wzrostu czynszów, poprawy parametrów najmu lub repozycjonowania, choć segment ten pozostaje wyraźnie drugorzędny względem strategii long-income.

Pomimo utrzymującej się selektywności, widocznej w podejściu do jakości najemców i długości WAULT, stopy kapitalizacji pozostały stabilne – dla najlepszych aktywów na poziomie ok. 6,00%, a dla większości core’owych produktów w przedziale ok. 6,00%–6,75%, przy czym w horyzoncie średnioterminowym widoczna jest potencjalna przestrzeń do ich kompresji. Mocny start roku oraz dominacja produktów o charakterze „bond-like” wskazują na utrzymujący się popyt na bezpieczne strategie dochodowe i tworzą solidną bazę pod dalszy wzrost aktywności inwestycyjnej w kolejnych kwartałach 2026 roku.

Polskie dane komplikują sytuację RPP. PPI rośnie, ale presja płacowa słabnie

Czwartkowy handel nie przebiega w pozytywnych nastrojach, ale ruchy nie są mimo wszystko zbyt mocne. Inwestorom nie pomagają coraz słabsze dane, zarówno ze strefy euro, jak i z Polski. Dolar wciąż nie potrafi wykonać kolejnego dużego kroku umocnienia, dzięki czemu złoty pozostaje w niezłej pozycji.

Nastroje coraz gorsze

Przedłużający się konflikt na Bliskim Wschodzie coraz wyraźniej wpływa na nastroje w europejskich przedsiębiorstwach. A przynajmniej taki wniosek można wyciągnąć z najnowszych wskaźników PMI, badających nastawienie menedżerów odpowiedzialnych za zamówienia. Wręcz o tąpnięciu można mówić we Francji, gdzie przemysłowy subindeks zleciał z 52,8 pkt do 48,9 pkt (prognoza 52,1 pkt). Jednak to i tak była ta lepsza informacja znad Sekwany, bo tragicznie zaprezentował się odczyt dla gałęzi usługowej. Oczekiwano, że rezultat pozostanie bliski poprzedniej publikacji (46,5 pkt), a on tąpnął i zatrzymał się dopiero na 42,9 pkt. To najgorszy wynik od listopada 2020 roku, czyli czasu pandemicznych restrykcji. Niektórzy mogą szukać pocieszenia w usługowym PMI z Niemiec, które wzrosło powyżej konsensusu do 47,8 pkt. Niestety dla równowagi przemysłowy wskaźnik spadł za Odrą zdecydowanie poniżej poprzedniego odczytu i oczekiwań – wykazał 49,9 pkt, czyli na dodatek przebił granicę 50 pkt, która oddziela ekspansję od recesji. Skoro dwie największe gospodarki wypadły tak blado, to publikacje dla całej strefy euro nie mogły przynieść za wiele dobrego. Przemysłowe PMI jeszcze znalazło się po dobrej stronie mocy z 51,4 pkt (widać mimo wszystko negatywny trend), ale usługi to już tylko 46,4 pkt, czyli najsłabiej od lutego 2021 roku. Wyraźnie dostrzegamy, że sektor usług znalazł się już w odwrocie, obawy o koszty energii, słabnący popyt i ciągła niepewność nie pozwalają na pozytywne przewidywania. Jeszcze jakoś trzyma się przemysł, ale w miarę zmniejszania się zapasów i równoczesnego przedłużania turbulencji mających źródło w Zatoce Perskiej, także ten sektor powinien osuwać się w danych. Taki obraz utrudnia EBC podjęcie decyzji o podwyżce stóp, która będzie jeszcze bardziej chłodzić aktywność gospodarczą. W ten sposób pakiet dzisiejszych publikacji nie mógł pomóc wspólnej walucie.

Polskie dane twardym orzechem dla RPP

Czwartkowy kalendarz makro jest całkiem obfity, także w przypadku Polski. Negatywnie pokazała się inflacja producencka, która w kwietniu w ujęciu rocznym wyniosła +1,9%. To najwyższy rezultat tego wskaźnika od maja 2023 roku, a od tamtego momentu PPI znajdowało się cały czas w strefie deflacyjnej. Niestety należy tę publikację traktować jako sygnał przed dalszym wzrostem inflacji konsumenckiej, ponieważ producenci w pewnym momencie muszą zacząć przenosić wyższe koszty na końcowego odbiorcę. Taki odczyt staje się też przyczynkiem do dyskusji o podwyżkach stóp procentowych w naszym kraju. Chłodząco na te oczekiwania mogłaby wpływać produkcja przemysłowa, która rosła zdecydowanie poniżej prognoz, czyli o 3,1% rdr. Jednak zdecydowanie ważniejszą publikacją w tym kontekście są płace w sektorze przedsiębiorstw (+9 pracowników). Urosły one tylko o 5,4% rdr, co jest najsłabszym wynikiem od początku 2021 roku. Oznacza to, że presja płacowa jest w dalszym ciągu w odwrocie, więc chociaż ten aspekt nie wywołuje potrzeby nagłych ruchów ze strony RPP. Mimo wszystko bankierzy centralni stają przed coraz trudniejszym wyzwaniem ważenia bardzo przeciwstawnych czynników. Powyższy pakiet danych miał ograniczony wpływ na złotego, który pozostaje głównie pod wpływem wydarzeń na szerokim rynku.

