Nowy terminal morski w Porcie Szczecin. Silekol Terminal NORD rusza po modernizacji

Po niespełna 15 miesiącach od rozpoczęcia modernizacji Terminalu Andreas w Porcie Szczecin, Silekol Terminal NORD (STN) należąca do Grupy Silekol, ogłasza rozpoczęcie działalności operacyjnej.  

Na uroczystości otwarcia terminala w dniu 18 maja byli obecni m. in. przedstawiciele Ministerstwa Infrastruktury, w tym sekretarz stanu Arkadiusz Marchewka, a także przedstawiciele władz lokalnych, Zarządu Portu, Urzędu Morskiego oraz kluczowi klienci i partnerzy biznesowi.

W czerwcu 2024 roku Grupa Silekol ogłosiła plany dotyczące znaczących inwestycji w rozwój i modernizację terminalu w Porcie Szczecin. W wyniku prac powstał nowoczesny terminal morski, specjalizujący się w przeładunkach towarów sypkich i drobnicowych (m. in. zbóż, pasz, nawozów, minerałów i pelletu) oraz towarów płynnych takich jak metanol i innych produktów.

Cieszy nas fakt, że jako kraj stajemy się coraz bardziej atrakcyjnym partnerem w logistyce morskiej. Modernizacja terminalu w Porcie Szczecin pokazuje, że jest potencjał i biznesowe uzasadnienie w rozbudowie infrastruktury morskiej zwłaszcza w tak dynamicznej rzeczywistości geopolitycznej. Każda nowa inwestycja w logistykę morską to iskra do rozwoju wielu innych gałęzi gospodarki, w tym wypadku zarówno dla przemysłu jak i rolnictwa – powiedział Arkadiusz Marchewka, Sekretarz Stanu w Ministerstwie Infrastruktury.

Terminal został wyposażony w nowoczesną infrastrukturę portową umożliwiającą sprawną obsługę jednostek morskich, a nowo zmodernizowane nabrzeże zapewnia bezpieczne oraz efektywne prowadzenie operacji przeładunkowych. STN to dwa nabrzeża: 205m i 130m przeznaczone dla jednostek z zanurzeniem 7,3m lub 6,9m oraz nośności 8000 DWT. Ogólna pojemność kompleksu to 37 000 ton, w tym nowa hala magazynowa 25 000 t, boksy magazynowe 8000 ton, silosy na ziarno o pojemności 4000 ton oraz trzy zbiorniki na towary płynne każdy po 4000 ton co daje łączną zdolność magazynową wynoszącą 12 000 ton.

Istotnym atutem obiektu są dwie bocznice kolejowe umożliwiające jednoczesną obsługę dwóch pociągów, co zwiększa przepustowość i usprawnia procesy logistyczne, a zmodernizowana infrastruktura kolejowa pozwala na bezpieczny załadunek i rozładunek. Infrastruktura drogowa i place składowe umożliwiają sprawną obsługę transportu samochodowego zapewniając płynność operacji. Terminal oferuje kompleksową organizację transportu morskiego, kolejowego i samochodowego – wylicza Tomasz Zowade, Prezes Zarządu ST NORD.

Terminal posiada także przestronną nową halę magazynowo – operacyjną, wydzielone boksy magazynowe oraz specjalistyczne zbiorniki spełniające obowiązujące normy techniczne
i środowiskowe, co pozwala na bezpieczne składowanie różnorodnych towarów oraz elastyczne zarządzanie przestrzenią. Zgodnie ze wstępnymi założeniami terminal zwiększył trzykrotnie zdolność przeładunkową materiałów sypkich takich jak pasze, zboża czy ziarna, co jest
z pewności dobrą informacją dla lokalnych rolników.

Modernizacja terminalu to zysk nie tylko dla portu, ale i dla lokalnych społeczności w tym rolników z całego regionu. Inwestycja doprowadziła nie tylko do rozbudowy i modernizacji terenu Terminalu Andreas, ale również przyniesie wymierne korzyści dla Portu Szczecin-Świnoujście, umożliwiając obsługę większej liczby statków, co przełoży się na wyższe przychody. To jeden
z najnowocześniejszych i najlepiej wyposażonych tego typu terminali w Europie. Liczymy na owocną współpracę z Silekol Terminal  NORD i dalszy rozwój naszego regionu
– powiedział Rafał Zahorski, pełnomocnik Zarządu ds. rozwoju portów w Zarządzie Morskich Portów Szczecin i Świnoujście.

GUS: produkcja usług w lutym 2026 wyższa o 7% r/r

Produkcja usług w lutym wzrosła o 7 proc. r/r. Najmocniej odbiło doradztwo i turystyka.

Produkcja usług w Polsce w lutym 2026 r. była o 7,0 proc. wyższa niż rok wcześniej — wynika ze wstępnych danych Głównego Urzędu Statystycznego. W porównaniu ze styczniem wzrosła o 4,5 proc. Po wyeliminowaniu wpływu czynników sezonowych roczny wzrost wyniósł 5,1 proc.

Źródło danych: GUS, informacja sygnalna „Produkcja usług w lutym 2026 r.”, publikacja z 18 maja 2026 r.
+7,0% produkcja usług ogółem r/r w lutym 2026 r.
+4,5% zmiana wobec stycznia 2026 r.
+5,1% wzrost r/r po wyrównaniu sezonowym
121,7 indeks produkcji usług, 2021=100

Najświeższe dane GUS pokazują, że sektor usług wszedł w drugi miesiąc roku z wyraźnie dodatnią dynamiką. Lutowy wzrost o 7,0 proc. r/r był wyższy niż odnotowany rok wcześniej, gdy produkcja usług zwiększyła się o 3,0 proc. Dane miesięczne również wskazują na poprawę — wobec stycznia produkcja usług wzrosła o 4,5 proc.

Po oczyszczeniu danych z wpływu czynników sezonowych produkcja usług była o 5,1 proc. wyższa niż w lutym 2025 r. oraz o 0,5 proc. wyższa niż w styczniu 2026 r. W porównaniu z przeciętnym miesięcznym poziomem z 2021 r. produkcja usług była wyższa o 29,4 proc.

Usługi ogółem powyżej poziomu sprzed roku

W danych niewyrównanych sezonowo indeks produkcji usług ogółem wyniósł w lutym 121,7 pkt przy bazie 2021=100. W styczniu było to 117,2 pkt. Oznacza to, że po słabszym początku roku sektor usług odrobił część sezonowego spadku i wrócił do wyższych poziomów aktywności.

W sekcjach o największym znaczeniu dla wskaźnika ogółem GUS odnotował dodatnią dynamikę roczną. W transporcie i gospodarce magazynowej produkcja usług wzrosła o 6,5 proc. r/r, natomiast w informacji i komunikacji o 2,8 proc. r/r.

Wyszczególnienie m/m
02.2026
r/r
02.2026
indeks
2021=100
Usługi ogółem 104,5 107,0 121,7
Transport i gospodarka magazynowa 102,3 106,5 112,3
Zakwaterowanie i gastronomia 96,8 104,8 137,5
Informacja i komunikacja 98,7 102,8 131,1
Obsługa rynku nieruchomości 100,4 111,0 106,6
Działalność profesjonalna, naukowa i techniczna 123,3 121,2 132,4
Administrowanie i działalność wspierająca 103,7 101,2 112,8
Źródło danych: GUS. Wartości m/m i r/r pokazują indeksy, gdzie 100 oznacza brak zmiany.

Działalność profesjonalna najsilniejsza wśród głównych sekcji

Najwyższą dynamikę roczną wśród głównych sekcji objętych badaniem odnotowano w działalności profesjonalnej, naukowej i technicznej. Produkcja usług w tej kategorii była w lutym o 21,2 proc. wyższa niż rok wcześniej. Jednocześnie w ujęciu miesięcznym wzrosła aż o 23,3 proc.

Na drugim miejscu znalazła się działalność związana z obsługą rynku nieruchomości, gdzie roczny wzrost wyniósł 11,0 proc. Transport i gospodarka magazynowa zwiększyły produkcję usług o 6,5 proc. r/r, a zakwaterowanie i gastronomia o 4,8 proc. r/r.

Dynamika produkcji usług w lutym 2026 r. — główne sekcje, r/r
Działalność profesjonalna, naukowa i techniczna
+21,2%
Obsługa rynku nieruchomości
+11,0%
Transport i gospodarka magazynowa
+6,5%
Zakwaterowanie i gastronomia
+4,8%
Informacja i komunikacja
+2,8%
Administrowanie i działalność wspierająca
+1,2%
Źródło danych: GUS. Opracowanie własne na podstawie danych GUS.

Doradztwo związane z zarządzaniem liderem wzrostu

Na poziomie działów PKD największy wzrost produkcji usług w porównaniu z lutym 2025 r. odnotowano w doradztwie związanym z zarządzaniem. Dynamika wyniosła tam 158,7, co oznacza wzrost o 58,7 proc. r/r. Drugą najmocniejszą kategorią była działalność organizatorów turystyki, pośredników i agentów turystycznych oraz pozostała działalność rezerwacyjna, gdzie wzrost wyniósł 40,3 proc. r/r.

Wysoką dynamikę pokazała również pozostała działalność profesjonalna, naukowa i techniczna, która wzrosła o 24,1 proc. r/r. Dwucyfrowe zwyżki odnotowano także m.in. w działalności architektonicznej i inżynieryjnej, działalności pocztowej i kurierskiej, usługach informacyjnych, reklamie i badaniach rynku oraz zakwaterowaniu.

Dział PKD Dynamika r/r
02.2026
Zmiana r/r
Doradztwo związane z zarządzaniem 158,7 +58,7%
Organizatorzy turystyki, pośrednicy i agenci turystyczni 140,3 +40,3%
Pozostała działalność profesjonalna, naukowa i techniczna 124,1 +24,1%
Architektura i inżynieria; badania i analizy techniczne 115,4 +15,4%
Działalność pocztowa i kurierska 112,6 +12,6%
Działalność usługowa w zakresie informacji 111,5 +11,5%
Obsługa rynku nieruchomości 111,0 +11,0%

Największe spadki w nadawaniu programów i działalności wydawniczej

Nie wszystkie obszary usług notowały wzrost. Największy spadek produkcji usług w ujęciu rocznym wystąpił w działalności związanej z nadawaniem programów ogólnodostępnych i abonamentowych. Wskaźnik wyniósł 76,4, co oznacza spadek o 23,6 proc. r/r.

Drugi największy spadek dotyczył działalności wydawniczej, gdzie produkcja usług była niższa o 13,7 proc. niż rok wcześniej. Spadki widoczne były także w wynajmie i dzierżawie oraz w działalności związanej z zatrudnieniem.

Największe roczne zmiany w wybranych działach PKD — luty 2026 r.
Doradztwo związane z zarządzaniem
+58,7%
Organizatorzy turystyki i działalność rezerwacyjna
+40,3%
Pozostała działalność profesjonalna, naukowa i techniczna
+24,1%
Działalność wydawnicza
-13,7%
Nadawanie programów ogólnodostępnych i abonamentowych
-23,6%
Źródło danych: GUS. Opracowanie własne na podstawie danych GUS.

W ujęciu miesięcznym mocne odbicie po styczniu

W porównaniu ze styczniem 2026 r. produkcja usług ogółem wzrosła o 4,5 proc. Wśród głównych sekcji najsilniejszy wzrost miesięczny odnotowano w działalności profesjonalnej, naukowej i technicznej, gdzie wskaźnik wyniósł 123,3. Oznacza to wzrost o 23,3 proc. m/m.

Na poziomie działów szczególnie wyróżniało się doradztwo związane z zarządzaniem. W tej kategorii produkcja usług wzrosła w lutym o 62,2 proc. wobec stycznia. W działalności organizatorów turystyki oraz usługach rezerwacyjnych wzrost wyniósł 31,3 proc. m/m. Z kolei największe miesięczne spadki odnotowano w działalności wydawniczej oraz działalności usługowej związanej z wyżywieniem.

Dział PKD Dynamika m/m
02.2026
Zmiana m/m
Doradztwo związane z zarządzaniem 162,2 +62,2%
Organizatorzy turystyki, pośrednicy i agenci turystyczni 131,3 +31,3%
Pozostała działalność profesjonalna, naukowa i techniczna 117,2 +17,2%
Działalność prawnicza, rachunkowo-księgowa i doradztwo podatkowe 113,8 +13,8%
Działalność usługowa związana z wyżywieniem 92,1 -7,9%
Działalność wydawnicza 81,8 -18,2%

Co mierzy produkcja usług?

GUS podkreśla, że dynamika produkcji usług jest wskaźnikiem mierzącym miesięczne zmiany wolumenu produkcji usług, czyli wartości obrotów w cenach stałych uzyskiwanych na rynku przez przedsiębiorstwa usługowe. Dane dotyczą podmiotów o liczbie pracujących 10 osób i więcej.

Do agregatu zaliczane są m.in. transport i gospodarka magazynowa, zakwaterowanie i gastronomia, informacja i komunikacja, obsługa rynku nieruchomości, wybrane obszary działalności profesjonalnej, naukowej i technicznej oraz działalność w zakresie administrowania i działalność wspierająca.

Wniosek: lutowe dane wskazują na utrzymanie dodatniej dynamiki w sektorze usług, choć struktura wzrostu jest zróżnicowana. Najmocniej wyróżniały się usługi profesjonalne, doradcze i turystyczne, natomiast słabsze wyniki widoczne były w działalności wydawniczej oraz nadawaniu programów.

W szerszym ujęciu dane potwierdzają, że sektor usług pozostaje jednym z ważnych elementów aktywności gospodarczej. Wskaźnik produkcji usług ogółem był w lutym wyraźnie powyżej poziomu z 2021 r., a po wyrównaniu sezonowym utrzymał wzrost zarówno w relacji rocznej, jak i miesięcznej.

Źródło danych: GUS, „Produkcja usług w lutym 2026 r.”. W przypadku tabel i wykresów: opracowanie własne na podstawie danych GUS.

Rentowność 30-letnich obligacji Japonii najwyżej w historii. Presja przenosi się na globalny dług

Wyprzedaż japońskich obligacji skarbowych pogłębiła presję na globalnym rynku długu. Rentowności rosną, ponieważ inwestorzy coraz bardziej obawiają się uporczywej inflacji, drożejącej ropy oraz wzrostu wydatków publicznych, który może oznaczać większą podaż obligacji. W Japonii rentowność 30-letnich obligacji chwilowo wzrosła aż do 4,205%, osiągając najwyższy poziom od momentu wprowadzenia tego instrumentu w 1999 roku. Presja nie ogranicza się jednak wyłącznie do najdłuższego końca krzywej dochodowości. Słabszy popyt pojawił się również na aukcji 5-letnich japońskich obligacji, mimo że oferowały one rekordowo wysoki kupon na poziomie 2%. W poprzednim tygodniu japoński dług zanotował największy tygodniowy spadek cen obligacji od kwietnia 2025 roku.