Czwartkowy negatywny zastój

W czwartek nastroje znowu się pogarszają i to pomimo otoczenia przynajmniej w teorii pozytywnych sygnałów. Nie pomaga jako takie zmniejszenie napięcia na Bliskim Wschodzie. Nie pomógł raport kwartalny Nvidii oraz mocarstwowe plany największej spółki świata. Nie pomogło ogłoszenie przez Elona Muska rekordowego IPO na Wall Street. Spacex chce zebrać z wejścia na giełdę skromne 75 mld USD. Może dzisiejsze rynkowe ruchy nie są spektakularne, ale nie napawają optymizmem. Jeszcze w Azji obraz był mieszany, mocne spadki w Chinach rekompensowały pokaźne wzrosty w Japonii (+3,14%) i Australii (+1,4%). W Europie króluje już czerwień, od skromnego Amsterdamu (-0,2%) po coraz bardziej dołujące Frankfurt i Madryt (-0,7%). Za rynkami bazowymi podąża Warszawa, gdzie WIG20 spada o 0,5%. Kontrakty na Wall Street wskazują na negatywne otwarcie także za oceanem. Na rynku walutowym dolar znowu przeciąga linę na swoją stronę, ale wciąż ma problem z trwałym zejściem poniżej 1,16 na EUR/USD. Przekłada się to na symboliczne straty polskiego złotego. Kurs dolara nie może wyjść powyżej 3,66 zł, kurs euro jest poniżej 4,25 zł, kurs franka to 4,64 zł, a kurs funta przekracza 4,91 zł. Odbija rynek ropy naftowej, za lipcowy kontrakt na europejską odmianę Brent trzeba płacić znowu 107 USD, a amerykańska WTI przekroczyła ponownie okrągłe 100 USD.

Deweloperzy wracają do gry. Najlepszy miesiąc od pół roku

Kwiecień przyniósł wyraźne ożywienie w budownictwie mieszkaniowym. Rozpoczęto budowę ponad 15 tys. mieszkań – najwięcej od października 2024 r. i o ponad 22 proc. więcej niż rok wcześniej. Branża studzi jednak optymizm: to raczej odbicie po zimowym spowolnieniu niż trwała zmiana trendu.

O dalszej aktywności inwestycyjnej zdecydują nastroje kupujących oraz sytuacja gospodarcza i geopolityczna.

Rozpoczęte budowy

W kwietniu deweloperzy zainicjowali budowę 15 118 nowych lokali mieszkalnych, co stanowi najlepszy miesięczny wynik od października 2024 r. Porównując do kwietnia rok wcześniej, liczba nowo budowanych lokali wzrosła o 22,4%.

– Jest jednak zdecydowanie za wcześnie, aby ogłaszać na tej podstawie większą zmianę trendu. Przyczyn tak dobrego rezultatu należy raczej upatrywać w próbie odbicia po kiepskich pierwszych dwóch miesiącach roku, na co z pewnością wpływ miały niekorzystne warunki atmosferyczne tej zimy – komentuje Patryk Kozierkiewicz, radca prawny w Polskim związku Firm Deweloperskich.

Warto podkreślić że, względem pierwszych czterech miesięcy poprzedniego roku, dynamika wprowadzeń w sektorze deweloperskim spadła o 4,9%, co w świetle utrzymującej wysokich poziomów oferty dostępnych mieszkań, należy odbierać pozytywnie.

– Oznacza to, że deweloperzy nie zwalniają znacząco tempa w obawie przed niskim tempem wyprzedaży gotowej oferty i decydują się sukcesywnie wprowadzać na rynek nowe lokale – dodaje radca prawny PZFD.

Nie jest jednak jasne, czy taki stan będzie utrzymywać się na przestrzeni całego roku. Będzie to uzależnione m.in. od nastrojów popytowych, które mogą wahać się w zależności od działań geopolitycznych i ich wpływu na gospodarkę.

Pozwolenia na budowę

W zakresie pozwoleń na budowę w sektorze deweloperskim, w kwietniu zaobserwować możemy niemal identyczny wynik w ujęciu miesiąc do miesiąca. Deweloperzy uzyskali zgodę na budowę 18 372 lokali, raptem 0,5% mniej niż miesiąc wcześniej.

Dzięki pozytywnym wynikom w minionym marcu i kwietniu, liczba pozwoleń r/r wzrosła o 22,5% względem pierwszych czterech miesięcy 2025.

– Świadczy to o kontynuowaniu przygotowań deweloperów do wprowadzania nowych inwestycji w niedalekiej przyszłości, choć trudno oszacować, czy silna dynamika z marca i kwietnia utrzyma się również w pozostałych miesiącach – uważa Patryk Kozierkiewicz.

Za taką narracją przemawiać mogłyby pozytywne dane sprzedażowe i rosnąca liczba rezerwacji. Jednak eksperci Otodom Analytics oceniają, że wzrost popytu mógł być jednorazowy i został wywołany obawą przed pogorszeniem sytuacji makroekonomicznej, np. w skutek długotrwałego konfliktu w Iranie.

Pozwolenia na użytkowanie

Dane dotyczące pozwoleń na użytkowanie zachowują największą stabilność. Liczba mieszkań oddanych do użytkowania w okresie od stycznia do kwietnia spadła w sektorze deweloperskim r/r o 4,4%.

– Z uwagi na średni czas budowy budynków wielorodzinnych i wzrost dynamiki nowych budów w 2024 r., liczba ta powinna jednak w naszej ocenie sukcesywnie zwiększać się z każdym miesiącem bieżącego roku, domykając obecną, kilkuprocentową lukę – podsumowuje ekspert PZFD.