Wzrost rentowności japońskich obligacji wpisuje się w szerszą wyprzedaż długu na świecie. Rentowność 10-letnich obligacji USA wzrosła do 4,63%, osiągając najwyższy poziom od lutego 2025 roku, natomiast rentowności 30-letnich papierów amerykańskich przekroczyły 5% i zbliżyły się do najwyższych poziomów od 2007 roku. Pod presją znalazły się także obligacje m.in. Australii i Nowej Zelandii. Głównym źródłem obaw pozostaje ryzyko inflacyjne. Rosnące ceny ropy zwiększają prawdopodobieństwo droższego transportu, wyższych kosztów produkcji i utrzymania presji cenowej w gospodarce. W Japonii problem ten wzmacnia słabszy jen, który podnosi koszty importu i może dodatkowo zwiększać inflację. Jednocześnie inwestorzy biorą pod uwagę możliwość dalszych podwyżek stóp procentowych przez Bank Japonii, co obniża atrakcyjność starszych obligacji.

Dodatkowym czynnikiem niepewności są oczekiwania dotyczące polityki fiskalnej. Premier Sanae Takaichi zapowiedziała przygotowanie dodatkowego budżetu w odpowiedzi na rosnące ceny surowców. Dla rynku oznacza to ryzyko większych wydatków publicznych, a w konsekwencji także wyższej podaży długu. Taki scenariusz może dalej podbijać rentowności, zwłaszcza jeśli inwestorzy uznają, że polityka fiskalna i pieniężna nie są wystarczająco spójne w walce z inflacją.

Rosnące rentowności w Japonii mogą mieć znaczenie dla całego świata. Przez lata japońscy inwestorzy lokowali duże środki za granicą, zwłaszcza na rynkach obligacji krajów rozwiniętych. Jeśli rentowności krajowego długu będą dalej zbliżać się do poziomów oferowanych na innych dużych rynkach, część kapitału może wracać do Japonii. Z kolei taki przepływ mógłby dodatkowo podnosić rentowności obligacji w innych krajach, szczególnie w Stanach Zjednoczonych. Kurs USDJPY rośnie dzisiaj do ok.159,00 JPY.

Obecna sytuacja pokazuje, że Japonia stała się jednym z głównych źródeł napięcia na światowym rynku obligacji. Rosnące rentowności japońskiego długu, obawy o inflację, droższa ropa i możliwe zwiększenie wydatków publicznych tworzą mieszankę czynników niekorzystnych dla rynku. Skutki mogą być odczuwalne daleko poza Japonią, zwłaszcza w USA, gdzie rentowności obligacji już znajdują się blisko wieloletnich maksimów.

Polska 6. w Europie pod względem trudności prowadzenia biznesu

Polska szósta w Europie oraz w pierwszej dwudziestce krajów na świecie, w których najtrudniej prowadzi się biznes.

Polska zajęła 6. miejsce w Europie oraz 19. na świecie wśród krajów, w których najtrudniej prowadzi się biznes, sklasyfikowanych w tegorocznym rankingu Global Business Complexity Index opracowanym przez TMF Group, wiodącego dostawcę usług w zakresie zgodności i administracji. Jest lepiej niż w ostatnich latach, choć nadal pozostajemy jednym z bardziej wymagających dla przedsiębiorców krajów europejskich.

Szóste miejsce w Europie i 19. na świecie wśród państw najmniej przyjaznych dla biznesu to wynik najgorszy na tle krajów, z którymi sąsiadujemy. Nasi południowi sąsiedzi – Czesi plasują się w pierwszej dziesiątce krajów najbardziej przyjaznych dla prowadzenia firmy. W ścisłej światowej czołówce są również inne europejskie kraje jak Malta czy Dania, które pokazują, że przepisy dotyczące prowadzenia firmy mogą być nieskomplikowane.

W tegorocznej, trzynastej edycji raportu GBCI, autorzy wzięli pod lupę 81 jurysdykcji, odpowiadających za ponad 90 proc. światowej gospodarki i porównali 292 wskaźniki dotyczące kluczowych aspektów prowadzenia działalności – od przepisów rachunkowo-podatkowych, przez prawo pracy, po zarządzanie podmiotami prawnymi.

Cyfryzacja zmienia obraz polskiego rynku

W poprzednich latach Polska była oceniana negatywnie jako kraj do prowadzenia biznesu przez złożone przepisy, rozbudowane obowiązki administracyjne, konieczność składania wielu raportów oraz powtarzania tych samych informacji w dokumentach ustawowych. Dodatkową barierą był obowiązek prowadzenia części dokumentacji w języku polskim.

Poprawa pozycji Polski w tegorocznym rankingu jest bezpośrednio związana z postępującą cyfryzacją procesów administracyjnych oraz aktywną polityką legislacyjną rządu zmierzającą do upraszczania przepisów.

W obszarze rachunkowości i podatków digitalizacja ułatwia zarządzanie zgodnością, a możliwość prowadzenia postępowań sądowych w formie elektronicznej pozwala firmom składać dokumenty online, bez konieczności fizycznej obecności.

Historyczną zmianą dla cyfryzacji systemu podatkowego w Polsce było wprowadzenie Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF), który od 1 kwietnia br. objął niemal każdego przedsiębiorcę wystawiającego faktury w Polsce. Ostatnia grupa, czyli mikroprzedsiębiorcy ze sprzedażą do 10 tys. zł miesięcznie, dołączą do systemu od 1 stycznia 2027 roku.

„Stale obserwujemy realny postęp w upraszczaniu środowiska regulacyjnego w Polsce, głównie w obszarze digitalizacji. Cyfryzacja procesów staje się odczuwalną ulgą dla firm, szczególnie tych działających na wielu rynkach jednocześnie. Do tego dochodzi solidna infrastruktura logistyczna, rozbudowana sieć transportowa i atuty Polski jako centrów produkcji bliżej rynku zbytu, które wzmacniają jej pozycję jako miejsca przyciągającego inwestorów. Jednocześnie musimy być szczerzy: pole do poprawek jest nadal duże.” – podkreśla Joanna Romańczuk, dyrektor TMF Group na obszar Europy Północnej.

Wyzwania, które hamują inwestorów

Mimo pozytywnych sygnałów, przedsiębiorcy – szczególnie zagraniczni – wciąż napotykają na wyraźne bariery wejścia i prowadzenia działalności w Polsce.

Inwestorzy nadal są zobowiązani do przygotowywania dokumentacji wyłącznie w języku polskim, muszą przejść przez wiele osobnych rejestracji i poświęcają czas na otwarcie rachunku bankowego w związku z rygorystycznymi wymogami Know Your Client (KYC), czyli kluczowymi procesami identyfikacji klientów stosowanymi przez instytucje finansowe, mającymi na celu zapewnienie bezpieczeństwa transakcji i zgodności z regulacjami przeciwdziałania praniu pieniędzy.

Częste zmiany przepisów i krótkie okresy vacatio legis, na przykład wokół JPK CIT, zmuszają przedsiębiorstwa do błyskawicznej adaptacji systemów i procesów.

„Zmienność przepisów i krótkie terminy wdrożeniowe to nadal jeden z głównych powodów, dla których duże organizacje muszą przeznaczać nieproporcjonalnie dużo zasobów na zapewnienie standardów zgodności działania firmy z przepisami prawa, regulacjami wewnętrznymi, standardami branżowymi zamiast na podstawową działalność. To wyzwanie, które dobrze znamy z rozmów z naszymi klientami.” –  dodaje Joanna Romańczuk.

Rynek pracy pod presją

Obszarem wymagającym szczególnej uwagi pozostaje zatrudnienie. Pracodawcy muszą poruszać się w gąszczu skomplikowanych przepisów płacowych, zasad opodatkowania świadczeń i wymogów systemu ubezpieczeń społecznych – wszystko to w warunkach napiętego rynku pracy, silnej konkurencji o talenty i rosnących kosztów wynagrodzeń. Pracownicy zagraniczni częściowo łagodzą niedobory kadrowe, a Polska coraz wyraźniej podąża w kierunku ról o wyższej wartości dodanej, takich jak B+R (prace badawczo-rozwojowe) i technologia. Mimo to presja kadrowa pozostaje jednym z kluczowych wyzwań dla firm planujących ekspansję na polskim rynku.

Najtrudniej na świecie prowadzi się biznes w Grecji, która po raz trzeci z rzędu zajęła pierwsze miejsce w zestawieniu. Na kolejnych pozycjach znalazły się Meksyk, Brazylia oraz Francja. Najlepiej na świecie przeszkody w prowadzeniu biznesu eliminują Wyspy Caymana (terytorium zależne Wielkiej Brytanii), Dania, Jersey (terytorium zależne Wielkiej Brytanii), Hongkong (specjalny region administracyjny Republiki Chińskiej), Niderlandy, Nowa Zelandia, Czechy, Brytyjskie Wyspy Dziewicze (brytyjskie terytorium zamorskie), Malta, Curaçao (terytorium zależne Holandii).

Wpływ na ich pozycję w rankingu mają przed wszystkim trzy czynniki: proste procesy księgowe, stabilność oraz przewidywalność przepisów.

W Europie wzorcami pozostają Dania, Holandia, Czechy, Malta.

Polityczna fragmentacja świata i rozproszenie gospodarcze sprawiają, że firmy dodają kolejne jurysdykcje do swoich łańcuchów dostaw, zwiększając złożoność swojego zarządzania. Fragmentacja polityczna oznacza też konieczność mierzenia się z coraz większą niepewnością regulacyjną. Inwestorzy szukają prostoty, ale przede wszystkim – pewności co do zasad, według których działają. Zachęcamy rządy, by poprawiały swoje pozycje w rankingu, działając na obu tych frontach.” – podsumowuje Mark Weil, dyrektor TMF Group.

Digital Network przedłuża współpracę z Polsat Media

Digital Network przedłuża współpracę z Polsat Media. Umowa wraz z nową ofertą zagwarantuje stabilny wzrost przychodów i rozwój segmentu premium outdoor.

Strategiczna umowa z Polsat Media przewiduje 3-letnią współpracę z możliwością automatycznego przedłużenia do końca 2030 roku. To znacząco wzmacnia przewidywalność biznesową oraz możliwości dalszego skalowania oferty outdoorowej Digital Network i jej digitalizacji.

Przedłużenie współpracy z Polsat Media daje nam nie tylko przewidywalność biznesową, ale także możliwość dalszego skalowania i digitalizacji oferty outdoorowej – mówi Agnieszka Godlewska, prezes Digital Network.

Nowy aneks sankcjonuje wprowadzone już w styczniu rozszerzenie oferty handlowej Polsat Media o ponad 300 lokalizacji wielkoformatowych, należących do Braughman Group Media Outdoor, jednej z trzech największych firm reklamy zewnętrznej w Polsce i lidera segmentu wielkiego formatu Premium Outdoor. Spółka została przejęta przez Digital Network w czwartym kwartale ubiegłego roku.

Efektem nowej umowy jest wprowadzenie do oferty Polsat Media skonsolidowanej oferta Premium OOH, przygotowanej z myślą o dużych kampaniach wizerunkowych. Model zakłada łączenie dużego formatu reklamy zewnętrznej z cyfrowymi formatami DOOH oraz telewizją i internetem w ramach jednej oferty mediowej.

Wspólna oferta Digital Network i Braughman Media obejmie teraz m.in. spektakularne lokalizacje ekranów cyfrowych tzw. Super Size Screen’y, City Screen’y, siatki wielkoformatowe, murale, traffic board’y oraz duże nośniki zlokalizowane przy autostradach. –Zapotrzebowanie reklamodawców na spektakularne nośniki wielkoformatowe oraz nośniki cyfrowe dynamicznie rośnie. Teraz możemy to zaoferować w połączonych pakietach – podkreśla prezes Digital Network.

Spółka zaznacza, że rozszerzona oferta ma unikalny charakter na krajowym rynku outdoorowym, a w ramach współpracy z Polsat Media skierowanej do domów mediowych, realizowana jest na zasadach wyłączności. Polsat Media to największy broker reklamowy na polskim rynku medialnym, odpowiadający za sprzedaż czasu reklamowego i oferty cross-mediowej obejmującej telewizję, internet oraz kanały tematyczne. Portfolio spółki obejmuje nie tylko kanały Telewizja Polsat, ale również Interia oraz kilkadziesiąt kanałów telewizji satelitarnej i tematycznej, w tym takie marki jak TV Puls. Dzięki szerokiemu zasięgowi i rozbudowanej ofercie reklamowej Polsat Media pozostaje jednym z kluczowych partnerów największych reklamodawców i domów mediowych w Polsce, oferując kampanie łączące telewizję, digital, wideo online oraz nowoczesne formaty reklamowe outdoor.

Jak dodaje Agnieszka Godlewska, nowa umowa – obok procesu digitalizacji portfolio wielkoformatowego BGMO – stanowi jeden z najważniejszych elementów strategii rozwoju grupy na najbliższe lata.

3 proc. PKB na naukę jako punkt wyjścia. WZ UW chce debaty o reformie systemu

Wydział Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego wyraża poparcie dla postulatów inicjatywy „3% dla nauki, 100% dla Polski”, której celem jest zwiększenie finansowania polskiej nauki. Zdaniem dziekana WZ UW prof. dr. hab. Grzegorza Karasiewicza, poziom nakładów na badania i rozwój powinien być traktowany nie tylko jako sprawa środowiska akademickiego, ale także jako jeden z warunków konkurencyjności gospodarki.

„Popieramy akcję »3% dla nauki, 100% dla Polski«, ponieważ stawka tej rozmowy wykracza poza interes środowiska akademickiego. Mówimy o warunkach, w których za kilka lat będą funkcjonować polskie firmy, instytucje publiczne i społeczeństwo. Nauka niedofinansowana w sposób systemowy nie jest w stanie wytwarzać wiedzy potrzebnej gospodarce ani kształcić specjalistów, których potrzebuje rynek pracy” — powiedział prof. dr hab. Grzegorz Karasiewicz, dziekan Wydziału Zarządzania UW.

Według danych GUS nakłady krajowe brutto na działalność badawczo-rozwojową w Polsce wyniosły w 2024 r. 51,5 mld zł i były o 3,1 proc. niższe niż rok wcześniej. Wskaźnik intensywności prac B+R, czyli udział nakładów wewnętrznych na działalność badawczo-rozwojową w PKB, wyniósł 1,41 proc. wobec 1,56 proc. w 2023 r.

Dla porównania, według Eurostatu nakłady na badania i rozwój w Unii Europejskiej wyniosły w 2024 r. 2,24 proc. PKB. UE pozostaje pod tym względem poniżej poziomów notowanych m.in. w Japonii, Stanach Zjednoczonych i Korei Południowej.

Inicjatywa „3% dla nauki, 100% dla Polski” zakłada apel o zwiększenie finansowania polskiego sektora nauki do poziomu 3 proc. PKB. Organizatorzy wskazują trzy główne obszary postulatów: powiązanie wynagrodzeń w nauce z realiami rynkowymi, stabilniejsze warunki dla studentów i doktorantów oraz zwiększenie środków na prowadzenie badań, w tym dodatkowe finansowanie Narodowego Centrum Nauki.

Organizatorzy akcji prowadzą zbiórkę podpisów pod petycją i zapowiadają protest środowiska naukowego 27 maja w Warszawie, przed Sejmem RP.

Jak zaznaczył prof. Karasiewicz, Wydział Zarządzania UW patrzy na problem finansowania nauki także z perspektywy współpracy uczelni z otoczeniem gospodarczym.

„Z jednej strony coraz trudniej zatrzymać w nauce młodych badaczy, którzy mogą pracować w sektorze prywatnym za wynagrodzenia nieporównywalnie wyższe niż akademickie. Z drugiej strony partnerzy biznesowi coraz wyraźniej sygnalizują, że potrzebują uczelni jako partnera w projektach badawczych, wdrożeniach i transferze wiedzy” — wskazał.

Według dziekana dojście do poziomu 3 proc. PKB nakładów na badania i rozwój powinno być traktowane jako punkt wyjścia do szerszej rozmowy o roli nauki w gospodarce.

„Równie istotna jest jakość wydatkowania tych środków: stabilne finansowanie jednostek naukowych, godne wynagrodzenia, wsparcie dla doktorantów oraz przewidywalny system grantowy. Wydział Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego deklaruje gotowość do udziału w merytorycznej debacie nad tym, jak zwiększenie nakładów powiązać z reformą systemu, tak aby nowe środki realnie wzmocniły polską naukę” — dodał prof. Karasiewicz.

Złoto szuka kierunku po spadkach. Eksperci wskazują na możliwy powrót powyżej 5 tys. USD za uncję

Przy ekstremalnej zmienności cen ropy naftowej cena złota stała się zaskakująco stabilna. Trwa oczekiwanie na zakończenie wojny w Zatoce Perskiej, które będzie sprzyjać wzrostom na złocie. Prognozowane ceny na koniec roku tym bardziej różnią się.

Zmienność na rynku złota jest zdecydowanie mniejsza niż to, co obserwowaliśmy pod koniec 2025 r. i na początku 2026 r.

Pod koniec stycznia cena złota osiągnęła poziom 5 500 USD za uncję, a cena srebra 120 USD/uncja. W tym roku na rynku kontraktów terminowych cena złota zmieniała się pomiędzy 4 340 – 5 623 USD.

– Od końca stycznia mamy trajektorię spadkową, a cena 4 000 – 4 200 to strefa kluczowego, ostatecznego wsparcia – mówi w rozmowie z MarketNews24 Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz w XTB. – Te poziomy nie zostały naruszone, a w początkach maja obserwowaliśmy wyraźne odbicie.

Złoto oczekuje jak będzie kształtowała się inflacja, a to zależy od tego co będzie działo się na rynku ropy naftowej. Na rynku surowców to ropa jest ekstremalnie zmienna.

Jednak na zmiany cen ropy złoto reaguje w umiarkowany sposób. Natomiast dane za I kw. Dotyczące popytu na złoto wypadły całkiem solidnie, choć ten fragment rynku, który dotyczy popytu jubilerskiego wyraźnie osłabł, był najniższy od I kw. 2020 r.

Bardzo solidne dane dotyczą natomiast popytu na sztabki i monety oraz popytu ze strony banków centralnych.

– Rysą na popycie inwestycyjnym jest spadek po stronie ETF-ów – dodaje ekspert XTB.

Podstawowym czynnikiem ryzyka jest geopolityka, a więc skutki zmiennej polityki D.Trumpa. Prezydent USA zapowiadał ograniczenie deficytu budżetowego, a prowadzać wojnę w Zatoce Perskiej doprowadził do jego bardzo dużego zwiększenia i próbuje przerzucać koszty na inne kraje, co szczególnie odczuwa UE.

Potrzeby pożyczkowe USA bardzo szybko rosną, pojawia się obawa o stabilność finansową Stanów Zjednoczonych. Odchodzenie innych banków centralnych od dolara będzie kontynuowane, a podobnie zachowują się instytucje finansowe.

Jeżeli problemy zaczną się jeszcze bardziej nasilać, to rynek tym bardziej będzie musiał znaleźć sobie ostoję spokoju i będzie nią złoto.

Złoto może też zabezpieczyć inwestorów przed spadkami na giełdach, gdzie poziom indeksów jest tak wysoki, że jest to „jazda bez trzymanki”. Publikacja wyników kwartalnych ten proces nasiliła pod wpływem niesłabnącego optymizmu związanego z rozwojem sztucznej inteligencji.

– Wzrostowi cen złota będzie więc sprzyjać zakończenie wojny w Zatoce Perskiej – podsumowuje M.Stajniak z XTB. – Niektóre banki komercyjne w swych prognozach przewiduję, że przed końcem roku cena złota może sięgnąć 6 tys. dolarów za uncję, a JP Morgan jest jedną z takich instytucji. Jednak konserwatywne prognozy zakładają, że będzie to poziom powyżej 5 tys. dolarów.

Rozbieżność jest więc duża, bo mowa o wzrostach ceny o 500 USD, albo o 1 500 USD.

Pesymistyczny scenariusz dla złota, to wzrost inflacji i podwyżki stóp procentowych. Taka sytuacja wyzwoli wzrost zapotrzebowania na gotówkę ze strony inwestorów.

Sytuacja polskich inwestorów inwestujących w złoto w złotych obecnie też jest mniej zmienna. Złoty pozostaje silną walutą, tylko nieznacznie osłabił się do amerykańskiego dolara. Chcąc się zabezpieczyć przed osłabieniem złotego możemy inwestować w aktywa notowane w innych walutach, a złoto jest takim aktywem.

UOKiK sprawdził największe domy aukcyjne. Chodziło m.in. o podbijanie cen podczas licytacji

0

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów zakończył działania dotyczące praktyk stosowanych przez największe domy aukcyjne sprzedające dzieła sztuki w Polsce. Kontrola objęła regulaminy, wzorce umów oraz procedury reklamacyjne pięciu podmiotów: Desa Unicum, Sopockiego Domu Aukcyjnego, Domu Aukcyjnego Polswiss Art, Agra Art oraz Rempexu.

Wątpliwości UOKiK dotyczyły przede wszystkim zasad prowadzenia aukcji, w tym sytuacji, w których aukcjonerzy lub pracownicy domów aukcyjnych mogli uczestniczyć w licytacjach, występując jako zwykli klienci. Według Urzędu tego typu praktyka mogła wprowadzać konsumentów w błąd, ponieważ kupujący mogli odnosić wrażenie, że konkurują z innymi realnymi nabywcami zainteresowanymi danym dziełem sztuki.

Pracownicy domów aukcyjnych mogli licytować jak zwykli klienci

Jednym z głównych zastrzeżeń Prezesa UOKiK była możliwość uczestniczenia przez domy aukcyjne we własnych licytacjach. Chodziło o sytuacje, w których pracownicy lub aukcjonerzy podbijali cenę przedmiotu do tzw. ceny gwarancyjnej. Jest to minimalna kwota, za jaką obiekt może zostać sprzedany, ustalana poufnie między sprzedającym a domem aukcyjnym.

Z analizy Urzędu wynika, że cztery z pięciu badanych domów aukcyjnych — Desa Unicum, Sopocki Dom Aukcyjny, Agra Art oraz Rempex — zastrzegały sobie możliwość takiego udziału w licytacjach. Pracownicy mogli występować jako uczestnicy aukcji, a w niektórych przypadkach przebijać również własne oferty.

Zdaniem UOKiK mogło to zniekształcać obraz rzeczywistego zainteresowania danym dziełem sztuki. Każde kolejne przebicie ceny mogło być odbierane przez kupujących jako sygnał, że inni uczestnicy aukcji są gotowi zapłacić więcej. W praktyce mogło to wpływać na decyzje konsumentów i prowadzić do sztucznego zawyżania ceny końcowej.

– Dbając o to, by konsumenci nie byli wprowadzani w błąd, zwróciliśmy się do domów aukcyjnych o zaprzestanie praktyki podbijania cen do ceny gwarancyjnej. Kupujący na aukcjach mogli nie wiedzieć, że licytują przeciwko pracownikom domów aukcyjnych. Każde przebicie mogło być przez nich traktowane jako realne zainteresowanie dziełem i prawdziwa oferta jego zakupu. To mogło zupełnie zmieniać dynamikę aukcji i sztucznie modelować notowania wystawianych przedmiotów – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

UOKiK zakwestionował także inne zapisy regulaminów

Kontrola nie ograniczała się wyłącznie do kwestii podbijania cen. UOKiK przeanalizował również inne praktyki i postanowienia stosowane przez domy aukcyjne. Wątpliwości wzbudziły m.in. zapisy ograniczające lub wyłączające odpowiedzialność za ukryte wady fizyczne i prawne sprzedawanych obiektów.

Urząd zwrócił także uwagę na postanowienia dotyczące błędów w opisach przedmiotów, zmiany warunków aukcji po jej rozpoczęciu oraz możliwość wycofania obiektu przez aukcjonera bez ważnych i obiektywnych powodów. Badano również klauzule umożliwiające ponowne przeprowadzenie licytacji już po udzieleniu przybicia oraz zapisy dotyczące zmian w opisach katalogowych.

Dodatkowo Prezes UOKiK zakwestionował nieprawidłowo wskazywane terminy związane z odstąpieniem od umowy, składaniem reklamacji oraz udzielaniem odpowiedzi na reklamacje. Tego typu zapisy mogły utrudniać konsumentom korzystanie z przysługujących im praw lub wprowadzać ich w błąd co do zakresu ochrony.

Domy aukcyjne zmieniły regulaminy

Wszystkie badane podmioty współpracowały z Urzędem w toku postępowania wyjaśniającego. Desa Unicum, Sopocki Dom Aukcyjny, Dom Aukcyjny Polswiss Art, Agra Art oraz Rempex dostosowały swoje regulaminy i wzorce umowne do uwag Prezesa UOKiK.

Efektem interwencji jest wyeliminowanie praktyk, które mogły naruszać zbiorowe interesy konsumentów lub stanowić niedozwolone postanowienia umowne. Domy aukcyjne usunęły również możliwość sztucznego podbijania cen do ceny gwarancyjnej przez osoby związane z organizatorem aukcji.

– Dzięki naszej interwencji i podjętemu dialogowi z największymi graczami na rynku dzieł sztuki udało się zapewnić transparentne warunki licytacji. Domy aukcyjne zmieniły regulaminy i niekorzystne dla konsumentów postanowienia umów, a także wyeliminowały możliwość sztucznego podbijania cen. W trakcie postępowania wypracowane zostały wyższe standardy działań, zaś miłośnicy sztuki nie będą narażeni na zachowania wprowadzające w błąd – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Większa przejrzystość na rynku dzieł sztuki

Sprawa ma znaczenie nie tylko dla uczestników aukcji, ale także dla całego rynku dzieł sztuki. Aukcje opierają się na zaufaniu do organizatora, przejrzystości zasad oraz przekonaniu, że cena końcowa wynika z realnego zainteresowania kupujących. Jeżeli uczestnik licytacji nie wie, że konkuruje z osobą działającą w interesie domu aukcyjnego lub sprzedającego, może podejmować decyzje na podstawie niepełnych informacji.

Interwencja UOKiK ma więc zwiększyć transparentność licytacji i ograniczyć ryzyko sztucznego wpływania na ceny. Zmiany w regulaminach największych domów aukcyjnych oznaczają, że konsumenci powinni otrzymywać bardziej jednoznaczne informacje o zasadach sprzedaży, odpowiedzialności za oferowane obiekty oraz procedurach reklamacyjnych.

Dla kupujących dzieła sztuki oznacza to większą ochronę i bardziej przejrzyste warunki uczestnictwa w aukcjach. Dla domów aukcyjnych — konieczność stosowania standardów, które nie tylko odpowiadają przepisom prawa konsumenckiego, ale również wzmacniają wiarygodność rynku.

Długi mieszkańców małych miast i wsi maleją

Mieszkańcy miejscowości do 20 tys. osób odpowiadają za niemal 30 proc. zaległości finansowych wszystkich konsumentów – pokazują dane Krajowego Rejestru Długów. Muszą oddać bankom, telekomom, dostawcom energii, telewizji, Internetu, zarządcom mieszkań i innym firmom prawie 11,8 mld zł. Największy dług obarcza 46-55-latków. Mają oni także najwyższe średnie zadłużenie, które przekracza 30 tys. zł na osobę.

Według dostępnych danych GUS, m.in. z „Rocznika Statystycznego Województw 2025”, w Polsce w miejscowościach liczących do 20 tys. mieszkańców, a więc i na wsiach, żyje ok. 20 mln osób. Przypada na nie 29 proc. wszystkich zaległości konsumentów widocznych w Krajowym Rejestrze Długów, które obecnie wynoszą 40,8 mld zł. Pokazuje to, że problem zadłużenia w Polsce lokalnej nie jest marginalny.

Mikromiejscowości z niewielkimi dochodami

Według najnowszych danych GUS z raportu „Warunki życia – deprywacja materialna i społeczna w 2025 r.”, przeciętny roczny ekwiwalentny dochód do dyspozycji na osobę w miastach do 20 tys. mieszkańców wyniósł niespełna 64 tys. zł. Dla porównania w aglomeracjach liczących powyżej 500 tys. mieszkańców było to 86,2 tys. zł.

Dochód do dyspozycji mieszkańców największych miast jest o ponad jedną trzecią wyższy niż w tych do 20 tysięcy mieszkańców. Widać więc dużą dysproporcję. Na to nakładają się ograniczone możliwości zarobkowania. Lokalny rynek zatrudnienia jest bardzo wąski: dyskonty, mała gastronomia, szkoły, przychodnie, urzędy i niewielkie prywatne firmy. Nie ma tam ulokowanych zagranicznych inwestycji, bo te wybierają ośrodki z większą liczbą pracowników i lepszą infrastrukturą. Wiele osób dojeżdża do pracy w odległych miastach, a więc ponosi wysokie koszty transportu, które pochłaniają znaczną część pensji. Wystarczy, że ktoś z domowników straci pracę lub zaczyna nieregularnie dostawać wypłatę, a pojawiają się problemy – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Z analizy GUS wynika, że w ostatnim dziesięcioleciu, tj. latach 2015-2025 r. odsetek osób doświadczających pogłębionej deprywacji materialnej i społecznej obniżył się z 7,8 proc. do 2 proc., czyli o 5,8 p. proc. Deprywacja materialna to brak możliwości zaspokojenia podstawowych potrzeb z powodu ograniczeń finansowych. Natomiast deprywacja społeczna oznacza brak możliwości uczestniczenia w życiu społecznym i kulturalnym, prowadząc do wykluczenia. Wskaźnik pogłębionej deprywacji materialnej i społecznej w wielkich aglomeracjach wyniósł zaledwie 0,7 proc., a w małych miejscowościach 2,6 proc.

Największa część kłopotów finansowych koncentruje się w miasteczkach liczących od 5 tys. do 10 tys. mieszkańców. Zaległości sięgają tam 4,93 mld zł i są udziałem 223,8 tys. osób z przeciętnym długiem wynoszącym 22 tys. zł.

Dług z męską twarzą

Wśród dłużników dominują ci w wieku 36-45 lat – aż 149,7 tys. osób. To ponad 1/4 wszystkich konsumentów z tych miejscowości, którzy figurują w rejestrze. Ale najwyższą łączną kwotę zaległości mają mieszkańcy pomiędzy 46. a 55. rokiem życia, którzy muszą oddać 3,8 mld zł. Stanowi to aż 1/3 wszystkich nieuregulowanych zobowiązań w małych miejscowościach. Ta grupa ma również najwyższe średnie zadłużenie, przekraczające 30 tys. zł na osobę.

Osoby w wieku 46-55 lat najczęściej są w okresie najwyższej aktywności zawodowej, ale jednocześnie ponoszą wysokie koszty utrzymania gospodarstw domowych oraz wychowania, nauki i usamodzielniania dzieci. Na to nakłada się spłata wcześniejszych, często wieloletnich, zobowiązań, jak kredyty hipoteczne czy na działalność gospodarczą. W przypadku tej grupy problem zadłużenia wynika więc głównie z długotrwałego obciążenia domowego budżetu stałymi wydatkami – zauważa Adam Łącki.

Mężczyźni stanowią blisko 70 proc. dłużników na wsiach i w małych miastach, ale odpowiadają za aż 80 proc. wszystkich zaległości. Mają do spłaty 9,3 mld zł, podczas gdy kobiety 2,5 mld zł, czyli ok. 21 proc. całej kwoty. Ich przeciętny dług też jest zdecydowanie wyższy niż u płci pięknej. Panowie mają do oddania średnio 25,3 tys. zł, a w przypadku pań jest to 14,3 tys. zł.

W najmniejszych ośrodkach to mężczyźni mają większe możliwości zatrudnienia lub dojazdu do pracy w innych miastach. Posiadając regularne dochody, zaciągają zobowiązania na potrzeby rodziny, takie jak zakupy ratalne czy kredyty gotówkowe i to na nich spoczywa ciężar spłaty. Oni też ponoszą konsekwencje – jeśli nie pokryją zaległości, trafiają do rejestrów dłużników, a wierzyciele chcą od nich wyegzekwować zwrot pieniędzy – wyjaśnia Jakub Kostecki, wiceprezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

Praktyka windykacyjna pokazuje, że mieszkańcy z małych miejscowości znacznie częściej niż ci z dużych podchodzą do zadłużenia w sposób bardziej odpowiedzialny i mniej konfrontacyjny. Zamiast unikać kontaktu, częściej próbują wyjaśnić swoją sytuację, pytają o możliwość ustalenia nowego terminu płatności lub rozłożenia zobowiązania na raty.

W ich przypadku zaległości częściej są skutkiem pogorszenia sytuacji życiowej czy niespodziewanych dużych wydatków niż świadomego uchylania się od płacenia. Z doświadczeń naszych negocjatorów wynika również, że dłużnicy z mniejszych miejscowości częściej dotrzymują ustaleń i bardziej konsekwentnie spłacają długi. Sprzyja temu silniejsze poczucie odpowiedzialności, ale też znaczenie opinii otoczenia. Tam, gdzie życie toczy się bliżej lokalnej społeczności, problemy finansowe mają nie tylko wymiar ekonomiczny, lecz także społeczny i wizerunkowy – mówi Jakub Kostecki.

Wielkomiejskie aspiracje małych miejscowości

Mieszkańcy wsi i małych miast coraz częściej aspirują do stylu życia kojarzonego z większymi ośrodkami. Chcą mieszkać wygodniej, korzystać z nowoczesnego sprzętu, jeździć lepszym samochodem, zapewnić dzieciom dodatkowe zajęcia, a sobie większy komfort codziennego życia, wypoczynku i dostępu do usług. Same aspiracje są naturalne i świadczą o rosnących oczekiwaniach wobec jakości życia. Problem zaczyna się wtedy, gdy możliwości finansowe nie nadążają za tymi potrzebami. W takiej sytuacji część gospodarstw domowych sięga po kredyty, zakupy ratalne i odroczone płatności (kup teraz, zapłać później), które początkowo mają pomóc w realizacji planów, ale przy ograniczonych lub niestabilnych dochodach mogą z czasem prowadzić do nadmiernego zadłużenia.

Raport GUS „Ubóstwo w Polsce w latach 2023 i 2024” pokazuje, że mieszkańcy wsi są wyraźnie częściej zagrożeni ubóstwem ekonomicznym niż mieszkańcy miast, a w samych miastach sytuacja pogarsza się wraz ze spadkiem wielkości miejscowości. W 2024 r. stopa zagrożenia ubóstwem relatywnym wyniosła 21,1 proc. na wsi i 11,8 proc. w miejscowościach poniżej 20 tys. mieszkańców, podczas gdy w największych miastach było to 4,2 proc.

Na poziomie regionalnym najwyższą łączną wartość zaległości widać w województwie mazowieckim – 1,5 mld zł, wielkopolskim – 1,1 mld zł i dolnośląskim – 1,1 mld zł. Jednak najwyższe przeciętne zadłużenie przypadające na jedną osobę jest w innych regionach. W Lubelskiem to 24,8 tys. zł, Warmińsko-Mazurskiem 23,6 tys. zł i Pomorskiem – 23,3 tys. zł.

Najmniej do oddania mają mieszkańcy wsi i miasteczek z Podlasia – 314,2 mln zł, Opolszczyzny – 378,3 mln zł i Świętokrzyskiego – 419,7 mln zł.

Rekord zadłużenia należy do mieszkańca powiatu bartoszyckiego w województwie warmińsko-mazurskim. To 50-letni mężczyzna, który ma 16,3 mln zł zaległości wobec sądu.

Zaległości maleją, pensje rosną

Najnowsze dane KRD wskazują, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy sytuacja finansowa osób z miejscowości do 20 tys., a więc także i wsi, poprawiła się: o 814,3 mln zł obniżyła się łączna kwota nieuregulowanych zobowiązań – z 12,61 mld zł w maju ub.r. do 11,79 mld zł obecnie. O 36,7 tys. ubyło także samych dłużników – z 578,5 tys. do 541,8 tys. Przeciętne obciążenie na jedną osobę pozostało natomiast niemal bez zmian i wynosi blisko 21,8 tys. zł.

Spadek zadłużenia w ciągu ostatniego roku można częściowo wiązać z poprawą warunków makroekonomicznych, w tym z obniżeniem inflacji. Z ostatnich dostępnych danych GUS wynika, że w marcu 2025 r. inflacja wynosiła jeszcze 4,9 proc., podczas gdy w marcu 2026 r. już tylko 3 proc. Oznacza to spadek tempa wzrostu cen o 1,9 pkt proc. Równolegle dane o wynagrodzeniach pokazują zwiększenie dochodów z pracy. Przeciętna pensja w gospodarce narodowej w I kw. 2025 r. wyniosła 8904 zł, a według najnowszych danych GUS w I kw. 2026 r. urosła o 6,7 proc., osiągając 9563 zł. Od stycznia 2026 r. podniosła się również płaca minimalna — do 4806 zł. Widać więc, że wolniejszy wzrost kosztów życia oraz poprawa dochodów sprzyjają części gospodarstw domowych.

Rynek pierwotny w kwietniu: stabilne ceny, większa oferta i rosnące znaczenie gotowych mieszkań

Gotowe mieszkania sprzedają się dziś najszybciej. Dane Barometru Cen Mieszkań przygotowanego przez portal mieszkaniowy Tabelaofert.pl pokazują, że w kwietniu już co trzeci nabywca zdecydował się na zakup lokalu w zakończonej inwestycji — takie mieszkania odpowiadały za blisko 32 proc. całej sprzedaży. Na koniec kwietnia w gotowych projektach dostępnych było 15,6 tys. lokali, co stanowiło blisko 23 proc. całej oferty deweloperskiej na siedmiu największych rynkach.

Kwiecień był kolejnym miesiącem stabilizacji cen na rynku pierwotnym. Średnia cena mieszkań na siedmiu największych rynkach wyniosła 16 011 zł za mkw., co oznacza wzrost o zaledwie 0,6 proc. względem marca. W porównaniu z grudniem 2025 roku średnia cena wzrosła o 1,7 proc., jednak nie wynika to z szerokich podwyżek cenników. To przede wszystkim efekt szybszej sprzedaży tańszych mieszkań, które w ostatnich tygodniach cieszyły się dużym zainteresowaniem kupujących.Średnia cena ofertowa na 7 największych rynkach _ Kwiecień 2026

– Patrząc na same średnie ceny można odnieść wrażenie, że mieszkania drożeją, ale struktura sprzedaży pokazuje coś innego. Najszybciej sprzedają się dziś tańsze lokale, co automatycznie podnosi średnią cenę mieszkań pozostających w ofercie – komentuje Robert Chojnacki, założyciel i wiceprezes Tabelaofert.pl.

W kwietniu 2026 roku deweloperzy działający na siedmiu największych rynkach sprzedali 3,9 tys. mieszkań, co oznacza spadek o 8,9 proc. względem marca. Korekta była jednak spodziewana, ponieważ marzec przyniósł przyspieszenie decyzji zakupowych części klientów kredytowych, którzy obawiali się wzrostu kosztów finansowania. W efekcie część popytu została przesunięta właśnie na wcześniejszy miesiąc.

Największe miesięczne spadki sprzedaży odnotowano w Warszawie oraz we Wrocławiu — po około 20 proc. Z kolei wyraźne wzrosty liczby sprzedanych mieszkań miały miejsce w Poznaniu (+25,2 proc.) oraz Łodzi (+15,8 proc.).

Średnia cena nie pokazuje całego rynku

Średnia cena mieszkań w Warszawie obejmuje zarówno lokale z segmentu popularnego, jak i apartamenty premium, dlatego nie zawsze dobrze pokazuje sytuację większości kupujących. W kwietniu średnia cena wszystkich mieszkań w stolicy wyniosła 19,6 tys. zł za mkw., podczas gdy w segmencie popularnym – który stanowi aż 68 proc. całej warszawskiej oferty – było to 16,3 tys. zł za mkw. – o 3,3 tys. zł mniej w porównaniu do średniej dla stolicy.  Średnia cena mieszkań w podwyższonym standardzie i apartamentów sięgnęła natomiast 29,2 tys. zł za mkw.MIeszkania i apartamenty - Warszawa _ Kwiecień 2026

Podobny mechanizm widoczny jest również w innych dużych miastach. Największe różnice pomiędzy średnią ceną wszystkich mieszkań a cenami w segmencie popularnym odnotowano w Trójmieście (ok. 22 proc.) oraz Warszawie (ok. 16 proc.). To właśnie na tych rynkach duży udział drogich inwestycji premium najmocniej wpływa na średnią cenę dla całego miasta.Średnie ceny w wybranych miastach _segment popularny _ Kwiecień 2026

– Warszawska średnia cena coraz częściej jest zaburzana przez dużą liczbę projektów premium i apartamentowych, które mają istotny wpływ na statystyki dla całego miasta. Tymczasem segment popularny odpowiada dziś za większość oferty i pozostaje wyraźnie tańszy, dlatego dla większości kupujących jest znacznie lepszym punktem odniesienia niż ogólna średnia dla rynku –komentuje Robert Chojnacki

W kwietniu niewielki spadek średniej ceny ofertowej odnotowano we Wrocławiu (-1,5 proc.), natomiast w Warszawie średnia wzrosła o 1,3 proc. W pozostałych analizowanych miastach ceny pozostawały stabilne, a miesięczne zmiany nie przekraczały 1 proc. W porównaniu z grudniem 2025 roku spadki średnich cen odnotowano jedynie w Łodzi i Katowicach, podczas gdy Warszawa zanotowała wzrost o blisko 5 proc.

Średnie ceny ofertowe w wybranych miastachsrednie ceny

Szeroka oferta nadal studzi ceny

Jednym z głównych czynników stabilizujących ceny pozostaje szeroka oferta mieszkań. Na koniec kwietnia deweloperzy działający na siedmiu największych rynkach oferowali 68,7 tys. lokali, czyli o blisko 2 proc. więcej niż miesiąc wcześniej. Największy wzrost liczby dostępnych mieszkań odnotowano we Wrocławiu (+6,4 proc.) oraz w Warszawie (+5,2 proc.). Spadki podaży wystąpiły jedynie w Łodzi (-2 proc.) i Katowicach (-3 proc.)

ofert amieszkan top7

– Mieszkania gotowe do odbioru cieszą się dziś dużym zainteresowaniem, bo klienci mogą zobaczyć finalny produkt przed zakupem i znacznie szybciej się wprowadzić. Dla wielu kupujących to ważniejsze niż zakup na bardzo wczesnym etapie inwestycji – komentuje Ewa Palus, główna analityczka Tabelaofert.pl.

Analiza została przygotowana na podstawie wewnętrznego monitoringu rynku pierwotnego prowadzonego przez dział analiz. Tabelaofert. Badanie obejmuje około 3,0 tys. inwestycji obejmujących ponad 100 tys. mieszkań. Monitoring prowadzony jest zarówno w największych miastach wojewódzkich, jak i w miejscowościach tworzących aglomeracje największych ośrodków miejskich. Dane aktualizowane są w systemie miesięcznym, kwartalnym oraz półrocznym, w zależności od analizowanego zakresu rynku.

Opracowanie bazuje na bieżącej analizie oferty deweloperskiej, cen mieszkań, poziomu sprzedaży oraz zmian podaży na rynku pierwotnym.

Prezentowany materiał dotyczy siedmiu największych rynków mieszkaniowych w Polsce: Warszawy, Wrocławia, Trójmiasta, Krakowa, Poznania, Łodzi oraz Katowic.